LED-y rozpanoszyły się we współczesnym świecie tak niepostrzeżenie, że większość z nas nawet nie zdaje sobie sprawy, z jak długo wyczekiwanym wynalazkiem ma do czynienia. Naprawmy to i przyjrzyjmy się paru faktom na temat powstania i funkcjonowania świecących diod.

“Pod koniec lat 60. XX wieku opra­co­wano już czerwone i zielone diody LED oraz lasery pół­prze­wod­ni­kowe w pod­czer­wieni; nie istniały jednak per­spek­tywy na prak­tyczne diody emi­tu­jące nie­bie­skie światło.”
— Isamu Akasaki

1. Diody to żadna nowość

Słysząc o diodzie, zapewne masz przed oczami kolorowy świecący łepek z wysta­ją­cymi u spodu dwoma dru­ci­kami. To jak naj­bar­dziej słuszne sko­ja­rze­nie, choć diody są w świecie elek­tro­niki czymś więcej niż tylko maleń­kimi lampkami. Przede wszyst­kim to elementy służące do prze­pusz­cza­nia prądu w jednym kierunku i blo­ko­wa­nia jego prze­pływu w drugim. Nie potrzeba do tego żadnej wyra­fi­no­wa­nej tech­no­lo­gii. W praktyce rodzajem pry­mi­tyw­nej diody była próż­niowa lampa elek­tro­nowa, wyna­le­ziona już na początku ubie­głego stulecia. Elek­trony płynęły w niej przez próżnię (lub odpo­wiedni gaz), wyłącz­nie od roz­ża­rzo­nej katody do anody.

Sama zasada dzia­ła­nia nie uległa spe­cjal­nej zmianie, lecz kon­struk­cja współ­cze­snych diod oparta jest zazwy­czaj o użycie mate­ria­łów pół­prze­wod­ni­ko­wych. Tego typu sub­stan­cje – jak arsenek galu, fosforek galu, german i oczy­wi­ście krzem – zależnie od sytuacji, potrafią przyj­mo­wać cechy prze­wod­nika albo izo­la­tora elek­trycz­no­ści. Wyko­rzy­stuje się je do two­rze­nia tzw. złączy p-n, zło­żo­nych z dwóch warstw. Pierwsza, warstwa n, zwiększa liczbę swo­bod­nych elek­tro­nów, które wezmą udział w prze­pły­wie prądu. Druga, warstwa p, wyłapuje elek­trony za pomocą dziur, de facto peł­nią­cych rolę ładunków dodat­nich. W nor­mal­nych warun­kach, pomiędzy obiema war­stwami rozciąga się swoista ziemia niczyja, jednak podczas prze­pusz­cze­nia prądu, elek­trony opusz­czają okopy i przy­pusz­czają szturm, prze­ska­ku­jąc do dziur z warstwy p. Część energii z tego starcia jest gubiona i uchodzi z diody pod postacią fotonów.
Złącze p-nPół­prze­wod­ni­kowe diody szybko stały się pod­sta­wo­wym ele­men­tem urządzeń elek­tro­nicz­nych, mogąc pełnić rolę – zależnie od rodzaju – pro­stow­ni­ków, sta­bi­li­za­to­rów napięcia, szybkich prze­łącz­ni­ków, czy wreszcie źródeł światła. Jednak dla kla­sycz­nych żarówek nie sta­no­wiły żadnej kon­ku­ren­cji przez bardzo długie lata.

