Kwantowo podsumowanie roku 2023

Kwantowo 2023

Upudrowałem trupa. Teraz pozostaje czekać na pogrzeb albo cud i zmartwychwstanie.

Każdy powinien w życiu zbudować swój Tadź Mahal. Na swoją miarę. Czy pan już wie, co będzie pana Tadź Mahalem?

Jaume Sanllorente

Doceńcie tę ironię losu. Od ponad dziesięciu lat próbuję tu promować szeroko rozumiany racjonalizm, ale kiedy przychodzi do decydowania o losach bloga, raz za razem podejmuję decyzję sprzeczną z tym, co podpowiada mi logika i rozsądek. Dlatego, choć przez ostatnie półrocze mimowolnie układałem sobie w głowie treść wpisu pożegnalnego, a każdy kolejny tekst powstawał w ogromnym bólu, postanowiłem dać Kwantowo jeszcze jedną szansę. W ten sposób, niemal każde wolne grudniowe popołudnie poświęciłem pracy i próbom dostosowania strony do realiów współczesnego internetu. Jednak zanim przejdę do szczegółów, tradycyjnie kilka statystyk w ramach wewnętrznego podsumowania.

Kwantowo w liczbach

318 626, to liczba użytkowników, którzy między styczniem a grudniem odwiedzili blog. Według Google Analytics wynik był o 14% gorszy niż w roku 2022.
31 144, tylu obserwujących w ostatnim dniu roku gromadził profil Kwantowo na facebooku. Populacja kwantowiczów zwiększyła się zatem dokładnie o 1895 osób. W ubiegłym roku wzrost wyniósł około 3 tysięcy.
867, to liczba reakcji pod najchętniej lajkowanym postem na facebooku. Jak to często bywa, rekord nie przypadł żadnemu tekstowi czy ciekawostce, lecz jednemu z humorystycznych memów. Obraz degrengolady uzupełnia fakt, że tym razem ani jeden post na fanpage nie przekroczył pułapu tysiąca reakcji.
712, to z kolei liczba lajków pod najpopularniejszym artykułem na facebooku. Rekordzik przypadł tekstowi Lista obecności Projektu Manhattan, omawiającemu sylwetki uczonych przedstawionych w filmie Oppenhemier. Drugi wynik uzyskał niedawny wpis O mój Boże, to Amaterasu! z 629 lajkami na koncie.
106, to liczba aktywnych patronów Kwantowo. Obyło się tu bez wzrostu, ale też bez strat, co muszę uznać w tych okolicznościach za sukces. Dziękuję.
51, tyle komentarzy pojawiło się pod najgoręcej komentowanym tekstem W Zielonej Górze będą debatować nad “kryzysem” teorii ewolucji. Pod innymi wpisami nie działo się zbyt wiele. Statystyka nie obejmuje komentarzy w kanałach społecznościowych.
34, to liczba opublikowanych w ostatnim roku artykułów, nie wliczając w to jednak ostatnich notek tworzonych już w ramach kategorii mikrokwant. Stąd możemy płynnie przejść do kolejnego punktu.

Wpisy, których nie możesz przeoczyć

Miniony rok zdecydowanie nie był dla mnie najbardziej płodny, jednak mimo to, udało mi się opublikować przynajmniej kilka tekstów, których nie żałuję, nawet jeżeli ostatecznie nie trafiły do szerszego audytorium:

Tycie reaktory przyklepane. Rzut oka na technologię SMR: Amerykańska firma NuScale Power otrzymała zielone światło na komercyjne wdrożenie technologii Small Modular Reactors, czyli małych modułowych reaktorów jądrowych. Temat warty zainteresowania choćby dlatego, że wśród państw zainteresowanych zakupem SMR-ów, podobno znajduje się Polska.
Farmaceuci kontra homeopatia – rozmowa z Kajetanem Drozdem: W lutym grupa farmaceutów wystosowała oficjalną Petycję o zajęcie stanowiska w sprawie homeopatii przez Naczelną Izbę Aptekarską. Przy tej okazji przeprowadziłem obfity wywiad z jednym z autorów apelu, nagłaśniając problem niepokojącej życzliwości, jaką niektóre instytucje obdarzają pseudonaukę.
Czy naładowany samochód elektryczny jest masywniejszy od rozładowanego?: Szczególna teoria względności przekonuje nas do tego, aby traktować masę obiektu, jako miarę zgromadzonej w nim energii. W takim razie, czy podładowując akumulator samochodu jednocześnie zwiększamy jego masę?
W poszukiwaniu niezidentyfikowanych obiektów nadprzewodzących: Jednym z najgłośniejszych naukowych newsów tamtego roku było odkrycie LK-99, czyli rzekomego nadprzewodnika mającego działać w temperaturze pokojowej. Korzystając z tego pretekstu, przypomniałem historię kilku podobnych materiałów, które ostatecznie okazały się pomyłkami lub oszustwami.
Jak złowić czytelnika? Przewodnik po “naukowych” zarzutkach (z przykładami): Być może najważniejszy tegoroczny tekst. Przedzierając się przez bagno setek odrażających clickbaitów, publikowanych przez największe polskie portale naukowe, stworzyłem “krótki” przewodnik po najczęściej spotykanych metodach dziennikarskich manipulacji. Nie sądzę, aby lista dała komukolwiek do myślenia, ale cieszę się, że mogłem wyrzucić z siebie parę spostrzeżeń.

Kwantowo 2.0, no może 1.9

Przechodząc do rzeczy. Sądzę, że już najwyższy czas zaprzestać prób zawracania kijem Wisły i pogodzić się z ewidentnym faktem: blogosfera umarła. Nielicznych wciąż aktywnych blogerów można by zmieścić w jakimś rezerwacie i pokazywać nastolatkom, jako relikt egzotycznej historii internetu. W praktyce oznacza to tyle, że czy mi się to podoba, czy nie, Kwantowo musi podryfować w stronę “portalową”, przynajmniej częściowo. Właśnie dlatego, jak na pewno zdążyliście zauważyć, kilka tygodni temu podjąłem decyzję o wprowadzeniu zmian, zarówno pod kątem estetycznym, jak i strukturalnym.

Przede wszystkim zrozumiałem, że nieważne, jak solidne treści tworzę, jeżeli publikuję je rzadko. Obecny świat zasuwa w tempie gwiazdy S2, informacje wylewają się zewsząd, a za naukę chwytają nawet serwisy zajmujące się dotąd tylko komputerami, filmami czy grami. W tych warunkach pasjonat wrzucający coś raz na tydzień czy dwa – bez względu na ilość wylanego potu – zostanie szybko zadeptany przez tłum. A ja mam już dość bycia deptanym i karanym za to, że spędziłem trzy lub cztery dni na zgłębianiu jakiegoś tematu, kiedy inni w tym samym czasie po prostu przepisują dziesięć bzdur z zagranicznych mediów, bez choćby zajrzenia do właściwego źródła.

Nie zrozumcie mnie źle. Nie mam zamiaru włączyć się w ten wyścig i transformować Kwantowo w kolejny portalik z baitowymi newsami. Bezwzględnie potrzebuję jednak jakiegoś rodzaju krótszych form, które generowałyby ruch pomiędzy publikacjami klasycznych artykułów oraz felietonów.

Właśnie z tego powodu utworzyłem nową kategorię, nazwaną roboczo mikrokwantem (może z czasem przyjdzie mi do głowy lepszy tytuł). Znajdzie się tam miejsce na przegląd wybranych wieści okołonaukowych, ale także na drobne polecanki, co ciekawsze komunikaty prasowe (których dostaję na maila mnóstwo, ale dotąd nie miałem co z nimi robić), przypominanie o ważnych rocznicach, czy wreszcie szybkie debunki. Te ostatnie możecie traktować jako kompaktową wersję dawnej serii Głupota na niedzielę, zorientowaną wyłącznie na demaskowanie najbardziej jaskrawych kłamstw, jakimi regularnie karmią swoich czytelników polskie portale. Z niepokojem obserwuję, jak wzrasta poziom społecznej tolerancji dla ewidentnych manipulacji – i tym bardziej uważam, że oddolna kontrola baitów jest zwyczajnie potrzebna.

