Nie chcę się szczepić i to tylko moja sprawa! | Kwantowo.pl

Znów czytam jakiś artykuł na temat szczepień i znów widzę komentarze proepidemików, wyrażające argument o niegasnącej popularności. Argument wyglądający z wierzchu dość solidnie, bo oparty o drogą każdemu człowiekowi ideę wolności osobistej.

Nie­zmien­nie zaska­kuje mnie jak często w różnych dys­ku­sjach prze­wi­jają się dokład­nie te same hasła, mimo wie­lo­krot­nego wyka­zy­wa­nia kry­ją­cych się w nich błędów. Dlatego też nie będę pierwszą ani ostatnią osobą, która zmierzy się z powta­rzaną do znu­dze­nia formułą: “Jestem wolnym czło­wie­kiem. To czy się szczepię jest wyłącz­nie sprawą mojego zdrowia. Nikomu nic do tego”! Czasem, w bardziej eks­tre­mal­nych przy­pad­kach deli­kwent doda coś jeszcze o panu­ją­cym tota­li­ta­ry­zmie i nazi­stow­skim cha­rak­te­rze przymusu szcze­pień. 
Argument typowego antyszczepionkowcaKomen­ta­rze podobne do powyż­szego mierżą mnie wyjąt­kowo. Głównie dlatego, że idee wol­no­ściowe są mi bardzo bliskie i nie cierpię, gdy ktoś wyciera sobie nimi to i owo w tak nie­me­ry­to­ryczny i nie­prze­my­ślany sposób. Jeszcze do tego wszyst­kiego inter­nauta dorzucił coś o “logicz­nych kon­se­kwen­cjach”, podczas gdy sam pominął naj­waż­niej­szą, czyli:

odporność zbiorową.

Żeby zro­zu­mieć o czym mowa ustalmy ele­men­tarny fakt, zasłu­gu­jący na nie­ustanne pod­kre­śla­nie. W każdej spo­łecz­no­ści istnieje zawsze pewna pula osób, która bez swojej winy nie przyjęła szcze­pionki i pozo­staje wrażliwa na daną chorobę. W odróż­nie­niu od antysz­cze­pion­kow­ców mowa o jed­nost­kach nie­ma­ją­cych nic prze­ciwko współ­cze­snym osią­gnię­ciom medycyny, ale ze względu na pewne nie­za­leżne od siebie powody, nie mogących korzy­stać z jej dobro­dziejstw. Dla przy­kładu, mogą być to ludzie cier­piący na prze­wle­kłe zabu­rze­nia odpor­no­ści, pacjenci po prze­by­ciu ostrych terapii (np. nowo­two­ro­wych), po prze­szcze­pie szpiku lub wyka­zu­jący reakcje aler­giczne. Wreszcie mamy też pechow­ców, którzy po prostu nie zdążyli przyjąć szcze­pionki, w tym dzieci dopiero ocze­ku­jące na wizytę u lekarza. Ci wszyscy ludzie, nie­za­leż­nie od swojej woli są zdani na zewnętrzną tarczę pod postacią odpor­no­ści zbio­ro­wej.

Koncept jest prosty i całkiem zgrabnie wyja­śniła go w jednym z wykładów TEDx, Romina Libster. Argen­tyń­ska lekarka zwraca uwagę, że kluczem do zbior­czej ochrony jest zaszcze­pie­nie okre­ślo­nego, dużego odsetka popu­la­cji. Wysokość progu powyżej, którego odpor­ność zaczyna funk­cjo­no­wać zależy od wielu zmien­nych i dla każdej choroby będzie wyglądać nieco inaczej, więc szcze­góły sobie darujemy. Co istotne, jeżeli procent szcze­pio­nych spada poniżej progu, dana choroba znów otrzy­muje szansę na swobodne roz­prze­strze­nia­nie, co może dopro­wa­dzić nawet do epidemii. Zaraz ktoś zapyta: “w jaki sposób, przecież, zde­cy­do­wana więk­szość i tak przyjęła szcze­pie­nie, więc nie powinna się niczym martwić”! No nie do końca, ponieważ nawet człowiek sys­te­ma­tycz­nie prze­strze­ga­jący wszyst­kich zaleceń, nie posiada pancerza zabez­pie­cza­ją­cego go w stu pro­cen­tach. Żadne sub­stan­cje – czy to lekar­stwa czy to szcze­pie­nia – nie są dosko­nałe, a dodat­kowo należy brać w rachubę indy­wi­du­alne pre­dys­po­zy­cje danej osoby, w tym aktualny stan układu odpor­no­ścio­wego. Jeżeli więc patogen zacznie wesoło hasać w spo­łe­czeń­stwie, odpo­wied­nio wzrośnie szansa na spo­tka­nie z nim jed­no­stek osła­bio­nych lub nie­zasz­cze­pio­nych nie z własnej woli. W zdrowej, nale­ży­cie chro­nio­nej grupie do takiego zjawiska na szeroką skalę nie dojdzie.
Działanie odporności zbiorowej dzięki szczepieniom
Efekt, o którym mowa w lekki sposób przed­sta­wia powyższa grafika. Górny rząd ludków repre­zen­tuje spo­łecz­ność cieszącą się z odpor­no­ści grupowej. Duży odsetek zaszcze­pio­nych powoduje, że pecho­wiec pozba­wiony indy­wi­du­al­nej ochrony (na końcu), mimo wszystko może czuć się w miarę bez­piecz­nie. Dolny rząd przed­sta­wia współ­cze­sne spo­łe­czeń­stwo, pełne pro­epi­de­mi­ków bez­myśl­nie odrzu­ca­ją­cych swoje tarcze i sku­tecz­nie zagra­ża­ją­cych chłop­kowi na końcu. W ten sposób pacjent che­mio­te­ra­pii, nie­szczę­śnik z obniżoną odpor­no­ścią lub dziecko, które jeszcze nie otrzy­mało szcze­pionki – ma sta­ty­stycz­nie znacznie większą szansę na zara­że­nie.

Niestety zacza­dzony anty­nau­ko­wym chłamem internet nie­ustan­nie wpro­wa­dza nas w błąd. Jeżeli spró­bu­je­cie poszukać czegoś na powyższy temat u wujka Google, traficie na sto tekstów powo­łu­ją­cych się na jeden i ten sam auto­ry­tet, czyli skom­pro­mi­to­wa­nego w śro­do­wi­sku Andrewa Wake­fielda. Anty­szecz­pion­kowa retoryka, nie mogąc poprze­stać na zwykłym nego­wa­niu odpor­no­ści zbio­ro­wej, zaczęła tworzyć mit szko­dli­wo­ści tego zjawiska. W sieci prze­czy­tamy więc, iż szcze­pie­nia wcale nie tamują roz­prze­strze­nia­nia patogenu, zaś zaszcze­pieni jak naj­bar­dziej chorują – tyle, że bez­ob­ja­wowo, co jest jeszcze gorsze niż natu­ralne prze­by­cie choroby. Zgodnie z tą tezą, być może w tej chwili nie­świa­do­mie cierpisz na odrę – mało tego – wirus w Tobie mutuje, co dodat­kowo zagraża osobom nie­chro­nio­nym. Oczy­wi­ście problem polega na tym, że nie istnieje naj­mniej­sza prze­słanka potwier­dza­jąca taki stan rzeczy.

Trafiłem jeszcze na takie wyra­fi­no­wane analizy, jak poniższa, zamiesz­czona w poważnym portalu:
Argumenty proepidemikówTyle pustego miejsca pod spodem: aż chcia­łoby umieścić źródło tych danych. Ale już pomi­ja­jąc ten drobny szkopuł, powyższa agitka zawiera wiele nie­rze­tel­no­ści tak walących po oczach, że nawet zabaw­nych. Przy­kła­dowo, od kiedy to porów­nu­jemy kraje o zupełnie różnym zalud­nie­niu (Polska posiada prawie pię­cio­krot­nie więcej oby­wa­teli od Austrii), nie podając wiel­ko­ści pro­cen­to­wych, lecz gołe liczby? Dlaczego spośród dzie­sią­tek państw wybrano akurat Austrię (nie żebym suge­ro­wał, że dobrano przykład pasujący pod tezę)? Skąd pomysł, że aż 99% polskich rodziców zaszcze­piło swoje pociechy przeciw rota­wi­ru­som, skoro to szcze­pionka nie­obo­wiąz­kowa i kosz­tu­jąca ponad 300 zł? Niestety sta­ty­styk nie zna­la­złem, ale wydaje się to skrajnie nie­praw­do­po­dobne. Co tu w ogóle robi ospa (wietrzna jak sądzę)? Pamię­tajmy, że szcze­pie­nia na to paskudz­two są w naszym kraju nadal nowością, zaś sam wirus należy do naj­bar­dziej per­fid­nych i szybko nie zdołamy go obez­wład­nić. Za sukces w przy­padku ospy należy uznać już samo zła­go­dze­nie prze­biegu choroby, zmniej­sze­nie szans na powi­kła­nia oraz na zaata­ko­wa­nie w przy­szło­ści przez półpaśca. Inte­re­su­jący jest też kazus różyczki, będącej “polską spe­cjal­no­ścią”. Podczas gdy w innych krajach pojawia się kilka lub kil­ka­na­ście przy­pad­ków zacho­ro­wań rocznie, u nas liczby idą… w tysiące. Wyja­śnie­nie tego tajem­ni­czego zjawiska pozo­staje jednak zaska­ku­jąco try­wialne. Jak tłumaczy Wło­dzi­mierz Gut z Zakładu Wiru­so­lo­gii, jako różyczkę nagmin­nie zgłasza się inne choroby wysyp­kowe. I tak na przykład, na 33 ana­li­zo­wane przy­padki, po prze­pa­da­niu tylko jeden okazał się rze­czy­wi­ście różyczką.  To czyni tę sta­ty­stykę mocno wątpliwą, żeby nie powie­dzieć, bez­war­to­ściową.