2. Brakowało nam niebieskiego

LED-y, czyli diody elek­tro­lu­mi­ne­scen­cyjne pro­du­kuje się już szóstą dekadę. Dlaczego więc dopiero od niedawna oświe­tlają nasze domy i ulice? Problem leży w… kolorze. Brzmi try­wial­nie, lecz diody poprzed­niej gene­ra­cji świeciły na czerwono, żółto czy zielono – ale nigdy na nie­bie­sko. Gdyby dawniej ktoś marzył o zastą­pie­niu lamp i żyran­doli LED-ami, to musiałby zado­wo­lić się klimatem rodem z ciemni foto­gra­ficz­nej bądź domu uciech.
Niebieska dioda LED
O kolorze decyduje rodzaj użytego w złączu p-n pół­prze­wod­nika. Wytwo­rzony w jego wnętrzu foton musi się zeń wydostać, a to wiąże się z pewną stratę energii. W efekcie diodę opuszcza jedynie światło o bardzo ściśle okre­ślo­nej długości fali. Niska energia oznacza długą falę i światło prze­su­nięte bliżej czer­wieni – taką też barwę ofe­ro­wały złącza oparte o krysz­tały z dodat­kiem wspo­mnia­nych już związków, jak arsenek galu czy fosforek galu. Aby LED-y mogły stać się realną alter­na­tywą dla stan­dar­do­wych żarówek, konieczne było uzy­ska­nie prak­tycz­nego, białego światła. To naj­ła­twiej skom­po­no­wać poprzez wymie­sza­nie czer­wieni, zieleni i właśnie nie­bie­skiego. Inną opcją jest wydo­by­cie białego światła z ultra­fio­letu przy użyciu odpo­wied­niego lumi­no­foru. Jednak bez względu na wariant, naukowcy musieli wynaleźć najpierw materiał, ofe­ru­jący emisję pro­mie­nio­wa­nia o krótszej fali.

3. LED-y doczekały się Nobla

Temat zaczął spędzać sen z powiek fizykom i inży­nie­rom z poważ­nych ośrodków na całym globie. Przełom nastąpił na początku lat 90. w Japonii. Shuji Nakamura oraz nie­za­leż­nie od niego Hiroshi Amano i Isamu Akasaki, jako pierwsi znaleźli sposób na wykrze­sa­nie z diod elek­tro­lu­mi­ne­scen­cyj­nych krót­szych fal. Uczeni skupili się na zastą­pie­niu dotych­cza­so­wych domie­szek azotkiem galu (GaN), mającym poten­cjał do emisji światła nawet w zakresie ultra­fio­letu. Pozo­sta­wał problem tech­niczny. Japoń­czycy z jednej strony musieli stworzyć dobre jako­ściowo i jed­no­cze­śnie możliwie tanie krysz­tały z zawar­to­ścią GaN, z drugiej zaś doprawić go sub­stan­cją, która ułatwi ucieczkę fotonów i zwiększy wydaj­ność układu (cynk lub magnez) – co nie było łatwe z uwagi na che­miczną wraż­li­wość azotku galu. Pierwsza nie­bie­ska dioda zaświe­ciła w 1993 roku na Uni­wer­sy­te­cie w Nagoya i niedługo później w labo­ra­to­riach nie­wiel­kiej wtedy kor­po­ra­cji Nichia. Sukces był ogromny, choć musiało upłynąć jeszcze sporo wody w Shinano, zanim uczeni zostali wła­ści­wie doce­nieni.
Shuji Nakamura
Jeśli nie jest to jeszcze dla Ciebie jasne, skon­stru­owa­nie nie­bie­skiego LED-a było nie tylko wyda­rze­niem komer­cyj­nym, ale również naukowym. Na początku paź­dzier­nika 2014 roku Isamu Akasaki, Hiroshi Amano i Shuji Nakamura (na zdjęciu), zostali uho­no­ro­wani Nagrodą Nobla w dzie­dzi­nie fizyki. Warto przy tej okazji zauważyć, że obok wyróż­nie­nia za świa­tło­wody w 2009 roku, było to chyba naj­bar­dziej prak­tyczne odkrycie nagro­dzone fizycz­nym Noblem, w XXI wieku. Jak pod­kre­ślił David Gross (również noblista): “Co pięć lub sześć lat nagroda przy­zna­wana jest wyna­laz­kowi, który przy­niósł wielką korzyść ludz­ko­ści, jak tran­zy­stor, laser czy świa­tło­wód. Myślę, że ten stosunek można uznać za zado­wa­la­jący”.

