Czytając o kosmologii i dumając nad procesem ekspansji wszechświata, prędzej czy później dochodzimy do pewnego wniosku budzącego uzasadnione wątpliwości. Czy galaktyki mogą oddalać się od siebie z prędkością większą od prędkości światła? A jeśli tak, to czy nie narusza to podstawowych zasad fizyki?

Krótko. Im dalej położone są od siebie galak­tyki, tym szybciej się oddalają – więc rze­czy­wi­ście, przy odpo­wied­nio wielkiej odle­gło­ści wzajemna ucieczka może prze­kro­czyć 300 tys. km/s. Nie łamie to jednak reguł zawar­tych w szcze­gól­nej teorii względ­no­ści, bowiem eks­pan­sja wynika nie tyle z poru­sza­nia się obiektów, co z puch­nię­cia samej prze­strzeni pomiędzy nimi.

Ciut dłużej. Jeżeli czytałeś jaką­kol­wiek książkę lub choćby artykuł podej­mu­jący wątek wiel­kiego wybuchu, praw­do­po­dob­nie przeszło Ci przez myśl tytułowe pytanie. Jednak na wszelki wypadek zróbmy krok wstecz i przy­po­mnijmy sobie źródło tej wąt­pli­wo­ści. W tym celu musimy sięgnąć do podstaw, czyli prze­ło­mo­wych obser­wa­cji Edwina Hubble’a i pły­ną­cych zeń, równie donio­słych wniosków. Nie­do­szły prawnik, ana­li­zu­jąc światło docie­ra­jące do Ziemi z wielu galaktyk, dostrzegł rzecz nie­zwy­kłą. O ile sto­sun­kowo bliska nam galak­tyka Andro­medy wyka­zy­wała prze­su­nię­cie ku fio­le­towi, o tyle wszyst­kie dalsze obiekty migały do nas wdzięcz­nie światłem prze­su­nię­tym ku czer­wieni. Dla astro­noma była to znacząca infor­ma­cja suge­ru­jąca, iż zde­cy­do­wana więk­szość galaktyk zdaje się od nas… uciekać. Co więcej, Hubble zauważył jasną kore­la­cję między odle­gło­ścią źródła światła, a jego prze­su­nię­ciem ku czer­wieni. Innymi słowy, bardzo oddalony obiekt musiał cechować się większą pręd­ko­ścią ucieczki od obiektu bliż­szego. Kon­klu­zję tę, noszącą obecnie miano prawa Hubble’a, Ame­ry­ka­nin ogłosił w 1929 roku, kom­plet­nie prze­me­blo­wu­jąc kra­jo­braz fizyki i astro­no­mii.

Nie ziewaj, już dopły­wamy do brzegu. Prawo Hubble’a uza­leż­niło prędkość odda­la­nia galaktyk od dzie­lą­cego ich dystansu, co szybko nasunęło uczonym pomysł wiel­kiego wybuchu i – trwa­ją­cej do chwili obecnej – eks­pan­sji całego wszech­świata. W miejscu nudnego modelu sta­cjo­nar­nego, pojawił się obraz prze­strzeni pęcz­nie­ją­cej niczym powierzch­nia nadmu­chi­wa­nego balonu (z tą drobną różnicą, że prze­strzeń jest trój­wy­mia­rowa). Zgodnie z obecną wiedzą, wszech­świat rozrasta się z pręd­ko­ścią około 70 km/s na mega­par­sek, tj. na każde 3,26 miliona lat świetl­nych (uczulam jednak, że co kilka lat obser­wa­cje dopre­cy­zo­wują tę wartość, co przy dużych odle­gło­ściach robi sporą różnicę). Oznacza to tyle, że punkty, które dzieli dystans miliona lat świetl­nych powinny odsuwać się od siebie z pręd­ko­ścią około 20 km/s, a te oddalone o 100 milionów lat świetl­nych, uciekają z pręd­ko­ścią ponad 2 tys. km/s. 
Ucieczka galaktyk
I tu docie­ramy do dania głównego. Co z galak­ty­kami, które dzieli odle­głość około 4300 Mpc, czy jak kto woli 13,8 miliarda lat świetl­nych? Czy w tym przy­padku wzajemna ucieczka osiąga granicę 300 tys. km/s i osta­tecz­nie nawet ją prze­kra­cza?

W ramach szcze­gól­nej teorii względ­no­ści Albert Einstein zawarł postulat, zgodnie z którym żadne ciało obda­rzone masą nie może dorównać pręd­ko­ści światła w próżni. Choć­by­śmy użyli całej energii wszech­świata, nawet poje­dyn­cza cząstka nigdy nie uzyska takiego wyniku. Jednak w przy­padku naszej kosmo­lo­gicz­nej zagadki, zasada ta nie odgrywa żadnej roli. Odgry­wa­łaby tylko wtedy, gdybyśmy potrak­to­wali obser­wo­wane zjawiska jako wynik eks­plo­zji – dosłow­nego wybuchu – zaś galak­tyki jako roz­pę­dzone jego energią pociski. Taka wizja nie ma jednak nic wspól­nego z fizyczną rze­czy­wi­sto­ścią. Modele kosmo­lo­giczne mówią o eks­pan­sji samej prze­strzeni, która rozciąga się niczym gumowa powierzch­nia balonu. To bardzo pry­mi­tywna analogia, ale zwraca uwagę na rdzeń tego mecha­ni­zmu. Jeżeli nama­lu­jemy na powierzchni balonu kropki sym­bo­li­zu­jące galak­tyki, będą one cał­ko­wi­cie sta­tyczne. Proces nadmu­chi­wa­nia sprawi jednak, że nawet nie­ru­chome kropki mogą się od siebie oddalać – tylko w związku z roz­su­wa­niem gumowej prze­strzeni.
Wiemy więc, że teoria jako taka nie stoi nam na drodze. Czy zatem w praktyce rze­czy­wi­ście istnieją galak­tyki, ucie­ka­jące np. od Drogi Mlecznej z pręd­ko­ścią nad­świetlną? Jak naj­bar­dziej! Wystar­czy przej­rzeć galerię rekor­dowo odle­głych kwazarów, ziden­ty­fi­ko­wa­nych przez astro­no­mów w ostat­nich latach. Światło takich obiektów jak MACS0647-JD czy GN-z11 wyemi­to­wane zostało grubo ponad 13 miliar­dów lat temu. W momencie wypusz­cze­nia tego światła, rozrost prze­strzeni między Drogą Mleczną a GN-z11, powo­do­wał wzajemną ucieczkę z pręd­ko­ścią bliską pręd­ko­ści światła.

