Dzisiejsze racjonalne gadanie poświęcę olbrzymiej lecz kompletnie nierozumianej, a przez to poszkodowanej części społeczeństwa. Chodzi o tych dziwaków, którzy zamiast rozkoszować się weekendowym wieczorem w jakiejś knajpie, z gronem bliższych i dalszych znajomych, wolą spędzić ten czas w swojej prywatnej jaskini kontemplacji.

Przy­znaję, nie pisałbym tych słów gdyby nie ostatni materiał Intro­wer­sja, jutubera Włodka. Byłem przy­go­to­wany na zbiór komu­na­łów, które przy­zwy­cza­jeni do “niskiej” sie­cio­wej twór­czo­ści widzowie, zwykli łykać. Tym­cza­sem usły­sza­łem – może nie odkryw­czy – ale całkiem rozsądny i racjo­nalny głos nama­wia­jący do sta­wie­nia czoła rze­czy­wi­sto­ści. Zresztą rze­czy­wi­sto­ści, do której sam nie­for­tun­nie przy­na­leżę.


Zapo­zna­jąc się z komen­ta­rzami zamiesz­czo­nymi pod filmem od razu przy­szedł mi na myśl pewien zabawny fakt. Jeśli obejrzy to osoba o dalekim od intro­wer­tycz­nego arche­ty­pie, potrak­tuje całą dwu­dzie­sto­mi­nu­tową tyradę autora z poli­to­wa­niem, uznając ją za gderanie chorego, nie­szczę­śli­wego bądź, w naj­lep­szym razie, zmę­czo­nego czło­wieka. Nasze zuchwałe mózgi jakoś nie­spe­cjal­nie chcą uznawać za ważkie te tematy, które ich samych nie dotyczą. Nie rzucam kamie­niem, bo na pewno sam łapię się na tym od czasu do czasu, ale pora sobie uświa­do­mić, że właśnie sam fakt igno­ro­wa­nia zagad­nie­nia doty­czą­cego sporej części ludzi przez pozo­stałą część ludzi, rodzi spory problem.

Kim jest intro­wer­tyk? Wiem na pewno kim nie jest. To nie czubek, nie­udacz­nik, snob, ofiara, maruda ani buc. Może się takowym stać, tak samo jak eks­tra­wer­tyk, ale na pewno nie jest nim “z urzędu”. Darując sobie psy­cho­lo­giczny bełkot, sądzę że Włodek całkiem przy­tom­nie i po ludzku wyłożył sprawę. Osoba intro­wer­tyczna to cha­rak­te­ro­lo­giczny mańkut  niby zdrowy, ale przez poko­le­nia nawra­cany na jedyną słuszną ścieżkę. No bo jak chłopie (lub babo), możesz nie chcieć świę­to­wać nowego roku poza domem, nie zaprosić na swoją osiem­nastkę pięć­dzie­się­ciu zna­jo­mych, wzgar­dzić ofertą wspa­nia­łego obozu lub kolonii z setką nowych osób do poznania? Ty! Ary­sto­te­le­sow­ski zwierzu poli­tyczny i spo­łeczny, nie możesz przecież, będąc przy zdrowych zmysłach, pragnąć samot­no­ści!

A tu psikus. Spora część osób przed­kłada towa­rzy­stwo własne i naj­bliż­szych nad spo­łeczny zgiełk. Psikus podwójny, bo nie jeden z tych “nie­śmia­łych” biedaków ma potrzebę wyra­że­nia myśli i dzie­le­nia się swoją twór­czo­ścią, może być pewny siebie, aser­tywny, może pałać żądzą władzy, chcieć pomagać innym, wspinać się po szcze­blach wyma­ga­ją­cej kariery, a przy tym posiadać zdol­no­ści inter­per­so­nalne jak stąd do Irkucka. Po szybkim guglo­wa­niu zauwa­ży­łem, że do intro­wer­ty­zmu przy­znaje się całkiem dorodne stadko popu­lar­nych osób: Barack Obama, Keanu Reeves, Warren Buffett, Bill Gates czy Emma Watson. Wbrew pozorom występ publiczny nie jest dla intro­wer­tyka żadną traumą i bywa znacznie mniej uciąż­liwy niż choćby dzie­le­nie z kimś obcym windy. Różnica między dwoma arche­ty­pami spro­wa­dza się do natu­ral­nego regla­men­to­wa­nia zbędnych relacji mię­dzy­ludz­kich. Nie odczuwam przymusu rozmowy z drugim czło­wie­kiem ani uzy­ska­nia jego aprobaty. Odzywam się kiedy mam taką potrzebę, gdy pragnę się czegoś dowie­dzieć lub mogę coś sen­sow­nego komuś prze­ka­zać.

“Czy jesteś intro­wer­tyczką?” 🙂

W moim przy­padku taką furtkę stanowi nauka. Bez zająk­nię­cia ruszę w bój z każdym i zawsze, jeśli rzecz będzie doty­czyła obiek­tyw­nych i bez­oso­bo­wych prawd czy faktów. Wolę nato­miast położyć się na made­jo­wym łożu niż spędzać czas na pito­le­niu o wszyst­kim i niczym, byleby tylko nie zapadła bło­go­sła­wiona cisza. Czasami gdy zasnę przy otwartym oknie, budzi mnie dudniący głos sprzą­taczki, która nigdy nie odmówi sobie stan­dar­do­wego dialogu z pierw­szym napo­tka­nym miesz­kań­cem osiedla. A wygląda to zawsze podobnie:
- Co tam pani Jadziu?
- Jakoś to leci.
- Dzisiaj to chyba ciepło będzie. 
- Dobrze bo wczoraj to było strasz­nie zimno.
- Oj strasz­nie wczoraj było i wiatr był.
- Naj­go­rzej jak wiatr jest, bo jak wiatru nie ma to idzie wytrzy­mać.
I tak codzien­nie po dziesięć razy, z prze­rwami na dyskusje o zdrowiu. Prze­klęta kako­fo­nia truizmów. Już wolę dysputy wąsatych sąsiadów o polityce – durne bo durne, ale przy­naj­mniej posia­dają jakąś treść.

Włodek mówi o tym, że intro­wer­tyzm to wynik kon­fron­ta­cji wraż­li­wo­ści z brutalną rze­czy­wi­sto­ścią. Suma takiego równania może być tylko jedna: ostroż­ność. Sądzę, iż bodźców istnieje znacznie więcej, ale w rzeczy samej wszystko spro­wa­dza się do spo­łecz­nej awersji i wzmo­żo­nej czuj­no­ści. Jak się zasta­no­wić, to całkiem korzystna i sku­teczna stra­te­gia obronna. Nie słucham ludzi, bo wszyscy ludzie kłamią (Greg, przybij piątkę!). Lepiej być wyco­fa­nym acz ostroż­nym bor­su­kiem, niż podatnym na mani­pu­la­cję, lgnącym do ludzi naiw­nia­kiem. Nie­któ­rzy wspo­mi­nają o lęku przed ludźmi, ale to raczej domena fobii i zachowań aspo­łecz­nych, aniżeli tego o czym mówię. Intro­wer­tyk jak naj­bar­dziej potrafi być silny, pewny siebie i opty­mi­stycz­nie spo­glą­dać w przy­szłość, ale dmucha na zimne, obrał taką a nie inną taktykę.

“Dlaczego od tygodnia się nie odzywasz?”

Wyco­fa­nie to także model ochrony przed głupotą. Albo nie. Tak naprawdę chodzi o obronę swojej inte­gral­no­ści psy­chicz­nej i fizycz­nej, bo prze­by­wa­jąc między ludźmi i słu­cha­jąc plecenia far­ma­zo­nów, utrzy­ma­nie języka za zębami bywa wyzwa­niem hero­icz­nym. Z kolei popra­wia­nym inter­lo­ku­to­rom, pewnie trudno powstrzy­mać się przed klep­nię­ciem wścib­skiego mądrali w dziąsło, ewen­tu­al­nie obrzu­ce­niem go kwie­ci­stymi wyzwi­skami. Zawsze powstaje dylemat: odzywać się ryzy­ku­jąc zdrowie fizyczne i psy­chiczne, czy trzymać dziób na kłódkę czekając aż trafimy na onko­lo­gię. Też mi wybór. Ludzie mają problem z racjo­na­li­zmem, a zasianie ziarenka scep­ty­cy­zmu skutkuje nie­rzadko nie­pro­por­cjo­nal­nie agre­sywną odpo­wie­dzią. Wspo­mi­na­łem już o tym przy okazji tego tekstu, a setki życio­wych doświad­czeń to potwier­dza. Ide­olo­gia wyprze­dza rozum, a zago­niony argu­men­tami pod ścianę wyznawca, gotów jest na wszystko aby tylko wrócić do stanu umy­sło­wego komfortu. Trudno go za to winić. 

To również tarcza przed kolej­nymi roz­cza­ro­wa­niami, gdyż nie ma nic smut­niej­szego niż sym­pa­tyczna, świeżo poznana osoba, która osta­tecz­nie okazuje się totalnym głąbem. Igno­ran­tem bez zain­te­re­so­wań i masą głupich nawyków, którymi musi tę inte­lek­tu­alną płyciznę zakryć. W ciągu mikro­se­kundy cie­niutka nić poro­zu­mie­nia bez­pow­rot­nie pęka. Wyobraź­cie sobie, że tra­fia­cie do grupy zaję­cio­wej z kil­ku­na­stoma osobami stu­diu­ją­cymi ten sam kierunek, więc teo­re­tycz­nie podzie­la­ją­cymi wasze zain­te­re­so­wa­nia. Już po kilku minutach zauwa­ża­cie, że dyskusja toczy się wyłącz­nie na linii wy — pro­wa­dzący, podczas gdy reszta nie­cier­pli­wie spogląda na zegarek. Nie jestem żadną wieżą mądrości, ale w takich sytu­acjach czuję zawód i nie bardzo mam ochotę na wyko­na­nie pierw­szego kroku.

A przecież możemy roz­cza­ro­wać się jeszcze na tyle sposobów, ludzką zło­śli­wo­ścią, nie­wier­no­ścią, kłam­li­wo­ścią… Mecha­nizm ochronny pozo­staje chyba bliź­nia­czy i naprawdę nie powinien być ganiony jako zwy­rod­nie­nie. Jako piewca nauki pokładam wielkie nadzieje w budo­wa­nej od tysiąc­leci cywi­li­za­cji. Osią­gnę­li­śmy rzeczy wielkie i osią­gniemy większe. Nie można wyklu­czyć, iż przyrząd który nosimy między uszami, to naj­bar­dziej złożony obiekt w kosmosie. Zatem ludz­ko­ścią nie można się nie zachwy­cać! Ale tylko jako gatun­kiem, gdyż jako jed­nostki zawo­dzimy często i bez skru­pu­łów.

Kluczem pozo­staje zro­zu­mie­nie, że  pomi­ja­jąc naprawdę skrajne przy­padki  intro­wer­sja (i to samo dotyczy eks­tra­wer­sji, o czym warto pamiętać!) nie powinna być kulą u nogi. To znaczy, czasem utrudnia życie, ale tylko dzięki życz­li­wo­ści oto­cze­nia pró­bu­ją­cego wsadzać wszyst­kich w jed­na­kowe ramy. Taki dobry kumpel, ciągnie za sobą intro­wer­tyka “do ludzi” sądząc, że działa w dobrej wierze i wyświad­cza mu ogromną przy­sługę. Tym­cza­sem cichy przy­ja­ciel, niczym kwark wewnątrz hadronu, praw­dziwą swobodą cieszy się wyłącz­nie w gronie naj­bliż­szych, naj­le­piej w miejscu gdzie nikt nie będzie prze­ska­ki­wał zasieków jego prze­strzeni oso­bi­stej. 

Kiedyś spo­tka­łem się z poglądem, jakoby pewne pre­dys­po­zy­cje do intro­wer­ty­zmu miały podłoże neu­ro­lo­giczne (większa aktyw­ność płata czo­ło­wego), które z kolei prze­kłada się na procesy myślowe. Trudno mi taką tezę zwe­ry­fi­ko­wać, bo przecież nie wejdę w skórę eks­tra­wer­tyka, tak jak on nie wejdzie w moją. Zakła­da­jąc jednak, że to prawda, ci pierwsi posia­dają roz­wi­niętą zdolność (lub prze­kleń­stwo, jak kto woli) pro­wa­dze­nia wewnętrz­nego dialogu. Nie chodzi tu o głosy w głowie nakła­nia­jące do tego czy tamtego. Po prostu myślimy inten­syw­nie, czasami aż zbyt inten­syw­nie. Zrozumie to każdy, kto ocze­ku­jąc na sen w pełnej ciem­no­ści i ciszy przeżywa coś, co nazywam gonitwą myśli. Nagle świta jakaś żaró­weczka, sym­bo­li­zu­jąca zagad­nie­nie do prze­ana­li­zo­wa­nia. Kło­po­tliwe cho­ler­stwo, zwłasz­cza gdy następ­nego ranka masz coś ważnego do zała­twie­nia. Nie możesz zasnąć bo Twój mózg zapla­no­wał sobie na pierwszą rano roz­wa­ża­nia o kosmo­go­nii, egzy­sten­cji, etyce, czy licho wie czym jeszcze. Może pro­wa­dze­nie takich wewnętrz­nych dialogów zastę­puje intro­wer­ty­kowi relacje z osobami postron­nymi? Tego nie wiem.
Wystar­czy, bo wyszedł mi nadto rozdęty i wyjąt­kowo cha­otyczny tekst. Przy­naj­mniej wyrzu­ci­łem z siebie kilka cią­żą­cych myśli i mogę teraz z czystym sumie­niem poprzeć wyrażony w filmie apel o edu­ko­wa­nie spo­łe­czeń­stwa. Zdaję sobie sprawę, że stoi przed nami mur nie do skru­sze­nia. Zacie­trze­wiony eks­tra­wer­tyk na każdą próbę obja­śnie­nia tematu będzie reagował aler­gicz­nie, ocze­ku­jąc, że to reszta świata dosto­suje się jedynego do uzna­wa­nego przezeń wzorca. Mimo to nie należy się znie­chę­cać, a już na pewno nie wolno ulegać eks­tra­wer­tycz­nemu ter­ro­ry­zmowi. 
podpis-czarny

  • Extra

    Uważam że tacy ludzie powinni wyjść ze swojej skorupy i zacho­wy­wać się jak należy albo przy­naj­mniej się nie użalać. Tak jestem eks­tra­wer­ty­kiem.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • ToJa

      Nie no, bez przesady! Co to znaczy zacho­wy­wać się jak należy? Czemu to Ty zacho­wu­jesz się jak należy, a nie ktoś inny? Kto tu się użala?
      Bycie eks­tra­wer­ty­kiem nie prze­szka­dza w zro­zu­mie­niu osób intro­wer­tycz­nych. Czemu nie chcesz zro­zu­mieć ludzi innych od ciebie?

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • pereubu

      Zde­fi­niuj “Jak należy”. Dla intro­wer­tyka to z Tobą jest coś nie tak — tracić energię na głupie small talki, mar­no­tra­wić czas spę­dza­jąc go nie­pro­duk­tyw­nie ze zna­jo­mymi w jakichś knajpach, zamiast zająć się czymś poży­tecz­nym. Od ciebie eks­tra­wer­tyka różni to, że czegoś takiego właśnie nie wypowie, bo wcze­śniej pomyśli.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Szarawa

      Użalanie się, na które zwracasz uwagę, to skutek prób dosto­so­wa­nia się do norm spo­łecz­nych — “bycia jak należy”. Intro­wer­tyk od małego prze­ko­ny­wany, że powinien zdobywać zna­jo­mo­ści, prze­py­chać się łokciami, prze­krzy­ki­wać innych, aby wyrazić swoje zdanie, chce sprostać ocze­ki­wa­niom. Będzie starał się “wyjść ze swojej skorupy”, ale tego rodzaju aktyw­no­ści nie będą dla niego natu­ralne i łatwe. Tak zwana rozmowa o niczym, zamiast roz­luź­nić i sprawić przy­jem­ność (jak zapewne jest w Twoim przy­padku), może zestre­so­wać albo ziry­to­wać, bo z jego strony będzie wymu­szona i sztuczna. Intro­wer­tyk pró­bu­jący stać się eks­tra­wer­ty­kiem, będzie miał ciągłe poczucie nie­do­pa­so­wa­nia i dys­kom­fortu. Siłą rzeczy taka osoba wycofa się i naj­pew­niej zostanie odrzu­cona. Stąd, moim zdaniem, poczucie porażki i użalanie się. Problemu nie stanowią sami intro­wer­tycy, tylko podej­ście do nich spo­łe­czeń­stwa, które deter­mi­nuje ich własne postrze­ga­nie siebie.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Szarawa

        Oczy­wi­ście nie chcę gene­ra­li­zo­wać, że tak jest w przy­padku każdego intro­wer­tyka. To raczej skrajny przy­pa­dek intro­wer­tyka grupy B, tłu­ma­czący nieco przy­czyny “użalania się” się intro­wer­ty­ków.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • intro

      Problem z “uża­la­niem się” intro­wer­ty­ków leży w tym że po prostu mamy dość wiecz­nego “no jak to nie pój­dziesz z nami na imprezę, no weź cho­oooodź” itp. Dlatego powstaje tyle arty­ku­łów mających na celu uświa­do­mić spo­łe­czeń­stwo że są jed­nostki które działają popraw­nie w spo­łe­czeń­stwie, ale szybciej się męczą w towa­rzy­stwie ludzi i potrze­bują po 8h pracy pójść do domu i odpocząć od ludzi a nie jeszcze siedzieć do północy w klubie ze współ­pra­cow­ni­kami.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • as

      Nie każdy intro­wer­tyk siedzi pod łóżkiem i płacze, że musi wyjść z domu, do ludzi. U mnie intro to trzy­ma­nie dystansu, fizycz­nego i emo­cjo­nal­nego. Nie znoszę doty­ka­nia przez obcych, pokle­py­wa­nia po ramieniu, uścisków rąk (na szczę­ście jako kobieta mogę tego nie robić), natych­mia­sto­wego prze­cho­dze­nia na “ty”, włażenia mi do domu po godzinie zna­jo­mo­ści, płytkich relacji, przymusu kon­wen­cjo­nal­nych zachowań (kosz­marne wigilie firmowe i skła­da­nie życzeń). Mi się dobrze żyje, nie płaczę, choć ludzie, którzy mnie nie znają, oceniają mnie na pierwszy rzut oka jako chłodną i poważną.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Intro

    Widzisz szanowny przed­mówco — eks­tra­wer­tyku! Problem tkwi w myśleniu. Czemu? Bo brak jakiej­kol­wiek skorupy. Intro­wer­tyk nie ma żadnej skorupy. I wbrew temu co piszesz zacho­wuje się “tak jak należy”. Właśnie tu jest pies pogrze­bany (świeć Panie nad psa duszą [o ile jesteś] ), że oceniasz innych ludzi podług siebie. W swoim myśleniu o nich wymagasz, aby zacho­wy­wali się tak, jak Ty uznasz za stosowne. Ludzie od strony psychiki są tak wielkim nagro­ma­dze­niem wielu zmien­nych psy­chicz­nych, że cho­ciażby z samego szacunku nie możesz wymagać od innych, aby zacho­wy­wali się tak jak uważasz za stosowne czyli żeby na ten przykład łazili co piątek do remizy dostawać ataków epi­lep­sji w rytm muzyki i świateł. Po prostu my — intro, mamy inne myślenie na ten temat. Ja się czuje źle w zatło­czo­nych, głośnych miej­scach gdzie każdy chleje i tak dalej. Dlatego piątkowy wieczór (albo wczesną jego część) spędzam jedną ręką trzy­ma­jąc książkę, a drugą gładząc kolano uko­cha­nej. Czemu? Bo mi to odpo­wiada. To to jest dla mnie kom­for­towe. Bo uznaje, że w ten sposób spełniam wyma­ga­nie “zacho­wy­wa­nia się jak należy”. Bo taki jestem. I nie ma nic złego w byciu intro tak samo jak w byciu ekstra. Po prostu jesteśmy różni. Taka nasza ludzka natura i akcep­tujmy to. Pozdra­wiam i życzę szer­szego myślenia.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.lamperia.blogspot.com/ Lamperia

    Dosko­nale to rozumiem. Coś jest na rzeczy z tą aktyw­no­ścią mózgu — po prostu w mojej głowie dzieje się tak dużo, że dodat­kowa sty­mu­la­cja z zewnątrz bywa obcią­ża­jąca. Pro­ble­mem są mity narosłe wokół intro­wer­ty­zmu — nie jestem nie­śmiała, lubię imprezy, tyle tylko że nie za często i naj­le­piej w gronie dobrych zna­jo­mych, czasami muszę wyjść sama na papie­rosa, żeby się zre­se­to­wać 😉

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • H.

    Dziękuję za ten tekst — intro­wer­tyk.
    PS. A tak na mar­gi­ne­sie — jeszcze jedna rzecz, którą u siebie zauwa­ży­łem. Jako, że jestem zapa­lo­nym graczem, ciągle zasta­na­wia mnie wszech­obecny hype na gry mul­ti­player. Jak gram to tylko sam. Multi mnie mierzi, stresuje, gra prze­staje być przy­jem­no­ścią.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Drangir

      Mnie nie zasta­na­wia hype na samo­cho­dówki, które nie wzbu­dzają we mnie żadnych emocji. Po prostu jest to typ roz­grywki który nie pokrywa się z moimi zain­te­re­so­wa­niami, nie muszę tego rozumieć, że podoba się on innym.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • H.

        Nie pisałem o kon­kret­nym gatunku, chodzi o grę multi ogólnie, jako inte­rak­cję spo­łeczną.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Drangir

        Wciąż jest mowa o bardzo oso­bi­stych pre­fe­ren­cjach. Po prostu nie widzę nic dziwnego w tym, że nie­któ­rzy lubią grać w rzeczy, których ja bym nie zdzier­żył.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • as

      Mam to samo. Kosz­ma­rem było dla mnie granie w WoWy i inne takie z łóżkowym, bo on się czuł w tych wszyst­kich gildiach jak ryba w wodzie a ja 3 dni musiałam się wahać by poprosić kogoś o pomoc przy głupim smoku… 🙂

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • H.

        Otóż to 😉

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • arthy

      Boże, wreszcie ktoś. Jak roz­ma­wiam z kimś o grach i mówię, że ja tylko single player to patrzą na mnie jak na idiotę i pytają czy mam problemy z łączem. Dzięki, bo zaczy­na­łem myśleć, że jestem dziwny 😉

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Dae

      A ja, intro­wer­tyczka, lubię MMORPG, co prawda i w grze nie jestem duszą, to całkiem dobrze sobie radzę z inte­rak­cją. Może to przez łatwość wyjścia z gry, jak oto­cze­nie stanie się męczące. W życiu realnym nie da się szybko “wylo­go­wać”.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

    Zgadzam się z tym i też miałem wrażenie, że Włodek od wyja­śnia­nia intro­wer­ty­zmu, prze­szedł do jego wychwa­la­nia. Ale pewnie chodziło mu o to, że oba sposoby bycia mają swoje wielkie zalety, przy czym intro­wer­tycy mają we współ­cze­snym świecie trochę trudniej. Mamy pre­dys­po­zy­cje do różnych zajęć wyma­ga­ją­cych samot­no­ści i sku­pie­nia, ale co z tego skoro 9/10 pra­co­daw­ców żąda komu­ni­ka­tyw­no­ści i pracy w zespole? Niemniej rze­czy­wi­ście, nie ma co czynić z intro­wer­ty­zmu czy eks­tra­wer­ty­zmu cnoty.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Tomek

      Wła­ści­wie trochę się boję, że jak Włodek pójdzie z tym objeż­dżać pod­sta­wówki to dojdzie do ludo­bój­stwa eks­tra­wer­ty­ków (no dobra, prze­sa­dzam, ale kojarzy mi się to ze wsta­wa­niem cie­mię­żo­nych z kolan, Rwanda i takie tam). Trochę czasu spę­dzi­łem na forum introwertyzm.pl i gene­ra­li­zo­wa­nie nie­któ­rych zwią­za­nych ze zwykłą ludzką głupotą zachowań na wszyst­kich eks­tra­wer­ty­ków jest tam nagminne.

      Do tego tak przy okazji tego filmiku wyszu­ki­wa­łem coś i trafiłem na to badanie: http://www.huffingtonpost.com/2014/12/17/introverts-workplace_n_6341204.html a wniosek był taki, że “Intro­verts may just be more sen­si­tive to others’ per­so­na­lity traits, and
      may have an aversion to high levels of extro­ver­sion or asser­ti­ve­ness,
      the rese­ar­chers note.”

      Chyba będę musiał to prze­my­śleć i wysłać pełnego troski maila.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Malwina

    Teraz bycie intro­wer­ty­kiem stanie się modne 😉

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Teraz? Przez mój tekst? Aż taki opi­nio­twór­czy nie jestem! 😉
      A poważnie, tak naprawdę nie nastę­puje żaden wysyp intro­wer­ty­ków a jedynie wysyp osób, które są wreszcie skłonne przyznać się do swojej intro­wer­tycz­nej natury. I dobrze, właśnie o to ape­lu­jemy.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • hamilton

      bycie intro­wer­ty­kiem już jest modne. ten tekst powstał na fali tego :/ zde­cy­do­wa­nie kwantowo.pl lepiej sobie radzi z obja­śnia­niem w prosty sposób skom­pli­ko­wa­nej fizyki niż takie prze­my­śle­nia na poziomie gim­ba­zjum 🙁

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Cóż, naj­wy­raź­niej men­tal­nie jestem 13-latkiem, ale swoje prze­my­śle­nia pod­trzy­muję, nawet jeśli “doj­rzal­szym” osobom uwła­czają. A może prze­my­śle­nia nie są durne, tylko akurat do Ciebie z jakichś powodów nie trafiają? Oczy­wi­ście masz do tego prawo, ale na Twoim miejscu powstrzy­mał­bym się przed odsy­ła­niem kogoś do gim­na­zjum. Zwłasz­cza, że sądząc po liczbie wyświe­tleń i treści komen­ta­rzy, bardzo duża liczba osób odebrała te wynu­rze­nia inaczej — a dzięki sta­ty­sty­kom wiem, że 90% czy­tel­ni­ków szkołę ma już za sobą. 😉

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • hamilton

        sorki za to “gim­ba­zjum”, troszkę przy­trol­lo­wa­lem :/ nie sądzisz, że intro­wer­tyzm stał się modny ostatnio? filmik tego pana zauwa­ży­łem nawet w pole­ca­nych na yt, fb i w sumie obej­rza­łem go dopiero z pole­ce­nia na twoim blogu. .….….….….. jakieś 15–20min zasta­na­wia­nia się .. 🙂 po co intro­wer­tyk dzieli się swoimi prze­my­śle­niami? proste. dla kasy. dałeś się złapac na naj­now­szy krzyk mody. za chwilę co drugi będzie się do tego przy­zna­wał “jestem intro­wer­ty­kiem i muszę się tym podzie­lic z 100tys czy­tel­ni­ków” 🙂

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Zależy co rozu­miemy przez modę. Owszem, sprawa przebija się do publicz­nej świa­do­mo­ści — ale czy to źle? Spróbuj użyć empatii i wczuć się w osobę, która intro­wer­ty­kiem jest i na co dzień rozumie każde zdanie, które pozwo­li­łem sobie napisać. Dla niej to nie jest kwestia chwi­lo­wej mody lecz wyjścia z cienia. Tak samo można mówić o “modzie” na depresję, ano­rek­sję itd. To nie oznacza, że takich osób wcze­śniej nie było, tylko, że byli oni przez spo­łe­czeń­stwo igno­ro­wani.

        A czy film był zrobiony dla kasy? Może, ale jak to zmierzyć? Czy w związku z tym nie mógł być szczery? I czy ma to zna­cze­nie, skoro zgadzam się w 99% z jego treścią? Powtórzę to co napi­sa­łem w tekście: jeśli nie jesteś intro­wer­ty­kiem abso­lut­nie tego nie potrak­tu­jesz poważnie, jako coś istot­nego. Ja na pewno nie dałem się złapać na żadną modę, bo intro­wer­ty­kiem jestem odkąd pamiętam i jak naj­bar­dziej uważam, że taka postawa psycho-spo­łeczna jest nie­wła­ści­wie rozu­miana. Niestety trochę to potwier­dzi­łeś, suge­ru­jąc, że intro­wer­tyk nie może z jakiegoś powodu dzielić się myślami z tysią­cami widzów czy czy­tel­ni­ków. To abso­lut­nie nie­prawda, a kwestia dotyczy zupełnie czegoś innego.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • as

    To nie może być cnota ani wada, bo to zestaw zachowań u każdego odmien­nie się wyra­ża­jący. Jeśli człowiek rozumie swój “back­gro­und” relacji z oto­cze­niem, może wypra­co­wać szereg kom­pro­mi­sów uła­twia­ją­cych życie jemu i reszcie świata. Wady biorą się z nie­zro­zu­mie­nia i ewen­tu­al­nej skraj­no­ści zachowań (mizan­tro­pia np.).

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • as

    Tu jest świetny filmik o intro­wer­ty­kach:
    https://www.ted.com/talks/susan_cain_the_power_of_introverts?language=pl

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Marian

    Takie filmiki z naiwnym prze­sła­niem niestety wykwi­tają raz na jakiś czas tu i tam. Warto wiedzieć, że popeł­niany jest w nich spory błąd, mia­no­wi­cie mylne zało­że­nie, że każdy się do czegoś nadaje, ma pre­dys­po­zy­cje, może się reali­zo­wać itd. Tak słodko to nie jest — są osobniki nie­przy­datne w ogóle (w spo­łe­czeń­stwach pier­wot­nych ginęły one aby mogły prze­trwać te lepsze). I tutaj to nie jest jakiś jak to w tym przy­padku Autor filmiku mówi “syf” tylko racjo­nalne postrze­ga­nie, którego odrzu­ce­nie poskut­kuje szybkim powrotem w postaci kolej­nych dowodów.
    Także moim zdaniem tutaj intro­wer­sja jest rzeczą jakoby wtórną, i można ją dosto­so­wać pod warun­kiem posia­da­nia niszy w spo­łe­czeń­stwie. Coś wiem o tym, że nie każdy taką posiada.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Franek_Golas

      To brzmi trochę tak jakby eks­tro­wer­tyk się miał do czegoś nadawać a intro­wer­tyk nie, albo jakby wśród intro­wer­ty­ków było więcej jed­no­stek nie­przy­dat­nych. Film jest w ogóle nie o tym tylko braku zro­zu­mie­nia jednej grupy przez drugą przez co nie­wąt­pli­wie wiele cennych jed­no­stek nigdy nie wyko­rzy­sta swojego poten­cjału, ze stratą dla siebie i dla spo­łe­czeń­stwa. A to duża grupa więc poten­cjal­nie wiele tracimy.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Marian

        Właśnie naj­więk­szym błędem jest zakła­da­nie, że każdy ma taki poten­cjał.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Jan Woźniak

        @disqus_OglWN6Vv2H:disqus

        Autorze bloga, z czystej cie­ka­wo­ści — jakie jest Pana zdanie w tej kwestii?

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        A propos zdania Mariana? Zgadzam się, że natura to nie komu­nistka i nie dzieli po równo. Wielu chcia­łoby myśleć, że ponętna cycata dziew­czyna musi być głupia, a ta brzydula oku­lar­nica bardzo inte­li­gentna — ale jak na złość jedna osoba może mieć “wszystko” a druga “nic”.

        Tyle tylko, że to nie ma zupełnie nic do tematu intro­wer­ty­zmu. Zupełnie. Jak słusznie napisał Franek, chodzi o zro­zu­mie­nie ludzi o jednym typie oso­bo­wo­ści przez tych drugich. A taki konflikt można spotkać zarówno na blo­ko­wi­sku wśród pato­lo­gii, jak i w szkole, w pracy, czy na uni­wer­sy­te­cie. Marian trochę próbuje suge­ro­wać, że to intro­wer­tyzm czyni “nie­przy­dat­nym” dla spo­łe­czeń­stwa. Sądzę, że wielu uczonych, aktorów, lekarzy i przed­sta­wi­cieli każdej innej profesji, będących intro­wer­ty­kami, mogłoby się poczuć ura­żo­nych.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Soyokaze

      Zgadzam się z autorem.