4. Mają wąskie spektrum światła

Sposób emisji światła pozo­staje jed­no­cze­śnie naj­więk­szą zaletą i naj­więk­szą wadą LED-ów. Jak już wiesz, fotony powstają jako produkt elek­tro­lu­mi­ne­scen­cji, przy prze­ska­ki­wa­niu elek­tro­nów w pół­prze­wod­ni­ko­wym złączu p-n. Od strony tech­nicz­nej to bardzo wydajny proces, ponieważ prze­pły­wa­jący prąd w sposób niemalże bez­po­średni prze­kształ­cany jest w światło. Dzia­ła­nie stan­dar­do­wej żarówki pre­zen­tuje się zgoła inaczej. Prąd prze­pływa przez okre­ślony materiał (naj­czę­ściej wol­fra­mowy drucik lub gaz) i roz­grzewa go do ogromnej tem­pe­ra­tury, wskutek czego ten zaczyna się żarzyć. Nie trzeba być fizykiem żeby dostrzec, jakie to mar­no­traw­stwo. Zde­cy­do­wana więk­szość energii wycieka pod postacią ciepła, a także światła o prze­róż­nej długości fali – w tym również nie­wi­dzial­nego dla ludz­kiego oka. Aby zobra­zo­wać różnice w wydaj­no­ści, spójrzmy na liczby. Otóż do uzy­ska­nia około 700 lm (lumenów, jed­no­stek stru­mie­nia świetl­nego) potrze­bu­jemy 60-watowej żarówki wol­fra­mo­wej. W przy­padku LED-ów, do osią­gnię­cia podob­nego wyniku wystar­czy nam dioda wyma­ga­jąca 12–16 watów, co oznacza przy­naj­mniej czte­ro­krot­nie większą wydaj­ność. A to nie ostatnie słowo. Firma Cree Inc. skon­stru­owała eks­pe­ry­men­talną diodę, która z jednego wata wycią­gnęła… 303 lumeny!
Kolorowe LED-y
Ale jak wspo­mnia­łem, wąskie spektrum emi­to­wa­nego światła ma też swoje wady. Być może zdarzyło Ci się patrząc na LED pomyśleć, że jej blask nie jest tak przy­jemny, nie tak “ciepły” dla oka jak ten od żarzącej się żarówki. W rzeczy samej, coś w tym jest. Roz­grzany wolfram emituje mie­sza­ninę pro­mie­nio­wa­nia o różnej długości fal, które pieszczą nasze recep­tory wzroku niemal równie sku­tecz­nie co światło Słońca. W przy­padku nie­na­tu­ral­nie białego światła, lub też nazbyt prze­su­nię­tego ku nie­bie­skiemu, nasze zmysły mają prawo odczuwać pewien dys­kom­fort. Jedną z kon­se­kwen­cji jest roz­re­gu­lo­wy­wa­nie rytmu dobowego i utrud­nia­nie zasy­pia­nia. Na szczę­ście kwestia ta stanowi coraz mniejszą bolączkę, a nowe diody wytwa­rzają światło mniej draż­niące wzrok niż kiedyś.

5. Są już wszędzie

Mimo pewnych nie­do­god­no­ści, rekor­dowo niskie zużycie prądu i długa żywot­ność, muszą zade­cy­do­wać o osta­tecz­nym zastą­pie­niu kla­sycz­nych źródeł światła diodami. Aktu­al­nie znaj­du­jemy się w samym środku tej rewo­lu­cji. Zresztą piszę te słowa w dobrym momencie. Jak chyba wszyscy wiemy żarówki wol­fra­mowe już zniknęły, a zaledwie kilka miesięcy temu ze sprze­daży wyco­fy­wane zostały również żarówki halo­ge­nowe. Jest to podyk­to­wane zarówno wzglę­dami eko­no­micz­nymi jak i śro­do­wi­sko­wymi. Odczu­wal­nie niższe zużycie energii oznacza mniejszy pobór elek­trycz­no­ści, a to z kolei prze­kłada się na odpo­wied­nio niższą emisję CO2 (wszakże nie tylko polska ener­ge­tyka oparta jest na węglu). W związku z tym zmiana na LED-y wydaje się cał­ko­wi­cie racjo­nalna i natu­ralna. Choć oczy­wi­ście nigdy nie zabrak­nie osób, które z radością wró­ci­łyby do czasów wolframu, ter­mo­me­trów rtę­cio­wych i azbestu.

