Żarty fizyków

7 anegdot o fizykach, którzy lubili pośmieszkować

Wysoki iloraz inteligencji i szczypta ekscentryzmu to przepis na nietuzinkowe poczucie humoru. Pewnie dlatego wśród gigantów fizyki nigdy nie brakowało pomysłowych kawalarzy, nieposkromionych zgrywusów i bezwzględnych psotników.

Znacie to? Czterech fizyków jedzie samochodem. Heisenberg prowadzi, Schrödinger siedzi obok i macha do mijanych aut, zaś Einstein i Bohr kłócą się z tyłu. Kiedy zostają zatrzymani przez policję, oficer pyta Heisenberga:
– Czy wie pan, jak szybko jechał?
– Nie, ale dokładnie wiem, gdzie jesteśmy – odpowiada Heisenberg.
Policjant wygląda na zdezorientowanego i podnosi głos: – Przekroczył pan 120 km/h!
Heisenberg rozłożył ręce: – No świetnie! Jesteśmy zgubieni!
Funkcjonariusz ogląda samochód i pyta pasażerów, czy mają coś w bagażniku. 
– Tak, kota – mruczy pod nosem Schrödinger.
Zdenerwowany oficer otwiera bagażnik i krzyczy: – Przecież ten kot nie żyje!
– Cóż, teraz już tak! – wypala wzburzony Schrödinger.
Nagle wtrąca się podekscytowany Bohr: – Z drugiej strony, chwilę temu nie mieliśmy ustalonej pozycji, prędkości ani stanu kota. Teraz mamy całą trójkę!
Zrezygnowany policjant: – Dobra. Chcę tylko wiedzieć, ilu z was jest zamieszanych w znęcanie nad zwierzęciem?
Ciszę przerywa Einstein: – Może chce pan rzucić kostką?

Spokojnie, to mój jedyny żart w tym tekście. Teraz będzie już tylko zabawniej. Chyba.

1. Teoria alfa, beta, gamma

Teoria alfa-beta-gamma

Większość badaczy pragnąc zwrócić uwagę na swój artykuł, decyduje się na opatrzenie go jakimś wyrazistym, może nawet podkoloryzowanym tytułem. Słynny kosmolog George Gamow wybrał inną drogę i uatrakcyjnił jedną z publikacji poprzez odpowiedni dobór… nazwisk autorów. W ten sposób, pod tekstem z 1948 roku pojawiły się podpisy trzech uczonych – Ralpha Alphera, Hansa Bethego i wspomnianego George’a Gamowa – których nazwiska miały przywodzić skojarzenia z trzema pierwszymi literami greckiego alfabetu. Żart był tym smaczniejszy, że przedstawiona teoria alfa-beta-gamma istotnie dotyczyła wczesnych etapów ewolucji wszechświata.

W rzeczywistości głównym autorem koncepcji był 27-letni Alpher, pracujący nad doktoratem pod czujnym okiem profesora Gamowa. Ich twórcza kooperacja (do której często dołączał Robert Herman) przyniosła pierwsze znaczące rozwinięcia młodej teorii wielkiego wybuchu, jak wstępne prognozy dotyczące mikrofalowego promieniowania tła oraz opis pierwotnej nukleosyntezy. Artykuł The Origin of chemical Elements dotyczył właśnie tego ostatniego problemu, trafnie wyjaśniając proporcje występowania poszczególnych pierwiastków we wczesnym wszechświecie.

A jaki wkład w publikację miał Hans Bethe? Praktycznie żaden, jednak pokusa wykorzystania gry słów była tak duża, że Gamow po prostu dopisał nazwisko swojego kolegi tuż przed oddaniem tekstu do druku. Bethe nie oponował, ale młody Alpher obawiał się przyćmienia przez bardziej utytułowanych uczonych. Do żartu nie był też przekonany Herman, którego Gamow bezskutecznie namawiał do przyjęcia pseudonimu “Delter”. Ostatecznie teoria alfa-beta-gamma zadebiutowała na łamach Physical Review 1 kwietnia 1948 roku. Nie pytajcie, ile w tej dacie jest przypadku.

2. Kot publikujący w Physical Review

Kot fizyk F. D. C. Willard

Zawsze twierdziłem, że koty to urodzeni fizycy. Wystarczy spojrzeć, z jaką lubością testują grawitację, zrzucając przedmioty z półek i stołów. Ale to jeszcze nic, bo pewien sierściuch odznaczył się nawet na polu fizyki niskich temperatur. Powiem więcej: zwierzak imieniem Chester ma na swoim koncie prawdziwą publikację zamieszczoną w poważnym periodyku.

Sprawcą całego zamieszania był Jack H. Hetherington, młody naukowiec rozwijający skrzydła na Uniwersytecie Stanu Michigan. W 1975 roku fizyk oddał do druku artykuł pod tytułem Two-, Three-, and Four-Atom Exchange Effects in bcc 3He dotyczący zjawiska ferromagnetyzmu. Merytorycznie praca nie budziła wątpliwości, jednak redaktor czasopisma Physical Review zawrócił pracę do nadawcy z poleceniem poprawy języka i nieuzasadnionego używania liczby mnogiej. Hetherington najwyraźniej bardzo cenił swój czas, bo zamiast zmiany wszystkich “my” na “ja” wolał po prostu dopisać drugiego autora. Wkrótce w świecie nauki zadebiutował tajemniczy F. D. C. Willard (Felis Domesticus Chester Willard, przy czym Willard było imieniem ojca kota).

Kot Willard
Publikacja z odręcznym podpisem F. D. C. Willarda. To znaczy z odciskiem łapy.

Prawdziwa tożsamość Chestera wyszła na jaw dopiero po kilku latach. Według jednej z wersji wydarzeń do demaskacji doszło na jakimś bankiecie, kiedy żona Hetheringtona głośno przyznała, że dzieli sypialnię z dwoma fizykami. Mimo potencjalnego skandalu obyczajowego, czworonożny naukowiec opublikował jeszcze jeden artykuł na łamach francuskiego La Recherche. Tym razem samodzielnie.

3. Cząstka oops-Leon

Leon Lederman i cząstka oops-Leon

Wątpię czy środowisko fizyków cząstek elementarnych doczeka kiedyś większego kawalarza niż zmarły w 2018 roku Leon Lederman. Jego kultowa Boska cząstka w równym stopniu przygniata bogactwem merytorycznym, co olśniewa bezkonkurencyjnym poczuciem humoru autora. Dowodzi też, że praca przy akceleratorze nie polega wyłącznie na bezdusznym katalogowaniu tysięcy dziwacznych nazw i literek, zaś za niemal każdym odkryciem kryje się jakaś niebanalna historia.

Doskonały przykład stanowi epizod z 1976 roku, kiedy uczeni z Fermilabu, wykorzystujący nową metodę badawczą (eksperyment dimionowy), wypatrywali par elektron-pozyton. Ku swojemu zadowoleniu na wykresach zauważyli coś więcej: poza typowymi zdarzeniami o energiach około 4 GeV, uchwycono dwanaście “wzgórków” przekraczających granicę 6 GeV. Grupa Ledermana miała już na swoim koncie kilka nowych cząstek, więc potraktowała to odkrycie jako przedłużenie dobrej passy. Margines błędu dla przeprowadzonego eksperymentu wynosił 2%, toteż badacze śmiało pochwalili się przypuszczalnym wykryciem postulowanego przez teorię mezonu Y, czy też ypsilonu.

Wyniki wyglądały na obiecujące, ale dla fizyków cząstek to zdecydowanie zbyt niska precyzja, aby otwierać szampana. I nie jest to wcale przesadna zapobiegliwość. Kiedy pół roku później powtórzono próbę na znacznie większej liczbie zdarzeń “puff! Nasz wzgórek zniknął”. W ramach samokrytyki i dla przestrogi, przyszły noblista ochrzcił niewypał od swojego imienia oops-Leonem. Historia miała jednak pozytywny epilog, ponieważ kilkanaście miesięcy później w Fermilabie, przy energii 9,5 GeV, upolowano prawdziwy ypsilon.

4. Jowiszowo-plutoński efekt grawitacyjny

Patrick Moore i efekt grawitacyjny

Zostajemy w roku 1976, porzucając jednak cząstki elementarne na rzecz kosmosu. Rankiem 1 kwietnia podczas audycji w BBC Patrick Moore, nestor brytyjskiej astronomii, zapowiedział ekscytujące wydarzenie. Stwierdził, że dokładnie o 9:47 Jowisz i Pluton (wtedy wciąż uznawany za planetę) ustawią się w prostej linii względem Ziemi, co wywoła odczuwalny efekt grawitacyjny, objawiający się zmniejszeniem siły ciążenia. Żart stanowił nawiązanie do wydanej dwa lata wcześniej książki The Jupiter Effect Johna Gribbina i Stephena Plagemanna. Pseudonaukowy bestseller roztaczał apokaliptyczne wizje, łącząc katastrofy naturalne z ułożeniem ciał Układu Słonecznego.

Wracając do mistyfikacji: kiedy na zegarze wybiła 9:47 Moore polecił swoim słuchaczom podskoczyć. Jak wspominał po latach, w redakcji natychmiast rozdzwoniły się telefony. Część osób skarżyła się, że nie odczuła żadnej różnicy, inni – co było bardziej zdumiewające – przysięgali, że eksperyment naprawdę zadziałał. Siła sugestii najwyraźniej przewyższyła w tym przypadku siłę ciążenia.

5. Diagram pingwina

Johna Ellis i diagram pingwina

Każdemu zdarza się czasem wejść w niemądry zakład i naukowcy nie stanowią pod tym względem wyjątku. Tak było w przypadku Johna Ellisa i Melissy Franklin, którzy chcąc uatrakcyjnić sobie wieczór w barze, zaczęli grać w rzutki. Stawką meczu było umieszczenie w kolejnej publikacji przegranego słowa “pingwin”. Triumfowała Franklin, więc to jej starszemu koledze przypadł zaszczyt znalezienia wspólnego mianownika dla niezdarnego ptaka i fizyki cząstek elementarnych.

Brytyjczykowi udało się uhonorować zakład przez kreatywne podejście do diagramów Feynmana. Jeśli nie wiecie, to takie umowne strzałki, pętle i szlaczki pomagające fizykom zilustrować interakcję między cząstkami. Ellis pracował wtedy nad artykułem dotyczącym właściwości nowoodkrytego kwarka niskiego, w tym jego przekształceń za pośrednictwem słabego oddziaływania jądrowego. Przeglądając po nocach różne warianty rozpadów cząstek w końcu trafił na taki, w którym dało się dopatrzeć sylwetki uroczego nielota.

Nazwa spodobała się w środowisku tak bardzo, że schematy wyposażone w “rączki”, “nóżki” i charakterystyczny “brzuszek” do dziś są nazywane diagramami pingwina.

6. Bal u Stephena

Przyjęcie Stephena Hawkinga dla podróżników w czasie

Dystans i dowcipność Stephena Hawkinga były niemal równie imponujące, co jego osiągnięcia naukowe. Świadczą o tym nie tylko gościnne występy w popularnych serialach i programach telewizyjnych, ale również jedna z jego autorskich prowokacji. Chodzi o jedyne w swoim rodzaju przyjęcie, jakie profesor Cambridge urządził 28 czerwca 2009 roku. Zaproszeni zostali… podróżnicy w czasie. Organizator założył, że pamięć o tej wyjątkowej imprezie przetrwa kolejne stulecia i jeżeli ktoś w tym czasie skonstruuje wehikuł czasu, ochoczo skorzysta z okazji do pochwalenia się swoim wynalazkiem.

Przygotowano baloniki, poczęstunek, powitalny transparent, a wydarzenie relacjonowała Discovery Channel. Niestety ci, którzy spodziewali się przybycia kogoś w rodzaju Emmetta Browna lub Ricka Sancheza, przeżyli srogi zawód. “Co za wstyd. Miałem nadzieję, że przez drzwi przejdzie przyszła Miss Universe” – podsumował rozczarowany Hawking. Fizyk powtarzał później, że przynajmniej uzyskał eksperymentalne potwierdzenie tezy, że podróże w przeszłość nie są zbyt prawdopodobne.

Zaproszenie Brytyjczyka pozostaje aktualne. Tak tylko przypominam, na wypadek, gdyby jakimś cudem kopia tego tekstu przetrwała znacznie dłużej niż przewiduję.

7. Kultyści w CERN-ie

Składanie ofiar w CERN

Na zakończenie zostawiłem jeden z najbardziej ekscentrycznych pranków, jakich dopuścili się naukowcy i jednocześnie chyba najdziwniejsze zdarzenie w całej historii istnienia Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych. Otóż pewnej sierpniowej nocy 2016 roku “przyłapano” grupkę fizyków, którzy pod posągiem Śiwy zainscenizowali rytuał złożenia w ofierze kobiety. Trzeba przyznać, że przebrani w szaty “kultyści” wyglądali bardzo przekonująco, a przypadkowemu świadkowi tej jakże klimatycznej ceremonii, na pewno przyśpieszyłoby tętno.

Uprzedzając różne teorie spiskowe od razu wyjaśnię, że dwumetrowa statua hinduskiego boga odnowy i zniszczenia, to po prostu prezent podarowany genewskiej placówce przez rząd Indii.

Trudno powiedzieć, jaki cel przyświecał autorom inscenizacji, ale niepokojące zdjęcia i nagrania błyskawicznie obiegły świat, wymuszając na władzach renomowanej instytucji zajęcie oficjalnego stanowiska. CERN oczywiście zdecydowanie odciął się od sytuacji, potępiając żartownisiów za tworzenie wokół instytucji nienaukowej atmosfery. Nie ukrywano jednak, że nagrane osoby prawdopodobnie posiadały przepustki i były naukowcami: “Co roku witamy tysiące pracowników naukowych z całego świata i czasami niektórzy z nich przesadzają z poczuciem humoru. Tak właśnie stało się przy tej okazji”. Do dziś nie wiadomo, kto dokładnie stał za osobliwym obrzędem, ani czy hinduskie bóstwo w jakikolwiek sposób odpowiedziało na starania swoich wyznawców.

Literatura uzupełniająca:
R. Alpher, H. Bethe, G. Gamow, The Origin of Chemical Elements, “Physical Review”, vol. 37, nr 7, 1948;
J. Hetherington, kot Chester / F.D.C. Willard, Two-, Three-, and Four-Atom Exchange Effects in bcc 3 He, “Physical Review Letters”, vol. 35, nr 21, 1975;
L. Lederman, D. Teresi, Boska cząstka. Jeśli Wszechświat jest odpowiedzią, jak brzmi pytanie?, przeł. E. Kołodziej-Józefowicz, Warszawa 1996;
Planetary Alignment Decreases Gravity, [online: http://hoaxes.org/af_database/permalink/planetary_alignment_decreases_gravity];
R. Eveleth, How a Physics Diagram Was Named After a Penguin, [online: www.smithsonianmag.com/smart-news/how-a-physics-diagram-was-named-after-a-penguin-1793241];
A. Ewbank, When Stephen Hawking Threw a Cocktail Party for Time Travelers, [online: www.atlasobscura.com/articles/stephen-hawking-time-travelers-party];
J. Boddy, Prankster scientists perform fake human sacrifice at CERN, [online: www.science.org/content/article/prankster-scientists-perform-fake-human-sacrifice-cern].
Total
0
Shares
Zobacz też
Czytaj dalej

Kosmiczna symfonia cz.1: Teoria Wszystkiego

Gdybym został zmuszony do wybrania jednego, nadrzędnego celu jaki przyświeca fizyce, bez wahania wskazałbym na nieustającą gonitwę za unifikacją praw natury. W poniższym cyklu prześledzimy ponad trzystuletnią historię wielkich teorii, które zbliżyły nas do tego monumentalnego dzieła.
Czytaj dalej

Zanim przyszło SETI…

Między pokrytymi dżunglą wzgórzami na północnym krańcu Portoryko, można trafić na niesamowitą konstrukcję. Dolinę wypełnia potężna czasza o średnicy…