Dla tych, którym jeszcze nie zbrzydło zagadnienie czarnej dziury w M87, mam miłą niespodziankę. O komentarz poprosiłem jednego z uczestników projektu Event Horizon Telescope. Dr Maciej Wielgus opowiedział mi dlaczego nie ujrzeliśmy oblicza Sagittariusa A* i co czeka EHT w przyszłości.

Ambitny plan zare­je­stro­wa­nia śladu hory­zontu zdarzeń czarnej dziury wymagał złożonej i wie­lo­eta­po­wej współ­pracy ośmiu radio­te­le­sko­pów oraz kil­ku­na­stu reno­mo­wa­nych placówek nauko­wych z całego globu. W zbie­ra­nie, a zwłasz­cza analizę peta­baj­tów danych zaan­ga­żo­wano ponad dwieście zdolnych głów: fizyków teo­re­tycz­nych, astro­fi­zy­ków, astro­no­mów, radio­astro­no­mów, pro­gra­mi­stów oraz inży­nie­rów. W tym sza­cow­nym gremium nie zabrakło polskich nazwisk. Prof. Monika Mości­brodzka z Uni­wer­sy­tetu im. Radbouda w Nijmegen zaj­mo­wała się two­rze­niem teo­re­tycz­nych modeli hory­zontu zdarzeń, koniecz­nych do inter­pre­ta­cji zare­je­stro­wa­nych sygnałów. Z kolei związany z Uni­wer­sy­te­tem Harvarda dr Maciej Wielgus, odpo­wia­dał za sta­ty­styczną wali­da­cję danych.

Korzy­sta­jąc z okazji, zacze­pi­łem pana doktora i zadałem mu kilka pytań na temat wie­ko­pom­nego sukcesu Tele­skopu Hory­zontu Zdarzeń oraz planów na przy­szłość.

Zespół analizujący dane EHT podczas ogłoszenia wyników w Waszyngtonie. Od lewej: Maciej Wielgus, Katie Bouman i Kari Haworth.
Zespół ana­li­zu­jący dane EHT podczas ogło­sze­nia wyników w Waszyng­to­nie. Od lewej: Maciej Wielgus, Katie Bouman i Kari Haworth.

W pierw­szej kolej­no­ści muszę prze­kor­nie zapytać o to, co nie wypaliło. Wiele osób (w tym ja sam) było święcie prze­ko­na­nych, że na kon­fe­ren­cji 10 kwietnia zapre­zen­to­wane zostaną wyniki obser­wa­cji Sagit­ta­riusa A*. Dlaczego zamiast tego dosta­li­śmy M87?

Sagit­ta­rius A* jest ponad 1000 razy mniej masywny. Oznacza to, że cha­rak­te­ry­styczny okres zmien­no­ści dla Sagit­ta­riusa to minuty, a nie dni, jak w przy­padku M87. Z tego względu trudno jest skon­stru­ować poje­dyn­czy obraz repre­zen­tu­jący całą moc obser­wa­cji.

Co dokład­nie powin­ni­śmy rozumieć przez “okres zmien­no­ści”?

W teorii względ­no­ści masa obiektu wyznacza związaną z danym obiektem skalę czasu. Może to być na przykład czas jaki zajęłoby światłu prze­by­cie odle­gło­ści odpo­wia­da­ją­cej roz­mia­rowi hory­zontu zdarzeń albo naj­krót­szy stabilny okres kołowej orbity wokół cen­tral­nego obiektu.

Ale jednak długo mówiło się o Sagit­ta­riu­sie. Kiedy wła­ści­wie Pan i reszta zespołu wie­dzieli już, która z czarnych dziur zostanie pokazana światu?

W maju 2018 wyko­na­li­śmy pierwszą kom­pletną (choć jeszcze nie finalną) kali­bra­cję danych M87. Na tym etapie, nawet bez obra­zo­wa­nia, dla mnie i dla innych uczest­ni­ków prac nad kali­bra­cją danych stało się jasne, że dane wspie­rają kształt pier­ście­nia. Pierwsze obrazy M87 uzy­ska­li­śmy na początku czerwca 2018 i wtedy stało się dla nas oczy­wi­ste, że pokażemy światu ten piękny wynik.