Gra jest warta świeczki. Ocenia się, że oświe­tle­nie odpo­wiada za około 14% ogólnego zużycia elek­trycz­no­ści w Europie. Mowa o milio­nach żarówek w domach, szkołach, szpi­ta­lach, urzędach, fabry­kach, sklepach i biu­row­cach. W samym oświe­tla­niu ulic euro­pej­skich miast bierze udział około 90 milionów lamp (w samej Polsce to 3,3 miliona lamp, głównie sodowych). Nawet w nie­wiel­kim 50-tysięcz­nym mieście, wymiana kla­sycz­nego oświe­tle­nia na LED-y skutkuje zmniej­sze­niem poboru prądu od 55 do 70% i oszczęd­no­ścią dla budżetu rzędu miliona złotych. Mnożąc to przez cały kraj, czy też lepiej przez cały kon­ty­nent, mamy do czy­nie­nia z liczbami, których nie sposób lek­ce­wa­żyć.

Ardant.pl - Lampy & świetlenie
Patronem powyż­szego artykułu jest Ardant.pl – Lampy & Oświe­tle­nie

Literatura uzupełniająca:
M. Gunther, Blue LEDs may be caught in a trap, [online: www.chemistryworld.com/news/blue-leds-may-be-caught-in-a-trap/8184.article];
Shedding light on why blue LEDS are so tricky to make, [online: www.sciencedaily.com/releases/2015/01/150107123936.htm];
F. Diep, Why A Blue LED Is Worth A Nobel Prize, [online: www.popsci.com/article/technology/why-blue-led-worth-nobel-prize];
T. Lombardo, Are LED Lights Bad for Your Health?, [online: www.engineering.com/ElectronicsDesign/ElectronicsDesignArticles/ArticleID/14607/Are-LED-Lights-Bad-for-Your-Health.aspx];
M. Ciechanowska, Technologia LED-owa wchodzi do polskich miast, [online: www.pb.pl/technologia-led-owa-wchodzi-do-polskich-miast-695739];
Lighting the Future. Accelerating the deployment of innovative lighting technologies, [online: www.ab.gov.tr/files/ardb/evt/greenpaper_december_2011.pdf].

  • Michael Olesik

    Mała uwaga nt diody p-n. Raz, że wstrzy­mał­bym się od pisania “dziur” w klamrach, bo nie jest to nazwa “potoczna”, tylko normalna fizyczna nazwa zjawiska/obiektu. Dziura jest obiektem fizycz­nym, tak samo jak kolor. Choć czasem ety­mo­lo­gia nazw fizycz­nych bywa paskudna i mocno nie intu­icyjna (już pomijam ładunki kolorowe, bo można też trafić na cuda jak liczba duchowa czy kinków, choć co do tych drugich nie jestem pewny czy ktoś odważył się ich tłu­ma­czyć na polski XD). Druga uwaga — dziury nie imitują ładunków dodat­nich, a takimi właśnie są. Jednak przepływ prądu elek­trycz­nego to nie tylko przepływ ujemnych elek­tro­nów ale ogólnie przepływ wszel­kich ładunków elek­trycz­nych (czasem np tylko jonów dodat­nich), w tym wypadku zarówno ujemnych elek­tro­nów w jednym kierunku i dodat­nich dziur w drugim. Ok można tu już sobie stawiać filo­zo­ficzne i głupie uwagi typu “przecież dziury nie są cząst­kami tylko kwa­zi­cząst­kami”. W pewnym sensie tak, chociaż i tak chyba ładniej jest pisać o fizycz­nie ist­nie­ją­cych dziurach niż o fizycz­nym nie­do­bo­rze elek­tro­nów o ujemnej masie (yup, tym jest dziura mate­ma­tycz­nie XD). Spór filo­zo­ficzny o tyle non­sen­sowny, że w tym kierunku można by zde­gra­do­wać elek­trony również do innych rzeczy itd. Także dobrze mówić o dziurach (także o fononach, fotonach i innych bytach wsze­la­kich, zarówno cząst­kach jak i kwa­zi­cząst­kach) jako obiek­tach a nie braku obiektu defacto.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.facebook.com/app_scoped_user_id/122382558121582/ Lukas Rogowski

      ale inter­pre­ta­cja, że prąd płynie od — do + jest w końcu poprawna, czy też kwestia inter­pre­ta­cji?

