Przegląd newsów – kwiecień 2019

Zanim oddamy się majówkowemu lenistwu, rzućmy okiem na najważniejsze naukowe wydarzenia z ostatniego miesiąca. A działo się wiele: LIGO zarejestrowało nowe fale grawitacyjne, izraelska sonda rozbiła się na Księżycu, a uczeni z EHT pokazali pierwszy obraz czarnej dziury.

Zderzenie gwiazd neutronowych

LIGO znów zarejestrowało ślad zderzenia gwiazd neutronowych

W ostatnim czasie było dość cicho na temat projektu LIGO/Virgo i detekcji fal grawitacyjnych. Cisza ta została przerwana w zeszłym tygodniu, gdy astronomowie ogłosili uchwycenie nowej fali grawitacyjnej. Charakterystyka zarejestrowanego sygnału sugeruje, że jego źródłem była najpewniej para gwiazd neutronowych, położona pół miliarda lat świetlnych od Ziemi. Supergęste obiekty zderzyły się ze sobą w finale żywiołowego tańca, co wywołało zaburzenie czasoprzestrzeni, którego echo dotarło do naszych detektorów.

To druga detekcja fal grawitacyjnych pochodzących od gwiazd neutronowych i piąta w ogóle (jeśli niczego nie przeoczyłem). Poprzednia, oznaczona jako GW170817, miała miejsce w październiku 2017 roku. Było to istotne wydarzenie, ponieważ pozwoliło po raz pierwszy zarejestrować falę grawitacyjną i jednocześnie dostrzec światło wyemitowane podczas tego samego zdarzenia. Niestety tym razem sukces nie mógł być tak pełny, z uwagi na tymczasową nieaktywność jednego z interferometrów. Przeszkodziło to uczonym w precyzyjnym określeniu położenia źródła zaburzeń grawitacyjnych, przez co teleskopy musiały szukać błysku do pewnego stopnia na ślepo. Ostatecznie udało się wytypować dwa obiekty spełniające odpowiednie kryteria, ale istnieje też szansa, że żadne z nich nie jest śladem interesującej nas katastrofy. Co ciekawe o odkryciu nie informuje oficjalna strona LIGO, a twitterowy profil odsyła do astronomy.com.

Hayabusa 2 zbombardowała planetoidę

Hayabusa 2 wybiła w planetoidzie krater

Tymczasem Hayabusa 2 kontynuuje bodaj najbardziej ekscytującą z aktualnych misji kosmicznych. Gdy ostatnio was informowałem o jej postępach, 21 lutego sonda wykonała niełatwy manewr lekkiego muśnięcia powierzchni planetoidy Ryugu. 5 kwietnia Japończycy przystąpili do kolejnego etapu, wymagającego jeszcze większej ekwilibrystyki. Urządzenie wypuściło niewielki, dwukilogramowy ładunek wybuchowy (Small Carry-on Impactor), który eksplodował tuż nad piaszczystym rejonem wybijając krater o średnicy 10 metrów. Zgodnie z planem doprowadziło to do wyrzucenia w przestrzeń głębszych warstw skalnych, które następnie przechwyciła orbitująca sonda. Za jakiś czas Hayabusa 2 podejmie próbę kolejnego krótkotrwałego kontaktu z planetoidą – w miejscu świeżo wybitego krateru. Po tym wszystkim, pod koniec tego roku, duma japońskiej astronautyki z unikatowymi próbkami na pokładzie obierze kurs na Ziemię. Szczegółami ostatniej operacji JAXA podzieliła się na swojej witrynie.

