Świat nawiedzany przez złych tłumaczy

W polskim przekładzie jednej ze słynnych książek Carla Sagana można znaleźć intrygujący fragment. Według niego, kilka dekad temu dokonano obserwacji, która obaliła ogólną teorię względności.

Naprawdę doceniam tłumaczy książek popularnonaukowych. Domyślam się, że rzetelna translacja kilkuset stron wypełnionych po brzegi opisami, cytatami, idiomami, metaforami, porównaniami, a często również specjalistycznym żargonem – wymaga niemałego wysiłku. Zwłaszcza, że osoba stojąca za przekładem nie zawsze, a nawet rzadko, łączy w sobie kompetencje zawodowego anglisty z biegłą znajomością modelu standardowego, mechaniki orbitalnej, elektrodynamiki kwantowej, heliofizyki czy innego wąskiego zagadnienia. Dlatego też, podczas lektury zwykle nie przywiązuję zbyt dużej wagi do drobnych terminologicznych potknięć. Lapsusy to normalna sprawa, a my nie mamy prawa oczekiwać, że każdy tłumacz będzie drugim Piotrem Amsterdamskim[1].

Prawdziwy problem zaczyna się wtedy, kiedy błąd kompletnie wypacza sens tekstu. Jeszcze pal licho, jeśli wskutek kiepskiej translacji myśl autora zostaje “tylko” spłycona. Gorzej, kiedy nieścisłość sprawia, że czytelnik poznaje alternatywną wersję fizyki. Ostatnio natknąłem się dokładnie na taki skrajny przypadek.

Było tak. Znajoma osoba niespodziewanie zapytała mnie, “jak to jest z tą ogólną teorią względności, bo podobno została obalona”? W pierwszym odruchu pomyślałem, że pewnie nacięła się na jakiś nagłówek z kretyńskiego portalu. Sprawa okazała się jednak znacznie bardziej intrygująca, bo znajoma miała natknąć się na tę zdumiewającą informację podczas nadrabiania Świata nawiedzanego przez demony. Nauka jako światło w mroku pióra samego Carla Sagana. Naturalnie nie mogłem uwierzyć, że znakomity astronom i krzewiciel nauki zakwestionowałby teorię Einsteina, toteż rozważyłem możliwość, że wina leży po stronie czytelniczki, która być może coś opacznie zrozumiała.

Siedliśmy więc do lektury i w rozdziale 2 (Nauka i nadzieja) pokazany mi został taki fragment:

Przewiduje się, że dwa bardzo gęste pulsary krążące na orbitach wokół siebie wypromieniowują mnóstwo fal grawitacyjnych, co z biegiem czasu doprowadzi do niewielkiej zmiany orbit oraz okresów obrotów obu gwiazd. Joseph Taylor i Russell Hulse z Princeton wykorzystali tę metodę do oceny w całkowicie nowy sposób wartości “przewidywawczej” ogólnej teorii względności. Biorąc pod uwagę wszystkie dane, które uzyskali, ich wyniki nie były zgodne z ogólną teorią względności, a oni sami obalili teorię będącą jednym z głównych filarów współczesnej fizyki. Nie tylko sami dążyli do podważenia ogólnej teorii względności, ale byli mocno do tego zachęcani. Jak się później okazało, obserwacja bliźniaczych pulsarów pozwala na precyzyjną weryfikację przewidywań wynikających z ogólnej teorii względności, a za swe badania Taylor i Hulse otrzymali w 1993 roku Nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki.

C. Sagan, Świat nawiedzany przez demony, s. 48

Najpierw drobny wtręt merytoryczny, żeby nikt nie poczuł się zagubiony. Amerykanie w 1974 roku odkryli obiekt PSR 1913+16, który okazał się układem podwójnym zawierającym pulsar o masie 1,4 Słońca i niewiele lżejszego partnera, przypuszczalnie białego karła lub inną gwiazdę neutronową. System ten, z uwagi na bliskość składników, ich szybkość oraz duże masy – ułatwiające prowadzenie pomiarów – stanowił rewelacyjne pole testowe dla einsteinowskiej wizji czasoprzestrzeni. Cytując Historię fizyki prof. Wróblewskiego: “Taylor i Hulse stwierdzili, że dane obserwacyjne świadczą o zmniejszaniu się energii tego układu w tempie zgodnym z przewidywaną przez ogólną teorię względności emisją fal grawitacyjnych”.