Mógłbym spędzić kolejne godziny na grze­ba­niu w wykre­sach, arty­ku­łach i por­ta­lach medycz­nych, ale nie to jest moim celem (a zain­te­re­so­wa­nych zgłę­bie­niem tematu odsyłam do cie­ka­wego artykułu Vaccine herd effect). To tylko przy­kłady wska­zu­jące na to, że odpor­ność zbiorowa pozo­staje podstawą zdro­wot­nej defen­sywy i warto dbać aby ten parasol przy­kry­wał możliwie dużą część popu­la­cji. To co udało nam się osiągnąć nie przyszło bez trudu i bez dalszych starań wysiłki te mogą zostać zni­we­czone.

A co z kon­flik­tem między wol­no­ścią i przy­mu­sem szcze­pień? W naszej cywi­li­za­cji zwykło się uza­leż­niać granice wolności oso­bi­stej, od granic wolności innych osób. Jak to mawiano: “wolność jednego czło­wieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego czło­wieka”. W imię tej prostej maksymy od wieków poświę­camy cząstki naszych swobód na rzecz ogółu, w imię bez­pie­czeń­stwa, rozwoju i innych równie zacnych idei. Czynimy tak, bo to racjo­nalne i zapewnia oczy­wi­ste korzyści. Nie inaczej rzecz ma się w tym przy­padku. Jak wspo­mnia­łem, czuję się wol­no­ściow­cem i gwa­ran­tuję, że gdyby przymus szcze­pień dotyczył wyłącz­nie zdrowia danej jed­nostki – sam byłbym za jego znie­sie­niem. Jeśli więc jesteś prze­ciw­ni­kiem szcze­pień to nie myśl, że kogo­kol­wiek obe­szłaby Twoja ospa, różyczka czy tężec. Jak dla mnie, możesz hodować w sobie wirusy i bakterie niczym zwie­rzątka domowe. Masz również abso­lutne prawo do samo­oka­le­cze­nia, oszpe­ce­nia czy nawet ode­bra­nia sobie życia. Jednak nie mogę tole­ro­wać głupca, który skacząc z okna ryzykuje upadek na prze­chod­nia, czyniąc krzywdę nie tylko sobie ale też osobom postron­nym.

Jeśli więc chcesz robić głupie rzeczy, to wybierz coś co naprawdę zaszko­dzi tylko Tobie. Gwa­ran­tuję, nikt nie będzie miał z tym problemu.
  • razdwa7

    Ale cóż to za bzdurne argu­menty, że mam pod przy­mu­sem ryzy­ko­wać zdrowiem i napychać kie­sze­nie paso­ży­tom, bo to pomoże komuś przeżyć? Jeszcze trochę takiego cym­ba­le­nia, a wpro­wa­dzimy przy­mu­sowe odda­wa­nie szpiku, krwi i wątroby, bo to “pomoże komuś przeżyć”, więc dawaj krew, albo dowalimy ci taką karę finan­sową, że zban­kru­tu­jesz. W imię “dobra wspól­nego”. Mam biec na szcze­pie­nie, żeby “biedne dziecko cze­ka­jące w kolejce nie umarło, bo jeszcze nie zaszcze­pione”. Jeśli pobie­gniemy wszyscy, to owo dziecko będzie czekało pińć razy dłużej, aż wykor­kuje, nie tyle od zarazy, co z nudów. Sła­biut­kie argu­menty, sła­biut­kie. RSS unsub­scri­bed.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Szczepić się powi­nie­neś dla własnego zdrowia; nie­szcze­pie­nie jest “ryzy­ko­wa­niem zdrowiem”. Rzecz w tym, że tacy ludzie jak komen­ta­tor ze screena wykła­dają argument, że być może brak szcze­pie­nia im zaszko­dzi, ale to wyłącz­nie ich problem. I gdyby tak było, to jak naj­bar­dziej byłbym za pełną wol­no­ścią w tym zakresie. Ktoś taki powinien mieć prawo zacho­ro­wać np. na polio i umrzeć jeśli takie jest jego życzenie (byle nie został kaleką, bo jestem prze­ciw­ni­kiem utrzy­my­wa­nia baranów, którzy się oka­le­czyli wyłącz­nie z własnej winy). Ale niestety to problem całej popu­la­cji. To problem tego, że inna osoba może zacho­ro­wać przez antysz­czepa, a w dalszej per­spek­ty­wie może dojść do przy­wró­ce­nia już wyeli­mi­no­wa­nych chorób oraz epidemii.

      “Sła­biut­kie argu­menty, sła­biut­kie”.

      Patrz chłopie co sam napi­sa­łeś: “Jeśli pobie­gniemy wszyscy, to owo dziecko będzie czekało pińć razy dłużej, aż wykor­kuje, nie tyle od zarazy, co z nudów”. Serio, prze­czy­taj sobie na głos zdanie, które wylazło z Twojej łepetyny i raz jeszcze powiedz coś o celności argu­men­tów.

      “RSS unsub­scri­bed”

      Sądząc po tym komen­ta­rzu, nigdy nie powinno Cię tu być.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • nazwa

        słabo ci wychodzą te głupoty na nie­dzielę. a komen­tarz to już w ogóle
        nie na poziomie :/ obrażasz rozmówce ani razu nie odnosząc się
        mery­to­rycz­nie do treści komen­ta­rza

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        No nie wiem, o tym decydują czy­tel­nicy swoimi klikami i udo­stęp­nie­niami, a tych nigdy przy tej serii nie bra­ko­wało. Pozwolę więc sobie stwier­dzić, że dowody przeczą Twojej opinii.

        “a komen­tarz to już w ogóle nie na poziomie :/”

        Ależ dokład­nie. Naj­wy­raź­niej jesteś nowy, więc wiedz, że wyznaję łopa­to­lo­giczną zasadę: zwracaj się do każdego dokład­nie tak jak on do Ciebie. Do kul­tu­ral­nego mądrego czło­wieka zwracam się zatem mądrze i kul­tu­ral­nie, zaś do buca w jego narzeczu.

        “obrażasz rozmówce ani razu nie odnosząc się mery­to­rycz­nie do treści komen­ta­rza”

        Znów pozwolę sobie nie zgodzić, bo nikogo nie obra­zi­łem (ba, odpo­wie­dzia­łem znacznie powścią­gli­wiej komen­tu­ją­cemu niż on zwrócił się do mnie — chyba, nie zaprze­czysz?), a komen­tarz zawiera możliwie mery­to­ryczną replikę na totalnie nie­me­ry­to­ryczną wypo­wiedź. Co nie jest łatwe — jeśli nie wierzysz, sam kiedyś spróbuj.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • nazwa

        “prze­czy­taj sobie na głos, to co wylazło z Twojej łepetyny” to brzmi tak obraź­li­wie. poza tym fak­tycz­nie pełna kultura.

        ” Do kul­tu­ral­nego mądrego czło­wieka zwracam się zatem mądrze i kul­tu­ral­nie, zaś do buca w jego narzeczu.” tu już nie bardzo 🙂

        sko­men­to­wa­łeś swój wpis a nie komen­tarz. piszesz o zbio­ro­wej odpor­no­ści a pytanie brzmiało czy na rzecz zbio­ro­wej odpor­no­ści “mam pod przy­mu­sem ryzy­ko­wać zdrowiem”

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        ““prze­czy­taj sobie na głos, to co wylazło z Twojej łepetyny” to brzmi tak obraź­li­wie.”

        Jeżeli to jest obraza to przyj­mijmy, że poru­szamy się na różnych pozio­mach wraż­li­wo­ści. Przy czym mam na myśli również Ciebie i pana razdwa7. Chyba, że pisanie o “cym­ba­le­niu” już mieści się w rygo­ry­stycz­nych normach grzecz­no­ści.

        “pytanie brzmiało czy na rzecz zbio­ro­wej odpor­no­ści “mam pod przy­mu­sem ryzy­ko­wać zdrowiem”

        Ależ odpo­wie­dzia­łem, tylko postaraj się zro­zu­mieć mój oraz jego komen­tarz. On twierdzi, że “ryzykuje zdrowiem” przyj­mu­jąc szcze­pionki. Mamy więc w ogóle inny punkt wyjścia do dalszej rozmowy. Jeżeli ktoś twierdzi, że artykuły naukowe kłamią, a szcze­pionki są groźne dla zdrowia — to oczy­wi­ście nie znaj­dziemy żadnej płasz­czy­zny do jakiej­kol­wiek debaty, bo mamy zupełnie różne punkty zacze­pie­nia. Ja skupiam się w tekście na kon­kret­nym argu­men­cie, przy zało­że­niu (popartym sta­ty­sty­kami i latami doświad­cze­nia, jeden warty uwagi artykuł zalin­ko­wa­łem powyżej), że szcze­pie­nia chronią spo­łe­czeń­stwo. Ergo, jeśli komen­tu­jący zaczyna swoją wypo­wiedź od zane­go­wa­nia tego faktu, to na dobrą sprawę cała reszta nie ma już zna­cze­nia — i działa to w obie strony. Jego nie obchodzi kwestia odpor­no­ści zbio­ro­wej, bo naj­wy­raź­niej wątpi w jej ist­nie­nie; a ja nie mogę przyjąć tezy o “ryzy­ko­wa­niu zdrowiem dla innych”, kiedy o żadnym ryzyku nie ma mowy. Smutne to, ale logiczne.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • nazwa

        “On twierdzi, że “ryzykuje zdrowiem” przyj­mu­jąc szcze­pionki. Mamy więc w 
        ogóle inny punkt wyjścia do dalszej rozmowy. Jeżeli ktoś twierdzi, że 
        artykuły naukowe kłamią, a szcze­pionki są groźne dla zdrowia — to 
        oczy­wi­ście nie znaj­dziemy żadnej płasz­czy­zny do jakiej­kol­wiek debaty, bo
        mamy zupełnie różne punkty zacze­pie­nia.” nad­in­ter­pre­ta­cja. stwier­dził tylko że “ryzykuje zdrowiem” nic nie pisał o arty­ku­łach nauko­wych.
        “Jego nie obchodzi kwestia odpor­no­ści zbio­ro­wej, bo naj­wy­raź­niej wątpi w jej ist­nie­nie” z takim podej­ściem to w jakim celu ten wpis na blogu?
        dla tych którzy mniej więcej rozu­mieją temat to wpis nic nie wnoszący i nawet ta grafika słaba, nie wiem czy autorska ale naj­le­piej obrazuje zagad­nie­nie ten obrazek z kulecz­kami czer­wo­nymi i zie­lo­nymi i strzał­kami.

