Wiadomości naukowe – Komunikwanty marzec 2018 | Kwantowo.pl

Wczoraj prima aprilis, a dziś całkiem na poważnie (no, może z drobnym wyjątkiem) przegląd marcowych wiadomości ze świata nauki. Ostatni miesiąc przyniósł nam m.in. pierwszą galaktykę pozbawioną ciemnej materii, odkrycie nowego narządu w ludzkim ciele, kolejne przełożenie misji Kosmicznego Teleskopu Webba oraz, niestety, śmierć Stephena Hawkinga. 

Galaktyka NGC 1052-DF2 bez ciemnej materii

Istnieją galaktyki wolne od ciemnej materii

Około 65 milionów lat świetl­nych od Drogi Mlecznej, znajduje się galak­tyka NGC 1052-DF2. Całkiem spora pod względem obszaru, ale jed­no­cze­śnie roz­pro­szona, o sto­sun­kowo nie­wiel­kiej liczbie gwiazd. Ale nie to ją wyróżnia spośród tysięcy galaktyk jakie znamy i z setek, jakie prze­ba­dał sławny Kosmiczny Teleskop Hubble’a. Śro­do­wi­skiem astro­fi­zy­ków wstrzą­snął fakt, iż NGC 1052-DF2 zdaje się nie posiadać ciemnej materii. Jak pewnie wiesz, ciemna materia to hipo­te­tyczna sub­stan­cja, złożona z nie­zna­nych jeszcze cząstek oddzia­łu­ją­cych gra­wi­ta­cyj­nie, ale w żaden sposób nie reagu­ją­cych elek­tro­ma­gne­tycz­nie – a zatem nie­wi­dzial­nych. Wkradła się do nauki jako poten­cjalne wyja­śnie­nie problemu rotacji galaktyk i innych kłopotów zwią­za­nych z ewolucją i funk­cjo­no­wa­niem kosmicz­nych struktur makro­sko­po­wych. Budowa i roz­rze­dze­nie NGC 1052-DF2 sugeruje nato­miast zupełny brak ciemnej materii bądź jej mar­gi­nalne stężenie. To w żaden sposób nie przeczy samej kon­cep­cji, ale pozwala na zadanie wielu nowych pytań. Przede wszyst­kim, jakie zda­rze­nie spo­wo­do­wało ucieczkę masyw­nych, nie­wi­dzial­nych cząstek z galak­tyki? A może powstała ona już bez udziału ciemnej materii? Jeśli tak, to co zade­cy­do­wało o jej wyjąt­ko­wo­ści? Zapewne odpo­wie­dzi spłynął na nas wraz z iden­ty­fi­ka­cją kolej­nych obiektów o podobnej cha­rak­te­ry­styce.
YouTube na wojnie z płaską Ziemią

YouTube ma plan na ograniczanie pseudonauki

Kiedyś roz­wa­ża­łem kwestię, czy należy dopusz­czać do rów­no­praw­nej dyskusji pseu­do­nauki z nauką. Odno­si­łem to pytanie jednak do spe­cy­ficz­nej formy, jaką jest debata aka­de­micka, odbywana w murach uczelni. A czy można kne­blo­wać foliarzy, pro­epi­de­mi­ków i mło­do­ziem­ców w prze­strzeni publicz­nej? Pewnie nie byłby to naj­zdrow­szy pomysł, ale można znaleźć inne sposoby na obni­że­nie poziomu szamba, w którym toniemy – tak żebyśmy w nim tylko brodzili.

Głos w tej sprawie zabrała Susan Wojcicki, prezes YouTube. Według niej należy wziąć pod uwagę moż­li­wość nie tyle cen­zu­ro­wa­nia, co opa­trze­nia “kon­tro­wer­syj­nych” filmów odno­śni­kami do odpo­wied­nich arty­ku­łów z Wiki­pe­dii. Tak, wiem, zaraz ktoś powie, że przecież ciocia Wiki zawiera sporo błędów. Nawet jeśli, to jednak żaden z tam­tej­szych arty­ku­łów nie sprze­daje nam bajek o lecz­ni­czej lewo­skręt­nej wita­mi­nie c, czy o sfin­go­wa­nym lądo­wa­niu na Księżycu. Martwić może raczej rze­czy­wi­sta sku­tecz­ność takich zabiegów. Wszakże piewcy teorii spi­sko­wych naj­czę­ściej otwarcie chwalą się pozo­sta­wa­niem w opozycji do nauki, więc link do wyja­śnie­nia niewiele w tej materii zmieni. Ale warto próbować.
Peter Dunsby odkrył Marsa

