Komunikwanty – grudzień 2017

Podsumowanie roczne za nami, co nie oznacza, że można sobie pozwolić na przemilczenie najważniejszych wiadomości i ciekawostek jakie przyniosła nam nauka w ostatnim miesiącu. Zapraszam na grudniowe Komunikwanty.

[ecko_fullpage_image][/ecko_fullpage_image]

Nowe zdjęcia prosto od Juno

Od połowy 2016 roku na orbicie największej planety naszego Układu, intensywną pracę wykonuje sonda Juno. W ostatnim okresie uwaga NASA skupiła się na słynnej Wielkiej Czerwonej Plamie, czyli hipnotyzującym antycyklonie o średnicy wahającej się od 15 nawet do 40 tysięcy kilometrów. Kilka tygodni temu opublikowano najdokładniejszą jak dotąd fotografię tego fenomenu, wykonaną z odległości mniejszej niż 20 tys. kilometrów (w satysfakcjonującej rozdzielczości znajdziesz ją tutaj; przygotowano również krótką animację). Każdy piksel widoczny na grafice równa się dwunastu kilometrom w terenie. Dane zebrane przez Juno pozwoliły ustalić, że burza sięga znacznie głębiej w atmosferę Jowisza niż sądzono, a jej górne warstwy są o wiele chłodniejsze od tych poniżej. Przedmiotem spekulacji wciąż pozostaje mechanizm zjawiska oraz wyraźne zmiany rozmiarów Plamy.

Juno będzie funkcjonować jeszcze przez co najmniej pół roku.
[ecko_fullpage_image][/ecko_fullpage_image]

W Nowym Sączu wszczepiono najmniejszy stymulator serca

Na Mikołajki prof. Dariusz Dudek (widoczny na zdjęciu) z Collegium Medicum UJ, przeprowadził wartą odnotowania operację. Zespół kardiologa zainstalował w prawej komorze serca pacjenta najdrobniejszy z dostępnych na świecie rozruszników – o dziesięciokrotnie mniejszych gabarytach od zwykłych urządzeń tego typu. Zabieg odbył się w nowoczesnym Centrum Kardiologii Inwazyjnej, Elektroterapii i Angiologii “Intercard” w Nowym Sączu, w nowo otwartej sali hybrydowej, umożliwiającej jednoczesną pracę kardiologów i kardiochirurgów. Jak stwierdził prof. Dudek, perspektywa wszczepiania mikrostymulatorów “jest korzystna dla osób młodych, u których wiadomo, że po kilku, czy kilkunastu latach będą mieli problemy z przecieraniem się elektrod. Wtedy taki rozrusznik, który zostaje w prawej komorze na 12 lat, daje zupełnie inne perspektywy”. Jedynym problemem pozostają, jakże by inaczej, koszty zabiegu, sporo większe od standardowej procedury.
[ecko_fullpage_image][/ecko_fullpage_image]

Spadło Ci ciśnienie? Niestety mam złe wieści…

U większości ludzi przychodzi taki czas w życiu, gdy ciśnienie krwi coraz mocniej odstaje od normy. Zagadnieniu niskiego ciśnienia krwi u osób w podeszłym wieku przyjrzeli się fizjologowie Uniwersytetu w Connecticut. W swojej publikacji przeanalizowali oni dokumentacje ponad 46 tysięcy nieboszczyków, którzy opuścili ten padół w wieku sześćdziesięciu lub więcej lat. Statystyka dowodzi, że o ile przez większość życia ciśnienie krwi wzrasta, to po osiągnięciu wieku średniego najczęściej zaczyna spadać. Od tego momentu człowieka dzieli od zgonu przeciętnie 14 lat. Autorzy pracy przestrzegają jednak przed wyciąganiem pochopnych wniosków. Przede wszystkim, mimo takiej korelacji, nie powinniśmy wątpić negatywne skutki nadciśnienia i potrzebę jego leczenia.
[ecko_fullpage_image][/ecko_fullpage_image]