        ps. twój cytat “Ja skupiam się w tekście na kon­kret­nym argu­men­cie, przy zało­że­niu
        (popartym sta­ty­sty­kami i latami doświad­cze­nia, jeden warty uwagi artykuł
        zalin­ko­wa­łem powyżej), że szcze­pie­nia chronią spo­łe­czeń­stwo. Ergo,
        jeśli komen­tu­jący zaczyna swoją wypo­wiedź od zane­go­wa­nia tego faktu, to 
        na dobrą sprawę cała reszta nie ma już zna­cze­nia”
        odpo­wiedz cytatem z pierw­szego komen­ta­rza gdzie “komen­tu­jący zaczyna swoją wypo­wiedź od zane­go­wa­nia tego faktu”, że “szcze­pie­nia chronią spo­łe­czeń­stwo”

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        “nad­in­ter­pre­ta­cja. stwier­dził tylko że “ryzykuje zdrowiem” nic nie pisał o arty­ku­łach nauko­wych”.

        Czyli nauka słusznie stwier­dza, że szcze­pie­nia są sku­teczne i zapew­niają nam bez­pie­czeń­stwo, ale jed­no­cze­śnie ich przyj­mo­wa­nie jest groźne? W takim razie, jeżeli nad­in­ter­pre­to­wa­łem, to rzeczony komen­tarz jest logicz­nie sprzeczny. Roz­ma­wiamy o zasadach, nie wdając się w szcze­góły dot. poszcze­gól­nych chorób i sub­stan­cji. Albo idea szcze­pień zapewnia nam ochronę i ryzy­ku­jemy nie przyj­mu­jąc szcze­pio­nek, albo szcze­pionki są szko­dliwe / bez­war­to­ściowe i ryzy­ku­jemy je przyj­mu­jąc. Rób jak uważasz, ale ja zakładam ist­nie­nie pewnego logicz­nego związku w wypo­wie­dzi rozmówcy.

        “z takim podej­ściem to w jakim celu ten wpis na blogu?”

        Jaki cel ma wpis na blogu? Może wyra­że­nie opinii? Może odpo­wiedź na typowy komen­tarz poja­wia­jący się w każdej szcze­pion­ko­wej dyskusji? Przy­po­mnie­nie, że istnieje coś takiego jak odpor­ność zbiorowa, bo nie wszyscy o tym pamię­tają? Widzisz, Ciebie uderzyła wulgarna, chamska i ordy­narna “łepetyna”, mnie nato­miast bardziej urażają tego typu zdania. Sam napi­sa­łeś już kilka komen­ta­rzy, które — wybacz — są bez­war­to­ściowe, pozba­wione treści, nie doty­czące żadnego konkretu, po prostu cze­pial­skie. I jeszcze dodajesz ciągłe, ogólne, nic nie mówiące oceny:

        “nawet ta grafika słaba, nie wiem czy autorska ale naj­le­piej obrazuje zagad­nie­nie ten obrazek z kulecz­kami czer­wo­nymi i zie­lo­nymi i strzał­kami.”

        Tak, wiem. Tekst zły, komen­tarz słaby, autor kiepski, grafika bez­na­dziejna. Podwozie też było złe. “Z takim podej­ściem, jaki cel ma ten komen­tarz?” Ta rozmowa nie ma żadnego celu. Chyba nie ma sensu żebyśmy nadal mar­no­wali swój czas? Ufam też, że kolega razdwa7 nie potrze­buje adwokata.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Karakas

        Oj autorze autorze , bez obrazy ale dajesz się łatwo trol­lo­wać i mani­pu­lo­wać. Ten pierwszy gość do ewi­dentny antysz­cze­pion­ko­wiec a drugi albo mal­kon­tent albo troll usilnie udający że ten pierwszy coś sen­sow­nego powie­dział. 😉 Weź się nie kop bo żadnych wniosków z takiej rozmowy nie będzie.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Drangir

        Nie zabieraj autorowi odrobiny rozrywki z tej serii, jest już wystar­cza­jąco dołująca sama w sobie 😉

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • inspek­tor sani­tarny

    Najazd foliarzy za 3,2,1… 😀 A tak poważnie, dzięki za tekst. Niby to żadna nowość dla mnie ale zebrane myśli w artykuł się przydają, zawsze można komuś pod­rzu­cić linka.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://jacek-belof.blogspot.com/ Jacek

    Ciekawy tekst… nurtuje mnie jedno pytanie… czy w przy­padku pato­ge­nów nie jest możliwe coś co nazwał­bym “atakiem DDoS”… po prostu, czy odpo­wied­nie stężenie patogenu je jest w stanie prze­ła­mać naszej bariery immu­no­lo­gicz­nej, nawet wspie­ra­nej szcze­pie­niami… byłby to z pew­no­ścią kolejny powód do zwal­cza­nia antysz­cze­pie­niow­ców.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Drangir

      Takie coś się wydarza, gdy patogen ma dobre warunki roz­wo­jowe które antysz­cze­pion­kowcy mogą stworzyć. Koniec końców eks­po­zy­cja na osobniki zaszcze­pione może w końcu zaowo­co­wać w mutacje, które pozwolą im być może zaata­ko­wać takie uod­por­nione jed­nostki. Bez kontaktu, z odpor­no­ścią zbiorową dużo ciężej o takie wyda­rze­nia.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Gracjan Dogg

    Jak ktoś się nie chce szczepić, niech się nie szczepi ALE niech będzie poddany ostra­cy­zmowi tzn. odrzu­cony spo­łecz­nie i bez moż­li­wo­ści kontaktu z innymi ludźmi. Wtedy to będzie jak naj­bar­dziej jego decyzja, przy czym też uważam, że argument o dbaniu o słab­szych jest słaby, ponieważ takich osób, które nie mogą się zaszcze­pić jest bardzo mało, podej­rze­wam że więcej jest tych, których dotknęły powi­kła­nia poszcze­pienne. Dlatego uważam, że nie powinno się nikogo siłą zmuszać, ale niech bierze odpo­wie­dzial­ność swojej decyzji i niech zostanie wyklu­czony ze spo­łe­czeń­stwa.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Michał Tabaj

    Brawo! Brawo! Brawo! Zgadzam się z Tobą w każdym słowie! Będę podsyłał ten artykuł antysz­cze­pion­kow­com 🙂

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Zbigniew Woźniak

    Bardzo dobry tekst. Będę się na niego powo­ły­wał.

    Po prze­czy­ta­niu znów wróciło do mnie ogól­niej­sze pytanie, na które od dawna sobie odpo­wia­dam, choć pewnie jest to odpo­wiedź niepełna i, niestety, nie znaj­du­jąca recepty na wyjście z impasu:

    Dlaczego w naszym oto­cze­niu, zamiast racjo­nal­nego myślenia, zwycięża bez­myśl­ność. Jesteśmy przecież istotami obda­rzo­nymi myślącym mózgiem. Wyda­wa­łoby się, że to nas zobo­wią­zuje do sta­nię­cia na wyso­ko­ści zadania. A jednak nie myślimy. Racjo­nalne argu­menty do nas nie trafiają. Do nas wszyst­kich, do tej naj­więk­szej, decy­du­ją­cej o losach świata masy.

    Czy teorią spiskową będzie zało­że­nie, że ktoś/coś tak kieruje światem, że głupota przeważa? A może, po prostu, wcale nie jesteśmy “tak” mądrzy? Może w skali glo­bal­nej nie­po­trzebne są nam skutki wyni­ka­jące z racjo­nal­nego myślenia? Może bardziej w ludzkim stadzie opłaca się sprzyjać celowemu ogłu­pia­niu lub choćby pozo­sta­wia­niu ludzi w nie­wie­dzy? Może czy­nie­nie ludzi wie­rzą­cymi czyli przyj­mu­ją­cymi za prawdę byle co, jest naj­bar­dziej opła­calną stra­te­gią ist­nie­nia naszego gatunku?

    Antysz­cze­pion­kowcy czyli ci, którzy powie­lają te bzdurne teorie. coś nimi kieruje. Nie dość, że sami postę­pują nie­ra­cjo­nal­nie, to jeszcze z uporem, wbrew faktom, zamknięci na nie, niosą te bzdury pomiędzy ludzi z zamiarem “poko­na­nia opcji prze­ciw­nej”. po drugiej stronie mają wiedzę, naukę, prawdę. Sami stoją po stronie dogmatu i wiary.

    To jest odwieczne ście­ra­nie się prawdy i fałszu. Prawda dostępna dla wszyst­kich docelowo stwarza ludziom równe warunki, nikogo nie pre­fe­ruje. Kłamstwo i moż­li­wość mani­pu­la­cji pozwa­lają na życie kosztem innych, oszu­ka­nych, dają władzę abso­lutną.

    Ta walka rozgrywa się na wszyst­kich moż­li­wych przy­czół­kach. Chodzi o to, by jak naj­wię­cej ludzi uczynić podat­nymi na ste­ro­wa­nie nimi. Narzę­dziem jest dys­kre­dy­to­wa­nie nauki i zastę­po­wa­nie jej wiarą.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Jedfox

      Chyba sam sobie po części odpo­wie­dzia­łeś na pytanie:
      „To jest odwieczne ście­ra­nie się prawdy i fałszu. Prawda dostępna dla
      wszyst­kich docelowo stwarza ludziom równe warunki, nikogo nie pre­fe­ruje.
      Kłamstwo i moż­li­wość mani­pu­la­cji pozwa­lają na życie kosztem innych,
      oszu­ka­nych, dają władzę abso­lutną.”