I naj­waż­niej­sze: czy temat jądra naszej galak­tyki wciąż jest na tapecie? Czy w przy­szło­ści możemy się spo­dzie­wać opu­bli­ko­wa­nia podob­nego obrazu Sagit­ta­riusa A*? Mam w tym “osobisty” interes, bo już nawet przy­go­to­wa­łem tekst na tę okazję. 🙂

Centrum Drogi Mlecznej wymaga niestety trochę więcej pracy zarówno nad kali­bra­cją danych jak i nad algo­ryt­mami obra­zo­wa­nia. Zaj­mu­jemy się tymi pracami i wyniki na pewno będą warte tego wysiłku!

Czyli żadnej dokład­nej daty na razie nie wyzna­czono. Ale powin­ni­śmy się spo­dzie­wać rezul­ta­tów w ciągu miesięcy, roku, czy może dopiero za kilka lat?

Trudno wyzna­czyć kon­kretną datę na tym etapie pracy. Ale skrajne odpo­wie­dzi – “miesiąc” i “kilka lat” – możemy raczej wyklu­czyć.

Prze­cho­dząc do M87. Rozumiem ten wybór, bo jest to dziura naprawdę dorodna i rela­tyw­nie bliska (potężne kwazary leżą znacznie dalej). Ale czy na początku w grę wcho­dziły w ogóle inne kan­dy­datki?

Poza M87 i Sagit­ta­riu­sem nie ma innych obiektów na niebie z dosta­teczną wiel­ko­ścią kątową, aby móc je obra­zo­wać w skali hory­zontu zdarzeń. Być może w przy­szło­ści dołą­cze­nie radio­te­le­skopu w prze­strzeni kosmicz­nej do EHT pozwo­li­łoby zaob­ser­wo­wać cienie kilku innych czarnych dziur: między innymi M104 (Galak­tyka Sombrero). EHT obser­wo­wał też inne źródła, o których powstaną w nie­od­le­głej przy­szło­ści inte­re­su­jące prace, ale nie będą to obrazy w roz­dziel­czo­ści bliskiej pro­mie­nia czarnej dziury.

Przed tą rozmową zapy­ta­łem czy­tel­ni­ków, czego chcie­liby się dowie­dzieć na temat M87. Sporo osób zadało pytanie o rotację czarnej dziury. Wiemy, że materia w dysku akre­cyj­nym potrafi zbliżać się do pręd­ko­ści bliskich światłu. Czy sama dziura również obraca się w takim tempie?

Rotacja czarnej dziury ma mały wpływ na geo­me­trię obrazu i na obecnym etapie badań nie potra­fimy się o niej wypo­wie­dzieć. Jest szansa, że badania pola magne­tycz­nego i czasowej zmien­no­ści źródła pozwolą nam w przy­szło­ści wypo­wie­dzieć dokład­niej się o rotacji czarnej dziury.

Dżet w galaktyce M87

A co z dżetem? Tele­skopy Hubble’a i Chandra uchwy­ciły swego czasu zdu­mie­wa­jący strumień o długości 5 tys. lat świetl­nych. Dlaczego na obrazie go nie widzimy?

EHT jest tele­sko­pem, który jest czuły na bardzo drobne skale prze­strzenne w obrazie, co pozwo­liło uchwycić pier­ścień o średnicy zaledwie około 40 mikro­se­kund łuku – cień M87. Ale EHT słabo radzi sobie z dostrze­ga­niem więk­szych struktur i rekon­stru­uje obrazy o małym zakresie dyna­micz­nym (roz­pię­to­ści tonalnej), stąd nie udało się zaob­ser­wo­wać podstawy dżetu i tego jak się ona ma do struk­tury cienia czarnej dziury. Dodanie kolej­nych tele­sko­pów do EHT pozwoli poradzić sobie z obydwoma tymi pro­ble­mami.