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • kuba_wu

        Raczej kon­wen­cji. Tra­dy­cyj­nie się oznacza kierunek prądu płynący od + do -, wtedy ma dodatnią wartość w amperach… Z kolei, ładunki płyną w stronę prze­ciwną, tzn. o ile są to elek­trony… a prąd to upo­rząd­ko­wany przepływ ładunku więc…

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • BolzZ

    Jestem niestety auten­tycz­nie roz­cza­ro­wany. I piszę to bez żadnej zło­śli­wo­ści, ale ta wczo­raj­sza notatka/artykuł jest niestety na poziomie pracy domowej z pod­sta­wówki. Kilka ogól­ni­ków, żadnych cie­ka­wo­stek, zupełne minimum faktów histo­rycz­nych, nieco błędów mery­to­rycz­nych (może i drobnych, ale jednak), a w końcówce, w mojej opinii nie­zręczny, jed­no­znaczny wyraz poparcia dla tezy o niż­szo­ści żarowych źródeł światła nad “ener­go­osz­częd­nymi”. Do innego poziomu na tym blogu przy­wy­kłem, nawet jeśli to tylko krótki tekścik- pretekst dla ulo­ko­wana sponsora.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ulfrik

      Bez zło­śli­wo­ści, ale jesteś mal­kon­ten­tem. Normalny artykuł, tyle że o elek­tro­nice czyli temat dość nie­ty­powy jak na ten blog. Widzę tu i fakty histo­ryczne (ale na szczę­ście nie za dużo) i sporo cie­ka­wo­stek. Przy­naj­mniej ja jako laik w tej dzie­dzi­nie sporo się dowie­dzia­łem i choć ta tematyka mi nie leży to prze­czy­ta­łem całość.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Adam

        Ja też odbieram artykuł jako słaby, ale może to wynika z tego, że o elek­tro­nice — inaczej niż o fizyce kwan­to­wej — wiem całkiem dużo. Pewnie po prostu nie jestem “targetem” tego tekstu.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://mmm777.kilu.de/ mmm777

    “Nawet w nie­wiel­kim 50-tysięcz­nym mieście, wymiana kla­sycz­nego oświe­tle­nia na LED-y skutkuje zmniej­sze­niem”
    .
    Można prosić o wska­za­nie nie­wiel­kiego 50-tysięcz­nego miasta oświe­tlo­nego żarów­kami wol­fra­mo­wymi?
    A może by jednak porównać sodówki (czy inne takie) z LED-ami?
    .
    I kto zgadnie dlaczego nie porów­nuje się sodówek z LEDami 😉

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ulfrik

      Może się mylę, ale lampy sodowe też wcale nie są wydajne. Nor­mal­nie świecą słabym czer­wo­na­wym światłem, gdybyśmy chcieli jasną lampę i jasny led, to te drugie wypadają znacznie lepiej.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://mmm777.kilu.de/ mmm777

        Są porów­na­nia, są 🙂 Zresztą nie tylko sodówki chodzi…

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Nelson

      Lampa sodowa jest bardzo wydajna, ale nie świeci na biało, a sodówka, to Ci do głowy uderza. 😉

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Otaq

      Lampy sodowe mają jedną zasad­ni­czą wadę, która dys­kwa­li­fi­kuje je do zasto­so­wań domowych: do pełnej jasności roz­grze­wają się nawet kilka minut.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://mmm777.kilu.de/ mmm777

    W ramach cie­ka­wo­stek:
    — pierwsze świeciły diody SiC, jakieś 100 lat temu,
    — epoka powszech­nego i taniego oświe­tle­nia LED w końcu nadeszła: pojawiły się układy które podłącza się bez­po­śred­nio do 230V BEZ PRZETWORNICY czy KONDENSATORÓW OGRANICZAJĄCYCH PRĄD.
    Oczy­wi­ście, elek­tro­nika w układzie jest, ale w postaci malut­kiego układu SMD.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Lukas W.