      Ludzie pragną władzy.
      Tylko ludzie, którzy są prze­świad­czeni o tym, że to właśnie oni są po tej „wła­ści­wej stronie”, nie zwa­ża­jący na fakty, są naj­bar­dziej podatni na mani­pu­la­cje — takimi łatwiej rządzić.
      Jeśli chodzi o władzę, to nie­ko­niecz­nie musi być to ta naj­wyż­szym szczeblu.

      Dziwi mnie to, w jaki sposób doszło w końcu do oświe­ce­nia, a teraz ludzie zaczy­nają znowu odwracać od nauki. Widocz­nie sprzy­jają temu nastroje poli­tyczne, spo­łeczne.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Jan Nie­dziółka

        Co do ostat­niego akapitu Twojej wypo­wie­dzi: sprawdź sobie hasło “sinu­so­ida Krzy­ża­now­skiego”, teraz (niestety) znaj­du­jemy się po stronie prze­ciw­nej do oświe­ce­nia 🙂

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Zbigniew Woźniak

        To jest podobnie jak z oso­bi­stym doświad­cze­niem okro­pieństw wojny. Dopóki pamięć o tym jest żywa, dopóty dzia­ła­nia sprzy­ja­jące jej powtórce będą auto­ma­tycz­nie ogra­ni­czane. Wynikać to będzie z maso­wo­ści opinii na te tematy, a więc nawet gdyby ktoś chciał wojny, to zre­zy­gnuje, bo ma świa­do­mość, że jej nie rozkręci, nie znajdzie poparcia. A ten, kto mimo to spróbuje, i tak nic nie ugra.

        Obecnie działa kilka trendów.

        Nauka pro­du­kuje coraz więcej “magicz­nych” urządzeń. Dla prze­cięt­nego czło­wieka zro­zu­mie­nie ich dzia­ła­nia wykracza poza sferę rozu­mie­nia i o ile kiedyś trzeba było spró­bo­wać je “naprawić”, by eko­no­micz­nie zyskać, to dziś wystar­czy, często za niższą cenę, kupić nowe o więk­szych moż­li­wo­ściach, bo tak szybki jest postęp tech­no­lo­giczny.

        Tak więc prze­stało być ważne, co się wie o tech­no­lo­giach, te rzeczy będą i tak. Dla szarego czło­wieka nie mają już tak oczy­wi­stego związku z nauką. Ci ludzie zostali porzu­ceni, a jedyne, czego się po nich oczekuje, to żeby kupowali te cacka.

        Tam, gdzie braknie wiedzy i wpo­jo­nego do niej szacunku, tam nawet nie musi wkraczać nie­wie­dza i wiara. One tam są.

        Rosnące tłumy ludzi nie­do­uczo­nych to świetny materiał dla oszustów, szal­bie­rzy. A potężne tłumy takich ludzi to realna władza systemów ogłu­pia­nia, które w swoje metody dzia­ła­nia miały zawsze wpisane ogłu­pia­nie z rów­no­cze­snym odbie­ra­niem nauce auto­ry­tetu. Dotąd były na mar­gi­ne­sie, teraz mogą rozwinąć skrzydła.

        Widać wyraźnie, że ten trend ruszył w jednym kierunku. Układ jest za bardzo skom­pli­ko­wany, żeby dawało się prze­wi­dy­wać jego historię. Nie wiadomo, jak daleko doj­dziemy tą drogą, na czym się zatrzy­mamy. Nie widać żadnej bez­względ­nej granicy osta­tecz­nej. Bardzo szybkiej, gwał­tow­nej ewolucji podlega teraz cała ludzkość. Systemy poli­tyczne i spo­łeczne oparte na demo­kra­cji i wolności nie zabez­pie­czają kolej­nych państw przed depre­cja­cją wartości i popa­da­niem w dyk­ta­tury. A te tym łatwiej powstają, im więcej wokół nas wiary i mniej szacunku dla prawdy (naukowej).

        Czy będzie tak, jak z doświad­cza­niem wojny, że aby odciąć się od tego trendu, musie­li­by­śmy dojść do samego dna? Czym ono ma być i czy w ogóle z niego jeszcze da się wydźwi­gnąć?

        Nie możemy pozwalać na nisz­cze­nie auto­ry­tetu nauki i sze­rze­nie wiary jako sposobu widzenia rze­czy­wi­sto­ści.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • bete

      Sto­wa­rzy­sze­nie “Zaszczep sie wiedzą” jest finan­so­wane przez koncerny far­ma­ceu­tyczne.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Inkwi­zy­toR

    Kiedy pisze Pan o fizyce, to czyta się to wspa­niale. Ale gdy pochyli się Pan nad takim tematem jak powyższy, to nie wiadomo gdzie oczy podziać. Zaże­no­wa­nie wybija się na pierwszy plan. Pański punkt widzenia to nic innego jak “pozja­da­łem wszyst­kie rozumy i nie zawaham się ich użyć”. Każdy lewak się tym posłu­guje: MY wiemy lepiej jak ludzie mają żyć, jak myśleć, jak głosować. W imię mitycz­nego “dobra spo­łeczń­stwa” zmusimy do tego, co uważamy za włąściwe: szcze­pie­nia, jedzenia (za tłusto, cukier) itp. Gdy będzie trzeba to w imię “wyższego dobra” i odstrze­limy wywro­towca, a co. “Zdrowy ” element spo­łe­czeń­stwa ramię w ramię z władzą ku świe­tla­nej przy­szło­ści.
    A wracając do Pana tez. Jaki procent spo­łe­czeń­stwa stanowią ci, którzy nie z własnej winy są “zagro­żeni”? Pewnie jakieś promile, więc liczą sie dwie grupy, ci którzy się szczepią i prze­ciw­nicy szcze­pień. To sławna ewolucja w całej krasie. Lepiej przy­sto­so­wany przetrwa. Jeżeli szcze­pionki tak dobrze chronią jak obiecują ich akolici, to szcze­piący się nie powinni się wogóle bać, gdyż zyskują przewagę i w przy­szłych poko­le­niach zdo­mi­nują popu­la­cję, a prze­ciw­nicy wymrą. W prze­ciw­nym wypadku chodzi o wyłu­dze­nie pie­nię­dzy pod przy­mu­sem. Zwykły rozbój.
    A “niewinni”, ktoś zapyta. Cynicz­nie można powie­dzieć, że mają pecha na loterii natury. Zawsze są jakieś ofiary. Ale przecież są inne sposoby np. izolacja od pato­ge­nów.
    PS. Iro­ni­zu­jąc można zauważyć, że nie wszyscy niewinni są równi. W imię wolności jed­nostki i prawa o decy­do­wa­niu o swoim ciele, orga­ni­zo­wane są “czarne masze”. Akty­wi­ści walki o prawo kobiet do oso­bi­stej wolności pro­pa­gują moż­li­wość zabi­ja­nia naj­bar­dziej bez­bron­nych i nie­win­nych istot ludzkich.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Zaże­no­wany lewaq

      Oho, wreszcie pierwszy wysko­czył z mitycz­nym “lewakiem”.

      Piszesz najpierw, że złe lewaqi wiedzą wszystko lepiej i mówią innym jak mają żyć, ale widze, że dajesz lepszą alter­na­tywę: “Lepiej przy­sto­so­wany przetrwa”. Tak mówi kazdy “prawak” dopóki sam nie okazuje się tym naj­słab­szym.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Adam Wojda

      Cyt: “Jaki procent spo­łe­czeń­stwa stanowią ci, którzy nie z własnej winy są “zagro­żeni”? Pewnie jakieś promile” — to zależy w jakiej grupie prze­pro­wa­dzamy badanie. W Insty­tu­cie Hema­to­lo­gii, na oddzia­łach onko­lo­gicz­nych itp, jak poli­czysz pacjen­tów leżących na oddzia­łach oraz tych co codzien­nie przy­cho­dzą na kontrolę, a są po prze­szcze­pach szpiku, to już nie będą promile tylko dzie­siątki pro­cen­tów. I teraz taki deli­kwent jak ty, przy­cho­dzi w odwie­dziny do chorego do szpitala, razem ze swoim dziec­kiem, które prze­cho­dzi bez­ob­ja­wowo różyczkę, odrę, świnkę itp. to narażasz tych ludzi na utratę życia. Naj­śmiesz­niej­sze w tym wszyst­kim jest to, że wypo­wia­dają się ludzie, których te tematy nie dotyczą. Wypo­wia­dają się w imię “wolności” i “prawa do wyboru”. Zapo­mi­nają, że wolność to odpo­wie­dzial­ność za swoje czyny i kon­se­kwen­cje. Prawo do wolności i wyboru, nie może narażać innych na nie­bez­pie­czeń­stwo. Dlaczego prawo zabrania jeździć po alkoholu? Dlaczego nie krzy­czysz, że to twoja sprawa czy pijany wsią­dziesz za kółko? Przecież to twój wybór! A jakie jest praw­do­po­do­bień­stwo, że wpad­niesz, a tym bardziej kogoś zabijesz? Pewnie jakiś promil! Pewnie, ale nie chciał­byś, żeby tym promilem było twoje dziecko… no chyba, że miało pecha na loterii…

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Viktoria Be

      Z tekstu, który zwy­czaj­nie, z pewnym prze­ką­sem, odwołuje się do powszech­nego argu­mentu antysz­cze­pion­kow­ców pan wydumał mityczne zastępy trzy­ma­ją­cych władzę lewaków, którzy będą strzelać do ludzi co się nie zaszcze­pią. Nawet czarne marsze się w to zaplą­tały… Czytając panu podob­nych mam wrażenie, że wśród antysz­cze­pion­kow­ców jest całkiem pokaźna grupa ludzi żyjących w per­ma­nent­nym poczuciu zagro­że­nia — prze­śla­do­wani przez bliżej nie­okre­ślone grupy osób, które chcą im wyłącz­nie zaszko­dzić (lekarze, far­ma­ceuci), inwi­gi­lo­wani, obser­wo­wani, widzący wszędzie “układy i spiski”. Takie osoby często posłu­gują się też hiper­bolą nie będąc w stanie dostrzec różnych aspektów problemu i tak np. aborcja jest zawsze zła, a ryzyko ciężkich kon­se­kwen­cji psy­chicz­nych w tym zgonu dla zgwał­co­nej przez ojca 14latki jest mniej istotne. Dziwny, zapewne bardzo nie­przy­jemny stan umysłu…

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Kasia

    Jestem pie­lę­gniarką szcze­pi­łam dzieci i sama tez byłam szcze­piona i jeśli byłyby szcze­pionki dla doro­słych na rota­wi­rusy to szczepię sie natychmiast!Nigdy nie miałam doczy­nie­nia z powi­kła­niem po szcze­pie­niu-to cud jakiś.…????Cczy dzisiaj oszołomy rosna jak grzyby po deszczu ze swoimi teoriami spi­sko­wymi?????