Teraz proszę Cię o chwilę sku­pie­nia nad powyż­szym akapitem. Nie napi­sa­łem, że wspo­mniane kwazary leżą ponad 13 miliar­dów lat świetl­nych od Ziemi, lecz że taki dystans dzielił nas w momencie wypusz­cze­nia przezeń światła, które teraz do nas dociera. Wszech­świat jednak nadal rośnie, więc w czasie tych miliar­dów lat GN-z11 odsuwała się od nas dalej i dalej, z coraz większą pręd­ko­ścią – jak Hubble przy­ka­zał. Oznacza to dwie rzeczy. Po pierwsze, astro­no­mo­wie obser­wują archi­walny i mocno nie­ak­tu­alny obraz dalekich galaktyk. Po drugie, galak­tyki te w rze­czy­wi­sto­ści muszą leżeć znacznie dalej niż 13–14 miliar­dów lat świetl­nych stąd. Właśnie dlatego przyj­muje się, że promień obser­wo­wal­nej części wszech­świata, wbrew intuicji, wynosi aż 46 miliar­dów lat świetl­nych, choć historia wszech­świata liczy sobie “zaledwie” 13,82 miliar­dów lat.

W pewnym sensie widzimy tylko widmo GN-z11, podczas gdy galak­tyka leży około 46 miliar­dów lat świetl­nych stąd i ucieka przed nami z pręd­ko­ścią się­ga­jącą niemal trzy­krot­no­ści pręd­ko­ści światła w próżni. Powtórzę jednak raz jeszcze: wynika to nie z ruchu samych obiektów, a z rozrostu prze­strzeni pomiędzy nimi.

  • jasz­czomp

    “Czy wszech­świat roz­sze­rza się szybciej niż światło?”

    nie chcę się czepiać ale nie­for­tun­nie brzmi ten tytuł.. CY światło się roz­sze­rza…?

    “czy wszech­świat roz­sze­rza się szybciej niż prędkość światła..?”

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      To jest bardzo trafna uwaga. Począt­kowo tytuł brzmiał inaczej, ale chciałem go skrócić i rze­czy­wi­ście wyszedł potworek.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • hhca­nitbe

    Skoro cała prze­strzeń się rozrasta, to dlaczego galak­tyka Andro­medy się do nas zbliża?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • hhca­nitbe

      A ok doczy­ta­łem — to stara znajoma gra­wi­ta­cja przeważa tę prędkość roz­sze­rza­nia…

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        I tak chyba poświęcę temu pytaniu któryś odcinek TL;DR. 🙂

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • daniel kowalski

      Nie chodzi tyle o gra­wi­ta­cje co o to że, to gromady galaktyk oddalają sie od siebie. Też mnie kiedys to pytanie nur­to­wało.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • marian szarf

      Idąc przy­kła­dem balonika, w momencie “puch­nię­cia” góry,miejsce przy wentylu zdaje się zagęsz­czać…

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • aup

        Więc nasza Droga Mleczna razem z Andro­medą znajdują się blisko wentyla :))))

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • kuba_wu

      Wyobraź sobie, że na ogólnym tle roz­sze­rza­nia masz dodat­kowo lokalne ruchy galaktyk czy ich gromad, nieco zaciem­nia­jące obraz.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • AdamK

    A mnie bardziej inte­re­suje inflacja na piczatku ist­nie­nia wszech­świata, kiedy przez krótki okres roz­sze­rzał się on znacznie szybciej niż prędkość światła. Jak?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://artur.gutner.pl Artur Gutner

      Wówczas nie działały obecnie obo­wią­zu­jące w świecie “po infla­cyj­nym” zasady fizyki. Coś spo­wo­do­wało, że stałe fizyczne mają taką a nie inną wartość, co z kolei dało szansę na powsta­nie życia np na Ziemi. Ciekawe są tak zwane więzy przy­czy­nowe-skutkowe, jeśli zawsze coś wynika z czegoś to wszech­świat może być silnie zde­ter­mi­no­wany a wszelka losowość uznawana za takową przez ludzi jest wyłącz­nie iluzją. Oczy­wi­ście należy tu oddzie­lić fizykę kwantową od kla­sycz­nej, póki co nikt nie znalazł pomostu między tymi dwoma dzie­dzi­nami z tego co wiem, więc nie można wprost wysnuć teorii, że zjawiska kwantowe wpływają znacząco na świat makro, którego per­cep­cja jest naszym udziałem. Nie dopa­try­wał­bym się tu też “palca bożego” — nasz świat istnieje, bo musiał powstać w obliczu takich a nie innych warunków wsa­do­wych. Dalej to już filo­zo­fia a nie fizyka.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • AdamK

        A czy wiemy dlaczego nie działały wówczas aktualne zasady fizyki?