Czy w otrzy­ma­nym obrazie jest cokol­wiek co może zaska­ki­wać lub zasta­na­wiać, czy jednak dosta­li­śmy 100-pro­cen­towe potwier­dze­nie dotych­cza­so­wych modeli teo­re­tycz­nych?

Wynik dobrze pasuje do pre­dyk­cji teorii względ­no­ści. To, że obraz będzie zdo­mi­no­wany przez cień czarnej dziury, a nie na przykład przy­sło­nięty przez struk­tury podstawy dżeta, już takie oczy­wi­ste począt­kowo nie było. Należy pod­kre­ślić, że obser­wa­cyjne potwier­dze­nie teorii jest zawsze ważnym wyda­rze­niem, chociaż rozumiem pewien niedosyt ze strony teo­re­ty­ków cze­ka­ją­cych na pierwszy wyłom w teorii względ­no­ści.

Wielu takich badaczy, którzy obsta­wia­liby złapanie jakichś anomalii chyba nie było?

Podobnie jak kilka lat temu w kon­tek­ście fal gra­wi­ta­cyj­nych, więk­szość naukow­ców spo­dzie­wało się wyników zgodnych z teorią względ­no­ści. Niemniej prace na temat alter­na­tyw są obecne w main­stre­amie astro­fi­zyki i wielu badaczy roz­wa­żało, jak mógłby wyglądać obraz, gdyby cen­tralny obiekt był gwiazdą bozonową, worm­ho­lem (tunel cza­so­prze­strzenny – przyp.), nagą oso­bli­wo­ścią, albo roz­wią­za­niem równań alter­na­tyw­nej teorii gra­wi­ta­cji. Try­wia­li­zu­jąc te moż­li­wo­ści wpadamy w pułapkę XIX-wiecz­nego naukowca, zado­wo­lo­nego z opisu świata przez new­to­now­ską mecha­nikę i obwiesz­cza­ją­cego wszem i wobec koniec fizyki.

Zawsze w takich sytu­acjach ciekawi mnie jak w ogóle dostaje się angaż do tak wspa­nia­łego programu jak EHT? Co należało do pańskich zadań?

Trafiłem do projektu roz­po­czy­na­jąc staż podok­tor­ski w Black Hole Ini­tia­tive przy Uni­wer­sy­te­cie Harvarda w USA w roku 2017. Wcze­śniej byłem związany z Centrum Astro­no­micz­nym im. Mikołaja Koper­nika PAN w War­sza­wie i z Wydzia­łem Mecha­tro­niki Poli­tech­niki War­szaw­skiej. W pro­jek­cie byłem odpo­wie­dzialny za sta­ty­styczną wali­da­cję danych i mode­lo­wa­nie błędów sys­te­ma­tycz­nych, ale przy­ło­ży­łem się też do pracy nad algo­ryt­mami redukcji danych i nad analizą pola­ry­za­cji i czasowej zmien­no­ści danych.

Obecnie jest Pan więc związany z Harvar­dem. Jaka droga wiedzie z Warszawy na trzeci naj­bar­dziej reno­mo­wany uni­wer­sy­tet świata (według rankingu Quacqu­arelli Symonds)?

A mówili mi, że Harvard jest numerem jeden! 🙂 Odpo­wie­dzia­łem na ogło­sze­nie o pracę pod kie­run­kiem Shepa Doele­mana, dyrek­tora EHT, w ramach Black Hole Ini­tia­tive Fel­low­ship. Wydaje mi się, że o zaofe­ro­wa­niu mi tej pozycji zade­cy­do­wało połą­cze­nie mojego doświad­cze­nia w inter­fe­ro­me­trii, prze­twa­rza­niu obrazu i teorii względ­no­ści. Nie jest to naj­po­pu­lar­niej­sza kom­bi­na­cja umie­jęt­no­ści, a na pewno bardzo poży­teczna dla pracy przy Tele­sko­pie Hory­zontu Zdarzeń.