Peter Dunsby omyłkowo dokonał ponownego odkrycia Marsa

Zdarza się naj­lep­szym. Peter Dunsby, wykła­dowca kosmo­lo­gii na Uni­wer­sy­te­cie w Kapsz­ta­dzie, 20 marca poin­for­mo­wał świat o odkryciu nowego obiektu za pomocą tele­skopu  80 mm. Krótka infor­ma­cja ukazała się na stronie The Astro­no­mers Telegram, służącej astro­no­mom do łatwej komu­ni­ka­cji i publi­ka­cji co cie­kaw­szych obser­wa­cji. Niestety profesor strzelił gafę. Uchwy­cone przez niego ciało nie­bie­skie okazało się być Marsem, o czym badacz zorien­to­wał się samo­dziel­nie po niecałej godzinie. Nie bądźmy jednak zbyt kry­tyczni – błędne ziden­ty­fi­ko­wa­nie obiektu czasem się zdarza (choć rzadko dotyczy to pobli­skiej planety). Internet oczy­wi­ście nie prze­oczył tego “sukcesu”, przy­zna­jąc uczonemu dyplom ofi­cjal­nego odkrywcy Czer­wo­nego Globu. Dunsby również wykazał się dystan­sem publi­ku­jąc na twit­te­rze cenną radę:
“Lekcja na dziś: spraw­dzaj, spraw­dzaj, sprawdź po raz trzeci, a następ­nie sprawdź raz jeszcze.”
— Peter Dunsby
Fale telekomunikacyjne szkodzą

Infrastruktura komórkowa sprzyja nowotworom, przynajmniej u szczurów

Teraz prze­nie­śmy się do Włoch, gdzie wynikami wie­lo­let­nich badań podzie­lił się Instytut Ramaz­zini, zaj­mu­jący się iden­ty­fi­ka­cją czyn­ni­ków rako­twór­czych w ota­cza­ją­cym nas śro­do­wi­sku. Placówka usiłuje m.in. odpo­wie­dzieć na trapiące wielu ludzi i wywo­łu­jące cząstą panikę pytania, doty­czące szko­dli­wo­ści okre­ślo­nych typów pro­mie­nio­wa­nia elek­tro­ma­gne­tycz­nego. Naj­now­sza publi­ka­cja zasiała wąt­pli­wo­ści doty­czące fal radio­wych uży­wa­nych przez telefony komór­kowe i maszty komu­ni­ka­cyjne. Do tej pory uważało się, iż pro­mie­nio­wa­nie o tej czę­sto­tli­wo­ści nie powinno wpływać na żywą tkankę w inny sposób niż co najwyżej pod­nie­sie­nie tem­pe­ra­tury. Jednakże, włoscy uczeni zbadali 2,5 tysiąca szczurów wysta­wia­nych na dzia­ła­nie pola elek­tro­ma­gne­tycz­nego przez całe swoje życie. Wyniki nie napawają opty­mi­zmem, gdyż zauwa­żal­nie wzrosła zacho­ro­wal­ność gryzoni na nerwiaka osłon­ko­wego (guzy Schwanna). Rzecz jasna, sceptycy kla­sycz­nie zaata­ko­wali eks­pe­ry­ment, zarzu­ca­jąc, iż wyniki odno­szące się do szczurów nie muszą mieć żadnego prze­ło­że­nia na organizm ludzki. Przy­naj­mniej na razie musimy więc sami zade­cy­do­wać, czy długie poga­du­chy z komórką przy skroni, są bez­piecz­nym pomysłem.
Teleskop Jamesa Webba

Start misji Teleskopu Webba znowu przełożony

Kolejny raz. Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba – wielka nadzieja astro­no­mii oraz następca liczą­cego już 28 lat Hubble’a – nie trafi na orbitę przed majem 2020 roku. Abyś odczuł to samo zawie­dze­nie, które towa­rzy­szy wszyst­kim miło­śni­kom badań kosmosu, spójrzmy na daty. JWST pojawił się w planach NASA w 1996 roku, zaś jego oddanie do użytku miało nastąpić w oko­li­cach 2011 roku. Obsuwa za obsuwą i jeśli nie czekają nas kolejne nie­spo­dzianki, naj­więk­sze poza­ziem­skie obser­wa­to­rium świata, opuści Ziemię na pokła­dzie rakiety Ariane 5 z dzie­wię­cio­let­nim opóź­nie­niem. Na szczę­ście jest spora szansa, że tym razem termin zostanie dotrzy­many. Wszyst­kie waż­niej­sze pod­ze­społy, na czele z 6,5-metrowym pozła­ca­nym zwier­cia­dłem, czekają już tylko na ostatnie szlify i skru­pu­latne testy (inży­nie­ro­wie praw­do­po­dob­nie chcą uniknąć jakiejś wsty­dli­wej usterki, jaka towa­rzy­szyła misji Tele­skopu Hubble’a). Jeśli Webb okaże się równie war­to­ściowy i dłu­go­wieczny co poprzed­nik, to pewnie będziemy mieli pociechę co najmniej do 2050 roku.
Chińskie elektrownie słoneczne

Chińskie elektrownie słoneczne dostarczają już 104 gigawaty energii

Mówi się o tym, że Chiny kopcą na potęgę, zanie­czysz­cza­jąc atmos­ferę na nie­spo­ty­kaną skalę. To prawda, bo azja­tycki moloch wciąż emituje więcej CO2 niż USA i Rosja razem wzięte. Nie można nato­miast powie­dzieć, że nie podej­muje kroków aby temu stanowi rzeczy zaradzić. Państwo Środka już jakiś czas temu osią­gnęło status hegemona w sferze ener­ge­tyki sło­necz­nej, a ostatnie donie­sie­nia tylko utwier­dziły jego pozycję. W ciągu tylko ostat­nich dwóch miesięcy, nowe siłownie korzy­sta­jące ze światła naszej gwiazdy, zwięk­szyły swą moc o 24 gigawaty. Czy to dużo? Dla porów­na­nia: potężna elek­trow­nia węglowa w Beł­cha­to­wie, zapewnia nam niecałe 5,5 gigawata energii. Cała chińska ener­ge­tyka sło­neczna, w tym momencie dostar­cza 104 giga­wa­tów energii – aż dwu­krot­nie więcej niż ame­ry­kań­ska. Zgodnie z zapo­wie­dziami, od przy­szłej dekady Pekin będzie też stop­niowo zmniej­szał udział elek­trowni węglo­wych.
Sól może pomóc w walce z globalnym ociepleniem

Sól mogłaby chłodzić planetę, ale…

Co ma zwykła kuchenna sól do glo­bal­nego ocie­ple­nia? Jak uważa Robert Nelson z Pla­ne­tary Science Insti­tute, chlorek sodu mógłby zostać zasto­so­wany przez kli­ma­tycz­nych geo­in­ży­nie­rów w celu sztucz­nego powstrzy­ma­nia zmian klimatu. Dyskusje na temat użycia różnych środków mogących wymusić obni­że­nie tem­pe­ra­tury trwają nie od wczoraj, co chyba nie powinno nikogo dziwić. Niestety więk­szość roz­pa­try­wa­nych sub­stan­cji przy­nio­słaby również efekty uboczne, wpły­wa­jąc na żywe orga­ni­zmy, w tym nas samych. W ten sposób odrzu­cono m.in. moż­li­wość się­gnię­cia po związki glinu lub pył dia­men­towy. Nelson zauważył jednak, że odpo­wied­nio zmielona i roz­pro­wa­dzona w stra­tos­fe­rze sól mogłaby odbijać część promieni sło­necz­nych, jed­no­cze­śnie nie blokując energii wypro­mie­nio­wy­wa­nej przez Ziemię, a przy tym pozo­sta­wać nie­groźna dla ludzi. Nie ma jednak roz­wią­zań ide­al­nych. Zdaniem innego uczonego, Matthew Watsona z Uni­wer­sy­tetu w Bristol, chlor obecny w soli byłby groźny dla ozonu – a chyba nikt nie chce powtór­nej walki z dziurą ozonową.
Interstitium, nowy narząd

Mamy nowy narząd: śródmiąższe

Tego typu odkrycia w XXI wieku zawsze wzbu­dzają zasko­cze­nie. Zgodnie z treścią pracy ekipy Petrosa Beniasa opu­bli­ko­wa­nej w naj­now­szym Scien­ti­fic Reports, do 79 narządów ludz­kiego ciała (nie ja to liczyłem), dołączył kolejny. Żeby było cie­ka­wiej inter­sti­tium, czyli śród­miąż­sze, posiada naprawdę ogromne rozmiary i odgrywa nie­ba­ga­telną rolę. Chodzi o wypeł­nione płynem tkanki wyście­la­jące prze­strzeń pod powierzch­nią naskórka, a także błon układu pokar­mo­wego i krwio­no­śnego – krótko mówiąc, znaj­du­jące się w niemal całym ciele. Rzecz jasna, samo ist­nie­nie tak roz­le­głej struk­tury nie pozo­sta­wało tajem­nicą, ale dopiero teraz pojawiła się kon­cep­cja aby uznać ją za peł­no­prawny organ. W końcu w czym śród­miąż­sze jest grosze od cho­ciażby skóry, uważanej dotąd za naj­więk­szy narząd ludz­kiego ciała? Potrak­to­wa­nie go jako pewnej jed­nostki pomoże w zro­zu­mie­niu jego wła­ści­wo­ści i bio­lo­gicz­nego zna­cze­nia. Już teraz uważa się, iż wszech­obecne śród­miąż­sze stanowi kolejne źródło limfy i praw­do­po­dob­nie jest główną drogą dla prze­rzu­tów nie­któ­rych zmian nowo­two­ro­wych. 
Zmarł Stephen Hawking