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://artur.gutner.pl Artur Gutner

        Nie wiemy, jedną z poten­cjal­nych odpo­wie­dzi jest teoria wie­lo­świa­tów. W każdym z nich obo­wią­zują inne warunki fizyczne, co powoduje, że mogą się nawet wza­jem­nie prze­ni­kać bez inte­rak­cji. Polecam publi­ka­cje Hugh Everetta lub Maxa Tegmarka, Póki co to czysta mate­ma­tyka w wg nie­któ­rych naukow­ców coś czego nie da się udo­wod­nić empi­rycz­nie nie ma wartości, ale ja sądzę, że i tak jest to bliższe prawdzie niż facet chodzący po wodzie.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Doceniam Twoje komen­ta­rze, ale chyba trochę zbyt się roz­pę­dzi­łeś i roz­po­czą­łeś zbyt wiele odle­głych od siebie wątków. AdamK zapytał o inflację. Oczy­wi­ście prze­strzeń dokonała wtedy rzeczy nie­by­wa­łej, prze­cho­dząc w mikro­sko­pij­nym ułamku sekundy od roz­mia­rów sub­a­to­mo­wych do wiel­ko­ści kosmicz­nych; co musiało stać się o wiele, wiele, wiele szybciej od światła. W jaki sposób? O tym mówi hipoteza Alana Gutha, opisana zresztą też w wydanej przez niego książce.

        Co do zmie­nia­ją­cych się zasadach fizyki — to nie posu­nął­bym się do takiego stwier­dze­nia — chyba, że mamy na myśli kwestię oddzia­ły­wań pod­sta­wo­wych. Rze­czy­wi­ście cofając się do pierw­szych sekund, wkra­czamy w erę wielkiej uni­fi­ka­cji, gdzie elek­tro­ma­gne­tyzm, siły jądrowe i w końcu gra­wi­ta­cję sta­no­wiły jedność. Poza tym istnieją inne kon­cep­cje, jak np. hipoteza zmiennej pręd­ko­ści światła — ale uczciwie trzeba przyznać, że nie należy ona do zbyt praw­do­po­dob­nych i w chwili obecnej nie wspiera jej żaden fakt.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Piotr Juszczyk

    Heh.
    Jeśli:
    “Światło takich obiektów jak MACS0647-JD czy GN-z11 wyemi­to­wane zostało grubo ponad 13 miliar­dów lat temu”
    i

    “taki dystans dzielił nas w momencie wypusz­cze­nia przezeń światła, które teraz do nas dociera”

    to światło miałoby oczy­wi­ście do poko­na­nia znacznie więcej niż 13 mld ly. A więc nie mogłoby tego dokonać w te 13 mld lat. Tylko zajęłoby to znacznie więcej czasu.

    Oczy­wi­ście, roz­sze­rza­nie nastę­puje i przed fotonem i za fotonem jak sobie leci.
    Tłu­ma­cząc prościej:

    Załóżmy że było 13 mld yl odle­gło­ści w czasie emisji fotonu. Foton potrze­bo­wałby na to 13 mld lat.
    Załóżmy że w tym czasie prze­strzeń roz­su­nęła się na 46 mld. Czyli gdy foton był w połowie drogi do nas to tej drogi mu przybyło: 7,5 mld + 23/2=7,5 mld + 11,5 = 19 mld yl 😀
    To w końcu ile by on leciał? 🙂

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • qbaszy

      Poczytaj sobie o fotonach dla fotonu czas stoi, więc w momencie wyemi­to­wa­nia on “już” dociera do obser­wa­tora dla fotonu mija 0 sek. to dla nas obser­wa­tora mija 19 mld lat więc jesli foton dociera do nas z odle­gło­ści 19mld lat świetl­nych to dla niego prze­by­cie zajeło 0 czasu.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Witold Machulak

    Jeśli roz­sze­rza się prze­strzeń i to coraz szybciej. To nie było wybuchu materji, a był efekt nadmu­chwa­nia się prze­strzeni. Co dzieje się w coraz szybszym tempie. Co wyklucza (ww). Wybuchy np. gwiazd mogły być ich implozją, roze­rwa­niem ich wiązań wewnętrz­nych. Dlatego trudno to wszystko powiązać w logiczną całość. Z naszego punktu widzenia, eks­plo­zja czy implozja wizu­al­nie wygląda podobnie. Dlatego metody obser­wa­cji nie wyja­śniają tego co się dzieje na prawdę. Nie obser­wu­jemy wszyst­kiego. No jak zaob­ser­wo­wać roz­sze­rza­nie się wszech­świata u jego przy­czyny tego roz­sze­rza­nia? Samo roz­sze­rza­nie może powo­do­wać roz­ry­wa­nie wiązań i efekt eks­plo­zji na zewnątrz. A nie że to w wyniku wewnętrz­nych pro­ce­soów te powią­za­nia się roz­pa­dają, nastę­puje eks­plo­zja. Takie eks­plo­zje spo­wal­niają z czasem i odle­gło­ścią. Przy­spie­sze­nie może zacho­dzić z powodu implozji. Po implozji pusz­czają wiązania, więc bez nich nastę­puje przy­spie­sze­nie coraz większe. Inna sprawa to. Samo przy­spie­sze­nie odda­la­nia się galaktyk. Może być za sprawą błędu typo­wa­nia wyników. Czyli roz­cho­dze­nie się w każdym kierunku przy roz­sze­ża­niu, zależy z którego miejsca mierzymy te ruchy. Tu musimy dla pra­wi­dło­wo­ści wyliczeń, znać to swe poło­że­nie. Jeśli jesteśmy w centrum tej eks­pan­sji, centrum kuli tej eks­pan­sji. To obli­cze­nia mogą nie mylić. Jeśli jednak jesteśmy w innym miejscu eks­pan­du­ją­cej kuli, to trzeba znać to miejsce, by obli­cze­nia nie myliły. Jeśli ta eks­pan­sja ma inny wygląd aniżeli rosnąca kula, to jeszcze trudniej o wia­ry­godne pomiary. Więc to co wiemy, to wiemy puki co i to wszystko. Dalej będą różne poprawki tych obliczeń. O ile te wia­do­mo­ści cokol­wiek dla nas mają znaczyć ( wartać).

