Z tak zdecydowanym stwierdzeniem spotykam się pod niemal każdym tekstem opiewającym odmóżdżający ogrom wszechświata. W końcu, skoro gdzieś hen daleko znajdują się miliardy galaktyk z setkami miliardów gwiazd i bilionami planet – musi tam być życie! Czyż nie?

Wszyscy na pewno nie raz tra­fia­li­ście na taką tezę. Wielu z was pewnie nawet ją popiera czy samemu powtarza. Czasem w wersji opty­mi­stycz­nej, ufając w powszech­ność prostych orga­ni­zmów; a niekiedy popa­da­jąc w hur­ra­op­ty­mizm, upie­ra­jąc się przy obfi­to­ści cywi­li­za­cji tech­nicz­nych w kosmosie. Tak czy inaczej, podobne wnioski poprze­dza zawsze jedno odważne zało­że­nie: procesy pro­wa­dzące do narodzin życia, musiały zajść w wielu miej­scach we wszech­świe­cie. Nie mogły,

musiały.

Skąd ta kate­go­rycz­ność? Tu zawsze pada argument potężny niczym Olympus Mons. Argument na ilość, brzmiący mniej więcej tak: “Tyle miejsca i moż­li­wo­ści, wystar­czy spojrzeć! Nie­moż­liwe, że jesteśmy sami”. Czasami stwier­dze­niu towa­rzy­szy drugie, w stylu: “Każdy kto twierdzi inaczej, jest idiotą bez wyobraźni”. Żeby nie być goło­słow­nym, oto kilka ory­gi­nal­nych opinii inter­nau­tów, których wyszpe­ra­nie zajęło mi dosłow­nie 5 minut:
  • Ja się utwier­dzam w prze­ko­na­niu, że to nie­moż­liwe że jesteśmy sami, że jakaś inna forma życia istnieje i może wygląda tak jak my, a może to zupełnie coś innego, w ogóle nie porów­ny­wal­nego, ale istnieje.
  • I teraz “Jesteśmy sami we wszech­świe­cie” Brzmi nie­do­rzecz­nie prawda?
  • Jak dla mnie jest to pewnik. Nie wyobra­żam sobie moż­li­wo­ści, że byli­by­śmy sami. Kwestia kontaktu to już inna para kaloszy, bo jesteśmy za malutcy aby komu­ni­ko­wać się na takie odle­gło­ści zapewne.
  • Głowa wybucha jak człowiek sobie uświa­domi że każda kropka na tym zdjęciu to gwiazda taka jak słońce, a wokół każdej takiej gwiazdy krąży kilka planet. A to tylko jedna, naj­bliż­sza nam galak­tyka. A ile takich galaktyk jest we wszech­świe­cie. I niech mi teraz ktoś powie że jesteśmy sami.
  • I weź tu powiedz spo­glą­da­jąc na to zdjęcie, że jesteśmy sami we wszech­świe­cie…
  • Moim zdaniem, nie ma opcji byśmy byli sami. Nie wątpię w dużą widzę naukow­ców, ale prawda jest taka że wiedzą dużo, a tak naprawdę to nic nie widzą.
Cóż, może narażam się na nie­po­chlebne komen­ta­rze, ale pozwolę sobie wlać nieco scep­ty­cy­zmu do waszych sza­now­nych umysłów. Uważam, że popu­larny argument na ilość nie prze­ja­wia większej wartości. Nie dowodzi ani tego, że życie poza­ziem­skie musi gdzieś tam być, ani nawet, że jego ist­nie­nie życia we wszech­świe­cie jest bardzo praw­do­po­dobne. W rzeczy samej, nie dowodzi niczego. Ktoś może w tym momencie krzyknąć, że przecież sam Carl Sagan powta­rzał, iż brak innych cywi­li­za­cji w kosmosie byłby “ogromnym mar­no­traw­stwem prze­strzeni”. Pomi­ja­jąc fakt, że ów cytat pochodzi z powieści i autor mógł sobie pozwolić na gór­no­lotne i pobu­dza­jące wyobraź­nię tezy – w zasadzie nie ma tu zaprze­cze­nia mojej myśli.

Życie w kosmosieZgadzam się. Jeśli jesteśmy sami, w prze­past­nym i stale rosnącym kosmosie, to mamy do czy­nie­nia z osza­ła­mia­ją­cym przy­kła­dem nie­go­spo­dar­no­ści. Tyle, że to nie jest rzeczowy argument, a jedynie ele­ganc­kie hasło, mogące co najwyżej posłużyć za reklamę programu SETI. Swoją drogą odnoszę wrażenie, że cytat Sagana można również trak­to­wać jako przty­czek w nos dla wie­rzą­cych w inte­li­gentny projekt. Bo jaki archi­tekt stwo­rzyłby uni­wer­sum o średnicy 92 mld lat świetl­nych (wszech­świat widzialny) wypeł­niony tym wszyst­kim, tylko dla jednego gatunku? Tylko po to aby oglądać ciągłe wojny o każdą tonę surowca i każdy kilometr kwa­dra­towy drobnej, nic nie zna­czą­cej w tej per­spek­ty­wie planety? Odpo­wiedź już padła: stwórca-mar­no­trawca.

