Jakiś czas temu zostałem zapytany w komentarzu o opinię na temat Projektu Venus. Odpowiedziałem zgodnie z prawdą – nigdy o nim nie słyszałem – a po dowiedzeniu się, że owo przedsięwzięcie ma coś wspólnego z ruchem Zeitgeist, nie miałem zamiaru zgłębiać tematu. 

Kto widział film Zeit­ge­ist: The Movie, ten rozumie mój silny scep­ty­cyzm. Nie zwykłem wysłu­chi­wać naj­więk­szych siewców teorii spi­sko­wych, rzekomo odsła­nia­ją­cych globalne mani­pu­la­cje poprzez… two­rze­nie własnych mani­pu­la­cji. Nie chcąc narażać się dłużej na bełkot omijałem następne pro­duk­cje Petera Josepha szerokim łukiem. Pewnie tak by zostało, gdyby nie mój fetysz ostat­nich tygodni, jakim okazały się roz­my­śla­nia na tematy makro­eko­no­mii, systemu ban­ko­wego i nie­cie­ka­wej przy­szło­ści do jakiej nas te wyna­lazki prowadzą. I tak, prze­trzą­sa­jąc internet w poszu­ki­wa­niu nowych infor­ma­cji, głównie w celu zwe­ry­fi­ko­wa­nia własnych pomysłów, trafiłem na postać Jacque’a Fresco i jego Projektu Venus, szeroko omó­wio­nego w filmie Zeit­ge­ist: Addendum. Ku mojemu zasko­cze­niu, filo­zo­fia futu­ro­loga świę­tu­ją­cego w tym roku swoje 98 urodziny, okazała się mieć całkiem sporo punktów stycz­nych z moimi luźnymi roz­my­śla­niami.

Sens pieniądza

Podstawą całego rozu­mo­wa­nia jest postę­pu­jąca nie­ra­cjo­nal­ność panu­ją­cego modelu eko­no­micz­nego. Wyobraźmy sobie małą wioskę – nazwijmy ją Wiór­ko­wem – odciętą od świata i zamiesz­kaną przez garstkę prostych ludzi. Jeden z nich to rolnik, mogący dzięki swoim umie­jęt­no­ściom wykarmić wszyst­kich pozo­sta­łych miesz­kań­ców. Pan rolnik na chwilę obecną nie potrze­buje żadnych usług ani towarów od reszty spo­łecz­no­ści, toteż oddaje pozo­sta­łym nadwyżki w zamian za obiet­nicę odwdzię­cze­nia się mu w przy­szło­ści. To jasny model. Dla uspraw­nie­nia systemu Rada Wiórkowa, wpro­wa­dzi nawet spe­cjalny środek ucie­le­śnia­jący tę trans­ak­cję, czyli pieniądz. Oby­wa­tele mia­steczka wybili trochę monet (1 wiór = 100 wiórków) i zapła­cili naszemu boha­te­rowi za kartofle. Teraz, gdy rolnik np. zacho­ruje, wezwie do siebie miej­sco­wego znachora i odda mu część zdo­by­tych pie­nię­dzy, niejako uznając dług za spłacony.

Do tego momentu, ten uprosz­czony do total­nego minimum świat jakoś funk­cjo­nuje. Sytuacja zmieni się dia­me­tral­nie gdy któ­ry­kol­wiek z miesz­kań­ców poprosi innego o pożyczkę. Nie­istotne czy zacho­ruje dziecko, nadej­dzie susza czy zostanie okra­dziony – potrze­buje więcej monet niż posiada i jest w stanie w tym momencie zarobić. Sąsiad chętnie odda mu dziesięć wiórów, ale tylko jeśli pożycz­ko­biorca zobo­wiąże się do oddania mu w przy­szło­ści jede­na­stu wiórów. To jednak pułapka, i to z co najmniej kilku powodów. Po pierwsze skąd weźmie się ta jedna nad­pro­gra­mowa moneta? Do tej pory liczba wybitych monet, za obopólną zgodą miesz­kań­ców, była stała. Aby nasz biedak stanął na nogi i zarobił tyle aby zwrócić dług będzie musiał przy­osz­czę­dzić, albo zwięk­szyć cenę własnych pro­duk­tów, albo dłużej pracować. W każdym razie ustalony wcze­śniej status quo zacznie pękać. Pożycz­ko­biorca będzie mógł spłacić dług tylko poprzez ode­bra­nie komuś – pewnie najmniej zarad­nemu lub roz­rzut­nemu – o jednego wióra więcej, co z kolei spo­wo­duje koniecz­ność zwięk­sze­nia cen, dłuższej pracy lub… zacią­gnię­cia pożyczki, przez kolejną osobę. Drugi problem to postać wspo­mnia­nego sąsiada pożycz­ko­dawcy. Pan bankier robi świetny interes, samemu żyjąc dostat­nio z odsetek, podczas gdy wszyscy inni wypru­wają sobie flaki aby oddać mu dług. Co gorsza, otrzy­muje on pie­nią­dze w istocie nie wytwa­rza­jąc żadnego realnego produktu. To wiąże się z trzecim pro­ble­mem znanego nam modelu finan­so­wego: pieniądz w mgnieniu oka przestał być środkiem płat­ni­czym, symbolem “przy­sługi” – zaczął pełnić funkcję towaru i celu samego w sobie. W praw­dzi­wym świecie prowadzi to do kurio­zal­nej sytuacji, w której nie prze­szka­dza nam lek­ko­myślne obcho­dze­nie się z przed­mio­tami lub surow­cami, ale nikt nie spaliłby banknotu 10 zł, uważając to za mar­no­traw­stwo. Prze­kła­da­jąc tę myśl na sytuację w Wiór­ko­wie: kiedy któryś z miesz­kań­ców w końcu zban­kru­tuje, nie otrzyma jedzenia ani potrzeb­nych usług, mimo ich powszech­nej dostęp­no­ści na rynku.
W mojej książce opisałem trzy przy­padki upadku system mone­tar­nego z jakimi mieliśmy do czy­nie­nia w prze­ciągu ostat­nich 100 lat a dokład­nie w 1914, 1939 i 1971 roku. Upadek system mone­tar­nego nie jest niczym nad­zwy­czaj­nym i nie oznacza końca świata. Podczas resetu spo­ty­kają się ze sobą główne potęgi handlowe, finan­sowe i dys­ku­tują w jaki sposób ustalić nowe zasady. Reset jest po prostu “zmianą reguł gry”. To nie ja wymy­śli­łem ten slogan, funk­cjo­nuje on od setek lat.

~ Jim Rickards,
autor książki “The Death of Money”
W miarę jak kolejne osoby będą korzy­stały z usług pana bankiera, całe spo­łe­czeń­stwo Wiórkowa będzie coraz bardziej uza­leż­nione od per­ma­nent­nego długu. Niby liczba zasobów i pro­du­ko­wa­nych dóbr nie uległa zmianie (a nawet wzrosła!), a mimo to, z każdym zacią­gnię­tym kredytem, poja­wiają się coraz większe problemy z zaopa­trze­niem. Wszyst­kim brakuje jakiejś ilości pie­nię­dzy, którą coś wsysa. O ile taki stan rzeczy inicjuje rozwój, to jeszcze nie ma nad czym płakać. Gorzej, że zaraz za tym finan­sowa despe­ra­cja rodzi wszel­kiej maści kom­bi­na­tor­stwo, prze­kręty, omijanie systemu czy po prostu kra­dzieże. Tym­cza­sem ogólny dług u pana bankiera ulega dalszemu pod­no­sze­niu, bo dopóki nie roz­mno­żymy ilości dostęp­nych pie­nię­dzy, naj­zwy­czaj­niej w świecie, w wiosce nie istnieje tyle monet aby móc go zli­kwi­do­wać. W rze­czy­wi­sto­ści państwa mają trochę łatwiej, choćby przez wzgląd na moż­li­wość eksportu. Rzecz w tym, iż same państwa, niczym miesz­kańcy małego Wiórkowa, również ubożeją i zacią­gają kredyty, nie­rzadko ban­kru­tu­jąc i tracąc suwe­ren­ność na rzecz gospo­dar­czych potęg. Nasuwa się porów­na­nie do II zasady ter­mo­dy­na­miki. We wszech­świe­cie entropia musi wzrastać, a odwró­ce­nie tego procesu nastę­puje tylko lokalnie, kosztem zmniej­sze­nia upo­rząd­ko­wa­nia całego układu; podobnie inflacja i dług publiczny spo­łecz­no­ści mię­dzy­na­ro­do­wej glo­bal­nie muszą rosnąć, nawet jeśli poje­dyn­czym państwom uda się z tej spirali wywinąć. Tyle tylko, że entropia to nie­zmienna zasada fizycz­nej rze­czy­wi­sto­ści, a ten drugi sznur ukrę­ci­li­śmy sobie sami.

Sens pracy

Druga kwestia to istota pracy i nad­cho­dzą­cych zmian, które już pukają do naszych bram. Gdy w XIX wieku nastą­piła I rewo­lu­cja prze­my­słowa, oba­wia­jące się zmian spo­łe­czeń­stwo bardzo szybko zor­ga­ni­zo­wało ruch zwany lud­dy­zmem. Luddyści nisz­czyli znie­na­wi­dzone maszyny tkackie, wierząc, iż postęp zabiera im miejsca pracy. W pewnym, bardzo dosłow­nym sensie, trudno odmówić im racji. Spo­glą­da­jąc w przy­szłość, uważam (i jak okazało się, nie­świa­do­mie podzie­la­łem pogląd Jacque’a Fresco), że za kil­ka­dzie­siąt lat czeka nas powtórka z historii i to nawet bardziej dra­styczna. Wciąż panuje wypra­co­wany w ubiegłym stuleciu 8-godzinny model pracy i mało kto zadaje sobie pytanie jaki jest jego sens i czy w ogóle ma on w ogóle rację bytu. 

Nie będę ory­gi­nalny pisząc, że coraz więcej sfer naszego życia jest obsłu­gi­wa­nych przez maszyny. Pamię­tajmy, że jeszcze nie tak dawno zde­cy­do­wana część ludz­ko­ści miesz­kała na wsi i trudniła się rol­nic­twem – bo było to potrzebne. Wraz z postępem w sferze uprawy ziemi ilość żywności znacznie wzrosła, co pozwo­liło na masową migrację do miast. Tam już czekały nowiut­kie fabryki, ocze­ku­jące tysięcy rąk do pracy. Obecnie przemysł, zwłasz­cza przemysł ciężki znajduje się w ciągłym odwrocie ustę­pu­jąc high-tech oraz przede wszyst­kim usługom. W naj­bar­dziej roz­wi­nię­tych pań­stwach świata, choćby w Skan­dy­na­wii, ponad 3/4 popu­la­cji znajduje zatrud­nie­nie właśnie w tym ostatnim sektorze. 

Jeden farmer posia­da­jący nowo­cze­sne gospo­dar­stwo, generuje większe zbiory niż kiedyś cała wieś zamiesz­kana przez setkę parobków. Tysiąc robot­ni­ków, którzy jeszcze niedawno obsłu­gi­wali linię mon­ta­żową w fabryce, teraz zastę­pują maszyny kie­ro­wane przez jednego inży­niera. Pojawia się pytanie, co gdy roboty i sztuczna inte­li­gen­cja zaczną masowo zastę­po­wać ludzi również w sektorze usług? Zapo­wie­dzią nad­cho­dzą­cych zmian są m.in. ban­ko­maty, usłu­gu­jące nam szybciej, taniej i całą dobę. Nie pod­cho­dzę do tematu tak entu­zja­stycz­nie jak twórcy Projektu Venus. Sądzę, iż części zawodów nigdy nie wyeli­mi­nu­jemy, a setki nowych dopiero powstaną. Niemniej, jestem prze­ko­nany, że poko­le­nie naszych wnuków nie będzie miało realnej potrzeby pracować 40 godzin w każdym tygodniu. Nie­przy­pad­kowo jednak wspo­mi­nam o potrze­bie realnej. Zro­bo­ty­zo­wany przemysł i skom­pu­te­ry­zo­wane usługi pozwolą na zapew­nie­nie każdemu czło­wie­kowi na Ziemi podstaw egzy­sten­cji, a nawet czegoś więcej, przy minimum wysiłku. Obawiam się jednak, czy obecny system finan­sowy, poli­tyczny, czy po prostu zwykła ludzka men­tal­ność, pozwolą na się­gnię­cie po to bogactwo. Czy w przy­szło­ści, prze­ciętny człowiek będzie mógł pracować np. o połowę mniej, skoro w więk­szo­ści zajęć wyręczą go maszyny, czy może czeka go praca dla pracy? Patrząc na dzie­siątki profesji zwią­za­nych z samą obsługą giełd, banków i insty­tu­cji finan­so­wych, niestety istnieje takie ryzyko.

Zmiany, ale jakie?

Żeby nie było zbyt kolorowo – nie pod­pi­sał­bym się pod Pro­jek­tem Venus w całej jego oka­za­ło­ści. Zgadzam się z jego ele­men­tami oraz pewnymi obser­wa­cjami współ­cze­snej rze­czy­wi­sto­ści, ale nie z wizją przy­szło­ści. Zamysł Jacque’a Fresco opi­sał­bym jako tech­no­kra­tyczny komunizm i niestety, tak jak jego brodaty XIX-wieczny odpo­wied­nik, pokłada on zde­cy­do­wa­nie zbyt duże nadzieje w naturze czło­wieka. Żeby nie być goło­słow­nym, cała rozprawa o spo­łe­czeń­stwie bez prze­stęp­ców i moż­li­wo­ści usu­nię­cia prawa, brzmi jak wymy­ślona przez bardzo naiwne dziecko. (Swoją drogą nie zauważył niczego nowego. Odsyłam do szkoły socjo­lo­gicz­nej Franza Liszta.) Mam również wąt­pli­wo­ści co do pro­po­no­wa­nej alter­na­tywy dla współ­cze­snego systemu mone­tar­nego, tj. gospo­darki opartej na zasobach. Wyma­ga­łaby ona mak­sy­mal­nej wydaj­no­ści, zli­kwi­do­wa­nia wszel­kich prze­ja­wów mar­no­traw­stwa, co samo w sobie nie jest głupie, ale posiada ukrytą prze­szkodę nie do poko­na­nia – znów ludzi.

Każdy z nas wie, że Ziemia posiada ogra­ni­czone zasoby (no, może z drobnymi, twar­do­gło­wymi wyjąt­kami), że lepiej byłoby poruszać się na rowerze lub jak naj­mniej­szym autem, że wiele rzeczy można wypo­ży­czyć zamiast kupić… Ale lubimy posiadać, podnosić swój prestiż i rywa­li­zo­wać. Gdyby nie było pie­nię­dzy czy nawet państw, powsta­łaby nowa drabina spo­łeczna i nowe sposoby na rywa­li­za­cję. Jaka­kol­wiek próba znie­sie­nia wła­sno­ści i powszech­nego regla­men­to­wa­nia dóbr jest nie do przy­ję­cia. Przy­szło­ści upa­try­wał­bym raczej w poszu­ki­wa­niu złotego środka, między roz­bu­do­wa­nymi insty­tu­cjami socjal­nymi, tech­no­kra­tycz­nym prag­ma­ty­zmem i wolnym rynkiem.

Zmiany nadejdą czy tego chcemy czy nie. Ale próba wpro­wa­dze­nia w życie utopii? Historia świata uczy nas, że rewo­lu­cyjne roz­wią­za­nia przy­no­szą strasz­liwe żniwo, a efekt końcowy nigdy nie odpo­wiada zapo­wie­dziom ide­ali­stów. 

Jednak pytanie zawarte w tytule pozo­staje otwarte i skie­ro­wane do was: czy ini­cja­tywy pokroju Projektu Venus mają jaką­kol­wiek szansę zaist­nieć, czy to tylko mrzonka?

podpis-czarny
  • Anonim

    Znam, znam. Obej­rza­łem cały film który pod­lin­ko­wa­łeś i oso­bi­ście jestem fanem tego star­szego pana. Wizjoner na miarę XXI wieku. Pewnie nic z tego nie będzie ale pasji odmówić mu nie można.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Anonim

    Dla Takich wpisów czytam tego bloga. Pewne aspekty Projektu Venus mają realną szansę na wejście w życie, ale uważam że Jest na to jeszcze zbyt wcześnie. W przy­szło­ści zaś to będzie nie­unik­nione np. pełna mecha­ni­za­cja prze­my­słu czy zastą­pie­nie ludzi kom­pu­te­rami w urzędach, myślę że nawet pomogło by to w radzeniu sobie z niżem demo­gra­ficz­nym. Pytanie kiedy 50–200 lat? Na pewno nie na dzień dzi­siej­szy. Ludzie nie mogą pogodzić się z faktem że ewolucja jest praw­dziwa a co dopiero z tym że maszyny są lepsze(wydajniejsze) w pewnych dzie­dzi­nach (czyn­no­ściach) od ludzi.