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • jasz­czomp

      “Jeśli jesteśmy w centrum tej eks­pan­sji,…”

      Tu nie ma wąt­pli­wo­ści, jeśli opieramy ist­nie­nie Wszech­świata o Wielki Wybuch.. Wtedy niejako każde miejsce we Wszech­świe­cie jest centrum eks­pan­sji..

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Witold Machulak

        Tak niejako czyli względ­nie. Tylko wtedy to co mierzymy to, różnica prze­miesz­czeń i to wszystko. Nie znając do końca kierunku prze­miesz­czeń. Zawi­ro­wań wycha­mo­wań, spo­wo­do­wa­nych zbli­że­niami pomiędzy materią krążącą we wszech­świe­cie. Mierzymy tylko różnice ich prze­miesz­cza­nia się. Tym samym zarówno odle­gło­ści i szyb­ko­ści będą względne. To do samych pomiarów prze­miesz­czeń nie ma różnicy. Nato­miast do poznania kształtu wszech­świata. Jak i jego począt­ków, będzie to mylące podej­ście. Mając to na uwadze trudno o osta­teczny werdykt, że świat zaist­niał w ten czy inny sposób. Po prostu z wewnątrz świata, nie mamy obiek­tyw­nego roze­zna­nia jak i do czego dochodzi. Poza tym że widzimy to tak, bądź inaczej. Chcę to zazna­czyć, by ktoś nie myślał że same pomiary odkryją wszystko o naszym świecie. Odkryją z pew­no­ścią wiele tajemnic. Warto badać by mieć szacunek do tego, że człowiek może o wiele więcej aniżeli to widać gołym okiem. Co do centrum, to ja to rozumiem jako punkt środkowy tej eks­pan­sji. Nie miałem na myśli centrum zdarzeń, bo z tym to tak jest, w centrum zdarzeń jesteśmy.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Nie ma żadnego punktu środ­ko­wego eks­pan­sji. Tak jak napisał jasz­czomp w każdym współ­cze­snym modelu wiel­kiego wybuchu, “centrum wszech­świata” stanowi każdy punkt prze­strzeni lub żaden — zależnie od inter­pre­ta­cji. Bez względu na to czy znaj­du­jesz się w Drodze Mlecznej czy odległym kwazarze — wszyst­kie galak­tyki będą się od Ciebie oddalać. Prze­strzeń rośnie w każdym punkcie, więc nie ma środka lub środek jest wszędzie.
        Odsyłam do pierw­szego punktu: https://www.kwantowo.pl/2014/07/24/male-kosmologiczne-faq/

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Witold Machulak

        Domnie­mam że potęga obli­cze­niowa może wszystko wia­ry­god­nie. Nawet z małą ilością danych, przed­sta­wić w sposób nie mylący. Przy­glą­da­jąc się moż­li­wo­ściom techniki obli­cze­nio­wej, można tak to ująć. W tym upatruję pewność odpo­wia­da­ją­cych na pytania. Ja to rozumiem będąc z zawodu elek­tro­ni­kiem.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Inszy

        Nie ma środka, ale czy ma krawędź? Pierwszą falę ucie­ka­ją­cych galaktyk? Wtedy można by wyzna­czyć fak­tyczny środek (oczy­wi­ście dys­po­nu­jąc pojaz­dami o nie­ogra­ni­czo­nej pręd­ko­ści).

        A może zakrzy­wie­nie cza­so­prze­strzeni jest tak duże, że wpadamy w pętle, zawsze wracając do punktu wyjścia? Ale czy wtedy nie powin­ni­śmy obser­wo­wać relik­to­wej Drogi Mlecznej na krawędzi widzial­nego wszech­świata, niczym swoich odbić w gabi­ne­cie luster?

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Nie ma również żadnej krawędzi. 😉 Twój drugi akapit może skrywać ziarno prawdy i rze­czy­wi­ście takie hipotezy są wysuwane. Ale oczy­wi­ście i tak nie zoba­czymy “tyłu swojej głowy” czy też relik­to­wej Drogi Mlecznej — z uwagi, na ogra­ni­cze­nie pręd­ko­ści światła i granice wszech­świata obser­wo­wal­nego.

        Raz jeszcze odsyłam do “Małego kosmo­lo­gicz­nego FAQ”, gdzie te wątki zostały poru­szone.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Inszy

        Przecież w samym FAQ stoi o kon­cep­cji Lumineta, więc jak naj­bar­dziej mogą być granice wszech­świata 😉

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Z “dzien­ni­kar­skiego” obo­wiązku wspo­mnia­łem tam o paru ory­gi­nal­nych hipo­te­zach, lecz jak na razie naj­czę­ściej opisuje się wszech­świat jako skoń­czony i jed­no­cze­śnie pozba­wiony brzegów.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Sta­ni­slaw Kaleta

    Względem czego mierzona jest prędkość światła?
    Skoro cały wszech­świat jest w ruchu, to nie ma sta­tycz­nego punktu odnie­sie­nia.
    A skoro wszystko jest w ruchu, to przy poda­wa­niu pręd­ko­ści światła zawsze powinno się podawać przy­naj­mniej kierunek tej pręd­ko­ści.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Prędkość światła w próżni to stała(!) fizyczna. Bez względu na to czy będziesz się odsuwał od źródła światła, czy poruszał się w jego kierunku — nadal zare­je­stru­jesz 300 tys. km/s. Fotony w próżni poru­szają się wyłącz­nie z taką pręd­ko­ścią, bez względu od ruchu obser­wa­to­rów i źródeł światła. To fun­da­ment STW.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Sta­ni­slaw Kaleta

        Przyj­muje do wia­do­mo­ści, chociaż nie pojmuje.…
        Mam wrażenie, ze fizycy tam gdzie kończą się ich mądre teorie wykrę­cają się stwier­dze­niem “tak jest i już”, bo inaczej te ich teorie biorą w łeb.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        To niestety błędne wrażenie — fizycy nigdy się w ten sposób nie wykrę­cają. Przyj­muje się to co wynika z równań i obser­wa­cji. Chyba, że chodzi Ci o to “skąd akurat takie wartości” albo o ich sens — jednak to zagad­nie­nia filo­zo­ficzne, nie naukowe.