    To ja może dodam coś od siebie. Strasz­nie mnie to wkurza jak ktoś za mnie decyduje co jest dla mnie naj­lep­sze. I nadal do swojej lampki biur­ko­wej kupuję żarówkę — pardon — lampę grzewczą, bo lubię to ciepłe światło jak żadne inne. A i ręce da się ogrzać.
    Podej­rze­wam, że tam poszły spore łapówki dla tych co mają moc “zaka­zy­wa­nia” czegoś. Nie chciało iść po ich myśli — to ubili kon­ku­ren­cję, aż miło. Oczy­wi­ście, ludowi zawsze się powie, że to dla dobra śro­do­wi­ska.
    Śmieszy mnie też mówienie o eko­no­micz­no­ści całego przed­się­wzię­cia w momencie w którym zwykła żarówka — pardon — lampa grzewcza (lub żarówka wstrzą­so­od­porna) kosztuje 1zł, a ledówka jakieś 18x więcej, a światło w pokoju włączam może na pół godziny dziennie. Przy czym te ledówki wytrzy­mują tyle samo co zwykła żarówka i zwykle pada w nich moduł zasi­la­nia, albo jedna z diod (przez co cała ledówka traci obwód).

    Jasne — jest to oszczęd­niej­sza tech­no­lo­gia — ale wkurza mnie ten socja­li­styczny pomysł regu­lo­wa­nia rynku, kiedy tak naprawdę ludzie dosko­nale sobie kal­ku­lują co jest dla nich naj­lep­sze i naj­bar­dziej opła­calne. Ta tech­no­lo­gia jeszcze nie była (może za jakiś czas by była). To są miliony samo­dziel­nych decyzji w przy­pad­kach o których pra­co­dawca nawet nie pomyśli (choćby hodowla kur). Pomysł kra­jo­wego — czy jak w tym wypadku — unijnego, odgór­nego pla­no­wa­nia bardzo przy­po­mina mi komunę.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Libe­ra­łek

      LED kosztuje 18 razy więcej od zwykłej żarówki? Wczoraj kupiłem ledówkę za 4 zł w ikei — oczy­wi­ście bardzo słabej jakości, ale odpo­wied­nia aby porów­ny­wać ją z żarową za złotówkę. Teraz pytanie jak szybko zwróci Ci się ten LED w cenie prądu. I pamiętaj, że o ile z per­spek­tywy gospo­dar­stwa domowego chodzi tylko o kilka dych w skali roku, o tyle w skali państwa zmniej­sze­nie zużycia prądu jest już ogromne. A to dość istotne patrząc na naszą sytuację ener­ge­tyczną…

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.facebook.com/app_scoped_user_id/122382558121582/ Lukas Rogowski

      pitolisz jak stan­dar­dowy kuc.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • ziele

    Gdzie tu ochrona śro­do­wi­ska jak więk­szość LEDów ze sklepów to badzie­wie, które pada szybciej od zwykłej żarówki, a kosztuje kilka razy tyle co ona. W efekcie do śmieci zamiast szkła i metalu leci cała litania różnych pier­wiast­ków. Jasne, są LEDy które są trwałe i nie mrugają, ale mało kto wyda tyle pie­nię­dzy.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Adam