Ale wróćmy do kosmicz­nego opty­mi­zmu i argu­mentu na ilość. Każdy z nas kojarzy słynne równanie Franka Drake’a, mające pozwolić na osza­co­wa­nie liczby poten­cjal­nych cywi­li­za­cji zamiesz­ku­ją­cych galak­tykę. To naprawdę prosty wzór, z którego sko­rzy­stać mógłby prze­ciętny uczeń gim­na­zjum. Skrywa jednak pewną bolączkę: nie posia­damy więk­szo­ści danych, które należy pod niego pod­sta­wić aby otrzymać mia­ro­dajny wynik. 
Równanie Drake'aNie chcę poświę­cać tego tekstu równaniu Drake’a, ale rzucenie nań okiem będzie na pewno pomocne. Przy obecnym stanie wiedzy astro­no­micz­nej możemy pokusić się o podanie przy­bli­żo­nego tempa procesów gwiaz­do­twór­czych, odsetka gwiazd posia­da­ją­cych planety, w tym planety zie­mio­po­dobne i znaj­du­jące się w strefie życia. Ciągle napły­wa­jące donie­sie­nia z obser­wa­to­riów ukazały nam, że nawet pobliską Proximę Centauri okrąża jakiś skalisty świat. Uprawnia nas to, do śmiałego sądu o ist­nie­niu miliar­dów planet, wśród których niejedna oferuje warunki korzystne dla rozwoju życia. Cenna infor­ma­cja, ale samo­dziel­nie bez­war­to­ściowa.

Zachły­śnięci naszą stale wzra­sta­jącą wiedzą astro­no­miczną, kon­cen­tru­jemy się na odkry­tych kartach, tracąc z oczu pozo­stałe. Tym samym popeł­niamy kosz­marny błąd w swoim rozu­mo­wa­niu. Zakła­damy, że jedna bardzo duża liczba pod­ło­żona pod równanie Drake’a, już uprawnia nas do wydania pewnego sądu. Mamy miliard poten­cjal­nych miejsc, w których mógłby zrodzić się jakiś prosty organizm. Niech będzie. A teraz, na jakiej pod­sta­wie wyli­czymy praw­do­po­do­bień­stwo powsta­nia tegoż życia? Szansę na przej­ście martwych związków che­micz­nych w coś, co daje się zde­fi­nio­wać jako żywy organizm?

Na żadnej. Nie ma takiej podstawy.

Nasza igno­ran­cja w sferze biologii bru­tal­nie spada nam na głowy, studząc prze­sadny entu­zjazm. Eks­pe­ry­ment Stanleya Millera wykazał, że przy odpo­wied­nich warun­kach może dojść do samo­ist­nego wytrą­ce­nia pewnych ami­no­kwa­sów. Oczy­wi­ście to nie­zwy­kle cenna wiedza, ale nie daje odpo­wie­dzi na nasze pytanie. W dalszym ciągu nie mamy pojęcia jaka jest szansa na samo­ródz­two w sprzy­ja­ją­cej atmos­fe­rze (nie jesteśmy nawet pewni co możemy nazwać sprzy­ja­jącą atmos­ferą). Czy w pra­oce­anie, proste życie powstaje niemal zawsze i rozwija się w sposób pan­de­miczny? A może potrzebny jest niemały łut szczę­ścia? Wreszcie, nie da się wyklu­czyć, że abio­ge­neza pozo­staje zja­wi­skiem eks­tre­mal­nie rzadkim i wyda­rzyła się… tylko jeden jedyny raz, w całej galak­tyce. Albo nawet w całym widzial­nym wszech­świe­cie. Już pomijam przez grzecz­ność kwestię ewolucji, której kręte ścieżki wcale nie muszą pro­wa­dzić do ukształ­to­wa­nia istot obda­rzo­nych ludzką świa­do­mo­ścią i inte­li­gen­cją.

Co nam z miliarda żyznych i przy­ja­znych planet, jeśli praw­do­po­do­bień­stwo samo­ist­nego zro­dze­nia pro­to­ko­mórki wynosi, dajmy na to, jeden do stu biliar­dów? Oczy­wi­ście nie wiem czy tyle wynosi. Właśnie w tym rzecz: nikt tego nie wie! Jednym z głównych zadań nauki pozo­staje usta­le­nie nie­sa­mo­wi­tej granicy oddzie­la­ją­cej świat związków che­micz­nych od świata żywych orga­ni­zmów. Dla współ­cze­snych uczonych to nadal terra inco­gnita.

Nie uważam wcale, że musimy być sami we wszech­świe­cie, ani tego nie pragnę. Nie wyklu­czam, iż życie (a przy­naj­mniej jego naj­prost­sze formy) mogło opanować liczne rejony wszech­świata. Apeluję jednak o umiar i zważenie na obecny stan wiedzy. Między wyrazami “musi” a “może” prze­biega gigan­tyczny kanion naszej igno­ran­cji. Dopóki biologom nie uda się spełnić marzenia Stanleya Millera i zaob­ser­wo­wać samo­ródz­twa w labo­ra­to­rium, dopóki nie osza­cu­jemy szansy na abio­ge­nezę, powszech­ność życia pozo­staje równie praw­do­po­dobna co zało­że­nie, że stanowi ono ewe­ne­ment w dziejach wszech­świata.

podpis-czarny


  • Tomek

    Życie poza­ziem­skie istnieje, wystar­czy spojrzeć na ISS – żywi astro­nauci i w dodatku poza Ziemią. Czego chcieć więcej 😉
    A na poważnie to może jest, może nie, któż to wie.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Tu chyba nie­chcący zwró­ci­łeś uwagę na istotną kwestię. Czy ewen­tu­alne zna­le­zie­nie śladu życia, choćby ska­mie­liny na Marsie, dowie­dzie powszech­no­ści wystę­po­wa­nia życia? Niestety nie, bo wtedy możemy domnie­my­wać, że po prostu życie ziemskie przy­wę­dro­wało stamtąd. I, że wszyscy jesteśmy mar­sja­nami. 😉

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Ryo Hazuki

        Wydaje mi się, że naj­gor­sze co nas może spotkać na Marsie, na Europie (i innych księ­ży­cach naszego układu sło­necz­nego), to zna­le­zie­nie dużych (ska­mie­lin, lub żyjacych) wie­lo­ko­mór­ko­wych orga­ni­zmów innego pocho­dze­nia niż ziemskie. Ozna­cza­łoby to, że życie we wrzech­świe­cie wystę­puje bardzo często, planety pełne są istot żywych i rozum­nych, a wielki filtr jest zaraz przed nami.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Marcin Lachow­ski

        Bostrom?

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Ryo Hazuki

        W sumie to bardziej własne prze­my­śle­nia. I chociaż to co napi­sa­łem mocno się nachodzi z tym co sądzi Bostrom, to moje twier­dze­nia są mocno ogra­ni­czone.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Isinlor

    W warun­kach Ziemi powsta­nie prostego życia trwało około 150 milionów — 800 milionów lat. Ziemia istnieje od 4 500 milionów lat. Czyli życie na Ziemi istnieje przez około 82% — 97% czasu ist­nie­nia planety. Inaczej to ujmując naszej planecie star­czyło by czasu by życie mogło powstać i natych­miast zginąć około 6–30 razy. Wg mnie to bardzo ważna wska­zówka, wystar­cza­jąca do spe­ku­la­cji ze proste życie jest powszechne. Zycie wie­lo­ko­mór­kowe na tej samej pod­sta­wie powinno być znacznie mniej powszechne. Wątpię nato­miast w ist­nie­nie inte­li­gen­cji poza­ziem­skiej z powodu para­doksu Fermiego i konceptu sondy Van Neumanna która mogłaby się roz­prze­strze­niać w tępie wykład­ni­czym — jeśli one istnieją powin­ni­śmy potrafić je zaob­ser­wo­wać, a ich nie widzimy.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      To jest cenna wska­zówka — zgadzam się — ale tylko wska­zówka. Mamy cho­ciażby kwestię warunków koniecz­nych aby szansa na poja­wie­nie się życia była w ogóle większa niż 0. Piszesz o 4,5 mld lat ist­nie­nia Ziemi — ale nie możemy z pew­no­ścią w głosie stwier­dzić, jaki wycinek tego czasu obejmuje takie warunki. Pamię­tajmy, że warunki sprzy­ja­jące ist­nie­niu dzi­siej­szych orga­ni­zmów, nie są jed­no­znacz­nie z warun­kami dogod­nymi do powsta­nia pierw­szej bakterii. Być może życie rodzi się łatwo, ale tylko w bardzo, bardzo spe­cy­ficz­nych warun­kach, jakie na naszej planecie panowały np. tylko kilka milionów lat?

      Abso­lut­nie, niewiele czeka nas tak prze­ło­mo­wych odkryć, jak te doty­czące począt­ków życia. 🙂

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Kacper

      Odnośnie para­doksu Fermiego to sporym pro­ble­mem w odna­le­zie­niu obcej cywi­li­za­cji jest bariera pręd­ko­ści C. Niestety nie da się prze­sy­łać infor­ma­cji szybciej niż prędkość C ( oczy­wi­ście według naszej aktu­al­nej wiedzy) to też odebrać sygnał od zaawan­so­wa­nej cywi­li­za­cji w postaci jakiś fal EM może być nie­zmier­nie trudny biorąc pod uwagę rozmiary wszech­świata. Możemy czekać na jakiś sygnał dzień a możemy i czekać milion lat. Możemy się też nie doczekać. Być może ogromne odle­gło­ści sprawią, że nigdy nie nawią­żemy takiego kontaktu. Oczy­wi­ście możemy również wziąć pod uwagę tylko naszą galak­tykę gdzie odle­gło­ści mierzymy mak­sy­mal­nie w setkach tys lat świetl­nych. W tym przy­padku szanse na kontakt są znacznie większe. Oczy­wi­ście musimy się odpo­wied­nio wstrze­lić z inną zaawan­so­waną cywi­li­za­cją w regionie. Przecież i my dopiero wysyłamy sygnały od około 100 lat zaledwie. A co to jest w rozwoju życia na Ziemi i ogólnie rozwoju ludz­ko­ści. Skoro jak wspomina Isinior życie powstało już ponad 3 miliardy lat temu. Oczy­wi­ście w bardzo prostej formie.
      Należy się jeszcze zasta­no­wić nad tym czy w przy­padku bardziej zaawan­so­wa­nych cywi­li­za­cji siła sygnału fal EM wysy­ła­nych w prze­strzeń kosmiczną może się zmniej­szyć. Nie wiem ile w tym prawdy ale coś mi się obiło o uszy, iż na obecnym etapie rozwoju wysyłamy mniej sygnałów w kosmos. Wiąże się to z rozwoje świa­tło­wo­dów , czy też komu­ni­ka­cji sate­li­tar­nej, pra­cu­ją­cej na wyższych czę­sto­tli­wo­ściach z mniej­szymi mocami ? Nie wiem czy sły­sze­li­ście o tym.
      Ade­kwat­nie jest również w przy­padku sond Van Neumanna, które pod­le­gają prawie takim samym ogra­ni­cze­niom, a wręcz nie mogą poruszać się tak szybko jak infor­ma­cja z pręd­ko­ścią C. No chyba, że jakaś cywi­li­za­cja posiada tech­no­lo­gię, która umoż­li­wia obejście bariery pręd­ko­ści C.
      Kolejnym ogra­ni­cze­niem może być czułość naszych przy­rzą­dów w ramach programu SETI.
      Tak więc jeśli życie inte­li­gentne istnieje w innych galak­ty­kach proces komu­ni­ka­cji jest de facto nie­moż­liwy według obecnej wiedzy a i sam sygnał lecący miliardy lat może dolecieć gdy nas już nie będzie.
      Istnieje jeszcze taka kon­cep­cja, iż nasz wszech­świat jest jeszcze na tyle młody iż my jesteśmy de facto jedną z pierw­szych roz­wi­nię­tych cywi­li­za­cji. A większy rzut nastąpi dopiero później.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Marek Smo­liń­ski‮

      Z tym argu­men­tem, że życie na Ziemi powstało wcześnie i mogło powstać ponad 5 razy przez czas jej ist­nie­nia to trochę tak jakby ktoś zaczął grać w lotka i już za dzie­sią­tym razem wygrał, uznając, że opłaca się grać, gdyż sam fakt tego, że wygrął już w dzie­sią­tym loso­wa­niu świadczy o tym, że szansa wygranej jest ogromna i w czasie swojego życia, jeżeli zagra jeszcze 1000 razy to wygra około 100 razy.

      Odnośnie inte­li­gen­cji poza­ziem­skiej — w miarę rozwoju cywi­li­za­cji rośnie jej poten­cjał do aro­gan­cji (bo jest coraz potęż­niej­sza) jak i skrom­no­ści (bo mogą powsta­wać kon­cep­cje filo­zo­ficzne i reli­gijne, a i sam fakt pozna­wa­nia nowej wiedzy jak np. przy­tła­cza­ją­cego rozmiaru wszech­świata, daje pole do zwąt­pie­nia w swoją wartość) — rośnie więc zakres między jednym i drugim (aro­gan­cją i skrom­no­ścią), a więc istnieje coraz mniejsza szansa na to, że obca cywi­li­za­cja wpasuje się w nasz obecny, ludzki sposób rozu­mo­wa­nia — w którym z jednej strony nie jesteśmy tak aro­ganccy, żeby nie kon­tak­to­wać się z obcymi cywi­li­za­cjami (nawet mniej zaawan­so­wa­nymi od nas), a z drugiej nie obawiamy się, że wpły­wa­jąc na inną cywi­li­za­cję zamiast jej pomóc sprawimy, że ta pójdzie w złym kierunku.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Selene Moon­ligth

    My, Zie­mia­nie bardzo lubimy mieć nadzieję że jednak nie jesteśmy sami. Że gdzieś tam już fruną do nas dobrzy kosmici, by rzucić nam z nieba mannę. Że ktoś lub coś tam jest i może uczynić nasze ziemskie życie lepszym. Przez to chwytamy się każdego, nawet naj­mar­niej­szego argu­mentu, by móc w jaki­kol­wiek sposób udo­wod­nić ist­nie­nie innego życia.
    Oso­bi­ście nie wyklu­czam takiej opcji, ale raczej mamy małe szanse, by dowie­dzieć się prawdy. Odle­gło­ści sktucz­nie potrafią unie­moż­li­wić udo­wod­nie­nie wielu rzeczy.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.warszawski.info/ mleczaj weł­nianka

    Nie podoba mi sie ten tekst. Czemu? bo tak naprawdę mówi o seman­tyce. Bo żywi sie udo­wad­nia­niem że prze­ko­na­nie czy wiara wynikła z hipotezy nie może być brana za pewnik.
    To oczy­wi­ście jest prawda ale też przy okazji po prostu banał.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Banał, a nawet nie wiesz ile już spłynęło do mnie komen­ta­rzy dokład­nie powta­rza­ją­cych argument “na ilość”. Jak grochem o ścianę. Jak widać, pewne oczy­wi­sto­ści nie muszą trafiać do wszyst­kich. 🙂

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.warszawski.info/ mleczaj weł­nianka

        Wiesz ja też jestem prze­ko­nany że nie jesteśmy sami acz­kol­wiek zdaje sobie sprawę że na chwilę obecną nie mam podstaw do takiego prze­ko­na­nia 🙂
        To po prostu taka wiara.
        No ale to tylko przykład szer­szego problemu z którym borykają się nauki induk­cyjne, że teorii nie da się potwier­dzić a co najwyżej można ją sfal­sy­fi­ko­wać. Bo sam fakt dzia­ła­nia teorii w praktyce czy jej dopa­so­wa­nie do ist­nie­ją­cego modelu nie jest czyn­ni­kiem potwier­dza­ją­cym jej praw­dzi­wość.
        I to jest jakiś problem z naukami induk­cyj­nych — że to co jest teorią czy modelem jest w powszech­nym rozu­mie­niu brane za pewnik. Nawet jeśli ów model działa i opisuję rze­czy­wi­stość.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Jade

    “Wreszcie, nie da się wyklu­czyć, że abio­ge­neza pozo­staje zja­wi­skiem eks­tre­mal­nie rzadkim i wyda­rzyła się… tylko jeden jedyny raz, w całej galak­tyce.”
    Pewnie, że się nie da wyklu­czyć, tylko co by to ozna­czało? To by ozna­czało, że życie jest zdu­mie­wa­jąco rzadkim i nie­praw­do­po­dob­nym przy­pad­kiem. To z kolei prowadzi raczej do dziwnych kon­se­kwen­cji np. takich, że chemicy po prostu nie­po­trzeb­nie tracą czas w labo­ra­to­riach, próbując odtwo­rzyć warunki począt­kowe. Skoro w całej historii kosmosu zaist­niał do tej pory tylko jeden taki przy­pa­dek, to im się to nie uda. O wielu rzeczach ludzie już myśleli, że są rzadkie i wyjąt­kowe, a potem znaj­do­wa­li­śmy więcej takich przy­pad­ków i oka­zy­wało się, że ta gwiazda wcale nie jest taka wyjąt­kowa. Dlatego nie widzę powodu, by pod kate­go­rię rzad­ko­ści pod­łą­czać fakt zaist­nie­nia życia, tylko dlatego, że jeszcze nie znamy mecha­ni­zmu. A pytanie o zaist­nie­nie życia jest trudnym pytaniem, jak każde pytanie o genezę zresztą. Dlatego mnie szcze­gól­nie nie dziwi, że wciąż głowimy się nad odpo­wie­dzią.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Mam tu jedną uwagę. Nawet jeśli przyj­miemy pesy­mi­stycz­nie, że prze­miana materii nie­oży­wio­nej w oży­wio­nej pozo­staje eks­tre­mal­nie rzadka w skali kosmosu, to nie stawia starań uczonych na stra­co­nej pozycji. Pamiętaj o naszej prze­wa­dze: działamy inten­cjo­nal­nie, możemy mani­pu­lo­wać warun­kami począt­ko­wymi w labo­ra­to­rium, a tym samym zmak­sy­ma­li­zo­wać swoje szanse na sukces. Choć nadal nam się to nie udaje.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Jade

        Zgadzam się, jeśli jednak przyjąć, że prze­miana materii nie­oży­wio­nej w ożywioną zdarzyła się raz w prze­ciągu 13,8 mld lat, to przy­znasz, że te szanse nie wyglą­dają dobrze. W takim przy­padku, uczeni powinni poszu­ki­wać nie­wia­ry­god­nie wręcz nie­praw­do­po­dob­nej teorii bio­ge­nezy. Jednak jak już pisałam, rzeczy rzadkie prze­stają być rzadkie, kiedy okazuje się, że jest ich więcej, a historia odkryć pokazuje, że lubi być ich więcej.

        Wydaje mi się, że Twój tekst, nie tyle dowodzi, że argument „na ilość” jest bez­za­sadny, co zwraca uwagę na fakt, że mając do dys­po­zy­cji tylko jeden przykład życia, nie potra­fimy i nie powin­ni­śmy tego skwan­ty­fi­ko­wać. Potrzeba by nam zatem co najmniej drugiej próbki, by móc w ogóle wysnuć wniosek, czy życie może być powszechne.

        Mnie poza argu­men­tami „na ilość” i „na czas” (długi żywot wszech­świata), daje jeszcze do myślenia fakt, że węgiel jest roz­po­wszech­nio­nym pier­wiast­kiem w kosmosie. Gdybyśmy byli zbu­do­wani z czegoś, co wystę­puje tylko na Ziemi, to wtedy z czystym sumie­niem mogłabym spe­ku­lo­wać, że życie jest rzadkie i że jesteśmy wyjąt­kowi. Ale na szczę­ście nie jesteśmy 🙂

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Hahacz

    Autor zapo­mniał o argu­men­ta­cji… Nabija się z naszej nie­do­sko­na­ło­ści wiedzy, ale nie zapro­po­no­wał nic w zamian. Słabo

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Z niczego w powyż­szym tekście autor się nie nabija, a na pewno nie z nie­wie­dzy. Igno­ran­cja jest częścią nauki i odróżnia ją od wiary. A argument padł w sposób bez­po­średni: nie posia­damy dosta­tecz­nej wiedzy na temat prze­biegu abio­ge­nezy. Komen­tu­jący zapo­mniał nato­miast o kontr­ar­gu­men­cie, jeśli się z tym nie zgadza. Słabo.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • masi0

    Może życie poza­ziem­skie istnieje, ale może dla innych gatunków poza­ziem­skich jestesmy zagro­że­niem lub destruk­cyj­nym wirusem więc jesteśmy zdala od centrum cywi­li­za­cji?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • SinC

    Moim skromnym zdaniem wszech­świat pozo­staje w stanie nie­ozna­czo­no­ści kwan­to­wej do czasu wystą­pie­nia rozum­nego obser­wa­tora. W czasie, gdy taki nie wystę­puje stan wszech­świata ponownie się kwantowo rozmywa. W danym zatem inter­wale kohe­rent­no­ści stanu wystę­puje tylko jedna rasa rozumna a co za tym idzie komu­ni­ka­cja jest nie­moż­liwa.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Klaudia

    Ja wierze 🙂 Wyobraź­cie sobie — jeśli fak­tycz­nie istnieje jeszcze gdzieś życie to jakie ono jest? Czy są tacy jak my, podobni, a może zupełnie różniący się od nas? Być może wcale nie żyją w takich warun­kach jak my tylko w jego prze­ci­wień­stwie? Może wcale nie potrze­bują tlenu by funk­cjo­no­wać?
    A co jeśli ludzie sta­no­wili zagro­że­nie dla “innych” w miejscu gdzie żyli i zosta­li­śmy “wypchnięci” poza ich układ?
    A pytanie moje własne: zasta­na­wia­li­ście się kiedyś czy jest moż­li­wośc zeby zylismy w czarnej dziurze?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • piotrek wsz

      Załóżmy, że tak i życie znajduje się w czarnej d… dziurze. Chociaż nie wiem co za tym prze­ma­wia a jeszcze bardziej nie wiem co to wnosi do tematu życia poza ziemią.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Kacper

      > Być może wcale nie żyją w takich warun­kach jak my tylko w jego
      prze­ci­wień­stwie? Może wcale nie potrze­bują tlenu by >funk­cjo­no­wać?

      Życie jest oparte na węglu, dzięki któremu mogą się tworzyć złożone łańcuchy związków itp. Zakła­damy, że gdzieś tam w kosmosie życie również powinno być oparte na tym pier­wiastku ponieważ jest on pod pewnymi wzglę­dami wyjąt­kowy szcze­gól­nie jeśli chodzi o materię ożywioną. Tak więc życie powinno powstać w dość podob­nych warun­kach jak na Ziemi i są nie­wiel­kie szanse na jego rozwój w dość nie­przy­ja­znych światach. To też szukamy planet, które pod względem warunków mogą być podobne do naszej planety.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Marian Koniuszko

    Sa tylko dwie mozli­wo­sci: albo w kosmosie istnieje inte­li­gentne zycie poza ludzmi albo nie. Obie sa tak samo prze­ra­za­jace. A.C. Clarke.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Rade­me­ne­sII

    Kiedyś gdzieś sły­sza­łem w wia­do­mo­ściach, że na jakimś tam mete­ory­cie zna­le­ziono ślady czegoś co może wska­zy­wać na prosty żywy organizm. No i powstał pomysł, na eks­pe­ry­ment z wysła­niem w kosmos nie­spor­cza­ków, który ma dowodzić, że życie może się w ten sposób roz­prze­strze­niać. Ale nawet jeżeli jakieś orga­ni­zmy przeżyją podróż w kosmos, o niczym to nie świadczy. Bez dowodów można sobie gdybać, zarówno nad ist­nie­niem jak i nie­ist­nie­niem. Tylko temat pozo­staje nie­zmien­nie fra­pu­jący dla ludz­ko­ści.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Marcin Królak

    Pytania są dwa jakie jest praw­do­po­do­bień­stwo poja­wie­nia się prostych form życia i drugie jakie z kolei jest praw­do­po­do­bień­stwo, aby te proste formy życia zaczęły ewolucję w kierunku bardziej złożonym. Patrząc na Ziemię trzeba przyznać, że mieliśmy naprawdę dużo szczę­ścia. Po pierwsze w usy­tu­owa­niu naszego układu pla­ne­tar­nego, w cichym zakątku galak­tyki, z dala od wielkich i nie­sta­bil­nych gwiazd, super­no­wych i innych tego typu atrakcji. Po drugie pomogły nam w naszym poja­wie­niu się dzieje naszej Ziemi, od cho­ciażby takiego wyda­rze­nia jak powsta­nie dużego księżyca, sta­bi­li­zu­ją­cego rotację planety i cyklicz­ność pór roku.… Następ­nie należy dzię­ko­wać za wszyst­kie wcze­śniej­sze kata­strofy, które co rusz zmiatały więk­szość życia i dawały szansę innym formom, aż do naszego poja­wie­nia się. Patrząc na ten problem z tej strony chyba warto sobie uświa­do­mić, że na kilkaset miliar­dów gatunków jakie żyły przez te 4,5 mld lat na Ziemi, my jesteśmy pierw­szym świa­do­mym.. Jakie jest praw­do­po­do­bień­stwo, że podobny zestaw wydarzeń miał miejsce gdzieś indziej? I czy w ogóle taki zestaw jest potrzebny do powsta­nia form inte­li­gent­nych?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Pod­pi­suję się pod tymi wnio­skami rękami i nogami. Sam je często powta­rzam. Abio­ge­neza to nie­sa­mo­wite zjawisko, ale ewolucja pro­wa­dząca od prostej komórki do istoty wypo­sa­żo­nej roz­wi­nięty mózg to nie mniej (a może nawet bardziej) zdu­mie­wa­jąca sprawa. I tak jak powie­dzia­łeś, historia Ziemi daje nam ważną poszlakę: na miliony gatunków zamiesz­ku­ją­cych Ziemię, dobór natu­ralny tylko raz pre­mio­wał inte­li­gentne orga­ni­zmy.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • kuba_wu

        @“dobór natu­ralny tylko raz pre­mio­wał inte­li­gentne orga­ni­zmy”

        Po pierwsze, raczej nie tyle “inte­li­gentne”, co rozumne, samo­świa­dome… na świecie jest wiele inte­li­gent­nych, oczy­wi­ście w różnym stopniu, gatunków.

        Po drugie, co do ewulucji, mam odwrotne zdanie. Przecież widać dokład­nie, że w jej toku poja­wiają się orga­ni­zmy coraz bardziej złożone, lepiej dosto­so­wane, a wyższa inte­li­gen­cja jest pre­mio­wana, gdyż oznacza lepsze, bardziej ela­styczne dosto­so­wa­nie. Gady są inte­li­gent­niej­sze od płazów, ssaki od gadów, dalej idą naczelne, człe­ko­kształtne… wektor jest oczy­wi­sty. To nie był toto­lo­tek, że 4.5 mld lat losowało się, losowało, i znie­nacka wylo­so­wał się człowiek rozumny.

        Nato­miast samo poja­wie­nie się życia wydaje mi się fak­tycz­nie czymś nie­zwy­kle wręcz zadzi­wia­ją­cym. Przecież nawet naj­prost­sza komórka, zdolna do egzy­sten­cji i roz­mna­ża­nia, jest nie­zwy­kle złożonym tworem. Może, gdybyśmy mogli sobie wyobra­zić jakiś etap pośredni, ale o ile wiem, nie znamy czegoś takiego…

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Nie zachowuj się jakbyś nie wiedział, co w tej dyskusji lub przy okazji SETI rozumie się przez “inte­li­gentne”. Mówimy o istotach zdolnych do two­rze­nia cywi­li­za­cji tech­nicz­nej. To chyba dość oczy­wi­sty skrót myślowy, nie tylko mój.

        Co do ewolucji, zgadzam się, ale nie do końca. Przede wszyst­kim zło­żo­ność orga­ni­zmu to rzecz względna i wcale nie zawsze pre­mio­wana. Były momenty w dziejach gdy wszyst­kie orga­ni­zmy starały się być jak naj­więk­sze (mega­fauna), aby w następ­nym okresie nagle lepiej szło słabszym ale drob­niej­szym. Wszystko zależy od warunków natu­ral­nych. Spójrzmy ile gatunków morskich (jak meduzy) potrafi od milionów lat nie ruszyć się ani o krok. Oczy­wi­ście, w ewolucji raczej nie dochodzi do regresu (w naszym rozu­mie­niu), ale za to zmiany śro­do­wi­skowe od czasu do czasu ste­ry­li­zują planetę z orga­ni­zmów naj­bar­dziej zło­żo­nych, a więc również naj­bar­dziej wyma­ga­ją­cych. Regu­larne okresy wielkich wymierań wybijały wszystko co duże i skom­pli­ko­wane, a władcami planety zosta­wały istoty proste i ener­go­osz­czędne.

        “To nie był toto­lo­tek, że 4.5 mld lat losowało się, losowało, i znie­nacka wylo­so­wał się człowiek rozumny.”

        Ba. Tylko zapo­mnia­łeś o jednej rzeczy: ewolucja nie ma kon­kret­nego celu, do którego kon­se­kwent­nie i nie­zmien­nie dąży. Mamy ośmior­nice, które już pół miliarda lat temu posia­dały bardzo wyra­fi­no­wane mózgi i… nie­spe­cjal­nie od tamtej pory się posunęły do przodu. Wszystko fajnie, ale czyn­ni­ków jakie musiały się złożyć na ewolucję czło­wieka (i to tak szybką) było całe mnóstwo.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • kuba_wu

        Bez urazy, nie chodziło mi o stru­ga­nie kogoś, kto nie rozumie, o czym piszesz. Tylko że związek inte­li­gen­cji jako takiej, z — finalnie — umie­jęt­no­ściami wytwo­rze­nia cywi­li­za­cji jest na tyle ważny, że ja bym tego w ogóle nie roz­dzie­lał, a zatem i pisanie, że “dobór tylko raz pre­mio­wał” (gatunek rozumny) wydaje mi dość istotnym, hmm, pomi­nię­ciem, z którego z kolei może wynikać owo nie­słuszne, moim zdaniem, zadzi­wie­nie.

        Oczy­wi­ście wiem, że natura nie miała na celu stwo­rze­nie rozumu, ale jednak, pomimo meandrów, i w b.długim terminie dało się zaob­ser­wo­wać, itd. Więc inte­li­gen­cja jakoś tam pre­mio­wana była, czy to sama z siebie, czy jako skutek uboczny (nie wnikam, ważna jest ten­den­cja).

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Robert Rut­kow­ski

      “na kilkaset miliar­dów gatunków jakie żyły przez te 4,5 mld lat na Ziemi, my jesteśmy pierw­szym świa­do­mym”
      Być może.
      A ogólnie — wszystko, co wiemy, lub co wydaje się nam, że wiemy, jest mocno znie­kształ­cone przez naszą własną per­cep­cję. W końcu każdy z nas nauczył się patrzeć na życie oczyma swoich nauczy­cieli. I nikt nie może zagwa­ran­to­wać, że owo spoj­rze­nie jest poprawne. Patrzę na tą dyskusję z sympatią, ale i z lekkim przy­mru­że­niem oka. Z tym ostatnim dlatego, ponieważ żadne dyskusje, jakie pro­wa­dzimy, nie przy­bli­żają nas nawet o milimetr do poznania odpo­wie­dzi.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • aldeb

      A ja nie do końca mogę się zgodzić. Nie ma żadnej pewności co do tego, że jesteśmy pierw­szym “świa­do­mym” gatun­kiem (a w sumie to bardziej rodzajem, albo i jeszcze wyżej). Z pew­no­ścią pierw­szym na tyle inte­li­gent­nym, że stworzył nama­calny dorobek kul­tu­rowy, ale myślę, że stricte samo­świa­do­mość jest dużo powszech­niej­sza w świecie zwierząt niż czasem chcie­li­by­śmy przyznać.