Na Spitsbergenie zakopano polską kapsułę czasu

Zawsze lubiłem inicjatywy w stylu kapsuł czasu. Bierzemy wytrzymały pojemnik i zamykamy w nim zwykłe przedmioty, typowe dla naszych czasów i cywilizacji, mając nadzieję, że za setki lub tysiące lat odkopią ją przyszłe pokolenia. Swoją kapsułę zakopali właśnie członkowie Polskiej Stacji Polarnej Hornsund. Placówka obchodzi sześćdziesięciolecie swojej działalności na norweskiej wyspie Spitsbergen. Zespół pod wodzą prof. Marka Lewandowskiego postanowił uczcić tę okazję skonstruowaniem podłużnej 60-centymetrowej, stalowej kapsuły. W jej wnętrzu umieszczono nie tylko przedmioty codziennego użytku (zegarek, kartę bankową, ołówek, scyzoryk, monety), ale również próbki minerałów i skamielin. Ktoś kto otworzy pojemnik za dziesiątki lub setki tysięcy lat, dowie się sporo nie tylko o życiu XXI-wiecznego człowieka, ale także o naszej wiedzy i prowadzonych badaniach. Uczeni szacują, że z przyczyn geologicznych kapsuła “wyskoczy” na powierzchnię za jakieś pół miliona lat. Oczywiście o ile nikt nie wykopie jej wcześniej.
[ecko_fullpage_image][/ecko_fullpage_image]

Voyager 1 znów odpalił silniki. Po 37 latach!

Wystrzelony w 1977 roku Voyager 1 pozostaje najbardziej odległym obiektem skonstruowanym przez ludzkość. Opuszcza Układ Słoneczny z zawrotną prędkością 17 km/s i niebawem znajdzie się w odległości 21 miliardów kilometrów od Słońca – 140 razy dalej niż Ziemia. Co ważne, mimo upływu czterech dekad sonda wciąż utrzymuje kontakt radiowy z naszą planetą. Aby ten stan rzeczy utrzymać,  co jakiś czas należy korygować kurs i ustawienie urządzenia względem Ziemi. Niestety, pędniki odpowiadające za to zadanie zaczęły w ostatnich latach szwankować i inżynierowie musieli zdecydować się na ryzykowny krok, polegający na użyciu regularnych silników sondy. Było to pierwsze uruchomienie napędu od 1980 roku, gdy Voyager znajdował się jeszcze w okolicach Saturna. Jednak mimo upływu 37 lat, wszystkie podzespoły zareagowały jak powinny i manewr został wykonany bezbłędnie.
[ecko_fullpage_image][/ecko_fullpage_image]

Nowa wyspa może przetrwać nawet 30 lat

Jeżeli przespałeś tę informację, to wiedz, że od 2014 roku na mapie Pacyfiku widnieje nowa wyspa. Hunga Tonga-Hunga Haʻapai (przydługa nazwa wzięła się stąd, że nowe terytorium leży między wyspami Hunga Tonga i Hunga Ha’apai) powstała w wyniku procesów wulkanicznych w okolicach Fidżi i należy do Królestwa Tonga. Początkowo uważano, że pyły ulegną rozmyciu w przeciągu maksymalnie kilku lat, ale ostatnie analizy zaprezentowane podczas konferencji w Nowym Orleanie, zdają się przeczyć tej tezie. Materiał wulkaniczny uległ utwardzeniu i dziewicza wyspa może przetrwać nawet trzy dekady. Nowy ląd podlega nieustannej obserwacji przez NASA. Agencja musi odczuwać spore zadowolenie, mając sposobność dokładnego dokumentowania wszystkich naturalnych zjawisk towarzyszących genezie form geologicznych tego typu.
[ecko_fullpage_image][/ecko_fullpage_image]

UW pochwaliło się pamięcią kwantową o rekordowej pojemności

Funkcjonalne komputery kwantowe to wciąż melodia przyszłości, ale instytucje z całego świata powoli stawiają kolejne kroczki. W działającym na Uniwersytecie Warszawskim Laboratorium Pamięci Kwantowych (nie wiedziałeś, że mamy takie laboratorium, co?), udało się uzyskać układ przechowujący jednocześnie 665 stanów kwantowych światła. Rzecz jasna pełne zrozumienie tego sukcesu zarezerwowane jest dla wąskiego grona specjalistów, ale jak łatwo się domyślić większa pamięć kwantowa wiąże się z możliwością równoległego przetworzenia większej liczby obliczeń. Tymczasem wynik osiągnięty przez Michała Parniaka i kolegów stanowi pod tym względem nowy światowy rekord.
[ecko_fullpage_image] [/ecko_fullpage_image]