Uszkodzone DNA

Biolodzy z UJ opracowali metodę wykrywania uszkodzeń DNA

Łańcuchy DNA zdecydowanie nie są tworami trwałymi. Helisy bez przerwy ulegają uszkodzeniom, przerwaniom i pęknięciom. Na szczęście ewolucja zabezpieczyła się przed tym zjawiskiem wykształcając mechanizmy naprawcze, które w zdecydowanej większości przypadków błyskawicznie łatają powstałe defekty. Współcześni biolodzy dość dobrze orientują się w tym co i jak reperuje DNA, ale szczegóły tego procesu wciąż są tematem dyskusji. Jednym z większych i praktycznych kłopotów pozostawał sposób lokalizowania powstałych uszkodzeń, zwłaszcza pojedynczych i drobniejszych.

Wyzwanie podjął krakowski kwartet w składzie: Magdalena Kordon, Kamil Solarczyk, Jerzy Dobrucki i Mirosław Zarębski. Naukowcy przekonują, że opracowane przez nich narzędzie STRIND (ang. SensiTive Recognition of Individual DNA Ends) wypełni tę lukę i rozpoczęli procedurę patentową. Metoda opiera się o detekcję nowych wolnych końcówek nici DNA, które powstają przy jej przerwaniu helisy. Dokładne zlokalizowanie wady może przynieść ogrom korzyści nie tylko w diagnostyce chorób genetycznych, ale także w ramach inżynierii genetycznej – nie wykluczając robiącej furorę metody CRISPR/Cas9. Więcej na temat wynalazku swoich pracowników napisała strona Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Ostatnie zdjęcie misji Beresheet.

Lądownik Beresheet rozbił się na Księżycu

Ostatnio wszyscy mają ogromne parcie na Księżyc. W styczniu lądowanie na Srebrnym Globie zaliczył chiński próbnik Chang’e 4, latem wystartuje indyjska wyprawa Chandrayaan 2, zaś dwa tygodnie temu swoje ambicje próbowała zmaterializować izraelska misja Beresheet (od hebrajskiego Na początku). Niewielka sonda została wyniesiona w przestrzeń na pokładzie rakiety Falcon 9 i po ponad dwumiesięcznym orbitowaniu wokół Ziemi, na początku kwietnia ruszyła w kierunku naszego naturalnego satelity. Wszystko szło zgodnie z planem aż do finału, który nastąpił 11 kwietnia. Podczas zbliżania się do powierzchni, na dwie minuty przed samym kontaktem, główny silnik odmówił posłuszeństwa. Podjęto próbę odzyskania kontroli, jednak było już za późno na wprowadzenie korekty, przez co Beresheet zanotował bardzo twarde lądowanie. Powyższe zdjęcie jest ostatnim jakie otrzymaliśmy przed zerwaniem łączności. Choć było bardzo blisko, Izrael nie stał się czwartym państwem, które z pełnym sukcesem sięgnęło powierzchni Srebrnego Globu. Więcej o misji pisano na space.com.

Jerzy Zięba z zarzutami

Postawiono zarzuty znachorowi Jerzemu Z.

Teraz dobra wiadomość z frontu walki z pseudonauką. Kilka dni temu do siedziby firmy Visanto weszła policja. Stojącemu na jej czele Jerzemu Ziębie oraz jego wspólnikom prokuratura postawiła zarzut bezprawnego handlu środkami farmaceutycznymi. Jeśli wierzyć prasie, na handlu różnymi fałszywymi medykamentami, ziołami, witaminami (osławioną lewoskrętną witaminą C) i strukturyzatorami wody – najczęściej po kompletnie nieuzasadnionych cenach – złotousty biznesmen miał zarobić ponad 23 miliony złotych. Zależnie od przebiegu procesu, grozi mu do dwóch lat pozbawienia wolności.

Na szczęście dla znachora zarzuty dotyczą wyłącznie jego działalności biznesowej. Jak na razie polski wymiar sprawiedliwości nie jest zainteresowany samą szkodliwością pseudomedycznej działalności inżyniera. Jerzy Zięba od lat promuje różnorakie pseudoterapie, jak leczenie raka witaminą C lub pestkami moreli; walka z twardziną układową za pomocą ćwiczeń oddechowych, czy powiększanie piersi przez hipnozę. Przede wszystkim jednak znachor zniechęca społeczeństwo do lekarzy, czynnie wspierając ruch proepidemików oraz odradzając klasyczne metody leczenia (w tym chemioterapię). Więcej o początku końca autora Ukrytych terapii przeczytacie na co drugim portalu.

