Sponsorowane


www.autoczescionline24.PL

Tagi


Archiwa


Zaprzyjaźnione


/ 12

Artykuły

5 rzeczy, które powinieneś wiedzieć o Planecie X

22nd Sty '16

Kilka dni temu astronomowie z Caltechu opublikowali artykuł, który wzbudził w środowisku wielkie podniecenie. Jeśli mają oni rację (a pewności siebie im nie brakuje!) to będziemy świadkami uzupełnienia modelu Układu Słonecznego o dodatkową planetę. Warto jednak wiedzieć, że bynajmniej nie jest to idea nowa, a wieści o Planecie X pojawiają się regularnie od ponad stu lat.

1. Szukano jej jeszcze przed Plutonem

lowell planet xZabawny fakt jest taki, że legenda Planety X jest starsza niż dzieje byłej, dziewiątej planety naszego systemu. XIX-wieczni uczeni, wnet po odkryciu Neptuna zorientowali się, że konstrukcja Układu Słonecznego nie funkcjonuje tak jak powinna. Zarówno orbita Neptuna jak i sąsiedniego Urana wykazywały drobne anomalie, sugerujące, iż za granicą 4,5 miliarda kilometrów koniecznie powinno istnieć coś jeszcze. Coś co ochrzczono roboczą nazwą Planety X bądź Planety O (ponieważ „O” występuje w alfabecie po „N” jak Neptun).

Taki wniosek bardzo ucieszył bogatego i ekscentrycznego Percivala Lowella. 
To właśnie za sprawą datków tego pana, młodzieniec nazwiskiem Clyde Tombaugh, dostrzegł w 1930 roku Plutona – pierwszy w dziejach obiekt transneptunowy. Trudno powiedzieć czy obiekt o średnicy niecałych 2,5 tys. kilometrów spełnił wielkie oczekiwania Lowella, który miał pecha nie dożyć tego odkrycia. Zapewne nie. Astronom wspomniał w swoim pamiętniku, o nadziejach na ustrzelenie ciała niebieskiego o masie siedmiokrotnie większej od Ziemi oraz sześciokrotnie jaśniejszego od planety Tombaugha. Taki olbrzym mógłby z powodzeniem tłumaczyć wszystkie problemy związane z mechaniką Układu. Filigranowy Pluton zrobił szybką karierę, ale gros uczonych traktowało skalno-lodowy glob co najwyżej jako przystawkę przed daniem głównym, którego wciąż nie podano. Mimo natrętnych nalegań gości. 

Niestety. Dekady mijały, a mimo bujnego rozwoju sprzętu i nauki, nikt nie zdołał trafić choćby na cień „prawdziwej” Planety X.

2. Temat powraca raz za razem

pluto orrbitEpizodycznie pomysł wznowienia poszukiwań odległego globu wypływa co kilka lat. Przykładowo w latach 70. Joseph Brady, badając sławną kometę Halleya, doszedł do wniosku, iż na jej ruch wpływa jakieś duże ciało – może nawet gabarytów Jowisza – leżące co najmniej dwa razy dalej od Słońca niż Pluton. Koledzy po piórze bezlitośnie zrugali te przypuszczenia, zauważając, że wypuszczające swoje „soki” komety, nie są na tyle przewidywalnymi obiektami, aby ich nieregularności traktować zbyt poważnie. Nie zważając na to, do zamysłu Brady’ego nawiązywali jeszcze m.in. John Matese i Daniel Whitmire. Oni również, bodaj jako pierwsi nadali hipotetycznej planecie konkretną nazwę: Tyche. W końcu, co to za planeta bez porządnego, mitologicznego imienia?

Sprawa znów powróciła do łask z wielkim impetem pod koniec ubiegłego stulecia. Sondy z serii Voyager i Pioneer, po kilkunastu latach od wystrzelenia, jako pierwsze ziemskie urządzenia przekroczyły orbitę Neptuna. Misje ukazały bogactwo odległego Pasa Kuipera, inicjując na nowo wiele dyskusji na temat genezy i struktury systemu solarnego – jak się okazało  sięgającego znacznie, znacznie dalej niż ktokolwiek przypuszczał. Oczywiście żadna z sond nie wpadła na nową planetę, jednakże uciekające w przestrzeń Pioneery 10 i 11, zarysowały na tyle ekscentryczną trajektorię lotu, aby znów zacząć zadawać pytania. Czy zadziałała na nie grawitacja ukrytego cielska gazowego olbrzyma? Czy z einsteinowską ogólną teorią względności na pewno wszystko jest w porządku? A może wpływ na ich kurs miała energia, w nadmiarze wypromieniowywana przez napędzające sondy reaktory? Zajmująca się problemem ekipa Johna Andersona wykluczyła błędy pomiarowe, a społeczność naukowa przychyliła się ku ostatniej z przedstawionych hipotez.

Jednak wykorzystując dobrą koniunkturę, wielu astronomów próbowało wywlec z grobu truchło Tyche. Ich zapał ostudzili Robert Harrington i Erland Standish, wysuwając hipotezę wyjaśniającą narastające sprzeczności przez niewielkie niedoszacowanie masy Neptuna – rzędu pół procenta. W 1993 roku Standish pisał na łamach Astronomical Journal:
„Wiele karier zostało poświęconych długim sesjom z użyciem koła południkowego, dla obserwacji gwiazd i planet, na przestrzeni ostatnich trzech stuleci. Obserwacje te stanowiły jedne z najbardziej dokładnych pomiarów naukowych na jakie mogliśmy sobie pozwolić przed pojawieniem się elektroniki. Liczne sukcesy wynikające z ich zastosowania są z pewnością niezwykle imponujące. Jednakże, jak w przypadku wszystkich pomiarów, dokładność ma swoje ograniczenia, poza którymi mogą kryć się istotne informacje. Jest wiele przypadków, w których ta granica leży poza naszymi możliwościami; Planeta X jest z pewnością właśnie takim przypadkiem.”
Erland Standish

3. Tyche czy Nibiru?

nibiruOczywiście tajemniczy obiekt kosmiczny, o niejasnej charakterystyce to gorący temat dla fantastów i bajkopisarzy. Wcale nie będę zdziwiony jeśli wielu z was słysząc o ostatniej pracy dotyczącej Planety X, skojarzyło ją z obecną w wielu teoriach spiskowych, złowieszczą planetą Nibiru. Jej legendę zawdzięczamy dziennikarzowi Zechariemu Sitchinowi, znanemu z prób naszkicowania alternatywnej historii Ziemi i ludzkości. Jak każdy szanujący się pseudonaukowiec, Sitchin uwielbiał starożytne mity i opowiadania, których treść stawiał ponad współczesną nauką. W wydanej tuż przed śmiercią książce The End of Days, przekonuje on o istnieniu masywnej planety obiegającej Słońce po wydłużonej orbicie, co 3600 lat. Według jego wyliczeń Nibiru ostatnim razem znalazła się blisko Ziemi w roku 506 roku p.n.e., aby powrócić w roku 2900.

Na stronach fanów pseudonaukowych teorii możemy się dowiedzieć, że planeta Sitchina wpływa na ziemski dryft kontynentalny, na anomalie w polu magnetycznym czy zmiany klimatyczne. Czym różni się idea Nibiru od naukowej Tyche? Przede wszystkim Nibiru miałaby wkraczać bardzo głęboko w Układ Słoneczny, wpadając przed orbitę Jowisza i zachowując się niczym słoń w składzie porcelany. To dość absurdalne założenie, bo gazowy olbrzym regularnie przecinający orbity kilku innych planet, w ciągu miliardów lat nie mógłby nie doprowadzić do kraksy. Tyche ma również wydłużoną orbitę, ale nawet jej przypuszczalne peryhelium znajduje się poza orbitą Plutona; a na pewno Neptuna. Planeta X niemal na pewno nie może mieć bezpośredniego wpływu na sytuację Ziemi.

4. Niektórzy chcieliby drugiego Słońca

brazowe karly

Kilka spośród poznanych dotychczas brązowych karłów.

Powstały również koncepcje o większym rozmachu. Może tysiące jednostek astronomicznych stąd – nawet poza granicami Obłoku Oorta – czai się nie planeta, ale inna gwiazda? Nie jest to wcale ekstrawagancki pomysł: mniej więcej połowa gwiazd widocznych na nieboskłonie to układy składające się z dwóch lub większej ilości składników. Niedaleki Syriusz to w istocie system złożony z Syriusza A i białego karła oznaczanego jako Syriusz B. Nasz układ podwójny mógłby tworzyć żółty karzeł (Słońce) wespół z mniejszym i znacznie zimniejszym brązowym karłem. Tego typu gwiezdny niewypał, mimo wspólnej genezy, swą charakterystyką zapewne bardziej przypominałby przerośniętego Jowisza niż krewniaka Słońca.