        Co do teorii względ­no­ści: wszystko jest tu bardzo logiczne i wynika z siebie nawzajem, lecz musisz zapoznać się z większą liczbą faktów. Nie zro­zu­miesz istoty stałej pręd­ko­ści światła, bez uprzed­niego prze­stu­dio­wa­nia wykładu dot. równań Maxwella, cza­so­prze­strzeni, dyla­ta­cji czasu, kontr­ak­cji prze­strzeni etc. Po prostu nie da się pójść na skróty i wszystko rozumieć po przej­rze­niu jednego czy dwóch tekstów. Zachęcam do buszo­wa­nia pod tagiem fizyka rela­ty­wi­styczna: https://www.kwantowo.pl/tag/fizykarelatywistyczna/

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Sta­ni­slaw Kaleta

        Ja znam Maxwella.

        Dlaczego nie istnieje prędkość większa od pręd­ko­ści światła?
        Wszystko jest doro­bione pod tezę, ze nie ma pręd­ko­ści większej od pręd­ko­ści światła. Tylko skąd ta teza?

        Tak samo, dlaczego w słynnym e=mc2 c jest do kwadratu?

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • kuba_wu

        Nie pod “tezę”, ale, jak to zwykle w nauce, pod obser­wa­cję empi­rycz­nych faktów, mia­no­wi­cie:
        1) stałość pręd­ko­ści światła mie­rzo­nego przez dowol­nego obser­wa­tora, nie­za­leż­nie od pręd­ko­ści względ­nych obser­wa­tora i źródła
        2) braku jakich­kol­wiek obser­wa­cji obiektów szyb­szych od światła,
        3) obser­wa­cja, że ciała, np. czą­steczki w akce­le­ra­to­rach, choćby nie wiem jak inten­syw­nie przy­spie­szane, nigdy nie prze­kra­czają pręd­ko­ści światła

        Co do równania e=mc2 to zostało ono nie tylko wywie­dzione teo­re­tycz­nie, ale i wie­lo­krot­nie potwier­dzone empi­rycz­nie. Zarówno na poziomie cząstek ele­men­tar­nych (zde­rze­nia, pędy i energie inaczej ci się się nie zbi­lan­sują), jak i na poziomie makro — w reak­cjach jądro­wych.

        Jeśli to wszystko to jest dla ciebie “robienie pod tezę”, to niestety mogę już tylko wes­tchnąć.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • kuba_wu

        …a nieco bardziej żar­to­bli­wie, c musi być do kwadratu bo inaczej jed­nostki się nie zgodzą 🙂

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://artur.gutner.pl Artur Gutner

        Istnieje prędkość większa od pręd­ko­ści światła, wszystko zależy od układu odnie­sie­nia — opisuje ją komen­to­wany felieton. Nie wiemy do końca czym jest ciemna materia a chyba można przy­pusz­czać, że to ona właśnie się “rozdyma” powo­du­jąc “ucieczkę” odle­głych galaktyk z szyb­ko­ścią wyższą niż prędkość światła. Wg Ein­ste­ina obiekt posia­da­jący masę nie może się poruszać z szyb­ko­ścią większą niż prędkość światła — to jest fun­da­ment.. Wyobraź sobie, że np Ty jesteś w stanie poruszać się z szyb­ko­ścią większą niż owe niecałe 300tys. km/s. Wiesz co byś obser­wo­wał? Cofanie się czasu. Wystar­czy chwilę pomyśleć, aby zro­zu­mieć, że za pomocą narządu wzroku oglądamy w zasadzie wyłącz­nie prze­szłość. Jeśli coś pokrę­ci­łem to proszę o korektę.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Karol

        Z tym cofaniem czasu to chyba błąd. Jeśli udałoby się czło­wie­kowi osiągnąć pręd­ko­ści światła to wówczas nie byłby w stanie zaob­ser­wo­wać zmian w ota­cza­ją­cej go prze­strzeni. Dodat­kowo cała prze­strzeń spłasz­czyła by się. Plus taki tej sytuacji że zbędny byłby samochód.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Barti

        Wytłu­ma­cze­nie jest takie: Na chłopski rozum, jeśli ciało się od Ciebie oddala i “wypluje” w kierunku odda­la­nia wiązkę fotonów, to prędkość tych fotonów jest większa od pręd­ko­ści światła. Ale tak na prawdę światło jest falą i jedyne zjawisko jakie tutaj wystąpi to skró­ce­nie długości fali.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • wiciu

        To znaczy, że np. galak­tyki odda­la­jące się od nas z pręd­ko­ścią większą niż prędkość światła nie są dla nas widoczne. A jeżeli tak to czy nie istnieją obiekty, które właśnie teraz prze­kra­czają barierę światła i w tym samym momencie prze­stają być widoczne?

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Skate

    Z tym prze­kra­cza­niem pręd­ko­ści światła jest tak jak z tym przy­kła­dem: droga do domu zajmuje ci 10 minut, pewnego razu idziesz skrótem którym docho­dzisz do domu w 5 minut, ale to nie oznacza, że prędkość twojego marszu wzrosła dwu­krot­nie.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • kwantol

    A.Einstein był autystą o dużym stopniu upo­śle­dze­nia i wszyst­kie jego wywody są efektem tego kalectwa, dlatego zdrowi ludzie nie rozu­mieją nic z jego teorii i nie dlatego, że są od niego głupsi, tylko oni są zdrowi i nie dają sobie niczego na siłę wmówić. Autyści nie rozu­mieją pojęcia czasu i A.E. pisał: “Ludzie tacy jak my, wierzący w fizykę, wiedzą, że różnica między prze­szło­ścią, teraź­niej­szo­ścią i przy­szło­ścią jest tylko uparcie obecną iluzją.” Z powodu swojej ułom­no­ści pomylił także interwał czasowy (t), którego odwrot­no­ścią jest czę­sto­tli­wość (f) wg. wzoru f=1/t
    A Ty Adamczyk jeżeli polujesz na granty przez obcmo­ki­wa­nie “geniuszu” Ein­ste­ina, to nie rób ludziom wody z mózgu, bo Ci nic nie są winni.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Dwa tygodnie pojawił się ktoś, kto Ein­ste­ina chciał popra­wiać, tydzień temu ktoś, kto zarzucał Ein­ste­inowi bez­wstydne zerżnię­cie genial­nej teorii względ­no­ści od Poincare’a, teraz przyszła pora na uznanie Ein­ste­ina za osobę ułomną, nie poj­mu­jącą tego co się wokół niej dzieje. Trudno się już połapać w tych wszyst­kich pomy­słach. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Tak się tylko zasta­na­wiam, czytając ten komen­tarz. Oskar­żasz wszyst­kich współ­cze­snych uczonych zaj­mu­ją­cych się fizyką rela­ty­wi­styczną o autyzm (tudzież o inną ułomność), czy też o nie­poj­mo­wa­nie szcze­gól­nej i ogólnej teorii względ­no­ści? Bo jeżeli Twoje słowa mają mieć sens, to musisz wybrać jedno z dwóch. To jak to jest?

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • kwantol

        Jeżeli ktoś “Ein­ste­ina chciał popra­wiać”, to należy mu dać dobrą radę; Ein­ste­ina popra­wiać nie ma sensu dlatego, bo u niego cała fizyka posta­wiona została na głowie, co nie byłoby taką wielką wadą, gdyż można byłoby ją tylko odwrócić jeszcze raz, aby nabrała sensu. Do posta­wie­nia na głowie A.E. się jednak nie ogra­ni­czył i prze­ni­co­wał wszystko na lewą stronę i dlatego poprawić to się nie da. Zatem autor tej “poprawki” też nie bardzo się w tym wszyst­kim połapał.

        Ten zaś, który zarzucał E. “bez­wstydne zerżnię­cie” z pew­no­ścią wiedział co pisze, bo źródeł zaufa­nych na to nie brakuje. Poza tym licy­to­wa­nie się o to, kto przed Ein­ste­inem był w błędzie, nie ma wiele sensu, gdyż STW i OTW nie są żadnym powodem do chwały dla autora, a jedynie ważnym przy­czyn­kiem do historii naj­więk­szych pomyłek fizyki.

        Dalsza część Twojej odpo­wie­dzi jest zabie­giem ery­stycz­nym, gdyż ja nigdzie nie pisałem o “współ­cze­snych uczonych zaj­mu­ją­cych się fizyką rela­ty­wi­styczną”. Do tego, aby stwier­dzić czy są także auty­stami, trzeba byłoby ich prze­ba­dać i to każdego osobno. Nato­miast opinię o tym, czy pojmują “szcze­gólną i ogólną teorię względ­no­ści” można sobie wyrobić czytając ich wypo­wie­dzi na te tematy. Jedni z pew­no­ścią kłamią z pre­me­dy­ta­cją, inni być może nie­świa­do­mie, ale tak, czy tak zaśmie­cają cie­ka­wemu świata, nie­przy­go­to­wa­nemu odbiorcy w głowie, często korzy­sta­jąc z nie­słusz­nie posia­da­nej opinii fachow­ców, a nawet cele­bry­tów nauko­wych. Moty­wa­cje ludzkich zachowań są naj­róż­niej­sze i bez prze­pro­wa­dze­nia szcze­gó­ło­wych badań tematu nie jest możliwe sfor­mu­ło­wa­nie jakichś war­to­ścio­wych uogól­nień.

        Aby pozostać przy temacie pręd­ko­ści ucieczki galaktyk i tzw. puch­nię­cia prze­strzeni, to są to jedynie wyniki rozpaczy astro­fi­zy­ków, gdyż cała astro­fi­zyka oparta na błędnych zało­że­niach dotarła do absurdu. Ucieczka w fantazje niczego jednak nie naprawi, a jedynym sen­sow­nym wyjściem jest prze­my­śle­nie wszyst­kiego od podstaw. Nie jest to jednak metoda, która jest pre­fe­ro­wana i pre­mio­wana w dzi­siej­szej nauce. Raczej przy­po­mina ona współ­za­wod­nic­two w tym, kto wymyśli coś bardziej nie­sa­mo­wi­tego. Gdyby w ogóle istniała jaka­kol­wiek eks­pan­sja wszech­świata, to byłaby także widoczna w postaci stałej strukt. sub­tel­nej alfa. Wystar­czy więc wyrzucić do kosza hipotezę eks­pan­sji i wszyst­kie narosłe na niej bajki także tam się znajdą. A więc, prawo Hubble’a do kosza!

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Kuba

        Pytanie reto­ryczne: masz jakie­kol­wiek wia­ry­godne źródło na poparcie swoich tez?
        (Prze­pra­szam, już nie będę karmił trolla)

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • kwantol

        - Pani w szkole na lekcji mate­ma­tyki napisała 2+2=4, a Kubuś z pierw­szej ławki na to: Cy ma pani na to jakieś wia­ry­godne źródło?