Egzoplanety z układu HD 21749

TESS odkrył egzoplanetę najbliższą rozmiarami Ziemi

Obchodzący swoją pierwszą rocznicę teleskop kosmiczny TESS przysłużył się już zarejestrowaniem niemal 400 nowych planet pozasłonecznych. Do najciekawszych obserwacji bez wątpienia należy zaliczyć trwającą od stycznia analizę okolic gwiazdy HD 21749. Czerwony karzeł leży 53 lata świetlne od Ziemi i okrążają go co najmniej dwa globy. Pierwszy to HD 21749b, gazowy olbrzym określany jako planeta subneptunowa, o masie 23 Ziem. Drugi, o oznaczeniu HD 21749c, jest skalistym światem o znacznie skromniejszych gabarytach i wzbudził niemałe podniecenie wśród astronomów. Przeprowadzenie dokładnego pomiaru tak małych obiektów nigdy nie jest łatwe, ale jeżeli przypuszczenia są prawidłowe, mamy do czynienia z planetą najbardziej przypominającą Ziemię spośród wszystkich dotąd poznanych ciał pozasłonecznych. Mowa jednak tylko o podobieństwie pod względem rozmiarów. Na razie nie wiemy za wiele o panujących na jej powierzchni warunkach, ale z uwagi na niewielką odległość od swojej gwiazdy (zaledwie kilka milionów kilometrów), niemal na pewno panują tam piekielne temperatury. Tak czy inaczej, odkrycie każdej kolejnej drobnej planety skalistej, wciąż stanowi nie lada sztukę i wydarzenie warte odnotowania. Oryginalną publikację zespołu Diany Dragomir znajdziecie na łamach Astrophysical Journal.

Odbyła się pierwsza komercyjna i (prawie) w pełni udana misja Falcona Heavy

Pewnie pamiętacie dziewiczy lot Falcona Heavy z lutego poprzedniego roku. W ramach testu, największa rakieta Elona Muska wyniosła wtedy w przestrzeń Teslę Roadster z posadzonym za kierownicą manekinem o imieniu Starman. Drugi start superciężkiej maszyny zaplanowano na 11 kwietnia z Centrum Kosmicznego im. Kennedy’ego, jednak przez silne wiatry i fatalne warunki pogodowe ostatecznie odbył się on dobę później. Tym razem ładunek stanowił satelita telekomunikacyjny saudyjskiego koncernu Arabsat. Oczywiście dla fanów astronautyki i pracowników SpaceX, najważniejsze było pytanie, czy tym razem uda się odzyskać wszystkie trzy boostery. Rok temu atmosferę sukcesu zepsuł ostatni etap misji. Podczas gdy dwa boczne człony rakiety z gracją osiadły na florydzkich Landing Zone, człon centralny nie trafił w pływającą platformę Of Course I Still Love You i wpadł do oceanu. 

Tym razem triumf był jeszcze bliższy. Zarówno człony boczne jak i centralny, bezproblemowo osiadły na wyznaczonych lądowiskach. Pech przyszedł nieco później. Z uwagi na sztorm, SpaceX nie wysłało ludzi, którzy zabezpieczyliby pokład OCISLY. Zgodnie z najczarniejszym scenariuszem, olbrzymie fale rozbujały platformę na tyle aby zachwiać głównym członem Falcona i strącić go do oceanu. Chciałoby się rzec: do trzech razy sztuka. Polskojęzyczną relację z samego startu znajdziecie u Florydziaka, natomiast o pechowej utracie środkowego boostera przeczytacie na theverge.com.

