Czytaj dalej

Przyjętym obyczajem, zakończony rok wypada podsumować. Spójrzmy więc jak wyglądały statystyki Kwantowo w 2018 roku oraz które teksty cieszyły się największym uznaniem.

Kwantowo w liczbach

334 665, to liczba inter­nau­tów, którzy (według sta­ty­styk Google Ana­ly­tics) trafili na blog w minionym roku. Pierwszy powód do entu­zja­zmu, ponieważ pod tym względem przebito zarówno rok 2016 jak i rok 2017 o ponad 50 tysięcy wejść! Jest to przede wszyst­kim zasługa inten­syw­nej opty­ma­li­za­cji strony i znacznej poprawy jej pozycji w wynikach wyszu­ki­wa­nia Google. 
17 121, tyle fanów gromadzi face­bo­okowy profil Kwantowo. W tym miejscu przyrost był bardzo mizerny, bowiem przez całe dwa­na­ście miesięcy przybyło zaledwie 2700 obser­wa­to­rów. Uprzed­nio było to ponad 5 tysięcy ludzi. Staram się jednak nie przy­wią­zy­wać do tego większej wagi, ponieważ na wszyst­kie face­bo­okowe liczby wpływa polityka ame­ry­kań­skiego giganta. Portal śmiało tnie zasięgi, próbuje nakła­niać do korzy­sta­nia z płatnych promocji postów, premiuje mate­riały gra­ficzne i video, a także duże profile kosztem małych i średnich. Efekt jest taki, że ci wielcy są coraz więksi, a ci mniejsi mają coraz bardziej pod górkę. Właśnie dlatego poczy­ni­łem pierwsze kroki w celu dywer­sy­fi­ka­cji źródeł odwie­dzin, umoż­li­wia­jąc m.in. sub­skryp­cję powia­do­mień push. Zuc­ken­berg niech się, za prze­pro­sze­niem, cmoknie.
3100, tylu kwan­to­wi­czów korzysta jak na razie z uru­cho­mio­nego w tym roku systemu powia­do­mień o nowych wpisach. Żeby do nich dołączyć, wystar­czy sko­rzy­stać z czer­wo­nej ikonki One­Si­gnal, w prawym dolnym rogu ekranu.
808, tyloma aktyw­no­ściami (w tym 556 lajków) obda­rzy­li­ście naj­po­pu­lar­niej­szy obrazek na fanpage. Niestety żaden post nie przebił granicy tysiąca, choć w uprzed­nich latach się to udawało – co jest kolejnym dowodem na zmniej­sze­nie zna­cze­nia Face­bo­oka. Warto jednak zauważyć, że drugi raz z rzędu naj­więk­szą atencją cieszył się mem związany z osobą Elona Muska.
404, tyle aktyw­no­ści zebrał naj­czę­ściej laj­ko­wany artykuł na Face­bo­oku. Był to niedawny tekst doty­czący alter­na­tywy dla hipotezy ciemnej materii i ciemnej energii, wraz z dodat­kiem pod postacią wypo­wie­dzi jej autora – udzie­lo­nej spe­cjal­nie dla Kwantowo. Tu również widać znaczny spadek zasięgów i prawdę mówiąc, nie sądzę aby ta ten­den­cja uległa zmianie.
72, to liczba wszyst­kich wpisów opu­bli­ko­wa­nych na łamach bloga w 2018 roku. Jak łatwo policzyć wypada ponad 6 tekstów mie­sięcz­nie – co jest jak dotąd chyba moim naj­lep­szym wynikiem.
68, tyle komen­ta­rzy pojawiło się pod listo­pa­do­wym wpisem Czy roz­sze­rza­nie wszech­świata może prze­kro­czyć prędkość światła? Niewiele mniej wypo­wie­dzi spro­wo­ko­wała jedna z odsłon Głupoty na Nie­dzielę – “Nie chcę się szczepić i to tylko moja sprawa”. Oczy­wi­ście brałem w rachubę wyłącz­nie komen­ta­rze spod samych tekstów, bez uwzględ­nia­nia mediów spo­łecz­no­ścio­wych.

Co nie wyszło?