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Wojciech Rogowski

    Z różyczką, o ile dobrze wiem (a są to infor­ma­cje uzyskane od dwóch nie­za­leż­nych lekarzy) sprawa wygląda tak a nie inaczej ponieważ obo­wiąz­kowe szcze­pie­nia na różyczkę wpro­wa­dzono dość niedawno, a wcze­śniej prze­cho­dziły je tylko kobiety (ze względu na groźne powi­kła­nia płodu) nato­miast męż­czyźni nabie­rali odpor­no­ści na chorobę po prostu ją prze­cho­dząc. Sam prze­by­łem różyczkę kilka lat temu i lekarka mówiła, że co roku są “epidemie” różyczki wśród mężczyzn co jest normalne i raczej dla nas nie groźne.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • winylowa

    Ale to tak żar­to­bli­wie, prawda? Jeszcze Wake­fielda mogłeś wkleić.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Jade

    Mocna końcówka, ale czasem tak trzeba. Kiedyś dys­ku­to­wa­łam z miło­śni­kiem wolności o szcze­pie­niach i on mi wyjechał z infor­ma­cją, że na stronie Ame­ry­kań­skiego Mini­ster­stwa Zdrowia jest Vaccine Injury Table, 10 stron, z infor­ma­cjami o “the injuries, disa­bi­li­ties, ill­nes­ses, con­di­tions, and deaths resul­ting from the admi­ni­stra­tion of [these] vaccines, and the time period in which the first symptom or mani­fe­sta­tion of onset or of the signi­fi­cant aggra­va­tion of such injuries, disa­bi­li­ties, ill­nes­ses, con­di­tions, and deaths is to occur after vaccine admi­ni­stra­tion”. Czyli że szcze­pie­nia powodują tylko choroby i zgony — według tego jego­mo­ścia.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://partialibertarianska.org/ Bar­tło­miej Bolesta

    Nie mam siły na czytanie całego. Dotrwa­łem do Austrii. Co ma kurna do tego liczba osób w popu­la­cji? Jeszcze mógłbym zro­zu­mieć, gdyby była to Korea Północna. Dość zamknięta na resztę świata. Ale Austria leżąca w centrum Europy? Chyba rozum komuś uciekł.
    Nato­miast co do samej Austrii to została wybrana dlatego że jestem bardzo niska wyszcze­pial­ność. Naj­mniej­sza w Europie. Zaglą­da­jąc do danych można wyczytać że wyszcze­pial­ność średnia na wszyst­kie choroby jest 75% (czyli nawet mniej niż na obrazku) i to tylko u dzieci. I nic się tam nie dzieje, gdzie wg. teorii to już powinni tam wszyscy umierać. A dlaczego jest to ważne że tylko u dzieci?

    Bo odpor­ność zbiorowa nie istnieje. Nie rozumiem jak dorosły człowiek, myślący, może wierzyć w ist­nie­nie odpor­no­ści zbio­ro­wej skoro fakty temu przeczą? Pominę już kwestie Austrii, bo wystar­czy zajrzeć do każdego kraju żeby prze­ko­nać się, że wyszcze­pial­ność jest poniżej nawet naj­mniej­szych mini­mal­nych poziomów, które miałyby pod­trzy­my­wać mit odpor­no­ści zbio­ro­wej. Wszelkie szcze­pie­nia mają okre­ślony czas dzia­ła­nia. Każde szcze­pie­nia trzeba powta­rzać tak zwaną dawką przy­po­mi­na­jącą. W żadnym kraju sta­ty­styki doty­czące dawek przy­po­mi­na­ją­cych nie odbiły się nawet od ziemi. Dorośli się nie do szcze­piają. Więk­szość doro­słych utraciła poszcze­pion­kową odpor­ność w średnio wieku 25 lat. Na niektóre choroby trochę wcze­śniej na inne trochę później, ale utraciła. Codzien­nie mijacie tysiące nie­uod­por­nio­nych ludzi. Kasjerów, kie­row­ców, nauczy­cieli, listo­no­szy i masę innych ludzi i ich się nie boicie wcale, ale zwalacie całą odpor­ność zbiorową na dzieci które nie są nawet połową popu­la­cji, ba nie są nawet jedną czwartą popu­la­cji. A gdzie te mityczne poziomy wyszcze­pial­no­ści 85–95%?Pomyślcie choć raz.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Adam

    Czy argu­men­tu­jąc w ten sposób możemy pójść dalej i nałożyć obo­wią­zek zostania dawcą szpiku?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogpilastra.wordpress.com pilaster

      Nie, ponieważ dawstwo szpiku nie jest, w prze­ci­wień­stwie do zapo­bie­ga­ją­cych epi­de­miom szcze­pień, usługą publiczną w sensie eko­no­micz­nym

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Adam

        Ale to będzie tyko oddanie drobnej cząstki naszych swobód na rzecz ogółu. Co ma do tego czy jest to usługą publiczną w sensie eko­no­micz­nym. To po prostu drobne ustęp­stwo na korzyść zdrowia spo­łe­czeń­stwa.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.blogpilastra.wordpress.com pilaster

        ” Co ma do tego czy jest to usługą publiczną w sensie eko­no­micz­nym.”

        Jest. Usługi publiczne są dostar­czane przez władzę publiczną (lepiej, gorzej, w jaki sposób kon­kret­nie, to już jest insza inność), która w tym celu może wpro­wa­dzić przymus (np narzucić odgórnie reguły ruchu dro­go­wego, nakazać pod­łą­cze­nie się do kana­li­za­cji, etc)

        Prze­szczep szpiku (zresztą więk­szość medycyny również) zaś nijak defi­ni­cji usługi publicz­nej nie spełnia. Korzysta z niego wyłącz­nie biorca, a nie spo­łe­czeń­stwo jako całość.

        Nato­miast zapo­bie­ga­nie epi­de­miom poprzez szcze­pie­nia jak naj­bar­dziej usługą publiczną jest. Brak szcze­pie­nia nie szkodzi tylko nie­zasz­cze­pio­nym, ale też wszyst­kim innym.

        Zresztą alter­na­tywą dla szcze­pień byłoby, kiedy już do epidemii dojdzie, przy­mu­sowa kwa­ran­tanna nie­zasz­cze­pio­nych (czyli obni­ża­nie współ­czyn­nika r, skoro nie można S0).

        Jakoś nie widzi pilaster chęci wśród antysz­cze­pion­kow­ców, żeby się takiej pro­ce­du­rze poddać. 🙁

        Oczy­wi­ście z czysto libe­ral­nego punktu widzenia, można uznać, że usługi publiczne de facto nie powinny być publiczne, bo rze­czy­wi­ście, wymier­nie ogra­ni­czają indy­wi­du­alną wolność, ale jakoś żaden z antysz­cze­pion­kow­ców cał­ko­wi­tej likwi­da­cji sfery publicz­nej nie postu­luje.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Adam

        Nie widzę problemu żeby z prze­szcze­pów szpiku zrobić usługę publiczną. W czym rzecz?

        Moim zdaniem na prze­szcze­pach szpiku korzysta całe spo­łe­czeń­stwo. Chore jed­nostki zyskują moż­li­wość prze­szczepu. Zdrowe jed­nostki zyskują swego rodzaju ubez­pie­cze­nie na wypadek choroby. A nale­ża­łoby jeszcze wspo­mnieć o tym co dane jed­nostki będą mogły zrobić dla spo­łe­czeń­stwa jeśli spo­łe­czeń­stwo pozwoli im przeżyć.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.blogpilastra.wordpress.com pilaster

        “Nie widzę problemu żeby z prze­szcze­pów szpiku zrobić usługę publiczną.”

        Ale nauki eko­no­miczne widzą. 🙂

        “Moim zdaniem”

        Na szczę­ście zdanie Adama nie ma żadnej mocy spraw­czej.

        ” Zdrowe jed­nostki zyskują”

        Zdrowe jed­nostki niczego nie zyskują.

        “co dane jed­nostki będą mogły zrobić dla spo­łe­czeń­stwa”

        Pro­duk­tyw­ność jed­nostki nie może być tu argu­men­tem. Chyba że Adam postu­luje eks­ter­mi­na­cję osób “nie­przy­dat­nych” dla spo­łe­czeń­stwa?

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Adam

        “Ale nauki eko­no­miczne widzą. :)”

        I jaki jest to problem? Mógłbyś przy­to­czyć?

        “Na szczę­ście zdanie Adama nie ma żadnej mocy spraw­czej.”

        Zapewne ma podobną moc sprawczą co Twoje zdanie. Nie odchodźmy jednak od sedna.

        “Zdrowe jed­nostki niczego nie zyskują.”

        Napi­sa­łem co zyskują. Możesz się z tym nie zgodzić ale miło by było gdybyś napisał dlaczego się nie zgadzasz i przed­sta­wił jakieś argu­menty.

        “Pro­duk­tyw­ność jed­nostki nie może być tu argu­men­tem.”

        Podobnie jak wyżej. Chętnie usłyszę dlaczego pro­duk­tyw­ność jed­nostki nie ma zna­cze­nia dla spo­łe­czeń­stwa.

        “Chyba że Adam postu­luje eks­ter­mi­na­cję osób “nie­przy­dat­nych” dla spo­łe­czeń­stwa?”

        Zbliżamy się do argu­men­tum ad Hitlerum? Powstrzy­maj się, proszę. 😉

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.blogpilastra.wordpress.com pilaster

        “I jaki jest to problem?”

        Pod­sta­wowy. Usługi publiczne, przy­po­mina pilaster, po pierwsze przy­no­szą korzyści wszyst­kim członkom spo­łe­czeń­stwa, nawet jeżeli nie par­ty­cy­po­wali oni w ich powsta­niu i za nie nie zapła­cili, (policja łapie złodziei nie­za­leż­nie od tego kogo okradli) po drugie dla poje­dyn­czej osoby korzyst­niej mogłoby być z nich nie korzy­stać. (np nie prze­strze­gać pierw­szeń­stwa prze­jazdu na drodze, wylewać szambo do rzeki, etc)

        Szcze­pie­nia wypeł­niają defi­ni­cję usług publicz­nych. A prze­szczep szpiku nie. Korzy­stają na nim wyłącz­nie chorzy, a nie zdrowi.

        ” dlaczego pro­duk­tyw­ność jed­nostki nie ma zna­cze­nia dla spo­łe­czeń­stwa.”

        Nie ma zna­cze­nia dla praw takiej osoby jako członka spo­łe­czeń­stwa

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Adam

        Przy­znasz że zwięk­sze­nie szansy na prze­szczep szpiku kostnego, w przy­padku Twojej choroby jest dla Ciebie korzystne? Choroby nie wybie­rają. Mogą dotknąć każdego kto w tej chwili wydaje się być okazem zdrowia.

        Dlatego twierdzę że taki obo­wią­zek przy­nie­sie korzyść wszyst­kim członkom spo­łe­czeń­stwa. Nawet jeśli nie par­ty­cy­po­wali w oddaniu szpiku (dostaną prze­szczep nawet jeśli póki co nie było powodu by sami musieli swój szpik oddać). Oczy­wi­ście dla nie­któ­rych korzyst­niej byłoby tego szpiku nie oddawać (np. w celu unik­nię­cia ewen­tu­al­nych powikłań).

        Której części defi­ni­cji nie wypełnia prze­szczep szpiku?

        Co do pro­duk­tyw­no­ści to nie suge­ro­wa­łem że ma ona wpływać na prawa danej jed­nostki. A jedynie że pro­duk­tyw­ność danej jed­nostki może się przy­słu­żyć spo­łecz­no­ści. Masz wąt­pli­wo­ści czy z korzy­ścią dla spo­łe­czeń­stwa będzie ocalenie jed­nostki, która w przy­szło­ści może zostać np. lekarzem?

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • PJ

    Chciał­bym zwrócić uwagę na sposób argu­men­ta­cji autora. Jedynym “za” jest próba obrony nie­zasz­cze­pio­nych nie z własnej winy, nie podając przy tym, ilu ich jest pro­cen­towo (a parę akapitów wyżej autor sam zauważa, jak ważne są pro­cen­towe dane). Z góry zazna­czam, że sam nie wiem ilu ich jest, nie mam też pomysłu ani siły tego szukać. Ale widzę pewne nie­bez­pie­czeń­stwo mani­pu­la­cji — jeśli tych bro­nio­nych jest ułamek promila, np w gra­ni­cach błędu sta­ty­stycz­nego liczeb­no­ści całej popu­la­cji, to może się okazać, że korzyści jednak nie są takie, jak się je przed­sta­wia.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Obawiam się, że komen­tu­jący popełnił kilka błędów w swoim rozu­mo­wa­niu i nie odczytał do końca popraw­nie argu­mentu doty­czą­cego odpor­no­ści zbio­ro­wej. Przy­znaję, że to trochę moja wina — czasami zaciera mi się granica tego co dla mnie wydaje się już oczy­wi­ste i nie pod­kre­ślam tego jak należy (może dopiszę dodat­kowy akapit).

      Przede wszyst­kim, można wyjść z błędnego prze­świad­cze­nia, że ewen­tu­alny antysz­cze­pion­ko­wiec po prostu ma marne szanse na tra­fie­nie kogoś nie­chro­nio­nego i co najwyżej stracimy jakąś jed­nostkę, bądź “promil”, który można by poświę­cić. Poza tym, jest mini­malna szansa, że choroba takiego jego­mo­ścia akurat trafi na nie­chro­nio­nego pechowca. Niestety, tak bez­piecz­nie nie­ste­ety nie jest.

      Po pierwsze, pomyślmy co dzieje z takim pro­epi­de­mi­kiem gdy zacho­ruje (a część zacho­ruje). Trafi do lekarza, do przy­chodni lub szpitala. Kogo spotka w takiej placówce? Właśnie osoby już chore, o obni­żo­nej odpor­no­ści. Jeżeli to marny szpital, to wirus może trafić na inne oddziały — w tym na onko­lo­gię. A może nawet taki antysz­cze­pion­ko­wiec sam będzie miał nie­szczę­ście trafić na taki oddział. Tak czy inaczej — w takim miejscu to chodząca bomba bio­lo­giczna, a poten­cjal­nych osób w nie­bez­pie­czeń­stwie nie jest już promil, a więk­szość (zależny od patogenu, higieny, warunków danej placówki itp.). I nagle osoby, które w dobrej wierze trafiły pod opiekę lekarza, zostają dobite groźną chorobą, z którą ich osła­bione orga­ni­zmy mają marne szanse walczyć.

      Okej, ale cynik dalej może wzruszyć ramio­nami i pacjen­tów spisać na straty — a co tam. W końcu to tylko naj­słabsi, sta­no­wiący promil całości… Tyle, że wcale nie mówimy o promilu. Promil może stanowią np. pan­cienci che­mio­te­ra­pii lub ci po prze­szcze­pie, ale mniejsze lub większe ryzyko dotyczy kolej­nych grup. Ludzi cier­pią­cych na różne skażenia, aler­gi­ków, czy wreszcie nowo­rod­ków(!) i osoby, na które szcze­pionka nie zadzia­łała. Szcze­pionki miewają różną sku­tecz­ność, ale niemal zawsze od procenta do przy­naj­mniej kilku pro­cen­tów szcze­pio­nych nadal może ulec zara­że­niu (choć szcze­pionka może np. zła­go­dzić objawy). W każdym razie nagle z kil­ku­dzie­się­ciu tysięcy naj­słab­szych robi nam się spo­łecz­ność setek co najmniej setek tysięcy ludzi.

      I wreszcie, gdzieś — zależnie od typu choroby i szcze­pionki — mamy próg ochrony. Te kilka procent nie powinno jeszcze zachwiać naszym bez­pie­czeń­stwem, ale poten­cjalny sukces pro­pa­gandy pro­epi­de­mi­ków może ten stan rzeczy zmienić. Co wtedy? Szansa na epidemię. I znów, zagro­żeni nie są tylko sami antysz­cze­pion­kowcy i ich ofiary lecz wszyscy, bo trzymana w szachu choroba znów zaczyna żyć i być powszechna. Ludzie zaczy­nają się leczyć, a to sty­mu­luje patogen do muto­wa­nia co zmniej­sza wartość szcze­pionki lub nawet czyni ją bez­war­to­ściową.

      Tak mniej więcej się sprawy mają. Dalszy związek przy­czy­nowo-skutkowy ujawnia, że nie­bez­pie­czeń­stwo choroby dotyczy każdego z nas.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogpilastra.wordpress.com pilaster

      “Jedynym “za” jest próba obrony nie­zasz­cze­pio­nych nie z własnej winy,”

      Bo głównym argu­men­tem za przy­mu­sem szcze­pień nie jest wcale obrona nie­zasz­cze­pio­nych, tylko zapo­bie­że­nie wybu­chowi epidemii, czyli utrzy­ma­nie bazowego współ­czyn­nika repro­duk­cji poniżej jedności.

      Epidemia, kiedy już nastąpi, przynosi straty nie tylko tym, którzy są nie­zasz­cze­pieni i się zarażą, ale także wszyst­kim innym, którzy muszą ponosić koszty jej zwal­cza­nia (leczenia chorych, kwa­ran­tanny, strat eko­no­micz­nych wywo­ła­nych absencją chorych pra­cow­ni­ków, etc)

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogpilastra.wordpress.com pilaster

    “szcze­góły sobie darujemy.”

    Dlaczego mamy je sobie darować? Przecież własnie te szcze­góły (czyli kon­kretne testo­walne modele ilo­ściowe i ich roz­wią­za­nia) są tym co odróżnia naukę od pseu­do­nauki.
    Bez tych “szcze­gó­łów” pozo­staje tylko wiara. Albo wierzymy p. Adam­czy­kowi, albo wierzymy “razdwa7”, czy “nazwa”. Co wybrać?

    A ten naj­waż­niej­szy “szczegół” to tzw. bazowy współ­czyn­nik repro­duk­cji:
    Rb = r*S0/a
    Gdzie r to tempo zara­że­nia a, to tempo zdro­wie­nia, a S0 to liczba osob­ni­ków podat­nych (czyli suma nie­zasz­cze­pio­nych i nie­od­por­nych, którzy nie przeszli jeszcze choroby). Bazowy współ­czyn­nik repro­duk­cji jest roz­wią­za­niem tzw modelu SIR

    Kiedy Rb>1 wybucha epidemia. Kiedy Rb<1 epidemia wygasa.
    Powszechne szcze­pie­nia są jednym z naj­lep­szych sposobów na utrzy­my­wa­nie Rb poniżej jedności. Innym jest oczy­wi­ście sku­teczne leczenie chorych (czyli zwięk­sza­nie a), oraz kwa­ran­tanna — zmniej­sza­nie r.

    Wybuch powszech­nej epidemii, do jakiego może dojść w przy­padku nie­szcze­pie­nia, przynosi straty nie tylko dla chorych, ale także dla tych, którzy się nie roz­cho­rują, bo oni też poniosą koszty walki z epidemią, i tur­bu­len­cji w gospo­darce tym spo­wo­do­wa­nych (epidemia to nie tylko koszty bez­po­śred­nie, ale też np paraliż firm i insty­tu­cji publicz­nych zma­ga­ją­cych się z absencją cho­ro­bową pra­cow­ni­ków, etc)

    Dlatego, chociaż samo leczenie i ogólnie medycyna powinny być oczy­wi­ście dobro­wolne, to szcze­pie­nia akurat można zaliczyć do tzw w ekonomii dóbr publicz­nych, czyli takich, z których wszyscy ponoszą korzyści jako zbio­ro­wość, ale koszty indy­wi­du­alne są wyższe niż indy­wi­du­alne zyski — tak działa np sądow­nic­two, czy wojsko. Dlatego dostar­cza­niem dóbr publicz­nych zajmują się nie prywatne firmy, tylko (lepiej czy gorzej) władza publiczna. A szcze­pionki, żeby osią­gnęły swój cel, czyli spro­wa­dziły Rb poniżej 1, muszą być właśnie powszechne — szcze­pie­nie tylko chętnych którzy za to sami zapłacą, niewiele w sensie obni­że­nia Rb da.
    Czyli spo­łe­czeń­stwo ma prawo wymagać od swoich członków powszech­nych szcze­pień, tak samo jak ma np prawo domagać się do sto­so­wa­nia prze­pi­sów ruchu dro­go­wego, chociaż w indy­wi­du­al­nym inte­re­sie poszcze­gól­nych kie­row­ców byłoby np wymu­sza­nie pierw­szeń­stwa prze­jazdu.

    Zresztą pilaster chyba będzie musiał machnąć jakiś solidny artykuł na ten temat, bo zabobon antysz­cze­pion­kowy jest coraz sil­niej­szy i z jakichś zło­wro­gich powodów zaczął być wspie­rany przez obecną władzę.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Karol

    Dlaczego nie wszyst­kie komen­ta­rze są wrzucane przez osobę mode­ru­jącą? Napi­sa­łem dosyć długi komen­tarz 2 dni temu i do dzisiaj go nie widzę, chociaż po wysłaniu miałem komu­ni­kat, że wysłany i czeka na mode­ra­cję.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Zbigniew Woźniak

    Absur­dalne argu­menty przy­ta­czasz.

    1) Jeśli dziecko ma osła­bioną odpor­ność, to w spo­łe­czeń­stwie, gdzie inni nie są zaszcze­pieni i choroba grasuje bez ogra­ni­czeń, zetknie się z większym praw­do­po­do­bień­stwem z chorobą i umrze.
    2) Nie jest argu­men­tem, że KTOŚ popełni błąd — rodzic lub lekarz, który powinien roz­po­znać, że dziecko jest chore i w tym momencie nie należy go szczepić. W podobnej argu­men­ta­cji nale­ża­łoby wszyst­kim ludziom odebrać noże, bo mogą się ska­le­czyć.
    3) Nie­świa­dome użycie szcze­pio­nek prze­ter­mi­no­wa­nych to argument jak poprzedni a świadome to prze­stęp­stwo. Ist­nie­niem ludzi ze złymi inten­cjami nie wolno argu­men­to­wać zaka­zu­jąc prak­tycz­nie wszyst­kiego.
    4) Temat aborcji jest, wybacz, bzdurny. To nie jest na temat. A na mar­gi­ne­sie: Czy ocze­ku­jesz, że zre­zy­gnu­jemy w ogóle z trans­plan­to­lo­gii? A czy zakazy powsta­jące na bazie dogmatów jednej z religii (a nie nauki) mają jaki­kol­wiek sens wobec oczy­wi­sto­ści nie­ist­nie­nia boga?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Zbigniew Woźniak

    Są szcze­pionki obo­wiąz­kowe i dobro­wolne. Tu mówimy o obo­wiąz­ko­wych i o tym, dlaczego akurat te takimi się stały.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://partialibertarianska.org/ Bar­tło­miej Bolesta

    Widzę, że cenzura pełną gębą. Tym razem też zostanie ska­so­wany ten komen­tarz?
    ——
    Nie mam siły na czytanie całego. Dotrwa­łem do Austrii. Co ma kurna do tego liczba osób w popu­la­cji? Jeszcze mógłbym zro­zu­mieć, gdyby była to Korea Północna. Dość zamknięta na resztę świata. Ale Austria leżąca w centrum Europy? Chyba rozum komuś uciekł.
    Nato­miast co do samej Austrii to została wybrana dlatego że jest tam bardzo niska wyszcze­pial­ność. Naj­mniej­sza w Europie. Zaglą­da­jąc do danych można wyczytać że wyszcze­pial­ność średnia na wszyst­kie choroby jest 75% (czyli nawet mniej niż na obrazku) i to tylko u dzieci. I nic się tam nie dzieje, gdzie wg. teorii to już powinni tam wszyscy umierać. A dlaczego jest to ważne że tylko u dzieci?

    Bo odpor­ność zbiorowa nie istnieje. Nie rozumiem jak dorosły człowiek, myślący, może wierzyć w ist­nie­nie odpor­no­ści zbio­ro­wej skoro fakty temu przeczą? Pominę już kwestie Austrii, bo wystar­czy zajrzeć do każdego kraju żeby prze­ko­nać się, że wyszcze­pial­ność jest poniżej nawet naj­mniej­szych mini­mal­nych poziomów, które miałyby pod­trzy­my­wać mit odpor­no­ści zbio­ro­wej. Wszelkie szcze­pie­nia mają okre­ślony czas dzia­ła­nia. Każde szcze­pie­nia trzeba powta­rzać tak zwaną dawką przy­po­mi­na­jącą. W żadnym kraju sta­ty­styki doty­czące dawek przy­po­mi­na­ją­cych nie odbiły się nawet od ziemi. Dorośli się nie doszcze­piają. Więk­szość doro­słych utraciła poszcze­pion­kową odpor­ność w średnio wieku 25 lat. Na niektóre choroby trochę wcze­śniej na inne trochę później, ale utraciła. Codzien­nie mijacie tysiące nie­uod­por­nio­nych ludzi. Kasjerów, kie­row­ców, nauczy­cieli, listo­no­szy i masę innych ludzi i ich się nie boicie wcale, ale zwalacie całą odpor­ność zbiorową na dzieci które nie są nawet połową popu­la­cji, ba nie są nawet jedną czwartą popu­la­cji. A gdzie te mityczne poziomy wyszcze­pial­no­ści 85–95%?Pomyślcie choć raz.

    Edit
    —-
    Ach, ok już rozumiem o co chodziło z wiel­ko­ścią popu­la­cji. Spoj­rza­łem na grafikę i wszystko jasne. Jej autor zrobił błędy. Tzn. pomie­szał dane. Wszyst­kie powinny być jako na 100tyś miesz­kań­ców. A autor pomie­szał to. Można spraw­dzić wchodząc na stronę PZH. I rze­czy­wi­ście gdyby to były pełne liczby, a nie na 100 tyś. to kwestia popu­la­cji byłaby ważna.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Tja. Disqus auto­ma­tycz­nie wiele postów wrzucił do ocze­ku­ją­cych, a niektóre nawet do spamu.

      Nie mam siły na czytanie całego. Dotrwa­łem do cenzury pełną gębą.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://partialibertarianska.org/ Bar­tło­miej Bolesta

        Nie. Komen­tarz został ozna­czony jako ska­so­wany.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Smutne, ale nie usuwałem komen­ta­rza. Inna rzecz, że niezbyt bystry Disqus potrafi czasami wywalić komen­tarz już zatwier­dzony, ot sam z siebie, co czyni nagmin­nie. Ale po co ja to piszę: przecież gdybym to zrobił to wywa­lił­bym również ten komen­tarz powyżej, zaś komen­tu­ją­cego dla świętego spokoju zbanował. Myślcie trochę.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://partialibertarianska.org/ Bar­tło­miej Bolesta

        Ot cho­ciażby dlatego, żebym nie zamiesz­czał tego komen­ta­rza z masy innych kont do skutku. Ale rze­czy­wi­ście nie wiem po co się tak tłu­ma­czysz, ja odpo­wie­dzia­łem tylko, że się mylisz, bo nie ma statutu ani spamu, ani ocze­ku­ją­cego, tylko ska­so­wany. I właśnie myślę, dzięki czemu jest ten komen­tarz, sle zamiast odpo­wie­dzieć na meritum wolisz gierki.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Pan Pumba

      > Ach, ok już rozumiem o co chodziło z wiel­ko­ścią popu­la­cji. Spoj­rza­łem na grafikę i wszystko jasne. Jej autor zrobił błędy.
      > Nie mam siły na czytanie całego. Dotrwa­łem do Austrii.

      O.o To może najpierw czytaj a potem komentuj a wszystko stanie się jasne od razu. Więcej pokory panie Bar­tło­mieju, bo pysz­czysz strasz­nie a żądasz jakiegoś spe­cjal­nego trak­to­wa­nia.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://partialibertarianska.org/ Bar­tło­miej Bolesta

        To teraz jeszcze raz prze­czy­taj i ponownie napisz ten komen­tarz. Albo nie. Wytłu­ma­czę Ci, bo pewnie bym się nie doczekał. Problem nie był w tekście tylko w grafice, której błędu na pierwszy rzut oka nie dało się roz­po­znać. Tylko ktoś kto zna te dane jest wstanie to zrobić. Autor wpisu tego nie zauważył, więc poświę­cił sporą część tekstu na to. Ja również tego błędu od razu nie zauwa­ży­łem, ale że bardzo często odsyłam do biu­le­ty­nów pzh to sko­ja­rzy­łem fakty w końcu.