    Pozdra­wiam

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Prawilny

    Nigdy więcej takich oszo­ło­mów! Nigdy więcej lewac­kiej gadaniny! Musi istnieć kapi­ta­lizm i nie­wi­dzialna ręka rynku, już sobie poradzi z odpo­wied­nim wymo­de­lo­wa­niem gospo­darki świata.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Tomasz Miśków

      Pomi­ja­jąc aspekt wyż­szo­ści kapi­ta­li­zmu nad innymi sys­te­mami gospo­dar­czymi (nie zamie­rzam pro­wa­dzić tutaj trzy­dnio­wej dyskusji), to zdajesz sobie sprawę, że brzmisz trochę jak typowy uliczny pod­ju­dzacz? Rzucasz proste hasła, a w żaden sposób ich nie uza­sad­niasz. Mnie to oso­bi­ście nie obchodzi, ale wielu czy­tel­ni­ków bloga może poczuć się ura­żo­nymi, kiedy prze­ma­wiasz do nich jak do bez­myśl­nej tłuszczy.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Tomasz Miśków

    Zmiany na blogu oceniam na plus. Ciekawy, inno­wa­cyjny w kwestii tematu wpis dał mi okazję przyj­rzeć się nowemu lay­outowi. Wszystko wygląda naprawdę ładnie i nowo­cze­śnie, szcze­gól­nie obrazki w nagłówku (wolałbym, aby górny panel nie podążał za mną, gdyż zabiera to dodat­kowe miejsce na tekst, ale tym zajmę się już sam). Sze­ry­fowa czcionka to coś, co lubię przy czytaniu dłuż­szych tekstów. Komen­ta­rze także zmieniły się na lepsze (brakuje chyba tylko opcji edycji). Tak trzymać ;).

    P.S. Teraz zauwa­ży­łem, przycisk “biblio­teczka” w górnym panelu ma usta­wiony zły adres, przenosi na stronę główną.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Tomasz Miśków

      Tak sobie myślę, że może jak już prze­scrol­luje się tak, że ten header zniknie, może powinien pojawiać się po lewej stronie. Jest tam dużo nie­wy­ko­rzy­sta­nego miesjca.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Adamski

        Sze­ry­fowa czcionka ogólnie męczy wzrok, chyba chodziło panu o czcionkę BEZ sze­ry­fową. Taką tutaj też zasto­so­wano. Co do reszty stwier­dzeń się zgadzam.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Konrad

    Wpraw­dzie nie sły­sza­łem do tej pory o pro­jek­cie venus(co oczy­wi­ście zamie­rzam nadrobić po Twojej reko­men­da­cji) ale wydaje mi się to dość podobne do moich prze­my­śleń które nawet jakiś czas temu zamie­ści­łem na sadi­sticu i które niestety nie zostały przyjęte entu­zja­stycz­nie;)(http://www.sadistic.pl/socjalistyczna-przyszlosc-swiata-vt291725.htm). Moja wizja różni się nieco od Twojej — np w kwestii pracy ludzi po osią­gnię­ciu tech­no­lo­gicz­nej oso­bli­wo­ści — wtedy ludzka praca będzie mogła być zastą­piona cał­ko­wi­cie pracą maszyn(realnie staniemy się drugim naj­in­te­li­gent­niej­szym gatun­kiem na ziemi). Również nie mogę zgodzić się co do zasobów i ich ogra­ni­cze­nia. Ilość zasobów jaka nas otacza na ziemi i w jej bez­po­śred­niej bliskości(mam na myśli choćby układ sło­neczny) jest wprost nie­wy­obra­żalna. Rozumiem że mówiłeś o teo­re­tycz­nym-mate­ma­tycz­nym limicie bo łatwo pojąć że pro­du­ku­jąc cały czas — przy ogra­ni­czo­nych jednak zasobach — musimy osiągnąć punkt w czasie w którym zasobów już nie będzie. Jednak czy jest to limit prak­tyczny? Jak wiele musie­li­by­śmy posiadać żeby wyczer­pać te zasoby?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl Adam Adamczyk

      Przede wszyst­kim, publi­ko­wa­nie tego typu prze­my­śleń na takiej stronie wygląda w sposób nastę­pu­jący: https://www.youtube.com/watch?v=OkBieDX3Kk4 =)

      Nasze prze­wi­dy­wa­nia różnią się głównie w związku ze skalą czasową jaką bierzemy w rachubę. Ja piszę raczej o Ziemi naszych wnuków lub pra­wnu­ków. Twój sce­na­riusz to raczej dalsza przy­szłość, choć nie­wy­klu­czone, że nastąpi szybciej niż możemy się dziś spo­dzie­wać.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Konrad

        W sensie, że tamtejsi użyt­kow­nicy postę­pują jak delfiny?;) Cóż, nie każdy ma medium w postaci dość poczyt­nego bloga, więc trzeba sobie radzić jak się da. Co do per­spek­tywy czasowej moich prze­wi­dy­wań — wysze­dłem od pojęcia oso­bli­wo­ści tech­no­lo­gicz­nej jako punktu zwrot­nego a ta wg. nie­któ­rych futu­ro­lo­gów może się pojawić w latach 30 tego wieku. Zatem to może nie być tak odległa przy­szłość a właśnie przy­szłość nasza i naszych dzieci.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • m

    Śmiać mi się chce, bo tak się dzisiaj zasta­na­wia­łem, czemu tak dawno nic nie napi­sa­łeś. Pomy­śla­łem, że pewnie urlop 🙂 albo zepsuł mi się kanał RSS. A tu nie­spo­dzianka — jest artykuł! 🙂
    Dzięki również za to, że odnio­słeś się do mojej prośby i napi­sa­łeś kilka słów o PV. Ja również nie zgadzam się ze wszyst­kimi zało­że­niami. Przede wszyst­kim, aby móc zbudować miasta-państwa, trzeba by znacznie “okroić” prze­lud­nie­nie. Jest nas po prostu zbyt wiele, aby zmieścić wszyst­kich w takich nowo­cze­snych miastach. Poza tym na pewno znaleźli by się Ci, którzy nie chcie­liby być kon­tro­lo­wani i woleli by “wolność”.
    Tak czy inaczej, uważam że w obliczu wyczer­pa­nia zasobów, a raczej już wtedy, kiedy one się wyczer­pią, czyli w przy­padku ropy już całkiem niedługo, coś pęknie w obecnym systemie.…

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl Adam Adamczyk

      Czy ja wiem? Trzeba pamiętać o tym, że (wbrew popu­lar­nym opiniom) Ziemia nie jest zago­spo­da­ro­wana zbyt gęsto. Z jednej strony mamy Ban­gla­desz czy Indie, ale na drugim krańcu znajdują się wielkie pusto­stany Austra­lii, Kanady, Rosji, Ameryki Połu­dnio­wej, a niedługo również Europy. Przy odpo­wied­nim wyko­rzy­sta­niu prze­strzeni i budo­wa­niu się “w górę” (co i tak robimy) i 10 miliar­dów ludzi nie powinno stanowić problemu.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Michal

        Cześć, zaglądam na Twojego bloga od jakiegoś czasu. Gene­ral­nie rzecz ujmując jest fajny i przypadł mi do gustu.
        Parę moich słów do powyż­szego artykułu.
        Po pierwsze na kre­dy­tach nie zara­biają tylko banki, na kre­dy­tach przede wszyst­kim zara­biają przed­się­biorcy wyko­rzy­stu­jąc tzw. dźwignię i jest to rzecz z punktu widzenia modelu biz­ne­so­wego bardzo dobra zarówno dla ‘Pana Bankiera’, ‘Pana Przed­się­biorcy’ oraz przede wszyst­kim dla gospo­darki. -> Z twojego tekstu można wywnio­sko­wać, że na kre­dy­tach zara­biają tylko banki i nikt poza tym, jest to nie prawda. Kredyty to świetna rzecz dla gospo­darki świa­to­wej i dzięki nim zawdzię­czamy tak feno­me­nal­nie szybki rozwój każdego sektora życia.
        Po drugie, wydźwięk artykułu jest taki jakoby chciwość była czymś złym i tak na prawdę mało tego, chciwość to naj­więk­sze zło dla całej gospo­darki bla bla bla… Dzięki chci­wo­ści, niczemu innemu, siedzisz teraz przed cie­kło­kry­sta­licz­nym ekranem, możesz komu­ni­ko­wać się z ludźmi, z dosłow­nie, z całego globu. I to dzięki ludzkiej chwiości, żyjemy w warun­kach w których więk­szość z nas jest czystych, naje­dzo­nych i wyedu­ko­wa­nych.
        Po trzecie Twoje sfor­mu­ło­wa­nie “Niemniej, jestem prze­ko­nany, że poko­le­nie naszych wnuków nie będzie miało realnej potrzeby pracować 40 godzin w (…)” Jest nie­po­prawne z chyba każdego punktu racjo­nal­nego myślenia, nie wspo­mi­na­jąc już o jakiejś głębszej myśli filo­zo­ficz­nej. Bo jak to “naukowy tota­li­ta­ry­sta” może być “prze­ko­nany” co do wydarzeń w przy­szło­ści (musiałby posiadać co najmniej nie­skoń­czoną moc obli­cze­niową i to odpo­wied­nio zapro­gra­mo­waną 😉 Wiele osób myślało tak jak wyna­leźli kolej parową, a tu proszę bardzo, lipa, ludzie dalej pracują.
        Blog jest fajny, ale tek artykuł mi się nie podoba.
        Pozdra­wiam

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Cacek

        Nie­bar­dzo to widzę tak jak to przed­sta­wił Michał. To znaczy, jest to prawda ale tylko jeżeli patrzymy pod pewnym kątem. Ogólnie możemy mówić, że lewa­ro­wa­nie, bawienie się akcjami czy obli­ga­cjami etc to możliwe źródełko zysku dla różnych osób. Ale przy pro­jek­cie Wenus, jak rozumiem chodzi o cał­ko­wite wyeli­mi­no­wa­nie tego typu operacji. Jeżeli piszesz o tym, że spółka może zarobić na dźwigni finan­so­wej, to masz rację, ale chodzi właśnie o to aby nie to było źródłem zysku a pieniądz nie był towarem!

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • https://www.kwantowo.pl Adam Adamczyk

        Po pierwsze na kre­dy­tach nie zara­biają tylko banki, na kre­dy­tach przede wszyst­kim zara­biają przed­się­biorcy wyko­rzy­stu­jąc tzw. dźwignię i jest to rzecz z punktu widzenia modelu biz­ne­so­wego bardzo dobra zarówno dla ‚Pana Bankiera’, ‚Pana Przed­się­biorcy’ oraz przede wszyst­kim dla gospo­darki.

        Na samych kre­dy­tach zarabia głównie bank i osoby bawiące się w inwe­sty­cje. Kończy się to two­rze­niem miliar­do­wych fortun ludzi, którzy parają się naj­zwy­klej­szym prze­rzu­ca­niem pie­nię­dzy z jednego miejsca do drugiego (np. Warren Buffett). Nie jest to żaden wyrzut do kon­kret­nych osób — bo każdy korzysta z tego co umoż­li­wia mu oto­cze­nie — ale do sensu systemu już tak.

        Kredyty to świetna rzecz dla gospo­darki świa­to­wej i dzięki nim zawdzię­czamy tak feno­me­nal­nie szybki rozwój każdego sektora życia.

        To znaczy, że nie może powstać system eko­no­miczny, który jeszcze bardziej napę­dzałby rozwój? Osią­gnę­li­śmy swego rodzaju ideał? Mogę mylić się w swoich tezach, ale jestem abso­lut­nie pewien, że nikt nie jest nie­omylny i wszystko da się ulepszyć =).

        Dzięki chci­wo­ści, niczemu innemu, siedzisz teraz przed cie­kło­kry­sta­licz­nym ekranem, możesz komu­ni­ko­wać się z ludźmi, z dosłow­nie, z całego globu.

        Nie bardzo wiem jak odnieść się do czegoś, czego nigdzie nie napi­sa­łem. Napiszę tylko, że Twoje zdanie jest prze­sa­dzo­nym uprosz­cze­niem rze­czy­wi­sto­ści. Jeśli już musiał­bym spro­wa­dzić spro­wa­dzić ludzkość do jednego sloganu, to byłaby nim “rywa­li­za­cja”, nie “chciwość”.

        Bo jak to „naukowy tota­li­ta­ry­sta” może być „prze­ko­nany” co do wydarzeń w przy­szło­ści

        Zwy­czaj­nie. Prze­wi­dy­wa­nia i pla­no­wa­nie są normalną i ważną częścią naszego życia. Nato­miast prze­sła­nek dostar­czają nam widoczne jak na dłoni ten­den­cje. Niegdyś prze­ciętny człowiek — choćby chłop pańsz­czyź­niany — spędzał w pracy, i to pracy ciężkiej, całe dnie. Naj­le­piej byłoby jednak wypra­co­wać jakiś wskaźnik łączący stosunek liczby godzin, warunków pracy i jej efektów (czyli pro­duk­tyw­no­ści) — tu chyba nie ma wąt­pli­wo­ści, że od setek lat trwa stały i ciągle przy­śpie­sza­jący rozwój. Stąd też jestem prze­ko­nany, że ilość/trud pracy prze­cięt­nego czło­wieka w przy­szło­ści musi być mniejszy niż obecnie. Jeśli tak się nie stanie, to zaświad­czy tylko o wyczer­pa­niu się formuły obecnego modelu spo­łeczno-finan­so­wego.

        Blog jest fajny, ale tek artykuł mi się nie podoba.

        To dobrze. To tylko znak, że posiadam bystrych czy­tel­ni­ków posia­da­ją­cych własne zdanie — a mnie to cieszy. 🙂

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Bart Py

    Bardzo ciekawa idea, swego czasu byłem nią abso­lut­nie zafa­scy­no­wany. Niestety, jak Pan słusznie zauważył, to utopia, której wpro­wa­dze­nie zakoń­czy­łoby się kata­strofą ze względu na ludzką naturę.

    Mam wąt­pli­wo­ści co do Pań­skiego toku rozu­mo­wa­nia odnośnie do pie­nią­dza w Wiór­ko­wie. Proszę zauważyć, że relacja ilości towarów i pracy nie musi być sztywno sko­re­lo­wana z ilością fizycz­nego pie­nią­dza w gospo­darce (wręcz nie powinna). Jeżeli pożyczam 10 wiórów, a mam oddać 11, to zasad­ni­czo nie mam innego wyjścia (oprócz zapo­ży­cze­nia się u kogoś innego, ale w końcu i tak wróci się do tego, co napisane obok->) jak zapra­co­wać na tego dodat­ko­wego wióra. Czy to będzie dłuższa praca w jeden z dni, czy pójdę komuś wypielić ogródek, sprzedam przy dworcu zrobioną przeze mnie kanapkę z szynką zabie­ga­nemu straż­ni­kowi czy choćby stojąc za kogoś w kolejce po naj­now­szy gadżet – tego wióra zarobię. Pod­nie­sie­nie cen pro­duk­tów (w wypadku przed­się­biorcy) jest możliwe, ale także nie pozo­staje bez odzewu gospo­darki jako całości i de facto nie ma wpływu na stan zasob­no­ści portfeli kon­su­men­tów. Z jednej strony ist­nie­jąca kon­ku­ren­cja nie pod­wyż­szy cen nie mając powodów ku temu, zatem odpływ klien­teli z mojego sklepu po podwyżce cen tylko mi zaszko­dzi. Z drugiej zaś, jeśli cytryny kosztują teraz 1 wióra zamiast 80 wiórków, to większej ilości miesz­kań­ców Wiórkowa taki interes przyj­dzie do głowy, zatem rozrost kon­ku­ren­cji obniży ceny do okolic poprzed­niego poziomu (jeżeli była to cena rów­no­wagi rynkowej)).

