pseudonauka


Po dekadach bujnego rozwoju nauko­wego, przej­ściu wielu rewo­lu­cji w dzie­dzi­nach fizyki, astro­no­mii, biologii, czy medycyny, nastał czas wiel­kiego odbicia. Nauka stała się nie­zwy­kle szeroka i skom­pli­ko­wana, a prze­ciętny człowiek zajęty codzien­nymi sprawami szuka drogi na skróty. Na ten popyt odpo­wie­działo wielu hochsz­ta­ple­rów, którzy korzy­sta­jąc z dobro­dziejstw łatwego przesyłu infor­ma­cji, zasypują laików pseu­do­nau­ko­wymi teoriami.

Naj­lep­szym środkiem zwal­cza­nia sze­rzą­cej się pseu­do­nauki wydaje się zdolność spo­łe­czeń­stwa do odróż­nia­nia rze­tel­nych badaczy i praw­dzi­wej metody naukowej, od ludzi zakła­ma­nych i tez nie­we­ry­fi­ko­wal­nych. Odróż­nie­nie to nie jest czymś aż tak trudnym, aby zwykły człowiek nie był w stanie go dokonać. Zawsze się znajdą wpraw­dzie pewne przy­padki pośred­nie, trudne do skla­sy­fi­ko­wa­nia; to jednak, że czarne prze­cho­dzi w białe poprzez wiele odcieni szarego. Nie oznacza to jednak bynaj­mniej, że odróż­nie­nie czarnego od białego musi być nie­moż­liwe lub skrajnie trudne.

19 Articles
Głupota na niedzielę: Kwantowy punkt zerowy polskiej nauki