        Do końcówki Twojego komen­ta­rza się nie odniosę, bo dopo­wiasz sobie co Ci wygodne. Albo nie umiesz czytać ze zro­zu­mie­niem. Idź pro­wo­ko­wać ludzi gdzie indziej.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • bete

    Jeżeli chodzi o szcze­pie­nia, to więk­szość rozmów na ten temat odbywa się w formule “nie na
    temat”. Szcze­pie­nia od wielu lat były sto­so­wane i przy­nio­sły
    wiele pozy­tyw­nych rezul­ta­tów w postaci ogra­ni­cze­nia wystę­po­wa­nia
    chorób. Obecnie ten temat sie dys­ku­tuje z pozycji “za” i z
    pozycji “przeciw”, podczas gdy właściwy problem pozo­staje
    poza zain­te­re­so­wa­niem. Chodzi mia­no­wi­cie o sto­so­wa­nie tzw. adiu­wan­tów
    które wpływają na zysk pro­du­cen­tów bo zwięk­szają trwałość
    szcze­pionki i rzekomo także jej sku­tecz­ność, ale sa neu­ro­tok­sy­nami.
    Są to związki rtęci i związki glinu. Lekarze zwykle nie infor­mują o NOP (nie­po­rzą­dany odczyn poszcze­pienny).
    Pamiętam akcję wyco­fy­wa­nia ter­mo­me­trów rtę­cio­wych ze względu na ich szko­dli­wość.
    Tym­cza­sem podanie rtęci bez­po­śred­nio do orga­ni­zmu dziecka, nie uwaza
    sie za szko­dliwe. Poza tym, szcze­pionki nie sa badanie
    kli­nicz­nie w odróż­nie­niu do innych pro­duk­tów medycz­nych
    które pod­da­wane są wie­lo­let­nim badaniom kli­nicz­nym w grupach
    porów­naw­czych z zasto­so­wa­niem badanego produktu i placebo.
    Tak więc czym innym jest stosunek do szcze­pień w ogóle a czym innym jest obawa przed kon­kretną szcze­pionką.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • bete

    Rze­tel­ność, prawo do wypo­wie­dzi, też mają swoja cenę.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogpilastra.wordpress.com pilaster

    “szcze­góły sobie darujemy.”

    Dlaczego mamy je sobie darować? Przecież własnie te szcze­góły (czyli kon­kretne testo­walne modele ilo­ściowe i ich roz­wią­za­nia) są tym co odróżnia naukę od pseu­do­nauki.

    Bez tych “szcze­gó­łów” pozo­staje tylko wiara. Albo wierzymy “prosz­cze­pion­kow­com” (oczy­wi­ście opła­ca­nym przez chciwe i krwio­żer­cze koncerny far­ma­ceu­tyczne) albo “antysz­cze­pion­kow­com”. Co wybrać?

    A ten naj­waż­niej­szy “szczegół” to tzw. bazowy współ­czyn­nik repro­duk­cji:
    BWR = a*S/b
    Gdzie a to tempo zara­że­nia b, to tempo zdro­wie­nia, a S to liczba osob­ni­ków podat­nych (czyli suma nie­zasz­cze­pio­nych i nie­od­por­nych, którzy nie przeszli jeszcze choroby). Bazowy współ­czyn­nik repro­duk­cji jest roz­wią­za­niem tzw modelu SIR

    Kiedy BWR>1 wybucha epidemia. Kiedy BWR<1 epidemia wygasa.

    Powszechne szcze­pie­nia są jednym z naj­lep­szych sposobów na utrzy­my­wa­nie BWR poniżej jedności. Innym jest oczy­wi­ście sku­teczne leczenie chorych (czyli zwięk­sza­nie b), oraz kwa­ran­tanna — zmniej­sza­nie a.
    Wybuch powszech­nej epidemii, do jakiego może dojść w przy­padku nie­szcze­pie­nia, przynosi straty nie tylko dla chorych, ale także dla tych, którzy się nie roz­cho­rują, bo oni też poniosą koszty walki z epidemią, i tur­bu­len­cji w gospo­darce tym spo­wo­do­wa­nych (epidemia to nie tylko koszty bez­po­śred­nie, ale też np paraliż firm i insty­tu­cji publicz­nych zma­ga­ją­cych się z absencją cho­ro­bową pra­cow­ni­ków, etc)

    Dlatego, chociaż samo leczenie i ogólnie medycyna powinny być oczy­wi­ście dobro­wolne, to szcze­pie­nia akurat można zaliczyć do tzw w ekonomii dóbr publicz­nych, czyli takich, z których wszyscy ponoszą korzyści jako zbio­ro­wość, ale, dopóki nie obejmie się nimi więk­szo­ści popu­la­cji, koszty indy­wi­du­alne są wyższe niż indy­wi­du­alne zyski — tak działa np sądow­nic­two, czy wojsko.

    Dlatego dostar­cza­niem dóbr publicz­nych zajmują się nie prywatne firmy, tylko (lepiej czy gorzej) władza publiczna. A szcze­pionki, żeby osią­gnęły swój cel, czyli spro­wa­dziły BWR poniżej 1, muszą być właśnie powszechne — szcze­pie­nie tylko chętnych którzy za to sami zapłacą, niewiele w sensie obni­że­nia BWR da.
    Czyli spo­łe­czeń­stwo ma prawo wymagać od swoich członków powszech­nych szcze­pień, tak samo jak ma prawo domagać się do sto­so­wa­nia prze­pi­sów ruchu dro­go­wego, chociaż w indy­wi­du­al­nym inte­re­sie poszcze­gól­nych kie­row­ców byłoby np wymu­sza­nie pierw­szeń­stwa prze­jazdu.

    Pilaster zresztą machnął artykuł na ten temat, bo zabobon antysz­cze­pion­kowy jest coraz sil­niej­szy i z jakichś zło­wro­gich powodów zaczął być wspie­rany przez obecną władzę (skan­da­liczna i bardzo nie­bez­pieczna wypo­wiedź premier Szydło). Jeżeli wła­ści­ciel tego bloga jest nim zain­te­re­so­wany to proszę o kontakt

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Panzer

    A ja oso­bi­ście stwier­dzam, że zro­bi­li­ście sobie chochoła w postaci nie­wi­dzial­nych “antysz­cze­pion­kow­ców” i zamiast nauką zaj­mu­je­cie się jakimiś wymy­ślo­nymi pier­do­łami.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Panzer

      Tak jeszcze dopo­wia­da­jąc:
      Z punktu widzenia ewolucji naj­bar­dziej logiczne i racjo­na­li­styczne jest nie­szcze­pie­nie. Dzięki temu można wyeli­mi­no­wać gorsze geny, osob­ni­ków nie­od­por­nych. Dlatego jak ktoś naprawdę jest pro­bio­lo­giczny — ten się nie szczepi.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Ta. I zrzuca cherlawe dzieci ze skały.

        “i zamiast nauką zaj­mu­je­cie się”

        Zapra­szam do tego działu https://www.kwantowo.pl/category/artykuly/ — i komen­to­wa­nia tam­tej­szych arty­ku­łów, zamiast zaj­mo­wa­nia się “wymy­ślo­nymi bzdurami”. Na mar­gi­ne­sie, sta­ty­styki, twarde liczby, jak również fakt poja­wia­nia się nowych ognisk starych chorób, przeczą Twojemu oso­bi­stemu stwier­dze­niu.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Iza Ys

    Zeby chronic mniej­szosc rowniez nalezy poswie­cic mniej­szosc? Gdyby trzeba bylo poswie­cic dana liczbe ludzi aby uwolnic dana liczbe zaklad­ni­kow powin­ni­smy to zrobic?
    Jest potwier­dzone ze szcze­pionki wywoluja skutki uboczne co pro­du­cenci SAMI napisali w ulotce wiec jest pewne ze zaszko­dza one pewnej grupie ludzi. Wiec masz pewnosc ze chroniac nie­okre­sle­nie mala liczbe ludzi zaszko­dzisz nie­okre­sle­nie malej liczbie ludzi. Czyli zmuszasz pewna liczbe ludzi do ponie­sie­nia kon­se­kwen­cji aby mala grupa odniosla zyski.
    Przed­sta­wi­les sprawe zupelnie inaczej. Nie biorąc pod uwagę nawet ulotki, nie biorac pod uwage nawet tego ze nikt nie badal wpływu wielu połączeń szczepionek(bo na ulotce sa skutki ubiczne tylko wybranej).

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogpilastra.wordpress.com pilaster

      Szcze­pionki wywołują skutki uboczne, ale praw­do­po­do­bień­stwo że wywołają skutki uboczne gorsze niż skutki choroby przed którą chronią, jest eks­tre­mal­nie małe. Rzędu jednego do dzie­sią­tek, czy nawet setek milionów.

      Szcze­pie­nia jako takie chronią zaszcze­pio­nych przed chorobą, ale przymus szcze­pień nie dlatego istnieje.

      Przymus szcze­pień jest po to,żeby chronić spo­łe­czeń­stwo przed epidemią — czyli gwał­tow­nym, eks­plo­zyw­nym wystą­pie­niem danej choroby w popu­la­cji, co ma nega­tywne skutki dla wszyst­kich — szcze­pio­nych i nie­szcze­pio­nych, zdrowych i chorych

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Pawlik

    Kwantowo ktoś ci zapłacił za wma­wia­nie ludziom że wsz­cze­pia­nie sobie neu­ro­tok­syn i innych trucizn jest zdrowe. Powo­dze­nia.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Pawlik, ktoś Ci prze­ka­zał dowody wpłat, skany faktur, wyciągi z mojego konta ban­ko­wego? Bo to co zrobiłeś nazywa się pomó­wie­niem i oszczer­stwem, tak długo jak nie przed­sta­wisz wia­ry­god­nych prze­sła­nek. Jak na razie, niestety wpi­su­jesz się to w smutny ste­reo­typ: antysz­cze­pion­ko­wiec = fantasta wierzący w ota­cza­jący go spisek.

      I jakich neu­ro­tok­syn, do jasnej ciasnej?

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0