Astrofizycy odnotowali, że dwa gęste obiekty uwikłane w szalony grawitacyjny taniec, powoli, ale konsekwentnie gubią gdzieś energię, co prowadzi do stopniowego kurczenia ich orbit. Publikacja Taylora i Hulse’a odbiła się szerokim echem, ponieważ zawierała pierwszą – choć bardzo pośrednią – przesłankę obserwacyjną, wspierającą tezę o istnieniu fal grawitacyjnych (dowodów bezpośrednich dostarczyły dopiero w 2015 roku interferometry LIGO). Co do zasady, obserwacja ta jest zwykle zaliczana do największych triumfów ogólnej teorii względności, zaś jej autorzy otrzymali Nobla za “otworzenie nowych możliwości badań grawitacji”.

Wróćmy do Świata nawiedzanego przez demony, który sugeruje coś dokładnie odwrotnego. Przyznaję, że kiedy przeczytałem przytoczony fragment książki z 1995 roku, zabrakło mi języka w gębie. Czy Sagan naprawdę stwierdził, że ogólna teoria względności leży w gruzach – i to od dawna? Może chodziło o jakiś konkretny element teorii lub niewyczuwalny skrót myślowy? Próbowałem odczytywać jego słowa w szerszym kontekście, jednak żadna interpretacja nie mogła przykryć zdania stwierdzającego wprost, jakoby “wyniki nie były zgodne z ogólną teorią względności” jak również, że “obalono teorię będącą jednym z głównych filarów współczesnej fizyki”.

Widząc moją konsternację znajoma zasugerowała, że błąd może leżeć w tłumaczeniu. Prawdę mówiąc, nie chciało mi się w to wierzyć, bo jak ktoś mógłby kompletnie wywrócić sens takiego zdania? Nie mieliśmy jednak innego pomysłu, więc poszukaliśmy anglojęzycznego oryginału i kontrowersyjnego fragmentu.

Two very dense pulsars in orbit around each other are predicted to radiate copious quantities of gravitational waves, which will in time slightly alter the orbits and rotation periods of the two stars. Joseph Taylor and Russell Hulse of Princeton University have used this method to test the predictions of General Relativity in a wholly novel way. For all they knew, the results would be inconsistent with General Relativity and they would have over-turned one of the chief pillars of modern physics. Not only were they willing to challenge General Relativity, they were widely encouraged to do so. As it turns out, the observations of binary pulsars give a precise verification of the predictions of General Relativity, and for this Taylor and Hulse were co-recipients of the 1993 Nobel Prize in Physics.

C. Sagan, The Demon-Haunted World, s. 22.

Szczęśliwie okazało się, że Carl Sagan jednak oszczędził Einsteina. Żaden ze mnie anglista, ale nawet googlowski translator podpowiada, że wyrażenie “results would be inconsistent” oznacza “wyniki nie byłyby zgodne”, a nie “wyniki nie były zgodne”; z kolei fragment “they would have over-turned” wskazuje, że rezultaty obserwacji “obaliłyby” teorię, a nie, że ją “obaliły“. Tłumacz po prostu, z jakiejś przyczyny zignorował obecny w oryginale tryb przypuszczający. Już pomijając kwestie językowe i znajomość podstaw fizyki – sam kontekst rozdziału powinien zapobiec tej fatalnej pomyłce.

Ledwie akapit wcześniej czytamy: “Jednak jeśli one [fale grawitacyjne] nie istnieją, to ogólna teoria względności jest całkowicie nieprawdziwa”. A skoro wiemy, że badania Taylora i Hulse’a uprawdopodobniły istnienie zmarszczek czasoprzestrzeni, to przecież musiały wzmocnić, a nie obalić OTW. Z kolei w dalszych fragmentach Sagan wyraźnie traktuje koncepcję Einsteina jako przykład wzorcowej teorii naukowej, która nieustannie przechodzi i będzie przechodzić kolejne wymyślne testy w przyszłości[2].

Morał jest z tego taki, że czasem jedno małe zdanie może narobić nieproporcjonalnie dużych szkód. Oczyma wyobraźni widzę jakiegoś przypadkowego internautę, który pod jednym z wielu artykułów poświęconych OTW oznajmia, że przecież teoria ta została już dawno obalona. Co najlepsze, w razie sprzeciwu może wyciągnąć asa z rękawa i podeprzeć się realnym cytatem z klasyki literatury popularnonaukowej autorstwa szanowanego naukowca. I jak tu wtedy polemizować?

No, ale przynajmniej dostałem pretekst, żeby przypomnieć o nazwiskach Josepha Taylora i Russella Hulse’a. Ludzi, którzy empirycznie wykazali istnienie fal grawitacyjnych, zanim to było modne.

[+]
Komik o nauce – recenzja ‚Pikniku z Einsteinem’ Antycząstki, antyplanety, antygalaktyki… O antymaterii Jesteś tym co nosisz między uszami – recenzja „Mózg rządzi”