Na Harvardzie sfilmowano ewolucję | Kwantowo.pl

Widział ktoś kiedyś ewolucję na własne oczy? No ba! Nawet ją uwieczniono i wrzucono na YouTube’a. Przy okazji pokazano, dlaczego nasze antybiotyki po pewnym czasie tracą swoją skuteczność.

Miałem pisać o czymś zupełnie innym, ale świe­żutki materiał wypusz­czony przy współ­pracy Uni­wer­sy­tetu Harvarda z izra­el­skim Tech­nio­nem zasłużył aby nadać mu prio­ry­tet. Poniższy film przed­sta­wia sporej wiel­ko­ści pro­sto­kątne naczynie MEGA Plate (Micro­bial Evo­lu­tion Growth Arena Plate) – coś o funkcji prze­ro­śnię­tej szalki Petriego – służącej do hodowli mikro­or­ga­ni­zmów. Płyta została podzie­lona na pasy, będące w istocie sek­to­rami nasą­czo­nymi anty­bio­ty­kiem. Im bliżej środka, tym stężenie sub­stan­cji jest większe, zaś przy kra­wę­dziach nie ma jej w ogóle.

Właśnie w rejonach wolnych od anty­bio­tyku uwol­niono bakterię Esche­ri­chia coli i nagry­wano jej rozwój na prze­ło­mie 12 dni. Efekt zobacz­cie sami:


Jak widać, począt­kowo anty­bio­tyk dzielnie powstrzy­muje rozwój pałeczek okręż­nicy, aż w kilku miej­scach dochodzi do wyłomu. Wskutek mutacji poja­wiają się osobniki oporne (zauważmy, że w kilku miej­scach nie­za­leż­nie!), eks­pan­du­jące na kolejną strefę. I historia zaczyna się od początku. Po zaledwie kil­ku­na­stu dniach – na prze­ło­mie mniej więcej pię­ciu­set pokoleń – bakterie stały się niemalże nie­wraż­liwe na śmier­cio­no­śny preparat. Wytrzy­mują tysiąc­krot­nie większe stężenie anty­bio­tyku niż na początku, mogąc bez problemu sko­lo­ni­zo­wać centrum płyty.

Oczy­wi­ście tego typu doświad­cze­nia z udziałem drob­no­ustro­jów prze­pro­wa­dzane były już nie raz i nie dwa. Naj­cen­niej­szy wydaje się tu aspekt dydak­tyczny, bo oto uchwy­cono na filmie, w sposób bez­po­średni, postę­pu­jące dosto­so­wy­wa­nie orga­ni­zmów do egzy­sten­cji w nowych warun­kach. Trudno też o lepszą odpo­wiedź na pytanie, dlaczego medycyna nie­ustan­nie musi czynić starania aby obronić nas przed poja­wia­ją­cymi się co rusz, nowymi świń­stwami. Jak powie­dział mikro­bio­log Roy Kishony:
To potężna ilu­stra­cja tego, jak łatwo bak­te­riom stać się opornymi na anty­bio­tyki.
 Bardziej szcze­gó­łowy opis znaj­dzie­cie bez­po­śred­nio na stronie Harvard Medical School.

podpis-czarny
  • biolożka

    Ależ cudownie widać jak poszcze­gólne szczepy sobie radzą lepiej od reszty i prze­ka­zują geny reszcie. <3

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Grzegorz Jago­dziń­ski

    Dwie drobne uwagi. Badany organizm nosi nazwę naukową Esche­ri­chia coli i polską pałeczka okręż­nicy. Nie wiadomo kto i po co wpro­wa­dził idio­tyczną modę na skra­ca­nie tej nazwy do E. coli — chyba to robota jakichś inte­lek­tu­al­nie ogra­ni­czo­nych i upra­wia­ją­cych bez­wa­run­kowy mer­kan­ty­lizm twórców reklam. Naprawdę, w artykule naukowym czy popu­lar­no­nau­ko­wym nie przystoi naśla­do­wa­nie tej durnej maniery. Już lepiej byłoby ogra­ni­czyć się do nazwy polskiej. To może po polsku też zaczniemy pisać „p. okręż­nicy”? „cz. rozumny?” A już abso­lut­nym minimum jest pisanie „E. coli”, a nie „e.coli” — nazwy rodza­jowe piszemy od DUŻEJ litery (nie ma wyjątków!!!), a po kropce zosta­wiamy odstęp.

    I druga uwaga. Oso­bi­ście cieszę się, że po raz kolejny zagrano (usi­ło­wano zagrać) na nosie zwo­len­ni­kom kre­acjo­ni­zmu, którzy odrzu­cają naukowy opis świata i przed­kła­dają ponad ten opis jakieś własne wydumane inter­pre­ta­cje tekstów pisanych tysiące lat temu. Tyle tylko, że zde­cy­do­wana więk­szość współ­cze­snych kre­acjo­ni­stów dopusz­cza zmien­ność wewnątrz­ga­tun­kową, a nawet mię­dzy­ga­tun­kową w nie­wiel­kim zakresie (w obrębie, jak to okre­ślają, „bara­mi­nów”). A zatem prze­pro­wa­dzone doświad­cze­nie wykpią jak każdy inny racjo­nalny argument, który się im przed­sta­wia… Tu trzeba czegoś sil­niej­szego, niestety 🙁 Potrzeba do tego orga­ni­zmów roz­mna­ża­ją­cych się płciowo, a nie bakterii. Prze­ko­nu­jące byłoby zaś chyba dopiero wyge­ne­ro­wa­nie osob­ni­ków, które nie krzy­żo­wa­łyby się z popu­la­cją rodzi­ciel­ską. Choć nawet wtedy pewnie kre­acjo­ni­ści coś by znów wymy­ślili… Bo z ludźmi kie­ru­ją­cymi się ide­olo­gią zamiast roz­sąd­kiem nie sposób dys­ku­to­wać.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Panie Grze­go­rzu, jeśli to aż takie faux pas — z tym E. coli — to prze­pra­szam. Nigdy nie spo­tka­łem się z krytyką tego zapisu. Sam o biologii piszę tylko od święta, więc “wzoruję się” na innych stronach, bliż­szych tej tematyce, i widząc ten skrót w milionie miejsc nie sądziłem, że jest z nim cokol­wiek nie tak. Ale oczy­wi­ście zasto­suję się do uwagi.

      Co do drugiego, abso­lut­nie się zgadzam. Przy­da­łoby się coś moc­niej­szego, ale na razie trzeba zado­wo­lić się tym co jest w naszym zasięgu. 🙂

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.totylkoteoria.pl/ Lukasz

        Używanie skrótów jest normalne, zarówno w pod­ręcz­ni­kach, na wykła­dach, jak i w publi­ka­cjach.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Grzegorz Jago­dziń­ski

        Ależ oczy­wi­ście, ale skrótu używa się przy powtó­rze­niach, gdy wcze­śniej podano nazwę pełną. Właśnie na to zwracali też uwagę inni dys­ku­tanci. A więc: za pierw­szym razem Esche­ri­chia coli, za drugim juz może być E. coli. Jednak w każdym wypadku „esche­ri­chia coli” oraz „e.coli” to zde­cy­do­wa­nie zapisy nie­po­prawne.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • name1

        Również nie widzę problemu w używaniu takiego skrótu. Z reguły działa to tak, że z początku wspomina się pełną nazwę gatun­kową, a dalej w tekście podaje się skrótowo, czyli pierwsza litera nazwy rodza­jo­wej i następ­nie pełny człon gatun­kowy. Oczy­wi­ście tyczy się to ter­mi­no­lo­gii po łacinie

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Grzegorz Jago­dziń­ski

        Panie Adamie, nic nie szkodzi, nie ma za co prze­pra­szać 🙂 Jestem bio­lo­giem, więc nie­po­prawna pisownia mnie razi, a do tego nauczy­cie­lem, a ta kate­go­ria ludzi usiłuje za wszelką cenę nieść kaganek oświaty, nawet wtedy, gdy muszą wdzierać się z nim przemocą 🙂 Nie bez powodu mówi się o zbo­cze­niu (w wersji łagod­niej­szej: zwi­chro­wa­niu) zawo­do­wym belfrów.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Adam

      “Prze­ko­nu­jące byłoby zaś chyba dopiero wyge­ne­ro­wa­nie osob­ni­ków, które nie krzy­żo­wa­łyby się z popu­la­cją rodzi­ciel­ską.”
      Udo­wod­nił­byś kre­acjo­nizm 😉

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Grzegorz Jago­dziń­ski

        Oj, raczej nie… Udo­wod­nił­bym, że jestem Stwórcą? 🙂

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://nowaalchemia.blogspot.com/ zacie­ka­wiony

      Skra­ca­nie nazw gatun­ko­wych w ten sposób, że z nazwy rodza­jo­wej zostaje jedna litera, jest powszech­nie spo­ty­kane w lite­ra­tu­rze naukowej. Na początku jest wymie­niana pełna nazwa a potem już tylko taki skrót. Pierwszy z brzegu przykład: http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC177656/pdf/1780306.pdf

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Mikołaj Kot­ko­wicz

    Cóż… bardzo dziękuję Panu za ten post. Mam niestety nie­przy­jem­ność uczęsz­cza­nia do kato­lic­kiej szkoły. Od początku nowego roku dosta­li­śmy nowego kate­chetę… czytałem setki książek na temat sprze­daży, pro­pa­gandy, wywie­ra­nia wpływu na ludzi itp. itd, mogę szczerze powie­dzieć, że jest mistrzem indok­try­na­cji i pro­pa­gandy. Czasem mam wrażenie, że usta­no­wił sobie za cel życia walkę z nauką, racjo­na­li­zmem i przede wszyst­kim Ewolucją. A właśnie: wie­dzie­li­ście, że niektóre orga­ni­za­cja pro­mu­jące kre­acjo­nizm wynaj­mują „naukow­ców” do celowego prze­krę­ca­nia prawdy? Przykład z dzisiaj: nasz kate­cheta (celowo piszę z małej litery) puszczał nam jakiś peł­no­me­tra­żowy „naukowy” film, w którym kil­ku­na­stu „naukow­ców” starało się obalić Teorię Ewolucji (którą nasz kate­cheta określa mianem bardzo słabej i wąt­pli­wej hipotezy), ich czołowym argu­men­tem był rzekomy brak dowodów potwier­dza­ją­cych Dar­wi­nizm (cóż… myślę, że chyba każdy słyszał o czymś takim jak ska­mie­liny, które są nama­cal­nym, mate­rial­nym dowodem). Jak kiedyś powie­dział pewien bardzo mądry człowiek: „Raz naucz myśleć czło­wieka samo­dziel­nie, a będzie to robił do końca życia”*, wystar­czył krótki rzut oka na napisy końcowe, że głównymi spon­so­rami filmu są pro-kre­acjo­ni­styczne orga­ni­za­cje (przy­pa­dek?), a pro­du­cen­tem wytwór­nia pro­du­ku­jąca filmy reli­gijne…

    Szczerze mówiąc ciekawi mnie, czy wcze­śniej wspo­mniany kate­cheta, rze­czy­wi­ście nie zna żadnych dowodów potwier­dza­ją­cych Ewo­lu­cjo­nizm, czy celowo je ignoruje (myślę, że raczej to drugie).
    W naj­bliż­szy ponie­dzia­łek postaram się z nim poroz­ma­wiać i przed­sta­wić dowody oba­la­jące jego dotych­cza­sowe poglądy. Cóż.. dam znać czym to się skończy.

    *Jeśli ktoś zna autora tych słów, byłbym bardzo wdzięczny gdyby napisał mi kto to jest.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Zaczy­na­jąc od końca: autorem tych pięknych słów jest astronom, Phil Plait. 🙂

      Przede wszyst­kim oburza mnie fakt wyko­rzy­sty­wa­nia lekcji religii do walki z nauką. To daje naprawdę mnóstwo amunicji prze­ciw­ni­kom kate­chezy w szkołach. Gdyby chciał być uczciwy, ode­słałby was do szkol­nego biologa, lub przy­naj­mniej zachę­ciłby was do zapy­ta­nia go o wyra­że­nie opinii (jako osoby kom­pe­tent­nej). Sam, gdy pro­wa­dząc zajęcia z historii śre­dnio­wie­cza dotykam tematu Kościoła wręcz zachęcam uczniów do pod­py­ty­wa­nia księdza o wyja­śnie­nie nie­któ­rych wąt­pli­wo­ści lub zwe­ry­fi­ko­wa­nie tego co mówię.

      Ja w czasach szkol­nych na szczę­ście nie miałem tego typu kłopotów, ale nie tyle dzięki “świa­tło­ści” kate­chety co raczej trak­to­wa­nia lekcji po maco­szemu, bez wgry­za­nia się w żadne trudne tematy. Jeśli możesz, oczy­wi­ście daj znać jak skończy się cała sprawa.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Grzegorz Jago­dziń­ski

        Kościół insty­tu­cjo­nalny, a może raczej kościół waty­kań­ski, dopuścił, że życie mogło rozwijać się w wyniku ewolucji, a nawet wyraził zdanie, że jest to wyja­śnie­nie praw­do­po­dobne. Takie sta­no­wi­sko rozmija się jednak cał­ko­wi­cie z tym, co głoszą polscy plebani, ktorzy men­tal­nie pozo­stają wciąż w śre­dnio­wie­czu. Coś o tym wiem z własnego doświad­cze­nia.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Jurand

      ze ska­mie­li­nami jest ogromny problem. Teoria ewolucji zaklada stop­niowa mutacje orga­ni­zmow z punktu a bo punktu b. Problem jest taki ze owszem, sa ska­mie­liny z punktu a, sa ska­mie­liny z punktu b, jest ich mnostwo, ale.. nie ma ska­mie­lin z etapow posred­nich. Podobnie jest z czlo­wie­kiem. jest mnostwo szkie­le­tow neader­tal­czy­kow. jest mnostwo szkie­le­tow homo sapiens. Ale, gdzie do doaba, sa szkie­lety, mnostwo szkie­le­tow stadiow posred­nich o ktorych ucza nas w szkolach? czasami cos na sile ktos probuje pokazac jakis jeden po czym sie okazuje ze to fake. I tyle w temacie “ewolucji”

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        A czymże są homo habilis, homo ergaster, homo gau­ten­gen­sis, homo rudol­fen­sis etc. jeśli nie formami pośred­nimi, między austra­lo­pi­te­kiem a homo sapiens sapiens?

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://nowaalchemia.blogspot.com/ zacie­ka­wiony

        Nie każdy organizm zacho­wuje się w ska­mie­li­nach, stąd luki czasowe między zna­le­zi­skami i trudność w uchwy­ce­niu sub­tel­nych etapów pośred­nich. Lepiej uchwytne są formy wyraźnie różne.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Grzegorz Jago­dziń­ski

        Z tymi formami pośred­nimi jest problem, o którym wspo­mi­nał już — w sobie właściwy sposób — pewien Grek imieniem Zenon. Gdy pokażemy formę przej­ściową między dajmy na to czło­wie­kiem a austra­lo­pi­te­kiem, i nazwiemy ją Homo erectus, to kre­acjo­ni­sta i tak będzie kręcić nosem, i powie, że nie ma form pośred­nich między Homo erectus a Homo sapiens. Jego upór (jakże cha­rak­te­ry­styczny dla ludzi przed­kła­da­ją­cych ide­olo­gię ponad wiedzę, a wiarę w mądrość natchnio­nych proroków nad poznanie naukowe), chcia­łoby się powie­dzieć „ośli”, prze­ła­ma­łoby chyba tylko, gdyby ustawić mu przed nosem w szereg wszyst­kich jego przodków w prostej linii aż do czasów pra­pra­ojca austra­lo­pi­teka. Jest to oczy­wi­ście abso­lut­nie nie­wy­ko­nalne, ale też tak naprawdę nikomu nie­po­trzebne — no chyba, że ktoś przed­kłada magię nad racjo­na­lizm. Dziwne jest tylko, jak często kre­acjo­ni­ści zapo­mi­nają, że przej­ście od pasterzy kóz do użyt­kow­ni­ków inter­netu, z którego sami ochoczo korzy­stają, było możliwe właśnie dzięki racjo­na­li­stom, nie dzięki wierze w natchnio­nych pisarzy, rzekomo zna­ją­cych odpo­wie­dzi na wszyskie pytania (i prze­czą­cych jeden drugiemu, ale to materiał na całkiem inną poga­wędkę).

        Myślę, że jednym z powodów, dla których kre­acjo­ni­ści nie chcą przyjąć prawdy o świecie jest to, że prawdy tej nie można zobaczyć. Gdyby przyjąć, że ludzie i ich przod­ko­wie wydają potom­stwo średnio w wieku 20 lat (w dawnych czasach odbywało się to często jeszcze wcze­śniej, więc takie uśred­nie­nie nie jest od rzeczy), wypa­dłoby 5 osób (istot?) na 100 lat. Od czasów austra­lo­pi­te­ków żyjących powiedzmy 2 miliony lat temu, upłynęło dwa­dzie­ścia tysięcy (20 000) stuleci, a zatem sznurek przodków rze­czo­nego kre­acjo­ni­sty liczyłby STO TYSIĘCY osób (istot? stworzeń?). Gdyby ustawić ich gęsiego, kolejka liczy­łaby jakieś 100 km długości… Spa­ce­ru­jąc przez 10 godzin dziennie (i zapo­mi­na­jąc o dniach świętych prze­zna­czo­nych do odpo­czynku), potrze­bo­wa­li­by­śmy niemal miesiąca, by dojść do końca kolejki… Zmiany między kolej­nymi poko­le­niami byłyby tak nie­znaczne, że zupełnie nie­do­strze­galne, i to nawet przy porów­na­niu stu, a może nawet tysiąca kolejno sto­ją­cych jeden za drugim osób. Wyraźne zmiany uwi­docz­ni­łyby się pewnie dopiero po jakichś 10–20 tysią­cach pokoleń… czyli po kil­ku­go­dzin­nym spacerze.

        Trudno sobie nawet wyobra­zić zmę­cze­nie i znużenie towa­rzy­szące takiemu mie­sięcz­nemu spa­ce­rowi (piel­grzymce?). I pewnie dlatego wciąż jeszcze na tym świecie istnieją kre­acjo­ni­ści… bo dla pewnych ludzi „100 000” to liczba nie­wy­obra­żalna. A w ślad za tym nie­wy­obra­żalny jest powoli prze­bie­ga­jący proces ewolucji (i to nawet wówczas, gdy od czasu do czasu przy­śpie­sza na krótko).

        Pod­su­mo­wu­jąc: ze ska­mie­li­nami nie ma żadnego problemu. Problem to mają tylko nie­któ­rzy ludzie z wyobra­że­niem sobie czasu, który wymaga ewolucja, a także ze zro­zu­mie­niem para­doksu Zenona z Elei.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Grzegorz Jago­dziń­ski

      Panie Mikołaju, proszę nie mówić, że ma Pan nie­przy­jem­ność uczęsz­cza­nia do szkoły, jaka­kol­wiek by ona była. Przecież dzięki kon­tak­towi ze swim kate­chetą zyska Pan nie tylko umie­jęt­ność indok­try­no­wa­nia, ale także odpor­ność na indok­try­na­cję! W dzi­siej­szych czasach, gdy jesteśmy z każdej strony bom­bar­do­wani rekla­mami kolej­nych, cudow­nych pro­duk­tów, taka umie­jęt­ność sprawi, że będzie Pan mniej na nie podatny — co na pewno nie przy­spo­rzy Panu sympatii spe­cja­li­stów od mar­ke­tingu, ale za to spo­wo­duje, że w Pańskim portfelu pozo­sta­nie więcej pie­nię­dzy.

      Choć okre­ślił­bym siebie jako umiar­ko­wa­nie woju­ją­cego anty­kle­ry­kała, chętnie posłu­guję się cytatami z pewnej wiadomej księgi (ach, nie ma to jak walczyć bronia prze­ciw­nika): proszę uprzej­mie prze­czy­tać 1Tes 5:21, z naci­skiem na pierwszą część wersetu.

      Na Disco­very Science był ostatnio program, w którym prze­ko­ny­wano, że postawy mistyczne, wiara w celowość wszyst­kiego, co nas otacza, i nie­zdol­ność przy­zna­nia moż­li­wo­ści ist­nie­nia procesów przy­pad­ko­wych, sto­cha­stycz­nych, takich właśnie jak ewolucja, związane są z okre­ślo­nym etapem rozwoju inte­lek­tu­al­nego i cha­rak­te­ry­zują małe dzieci. Potem więk­szość ludzi z tego wyrasta… niestety nie wszyscy. Pry­wat­nie właśnie dlatego uważam dys­ku­to­wa­nie z kre­acjo­ni­stami i anty­ewo­lu­cjo­ni­stami za 
      stratę czasu, bo to tak samo, jakby ze ślepym dys­ku­to­wać o kolorach. Niemniej z całego serca życzę powo­dze­nia!

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Adam

    Typowe pranie mózgu przez kapłanów Ewo­lu­cjona. Pierwsze — wśród począt­ko­wych bakterii mogły być już osobniki odporne na anty­bio­tyk. Druga sprawa to to, że kre­acjo­ni­ści uznają takie mecha­ni­zmy za zapro­gra­mo­wane dosto­so­wy­wa­nie się do warunków śro­do­wi­ska (jako pro­gra­mi­sta też tak potrafię :), usuńcie anty­bio­tyk a popu­la­cja bakterii wróci do “nor­mal­no­ści”, która była wtedy bardziej wydajna.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Paku 93

      Po twoim poście widać że kom­plet­nie nie rozu­miesz tego jak działa ewolucja.

      Po 1 “wśród począt­ko­wych bakterii mogły być już osobniki odporne na anty­bio­tyk”, oczy­wi­ście że mogły, bo to nie obecność anty­bio­tyku spo­wo­do­wała mutacje która pozwala bak­te­riom prze­trwać w jego obec­no­ści. Mutacja jest przy­pad­kowa, a dopiero śro­do­wi­sko i jego wpływ wery­fi­kuje to czy zostanie ona utrwa­lona, poprzez roz­mno­że­nie się tych osob­ni­ków. Tak więc obecność anty­bio­tyku nie ma żadnego związku z wystą­pie­niem mutacji, a jedynie z jej prze­ka­za­niem dalej, poprzez zabicie bakterii nie­od­por­nych (bez mutacji pozwa­la­ją­cej przeżyć w śro­do­wi­sku z anty­bio­ty­kiem). Tak wiec nie wiesz o czym piszesz.

      Po 2 “kre­acjo­ni­ści uznają takie mecha­ni­zmy za zapro­gra­mo­wane dosto­so­wy­wa­nie się do warunków śro­do­wi­ska”. To właśnie nazywamy ewolucją, przy czym zazna­czyć trzeba że “dosto­so­wy­wa­nie się do warunków śro­do­wi­ska” nie jest “inte­li­gent­nym” ani “zapro­gra­mo­wa­nym” procesem, a efektem przy­pad­ko­wych mutacji (zarówno dających pozy­tywne jak i nega­tywne skutki dla osobnika), pod­da­nych pro­ce­sowi doboru natu­ral­nego. Inaczej mówiąc ewolucją rządzi przy­pa­dek, a dosto­so­wa­nie się orga­ni­zmów do warunków śro­do­wi­ska, zachodzi poprzez częstsze krzy­żo­wa­nie się orga­ni­zmów lepiej przy­sto­so­wa­nych i utrwa­le­nie ich mutacji.

      Po 3, po usu­nię­ciu anty­bio­tyku praw­do­po­dob­nie zaczną pojawiać się bakterie bez odpor­no­ści, ale zanim odpor­ność cał­ko­wi­cie zaniknie może minąć długi okres czasu. Z pew­no­ścią dłuższy niż okres przy­sto­so­wa­nia. Z tego względu iż brak odpor­no­ści w śro­do­wi­sku z anty­bio­ty­kiem powoduje bardzo szybką selekcję poprzez zabi­ja­nie osob­ni­ków nie­od­por­nych. W drugą stronę tak efek­tyw­nie to nie zadziała. Bakterie z odpor­no­ścią na anty­bio­tyk z powo­dze­niem mogą żyć w śro­do­wi­sku w którym ten anty­bio­tyk się nie znajduje. Takim przy­kła­dem są np. skrzydła u nie­la­ta­ją­cych ptaków.

      No i oczy­wi­ście ten mecha­nizm jest cał­ko­wi­cie zgodny z ewolucją, więc jeżeli podałeś go jako argument przeciw, to znaczy że ewolucji nie rozu­miesz i powi­nie­neś się do edukować.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Józia Węglar­czyk

      Kre­acjo­nizm ma dwie odpo­wie­dzi na ten eks­pe­ry­ment. Pierwsza: w czwartek kreator obdarzył bakterie opor­no­ścią i dlatego w czwartek popo­łu­dniu poszły dalej. Druga: ewolucja została stwo­rzona przez kreatora, z czego wynika, że teoria ewolucji jest praw­dziwa. Innymi słowy, kre­acjo­nizm ma ide­olo­giczny problem z akcep­ta­cją pewnych wyja­śnień bo nad wyja­śnie­nia proste i rzeczowe pre­fe­ruje wyja­śnie­nia magiczne, które same domagają się bardzo skom­pli­ko­wa­nych wyja­śnień.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Szpo­nia­sty

    Tak oto powstają super­bak­te­rie odporne na anty­bio­tyki, skoro wszystko szpry­co­wane jest anty­bio­ty­kami. Np mięso, które na co dzień jecie, czy każdy produkt odzwie­rzęcy, jak jajka. Tak oto powstają super­chwa­sty odporne na kolejne, większe porcje oprysków, dzięki GMO.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Paku 93

      Nie super­bak­te­rie, a bakterie z wyksztal­cona odpor­no­sci na kon­kretny anty­bio­tyk.
      Nie czuje sie kom­pe­tentny do wypo­wia­da­nia na temat szpry­co­wa­nia jajek anty­bio­ty­kami. Niestety nie wiem tez jakiej kontroli podlega daw­ko­wa­nie anty­bio­ty­kow dla trzody chlewnej. Ale w tym wypadku opty­mi­stycznje sadze ze zanim dopro­wa­dzimy do “super­od­por­nych” bakteri ktore zdzie­siat­kuja wie­przo­winke na ziemi uda nam sie na szeroka skale pro­du­ko­wac mieso “na szalkach petriego”. Cos jak z Londynem ktory mial zatonoc pod konskimi odcho­dami ale pojawily sie samo­chody.
      Gorzej oczy­wi­scie jest wsrod ludzi, ktorzy to czesto nie­od­po­wied­nio z anty­bio­ty­kow korzy­staja lub w ogole ich nad­uzy­waja. Przez co za nie dlugo, jak nie juz wiele z nich moze zaczac sluzyc za zwykle placebo.

      Za to nie mam pojecia co do tego maja “super­chwa­sty” odporne na opryski dzieki GMO oO tym bardziej ze jednym z celow mody­fi­ka­cji gene­tycz­nej jest redukcja lub cal­ko­wite wyeli­mi­no­wa­nie opryskow szko­dli­wych dla sro­do­wi­ska.

      //Pisane z telefonu, prze­pra­szam za brak polskich znakow i bledy

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Filip

    Ten film również pokazuje bardzo dobrze, dlaczego nie warto prze­ry­wać kuracji anty­bio­ty­kiem.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0