Czytaj dalej

Wy też słyszycie to pochlipywanie? Sam nie jestem pewien, czy to łkają umęczeni maturzyści, ich niepocieszeni belfrowie, czy może opinia publiczna, litująca się nad beznadzieją polskiego szkolnictwa.


Ja tam nie płaczę. Bo nad czym? Ludzie drodzy: niemal 3/4 poko­le­nia posiada wykształ­ce­nie średnie! 71% młodych Polaków zdało egzamin doj­rza­ło­ści i teo­re­tycz­nie powinno odzna­czać się pod­sta­wową wiedzą, pozwa­la­jącą na podjęcie takich czy innych studiów. W świecie, w którym poziom czy­tel­nic­twa szoruje brzuchem po ziemi, a uczelnie rok­rocz­nie skarżą się na żenująco niski poziom pierw­szo­rocz­nia­ków – powin­ni­śmy chyba przede wszyst­kim widzieć szklankę w 3/4 pełną i pytać czy wyniki nie są jeszcze zawyżone w stosunku do rze­czy­wi­stych zdol­no­ści matu­rzy­stów.

Jedna z pod­sta­wo­wych zasad czasów słusznie minio­nych, mówiła, że papier wszystko przyjmie. I wielu zdaje się nadal jej hołdować, uważając, iż sposobem na pod­nie­sie­nie poziomu wyedu­ko­wa­nia mło­dzieży jest obni­że­nie dosto­so­wa­nie trud­no­ści egza­mi­nów do umie­jęt­no­ści uczniów. Jeśli według sta­ty­styk maturę zdałoby 99% doń przy­stę­pu­ją­cych, to wszyscy z radością wie­ści­liby nadej­ście poko­le­nia geniuszy. Pozo­sta­łoby tylko ocze­ki­wać aż ten kwiat inte­li­gen­cji i talentów wsze­la­kich roz­kwit­nie, przy­no­sząc nam dumę w formie dzie­się­ciu Nobli i setki patentów. Później wszyscy łapaliby się za głowy, nie pojmując gdzie ci wszyscy inte­li­genci wsiąkli.

Zdało 80%, 90% czy 99%, co za różnica? Praw­dzi­wym pro­ble­mem są ety­kietki, które nakle­jamy poszcze­gól­nym absol­wen­tom szkół. To, że ówcze­śnie prze­ciętny obywatel posiada nie­po­rów­ny­wal­nie większy zasób wiedzy od swojego odpo­wied­nika przed wojną, nie ma zna­cze­nia. Poprzeczka musi się podnosić, a my musimy doko­ny­wać ocen wewnątrz kon­kret­nego poko­le­nia. Nie ważne czy mamy do czy­nie­nia z wiekiem XIX, dwu­dzie­sto­le­ciem mię­dzy­wo­jen­nym czy PRL – zawsze istnieje grupa średnio wykształ­cona oraz mar­gi­nesy ludzi po pod­sta­wówce i po studiach. Tak po prostu wygląda zdrowe spo­łe­czeń­stwo. Dzięki temu obibok wie, że jak się nie chciało nosić teczki, to trzeba dźwigać woreczki, a tytuły naukowe uzyskują ci, którzy rze­czy­wi­ście powinni. I to się nie zmieniło, tyle tylko, że połowę prze­cięt­nia­ków próbuje się wepchnąć do elity. A kiedy elitą są wszyscy nie jest nią nikt.

Kon­for­mizm państwa i spo­łe­czeń­stwa w kwestii edukacji zatrważa. Minister edukacji, niczym radziecki komisarz ludowy dba przede wszyst­kim o miłe dla oka sta­ty­styki, dyrek­to­rzy chwalą się reno­mo­wa­nymi pla­ców­kami, a uni­wer­sy­tety przyj­mują kogo­kol­wiek byleby wypełnić aule. Panuje powszechny kult cennych pro­cen­tów i wzajemna adoracja. Ze świecą szukać osób, którym zale­ża­łoby na… nauce.

Kiedy ktoś wykaże się odwagą i przyzna, że przy uczciwej ocenie, pro­por­cje mogłyby się odwrócić? Trochę tu prze­sa­dzam, ale wystar­czy spojrzeć na poniższy wykres aby pojąć z jaką sub­tel­no­ścią egza­mi­na­to­rzy traktują matu­rzy­stów.

Do zali­cze­nia potrzeba 21 punktów, co widać aż nazbyt wyraźnie. 

Rozumiem. Nikt nie chce być świnią i oblewać uczniów, którym po hero­icz­nej walce z nie­ludzko trudnymi zada­niami, zabrakło punktu lub dwóch. Ewen­tu­al­nie trzech. I nie miałbym nic prze­ciwko takim aktom miło­sier­dzia, gdyby nie drobny fakt. Współ­cze­sna matura to prze­pustka na studia! Co nam pozo­staje? Przy­wró­ce­nie egza­mi­nów wstęp­nych? Oso­bi­ście opto­wał­bym za wpro­wa­dze­niem usta­wo­wego progu 51% z wybra­nych egza­mi­nów doj­rza­ło­ści, od którego byłoby dopiero możliwe przy­stą­pie­nie do rekru­ta­cji. Nie jest to wydumane żądanie. W końcu aby zdać jakie­kol­wiek kolo­kwium czy egzamin na samych studiach, trzeba wymęczyć przy­naj­mniej tą nędzną trój­czynę.

 

Co prawda nikt się nie prze­ciw­stawi się lobby nauczy­cieli, uczniów i ich rodziców, ale pogdybać możemy. Zatem, jakie dzia­ła­nia Wy byście podjęli aby podnieść z dna ten edu­ka­cyjny kramik? 


Autor
Adam Adamczyk

Adam Adamczyk

Naukowy totalitarysta. Jeśli nie chcesz aby wpadli do Ciebie naukowi bojówkarze, zostaw komentarz.