Homo luzonensis

Na Filipinach odkryto gatunek Homo luzonensis

Drzewo genealogiczne naszego gatunku ciągle się rozrasta. W grocie Callao na filipińskiej wyspie Luzon naukowcy natrafili na szczątki osobników nieznanego dotąd gatunku. O Homo luzonensis nie potrafimy na razie powiedzieć zbyt wiele, poza tym, że byli znacznie mniejsi od człowieka współczesnego i zamieszkiwali południową Azję 750-50 tys. lat temu. O istnieniu w tym regionie innego hominida zaczęto mówić już w 2007 roku, gdy znaleziono nietypową kość śródstopia pochodzącą sprzed 67 tys. lat (podczas gdy Homo sapiens zjawił się na wyspie nie wcześniej niż 40 tys. lat temu). Było to jednak zdecydowanie za mało aby ogłosić odkrycie. Tym razem ekspedycja pod kierownictwem Florenta Détroita z Muséum National d’Histoire Naturelle odkopała 12 fragmentów kości, pochodzących najprawdopodobniej od trzech różnych osobników. Archeolodzy twierdzą, że szczątki wykazują pojedyncze cechy morfologiczne dostrzeżone u innych gatunków z rodzaju Homo (zwłaszcza Homo floresiensis i Homo sapiens), jednak ogólna kombinacja zdecydowanie wskazuje na nowy gatunek. Taką konkluzję można znaleźć w oficjalnej publikacji na łamach Nature.

Obraz Saggitarius A*.

EHT zaprezentował pierwszy w dziejach obraz czarnej dziury

Na koniec to, o czym wszyscy wszędzie pisali, czyli długo wyczekiwane wyniki pracy Event Horizon Telescope. Projekt współtworzyło osiem radioteleskopów rozrzuconych po całej Kuli Ziemskiej, które przez kilka lat gromadziły całe petabajty danych. Pierwotnie rezultaty obserwacji miały zostać pokazane pod koniec 2018 roku, ale analiza i obróbka materiału okazały się znacznie większym wyzwaniem niż początkowo zakładano. W końcu jednak doczekaliśmy się. Podczas konferencji 10 kwietnia Sheperd Doeleman obwieścił: “Mamy pierwszy obraz czarnej dziury. To niezwykły wyczyn naukowy dokonany przez zespół ponad 200 naukowców”. Pewne zaskoczenie stanowił wybór pokazanego obiektu. Aż do ostatniej chwili spodziewano się obrazu Sagittariusa A* – centralnej czarnej dziury Drogi Mlecznej. Zdecydowano się jednak na upublicznienie sylwetki drugiego z z branych pod uwagę potworów – supermasywnej czarnej dziury zalegającej w jądrze oddalonej 54 mln lat świetlnych galaktyki M87.

Pokazana ilustracja migiem obiegła media i stała się zjawiskiem popkulturowym. Mimo, że walory estetyczne obrazu M87 pozostawiają wiele do życzenia, pierwszy naoczny ślad horyzontu zdarzeń okolonego rozpaloną materią słusznie działa na wyobraźnię. Nie wolno też zapominać, że EHT nie kończy pracy, lecz dopiero ją zaczyna. Za jakiś czas otrzymamy obiecany obraz Sagittariusa A*, zaś sam projekt będzie stale rozbudowywany i nakierowywany na kolejne obiekty – nie tylko czarne dziury. Można powiedzieć, że jesteśmy świadkami otwarcia kolejnego rozdziału w historii radioastronomii. Więcej informacji na ten temat znajdziecie oczywiście na oficjalnej stronie eventhorizontelescope.org. Z kolei na Kwantowo możecie zapoznać się z rozmiarami czarnej dziury w M87, a także przeczytać wywiad z Maciejem Wielgusem, który osobiście brał udział w walidacji danych z EHT.

Z kolejnym przeglądem najważniejszych wiadomości ze świata nauki przybędę do was, jak zwykle, na początku kolejnego miesiąca.

Przegląd newsów – styczeń 2019 Komunikwanty – lipiec 2018 Komunikwanty – kwiecień 2018