Zasta­na­wia mnie, jak wyglą­dała praca pań­skiego zespołu. Oso­bi­ście nie obsłu­gi­wa­li­ście żadnego z ośmiu radio­te­le­sko­pów, ale dane z nich wszyst­kich spływały do was i czekały na analizę. Czy tak?

Droga, którą prze­by­wają dane z tele­sko­pów, to fizyczny trans­port do kore­la­to­rów (Westford w Mas­sa­chu­setts i Bonn w Niem­czech). Z tych peta­baj­tów infor­ma­cji uśred­niają się tera­bajty w skali 2 tygodni dzięki pracy spe­cjal­nego super­kom­pu­tera. Naukowcy odpo­wie­dzialni za kore­la­cje umiesz­czają te dane następ­nie na serwerze, i wtedy pracę zaczy­nają grupy Cali­bra­tionError Analysis Working Group, w której właśnie pracuje, a która posiada głównych członków w Bostonie (Mas­sa­chu­setts), Tucson (Arizona) i Nijmegen (Holandia). Jeśli znaj­dziemy problem z danymi, to go iden­ty­fi­ku­jemy, napra­wiamy i powta­rzamy kore­la­cje. Dla danych z 2017 roku było 7 takich iteracji zanim roz­wią­za­li­śmy wszyst­kie problemy. Następ­nie prze­pro­wa­dzamy dokład­niej­szą kali­bra­cję fazową niż mecha­niczny kore­la­tor, co pozwala uśrednić dane jeszcze bardziej i kali­bru­jemy ampli­tudę sygnału, dzięki czemu z bez­wy­mia­ro­wej wiel­ko­ści odpo­wia­da­ją­cej sta­ty­stycz­nemu współ­czyn­ni­kowi kore­la­cji sygnałów otrzy­mu­jemy fizyczny pomiar spek­tral­nej gęstości stru­mie­nia pro­mie­nio­wa­nia.

Teleskop Horyzontu Zdarzeń
Radio­te­le­skopy biorące udział w EHT

I wszystko jasne. 😉 Co będzie dalej? Czy EHT będzie nadal funk­cjo­no­wał? Czy w ogóle mówi się o per­spek­ty­wie jego roz­bu­dowy?

Tak, pla­nu­jemy kolejne obser­wa­cje w roku 2020, w którym dołączą tele­skopy na Gren­lan­dii, Kitt Peak w Arizonie i NOEMA we Francji. Pla­nu­jemy też dalszą roz­bu­dowę. Testu­jemy moż­li­wo­ści obser­wa­cji w jeszcze krót­szych falach, co zwięk­szy­łoby roz­dziel­czość. Poza tym obser­wa­cje w kolej­nych latach i badanie postaci źródła w różnych czę­sto­tli­wo­ściach jest również bardzo ważne. Pełne opra­co­wa­nie wyników kampanii obser­wa­cyj­nych z 2017 i 2018 również zapewni nam zajęcie na długi czas.

Wspo­mniał Pan Doktor wcze­śniej, że zdol­no­ści obser­wa­cyjne zosta­łyby zwięk­szone przez dodanie Tele­sko­pów Kosmicz­nych. To na razie tylko luźna idea, czy może, któreś z już ist­nie­ją­cych lub pla­no­wa­nych obser­wa­to­riów orbi­tal­nych mogłoby zostać włą­czo­nych do projektu?

Są to idee wciąż na bardzo wczesnym etapie, ale już dziś aktywnie pra­cu­jemy nad wstęp­nymi pro­po­zy­cjami poten­cjal­nych misji i pozy­ska­niem nie­zbęd­nego finan­so­wa­nia.

Czy EHT – wbrew swojej nazwie – posłuży nam do innych celów niż oglą­da­nie hory­zon­tów zdarzeń?

Tak, wyko­na­li­śmy obser­wa­cje kilku innych źródeł, odle­głych kwazarów, w tym 3C279 wyko­rzy­sta­nego jako jasny kali­bra­tor dla M87. Chociaż roz­dziel­czość nie jest wystar­cza­jąca, żeby dojrzeć oto­cze­nie wokół samego hory­zontu, będą to bardzo ciekawe badania wewnętrz­nej części struktur akre­cyj­nych, z nie­spo­ty­kaną do tej pory w tym zakresie fali roz­dziel­czo­ścią.

Czy wiąże Pan oso­bi­ście swoją przy­szłość z Tele­sko­pem Hory­zontu Zdarzeń? Możemy spo­dzie­wać się pań­skiego podpisu pod kolej­nymi wielkimi odkry­ciami? 🙂

Zde­cy­do­wa­nie tak i to już w nie­da­le­kiej przy­szło­ści!

Dr Maciej Wielgus

Ser­deczne dzięki za poświę­cony czas. Oczy­wi­ście życzę kolej­nych sukcesów (i wycze­kuję obrazu  Sagit­ta­riusa A*)!

Z Maciejem Wiel­gu­sem roz­ma­wiał
Adam Adamczyk

  • Teresa

    Muszę przyznać, że praca takiego zespołu ana­li­zu­ją­cego dane z tele­sko­pów wydaje się być bardzo skom­pli­ko­wana, ale efekty są impo­nu­jące i satys­fak­cja ogromna. Radosne oblicza badaczy mówią same za siebie. Zazdrosz­czę im trochę tego.
    W powyż­szym tekście po raz pierwszy spo­tka­łam się z pojęciem gwiazdy bozo­no­wej. Rozumiem, że ist­nie­nie wspo­mnia­nej gwiazdy bozo­no­wej, czy też tzw. nagiej oso­bli­wo­ści (czarnej dziury), to póki co wyłącz­nie zało­że­nia teo­re­tyczne nie mające żadnego potwier­dze­nia w rze­czy­wi­sto­ści.

    • Michał Skichał

      Rozumiem, że ist­nie­nie wspo­mnia­nej gwiazdy bozo­no­wej, czy też tzw.
      nagiej oso­bli­wo­ści (czarnej dziury), to póki co wyłącz­nie zało­że­nia
      teo­re­tyczne

      Mogę wtrącić trzy grosze odnośnie nagiej oso­bli­wo­ści. Mia­no­wi­cie,

      (1) ist­nie­nie takowej wynika z modelu rotu­ją­cej czarnej dziury Kerra, przy czym
      (2) to, że możemy coś wyliczyć w fizyce teo­re­tycz­nej, nie musi oznaczać, że takie wyli­cze­nia mają jaki­kol­wiek sens fizyczny, a zresztą
      (3) sama kon­cep­cja ist­nie­nia nagich oso­bli­wo­ści bardzo nie spodo­bała się R. Penrose‘owi, który natru­dził się, aby wykonać takie obli­cze­nia, jakie miałyby dowodzić, że żadna rze­czy­wi­sta oso­bli­wość nie może być naga (innymi słowy Penrose usiłuje dowodzić, że każda oso­bli­wość musi być schowana za hory­zon­tem zdarzeń).

      • BloodMan

        Mate­ma­tyka mate­ma­tyką, fizyka fizyką… ale chwila moment.
        Wywód logiczny:
        — Jeśli przyj­miemy teorię że czarne dziury są tak masywne że zatrzy­mują światło — czyli że mają horyzont zdarzeń,
        — Jeśli obser­wu­jemy (czarną dziurę za) hory­zon­tem zdarzeń to znaczy że teoria się potwier­dza i mamy dowód na poparcie teorii,
        — To jeśli widzimy jakiś obiekt bez hory­zontu zdarzeń, znaczy to, że nie jest on czarną dziurą.
        Czy ja myślę jakoś źle?

      • Michał Skichał


        Czy ja myślę jakoś źle?

        Obawiam się, że tak

      • BloodMan

        No a niby gdzie w logice błąd… 😉

      • Michał Skichał

        Błąd polega na tym, że zakła­dasz, iż każda czarna musi być zasło­nięta hory­zon­tem. Tym­cza­sem teoria twierdzi, że nie każda — że mogą istnieć takie czarne, które będą wystawać poza horyzont.