    Skoro, jak mniemam, możemy się zgodzić, że na wióra można zapra­co­wać, oznacza to, że na towar, który oferuję (moja praca i czas) jest ktoś chętny. Skoro jest ktoś chętny, to oznacza, że ta trans­ak­cja mu się opłaca (proszę pamiętać, że „opłaca” może również oznaczać np. chęć zro­bie­nia dobrego uczynku, gdzie wydany wiór ma mniejszą wartość niż radość z pomocy drugiej osobie). Zatem obydwie strony trans­ak­cji zyskują – ja wióra, ktoś inny – moją pracę/czas/podziękowanie/cokolwiek. To bardzo istotna kwestia – wszelkie trans­ak­cje zachodzą tylko przy obo­pól­nym subiek­tyw­nym poczuciu zysku.

    Bra­ku­jący wiór zmienia wła­ści­ciela i ląduje w mojej kieszeni. Ja mam 11 wiórów, mój kon­tra­hent również zyskał na tej trans­ak­cji. Ilość wiórów w Wiór­ko­wie się nie zmienia – wszak to, co zaob­ser­wo­wa­li­śmy właśnie, to użycie waluty do pośred­ni­cze­nia w wymianie usług i towarów, a nie wytwo­rze­nie nowego wióra. Proces działa dokład­nie na takiej samej zasadzie, jakby ów człowiek poszedł do szewca i kupił parę butów. Po trans­ak­cji rynek wygląda więc tak: ilość pie­nią­dza się nie zmieniła (ów wiór zmienił tylko wła­ści­ciela), zyskały za to trzy osoby: ja (bo otrzy­ma­łem potrzebną pożyczkę po akcep­to­wal­nej cenie), pożycz­ko­dawca (1 wiór zysku) i ktoś, kto kupił moje stanie w kolejce (widać jego zaosz­czę­dzony czas jest wart dla niego więcej niż 1 wiór). Jeżeli się Pan nie zgadza z moim tokiem rozu­mo­wa­nia, jestem otwarty na dyskusję.

    Napo­mknął Pan również o statusie quo – proszę zauważyć, że nie ma czegoś takiego w gospo­darce (w sensie sta­tycz­nym). Gospo­darka jest jak płyn w cyster­nie jadącej wyboistą drogą – jest cały czas w ruchu, acz zawsze dąży do osią­gnię­cia stanu rów­no­wagi (nie­osią­gal­nej z zało­że­nia). Udzie­la­nie pożyczek nie sprawia, że z cysterny zaczyna ubywać.

    Pozdra­wiam!

    P.S. Ciekawy wystrój strony. A może by tak wpro­wa­dzić moż­li­wość logo­wa­nia przy komen­to­wa­niu (jak w poprzed­niej wersji)?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl Adam Adamczyk

      Więk­szość napi­sa­nych przez Ciebie rzeczy jest prawdą, ale nie przeczą istocie wywodu: obecny system, choć ma swoje plusy i poniekąd działa, ma niemalże wbu­do­waną nie­efek­tyw­ność. Jeżeli tysiące nie­głu­pich ludzi, np. w branży medial­nej, mar­no­trawi swoje życie na two­rze­nie pro­gra­mów i portali o cele­bry­tach, pisze w gazetach typu fakt czy super­ek­spres, to coś jest nie tak. Taki dzien­ni­karz mógłby zamiast tego np. napisać ciekawą książkę lub płodzić ciekawe felie­tony, ale tego nie zrobi bo to nie opła­calne, nie dostanie za to tylu pie­nię­dzy co za jakieś bzdury. Takich przy­kła­dów można wymienić wiele, ale zasada jest jedna: opła­cal­ność z punktu widzenia rynku rozmija się z opła­cal­no­ścią z punktu widzenia spo­łe­czeń­stwa i ogólnie pojętego rozwoju. Pokło­siem takiego sposobu myślenia jest strach przed zało­że­niem Agencji Kosmicz­nej, która będzie przy­no­sić straty lub zain­we­sto­wa­niem kilku miliar­dów euro w akce­le­ra­tor, który nie przynosi żadnych nama­cal­nych korzyści. Chyba zgodzimy się, że ten system — czy go lubimy czy nie — nie jest opty­mal­nym motorem rozwoju.

      Jeżeli się Pan nie zgadza z moim tokiem rozu­mo­wa­nia, jestem otwarty na dyskusję.

      Kwestie, o których wspo­mnia­łeś deter­mi­nują rozwój gospo­dar­czy i na chwilę obecną nie da się z nimi nie zgodzić. Wydaje mi się jednak, że w swoim przy­kła­dzie zlek­ce­wa­ży­łeś to, na co ja poło­ży­łem naj­więk­szy nacisk — tzn. siłę długu (oczy­wi­ście w naszych prostych modelach kom­plet­nie pomijamy niemniej destruk­cyjne kwestie inflacji czy kreacji pie­nią­dza, nie ma co mieszać). Jeżeli mieliśmy począt­kowo wybitych 100 monet (niech będzie po 10 na rodzinę), a po pewnym czasie wszyscy miesz­kańcy sko­rzy­stają z kredytów poży­cza­jąc, to muszą zwrócić ban­kie­rowi łącznie 110 monet. Teraz zaczyna się tylko zabawa w prze­su­wa­nie długu, bo średnio każda rodzina Wiórkowa jest o jedną monetę w plecy. Albo jedna z nich wypadnie “z gry”, albo będziemy mieli do czy­nie­nia z per­ma­nent­nym zadłu­ża­niem. To wszystko uprosz­cze­nia, ale nie da się nie zauważyć, że współ­cze­sny świat — od USA do Polski — żyje na długach, mimo więk­szego dobro­bytu niż kie­dy­kol­wiek wcze­śniej w historii. To jest absurd.

      To bardzo istotna kwestia – wszelkie trans­ak­cje zachodzą tylko przy obo­pól­nym subiek­tyw­nym poczuciu zysku.

      Właśnie tu jest pies pogrze­bany. W więk­szo­ści przy­pad­ków i owszem, ale kredyt na zakup domu nie jest zacią­gany przy poczuciu zysku, a z powodu zwykłego braku innej moż­li­wo­ści.

      Ciekawy wystrój strony. A może by tak wpro­wa­dzić moż­li­wość logo­wa­nia przy komen­to­wa­niu (jak w poprzed­niej wersji)?

      Blogspot auto­ma­tycz­nie wyko­rzy­sty­wał konta z Google plus. Padła też pro­po­zy­cja zain­sta­lo­wa­nia systemu Disqus — pożyjemy zoba­czymy.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Bart Py

        Przykład z dzien­ni­ka­rzami jest ciekawy, w szcze­gól­no­ści odnie­sie­nie tego do wkładu w rozwój spo­łe­czeń­stwa, czy może szerzej – ludz­ko­ści ogółem. Owszem, taki model byłby pewnie i pożądany z glo­bal­nego punktu widzenia, ale zakłada nie tylko kom­pletne wywró­ce­nie porządku do góry nogami, ale odnosi się do wyima­gi­no­wa­nej, kom­plet­nie nie przy­sta­ją­cej do ist­nie­ją­cej, rze­czy­wi­sto­ści, gdzie ludzie czytają tylko (bądź przede wszyst­kim) to, co poży­teczne. Słusznie Pan wspo­mniał, że pro­po­no­wany model pozo­staje w sprzecz­no­ści z ludzką naturą, więc i roz­wa­ża­nia, choć czysto teo­re­tyczne, nie powinny iść za daleko w kierunku jego wdro­że­nia. Ot, pro­po­nuję trak­to­wać to jako czystą zagwozdkę na długie jesienne wieczory.
        Nie do końca się zgodzę, że opła­cal­ność z punktu widzenia rynku rozmija się z opła­cal­no­ścią z punktu widzenia spo­łe­czeń­stwa jako ogółu. Patrząc na rynek jako całość, przy zało­że­niu szcząt­ko­wej (bądź braku) inge­ren­cji organów państwa w jego funk­cjo­no­wa­nie, zdanie się na jego mecha­ni­zmy prowadzi do szyb­kiego rozwoju całych spo­łe­czeństw – z punktu widzenia tech­no­lo­gicz­nego, jak i dobro­bytu, długości życia, stosunku czasu pracy do czasu wolnego etc. Tutaj pozo­staje postawić jeno pytanie czy taki rozwój to TEN rozwój, o który chodzi. No i kto decyduje który aspekt rozwoju jest TYM?:)

        Odnośnie do kwestii długu… proszę rozważyć nastę­pu­jącą kwestię. Każde z dzie­się­ciu gospo­darstw domowych musi przy­no­sić dochody by prze­trwać, tak? A więc sprze­daje na rynku produkty bądź usługi, na które znajduje się nabywca. Roz­gra­niczmy tutaj: pro­du­cent towarów sprze­daje je drożej, niż wyniósł koszt związany z ich pro­duk­cją. Usłu­go­dawca (w tym pra­cow­nik) godzi się na wyko­na­nie usługi/pracy, jeżeli mu się to opłaca (jeżeli za pracę w fabryce zapłacą mi tyle, ile wydaję na dojazd, to nie będę tam pracować).
        Niech Pan sobie (i przy okazji mi oraz ewen­tu­al­nym czy­tel­ni­kom) teraz odpowie na pytanie: skoro w gospo­darce mamy 100 wiórów, to jak to jest, że wszyscy wytwa­rzają wartość prze­wyż­sza­jącą koszt jej otrzy­ma­nia (w wiórach), a nie nazywa ich Pan okra­da­ją­cymi cały system? Czym de facto różni się wypo­ży­cza­nie fraków za dodat­ko­wego wióra zysku od poży­cza­nia pie­nię­dzy?

        I na koniec taka drobna uwaga: kredyt na dom zaciąga się z poczucia zysku właśnie, proszę nie dać się zwieść pozorom. Jeżeli człowiek jest przy­party do muru (?) i jest ZMUSZONY przez oko­licz­no­ści kupić dom/mieszkanie (??), to pod­pi­su­jąc umowę robi to dlatego, że NIE kupienie domu jest dla tej osoby gorsze (mniej opła­calne (???)) od jego kupienia. Tu jest rela­tywny zysk. I to decyduje o decyzji.

        Samą dyskusję na temat sensu brania kredytu, kiedy można swo­bod­nie dom/mieszkanie wynaj­mo­wać, może zostawmy na kiedy indziej:)

        P.S. Nie jestem infor­mo­wany na maila o nowych komen­ta­rzach dodanych do wątku. Czy można by było je wpro­wa­dzić?

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • https://www.kwantowo.pl Adam Adamczyk

        ale odnosi się do wyima­gi­no­wa­nej, kom­plet­nie nie przy­sta­ją­cej do ist­nie­ją­cej, rze­czy­wi­sto­ści, gdzie ludzie czytają tylko (bądź przede wszyst­kim) to, co poży­teczne.

        Tak, ale nie do końca. Człowiek potrze­buje rozrywki — tego nikt nie neguje. Pytanie tylko czy współ­cze­sny standard życia prze­cięt­nego Kowal­skiego, tj. 8h snu, 8h pracy i 8h skakania po kanałach TV jest efektem jego potrzeby, a na ile mani­pu­la­cji i narzu­ce­nia mu takiego trybu życia. Mamy tu zamknięte koło, ponieważ pro­du­ku­jemy ludzi nie­ma­ją­cych czasu na stały kontakt z edukacją i oto­czo­nych głu­po­tami, przez co łatwiej sprzedać im kolejne głupoty.

        Ale rze­czy­wi­ście, może to przykład zbyt daleko idący. Weźmy więc inny: wszel­kiej maści szar­la­ta­nów, wróż­bi­tów czy wreszcie pseu­do­nau­kow­ców, two­rzą­cych kolejne mate­riały wyłącz­nie dla zysku. Dam sobie rękę uciąć, że gros tychże osób nie wierzy w opo­wia­dane przez siebie bzdury, ale wciska je publice wyłącz­nie w celu osią­gnię­cia zysku. Zawsze będę pod­kre­ślał, że takie dzia­ła­nie, wyko­rzy­sty­wa­nie mani­pu­la­cji do celowego ogłu­pie­nia czło­wieka jest zbrodnią nie do obrony.

        Są też bardziej przy­ziemne i oczy­wi­ste, jak choćby przemysł naftowy. USA, Rosja, OPEC i inne podmioty żyjące z ropy nie pozwolą na wpro­wa­dze­nie jakich­kol­wiek alter­na­tyw­nych źródeł energii na szeroką skalę (np. aut elek­trycz­nych) dopóki nie wyciągną ze swoich złóż wszyst­kich moż­li­wych korzyści.

        Nie do końca się zgodzę, że opła­cal­ność z punktu widzenia rynku rozmija się z opła­cal­no­ścią z punktu widzenia spo­łe­czeń­stwa jako ogółu. (…) No i kto decyduje który aspekt rozwoju jest TYM?:)

        Jeżeli przez kil­ka­dzie­siąt lat eks­plo­atuje się jedną tech­no­lo­gię, nie próbując inwe­sto­wać spe­cjal­nie w jej rozwój, to trudno mówić o rozwoju, mimo, iż to dzia­ła­nie jak naj­bar­dziej logiczne z eko­no­micz­nego punktu widzenia. Po co hegemon na rynku ma wydawać krocie na badania skoro jego produkt i tak się sprze­daje? Co więcej, może użyć swoich wpływów aby przy­blo­ko­wać rozwój innych. Przy­kła­dem sto­so­wa­nia takiej praktyki przez długi czas był Micro­soft.

        Niech Pan sobie (i przy okazji mi oraz ewen­tu­al­nym czy­tel­ni­kom) teraz odpowie na pytanie: skoro w gospo­darce mamy 100 wiórów, to jak to jest, że wszyscy wytwa­rzają wartość prze­wyż­sza­jącą koszt jej otrzy­ma­nia (w wiórach), a nie nazywa ich Pan okra­da­ją­cymi cały system?

        A dlaczego miałbym nazwać ich okra­da­ją­cymi system? Sam sobie odpo­wie­dzia­łeś jak to wygląda, przy czym ja zało­ży­łem, że podobna praca będzie miała podobną wartość. Jeżeli jeden z miesz­kań­ców musiał zatrud­nić robot­nika, to oznacza, że produkt wymagał więcej pracy, więc jest warty więcej monet. Waż­niej­sze jest nato­miast drugie pytanie:

        Czym de facto różni się wypo­ży­cza­nie fraków za dodat­ko­wego wióra zysku od poży­cza­nia pie­nię­dzy?

        Różni się tym, że pan poży­cza­jący pie­nią­dze de facto nie pro­du­kuje niczego, a także tym (co gorsze), że roz­chwiewa cały system (długi mają wszyscy ludzie i wszyst­kie państwa — nonsens) i zmienia pieniądz w towar (o czym wspo­mnia­łem w tekście) . Skutki trak­to­wa­nia monet jako surowca omó­wi­li­śmy powyżej i choć trudno nam sobie wyobra­zić inną rze­czy­wi­stość, to nie oznacza, że taka nie miałaby moż­li­wo­ści zaist­nie­nia. Możemy np. zasta­no­wić się jakby funk­cjo­no­wała gospo­darka z cał­ko­wi­tym zakazem żądania odsetek. Oczy­wi­ście w takim wypadku cały biznes bankowy nie miałby racji bytu, a pożyczki pozo­sta­łyby czymś w stylu narzę­dzia admi­ni­stra­cyj­nego, nie pro­wa­dzo­nego dla zysku. To rzecz jasna tylko luźny pomysł, a jakiś sprytny eko­no­mi­sta wymy­śliłby coś znacznie lepszego.

        W każdym razie, model, w którym zwykły człowiek kupując auto musi dopłacić x% gotówki wyłącz­nie po to aby utrzymać bankową machinę nie tworzącą niczego przy­dat­nego, czy choćby nama­cal­nego jest nie­ra­cjo­nalny. Oczy­wi­ście z poziomu ludz­ko­ści jako całości.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Bart Py

        Jeżeli chodzi o ludzi, mani­pu­la­cję, bez­myśl­ność skakania po kanałach zamiast czytania książek — to wszystko jest częścią naszej natury, w prze­ciw­nym wypadku ani nie byłoby mani­pu­lan­tów, ani mani­pu­lo­wa­nych. A jak wiemy, systemy dzia­ła­jące wbrew ludzkiej naturze są skazane na bolesną porażkę ciągnącą za sobą zazwy­czaj miliony ofiar.
        Uzdro­wie­nia sytuacji raczej bym upa­try­wał w dar­wi­niź­mie — niech głupi dają się ogłupiać, mądrzy niech się kształcą, każdy niech robi to, do czego mu bliżej i cała ludzkość na tym tylko zyska (przy zało­że­niu znie­sie­nia ułomnej demo­kra­cji, oczy­wi­ście). Ale to roz­wa­ża­nia raczej przy innym wątku:)

        Co do rozwoju tech­no­lo­gicz­nego (bądź jego braku) i opła­cal­no­ści eko­no­micz­nej i spo­łecz­nej — przy­to­czył Pan przykład wyko­rzy­sty­wa­nia jednej tech­no­lo­gii zamiast pro­wa­dze­nia badań nad lepszą oraz blo­ko­wa­nia innych pod­mio­tów przez hegemona. Proszę zauważyć, że zazna­czy­łem w swojej wypo­wie­dzi BARDZO istotną rzecz — uwol­nie­nie rynku. W ramach tego zało­że­nia państwo nie reguluje rynku niemal wcale, więc nie ma moż­li­wo­ści kupo­wa­nia ustaw blo­ku­ją­cych kon­ku­ren­tów, pod­pła­ca­nia urzęd­ni­ków, brak jest prawnych barier wejścia na rynek dla kon­ku­ren­cji, do tego konieczne są zmiany w prawie (np. patenty wygasają per­ma­nent­nie po 10 latach, znie­sie­nie spółek z ogra­ni­czoną odpo­wie­dzial­no­ścią czy hol­din­gów celem urze­czy­wist­nie­nia odpo­wie­dzial­no­ści całym mająt­kiem kon­kret­nych fizycz­nych osób za decyzje firmy etc). Fakt, nie uszcze­gó­ło­wi­łem we wcze­śniej­szym poście. Skłaniam się ku zdaniu, że uzdro­wie­nie sytuacji rynkowej zli­kwi­do­wa­łoby więk­szość, jeśli nie wszyst­kie bolączki, o których Pan wspomina.

        Co do długu — musie­li­by­śmy się pochylić nad genezą masowego powsta­wa­nia długów wśród spo­łe­czeństw i rządów. Wła­ści­wie geneza jest prosta — moim zdaniem w ludzkich głowach brak jest powią­za­nia pomiędzy faktem zacią­ga­nia pożyczki a wyma­gal­no­ścią spłaty oraz poten­cjal­nymi kon­se­kwen­cjami. Po dogłęb­nych prze­my­śle­niach skłaniam się ku pewnym roz­wią­za­niom jak taką sytuację uleczyć, ale to osobny temat, a nie chcę też prze­cią­gać swojej wypo­wie­dzi. Usto­sun­kuję się więc tylko do drugiej części Pańskiej wypo­wie­dzi. Wspomina Pan, że pożyczki niczego nie tworzą oraz że pieniądz jest obecnie towarem. Spe­cjal­nie podałem przykład wypo­ży­czalni fraków, bo taka dzia­łal­ność niczego nie “pro­du­kuje”. Sko­rzy­sta­nie z usług podnosi prestiż, być może poprawia samo­po­czu­cie, może w czymś pomoże, może po prostu ktoś sobie chce posie­dzieć w ładnym wdzianku. Tutaj przy­po­mnę, że za ową usługę płacimy aż 1 wióra! Z punktu widzenia gospo­darki wypo­ży­cze­nie fraka nie generuje nic, poza zyskiem obydwu stron (dla jednej mate­rial­nym, dla drugiej — nie). Ale o to właśnie w gospo­darce chodzi. Tak gospo­darka się rozrasta. To samo robi pożycz­ko­dawca. Nie tworzy nic, poza obo­pól­nym zyskiem. A że ludzie popadają w spiralę długów — to abso­lut­nie nie jest wina pożycz­ko­daw­ców, tylko nabytej ułom­no­ści ludzi, o której wspo­mnia­łem na początku akapitu. Jeżeli pojawi się moda na cho­dze­nie we frakach przy każdej okazji i ludzie zaczną rujnować swoje domowe budżety wypo­ży­cza­jąc ciuchy, też Pan będzie winił skle­pi­ka­rzy?

        Co do trak­to­wa­nia pie­nią­dza jako towaru — nie upa­try­wał­bym w tym fakcie jakiegoś wiel­kiego zła. Co Pana zdaniem lepiej jest gro­ma­dzić — kon­kretny towar, czy coś, co jest uni­wer­sal­nie wymie­nialne na KAŻDY towar? Owszem, przez ostatnie kilkaset lat prze­su­nęło się poj­mo­wa­nie bogactwa z posia­da­nia rzeczy w kierunku moż­li­wo­ści posia­da­nia rzeczy, ale nie­ko­niecz­nie to zła rzecz. Zresztą, umówmy się — łatwiej jest nam się lek­ko­myśl­nie obcho­dzić z przed­mio­tami niż z pie­niędzmi po pierwsze ze względu na uni­wer­sal­ność tego drugiego (co też stanowi wartość samą w sobie), a po drugie — każda kupiona przez kon­su­menta rzecz “spłaciła” się w momencie zakupu (surowiec, praca włożona w pro­duk­cję, amor­ty­za­cja urządzeń etc etc.), zatem pozo­staje to w gestii kupu­ją­cego jak się z daną rzeczą będzie obcho­dzić. I jeśli szanuje bardziej 10 złotych niż tablet, to tylko świadczy o roz­po­rzą­dza­ją­cym.

        Jeżeli chciałby Pan prze­czy­tać więcej na temat genezy problemu zadłu­że­nia, proszę dać znać. Pozdra­wiam

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • tomasz

    Myślę że jak ludzie popra­wi­liby swoją inte­li­gen­cję to jest szansa na ter­ra­for­mo­wa­nie marsa, a w dalszej per­spek­ty­wie na silnik mię­dzy­gwiezdny i liczba ludności, czy zasobów nie mała by takiego zna­cze­nia.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Adamski

    Wizje tego pana bardzo mi się podobają, wiele rzeczy, które tu pre­zen­tuje przy­po­mina mi “Fizykę przy­szło­ści” autor­stwa Michio Kaku. Na przykład oczuj­ni­ko­wa­nie mieszkań o ktorym tutaj się napomyka, jest dość szeroko opisane w tej właśnie książce. Z kolei miasta przy­szło­ści tutaj są bardziej spójnie opisane. Jednak, gdy doj­dziemy do spo­łe­czeń­stwa to Jacque Fresco zapomina o rzeczy, którą Michio Kaku nazywa “zasadą jaski­niowca”. To znaczy: nigdy całe w 100% spo­łe­czeń­stwo nie jest gotowe nawet na czę­ściowe zmiany. A ci którzy chcą przyjąć zmianę też nigdy nie zmienią się cał­ko­wi­cie ( bo jak zauważył na dość deli­kat­nym przy­kła­dzie Boga Fresco) tkwimy w poglą­dach zaszcze­pia­nych od małego. Ogólnie ten ustrój, jak prak­tycz­nie każdy napa­wa­jący opty­mi­zmem futu­ry­styczny ustrój jest z pew­no­ścią socja­li­styczny. Jego przewagą nad innymi takimi ustro­jami jest to iż pionem decy­zyj­nym jest zespół maszyn, a nie ludzie — podatni na korupcję, choroby i zastra­sze­nia, a jed­no­cze­śnie dodaje elementy demo­kra­tyczne, pozwa­la­jące ustalać prio­ry­tety dalszego rozwoju. Z jednej strony to dobrze, z drugiej źle. W tej demo­kra­tycz­nej luce powinny być ogra­ni­cze­nia unie­moż­li­wia­jące na przykład cofanie w rozwoju projektu lub praktyki nie­zgodne z systemem moralnym. I jeszcze kwesta opinii autora artykułu. On określił to jako tech­no­kra­tyczny komunizm. Tech­no­kra­cja histo­rycz­nie miała być systemem gdzie rządzą inży­nie­ro­wie, naukowcy itd. Tutaj jednak mamy do czy­nie­nia z podzia­łem władzy między kom­pu­tery (ciekawe swoją drogą, kto by je pro­gra­mo­wał, ale mniejsza), a ludzi. I choć jak już mówiłem ten ustrój jest socja­li­styczny, oraz ma wspólne cechy z komu­ni­zmem (redy­stry­bu­cja dóbr) to jednak z pew­no­ścią nim nie jest. Po pierwsze w komu­ni­zmie chciano redy­stry­bu­cji RÓWNEJ dla wszyst­kich, tutaj mamy dostar­cza­nie każdemu, poza racjami żywności, różnych innych dóbr (jak np. wspo­mniane w filmie zegarki) i to nie po równo, a każdemu wedle zachcia­nek. Po drugie w komu­ni­zmie pierwsze skrzypce grali ludzie, a tu raczej decydują maszyny. Ja okre­ślił­bym ten system raczej futu­ry­styczną ogra­ni­czoną socjal­de­mo­kra­cją z auto­ry­ta­ry­zmem ?kom­pu­tera? / ?systemu zarzą­dza­ją­cego?. Przez “zasadę jaski­niowca” ta wizja wydaje mi się mało praw­do­po­dobna, acz­kol­wiek więk­szość założeń wydaje się być logicz­nie poprawna. A i jeszcze jedna wspólna cecha tego systemu z komuną. W komu­ni­zmie nawet absur­dal­nie monu­men­talne i wielkie kon­struk­cje są możliwe ze względu na nie liczenie się z kosztami. Nie jest to cał­ko­wi­cie dobre, bo jak to wspo­mi­nał kolega Adamczyk entropia musi wzrastać i żaden system tego nie zmieni. Jeśli nie zapła­cimy kryzysem to kiedyś po prostu skończą się nasze zasoby przy nie racjo­nal­nym wyko­rzy­sty­wa­niu.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Dawid K

    Sam artykuł ciekawy i skła­nia­jący do reflek­sji, co zmo­bi­li­zo­wało mnie do napi­sa­nia kilku pry­wat­nych spo­strze­żeni, jednak popar­tych pewnymi faktami. Utopia jest fajna dlatego, że.. jest utopią. Świat idealny z oczy­wi­stych względów jest nie­moż­liwy bo mamy emocje, nastroje itp. Lekarz który nie popełnia błędu podczas operacji ze zmę­cze­nia, sędzia który nie wydaje wyroku pod wpływem kłótni z żoną rano przed rozprawą, rekruter który nie odrzuca kan­dy­data tylko dlatego, że mu się nie podobał mimo że miał odpo­wied­nie umie­jęt­no­ści. Wyeli­mi­no­wa­nie takich zdarzeń z życia jest nie­moż­liwe, a co dopiero upo­rząd­ko­wa­nie całych narodów.
    Co do miasta przy­szło­ści jednak praw­do­po­dob­nie dane nam będzie się prze­ko­nać dzięki Chiń­czy­kom — http://en.wikipedia.org/wiki/Phoenix_Towers_(China) — ma to być w zało­że­niu zamknięty samo­wy­star­czalny eko­sys­tem, teo­re­tycz­nie można żyć bez wycho­dze­nia na zewnątrz i bez nara­ża­nia się na wszech­obecny w Chinach smog i skażenie śro­do­wi­ska.
    Odnośnie kredytów o których Pan wspomina, wydaje mi się, że nie należy ich zbytnio demo­ni­zo­wać. O wiele większym pro­ble­mem są instru­menty finan­sowe cał­ko­wi­cie oderwane od rze­czy­wi­sto­ści, czyli opcje na akcje, CDSy czyli ubez­pie­cze­nia od ban­kructw danych krajów ( zawsze ktoś zarabia gdy państwo ban­kru­tuje, innim choć podobnym przy­kła­dem jest dzi­siej­sza sytuacja Argen­tyny i dzia­ła­nia funduszy hed­gin­go­wych) czy kredyty Subprime co wywró­ciło w 2007 r Ame­ry­kań­ski rynek hipo­teczny, a następ­nie całą gospo­darkę. Zresztą do dziś Ame­ry­kań­ski FED raźnie “drukuje” dolary w swoich pro­gra­mach pod ładną nazwą “Luzo­wa­nie ilo­ściowe polityki pie­nięż­nej” a z ang. Quan­ti­ta­tive easing: http://en.wikipedia.org/wiki/Quantitative_easing Obecnie trwa trzecią tura, do niedawna mie­sięcz­nie sku­po­wano ame­ry­kań­skie obli­ga­cje za kwotę 45 mld USD . Mie­sięcz­nie! Pierwsza tura to były jeszcze większe sumy.
    Odnośnie zasobów, jak już ktoś wcze­śniej wspo­mi­nał, nie jest z nimi wcale tak źle, gadki o wyczer­pa­niu się zapasów ropy w ciągu naj­bliż­szych lat można włożyć między bajki lub jak kto woli trak­to­wać jako mar­ke­tin­gowe uza­sad­nia­nie podwyżek cen głównie przez OPEC. Dodat­kowo łupkowa rewo­lu­cja dopro­wa­dziła do tego, że USA w ciągu 2–3 lat zamiast kupować ropę z bli­skiego wschodu staną się cał­ko­wi­cie nie­za­leżne, a wręcz zaczną eks­por­to­wać. Już tak się dzieje z gazem. Zresztą ceny gazu w europie mamy ok. 3 razy wyższe niż ame­ry­ka­nie. http://biznesalert.pl/wojcik-rewolucja-lupkowa-zmienia-uklad-sil/
    Druga sprawa do wodór którego zapasy mamy naprawdę duże 🙂 tylko musimy nauczyć się go pozy­ski­wać w sposób opła­calny eko­no­micz­nie. Tuż za progiem — na księżycu — hel-3 na dziś bardziej si-fi ale kto sto lat temu by obsta­wiał, że będziemy wiercić w dnie morza i wydo­by­wać ropę na środku oceanu. Nie można lek­ce­wa­żyć też tego, że samie jeszcze nie wiemy z czego da się wytwa­rzać energię, tak jak 150 lat temu żaden futu­ro­log nie zakładał jaka potęga drzemie w uranie i mu podob­nych.
    Już na koniec, nie możemy tez zapo­mnieć, że bankomat ktoś musi zbudować, ktoś zamon­to­wać, ktoś ser­wi­so­wać, ktoś dowozi do niego pie­nią­dze, a ktoś pracuje na moni­to­ringu i go pilnuje. Podej­rze­wam też, że żaden dzi­siej­szy górnik nie chciał by wrócić do pięknych czasów kiedy jego dziadek pod ziemią pracował z kolegami i żadne maszyny nie zabie­rały im miejsc pracy i na własnych plecach wynosili urobek. Na pewno wtedy większe zatrud­nie­nie na jeden szyb przy­pa­dało.
    Bardzo fajny blog. Pozdra­wiam.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Piotr Sz.

    Moim zdaniem prze­ko­na­nie że dzia­łal­ność jest dobra tylko wtedy kiedy coś pro­du­kuje jest błędna. Obecnie wiele dóbr pro­du­kuje się tylko dlatego, że stanowią one sposób na budo­wa­nie prestiżu. Porów­najmy pro­duk­cję luk­su­so­wych jachtów z “pracą” księdza: nawet jeżeli nie wierzymy w Boga, musimy przyznać, że więcej ludzi staje się szczę­śli­wymi dzięki dzia­łal­no­ści reli­gij­nej niż mani­fe­sto­wa­niu bogactwa przez posia­da­nie łodzi.

    Tutaj pojawia się naj­waż­niej­sza rzecz: najpierw człowiek zaspo­kaja potrzeby pod­sta­wowe (jak u Maslowa), a później rywa­li­zuje z innymi. Ta rywa­li­za­cja odbywa się na wielu polach, w tym wła­sno­ści mate­rial­nej, władzy itd. To z tego powodu tak dużo pra­cu­jemy: ogra­ni­cza­jąc pracę, tracimy pozycję do udo­wad­nia­nia, że jesteśmy lepsi. Wyko­rzy­stują to pra­co­dawcy, ale oni tylko korzy­stają z natury ludzkiej.

    Nie można też mówić, że osoba pisząca bzdury o znanych osobach jest mniej przy­datna niż nauko­wiec piszący książki popu­lar­no­nau­kowe. Te pierwsze znajdują więcej nabywców, a powodem jest to, że ludzie inte­li­gentni stanowią mniej­szość a prze­ciętni więk­szość, i prze­ciętni nie chcą rywa­li­zo­wać na polu wiedzy, bo prze­grają. Dla więk­szo­ści nowinki o gwiaz­dach fil­mo­wych stanowią większą wartość dodaną niż treści o gwiaz­dach kosmicz­nych.

    Nie wierzę, żeby nastał czas, kiedy wszyscy będą inte­re­so­wali się inte­li­gent­niej­szymi tre­ściami. Czy postęp wiedzy miałby to spo­wo­do­wać? Popa­trz­cie: pięćset lat temu wykształ­cony mnich wiedział mniej, niż dzi­siej­szy czy­tel­nik “pudelka”.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • gelo

    “Przy­szło­ści upa­try­wał­bym raczej w poszu­ki­wa­niu złotego środka, między roz­bu­do­wa­nymi insty­tu­cjami socjal­nymi, tech­no­kra­tycz­nym prag­ma­ty­zmem i wolnym rynkiem.”
    Hahaha przecież państwo socja­li­styczne ban­kru­tuje na naszych oczach! Myślisz szanowny autorze, że państwa mogą się zadłużać w nie­skoń­czo­ność? A zadłu­że­nie jest przecież skutkiem defi­cy­tów budże­to­wych, jakie ma więk­szość państw. A z kolei deficyt jest spo­wo­do­wany roz­dmu­cha­nym socjalem właśnie. Prawie 55% wydatków sektora publicz­nego w Polsce to tzw. socjal (szkoły, szpitale, eme­ry­tury itp.). Dopro­wa­dziło to do tego, że prze­ciętny Polak pracuje dużo dłużej na “swoje” państwo niż chłop pańsz­czyź­niany na swojego pana. Mam nadzieję, że przy­szłość będzie należała do kapi­ta­li­zmu, inaczej nasz gatunek ma sporą szansę wymrzeć.
    I jeszcze jedno: z ludźmi, którzy chcą narzucić innym jakąś formę socjalizmu/komunizmu i innego faszy­stow­skiego ścierwa trzeba roz­ma­wiać jedynie poprzez argu­menty siły. Nic innego do nich nie dotrze. Nie mam nic prze­ciwko wyku­pie­niu przez nich ziemi gdzie­kol­wiek i zor­ga­ni­zo­wa­niu się w komunę. Mało tego uważam, że takie związki na krótka metę są w stanie prze­wyż­szyć wydaj­no­ścią kapi­ta­li­styczne fabryki z pra­cow­ni­kami stale pod­bu­rza­nymi prze­ciwko wła­ści­cie­lowi.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl Adam Adamczyk

      Ty nie prze­czy­ta­łeś tego wpisu. A jeśli go prze­czy­ta­łeś to nie zro­zu­mia­łeś. On nie odnosi się do obecnych warunków, a do świata, w którym zaawan­so­wana i zauto­ma­ty­zo­wana pro­duk­cja będzie w stanie zaspo­ka­jać bez więk­szego kłopotu potrzeby całej ludz­ko­ści.

      I jeszcze jedno: z ludźmi, którzy chcą narzucić innym jakąś formę socjalizmu/komunizmu i innego faszy­stow­skiego

      Zdajesz sobie sprawę, że nie są to synonimy i jedno na tyle wspól­nego z drugim tyle co krowa z bie­dronką (tj. obie mają łaty/kropki)?

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Kronos

      I jeszcze jedno: z ludźmi, którzy chcą narzucić innym jakąś formę socjalizmu/komunizmu i innego faszy­stow­skiego ścierwa trzeba roz­ma­wiać jedynie poprzez argu­menty siły.

      Pragnę zwrócić uwagę na ostatnie słowa. Jeśli ktoś tu ma cokol­wiek wspól­nego z faszy­zmem lub komuną w naj­gor­szym wydaniu to właśnie osoba chcąca stosować “argument siły” w stosunku do ludzi z którymi się nie zgadza i których nie rozumie. Takie teksty mogą być śmieszne w inter­ne­cie, ale w rze­czy­wi­sto­ści dopro­wa­dzają do tragedii i mam nadzieję, że gelo napisał to z przy­mru­że­niem oka.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • gelo

    @Adam Adamczyk
    Nawet jeśli w przy­szło­ści jedna maszyna będzie mogła utrzymać kilkuset ludzi to żaden człowiek nie ma prawa inge­ro­wać we własność prywatną innego czło­wieka poprzez doma­ga­nie się od państwa ukarania go za zbyt wysokie dochody i oddania części kary na biednych. Poza tym socja­lizm zawsze jest nie­wy­dajny i prowadzi do kata­strofy gospo­dar­czej. Ludzie woleliby wrzesz­czeć do państwa o zasiłek niż zakładać fabryki i ich doglądać.
    Kolejny, który twierdzi, że faszyzm i komunizm to prze­ci­wień­stwa. I co może jeszcze Hitler był pra­wi­cow­cem?
    Wspól­nymi cechami socjalizmu/komunizmu/faszyzmu są: etatyzm, anty­ka­pi­ta­lizm, kolek­ty­wizm (w mniej­szym lub większym stopniu każdy z tych ustrojów się nimi cechuje). Więc co za różnica AIDS (komunizm), cholera (kor­po­ra­cjo­nizm) czy grypa (socja­li­styczne państwo dobro­bytu)? Wszyst­kie wyżej wymie­nione są chorbami.
    @Kronos
    Napi­sa­łem przecież, że nie mam nic prze­ciwko reali­zo­wa­niu ich idei w praktyce, jedynie bez mojego PRZYMUSOWEGO udziału w tych eks­pe­ry­men­tach.
    Czyli doma­ga­jąc się, żebyś mnie utrzy­my­wał (i prosząc o pomoc w wymu­sze­niu tego na tobie polityka) nie inicjuję agresji na twojej wła­sno­ści pry­wat­nej (jaką jest twój dochód)?
    Moje stwier­dze­nie to to samo, co bro­nie­nie się farmera na swojej pry­wat­nej wła­sno­ści przed ban­dy­tami, którzy chcą go okraść. Z tym, że państwo jest nawet gorsze, gdyż nie zadowoli się jed­no­ra­zową kra­dzieżą, tylko każe nam na siebie pracować.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl Adam Adamczyk

      Nawet jeśli w przy­szło­ści jedna maszyna będzie mogła utrzymać kilkuset ludzi to żaden człowiek nie ma prawa inge­ro­wać we własność prywatną innego czło­wieka poprzez doma­ga­nie się od państwa ukarania go za zbyt wysokie dochody i oddania części kary na biednych.

      Nie poj­mu­jesz całego konceptu. Tj. patrzysz na niego przez pryzmat swoich współ­cze­snych poglądów, dosto­so­wa­nych do współ­cze­snego świata, współ­cze­snych pro­ble­mów, współ­cze­snych potrzeb i współ­cze­snych moż­li­wo­ści. Projekt Venus zakłada powsta­nie modelu mak­sy­mal­nie zop­ty­ma­li­zo­wa­nego i tu nastę­puje sprzę­że­nie zwrotne — bo bez pewnych roz­wią­zań nie można o takiej opty­ma­li­za­cji w ogóle mówić (powiedzmy w skrócie etatyzmu, choć pewnie na zupełnie innych płasz­czy­znach), a jed­no­cze­śnie ich zapro­wa­dze­nie usu­nę­łoby cał­ko­wi­cie pewne dylematy, które nas trapią. Jeśli, dajmy na to maszyny będą za nas, z mak­sy­malną wydaj­no­ścią (do tego jeszcze bardzo, bardzo daleko) wyplu­wały miliony ton towarów, same będą się kali­bro­wać i napra­wiać, to rzeczą oczy­wi­stą z punktu widzenia całego globu powinno być wyko­rzy­sta­nie takiej tech­no­lo­gii do zaopa­trze­nia każdego.

      Tu pojawi się Twoje natu­ralne pytanie: a dlaczego kto­kol­wiek ma dostać za darmo? To pytanie słuszne i normalne dla nas, dla świata, w którym nadal musimy zużywać nie­bo­tyczne ilości energii, zasobów, czasu i rąk do pracy. Z kolei w hipo­te­tycz­nym świecie, w którym typową pro­duk­cję zdo­mi­nują w 99,9% roboty, powinno pojawić się pytanie: a dlaczego ktoś ma nie dostać powszech­nie dostęp­nego towaru? Ba! To można będzie jeszcze uza­sad­nić eko­no­micz­nie jak się zasta­no­wisz. Stratą czasu i pie­nię­dzy będzie cały system dys­try­bu­cji (kasjerki, sklepy itp.), który wie­lo­krot­nie prze­wyż­szy kosztami pro­duk­cję. Z per­spek­tywy globu, moment powszech­nej dostęp­no­ści nie­któ­rych dóbr (bo nie wszyst­kich) będzie o tyle zba­wienny i prak­tyczny, że pozwoli bez­stre­sowo skupiać się na rzeczach twór­czych. A po to mamy mózgi, aby wymyślać, opra­co­wy­wać, tworzyć; nie bez­myśl­nie stać przy taśmie pro­duk­cyj­nej.

      I powtórzę: kwestia zabie­ra­nia jednym aby oddać drugim to dla mnie, liberała (tak, tak) jest postrze­gana nega­tyw­nie. Dzisiaj. W warun­kach opi­sa­nych powyżej, blo­ko­wa­nie dostępu do powszech­nych (w skali glo­bal­nej) zapasów byłoby dzia­ła­niem sztucz­nym i zwykłą głupotą.

      Poza tym socja­lizm zawsze jest nie­wy­dajny i prowadzi do kata­strofy gospo­dar­czej.

      Nie powta­rzaj frazesów, tylko myśl. Przede wszyst­kim zastanów się nad tym czym jest socja­lizm a czym kapi­ta­lizm. Tu nie ma prze­łącz­nika w te lub we wte, a możliwy do prze­su­nię­cia suwaczek. I bynaj­mniej, prze­cią­gnię­cie tego suwaczka mak­sy­mal­nie w stronę kapi­ta­li­zmu nie będzie złotą receptą na wszystko. Czemu? Zapoznaj się z historią XIX wieku i pomyśl, a sam zauwa­żysz do czego prowadzą eks­tre­mi­zmy.

      Kolejny, który twierdzi, że faszyzm i komunizm to prze­ci­wień­stwa. I co może jeszcze Hitler był pra­wi­cow­cem?

      Czytaj ze zro­zu­mie­niem jeśli w ogóle chcesz pro­wa­dzić dyskusję a nie rzucać fra­ze­sami. Bo jeżeli moja metafora dała Ci do zro­zu­mie­nia, że faszyzm i komunizm to prze­ci­wień­stwa (bie­dronka i krowa to jakieś prze­ci­wień­stwa? Sic!), to poru­szamy się na różnych pozio­mach per­cep­cji.

      Więc co za różnica AIDS (komunizm), cholera (kor­po­ra­cjo­nizm) czy grypa (socja­li­styczne państwo dobro­bytu)? Wszyst­kie wyżej wymie­nione są chorbami.

      A podczas kolej­nego festi­walu frazesów, wziąłeś pod uwagę wszelkie “za i przeciw” wiążące się z kolejną kiłą układową, czyli czystym libe­ra­li­zmem? Powtórzę, że dla mnie libe­ra­lizm jest jak naj­bar­dziej oczy­wi­stą ścieżką rozwoju i tym samym jestem zaże­no­wany musząc pisać takie rzeczy innej osobie mie­nią­cej się libe­ra­łem (chyba, że się pomy­li­łem). Znów: tu nie ma guzicz­ków, a co najwyżej suwaczki. Nikt normalny nie leci z całym państwem w prawo lub w lewo, bo każdy eks­tre­mizm dopro­wa­dza do setki absurdów (i tysiąca takich, których nie prze­wi­dzisz) i tragedii. To całe pisanie o tym jak wszystko poza pełnym wolnym rynkiem jest nowo­two­rem, stawia Cię dokład­nie w pozycji lustrza­nego odbicia Marska i Engelsa. Piszę to bez żadnej przesady i jeżeli czytałeś ich prace, to zro­zu­miesz skąd to stwier­dze­nie. Jedni uważają, że pełna nacjo­na­li­za­cja i “pomoc” oby­wa­te­lowi na każdym kroku dopro­wa­dzi go do raju; a drudzy, że ludzi można puścić samopas jak świnie, prawie niczego nie kon­tro­lo­wać i naj­le­piej nie inge­ro­wać nawet jeżeli to i owo na tym ucierpi. Obie rewo­lu­cyjne wizje wynikają z tych samych (być może nawet dobrych) prze­sła­nek i obie niosą za sobą ogromne ryzyko. Co gorsza jedni i drudzy eks­tre­mi­ści w życiu tego nie przy­zna­dzą, atakując wszystko dookoła i nie dopusz­cza­jąc logicz­nych ustępstw.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Bujek

    Tłumaczę z ichniego na nasz.

    “Poza tym socja­lizm zawsze jest nie­wy­dajny i prowadzi do kata­strofy gospo­dar­czej. Ludzie woleliby wrzesz­czeć do państwa o zasiłek niż zakładać fabryki i ich doglądać.”
    Tu mamy typowy kor­wi­ni­styczny dualizm. Kiedy zapytasz się takiego z czego w świecie pełnej pry­wa­ty­za­cji utrzy­mają się insty­tu­cje kul­tu­ralne, cha­ry­ta­tywne itp. to powie, że ludzie mając pie­nią­dze na pewno dobro­wol­nie będą wszędzie dawali datki i świat zacznie kwitnąć. Jednakże, gdybyś chciał dać komuś coś za darmo, to ludzie się auto­ma­tycz­nie roz­le­ni­wią i bez przymusu żadnej pracy się nie chwycą. Taki mamy dziwny świat :).

    “Kolejny, który twierdzi, że faszyzm i komunizm to prze­ci­wień­stwa. I co może jeszcze Hitler był pra­wi­cow­cem?”

    Pewnie prowadzi bliź­nia­czą (przy­naj­mniej tak mu się zdaje) dyskusję jeszcze na kilku nie­spe­cjal­nie repre­zen­ta­tyw­nych por­ta­lach i pomyliło mu się okno. Albo nie chciało mu się dwa razy pisać i skoro też zobaczył Hitlera to walnął z automatu. Zresztą wszelkie podziały na jakiś prawaków/lewaków służą tylko pysków­kom w inter­ne­cie, bo te łatki abso­lut­nie żadnej łatki ze sobą nie niosą. Chodzi o to aby odróżnić się “od tych drugich”.

    ” Więc co za różnica AIDS (komunizm), cholera (kor­po­ra­cjo­nizm)…”

    Wszystko co mu się nie podoba lub czego nie rozumie wrzuca do jednego wora “wrogowie”. Nie ocze­ki­wał­bym zro­zu­mie­nia pod­sta­wo­wych terminów z zakresu historii, ekonomii lub poli­to­lo­gii, bo on już stworzył własną wizję świata w oparciu o YT. Bez­względ­nie słuszną — dodam. 🙂

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • oregani

    Pierwsza część tekstu nie do końca odpo­wiada rze­czy­wi­sto­ści. Dług z odset­kami ma sens, jeśli odsetki są miarą rosnącej wytwór­czo­ści. Wraz z poja­wia­niem się większej liczby dóbr powinno pojawiać się więcej pie­nię­dzy i dopiero sposób, w jaki do tego będzie docho­dzić jest kwestią do rozważań. Jeśli pożyczę 10 zł i muszę oddać 11 zł, to przy wzroście wydaj­no­ści o 10% glo­bal­nie problem nie powinien wystąpić. Jeszcze lepiej można to zro­zu­mieć przy kre­dy­tach branych pod dzia­łal­ność gospo­dar­czą. Nie stać mnie na pro­duk­cję śrubek, dzięki kre­dy­towi będę mógł ją uru­cho­mić a odsetki, czyli większa liczba pie­nię­dzy na rynku zostanie zre­kom­pen­so­wana moją pro­duk­cją. Ten system zmusza do wytwa­rza­nia więcej i więcej, oczy­wi­ście może się zała­my­wać jak w przy­padku PRL, kiedy to wydaj­ność nie wzrasta czy wręcz spada. Gospo­darki nie­roz­wi­ja­jące się raczej nie powinny stosować tego systemu i bardzo możliwe, że mogłyby jako tako funk­cjo­no­wać w innym systemie finan­so­wym.

    Warto też zwrócić uwagę na fakt, że kiedy jeden człowiek jest w stanie zaspo­koić potrzeby setki, czy tysiąca ludzi, wtedy możliwe staje się roz­wi­ja­nie innych, także poży­tecz­nych dziedzin, na przykład można wykształ­cić więcej lekarzy lub nauczy­cieli. Starego świata sprzed wieków nie byłoby stać na taką armię lekarzy, nauczy­cieli, biu­ro­kra­tów, artystów, spor­tow­ców itd. Aby ten postęp był możliwy trzeba było wymyślić jakiś w miarę rozsądny system finan­sowy — ten oparty na przykład na metalach szla­chet­nych byłby zwy­czaj­nie nie­wy­dolny. Hamo­wałby postęp.

    Można narzekać na współ­cze­sny system finan­sowy, ale jak na razie spełnia całkiem sku­tecz­nie swoją rolę — nie hamuje postępu. Stwarza wiele pro­ble­mów, ale mimo tego roz­wi­jamy się, o czym świadczy choćby sprzęt na którym pisze ten tekst. Czy można to zrobić lepiej? Wszystko można zrobić lepiej, sęk tylko w tym, że nie wiadomo co jest lepsze, a więc ryzy­ku­jemy sporo, jeśli źle wybierzmy. Teorie spiskowe sieją wiele fermentu opo­wia­da­jąc jakoby dawniej było lepiej i uczci­wiej, nie mówią jednak w ogóle o tym jakby te dawne systemy miały się spraw­dzać współ­cze­śnie, jak wyobra­żają sobie finan­so­wa­nie służby zdrowia, edukacji, insty­tu­tów badaw­czych i wielu innych rzeczy, które dawniej prak­tycz­nie nie istniały.

    Myślę, że jak wszystko na świecie także systemy finan­sowe będą dalej ewo­lu­ować i jak to bywa z ewolucją z rzadka będzie to rewo­lu­cja za to wiele małych kroczków. Nigdy też nie będzie idealnie, tak samo jak żyjące orga­ni­zmy nigdy takie nie będą. Zmiana potrze­buje impulsu, kiedy pojawi się jakiś wyraźny problem, który będzie można określić, praw­do­po­dob­nie pojawi się także zmiana, nowa reguła. Nie ma też raczej zna­cze­nia do czego to nas zapro­wa­dzi, nawet gdyby miała to być jakaś odmiana komu­ni­zmu. Nie­bez­pieczne są rady­kalne zmiany, nagłe prze­war­to­ścio­wa­nia, co nie znaczy, że się nie sprawdzą — wszystko jest możliwe, ale zde­cy­do­wa­nie lepiej robić to małymi krokami upew­niw­szy się najpierw, że to, co jest, działa. Dzisiaj realnie bogate kraje mogą sobie pozwolić na socjal, docho­dziły do tego stop­niowo i nie mogły sobie na to pozwolić kraje, które w zało­że­niu, poprzez nagłą zmianę struk­tury miały być socja­li­styczne.

    Niestety trzeba brać także pod uwagę, że zmiany mogą iść w złym kierunku, być formą nie postępu, ale dege­ne­ro­wa­nia się. Od czego jednak mamy wielkie kryzysy jak nie od tego, aby wyzna­czać właściwy kierunek poru­sza­nia się :).

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://komuna74.blox.pl/html polldd74 .

      Niestety ten postęp jest hamowany, nawet nie tyle przez sektor finan­sowy, co przez roz­sze­rze­nie tej “świętej wła­sno­ści pry­wat­nej” na patenty, prawa autor­skie, ochronę znaku fir­mo­wego itd… do tego doszedł kor­po­ra­cyjny model dużego biznesu co oznacza, że do wła­ści­cieli kor­po­ra­cji płyną zyski jak biznes wychodzi, jak nie wychodzi to straty ponoszą klienci, mniejsi koope­ranci, pra­cow­nicy, państwo i banki (ale nie ich wła­ści­ciele). Czyli ryzyko ponosimy wszyscy, zyski płyną do fak­tycz­nych wła­ści­cieli kapitału, gówno ma to wspól­nego z kapi­ta­li­zmem i wolnym rynkiem. Ale to sam kapi­ta­lizm pozba­wiony sowiec­kiego stra­szaka w ciągu 20 lat zde­gen­ro­wał się do tego stopnia, że stracił swoje pod­sta­wowe moce napędowe, a więc premię za wolność, inno­wa­cyj­ność, pra­co­wi­tość, rze­tel­ność i racjo­nal­ność, a bez tych mocy może się opierać wyłącz­nie na tym co komunizm, na sile mili­tar­nej, terrorze i coraz mnie wyra­fi­no­wa­nej pro­pa­gan­dzie. O sukcesie decyduje odle­głość od władzy poli­tycz­nej, a raczej to na ile trzyma się tę władzę za mordę i ile lot­ni­skow­ców pod ręką ma ta władza.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Kuba Barć

    Pozwole dorzucić sobie swoje 0.03PLN, bo nie zgadzam się z tym, że instru­menty finan­sowe są oderwane od rze­czy­wi­sto­ści. Prze­ciw­nie, mają wiele poży­tecz­nych funkcji:
    1. Wspo­mi­nasz o CDSach: Credit Default Swaps w zało­że­niu to rodzaj umowy, która polega na tym, że jedna strona ma kredyt, który chcia­łaby ubez­pie­czyć, a druga jest skłonna takiego ubez­pie­cze­nia udzielić. Po prostu. Kolega Mali­now­ski pożyczył ode mnie 1000zł, ale nie wiem, czy mi odda. Umawiam się z Nowakiem, że ja mu zapłacę 10zł, a w zamian za to jeśli Mali­now­ski nie odda, to Nowak to zrobi. Z mojegu punktu widzenia za 10zł kupuję sobie święty spokój, a Nowak dostanie wie­rzy­tel­ność w razie wypadku. Takimi umowami można han­dlo­wać, dzięki czemu patrząc na samą wycenę CDSów można mieć pewną ideę o wypła­cal­no­ści Mali­now­skiego. Jeśli Mali­now­ski ban­kru­tuje, bo ma więcej długu niż może spłacić, to jest to wina Mali­now­skiego, a nie tego, że ja się przed jego ban­kruc­twem zabez­pie­czy­łem. Podobnie, obwi­nia­nie inwe­sto­rów chro­nią­cych inwe­sty­cje w obli­ga­cje państw o powo­do­wa­nie ich ban­kruc­twa jest jak obwi­nia­nie ter­mo­me­tru o gorączkę.
    2. Opcje to kolejny mecha­nizm zmniej­sza­nia ryzyka w zamian za gra­ty­fi­ka­cję pie­niężną: jeśli wiesz, że za 3 miesiące dosta­niesz kasę za wykonany kontrakt w dolarach, a nie masz pojęcia, jaki będzie kurs i chcesz się zabez­pie­czyć przed nad­mier­nym jego spadkiem, to kupujesz odpo­wied­nią opcję i jeśli dolar spadnie, będziesz mógł opcję zre­ali­zo­wać, czyli sprzedać dolary za kon­kret­nie ustaloną kwotę. Co w tym ode­rwa­nego od rze­czy­wi­sto­ści? Jeśli chcesz, możesz w ten sposób zabez­pie­czyć swoje inwe­sty­cje w akcje, bo cóż, czemu nie?
    3. A co do QE… Cóż, jeśli jesteś osobą prywatną i dru­ku­jesz pie­nią­dze, to jesteś zło­dzie­jem, bo okradasz innych z wartości ich pie­nię­dzy, i dosta­jesz 15 lat w Stanach i 25 w Polsce. Jeśli jesteś Benem Bernanke, to jesteś eks­per­tem i sty­mu­lu­jesz w ten sposób gospo­darkę. A w Polsce, jeśli jesteś Markiem Belką, to za samą obiet­nicę dru­ko­wa­nia możesz odwołać Ministra Finansów.

    Większym pro­ble­mem jest to, że wiele insty­tu­cji finan­so­wych jest uznana za zbyt duże, by upaść, efek­tyw­nie skła­nia­jąc je do nad­mier­nego ryzyka. Firma ryzy­ku­jąca pie­nią­dze swoje lub swoich klientów jest jak naj­bar­dziej w porządku, uda się, to będzie zysk; nie uda, to strata; takie jest zycie Bożenko i nic nie zrobisz. Firma, która w razie straty wyciąga pie­nią­dze po bailout, socja­li­zu­jąc straty i pry­wa­ty­zu­jąc zyski to naj­więk­szy współ­cze­sny problem.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Sabrina

    Ech, znowu nie­zwy­kle ciekawy temat. To wcale nie jest częste, by umysł ścisły, był również umysłem huma­ni­stycz­nym ! Czyli świat nie zaginie. Świetny artykuł i film napawa opty­mi­zmem.

    http://nt.interia.pl/technauka/news-ludzie-beda-masowo-tracic-prace-na-rzecz-robotow,nId,1837598 Technika, robotyka spo­wo­duje masowe bez­ro­bo­cia. Zastąpią nas automaty. Zmiany są chyba bliżej niż sądzimy. Na innych polach można zauważyć wznie­cane nie­po­koje że ludz­ko­ści za dużo. No cóż auto­ma­tyka eli­mi­nuje ludzkich nie­wol­ni­ków, są już nie potrzebni w takiej ilości. Wnio­skuję więc że bohater filmu dosko­nale wpisał się w czas. Czytając artykuł i wpisy bardzo często poja­wiało się słowo utopia, lub “zła natura ludzka”, że socja­lizm jest nie­wy­dolny a jedynie kapi­ta­lizm i zysk ponad wszystko jest ok. To są auto­ma­tyczne slogany. Naj­mniej­sza komórka spo­łeczna, to rodzina. W rodzinie panuje system socja­li­styczny i dlatego rodzina jeszcze trwa. Gdyby w rodzinie panował kapi­ta­lizm rywa­li­za­cja to oczy­wi­ste, że nie­pro­duk­tywne a żar­łoczne niemowlę poże­gnało by ten świat. Chory czy nie­peł­no­sprawny byłby eli­mi­no­wany a matka w ramach czy­nie­nia zysków na pół etatu ruszyła by pod latarnię. Starsi euta­na­zja.….
    Dosko­nale przy­bliża kondycję ludzką, uwa­run­ko­wa­nia psychiczne,świetny film :“Zasoby ludzkie — Inży­nie­ria spo­łeczna” (you tube) łatwiej można zro­zu­mieć jakie są techniki degra­da­cji ludz­ko­ści, dla zysku i władzy. Mani­pu­la­cja spo­łe­czeń­stwem trwa od dawna. Ludzie stają się nie­świa­domi. Można zro­zu­mieć, dlaczego nie inte­re­sują się nauką, światem, pozna­niem. Zostali z pre­me­dy­ta­cją znie­wo­leni, uwstecz­nieni. Tak działa kapi­ta­lizm, Demon-kracja. Socjo­tech­niki wpływu na ludzi i spo­łecz­ność wspa­niale przed­sta­wia film ” Szczurzy król” Polecam.
    Pierwszy raz gdy usły­sza­łam zwrot “zasoby ludzkie” zapaliło mi się czerwone światło. Do tego już doszło, że współ­cze­snego nie­wol­nika jawnie degra­dują, odczło­wie­czają jako materiał roboczy i nie kryją się z tym. Niestety kapi­ta­lizm, nie­wol­nic­two, ma swe korzenie w biblii, dlatego to taka święta księga dla kapi­ta­li­zmu a zde­gra­do­wana przez socja­lizm. Posiada nawet Instruk­cje lichwiar­skie. Tem­pla­riu­sze, chyba pierwsi zasto­so­wali ban­ko­wość współ­cze­sną, pożyczki. kredyty weksle. Utopia to słowo, jest zapro­gra­mo­wa­nym psy­cho­lo­gicz­nie, auto­ma­tycz­nym odrzu­ce­niem tematu, ośmie­sza­jąc go bez logicz­nego i szer­szego wglądu. Wykład star­szego pana jest wspa­niały. Tak być powinno i tak będzie osta­tecz­nie, nie ma innej drogi. Cywi­li­za­cja rywa­li­zu­jąca, jest cywi­li­za­cją wojenną, nie przez naturę czło­wieka lecz przez system który degra­duje czło­wieka.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • adam

    problem w tym że jeśli nie projekt venus.… to nic innego nie zmieni świata na lepsze… a ludzie teraz jaki są to nie można porów­ny­wać z ludzmi którymi byli by wycho­wy­wani w tym systemie bo natura czlo­wieka jest pozna­wa­nie swiata jak kazde dziecko to robi tylko przez ten system jest zamie­niane w czarny garnitur i zapomina o naj­wa­zniej­szych rzeczach jak milosc cho­cia­zby.….. ten artykul jest mega bez­na­dziejny chetnie bym sie spotkal z Adamem adam­czy­kiem i krok po kroku wytłu­ma­czył mu co to oznacza życie… jaki ma sens luzo­wa­nie polityki.… jaki ma sens roz­wia­zy­wa­nie powierz­chow­nych powodów pro­ble­mow ???? jaki skoro one ciagle beda … zawsze beda .… wiec jaki ma sens ???? .… jednym slowem artykul prze­kla­many po calosci jak komen­ta­rze

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Cacek

      Ale to jest sztuka nie napisać żadnego konkretu i jeszcze zarzucić wszyst­kim kłamstwo 😉 Ale proszę wytłu­macz co oznacza ŻYCIE? Serio, chcę abyś mnie i nas wszyst­kich tu uświa­do­mił niczym dobry kazno­dzieja.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • adam

        zycie napewno nie jest tym co sie teraz dziecie czyli cho­dze­nie do pracy i bycie okra­da­nym przez rzad , napewno nie jest zycie w strachu przed wojna czy brakiem dachu nad glowa czy brakiem jedzenia , zycie to napewno nie jest nisz­cze­nie sro­do­wi­ska w ktorym zyjemy… zycie napewno nie jest kupy­wa­niem przed­mio­tow ktore maja sie zepsoc po pewnym czasie… zycie na pewno nie jest przy­mu­sowe dosto­so­wy­wa­nie sie do debil­nych praw i zasad ktore obecnie obo­wia­zuja .… zycie napewno nie jest kiedy system z jakiegos powodu zabierze ci wszystko co osia­gno­les w zyciu tylko dlatego ze czlo­wie­kiem steruje pieniadz.… i mozna chyba wiecej wymie­niac.…. a co to jest zycie? to jest tak jak by prze­ci­wien­stwo to co wcze­sniej napi­sa­lem .… zycie gdzie nie musisz sie martwic o jutro w koncu kazdy do tego dazy lecz nie­liczni to w tym systemie moga osiagnac.…. zycie to tez pozna­wa­nie swiata czyli to czym sie kazdy czlowiek rozni od zwierzat ale z biegiem czasu system nam to zabiera.… to jest zycie.…

        zadaj mi szcze­gó­łowe pytanie odpowiem CI na każde bez owijania.…. gdzie widzisz problem w pro­jek­cie wenus ? tylko w skrócie…

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Cacek

        Chcesz krótko a sam masz słowotok, ale niech będzie.
        W skrócie: to utopia. Piękna ale utopia.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • adam

        Ok. Dlaczego uważasz że ludzie zginą w tej “utopi” ?

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Cacek

        Ludzie nie zginą w utopii tylko do niej nie do prowadzą bo z defi­ni­cji to nie­moż­liwe. Mogą jednak zginąć starajac się ją wpro­wa­dzić tak jak to już nie raz miało miejsce w dziejach.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • adam

        Dodam, że w tej utopi dalej będą uczucia, dalej będą problemy, ale już nie takie jak w tym systemie… będą znacznie mniejsze .… człowiek będzie się martwić rzeczami bardzo pry­mi­tyw­nymi a nie tym np. że prace straci albo Rosja wiedzie.…

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • adam

        Ok. Dlaczego zgina probojac dojs do tej utopi dowiem sie w koncu ? a po drugie wiadomo ze idealnym nikt nie bedzie mozna tylko pracowac nad tym ponadto zawsze bedzie cos do odkry­wa­nia :).… w ciaz niewiem dlaczego ludzie beda padac jak kaczki docho­dzac do uko­cha­nej “utopi” ??? wydus to z siebie w koncu.…. i przy­pad­kiem mi nie mow zebym prze­czy­tal jakas ksiazke na temat utopi 😉 … sam cos madrego napisz , i’m waiting for you

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Cacek

        Nie kapuje dlaczego mam się do niczego nie odwo­ły­wać historie znasz? Bo komu­ni­ści w wielu miej­scach też chcieli właśnie nas do raju pro­wa­dzić w retoryce się NIE RÓŻNILI od Ciebie. A zresztą piszesz że czekasz na coś mądrego a sam nie napi­sa­łeś niczego kon­struk­tyw­nego tylko “Wszyscy się mylicie i KŁAMIECIE, bo ja mam rację.” Napisz może dlaczego Ty masz rację. Aha i nadal nie wiem na czym polega życie. Praw­do­po­dob­nie jesteś jedyną osobą na świecie która to wie, więc jestem nie­zmier­nie ciekawy.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • adam

        komunizm to nie project venus.…tam nie ma nikogo kto wiecej ma niz ty… nikogo.… to jest naj­istot­niej­sze.….…. w Komu­ni­zmie byli ludzie ktorzy mieli wiecej niz inni dlatego sie to rozpadlo .… Projekt venus nie zaklada ze kto­kol­wiek bedzie mial wiecej .… wiec nie bedzie zadnej osoby ktora bedzie chciala czegos wiecej bo inna ma .… jesli chodzi o zycie juz Pisalem ze to jest zycie gdzie nie musisz sie martwic o zaczy­na­jac od naj­gor­szych czyli np. wojny gdzie leca bomby z gory np. i tak dalej i tak dalej.… defi­ni­cji zycia nie ma przeciez wiesz o tym dobrze wiec zostawmy pojecie zycia, zostawmy juz to.… a co do tego ze to klamstwo to wlasnie chce cie nauczyc .… ale czekam na następne pytania bo napewno je masz skoro nie­wie­dzia­les ze komunizm to nie to samo co project wenus i to z defi­ni­cji…

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • adam

        byla pierwsza i druga wojna swiatowa.… spo­wo­do­wana pie­niedzmi.… pie­nia­dze sa dalej .… czy naprawde to tak trudno zro­zu­miec ze bedzie tak bez konca ??? a gadanie ze tak musi byc to oznacza ze ktos poprostu musi zobaczyc jak leci na niego bomba zeby zmienil zdanie.… bardzo proste

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • adam

        żeby była naj­lep­sza kon­wer­sa­cja trzy­majmy sie zawsze jednego tematu.… nie roz­ma­wiamy na zywo wiec to nie jest takie latwe dobrze sie poro­zu­miec.…

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Zasta­na­wia­łem się czy odpi­sy­wać, bo nadal nie wiem czy zbierasz się do dyskusji czy jednak do naucza­nia. Jeśli to drugie to pro­sił­bym abyś wyszedł od kon­kre­tów a nie nazy­wa­nia tez innych osób kłam­stwami, bo nie bardzo wiem jak się do tego odnieść. Ale co naj­lep­sze, nie odpo­wiada Ci tekst, który aż do ostat­niego akapitu zasad­ni­czo pochwala Projekt Venus. Tylko na koniec dałem wyraz swojemu scep­ty­cy­zmowi co do moż­li­wo­ści jego wpro­wa­dze­nia. Tak więc nie wiem, co kon­kret­nie jest “kłam­stwem”.

        Co do uto­pij­no­ści oraz porównań do komu­ni­zmu, to nasuwają się one same i zgadzam się tu z Cackiem. Oczy­wi­ście, projekt Venus nie jest stricte komu­ni­zmem, ale ma z nim bardzo ważne, pod­sta­wowe elementy styczne. Jeżeli czytałeś Kapitał czy Manifest to wiesz, że “złem wszyst­kiego” pozo­stają środki pro­duk­cji pozo­sta­jące w pry­wat­nych rękach. To samo mówi nam Fresco: własność prywatną trzeba zli­kwi­do­wać! Co dalej? Likwi­da­cja prawa, które nie będzie już potrzebne: toż to niemal cytat z Lenina, który również uważał, że kodeksy będzie można wyrzucić a państwo w końcu obumrze. To samo dotyczy pie­nię­dzy, bo jak pewnie wiesz, bol­sze­wicy także pragnęli zli­kwi­do­wać walutę, ale po prostu okazało się prak­tycz­nie nie­moż­liwe. Tak więc punktów wspól­nych jest sporo i chcąc deba­to­wać nad takimi roz­wią­za­niami należy wziąć pod uwagę nasze doświad­cze­nia. Igno­ru­jąc je, zwy­czaj­nie ogra­ni­czamy się do opo­wia­da­nia bajek.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • adam

        świetnie Adam, zgadza się wszystko co napi­sa­łeś … a nawet prze­wi­dzia­łeś że prze­je­cha­łem skrolem w dół bo inte­re­so­wało mnie tylko twoje pod­su­mo­wa­nie.… Jeśli z tobą roz­ma­wiam to chce abyś nie rzucał cytatami innych tylko jak już używał je w swoim imieniu żeby było jasne że to co piszesz jest prosto od Ciebie a nie “bo ktoś tak napisał”.… ale mniejsza o to , narazie porusze opty­mal­nie 2 kwestie:

        1. Po pierwsze już wyja­śni­łem czemu komunizm jest inny niż projekt venus, powtorze tutaj ludzie nie mieli w pro­jec­kie wenus wszystko beda mieć. Koniec tematu. jest jeszcze duzo różnic mniej istot­nich ale jeśli nadal problem ze zro­zu­mie­niem to tylko osobista rozmowa z tobą wchodzi w gre żeby to dokład­nie prze­ana­li­zo­wać …

        2. nie mozna zli­kwi­do­wac prawo ot tak… trzeba to stop­niowo po pierwsze robić … żeby to zro­zu­mieć, trzeba umieć zobaczyć świat od początku narodzin dziecka w świecie venus.… bo tylko tak można zro­zu­mieć ten świat oczami czło­wieka który już w nim jest i się w nim narodził.… więc wyobraź sobie że się uro­dzi­łeś.….… wyobra­żam właśnie jak wszyscy pracują nad jakimiś pro­jek­tami , każdy człowiek zajęty jest czymś, chodzisz po tym świecie i widzisz tylko artystów spor­tow­ców i naukow­ców … dora­sta­jąc starasz się swoje talenty odnaj­dy­wać… lecz nie ma żadnego prawa ponieważ nie ma pie­nię­dzy, każdy dobrze wie na co może sobie pozwolić np. jak byś stał koło basenu i ja dla żartu wrzucam Cie do wody jest to przy­pa­dek czysto naukowy ponieważ bardzo dobrze zdaje sobie sprawe z tego że tobie się nic nie stanie a przy­czyną była czysta zabawa.… odmienna sprawą jest Ciebie zabić okraść i tak dalej gdzie przy­czyną były pie­nia­dze jak zawsze i wszędzie.…

        WIĘC taki człowiek nie potrze­buje prawa żeby wiedzieć co jest dobre a co złe … jesteśmy podobni do zwierząt z tym że one tylko zjadają inne zwie­rzęta , my nie musimy siebie zabijać na wzajem ani okradać żeby przeżyć robimy to bo są pie­nią­dze .…a za sprawą roz­wi­nię­tego mózgu mamy moż­li­wość pozna­wa­nia kosmosu i tym możemy się tylko zajmować bo sprawy czysto ziemskie będą roz­wią­zane w pare lat bo to banalne problemy tech­niczne dla 5 milarda ludzi gdzie każdy myśli właśnie o tych pro­ble­mach a nie o pro­ble­mach oso­bi­stych w obecnym systemie.… oczy­wi­ście nie będzie filmów sen­sa­cyj­nych zamiast tego mogą być filmy kome­diowe itp. dużo rzeczy będzie zre­du­ko­wa­nych żeby takie dziecko nie uczyło się złych nawyków i wogóle co jest totalnie bez sensu bo zabi­ja­nie się na wzajem nie uważam za normalne i poka­zy­wa­nie tego w tele­wi­zji .… nawet jeśli to jest tylko film .….

        3. Projekt venus nie jest osta­teczną wersją… jest dobrym kie­run­kiem ktory nas inspi­ruje do myslenia … niechce dązyć do ideau żeby czlowiek w takim swiecie chodzil jak robot … .project venus to naj­lep­sze zacze­pie­nie aby przy­naj­mniej wyeli­mi­no­wac wojny glod i strach przed utrata pracy.….. bo to jest mocno sko­rum­po­wana historia z tymi wojnami i praca.… to jest naj­wa­zniej­sze .…. jak mozna uniknac wojny inaczej ??? jak nie likwi­du­jac pie­nie­dzy ???? a jak nie ma pie­nie­dzy to musi byc tech­no­lo­gia ktora bedzie wyko­ny­wac prace za nas .…. a jak nie bedziemy musielli pracowac to bedziemy musieli sie zajac czyms innym dalej to juz bedzie zalezec od naszej wyobra­zni.… ale napewno nie dopu­scimy zebysmy dazyli do utopi.… ale przy­naj­mniej zli­kwi­du­jemy naj­gor­sze problemy swiata. …

        4. jestem za tym zeby zakon­czyc ta rozmowe. tego sie nie da opisac to trzeba powie­dziec.….… poniewaz bardzo szybko by sie doszlo do sedna i zgody 🙂 tak… teraz to wiem ze piszac o pro­jek­cie venus mozna pisac pisac pisac i tak bez konca .…. to nie ma sensu .…. ja musze Ciebie widziec i od razu odpo­wia­dac na każdą wąt­pli­wosć z tym się zgodzisz zapewne.… wiec wybacz­cie mi moi mili fajnie sie roz­ma­wialo w razie co chetnie sie spotkam przy piwie i pody­sku­tuje o tym ale nie na forum i nigdy wiecej juz.…

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Emilia Agnieszka Win­czew­ska

        ale jak można porów­ny­wać czasy Lenina kiedy ludzie masowo umierali z głodu a wmawiano im że to przez to że za mało pracują i są okradani przez wrogów systemu do moż­li­wo­ści współ­cze­snych tech­no­lo­gii i zapew­nie­nia wszyst­kim pod­sta­wo­wych potrzeb

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Każda epoka ma swoje problemy. Wtedy było nim to aby każdy miał co do garnka włożyć; dziś mało który miesz­ka­niec zachod­niego świata jest gotowy zre­zy­gno­wać z nowego iPhone’a.

        Poza tym Emilio — nie porów­na­łem nigdzie “czasów Lenina” z współ­cze­snymi — choć w wielu rejonach świata nie byłoby to wcale porów­na­nie złudne. Mówiłem o kon­kret­nych ideach, które, czy to się nam podoba czy nie, są żywcem wycią­gnięte z Mani­fe­stu Komu­ni­stycz­nego. Może są uży­teczne? Ja tego nie neguję z automatu. Namawiam jednak do korzy­sta­nia z naszych dotych­cza­so­wych doświad­czeń. Ten świat może nie przeżyć kolejnej utopii.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Emilia Agnieszka Win­czew­ska

        Czy „ żywcem wyjęte” nie ana­li­zo­wa­łam, nie chce mi się. Nie ma dla mnie zna­cze­nia, fakt że się dana idea nie spraw­dziła kiedyś, bo ta sama idea nie będzie już tym samym w nowych warun­kach. Oczy­wi­ście, że trzeba brać pod uwagę dotych­cza­sowe doświad­cze­nia. Człowiek po to żyje aby stale próbować i ulepszać…przecież nie byłoby to odwzo­ro­wa­nie tamtej „utopii” (ale nie lubię tego słowa) bo łatwiej jest zre­zy­gno­wać z nowego iPhone’a (ja np. nie posiadam i nie zamie­rzam bo zupełnie mi wystar­cza stara komórka z odzysku którą będę używać aż padnie) niż z „wypeł­nie­nia garnka” a jeżeli dzięki temu mogę napełnić garnek tej części ludz­ko­ści która ma pusty to mnie oso­bi­ście to satys­fak­cjo­nuje bardziej niż nowe zbędne zabawki. I to nie tylko z czysto huma­ni­tar­nych pobudek, bo taka część ludz­ko­ści jak już sobie napełni brzuszki to będzie jej się lepiej myślało i i istnieje praw­do­po­do­bień­stwo wyło­nie­nia z niej jakiegoś odsetka geniuszy dzięki którym także mnie lub ewen­tu­al­nie moim potomkom będzie żyło się lepiej. Poza tym gdyby przyjąć zało­że­nie że ludzkość ewoluuje i uczy się na błędach co jest z resztą zupełnie logiczne to co wczoraj było uznane za utopię jutro może mieć całkiem realne szanse reali­za­cji. Oczy­wi­ście nie twierdzę, że nie pojawią się nowe zagro­że­nia których teraz nie jesteśmy w stanie sobie wyobra­zić, ale dlaczego z góry zakładać że świat może tego nie przeżyć…

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Mff

        Nie są to postu­laty wypro­wa­dzone z mani­fe­stu komu­ni­stycz­nego…
        Tylko z naukowej analizy ludzkich zachowań- Ci co tak, bardzo pragną iPhona… Zostali uwa­run­ko­wani na bycie kon­su­men­tami…

        Analiza sta­ty­styki pozwala stwier­dzić, że istnieje zależ­ność między kry­mi­na­li­za­cją i przemocą, a roz­war­stwie­niem spo­łecz­nym…
        Tu nie chodzi o ideową równość jak w komu­ni­zmie, tylko o wyeli­mi­no­wa­nie przy­czyny nie­ko­rzyst­nych zjawisk spo­łecz­nych 😉

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • adam

        pozatym gene­ral­nie mam to w nosie czy komus sie podoba obecny system bo taka osoba mnie totalnie nie inte­re­suje .… chce udo­wod­nic tylko ze sa znacznie cie­kaw­sze swiaty .… ale ten artykul jest tak ciezki ze az glupi w tym artykule to dopiero pieprzy sie trzy po trzy zamiast kon­kret­nie powie­dziec w czym sie widzic problem w 2 zdaniach .… kazdy zakuma prosze sie o to nie martwic bo odwrotny robi skutek kiedy sie pisze wywody na milion stron i w dodatku o rol­ni­kach i monetach nie wytrwa­lem do konca bo juz na poczatku sens dla mnie byl zepsuty sama podstawa wiec dalej nie musze czytac skoro juz na poczatku wiem co jest nie tak.….

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Emilia Agnieszka Win­czew­ska

        autor artykułu problem widzi głównie w ludziach którzy wg niego są jacy są i się nie zmienią ale ja się z tym nie zgadzam moim zdaniem bardzo dużo zależy od wycho­wa­nia które niestety w obecnym systemie można określić jako „dno i wodorosty”…gdyby sposób wycho­wa­nia od żłobka opierał się na war­to­ściach takich jak miłość, przyjaźń, współ­praca, bez­pie­czeń­stwo i roz­wi­ja­nie kre­atyw­nego myślenia a nie na dominacji,rywalizacji, lęku, odtwór­czej nauki i utrzy­my­wa­nia ludzi w per­ma­ment­nym poczuciu zani­żo­nej własnej wartości to i spo­łe­czeń­stwo byłoby inne poza może jakiś jed­nost­kami. W świecie gdzie naj­le­piej wyna­gra­dzani są spe­ku­lanci którzy potrafią wyko­rzy­stu­jąc luki w prawie dobrze oszukać okraść, politycy którzy za duże pie­nią­dze pilnują aby system się utrzymał, albo wojskowi którzy dla korzyści systemu niszczą bied­niej­sze kraje i zabijają ich ludność oraz wysyłają oby­wa­teli na śmierć a nie np.wychowawcy i ludzie nauki którzy starają się „popchnąć” ludzkość do przodu czy cho­ciażby matka jak naj­le­piej wycho­wu­jąca swoje dzieci nie ma szans na zmianę…

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • adam

        jesli poprostu podoba ci sie obecny system i chcesz go zmieniac chodzac na wybory i konczysz na tym to temat uwazam za zamkniety, chyba ze masz wat­pli­wo­sci to ja chetnie je rozwieje…

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • adam

        to co ja chce to to żebyś zadał jeden problem odnośnie pro­ble­mów project venus.… żeby nie robić zamie­sza­nia.… prosze pisz krótko nie ma naj­mniej­szej potrzeby mydlenia oczu.…