Nie wszyst­kie wpisy, na które liczyłem osią­gnęły pożądaną popu­lar­ność. Co więcej, żadnego tego­rocz­nego tekstu nie mogę uznać za praw­dziwy hit – coś, co roze­szłoby się echem po sieci. Miałem nadzieję na większą kli­kal­ność cho­ciażby nie­daw­nego rankingu: Gdzie szukać newsów ze świata nauki?. W końcu ludzie lubią takie listy, a sam pomysł od początku wydał mi się nie tylko ciekawy, ale przede wszyst­kim uży­teczny. Tragedii może i nie było, ale po zmar­no­wa­niu kilku dni na prze­glą­da­niu 380 newsów liczyłem na ciut więcej. Nie ukrywam, że odczuwam również niedosyt względem serii Komu­ni­kwan­tów. Idea pre­zen­to­wała się prosto: chciałem stworzyć cykliczny, skrótowy przegląd naj­cie­kaw­szych wia­do­mo­ści nauko­wych z każdego miesiąca. Wysze­dłem z zało­że­nia, że tego rodzaju wpisy będą wyba­wie­niem dla osób cie­ka­wych świata, choć nie­dy­spo­nu­ją­cych nad­mia­rem czasu. Tym­cza­sem prze­glądy notują średnio 2,5 tys. odsłon, czyli trzy­krot­nie mniej od “zwykłych” arty­ku­łów. Wciąż waham się co z tym fantem zrobić.

Totalną klapą okazał się restart kwan­to­wego forum dys­ku­syj­nego. Posprzą­ta­łem, zak­tu­ali­zo­wa­łem, zain­sta­lo­wa­łem nową skórkę i wrzu­ci­łem radosną infor­ma­cję na wszyst­kie kanały. Odzew spo­łecz­no­ści napawał opty­mi­zmem: sporo lajków, przy­chyl­nych opinii, udo­stęp­nień… Tylko jakoś prawie nikt się nie reje­stro­wał, nie mówiąc o pisaniu postów. Po tygodniu czy dwóch forum zdechło ponownie. Na pewno nieco tu zawi­ni­łem, tym czym zwykle – czyli za mało inwa­zyjną akcją pro­mo­cyjną. Mimo tylu lat dzia­łal­no­ści, wciąż nie nauczy­łem się koniecz­nej w dzi­siej­szych realiach natar­czy­wo­ści wobec czy­tel­ni­ków.

Co wyszło?

Na początku tego roku przede wszyst­kim dosię­gnął mnie problem pogo­dze­nia dalszej dzia­łal­no­ści pro­nau­ko­wej z życiem zawo­do­wym. Pro­wa­dze­nie tego miejsca to nie tylko pisanie arty­ku­łów, ale również mar­ke­ting, uak­tu­al­nia­nie social mediów, odpi­sy­wa­nie na komen­ta­rze (choć już na to nie­rzadko czasu brakuje), maile, zaj­mo­wa­nie się warstwą tech­niczną i tak dalej. Wie­dzia­łem, że pojed­na­nie tych obo­wiąz­ków z kla­sycz­nym etatem będzie równie praw­do­po­dobne, co wyłu­ska­nie poje­dyn­czego kwarka z wnętrza protonu. W związku z tym musiałem zary­zy­ko­wać, założyć własną dzia­łal­ność i postarać się to wszystko wyśrod­ko­wać. Na razie plan działa, choć zełgał­bym mówiąc, że warunki są cał­ko­wi­cie stabilne i pozwolą mi (w takiej formie) prze­trwać wiele lat. Oczy­wi­ście ideałem byłaby sytuacja, w której samo Kwantowo – uwzględ­nia­jąc Patro­nite oraz wszelkie współ­prace – pozwo­li­łoby mi się utrzymać; ale do tego bardzo daleko.

Niemniej, muszę docenić to co mam. W tym miejscu, jak zwykle wypada mi podzię­ko­wać kil­ku­dzie­się­ciu osobom, które regu­lar­nie wspie­rają funk­cjo­no­wa­nie bloga. To naprawdę nie­zwy­kle miłe uczucie wiedzieć, że moja praca pozo­staje dla kogoś na tyle war­to­ściowa, że chce mu się wpłacić choćby 5 zł. Muszę też znów wspo­mnieć Marka Grabca, który cał­ko­wi­cie bez­in­te­re­sow­nie, kolejny rok dotuje blog naprawdę odczu­wal­nymi kwotami. Cóż mogę powie­dzieć? Po prostu dzięki!

Wpisy, których nie możesz przeoczyć

Nie sądzę, aby istniało wielu kwan­to­wi­czów, którzy znajdują czas na bieżące czytanie dokład­nie wszyst­kich publi­ko­wa­nych treści. Warto więc przy­po­mnieć o przy­naj­mniej kilku tekstach, które w szcze­gól­no­ści zasłu­żyły na uwagę, i które warto w razie potrzeby nadrobić:

– Cykl Kosmiczna symfonia. Już pod koniec 2017 posta­wi­łem przed sobą cel odświe­że­nia starego cyklu arty­ku­łów, pocho­dzą­cych z począt­ków mojej twór­czo­ści. Pię­cio­od­cin­kowa seria zaczy­nała się w czasach Izaaka Newtona, prze­cho­dziła przez Ein­ste­ina i ojców mecha­niki kwan­to­wej, kończąc na teorii strun, super­sy­me­trii i M‑Teorii. Wspa­niała podróż przez dzieje tzw. teorii wszyst­kiego, której stwo­rze­nie dało mi wiele satys­fak­cji. Niestety wciąż nie dokoń­czy­łem pracy i nie odno­wi­łem ostat­niej części cyklu.
TL;DR: Na jaką mak­sy­malną wysokość może wspiąć się człowiek?. W ostatnim roku złapała mnie wyjąt­kowa fascy­na­cja górami. Trochę po nich cho­dzi­łem, trochę czytałem, a nawet naskro­ba­łem parę tekstów. Chyba naj­cie­kaw­szy był odcinek TL;DR, w którym zmie­rzy­łem się z pytaniem o to, jak wysoka musia­łaby być góra, aby stała się abso­lut­nie nie­do­stępna dla współ­cze­snego hima­la­isty.
Chi­cxu­lub – poznajmy mordercę dino­zau­rów. Jak każdy dzieciak lubiłem dino­zaury. Czemu by więc nie przyj­rzeć się bliżej wielkiej kata­stro­fie, która dopro­wa­dziła do masowego wymie­ra­nia tych wielkich gadów? Skąd w ogóle wzięła się teza o mor­der­czym mete­ory­cie?
Gdy czas był prze­strze­nią: Model Hawkinga-Hartle’a. Kiedy zmarł Stephen Hawking, wszyscy zaczęli pisać o “tym naukowcu na wózku, który ma coś wspól­nego z czarnymi dziurami”. Uświa­do­mi­łem sobie, że choć wszyscy znają nazwisko bry­tyj­skiego fizyka, to mało kto ma pojęcie o jego pracach.
Gliese 710 – sąsiadka, która wpadnie z wizytą. Tekst inspi­ro­wany polskim odkry­ciem, doty­czą­cym czer­wo­nego karła Gliese 710. Zgodnie z obecną wiedzą nie­wielka gwiazda minie w przy­szło­ści Układ Sło­neczny w odle­gło­ści zaledwie 1/5 roku świetl­nego.
Pęknięty bozon – o cząstce Higgsa i jej roz­pa­dach. We wrześniu świat obiegła wieść o nowym odkryciu doty­czą­cym rozpadu bozonu Higgsa. Jak to zwykle bywa z donie­sie­niami pły­ną­cymi z LHC – nie było w polskiej sieci chyba żadnego wytłu­ma­cze­nia istoty tego nie­ma­łego sukcesu. Pozo­stało mi zakasać rękawy i wypełnić tę lukę. 

Postanowienia

Na ile to będzie możliwe, chcę prze­su­wać ciężar swojej dzia­łal­no­ści w stronę popu­la­ry­za­cji nauki. Obecnie stoję w rozkroku. Z jednej strony blog pro­spe­ruje na tyle dobrze, że trudno byłoby go porzucać, z drugiej nie daje takich profitów aby zanie­dby­wać na jego rzecz inne sfery. Prędzej czy później szala będzie musiała ulec prze­chy­le­niu w którąś ze stron. Na pewno będę poszu­ki­wał jakiegoś stałego partnera dla Kwantowo, który usta­bi­li­zo­wałby sytuację. Od tego w dużej mierze będzie zależeć utrzy­ma­nie obecnej aktyw­no­ści oraz ewen­tu­alne podjęcie nowych przed­się­wzięć – na które pomysłów nigdy nie brakuje. Myślałem o nowych seriach tekstów, pod­ca­ście, a nawet pewnym pro­jek­cie filmowym (ale zamknię­tym, żadnym tasiemcu). Chciał­bym również roz­bu­do­wać obecną na blogu biblio­teczkę. Obok inte­re­su­ją­cych książek i arty­ku­łów, chciał­bym dodać listę wartych uwagi pro­gra­mów i filmów na temat wszech­świata.

Poza tym chcę trochę wzmóc aktyw­ność Kwantowo w kanałach spo­łecz­no­ścio­wych. Dlatego już niebawem zarówno na fanpage jak i na Insta­gra­mie, regu­lar­nie zaczną pojawiać się grafiki z inte­re­su­ją­cymi faktami nauko­wymi. Niby nic wiel­kiego, ale w ten sposób chciałem nawiązać do publi­ko­wa­nych w zamierz­chłych czasach i bardzo popu­lar­nych Astro­Cie­ka­wo­stek. Sądzę, że mimo wszystko to bardziej war­to­ściowa aktyw­ność niż codzienne “heheszki” z pseu­do­nauki. Ale zoba­czymy co z tego wszyst­kiego wyjdzie.

Autor
Adam Adamczyk

Adam Adamczyk

Naukowy totalitarysta. Jeśli nie chcesz aby wpadli do Ciebie naukowi bojówkarze, zostaw komentarz.