Nowy dział traktuję, jako wersję beta i nie wykluczam, że przez następne miesiące ewoluuje on, w którąś ze stron, zależnie od zapotrzebowania i waszej aktywności. W pewnym sensie mikrokwant będzie odbiciem tego, co i tak publikowałem w kanałach społecznościowych, a co dotąd zdawało mi się zbyt lakoniczne do wrzucania na bloga. Jest to więc poniekąd również próba zwiększenia niezależności od imperium Zuckerberga.

Drugą nowością, mającą nieco urozmaicić zawartość strony, będą gościnne artykuły innych autorów. Co prawda w przeszłości zdarzało mi się już zamieszczać gościnne treści, ale w nadchodzącym roku po raz pierwszy pojawią się tu tłumaczenia wybranych popularyzatorów nauki z innych krajów. Jestem już po wstępnych ustaleniach z kilkoma zagranicznymi blogerami, którzy z entuzjazmem przyjęli pomysł podzielenia się swoją wiedzą oraz poglądami z polską publicznością.

To nie wszystko. W planach mam również całą serię wpisów poświęconych najciekawszym fotografiom w historii nauki, odrestaurowanie Ogórkowych pytań, a także użycie dostępnych narzędzi AI do stworzenia dźwiękowej wersji wszystkich lub części tekstów dostępnych na stronie. Jednak nie wszystko na raz. Na razie chciałbym, żeby Kwantowo okrzepło w nowej formule i sprawdzić reakcję czytelników. Jeżeli strona odżyje, za jakiś czas pomyślę o wprowadzaniu kolejnych nowinek.

Wóz albo przewóz

A jeśli nie? Wiem, że gdybym nic nie zmienił, rok 2023 z całą pewnością byłby dla Kwantowo ostatnim. Niezwykle trudno przystępować do tworzenia czegokolwiek, bez wiary w sens swoich działań. Niestety przez ostatnie lata większość tej wiary straciłem, a spadające statystyki, niektóre komentarze, brak wymiernych sukcesów oraz szeroko rozumiana festiwalizacja nauki, skutecznie zabiły mój entuzjazm. Nie narzucam sobie na przyszły rok żadnych konkretnych, liczbowych postanowień: chciałbym po prostu znów poczuć satysfakcję. Dostać wreszcie jakiś dowód, że to, co robię nie jest wyłącznie stratą czasu.

Jeżeli się nie uda, zapewne będę coś tam skrobał dalej – ale niekonieczne tutaj i niekoniecznie w ten sam sposób.

Na zakończenie chciałbym podziękować wszystkim stałym czytelnikom, a w szczególności użytkownikom pod nickami: Teresa***, Jacek, Markonius, m, Oskar Skalski, Arek Wittbrodt, Psylocyt, S6, M Se, Grzegorz Dudek, Marcin Gi oraz Gimbus. Złapałem się na tym, że co roku składam odrębne podziękowania osobom wspierającym moją pisaninę na Patronite, ale rzadko wykorzystuję okazję, żeby docenić tych odbiorców, którzy od dawna znajdują czas na pozostawienie tu swojego śladu. To głównie dzięki wam moi drodzy sekcja komentarzy nie jest zupełnym pustkowiem i za to serdecznie dziękuję.

No i cóż, wszystkiego najlepszego w nadchodzącej rundce dookoła Słońca!

Ruch obiegowy Ziemi




Total
0
Shares
Zobacz też
Czytaj dalej

Kwantowo 2017

Podsumowaliśmy już wydarzenia ze świata nauki, więc pozostaje jeszcze podjąć refleksję nad działalnością samego bloga. Jak co roku…
Kwantowo w roku 2019
Czytaj dalej

Kwantowo 2019

Serię rocznych podsumowań, jak zwykle zwieńczę raportem z działalności samego bloga. Oto jakie sukcesy i porażki odnotowało Kwantowo…