        Nie bardzo rozumiem co uważasz za “wia­ry­godne źródło”. Jakie kryteria decydują o tym które źródła są wia­ry­godne, a które nie są. Historia fizyki dostar­cza spo­strze­żeń, że wia­ry­god­ność źródeł jest ilu­zo­ryczna. Teorie i hipotezy poja­wiały się i upadały pod wpływem braków potwier­dze­nia doświad­czal­nego, lub pod wpływem tego, że prze­mi­nęła na nie moda w nauce. Tak samo jest obecnie i w związku z tym należy przyjąć zasadę, że w nauce przez duże N, żadna z hipotez nie może być uznana za osta­teczną, a każda z hipotez jeżeli odpo­wiada na więcej pytań niż ich stawia, może być uznana za war­to­ściową.
        W przy­padku poru­szo­nego tematu eks­pan­sji wszech­świata, Hubble swoje prawo sfor­mu­ło­wał na pod­sta­wie obser­wa­cji prze­su­nię­cia w kierunku czer­wieni widma odle­głych galaktyk i ujął tę obser­wa­cję w ten sposób, że czym dalsze są galak­tyki, tym to prze­su­nię­cie jest większe. Powiązał tę obser­wa­cję z prawem Dopplera, które w tej części dotyczy odda­la­ją­cych się źródeł światła i doszedł do błędnego wniosku, że obser­wa­cja wskazuje na ucieczkę galaktyk. Nikt nie docho­dził, czy może istnieć inna inter­pre­ta­cja zaob­ser­wo­wa­nego zjawiska, a powstały bałagan jest wynikiem tego braku docie­kli­wo­ści. Wielki przy­czy­nek do bałaganu we współ­cze­snej nauce posiada A.E., jakoż także inni przed nim i po nim, a pira­mi­dalną pomyłką było przy­ję­cie zasady, że zegary odmie­rzają Czas. Czyli inaczej, abso­lutny brak zro­zu­mie­nia chro­no­lo­gii zdarzeń, co też przy­czy­niło się do struk­tury teorii względ­no­ści. Właśnie brak rozu­mie­nia pojęcia czasu, obok innych także objawów, jest nie­za­wodną wska­zówką upo­śle­dze­nia inte­lek­tu­al­nego nazy­wa­nego autyzmem.

        Zawsze zachęcam swoich adwer­sa­rzy do tego, aby zamiast szukać źródeł, które są naj­czę­ściej cudzymi wypo­ci­nami, posłu­gi­wali się własnym rozumem i naj­prost­szą w świecie logiką.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Kubana44

        Czy bylby Pan uprzejmy podac prace naukowa, na ktorych sie Pan opiera. Czy moze sam Pan opu­bli­ko­wal cos w tej kwestii z czym mozna sie zapoznac?

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • kwantol

        Nie, nie opieram się na żadnych “pracach nauko­wych”, gdyż uważam, że obecnie fizyka doszła już do ściany absurdu i nic już war­to­ścio­wego nie może stworzyć.
        Nie jestem naukow­cem i popu­la­ry­za­to­rem wiedzy naukowej. Nic nie publi­kuję, ponieważ uważam, że mój głos byłby wołaniem na puszczy. Ale jeżeli mam okazję, to zachęcam zain­te­re­so­wa­nych nauką do kry­tycz­nego patrze­nia na tzw. publi­ka­cje naukowe. Nie wszystko, co ukazuje się w cza­so­pi­smach nauko­wych, czy w książ­kach za takie uważane, ma sens naukowy.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Kubana44

        Ok, w takim razie aby pro­wa­dzic dyskusję musimy umówić co do filo­zo­fii nauki (zakładam, że Popper odpada) oraz do aksjo­ma­tów mate­ma­tyki i fizyki. Gdzie Pan stoi w tej kwestii zatem?

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • kwantol

        Trzeba byłoby wymienić o jakie kon­kret­nie chodzi, gdyż “mate­ma­tykę i fizykę” nie łączy nic poza tym, że językiem fizyki jest — jak dotych­czas, mate­ma­tyka. Świat nie jest jednak mate­ma­tyczny i for­ma­lizm mate­ma­tyczny jest prawem odno­szą­cym się do zbioru abs­trak­cyj­nego. Zbiór abs­trak­cji jest zbiorem roz­łącz­nym do zbioru Natury, co się spro­wa­dza do tego, że jeżeli jakiś element zbioru należy z całą pew­no­ścią d jednego z nich, to również z całą pew­no­ścią nie należy do tego drugiego. Dlatego też aksjo­maty fizyki zawie­ra­jące chociaż jeden element zbioru abs­trak­cyj­nego są abs­trak­cjami i siłą defi­ni­cji tego czym jest fizyka, nie opisują świata Natury.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Kubana44

        Pierwszy przykład z brzegu; czy równania Maxwella nie spraw­dzają sie w świecie rze­czy­wi­stym?

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • kwantol

        Dyskusja na ten temat daleko dobiega od tematu artykułu i o to trzeba byłoby zapytać gospo­da­rza.
        Ogólnie, równania M. nie posia­dają isto­to­wo­ści realu, gdyż nie wyja­śniają, czym są ładunki elek­tryczne, czym jest pole elek­tro­ma­gne­tyczne w cało­ścio­wym oglądzie Natury. Prawo indukcji elek­tro­magn. Faradaya mówi, że zmienne pole magne­tyczne wytwarza wirujące pole elek­tryczne — prawo Ampére’a głosi, że zarówno prąd elektr., jak i zmienne w czasie pole el. wytwa­rzają wirowe pole magn. — prawa Gaussa ozna­czają, że źródłem pola elek. są ładunki elek., a pole magne­tyczne nie jest związane z żadnym źródłem.
        Stąd pochodzi ich sprzę­że­nie (zapę­tle­nie) pro­wa­dzące do spój­no­ści wewnętrz­nej i nie­spój­no­ści zewnętrz­nej (brak odnie­sie­nia do gra­wi­ta­cji). Należy zadać pytanie, czy na tej pod­sta­wie można stwier­dzić, że opisują one inny świat, nie mający nic wspól­nego z naszym w którym istnieje gra­wi­ta­cja? Jeżeli gra­wi­ta­cja jest takim wszę­do­byl­skim prze­ja­wem praw w uni­ver­sum, to dlaczego nie ma jej w elek­tro­dy­na­mice?

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Kubana44

        Dziekuje za wyczer­pu­jącą odpo­wiedź i życze powo­dze­nia w dalszych odkry­ciach.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • cbl

        Mam kilka pytań:
        1. Czy mate­ma­tyka też kłamie? Bo wiesz, nauki ścisłe mają to do siebie, że wszyst­kie zjawiska, którymi się zajmują, da się spro­wa­dzić do mate­ma­tyki.
        2. Możesz tak zrobić ze swoimi hipo­te­zami? Możesz podać przy­kłady (pod­po­wiem, że 2+2=4 gene­ral­nie nie dotyczy fizyki rela­ty­wi­stycz­nej)
        3. Czy istnieje jaki­kol­wiek sposób, by wykazać, że masz rację?
        4. Mówisz, że efekt Dopplera to błędne rozu­mo­wa­nie. Jakie zatem jest pra­wi­dłowe wyja­śnie­nie prze­su­nię­cia ku czer­wieni?
        5. Czy wiesz jaka jest różnica między hipotezą, a teorią naukową?
        6. Czy wiesz, że bez uwzględ­nia­nia dyla­ta­cji czasu system GPS nie mógłby działać z sensowną dokład­no­ścią?
        7. Jak wytłu­ma­czyć zjawisko soczew­ko­wa­nia gra­wi­ta­cyj­nego bez ucie­ka­nia się do teorii pana Alberta?
        8. Co pozwala Ci sądzić, że więcej wiesz o fizyce rela­ty­wi­stycz­nej, niż setki fizyków — spe­cja­li­stów w tej dzie­dzi­nie?
        9. Co sądzisz o fizyce kwan­to­wej?

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Czy­tel­nik

    Może to będzie głupie pytanie, ale z czego składa się ta roz­sze­rza­jąca się prze­strzeń ? Z czego w ogóle jest zrobiona prze­strzeń ?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Tego typu pytania nie są wcale głupie, wręcz prze­ciw­nie. Obawiam się jednak, że prze­strzeń — czy raczej cza­so­prze­strzeń — nie musi mieć kon­kret­nego budulca, tak jak materia czy oddzia­ły­wa­nia. To arena dla zjawisk fizycz­nych. Chociaż oczy­wi­ście powstają różne nie­ty­powe kon­cep­cje, jak cho­ciażby hipo­te­tyczny chronom mający stanowić kwant czasu.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Teresa

    A czymże jest prze­strzeń? Jeśli dys­po­nuje masą to jak może roz­sze­rzać się szybciej niż pędzi światło?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Wpadasz tu w pułapkę. Nawet gdybyś przyjęła, że prze­strzeń ma jakiś kon­kretny budulec, niech będzie masywną cząstką, to pręd­ko­ści między galak­ty­kami wynikają ze “złożenia” się roz­cią­ga­nia płótna prze­strzeni na dużym dystan­sie. To oznacza, że sam hipo­te­tyczny budulec prze­strzeni wcale nie musi rozwijać dużych pręd­ko­ści.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Atlas

    Albo taka ciemna materia, jeśli posiada masę to powinna moim zdaniem zawierać też gęstość od której byśmy się odbili, jak od wszyst­kiego co posiada masę. Inte­re­suje mnie także to czy skoro Wszech­świat roz­sze­rza jak balon to czy powstają kolejne gwiazdy i galak­tyki czy tylko wszystko się od siebie oddala. Ponoć nasza galak­tyka przy­bliża się do Wiel­kiego Atrak­tora który jest bardzo daleko od nas (oraz oczy­wi­ście do Andro­medy) na wskutek jego ogrom­nego oddzia­ły­wa­nia gra­wi­ta­cyj­nego, więc nie jest tak że wszystko się od siebie oddala.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Andrzej Mróz (Zimny65)

    Wiek wszech­świata. 13,82mld lat?? Czy też może nawet zde­cy­do­wa­nie więcej??
    Tak mnie naszło po prze­czy­ta­niu tego artykułu.
    Rozumiem, że wiek wszech­świata sza­cu­jemy dzisiaj na pod­sta­wie odna­le­zie­nia naj­od­le­glej­szych galaktyk od Ziemi. Takich jak wspo­mniana w artykule GN-z11. Nie jestem pewny czy do usta­la­nia odle­gło­ści używa się widma światła czy też są inne metody??
    Ale główne pytanie jest inne. Czy przy­pad­kiem nie ustalamy wieku wszech­świata na pod­sta­wie tego co widzimy dzisiaj z Ziemi?? A cały artykuł jest o tym, że cała masa galaktyk z każdą kolejną sekundą prze­staje być widoczna z Ziemi. Czyli wiek wszech­świata może być wielo wie­lo­krot­nie dłuższy niż wspo­mniane 13,82mld lat gdyż po prostu jakiejś części być może bardzo zna­czą­cej już nie widzimy bo oddalają się od nas szybciej niż prędkość światła. I dodat­kowo wygląda na to, że nigdy nie będziemy w stanie tej wiel­ko­ści poznać.
    Prw­do­po­dob­nie coś jest źle w powyż­szym rozu­mo­wa­niu.
    Mogę prosić o wyja­śnie­nie??

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0