      Bania­luki opo­wia­dasz. “Żarówki” led dobrej jakości kosztują 14–20zł (np. z Ikei), ich żywot­ność jest okre­ślona na kilka lat **ciągłego** świe­ce­nia (mam w domu jeszcze pierwsze wypusty jakie się pojawiły i działają nadal bez­błęd­nie). Więc nie opo­wia­daj, że ludzi nie stać na ledy, bo do prze­cięt­nego miesz­ka­nia potrze­bu­jesz max kil­ka­na­ście takich ledów a zakup jest roz­ło­żony w czasie. Wcze­śniej ci ludzie kupowali jakoś świe­tlówki w podob­nych cenach.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Asd

        Tez mam żarówki z pierw­szych wypustów — i świecą — ale dużo słabiej niż kiedyś. Zmieniły tez kolor na bardziej żółty …

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • kuba_wu

        Z tego powodu właśnie przy­mie­rzam się do wymiany kilku z nich. Z tą zmianą koloru to dziwna sprawa, oświe­tle­niowa LED to dioda nie­bie­ska, pozo­stała część widma pochodzi z lumi­no­foru. Ogra­ni­cze­nie emisji diody dałoby jedynie efekt spadku jasności, a nie koloru. Zażół­ce­nie ozna­cza­łoby, że lumi­no­for z wiekiem zrobił się bardziej… sprawny — dziwne. Spo­dzie­wał­bym się raczej efektu odwrot­nego. No ale nie zgłę­bia­łem tematu…

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Gesiu Galaz

    Czy ktoś policzył, ile wynoszą koszty dogrza­nia domu zimą, przez to że używamy ledy a nie jak kiedyś żarówki świetlno grzewcze 😉 ?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • kuba_wu

      To akurat nie taka trudna sprawa: policz ile kWh mniej elek­trycz­no­ści zużyjesz, przelicz to na paliwo użyte do ogrze­wa­nia, znając jego kalo­rycz­ność, uwzględ­nij spraw­ność swego pieca… Oczy­wi­ście musisz wiedzieć jakie masz źródła światła i jak długo się prze­cięt­nie świecą.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • kuba_wu

    Zestawmy kilka faktów: 1) Żarówka jest grzej­ni­kiem o 100% spraw­no­ści (nawet ten 1–2% emi­to­wane jako światło też zamienia się finalnie w ciepło), 2) sezon grzewczy trwa u nas jakieś 2/3 roku, przy­naj­mniej u mnie na Pomorzu… Z 1) i 2) wynika 3): W sezonie grzew­czym, każdy wat mniej zużyty przez oświe­tle­nie oznacza wat więcej ciepła pobra­nego z grzej­ni­ków — o ile utrzy­mu­jemy stałą tem­pe­ra­turę.

    Czy zatem w tym okresie zmiana żarówek na LED oznacza oszczęd­ność energii, czy wprost prze­ciw­nie? To zależy od tego, czy większą spraw­no­ścią cha­rak­te­ry­zuje się system wytwa­rza­nia i przesyłu energii elek­trycz­nej, czy cieplnej, a to z kolei zależy od lokal­nych uwa­run­ko­wań (uwaga: mówię tu o energii, a nie o finan­sach, gdyż ceny to inna kwestia, w dużym stopniu poli­tyczno-regu­la­cyjna). Może być różnie.

    Kolejne pytanie, jeszcze trud­niej­sze: czy to oznacza wzrost, czy spadek emisji CO2? To z kolei, poza spraw­no­ścią, zależy również od samych źródeł energii. Otóż jest spora i rosnąca szansa, że energia elek­tryczna w gniazdku jest czysta, w prze­ci­wień­stwie do energii cieplnej do ogrze­wa­nia, która niemal zawsze pochodzi z paliw kopal­nych. Zatem, jeśli np we Francji (80% energi elek­trycz­nej z atomu), albo w Norwegii (96% — elek­trow­nie wodne), w sezonie grzew­czym zamie­niamy żarówkę na oszczędne źródło LED, to… zwięk­szamy emisję CO2! Ot, taki paradoks…

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • taki sobie ktoś

      jak to ten chłopsko rozumny pomysł zatacza kręgi w inter­ne­tach.
      1) czy widzia­łeś kalo­ry­fer na suficie? czy jednak naj­bar­dziej polecane jest ogrze­wa­nie pod­ło­gowe. pomyśl czemu? hint kon­wek­cja