NASA zamarzyła o Alfa Centauri

Media dość mocno i poważnie potraktowały mglistą zapowiedź pierwszej misji międzygwiezdnej. Futurystyczny pomysł przedstawił Anthony Freeman z Jet Propulsion Laboratory podczas konferencji American Geophysical Union w Nowym Orleanie. Zgodnie z nim, stulecie największego sukcesu w dziejach amerykańskiej astronautyki – pierwszego lądowania człowieka na Księżycu – można by należycie uczcić poprzez wysłanie misji bezzałogowej w stronę układu Alfa Centauri. Aby projekt miał szansę powodzenia, musielibyśmy do 2069 roku skonstruować wehikuł zdolny do osiągnięcia 10% prędkości światła jak i uzyskać wiele innych niedostępnych jeszcze technologii. Oczywiście osoby mające obycie w temacie zdają sobie sprawę, że to nie pierwsza tego typu idea (patrz: Projekt Longshot), a słowa Freemana należy traktować w kategoriach luźnej deklaracji. Przez pół wieku czeka nas jeszcze tyle wydarzeń, kryzysów, przełomów technicznych i technologicznych, że tak dalekosiężne planowanie nie ma racji bytu.
[ecko_fullpage_image][/ecko_fullpage_image]

Kolejną misją z serii New Frontiers będzie Dragonfly lub CAESAR

New Frontiers, czyli Nowe granice, to ogólna nazwa serii projektów badawczych NASA, do której należą m.in. trwające obecnie misje New Horizons oraz Juno. Jakie są dalsze plany? Spośród dwunastu konceptów, tuż przed świętami NASA wybrała dwa, których realizacja wchodzi w grę. Pierwszy, pod nazwą CAESAR (Comet Astrobiology Exploration Sample Return), miałby pogłębić naszą wiedzę na temat komety 67P/Czuriumow-Gerasimienko – doskonale znanej wszystkim amatorom astronomii, dzięki spektakularnym sukcesom misji Rosetta. Amerykanie chcieliby pójść w ślady Europejskiej Agencji Kosmicznej i zebrać próbki pochodzące z głębi obiektu. Bardziej interesująca wydaje się druga opcja, czyli Dragonfly, wymierzona w Tytana. W ramach misji, gęstą atmosferę największego księżyca Saturna miałyby przemierzać urządzenia podobne dronom, kształtem przypominające ważkę (stąd nazwa). Autorzy ambitnych planów mają czas do 2019 roku aby przekonać do siebie krawaciarzy z NASA.
[ecko_fullpage_image][/ecko_fullpage_image]

Halszkaraptor – dinozaur im. Halszki Osmólskiej

Na początku tego miesiąca na łamach Nature, opublikowano artykuł dotyczący życia codziennego kilku gatunków dinozaurów oraz aspektów procesów ewolucyjnych prowadzących do powstania ptaków. Jednym z głównych przedmiotów analizy stał się Halszkaraptor escuilliei, upierzony dromeozaur przypominający dzisiejszą gęś lub łabędzia. Stworzenie zostało sklasyfikowane niedawno, na podstawie szczątków odnalezionych na obszarze Pustyni Gobi. Co dla nas istotne, swoją oryginalną nazwę Halszkaraptor otrzymał na cześć zmarłej w 2008 roku polskiej paleontolog, Halszki Osmólskiej. Uczona była wielkim autorytetem w swojej dziedzinie, a sporą część badań przeprowadziła właśnie podczas ekspedycji do mongolskiej części Gobi.

[ecko_youtube]rmq7W5WXQ0g[/ecko_youtube]

Psie lobby atakuje: podobno psy są inteligentniejsze od kotów

Na koniec kontrowersyjna, żeby nie powiedzieć skandaliczna informacja podana na łamach Frontiers in Neuroanatomy. Badacze z zupełnie nieistotnych uczelni jak Instituto de Ciências Biomédicas w Rio de Janeiro czy Uniwersytet Vanderbilt, postanowili odpowiedzieć na jedno z najgorętszych pytań trapiących współczesną cywilizację. Które zwierzę jest inteligentniejsze: pies czy kot? Pochodząca z Brazylii neurobiolog Suzana Herculano-Houzel obliczyła, że kocie kory mózgowe zawierają przeciętnie nawet dwukrotnie mniej neuronów od kor mózgowych psów. Stąd wyciągnęto wniosek, jakoby koty dysponowały odpowiednio skromniejszym potencjałem poznawczym. Przy okazji porównano również organy innych gatunków. Stąd wiemy m.in., iż domowy retriever posiada więcej neuronów od hieny, lwa czy niedźwiedzia. Co ciekawe, niedźwiedź brunatny ma również mniej szarych komórek od pospolitego dachowca, mimo znacznie większej – na pierwszy rzut oka – kory mózgowej.

Do następnego razu!
Komunikwanty – wrzesień 2017 Komunikwanty – styczeń 2018 Komunikwanty – grudzień 2018