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Grzegorz Gregor

    Jestem futu­ro­lo­gią zafa­scy­no­wany od dziecka. Brak nam Alter­na­tyw­nej Kon­cep­cji. Nowa Kon­cep­cja, Projekt..X — Lepszy Świat? — “Nigdy nie zmienisz stanu rzeczy poprzez zwal­cza­nie ist­nie­ją­cej rze­czy­wi­sto­ści. Aby coś zmienić zbuduj lepszy model, który sprawi, że ist­nie­jący będzie prze­sta­rzały.” R. Buck­min­ster Fuller.
    “(…) To praw­dziwy kretynizm,że nasze spo­łe­czeń­stwo zamiast być raczej zor­ga­ni­zo­wane wg nowo­cze­snych odkryć nauko­wych polega na ide­olo­giach panów z pre­hi­sto­rii jaką jest osiem­na­sty i dzie­wiet­na­sty wiek ! “(Czyli: komunizm, kapi­ta­lizm, socja­lizm.” (…) cały spór lewicy z prawicą jest czysto filo­zo­ficzną gadaniną”.)
    Noam Chomsky — “PODSTAWOWE POTRZEBY — Współ­cze­śnie dys­po­nu­jemy tech­nicz­nymi i mate­rial­nymi środkami, dzięki którym możliwe byłoby zaspo­ko­je­nie pod­sta­wo­wych potrzeb wszyst­kich ludzi. Nie wypra­co­wa­li­śmy jednak środków kul­tu­ro­wych i moral­nych – ani
    demo­kra­tycz­nych form orga­ni­za­cji spo­łe­czeń­stwa – które umoż­li­wi­łyby huma­ni­tarne i racjo­nalne wyko­rzy­sta­nie.” mate­rial­nego majątku i władzy.”
    IDEE dru­go­rzędne — Piramida Maslowa: https://pl.wikipedia.org/wiki/Hierarchia_potrzeb
    ang. needs hie­rar­chy.
    “Widzę w naj­bliż­szej przy­szło­ści nad­cią­ga­jący kryzys, który nie daje mi spać, który sprawia, że drżę o przy­szłość mojego kraju. Kor­po­ra­cje wstąpią na tron, nastąpi era korupcji w Wysokich Urzędach, a Władza Pie­nią­dza zrobi wszystko, by — żerując na uprze­dze­niach Narodu -
    panować tak długo, aż całe bogactwo trafi w ręce nie­licz­nych, a Repu­blika zostanie znisz­czona.” — Abraham Lincoln.
    “I see in the near future a crisis appro­aching that unnerves me and cause me to tremble for safety of my country; cor­po­ra­tions have been enth­ro­ned, an era of cor­rup­tion in High Places will follow, and the Money Power of the country will endeavor to prolong its reign by working upon the pre­ju­di­ces of the People, until the wealth is aggre­ga­ted in a few hands, and the Republic destroyed. “- Abraham Lincoln

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Sta­ni­sław Mił­kow­ski

    Naj­lep­szy, bo naj­bar­dziej pod­sta­wowy i prosty nowy system spo­łecz­nej orga­ni­za­cji, z którego można wypro­wa­dzać złożone reguły, wymyślił Jezus Chrystus. Gdyby ludzie sto­so­wali się do 11 przy­ka­za­nia, mie­li­by­śmy praw­dziwy raj na ziemi i to nawet bez koniecz­no­ści zbyt­niego rozwoju nauki. Jest tylko jeden problem — ludzie nie pasują do tego systemu. Nawet gdybyśmy od początku wycho­wy­wali dzieci tak, aby stawiały empatię i miłość ponad wszystko, to i tak wystar­czy jedna! osoba, aby porządek zburzyć. Jeden człowiek, który miast nad­sta­wiać drugi policzek będzie tłukł bliźnich po pysku, albo ster­ro­ry­zuje 7 miliar­dów owieczek, albo sprawi, że owieczki mu oddadzą. Tak czy inaczej to oznacza kres nowego spo­łe­czeń­stwa.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • nic

    Na szczę­ście są projekty naukowe w które można topić kasę do woli. A czym dalej w las to większe koszty.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://komuna74.blox.pl/html polldd74 .

    No właśnie gdyby trak­to­wać pieniądz jak każdy towar to ozna­cza­łoby, że każdy może go pro­du­ko­wać, a na to jakoś władza się nie chce zgodzić. Gdyby tym pie­nią­dzem było jak kiedyś złoto to wtedy już szybciej (chociaż lepszy byłby pier­wia­stek nie nadający się zasto­so­wać tech­no­lo­gicz­nie).

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://komuna74.blox.pl/html polldd74 .

    Takie czy inne słowo pisane to kwestia gustu, te jachty to jeszcze pół biedy. Znacznie lepszy biznes jest na pro­du­ko­wa­niu np. broni (a gdzie tu jaka­kol­wiek korzyść). Nato­miast problem naukowca i nowinek z życia gwiazd fil­mo­wych jest gdzie indziej. Trzeba skasować prawa autor­skie i wtedy odwrócą się relacje dochodów naukowca i gwiazdy filmowej.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://komuna74.blox.pl/html polldd74 .

    Co do roz­ma­wia­nia z pozycji siły to w 1939 i 1945 już poroz­ma­wia­li­ście, w efekcie komunizm rozlał się na pół świata, prawdę mówiąc podobnie myśleli Kliszko i Cyran­kie­wicz, jeden chciał strzelać, drugi odcinać rękę kontr­re­wo­lu­cji. Przy­naj­mniej wiem skąd czerwoni nauczyli się swoich metod dyskusji.
    A co do socjału i deficytu to niestety mylisz się przy­naj­mniej w odnie­sie­niu do Polski. Tylko nie­wielka część (po wpro­wa­dze­niu 500+ większa) tych wydatków ma cha­rak­ter socjalny. Gro z nich to haracz w formie podatków trans­fe­ro­wany do pry­wat­nego biznesu, (od szkół począw­szy), na kon­cer­nach far­ma­ceu­tycz­nych, ubez­pie­cze­nio­wych (lata przymusu OFE) i zbro­je­nio­wych, no i przede wszyst­kim banków, bo deficyt musimy finan­so­wać z pożyczek w pry­wat­nych bankach). Eme­ry­tury owszem, ale są one takim samym zobo­wią­za­niem państwa jak każde inne, prze­li­czal­nym na pie­nią­dze z resztą, a nie przy­wi­le­jami jak opowiada pro­pa­ganda. Nawiasem mówiąc naj­wię­cej tych “przy­wi­le­jów” namnożył guru polskiej trans­for­ma­cji Bal­ce­ro­wicz na początku lat 90-tych, dzięki temu, że na wcze­śniej­sze eme­ry­tury wysłano 2 mln. ludzi bez­ro­bo­cie wzrosło “tylko” do 3 mln. inaczej ludzie wyko­pa­liby towa­rzy­stwo spod znaku “S” po 2 latach szoku bez terapii.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://komuna74.blox.pl/html polldd74 .

    A co to jest ta własność prywatna, gdzie są jej granice? Przecież kiedyś zwo­len­nicy nie­wol­nic­twa używali jako głównego argu­mentu wła­sno­ści pry­wat­nej. Czy jak ktoś ukradł i ktoś odzie­dzi­czył, albo kupił świa­do­mie od zło­dzieja i podzie­lił się z wymiarem spra­wie­dli­wo­ści więc go nie złapali to mamy już świętą własność prywatną, czy mienie z prze­stęp­stwa, czy zło­dziej­stwa które nie zostało uda­rem­nione, ani ukarane przed sko­rum­po­wa­nym sądem, albo wręcz zostało zale­ga­li­zo­wane wylob­bo­wa­nym prawem przed jego popeł­nie­niem?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://komuna74.blox.pl/html polldd74 .

    Ja chętnie się odniosę do powyż­szych argu­men­tów bo widzę, że obaj wierzymy w utopie tylko inne.
    Co do ptk.1 roz­wią­za­nia sprzeczne z ludzką naturą wdrażane wbrew woli więk­szo­ści ludzi tu pełna zgoda. Gdyby politycy — komu­ni­ści czytali Marksa to wie­dzie­liby, że baza prze­wraca nad­bu­dowę, czyli po ludzku mówiąc więk­szość ludzi obala system zastę­pu­jąc go wydaj­niej­szym i spra­wie­dliw­szym. Tak było gdy feu­da­lizm zastę­po­wał ustrój nie­wol­ni­czy, a potem kapi­ta­lizm zastę­po­wał feu­da­lizm powo­du­jąc gigan­tyczne uwol­nie­nie rynku (likwi­du­jąc pod­dań­stwo i podział stanowy). Rewo­lu­cja bol­sze­wicka eks­por­to­wana na świat to nie była tego typu zamiana, nato­miast tam gdzie spo­łe­czeń­stwa wpro­wa­dzały socja­lizm po swojemu wyszło jednak lepiej np. w Chinach czy choćby Jugo­sła­wii gdzie system upadł wskutek inter­wen­cji z zewnątrz. Więc jak ludzie ogłu­pieni lub zado­wo­leni to zmiana systemu oznacza dra­ma­tyczne koszty i wyda­rze­nia, a efekt może być gorszy od stanu zasta­nego. Dar­wi­nizm jednak sprawy nie załatwii, bo zwyciężą nie mądrzejsi i bardziej świadomi, tylko bardziej bez­względni, lepiej zor­ga­ni­zo­wani, bardziej zde­mo­ra­li­zo­wani tak to niestety wygląda wśród ludzi. U zwierząt działa, bo zwie­rzęta w tym ssaki instynk­tow­nie utrzy­mują rów­no­wagę ze śro­do­wi­skiem natu­ral­nym, nie żrą więcej niż potrze­bują, nie zabijają dla frajdy, prestiżu, honoru, choć robią to czasem dla władzy, ale tej władzy używają też tylko w stopniu potrzeb­nym do tego by mieć więcej jedzenia, samic, potom­stwa i tyle. Gdyby zwie­rzęta działały jak ludzie dra­pież­niki doko­na­łyby eks­ter­mi­na­cji rośli­no­żer­ców, a potem same wymarły, nawet wirus choć zacho­wuje się jak człowiek jest ogra­ni­czony bo po zabiciu nosi­ciela nie może się roz­prze­strze­niać, więc zaraź­liwy nie może być zabójczy, a zabójczy nie może być zaraź­liwy. Człowiek może wynisz­czać swój gatunek, a dzięki tech­no­lo­gii i roz­mna­ża­niu na potęgę zniszczy życie na planecie zanim sko­lo­ni­zuje kolejną, znisz­cze­nie będzie efektem coraz ostrzej­rzej walki o kurczące się zasoby i prze­strzeń, to nie kwesti czy, ale kiedy.

    Uwol­nie­nie rynku dokonało się gdy feu­da­lizm zastą­piono kapi­ta­li­zmem, nigdy ten rynek nie był za bardzo wolny, kapi­ta­li­ści ci na górze zawsze używali swojego państwa żeby słabszym narzucić nierówne reguły gry przy pomocy siły, ale na swoim podwórku choć trochę tych reguł się trzymali. Tak to były złote czasy kapi­ta­li­zmu, to był okres gdy inno­wa­cyj­ność, kon­ku­ren­cyj­ność, pra­co­wi­tość, ale i rze­tel­ność, i budowana uczci­wo­ścią wia­ry­god­ność dawała premię przy podziale zysków, w tamtym kapi­ta­li­zmie dzisiaj byłeś poten­ta­tem, a jutro popeł­nia­jąc błąd lądo­wa­łeś pod mostem, jak w XIX wiecznej Łodzi. Neo­li­be­ralny kapi­ta­lizm, który mamy dzisiaj nie jest jednak jak błędnie twierdzą liber­ta­ria­nie, czy kor­wi­ni­ści skutkiem polityki socja­li­stów, którzy znisz­czyli dobrze dzia­ła­jący mecha­nizm, tylko natu­ralną w kapi­ta­li­zmie dege­ne­ra­cją, nie będzie już sytuacji gdy wielu kapi­ta­li­stów ze sobą kon­ku­ruje, nie będzie wielu kapi­ta­li­stów, będzie jeden duży, który kupii sobie prawo, które jego dzia­łal­ność wyłączy z dzia­ła­nia wolnego rynku, zapew­nia­jąc mu dochody i zdej­mu­jąc wszelkie ryzyko dzia­łal­no­ści gospo­dar­czej. Ten kto był bliżej silnej władzy, a ta władza miała siłę mili­tarną i poli­tyczną zadbał, żeby żadna kon­ku­ren­cja nie spędzała mu snu z powiek. Poza tym kon­ku­ren­cję można kupić, zostawić jej markę, która jest chro­niona przez poten­cjał US Army, nawet jeśli komuś uda się wymyślić coś war­to­ścio­wego będzie wolał sprzedać swój pomysł za pie­nią­dze dające poczucie sta­bil­no­ści na parę pokoleń wstecz, zamiast ryzy­ko­wać kon­ku­ro­wa­nie z wielkimi, biorąc pie­nią­dze pozbywa się ryzyka.
    Nie będzie więc uwol­nie­nia rynku, a raczej wolny rynek będzie tylko dotyczył tych na dole, którzy są zbyt słabi by np. wywal­czyć sobie gwa­ran­to­waną prawem doży­wot­nią rentę. Pra­cow­nicy będą kon­ku­ro­wać nie­wol­ni­czą pracą, w manu­fak­tu­rze dla kor­po­ra­cji, która poza promocją znaku fir­mo­wego niczym się nie zajmuje. Dlatego nie ma postępu, a jakość towarów codzien­nego użytku jest równie fatalna jak w PRL i stale się pogarsza (choć wraz z moż­li­wo­ściami nabyw­czymi spadają też ceny). Nato­miast ceny towarów nie­zbęd­nych do życia, czyli miesz­ka­nia, prądu, ogrze­wa­nia, leków, wody, takich gdzie człowiek nie wybiera tylko musi, rosną i będą rosły, bo tam kon­ku­ren­cji nie był i nie będzie, a wolnego rynku też nie ma gdy z jednej strony jest przymus albo bio­lo­giczny, albo prawny.
    Ostatnia kwestia to długi i zupełny absurd powią­za­nie ich z lek­ko­myśl­no­ścią. Jest to zupełny nonsens, owszem zdarzają się ludzie lek­ko­myślni, którzy nie widzą związku pożyczki z długiem, ale jeśli jest to tylko lek­ko­myśl­ność za którą nie stoi defekt psy­chiczny, lub jakieś uza­leż­nie­nie od używek lub zachowań (hazard, seks, zakupy), to po jednej lekcji od życia lek­ko­myśl­ność znika, owszem może wrócić na starość, ale uwiąd to też niestety defekt, choć nie choroba.
    Zde­cy­do­wana więk­szość ludzi unika poży­cza­nia pie­nię­dzy jeśli nie musi, ludzie poży­czają naj­czę­ściej wtedy gdy nie mają wyjścia, przy­mu­szeni sytuacją braku dachu nad głową, bez­ro­bo­cia, choroby, ew. wierząc, że spłacą zadłu­że­nie bo są młodzi (kredyty na studia). To perfidny i dosko­nały system, zadłu­żony pra­cow­nik jest potulny i tyra na coraz gorszych warun­kach, a te glo­bal­nie coraz gorsze warunki pracy spra­wiają, że coraz częściej zadłu­ża­nie staje się nie­zbędne do prze­ży­cia. Dotyczy to też biznesu, ale takiego mniej­szego, który fak­tycz­nie działa po staremu, czyli wła­ści­ciel zarabia i ryzykuje. Drogi pieniądz i tania praca spra­wiają, że nawet rentowna firma jest zmuszona do kre­dy­to­wa­nia swojej pod­sta­wo­wej dzia­łal­no­ści, ubez­pie­cza­nia płat­no­ści, kredytów obro­to­wych itd… To coraz większa pozycja w kosztach, wymu­szo­nych przez politykę państw, a nie sposób na pro­wa­dze­nie dzia­łal­no­ści.

    Kapi­ta­lizm się kończy i trzeba szukać czegoś nowego to jedno jest dla mnie pewne.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Karol Pietrak

    A co z nie­ustan­nie zwiek­sza­ja­cym sie przy­ro­stem natu­ral­nym?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Praw­do­po­dob­nie chodzi o wzra­sta­jącą liczbę ludności; bo sam przyrost natu­ralny jako taki już zaczyna spadać i wszystko wskazuje na to, że ta ten­den­cja będzie się utrzy­my­wać.

      Tak czy inaczej, pytanie wymaga roz­wi­nię­cia. O demo­gra­fii napisano tomy, więc nie bardzo wiem czego dotyczy wąt­pli­wość.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Karol Pietrak

    Tak. Chodzi o wzra­sta­jaca liczbe ludnosci. Sa ludzie gloszacy widmo wiel­kiego glodu i nie­do­boru wody twierdza ze to ma nadejsc miedzy 2030 a 2040 rokiem. Wskutek tego nastapi wielkie wylud­nie­nie ziemi. Czy jesli ludzie beda zyli we wzgled­nym dobro­by­cie bez obo­wiaz­kow, majac wszystko na wysie­gnie­cie reki, duzo wolnego czasu nie beda sie nad­mier­nie roz­mna­zac?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Przede wszyst­kim, jak pokazuje praktyka: roz­mna­żają się spo­łe­czeń­stwa biedne, patriar­chalne i nie­wy­kształ­cone. Lepsza edukacja to większa świa­do­mość i sta­bi­li­za­cja demo­gra­ficzna. Trudno obawiać się czy świat z Projektu Venus wywoła boom demo­gra­ficzne, skoro boom powstało już bez niego. 😉

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0