      • BloodMan

        No właśnie nie to miałem na myśli. Nie ma hory­zontu — czyli nie ma nic masyw­nego co zatrzy­muje światło — czyli to nie czarna dziura. Logicz­nie to się spina i nie ma innej moż­li­wo­ści.

      • Michał Skichał

        No nie wiem. Pogadaj z modelem Kerra ;D Ja nie rozumiem, jak mogłaby działać naga oso­bli­wość, wysta­jąca bez hory­zontu w normalną cza­so­prze­strzeń. Ty, jak widzę, też tego pojąć nie możesz. Ale co my dwaj, nic nie znaczące mysie móźdźki się tym mamy martwić, skoro nawet i sam Penrose nie był w stanie tego pojąć he he

      • BloodMan

        (przy okazji szukając model Kerra znajdzie się prysz­nice — należy szukać metryka Kerra)
        A!
        Kiedyś już o tym czytałem, i… (tak, wiem, stawiam się na katedrze obok wielkich 😉 …) już wtedy stwier­dzi­łem że nie zgadzam się z nim — za to zgadzam się z Schwarz­schil­dem (czyli modelem stan­dar­do­wym CD). Kon­kret­nie nie zgadzam się z tym że czarne dziury rotują — bo według mnie nagro­ma­dze­nie zjawisk i wywró­ce­nie praw fizyki do góry nogami (albo o 45 stopni): => 😉
        …powoduje to że ruchu obro­to­wego tam nie ma. Tzn. jest przed i za hory­zon­tem rota­cyjny “upadek” (porów­ny­walny do wcho­dze­nia na orbitę rotu­ją­cego obiektu) coraz szybszy w stronę CD aż do kom­plet­nego zała­ma­nia fizyki w obszarze CD. A nawet gdyby miał być ruch z obiektów które spadając próbują nadać CD rotację, to uważam że siła gra­wi­ta­cji jest tak wielka że ruszyć tego cho­ler­stwa nie sposób — chyba że inną CD — tyle że wtedy będzie wielkie pie­prz­nię­cie a jak ucichnie i będzie można coś stwier­dzić to stwier­dzi się brak ruchu. Z tych samych powodów, według mnie, nie ma również ładunku elek­trycz­nego — fizyka tam nie działa.

      • kuba_wu

        CD Mają i horyzont zdarzeń, i oso­bli­wość. Oso­bli­wość to obszar, w którym siła gra­wi­ta­cji (krzy­wi­zna cza­so­prze­strzeni) staje się nie­skoń­czona. Ten obszar ma różny kształt w zależ­no­ści od modelu i warunków (np. tego czy CD rotuje, czy ma ładunek). W nie­któ­rych roz­wią­za­niach oso­bli­wość “wystaje ponad” HZ, i wtedy się mówi, że jest naga.

  • BloodMan

    “prze­pro­wa­dzamy dokład­niej­szą kali­bra­cję fazową niż mecha­niczny kore­la­tor, co pozwala uśrednić dane jeszcze bardziej i kali­bru­jemy ampli­tudę sygnału, dzięki czemu z bez­wy­mia­ro­wej wiel­ko­ści odpo­wia­da­ją­cej sta­ty­stycz­nemu współ­czyn­ni­kowi kore­la­cji sygnałów otrzy­mu­jemy fizyczny pomiar spek­tral­nej gęstości stru­mie­nia pro­mie­nio­wa­nia.”