      Po prostu został wypro­mo­wany jeden typ, ten który jest naj­bar­dziej widoczny i który przez gadkę swoją, zagadał drugą grupę. O dziwo ale eks­tra­wer­tycy właśnie wyko­rzy­stują “poten­cjał” intro­wer­ty­ków. Można powie­dzieć przy­własz­czają sobie ich zasługi i osią­gnię­cia. Problem u intro jest taki, że mają ciężko z pro­mo­wa­niem siebie i tego co zrobili, dlatego ekstra wchodzi w to jak nóż w masło.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • IAm­Hu­man­Be­ing

    W więk­szo­ści wypo­wie­dzi intro­wer­ty­ków pojawia się pod­kre­śle­nie ich wyż­szo­ści inte­lek­tu­al­nej nad innymi:
    “…Wyco­fa­nie to także model ochrony przed głupotą…” — ja jestem inte­li­genty ONI z zewnątrz to chodząca głupota.
    Ja roz­ma­wiam tylko na poważne tematy a Ci INNI o pogodzie albo polityce.
    “…Lepiej być wyco­fa­nym acz ostroż­nym bor­su­kiem, niż podatnym na mani­pu­la­cję, lgnącym do ludzi naiw­nia­kiem…” — Ja potrafię wykryć fałsz a ONI wierzą we wszystko co im INNI powiedzą.
    “…To również tarcza przed kolej­nymi roz­cza­ro­wa­niami, gdyż nie ma nic smut­niej­szego niż sym­pa­tyczna, świeżo poznana osoba, która osta­tecz­nie okazuje się totalnym głąbem…” …
    i wiele innych nie tylko tu, w różnych tekstach ale i w różnego rodzaju memach
    czy intro­wer­tyk to trochę narcyz?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Ja eks­tra­wer­tyk jestem normalny i otwarty. Ja eks­tra­wer­tyk jestem skromny i nie tak aro­gancki jak intro­wer­tycy. Ja wiem jak się zachować w towa­rzy­stwie, a tamci to dziwaki. 🙂 Wiesz, możemy się bawić w takie gene­ra­li­zo­wa­nie, albo czytać ze zro­zu­mie­niem i nie wyrywać zdań z kon­tek­stu.

      Teza była nastę­pu­jąca: wyco­fa­nie może (!) być stra­te­gią ochronną przed głupotą. Eks­tra­wer­tyk też może się przed nią chronić, stosując inną stra­te­gię, albo np. mimo swojej inte­li­gen­cji mieć większą tole­ran­cję na głupotę (ja np. mam bardzo, bardzo niską — stąd choćby seria “Głupota na nie­dzielę”). Narcyz to narcyz; może nim być tak samo intro­wer­tyk (zamykam się, bo jestem lepszy) jak i eks­tra­wer­tyk (nie zamykam jadaczki, bo mam tyle ważnych rzeczy do powie­dze­nia). Może, nie musi.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.lamperia.blogspot.com/ Lamperia

    Dobry tekst, szcze­gól­nie że ostat­nimi czasy intro­wer­sja jest popu­lar­nym tematem i nie­rzadko ulega dziwnym inter­pre­ta­cjom. Jestem intro­wer­tyczką i zawsze zakła­da­łam, że jest to po prostu cecha cha­rak­teru, czasami utrud­nia­jąca nieco życie, ale za to zwięk­sza­jąca zdolność do auto­re­flek­sji itp. Aż tu pewnego dnia ziomek ode mnie z pracy oznajmił, że nie popro­wa­dzi szko­le­nia, bo… jest intro­wer­ty­kiem. WTF, ja jakoś nie miałam z tym problemu. Potem zagłę­bi­łam się trochę w forum inter­ne­towe dla intro­wer­ty­ków, które czytywał i złapałam się za głowę — same wpisy typu “och, jestem takim wyjąt­ko­wym płatkiem śniegu, nikt mnie nie rozumie”. Zamie­rzam popełnić jakąś notkę na ten temat, bo niedługo ludzie będą chyba robić coming outy typu “mamo, tato, jestem intro” i uspra­wie­dli­wiać tym wszystko 😉

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Soyokaze

    Będąc intro­wer­ty­kiem i będąc zamknięty w sobie dużo myślę ale i obser­wuję. Dochodzę do jakichś tam swoich wniosków oraz oceniam co dobrze działa a co nie.

    Eks­tra­wer­tycy mają problem ze sobą. Tak. Mają. I to duży. Jeśli wolą obce towa­rzy­stwo od swojego, bo nie mogą zdzier­żyć tej ciszy , będąc samemu, to oznacza, że siebie nie cierpią. Nie maja nic do zaofe­ro­wa­nia i nic do zro­bie­nia. Oprócz gadania! Oni nie myślą, oni pi**ą trzy po trzy. Część jest na tyle bystra i zdolna w gadaniu, pięknie w swej gadce pokażą, że są mądrzy. Ich system wiedzy, wartości, myślenia, poglądu, pochodzi tylko ze świata zewnętrz­nego, jako zlepek tego wszyst­kiego. Oni sami do czegoś nie dojdą. Dlaczego? Bo wpierw trzeba pobyć sam na sam ze sobą i nad roz­my­śla­niem. Ale oni przecież tego nie lubią! I tu leży “pies pogrze­bany”.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0