Żegnamy profesora Stephena Hawkinga

Na koniec ponura infor­ma­cja, która bły­ska­wicz­nie obiegła glob rankiem 14 marca, w dzień liczby Pi. W Cam­bridge w wieku 76 lat zmarł jeden z gigantów fizyki teo­re­tycz­nej ostat­niego pół­wie­cza: Stephen Hawking. Uczony, który raz za razem podej­mo­wał bły­sko­tliwe próby włą­cza­nia reguł mecha­niki kwan­to­wej do zagad­nień z zakresu kosmo­lo­gii i astro­fi­zyki. To właśnie on wyszedł z pomysłem roz­wią­zu­ją­cym kluczowy problem para­doksu infor­ma­cyj­nego czarnych dziur, znany pod nazwą pro­mie­nio­wa­nia Hawkinga. Nieco później, wraz z Jamesem Hartlem zapro­po­no­wał model opi­su­jący stan dzie­wi­czego wszech­świata, w którym czas i prze­strzeń pozo­sta­wa­łyby od siebie nie­roz­róż­nialne. To wprost nie­sa­mo­wita kon­cep­cja poniekąd odpo­wia­da­jąca na nie­zli­czone wąt­pli­wo­ści związane z naro­dzi­nami czasu, choć mało spo­pu­la­ry­zo­wana (co bez wąt­pie­nia naprawię w naj­bliż­szych tygo­dniach!). Z kolei dla osób nie­zwią­za­nych z nauką, profesor Hawking pozo­sta­nie nie­złomną osobą reali­zu­jącą naj­wyż­sze cele, mimo nisz­czą­cej go przez więk­szość życia choroby.

Na kolejną odsłonę prze­glądu nauko­wych wieści, zapra­szam na początku maja.

  • July04

    Oby ta rakieta Arian 5 tylko nie wybuchła.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Powiem Ci, że przeszło mi to przez myśl: do jak nie­praw­do­po­dob­nych strat doszłoby gdyby rakieta z tego typu ładun­kiem akurat skrywała jakąś wadę. Brrrrr.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • maniek122112

        Będziemy się martwić dzień przed, a na razie nie pod­no­ście mi ciśnie­nia.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Chem­py­Tuj

        Ja chyba nie będę mógł oglądać trans­mi­sji z wystrze­le­nia… zbyt stre­su­jące… zde­cy­do­wa­nie gorzej niż na ustnej maturze…

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • luRp

    Pozdra­wiam, dobra robota jak zawsze 🙂

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Prze­my­sław Kopycki

    Mam mały dylemat doty­czący osoby doktora Hawkinga, czy nie za wcześnie na nazy­wa­nie go gigantem fizyki? Oszem rozwinął kilka teorii i wpro­wa­dził nowe pojęcia ale nawet naj­ład­niej­sza teoria od strony mate­ma­tycz­nej jest niczym bez potwier­dze­nia eks­pe­ry­men­tem.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://oknostartowe.pl/ Rafał

    Falcon 9 ma wyższe, ale tylko jego wersja v1.2, która lata od 2015 roku. Z drugiej strony Ariane 5 w stycz­nio­wym starcie zali­czyła poważną wpadkę — błąd opro­gra­mo­wa­nia skie­ro­wał ją w zupełnie innym kierunku. Przez to wynie­sione satelity trafiły na orbity o złej inkli­na­cji. Gdyby taki błąd pojawił się przy starcie JWST, ozna­czałby efek­tyw­nie koniec misji.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogpilastra.wordpress.com pilaster

      Czyli Falcon 9 ma wyższe 🙂 Jest przecież oczy­wi­ste, że kolejne wersje roz­wo­jowe powinny być coraz bardziej nie­za­wodne.

      “Ariane 5 w stycz­nio­wym starcie zali­czyła poważną wpadkę”

      Owszem, ale zostało to już ujęte w obli­cze­niach. Przy czym kal­ku­la­cja zakłada, że awaria w każdym starcie jest jed­na­kowo praw­do­po­dobna. W realnym życiu jednak, po każdym nie­po­wo­dze­niu, jest prze­pro­wa­dzone docho­dze­nie, sprawdza się pod­ze­społy i pro­ce­dury i w rezul­ta­cie eli­mi­nuje się przy­naj­mniej część ryzyka. Dlatego po każdej awarii ryzyko następ­nej spada — inaczej niż w kla­sycz­nej sytuacji rachunku praw­do­po­do­bień­stwa. (nie dotyczy Rosji)

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0