Kult cargo: Gdy człowiek tworzy boga
Z jakiegoś powodu głęboko w naturze człowieka leży nadzieja w działanie siły wyższej. Niepowtarzalną szansę przyjrzenia się fascynującemu zjawisku „tworzenia bogów” dają nam XX-wieczne przykłady kultów cargo.
Filozofia to nie nauka, filozof to nie naukowiec
Dyskusje o zabarwieniu metodologicznym, z zasady prowadzą do wielu pojęciowych nieporozumień. Jedno z najczęstszych, dotyczy prób sklasyfikowania filozofii jako dziedziny nauki. Co zabawne, wbrew aspiracjom samych filozofów.
Piłkarskie mistrzostwa trwają w najlepsze. Tysiąc rzeczy do zrobienia, a ja siedzę emocjonując się faktem kopania futbolówki przez dwudziestu dwóch obcych mi gości. Tak sobie myślę: to chyba niezbyt racjonalne zachowanie.
Pochylmy się nad pytaniem o sens samokształcenia i poszerzania horyzontów. Może dla niektórych to banał, lecz dla mnie kwestia fundamentalna, która budzi we mnie ogromny niepokój i jeszcze większy dyskomfort. Dlatego, że nie potrafię udzielić w pełni satysfakcjonującej odpowiedzi.
„Zrobię na złość tacie, mamie i katechecie – zostanę ateistą! Taki ze mnie gałgan niecnota”. Pomyślał nastoletni Jasiu, czym prędzej wypisując się z lekcji religii, wprawiając tym samym w osłupienie rodzinę i znajomych.
Etyczne rozterki trapią świat nauki coraz częściej, raz za razem zmuszając nas do wyboru między postępem a… Właściwie czym? Jakich konsekwencji obawiamy się ingerując w produkty natury?
11 listopada, dzień niepodległości, święto narodowe. To dobra chwila na rozważenie istoty patriotyzmu – oczywiście jak zwykle przemielonego przez machinę bezwzględnego racjonalizmu.
Pozwólcie, że zafunduję wam ból dupska
Znacie na pewno mnóstwo popularnych frazesów, które wszyscy wokół powtarzają, nie zastanawiając się nad ich kompletną jałowością. Coś jak: „o gustach się nie dyskutuje” albo jeszcze lepiej „prawda zawsze leży pośrodku”. W internecie, jeśli nie wiesz jak zrzucić z siebie ciężar dyskusji, polecasz „maść na ból dupy”.
Po Europie krąży widmo, widmo introwertyzmu
Dzisiejsze racjonalne gadanie poświęcę olbrzymiej lecz kompletnie nierozumianej, a przez to poszkodowanej części społeczeństwa. Chodzi o tych dziwaków, którzy zamiast rozkoszować się weekendowym wieczorem w jakiejś knajpie, z gronem bliższych i dalszych znajomych, wolą spędzić ten czas w swojej prywatnej jaskini kontemplacji.
Czy odpowiadamy za swoje czyny?
Masz wyłupiaste oczy? Pewnie jesteś podglądaczem! Dziś takie rozumowanie może się wydawać niedorzeczne, ale nieco ponad sto lat temu gros psychiatrów i antropologów uważało, że ludzie mają predyspozycje do czynienia zła, niezawodnie objawiające się w wyglądzie zewnętrznym.
Poprzednie Następne
Ostatnie komentarze: