Lepiej późno niż wcale. Tak jak w poprzednich latach, przedstawiam Wam zwięzłe, niezbyt formalne i mocno subiektywne zestawienie, najważniejszych, najciekawszych i najbardziej zapadających w pamięć wydarzeń mijającego roku.

Najważniejsze wydarzenie

ligoWiele, oj wiele się działo w tym roku w sferze badań kosmicz­nych. Sezon roz­po­częła publi­ka­cja rzu­ca­jąca sen­sa­cyjną hipotezą ist­nie­nia nowej, dzie­wią­tej planety Układu Sło­necz­nego. W lipcu, po pięciu latach podróży, orbitę Jowisza osią­gnęła sonda Juno. We wrześniu Chiny oddały do użytku gigan­tyczny radio­te­le­skop FAST (Five-hundred-meter Aperture Sphe­ri­cal Tele­scope) o rekor­do­wej, 500-metrowej czaszy, który przyćmił po wielu dekadach wysłu­żony teleskop Arecibo. Nie można też zapo­mnieć o medial­nej kon­fe­ren­cji Elona Muska, jak również o zapew­nie­niach NASA i rządu ame­ry­kań­skiego o przy­kle­pa­niu programu zało­go­wego lotu na Marsa.

fale-grawitacyjneNa pierw­szym miejscu pozo­sta­wię jednak – bez nie­spo­dzia­nek – wielki sukces pro­jek­tów LIGO-Virgo, czyli doświad­czalne potwier­dze­nie ist­nie­nia fal gra­wi­ta­cyj­nych. Odkrycia dokonano dzięki dwóm potężnym (długość ramienia wynosi 4 km) inter­fe­ro­me­trom, które wychwy­ciły efekt przej­ścia zakłó­ce­nia pola gra­wi­ta­cyj­nego Ziemi, powo­du­ją­cego “skró­ce­nie” wiązki lasera o 10^–18 m. Owa zmarszczka na płótnie cza­so­prze­strzeni była echem zde­rze­nia w odległym układzie dwóch czarnych dziur. Wszystko to potwier­dziło efekt postu­lo­wany od bardzo dawna przez poko­le­nia fizyków teo­re­tycz­nych, opie­ra­ją­cych się o kończącą właśnie sto lat ogólną teorię względ­no­ści Ein­ste­ina. Ładny prezent z okazji jubi­le­uszu.

Najważniejsze wydarzenie w Polsce

adamasiewiczInfor­ma­cja wciąż świeża, ale chyba zasłu­guje na szcze­gólne wyróż­nie­nie. 22 grudnia ekipa z Uni­wer­sy­tec­kiego Szpitala Kli­nicz­nego we Wro­cła­wiu dokonała kar­ko­łom­nego zabiegu prze­szcze­pie­nia dłoni pacjen­towi, który nie miał jej od uro­dze­nia. Była to pierwsza tego typu operacja na świecie, a co naj­waż­niej­sze, zakoń­czyła się pełnym sukcesem zespołu Adama Doma­na­sie­wi­cza. A przecież trud­no­ści było multum: ope­ro­wany trzy­dzie­sto­la­tek wymagał rekon­struk­cji  nigdy nie posia­da­nych nerwów i naczyń krwio­no­śnych, zaś jego mózg musi przy­zwy­cza­jać się do nowej kończyny, której nigdy nie czuł. Teraz pół­roczna reha­bi­li­ta­cja i pacjent będzie się cieszył (niemal) pełną spraw­no­ścią.

Najpiękniejsze zdjęcie

balwanekNo dobra, może nie naj­pięk­niej­sze zdjęcie, ale z całą pew­no­ścią naj­bar­dziej urocze. Przed­sta­wia bałwanka o wyso­ko­ści 3 mikronów, a zatem o gaba­ry­tach porów­ny­wal­nych do bakterii E. coli. Jego twórcą jest Todd Simpson z Wydziału Nano­tech­no­lo­gii z Western Uni­ver­sity w kana­dyj­skim Ontario. Widoczne na foto­gra­fii kulki składają się z krzemu, nato­miast do zary­so­wa­nia twarzy użyto atomów platyny.

Najciekawsza wypowiedź


Zaraz znajdzie się mal­kon­tent oburzony mie­sza­niem nauki z polityką. Ale czy można milczeć gdy politycy włażą z uty­tła­nymi ide­olo­gią bucio­rami na pole oświaty? Na nad­cią­ga­ją­cej reformie edukacji i pro­gra­mów naucza­nia, suchej nitki nie zosta­wili m.in. prof. Krzysz­tof Turzyń­ski z UW czy kapituła Polskiej Akademii Nauk. Głośno było m.in. o usu­nię­ciu z ogólnych wymagań edu­ka­cyj­nych zagad­nień ewolucji oraz glo­bal­nego ocie­ple­nia. Głos zabrał również prof. Iwo Bia­ły­nicki-Birula, być może naj­wy­bit­niej­szy z żyjących polskich fizyków. Zrobił to w sposób dość zaska­ku­jący, wyko­rzy­stu­jąc swoje prze­mó­wie­nie podczas uro­czy­sto­ści wrę­cza­nia medali, w obec­no­ści kamer i pre­zy­denta. Zresztą posłu­chaj­cie sami (z góry prze­pra­szam za gów­niar­ski tytuł nagrania).

Najgłupsza wypowiedź

- Co ma zrobić kobieta, która może umrzeć? [w przy­padku kom­pli­ka­cji ciąży — przyp.]
- Nie ma takich przy­pad­ków medycz­nych.
Smutny jest fakt, że kan­dy­da­tów do miana naj­głup­szej wypo­wie­dzi jest znacznie więcej niż tych mądrych i intry­gu­ją­cych. Wybrałem zwięzłe, debilne zdanie, które miałem okazję usłyszeć oglą­da­jąc program “Skan­da­li­ści” z ust nie­za­stą­pio­nego Woj­cie­cha Cej­row­skiego. Popu­larny podróż­nik powraca tym samym na swoje miejsce po rocznej przerwie, ponieważ – jak może nie­któ­rzy pamię­tają – w roku 2014 błysnął  równie wni­kli­wymi prze­my­śle­niami na temat teorii ewolucji.

Tym razem Cej­row­ski zabrał się za wyja­śnia­nie, dlaczego każda kobieta myśląca o prze­rwa­niu ciąży zasłu­guje na bez­względne potę­pie­nie. A co jeśli życie płodu lub matki jest zagro­żone? Naj­wy­god­niej po prostu zaprze­czyć: “Nie ma takich przy­pad­ków”. Problem z głowy, wizja świata utrzy­mana. Zresztą cała rozmowa Agnieszką Gozdyrą prze­bie­gała w klimacie totalnej igno­ran­cji i zacie­trze­wie­nia. Jak dobrze to pod­su­mo­wała dzien­ni­karka: “Ty Wojtek, masz piękny czarno-biały świat”. Showman w swoim stylu wypo­wia­dał mocne hasła, poparte jedynie figurami własnej wyobraźni; a zapę­dzony w argu­men­ta­cyjny róg i proszony o konkrety puszczał takie torpedy jak powyższa. Obyty tłumok, oczytany głupiec. 

Największy „skandal”

paoloPrzez moment chciałem pisać o przed­wcze­snym ogło­sze­niu śmierci Wielkiej Rafy Kora­lo­wej, ale przy­po­mnia­łem sobie o wyda­rze­niu, które znacznie lepiej wypełnia znamiona skandalu. Rzecz wyjąt­kowo bul­wer­su­jąca, bo otarła się o naj­waż­niej­sze osoby na świecie, szwedzki rząd i komisję noblow­ską.

Zasta­na­wia­li­ście się kiedyś, jak daleko można zajść w karierze zawo­do­wej, opie­ra­jąc się na kłam­stwach i pod­ko­lo­ry­zo­wa­niu swojego CV? Odpo­wiedź brzmi: na sam szczyt, co udo­wod­nił miesz­ka­jący w Szwecji włoski chirurg Paolo Mac­chia­rini. Lekarz trafił na pierwsze strony cza­so­pism bran­żo­wych po pio­nier­skiej operacji prze­szcze­pie­nia tchawicy z wyko­rzy­sta­niem komórek macie­rzy­stych. Wyko­rzy­stu­jąc impo­nu­jące osią­gnię­cie roz­po­czął życie medycz­nego cele­bryty. Jeździł po świecie, rzekomo udzielał rad zdro­wot­nych papie­żowi i ame­ry­kań­skiej parze pre­zy­denc­kiej oraz wszedł w związek z dzien­ni­karką przy­go­to­wu­jącą o nim materiał. Na nie­szczę­ście dla Mac­chia­ri­niego, kłamstwa okazały się mieć wyjąt­kowo krótkie nogi. Media oraz śledczy wykazali, że lekarz nie miał kon­tak­tów z wielkimi tego świata, obie­cy­wał swej lubej ślub mając żonę, a co naj­waż­niej­sze – jego życiowe osią­gnię­cie skrywało ponury sekret. Proces trwa, ale wszystko wskazuje na to, że doku­men­ta­cja sławnej operacji została sfał­szo­wana, zaś inni pacjenci (którymi Mac­chia­rini jakoś się nie chwalił) zmarli. W aferę zaan­ga­żo­wa­nych było przy­naj­mniej dwóch członków komisji noblow­skiej, którzy zostali odwołani w trybie natych­mia­sto­wym.

Najciekawszy filmik


Tak naprawdę sami doko­na­li­ście tego wyboru, masowo lajkując i udo­stęp­nia­jąc krótki tekst: Na Harvar­dzie sfil­mo­wano ewolucję. Filmik przed­sta­wia sporej wiel­ko­ści naczynie, podzie­lone na pasy nasą­czone różnym stę­że­niem anty­bio­ty­ków. Im bliżej centrum, tym stężenie sub­stan­cji jest większe, zaś przy kra­wę­dziach nie ma jej w ogóle. Po wypusz­cze­niu na arenę pałeczek okręż­nicy, wyraźnie widać jak po pewnym czasie, wskutek mutacji poja­wiają się osobniki oporne na anty­bio­tyk i zdolne do zasie­dle­nia uprzed­nio tru­ją­cego śro­do­wi­ska. Na prze­ło­mie kilkuset pokoleń, bakterie nie­wraż­liwe na trudne warunki zdo­mi­no­wały popu­la­cję zajmując całe naczynie. Mogę się więc jedynie powtó­rzyć. Powyższy materiał nie przed­sta­wia niczego, z czego uczeni (i po prostu, roz­gar­nięci ludzie) nie zda­wa­liby sobie sprawy od dawna, jednakże dosko­nale ilu­struje jak działa ewolucja oraz czym grozi bez­myślne i nie­kon­tro­lo­wane fasze­ro­wa­nie orga­ni­zmu anty­bio­ty­kami.

Najlepsza książka

lisa-randallMuszę przyznać, że w poprzed­nich latach łatwiej było mi wskazać wyraź­nego zwy­cięzcę. W ostatnim czasie prze­wi­nęło mi się przez dłonie kilka naprawdę niezłych książek (Nie­świa­domy mózg Mlo­di­nowa, Prawda osta­teczna Gribbina, Piękne pytanie Wilczka, bio­gra­fia Elona Muska Vancea), ale żadna nie rzuciła na kolana. Wyróżnię zatem świeże i dość zaska­ku­jące dzieło Lisy Randall. Przy­znaję, że sam tytuł  Ciemna materia i dino­zaury – wzbudził we mnie naj­wyż­szą cie­ka­wość. Hipoteza enig­ma­tycz­nej ciemnej materii powstała dla wyja­śnie­nia kon­tro­wer­sji doty­czą­cych bra­ku­ją­cej masy galaktyk, koniecz­nej do pra­wi­dło­wego opisania ich kon­struk­cji i dynamiki. Fizyczka z Harvardu uważa, że obłoki ciemne materii (jeśli istnieją) skrywają znacznie szersze zna­cze­nie. Ich gra­wi­ta­cyjna obecność mogłaby tłu­ma­czyć okresowe anomalia trapiące Układ Sło­neczny, co można by połączyć z masowymi wymie­ra­niami w dziejach Ziemi. W tym również ze słynną zagładą dino­zau­rów. Lekturę ukoń­czy­łem nie dawno i zapewne za jakiś czas postaram się szerzej opisać tę nie­zwy­kłą kon­cep­cję na łamach bloga. Bardziej wni­kli­wych zachęcam nato­miast do się­gnię­cia po Ciemną materię i dino­zaury, zwłasz­cza, że poza tytu­ło­wym pro­ble­mem omawia wiele innych kwestii z zakresu astro­no­mii i astro­fi­zyki.

Najciekawsze science-fiction

Odwie­dza­jąc blog na pewno zauwa­ży­li­ście, że ten rok upłynął mi pod znakiem Westworld i nie ma sensu nagle silić się na ory­gi­nal­ność. No dobra, był jeszcze Arrival, warty pod­kre­śle­nia po serii kiep­skich lub najwyżej prze­cięt­nych obrazach science-fiction, jakimi raczył nas w ostat­nich latach Hol­ly­wood. Niemniej to pro­duk­cja HBO dokonała czegoś wiel­kiego, wynosząc seria­lową fan­ta­stykę do main­stre­amu. Prze­cięt­nego widza ukon­ten­to­wa­nego widokiem litrów posoki i płynów ustro­jo­wych podczas seansu Gry o tron czy innego Walking Dead, wcią­gnięto za kołnierz do zimnego świata sztucz­nej inte­li­gen­cji i rozważań o ludzkiej świa­do­mo­ści. Żeby nie było, podzie­lam bardzo kry­tyczne oceny sce­na­riu­sza Jona­thana Nolana. Mogło być cie­ka­wiej, żywiej, głębiej, bardziej spójnie (choć nadal uważam, że rzekome nie­lo­gicz­no­ści zostaną sen­sow­nie wytłu­ma­czone w następ­nym sezonie); ale jak na masową super­pro­duk­cję, otrzy­ma­li­śmy naprawdę przy­zwo­ity produkt.

Największe oczekiwania

Wiele badań i przed­się­wzięć, o których sły­sze­li­śmy w prze­ciągu 2016 roku, czeka na swój finał. Przede wszyst­kim mam nadzieję na oczysz­cze­nie szumu infor­ma­cyj­nego doty­czą­cego EmDrive’a i wyłu­ska­nie kon­kret­nych, pewnych wniosków. Swoje testy będą kon­ty­nu­owali Chiń­czycy oraz Ame­ry­ka­nie i możemy być pewni, że jeśli zasada dzia­ła­nia kon­tro­wer­syj­nego napędu zostanie wyja­śniona, to nazwisko Roberta Shawyera natych­miast znajdzie miejsce w pod­ręcz­ni­kach historii eks­plo­ra­cji kosmosu. Ale nawet jeśli do tego nie dojdzie i tak nie powin­ni­śmy narzekać na brak emocji. Zgodnie ze słowami Buzza Aldrina, wkra­czamy w epokę nowego wyścigu kosmicz­nego. I chodzi tu już nie tylko o komer­cyjną rywa­li­za­cję SpaceX z Blue Origin, ale również naukową walkę USA z Chinami. Właśnie w przy­szłym roku odbędzie się misja Chang’e 5, podczas której bez­za­ło­gowy próbnik osiągnie powierzch­nie Ksieżyca, zbierze 2 kilo­gramy skal i powróci na Ziemię. Swoje trzy grosze dorzuci też Europa, ponieważ krążąca na oko­ło­mar­sjań­skiej orbicie sonda ExoMars próbuje wyniu­chać na Czer­wo­nej Planecie ślady metanu. W przy­szłym roku czeka nas również smutny moment, poże­gna­nia po 20 latach służby sondy badaw­czej Cassini-Huygens. We wrześniu otrzy­mamy ostatnie foto­gra­fie Saturna i jego księ­ży­ców, po czym urzą­dze­nie skończy swój żywot wpadając w atmos­ferę gazowego olbrzyma.

Dla fanów fizyki teo­re­tycz­nej naj­cie­kaw­szy może okazać się kryzys hipotezy ciemnej materii. No, może kryzys to zbyt duże słowo, ale kon­ku­ren­cja w postaci MOND (Zmo­dy­fi­ko­wana dynamika new­to­now­ska) zdaje się podnosić łeb. Z drugiej strony, orę­dow­nicy ciemnej materii z nadzieją spo­glą­dają na wyniki płynące z eks­pe­ry­mentu DAMA/LIBRA. Jak twierdzi Kathe­rine Freese z Uni­wer­sy­tetu Michigan, los liczącej niemal 80 lat kon­cep­cji, może roz­strzy­gnąć się w prze­ciągu naj­bliż­szych dwunastu miesięcy.

podpis-czarny


  • borysses

    Dodalbym dopi­sa­nie 4 pier­wiast­kow do ukladu okre­so­wego.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Grzegorz Sta­cho­wiak

    Na pewno prze­czy­tam “Ciemna materia i dino­zaury”. Temat ciekawi mnie od lat. Kiedyś dawno temu czytałem coś, co było chyba pracą dok­tor­ską na temat, że jeżeli kiedyś gra­wiat­cja na ziemi była 20% mniejsza to tłu­ma­czy­łoby dużo zagadek na temat dino­zau­rów. Np. że te naj­więk­sze miały za małe serca aby pompować krew do wysoko umiesz­czo­nej głowy. Czy też o pro­cen­to­wym udziale kości do cał­ko­wi­tej masy ciała, która się zwiększa wraz ze wzrostem cał­ko­wi­tej masy. Poparte to było wzorami mate­ma­tycz­nymi przed i po zmniej­sze­niu gra­wi­ta­cji. Cała praca była o dino­zau­rach ale była wzmianka, że może było więcej zmian gra­wi­ta­cji i jeszcze wcze­śniej była ona większa np. popa­trzmy na krokdyle czy owady. Jak wspo­mnia­łem praca doty­czyła dino­zau­rów a nie samego faktu czy zmiana gra­wi­ta­cji wogóle jest możliwa. Może ta książka wyjaśni temat.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Anonim

    W akapicie naj­waż­niej­sze wyda­rze­nie w Polsce, nie powinno być przy­pad­kiem Adama Doma­na­sie­wi­cza? Aktu­al­nie jest Adam Doma­na­sie­wi­cza 🙂

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • arthy

    “Lekturę ukoń­czy­łem nie dawno(…)”. Razem piszemy czy mi się pomyliło?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0