      2) Led-y tez grzeją,

      3) porównaj ceny gene­ro­wa­nia ciepła, nawet gazowe wygrywa z prądowym (dedy­ko­wa­nym).

      roz­wi­nie­cie 1) kon­wek­cja powoduje ze grzejesz żarówką głownie sufit, nie za często też widzia­łem u ludzi gołe żarówki coby pro­mie­nio­wa­nie pod­czer­wone leciało dookoła, a naj­czę­ściej są jakieś oprawy, które zatrzy­mują więk­szość tego ciepła i dalej kon­wek­cja.
      Jeśli chcesz dogrze­wać somsiada z góry to żarówki są dobrym pomysłem, choć nadal sporo zapła­cisz za światło. w domku też średni pomysł grzania poddasza. 🙂

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • kuba_wu

        Zde­cy­do­wa­nie prze­ce­niasz efekt. Ciepłe powie­trze i tak dużo szybciej się miesza i wyrów­nuje tem­pe­ra­turę w pomiesz­cze­niu, niż przenika przez prze­grodę, jaką jest sufit. Na co dowodem nie­wiel­kie w sumie różnice tem­pe­ra­tury góra-dół. A jakaś kon­wek­cja jest zawsze, choćby gene­ro­wana przez okna. Oczy­wi­ście grzanie, u góry jest nieco mniej efek­tywne, ale zdarzają się i takie grzej­niki, prze­waż­nie w łazien­kach, czasem kuch­niach. Moje zde­cy­do­wa­nie naj­cie­plej­sze pomiesz­cze­nie to właśnie łazienka (mały kalo­ry­fe­rek przy suficie) — i jak to ciepło spływa w dół, ach jak?

        Ale nawet gdyby tak było, że jakimś cudem ogrzeję tylko sufit — to za to sąsiad zużyje mniej energii, co sam zauwa­ży­łeś — brawo.

        LEDy też grzeją, to truizm, dlatego piszę o różnicy mocy.

        Poza tym wyraźnie napi­sa­łem, że nie mówię o kosztach, a o ogólnym bilansie ener­ge­tycz­nym, oraz emisji CO2. W ogóle się nie odnio­słeś do przy­kła­dów eko­lo­gicz­nych źródeł energii elek­trycz­nej — nie dziwię się…

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Bodzio Sm

    Wszystko pięknie, ładnie tylko że kla­syczna żarówka kosz­to­wała około 1zł (przed tym, kiedy została zakazana), a odpo­wia­da­jąca jej “żarówka” LED to koszt rzędu 7–8zł (co najmniej). Zwrot takiej “inwe­sty­cji” jest więc b. długi, o ile w ogóle możliwy.
    Nie jestem wrogiem LED-ów, ale IMO powinny zdobyć sobie rynek w uczciwej kon­ku­ren­cji z żarów­kami, a nie w drodze przymusu. Kiedy ich cena stałaby się kon­ku­ren­cyjna, i tak same wyparły by żarówki.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Wojciech Nie­wia­dom­ski

    “Dlaczego więc dopiero od niedawna oświe­tlają nasze domy i ulice? Problem leży w… kolorze. Brzmi try­wial­nie, lecz diody poprzed­niej gene­ra­cji świeciły na czerwono, żółto czy zielono – ale nigdy na nie­bie­sko.”

    Nie­bie­ska dioda LED to jedno z naj­gor­szych moż­li­wych roz­wią­zań do oświe­tla­nia nocą ulic.
    1. Nie­bie­skie światło bardzo łatwo się roz­pra­sza, więc zanie­czysz­cze­nie światłem jest kata­stro­falne
    2. Inten­sywne światło nie­bie­skie nocą wpływa nega­tyw­nie na ludzi jak i na zwykłe zwie­rzęta — głównie chodzi o sen, więc jak gdzieś komuś po oknach świecą nie­bie­skie lampy to kata­strofa.
    Lepsze są światła o barwie poma­rań­czo­wej lub żółtej.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0