Nie trzeba być jednak specjalistą żeby dostrzec niskie prawdopodobieństwo tego domysłu. Jeszcze dwie dekady temu dałoby się go wybronić, ale nie teraz. Nawet jeżeli temperatura powierzchni brązowego karła wynosi tylko kilkaset stopni, to nasza aparatura i tak powinna pozwolić na jego uchwycenie. Obserwatorium Gemini, Teleskop Spitzera i WISE ustaliły już istnienie ponad dziesięciu tego typu obiektów w odległości do 100 lat świetlnych. Jeśli Nemezis (jak niektórzy roboczo towarzyszkę Słońca nazwali) naprawdę gdzieś tam jest, to musi rewelacyjnie grać w chowanego.

5. Mike Brown lubi sensacje

planet nine

Hipotetyczna orbita nowej planety, w zestawieniu z sześcioma najodleglejszymi, znanymi obiektami w Układzie Słonecznym.

Artykuł ze styczniowego Astronomical Jurnal napisali zaprawieni w bojach Konstantin Batygin i Michael Brown z Caltechu. Zwłaszcza ten drugi przysłużył się już astronomii, odkrywając niejedną rekordowo odległą planetoidę. Wśród nich znajduje się 90377 Sedna o niesamowicie rozciągniętej orbicie, której aphelium sięga oszałamiających 140 miliardów kilometrów! (Przypominam: orbita Neptuna to średnio 4,5 mld km od Słońca. Więcej o Sednie znajdziecie tu). Nic dziwnego, że gdy wypływa temat jakiegoś obiektu z najdalszych zakątków Układu, swoje palce musi w tym maczać Brown.
„Próbujemy dowieść, że peryhelium i pozycje orbitalne tych ciał (Pasa Kuipera) są ściśle ograniczone i że prawdopodobieństwo takiego rozkładu w skutek przypadku wynosi zaledwie 0,007%. (…) Uważamy, iż obserwowany układ orbitalny może być wywołany poprzez oddziaływanie ekscentrycznej, odległej planety o masie 10 mas Ziemi, której orbita leży w przybliżeniu w tej samej płaszczyźnie, jak te z dalekich obiektów Pasa Kuipera.”
— Konstantin Batygin, Michael E. Brown

Nikt tu jednak nie szuka sensacji po omacku. Ekipa Browna już kilka lat wcześniej podnosiła kwestię trudów w wyjaśnianiu istnienia tzw. klifu Kuipera; swego rodzaju wyrwy w transneptunowym pasie planetoid. Wyrwy, którą mogłaby z łatwością tłumaczyć grawitacja nieznanego masywnego obiektu. Zwracali również uwagę na zwykłą statystykę, wedle której na tysiące okruchów skał Obłoku Oorta i Pasa Kuipera, powinny przypadać setki kilkukilometrowych planetoid i być może jedna lub więcej duża planeta. Innymi słowy: skoro w tym obcym, ciemnym i zimnym rejonie znajduje się jeszcze tyle materii, dlaczego nie moglibyśmy tam znaleźć również nowej planety? 

Teraz kalifornijscy badacze wydają się być bliżej rozgryzienia zagadki niż ktokolwiek wcześniej. Wyliczenia dotyczące nietypowych orbit – przechylonych i bardzo rozciągniętych – sześciu obserwowanych przezeń planetoid, pozostają koherentne względem hipotezy o dziewiątej planecie. I oczywiście nie mówimy tu o byle jakiej planecie, a o gazowym olbrzymie, blisko dziesięciokrotnie masywniejszym od Ziemi, o bardzo odległej orbicie.

Cóż, Percival Lowell byłby dumny.
Literatura uzupełniająca:
K. Batygin, M. Brown, Evidence for a distant giant planet in the solar system, „Astronomical Journal”, vol. 151, no. 22, styczeń 2016, [online: http://iopscience.iop.org/article/10.3847/0004-6256/151/2/22/pdf];
E. Standish, Planet X – No dynamical evidence in the optical observations, „Astronomical Journal”, vol. 105, no. 5, maj 1993;
J. Cohen, T. Pratchett, I. Stewart, Nauka Świata Dysku I, przeł. P. Cholewa,  Warszawa 2000;

FAQ: Will NASA Settle Debate Over Existence of Giant Planet ‚Tyche’?, [online: http://www.space.com/10952-nasa-giant-planet-tyche-faq-wise.html];
C. Naipaul, What is Planet X/Nibiru/Nemesis/Hercolubus/Wormwood?, [online: http://planetxnews.com/2015/07/02/what-is-planet-x-nibiru-nemesis-hercolubus-wormwood].
podpis-czarny

Naukowy totalitarysta. Jeśli nie chcesz aby wpadli do Ciebie naukowi bojówkarze, zostaw komentarz.

  • Krucjusz

    To może jakaś nazwa na część pana Percivala Lovella? 😉

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      W zasadzie jest już taki obiekt. Nazwa PLutona nie wzięła się znikąd. :)

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • astrofan

        Skoro naukowcom z NASA brakuje plutonu do dalszych misji, to czemu nie wyślą jakiegoś super-statku na Plutona, żeby wydobyć trochę surowca na kolejne misje? #suchar #żarcik 😛

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Pluto fan

    Nie martw się Pluton. Dla mnie zawsze będziesz dziewiątą planetą.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Pytajnik

    Przy dyskusjach ze znajomymi na temat planety X/planety Nibiru i ogólnie na temat tego nowo odkrytego ciała niebieskiego pojawiły się oczywiście pytania o ŻYCIE… otóż jeden znajomy zapytał się, czemu gdzieś tam daleko nie może powstać życie odmienne od naszego, które może przeżyć i założyć cywilizację na planetach o bardzo wysokich/niskich temperaturach czy ciśnieniach, które nie potrzebują do życia wody tylko czegoś innego, że wcale nie muszą oddychać tlenem itd. No to ja na te dictum powiedziałem co wiedziałem – że tylko życie oparte na węglu jest idealne, że tylko takie może się rozwinąć i ewoluować itd. A on na to, że jeszcze nie wiemy wszystkiego o wszechświecie, a szukając życia szukamy tylko czegoś podobnego do nas – do życia opartego na węglu, a nie np. na krzemie.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Jade

      Powiedz znajomemu, że szukamy życia, które znamy, bo trudno jest szukać czegoś, czego nie znamy, a trzeba od czegoś zacząć. Do tego życie oparte na węglu jest bardziej prawdopodobne, nie tylko dlatego, że patrzymy na siebie, ale dlatego, że węgla jest więcej w kosmosie niż krzemu.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Superpozycja

    Czy istnieje, a właściwie, jakie jest prawdopodobieństwo, że nasze teleskopy nie zaobserwowały jeszcze tak dużego obiektu?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • OliveK

      Nie chodzi o jego wielkosc, a odleglosc.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Superpozycja

        Myślę że oba parametry są ważne. Dobrze że wspominasz o odległości, bo jeżeli taki obiekt znajduje się, powiedzmy, w odległości aphelium Sedny to możemy mieć problem z jego zaobserwowaniem. Jednak uważam że naukowcy powinni być bardzo ostrożni z publikowaniem podobnych artykułów. Wytłumaczenia inne istnieją, nawet jeżeli są gorzej opisane oraz mniej prawdopodobne. Niestety nie czytałem publikacji astronomów z Caltechu, więc nie chciałbym kogokolwiek urazić, ale mam nadzieję że nie został on napisany aby podbić sobie liczbę cytowań. Niewątpliwie szumu jest dużo, temat stary, do tej pory nic nie odnaleziono. Nie pozostaje mi nic innego, niż tylko życzyć naukowcom owocnych obserwacji!

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Artykuł podałem w literaturze, więc można zweryfikować. 😉 Co do tematu: to możliwe, zwłaszcza w sytuacji – jak zauważyłeś – w której Planeta X miałaby orbitę podobną do Sedny. Jedno jest pewne: jeżeli Tyche istnieje to na jego temperatura wynosi mniej niż 50 K. W innym wypadku WISE lub inne obserwatoria działające w podczerwieni, na pewno dużą planetę już dawno by wychwyciły. Poszukiwania w świetle widzialnym są w tym przypadku znacznie trudniejsze.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • FrancisZ

    Panie Adamie, ten wpis to kolejny dowód na to, że Kwantowo to wyjątkowa strona zawierająca niezwykle interesujące informacje.
    Ostatnio na wiedzoholiku (http://wiedzoholik.pl/gigantyczny-niezwykle-rzadki-kosmiczny-pulsar-zniknal-z-pola-widzenia-naukowcow/) przeczytałem o układzie podwójnym pulsarów, który w tajemniczych okolicznościach znikł z pola widzenia naukowców. Może teraz czas na artykuł o pulsarach? :)

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • mroczny sedes

    A może to po prostu Czajniczek Russella? 😉

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0