    Japier­dzielę czy oni tak na prawdę? … widze słowa, widze sens, nie rozumiem ;d Eh, naukowcy… brakuje Wam Haw­kin­gów do opo­wia­da­nia ludzkim językiem…

    • Michał Skichał

      Japier­dzielę czy oni tak na prawdę? … widze słowa, widze sens, nie rozumiem

      Patrz, nauczy­ciele straj­kują zaledwie kilka dni, a my już mamy problem z rozu­mie­niem krót­kiego tekstu 😀

    • kuba_wu

      Rze­czy­wi­ście, pewnych wyja­śnień wyma­gałby ten “mecha­niczny kore­la­tor” — ciekawa sprawa, ale reszta w miarę czytelna 🙂

      • Michał Skichał

        Panowie koledzy, google pod­po­wiada, że ów mecha­niczny kore­la­tor to coś jakby połą­cze­nie kom­pu­tera, stopera i magne­to­fonu szpu­lo­wego. Jest to urzą­dze­nie, które reje­struje na jednym nośniku (naj­czę­ściej na taśmie, stąd wyska­kuję z magne­to­fo­nem) dane zbierane przez wiele różnych radio­te­le­sko­pów, które to radio­te­le­skopy mogą się znaj­do­wać nawet i w różnych krajach bądź na różnych kon­ty­nen­tach. Na polskiej Wiki­pe­dii jest opis, lecz pod zło­śli­wie innym hasłem “Inter­fe­ro­me­tria wiel­ko­ba­zowa”. W tekście (w wywia­dzie) padła też pod­po­wiedź, że jedno z tych urządzeń znajduje się w Westford w Mas­sa­chu­setts (być może chodzi nawet o Obser­wa­to­rium Haystack, należące do MIT, gdzie się chwalą posia­da­niem kore­la­tora o nazwie Mark 4 i 5, wyglą­da­ją­cego jak 2 bądź 3 szafy z ser­we­rowni albo raczej z elek­trowni), jak też padło, że tamże zwożą dyski z danymi wycią­gnięte z radio­te­le­sko­pów roz­sia­nych w różnych miej­scach, zatem ich kore­la­tor nie reje­stro­wał tych wszyst­kich danych w czasie rze­czy­wi­stym, a raczej robił coś, co ja bym nazwał syn­chro­ni­za­cją. Bo jak zgaduję, jak pozwo­zili dyski z danymi z prze­róż­nych radio­te­le­sko­pów, jakie tylko brały udział w tych obser­wa­cjach, to teraz trzeba zawar­tość tych dysków zgrać na serwer jako jedna wielka całość i to tak, aby te dane były ze sobą zsyn­chro­ni­zo­wane, upo­rząd­ko­wane wg. tego samego czasu reje­stra­cji (a więc jak wie­lo­ślad na który wmon­to­wu­jemy ścieżkę perkusji z jednego pendrive oraz ścieżkę basu z drugiego pendrive i obie ścieżki, choć zare­je­stro­wane przez różne mikro­fony w różnych salach, trzeba teraz wypo­zy­cjo­no­wać, aby roz­po­czy­nały się w tym samym momencie czasowym). O tym, że mieli z tym ogrom ciężkiej roboty może chyba świad­czyć fakt, że danych było tak dużo, iż nie dało się ich przesłać siecią i opła­cal­nym było fizycz­nie ściągnąć dyski z różnych miejsc (ciekawe, czy wysyłali w różne zakątki świata ludzi tylko po te dyski, czy może wysyłali je pocztą), a całość trzeba było prze­twa­rzać za pomocą narzędzi, jakie samemu trzeba było sobie wymyślić, bo choć analiza sygnału ma “jasne” podstawy mate­ma­tyczne, to przecież nikt inny tego nie robił, aby można było sobie pobrać z sieci coś na kształt “wtyczki do matlabu” aby to wszystko policzyć i prze­two­rzyć.

      • BloodMan

        Mówiąc prosto i dla ludzi, kore­la­tor mecha­niczny zajmuje się m.in zwięk­sze­niem roz­dziel­czo­ści oraz np. trian­gu­la­cją prze­strzenną — czyli umoż­li­wia lepsze wyzna­cze­nie osi Z (odle­gło­ści / głębi / etc.).

        Przy okazji, trochę się dziwię że tych danych jest tak dużo… wie ktoś jak były zbierane te dane? Jeden strzał? Długi strzał? Wiele długich? Bo że w różnych zakre­sach to normalne.

  • Teresa

    Może przy­kła­dem nagiej oso­bli­wo­ści mogłaby być ta, z której powstał Wszech­świat.