      A co do pro­mo­wa­nia inte­li­gen­cji przez dobór natu­ralny — to też nie musiało być tak. Istnieją całkiem poważne prze­słanki ku temu, że inte­li­gen­cja jest tylko efektem ubocznym wzrostu mózgu na potrzebę ogar­nię­cia coraz to bardziej roz­ra­sta­ją­cych się ludzkich sieci spo­łecz­nych (nie­zbęd­nych do prze­trwa­nia). Roz­wi­nię­cie tej teorii opisał Robin Dunbar w książce “Człowiek. Bio­gra­fia”, którą swoją drogą polecam 😉

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • devpad

    Ile jest we wszech­świe­cie zjawisk, które wystę­pują w ilości sztuk 1?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Mam nadzieję, że dostrze­gasz logiczny problem z odpo­wie­dzią na takie pytanie. Jak można ocenić liczbę uni­ka­to­wych zjawisk, które mogły wystąpić gdzieś w odle­głych galak­ty­kach, kiedy nie mamy moż­li­wo­ści wyjrzeć poza Układ Sło­neczny? 🙂 Rzecz jasna jest to ciekawy argument, ale brakuje mu kropki nad “i”.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • devpad

        Ale się czepiasz słówek… no ale dobra:

        Ile uni­ka­to­wych zjawisk, procesów bądź form we wszech­świe­cie jest znanych ludz­ko­ści? Uni­ka­to­wych mam na myśli zaob­ser­wo­wa­nych dokład­nie raz.

        Kiedyś zagadką była kwestia jak często wystę­pują układy gwiezdne z pla­ne­tami, kiedyś znany był tylko jeden taki układ — Sło­neczny. Dziś wiemy że jest to zjawisko nie­zwy­kle powszechne…

        Wszyst­kie znane mi zjawiska we wszech­świe­cie wystę­pują z jakąś okre­śloną gęsto­ścią…

        Życie oparte o węgiel — znane i zaob­ser­wo­wane jest tylko dokład­nie jedno.

        Ale czy wystę­pują zjawiska unikalne, czy wiemy o takich, w sensie udało się spraw­dzić że nie ma ich więcej w poten­cjal­nych miej­scach wystę­po­wa­nia?

        BTW.
        “nie mamy moż­li­wo­ści wyjrzeć poza Układ Sło­neczny? :)”
        What?! Gwiazdy, galak­tyki, pro­mie­nio­wa­nie tła, czarne dziury, planety z poza Układu Sło­necz­nego to wszystko fan­ta­styka?

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Prze­czy­taj co napi­sa­łem raz jeszcze. Nie chodzi o słówka.

        “What?! Gwiazdy, galak­tyki, pro­mie­nio­wa­nie tła, czarne dziury, planety z poza Układu Sło­necz­nego to wszystko fan­ta­styka?”

        Dosko­nale wiesz o co mi chodziło. Nie jesteśmy w stanie wycią­gnąć lunety i spojrzeć na powierzch­nię hipo­te­tycz­nej planety krążącej wokół gwiazdy znaj­du­ją­cej się w jakimś odległym kwazarze, a zapewne mogli­by­śmy ujrzeć tam rzeczy kom­plet­nie ponad naszą wyobraź­nię. To tak jak gdybyś spojrzał na Ziemię z powierzchni Księżyca i próbował badać jed­no­ko­mór­kowce.

        Przecież życie może nawet istnieć na którejś z już zła­pa­nych egzo­pla­net, ale co z tego skoro widzimy tylko wybrzu­sze­nie na wykresie lub kropkę na zdjęciu.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • devpad

        Nie wiem co mam ci napisać, to że nie da się dosłow­nie zobaczyć gołym okiem życia na obcej planecie to nie znaczy że nie da się go zaob­ser­wo­wać w ogóle. Tak samo jak z tymi pla­ne­tami są tam chociaż nikt im zdjęcia nie zrobił, jak sam zauwa­ży­łeś widzimy tylko przy­ciem­nie­nie gwiazdy… Naukowcy wymy­ślili sposób jak “zobaczyć” planety to i wymyślą sposób jak stwier­dzić życie na obcych pla­ne­tach…

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Znowu. Nie powie­dzia­łem, że nie wymyślą sposobu. Stwier­dzi­łem, że teraz takiego nie ma i długo nie będzie. Jakbyśmy taki mieli, to pewnie nie musie­li­by­śmy teraz spe­ku­lo­wać.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Luukka

    Jednak czasami w czło­we­iku budzi się jakiś marzy­ciel i miło jest pomysleć, że są gdzieś światy, gdzie jest życie. Może nie jakieś inte­li­gentne jak my, czy bardzo złożone, ale jest i czeka na odkrycie. A potem wraca się do rze­czy­wi­sto­ści i przy­po­mina sobie, że naj­pew­niej nigdy nie będziemy w stanie tego życia odnaleźć (o ile gdzieś tam jest, bo przecież to jedna wielka nie­wia­doma), a nawet jak je znaj­dziemy, to nie ma szans tam dotrzeć i zbadać go.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • WTF is wrong with you world?!

    Nawet zakła­da­jąc koniecz­ność powsta­nia życia przy zacho­wa­niu bardzo ogra­ni­czo­nych kry­te­riów jak skalista planeta okrą­ża­jąca gwiazdę w odpo­wied­niej odle­gło­ści (nawet pieprzyć wodę w stanie płynnym) by nie płonęła cała albo nie było na niej nie­ustan­nie minu­so­wej temp. To i tak powstaje kwestia czasu. W końcu a) galak­tyki powstały w innym czasie więc mogłyby istnieć i wyginąć miliardy cywi­li­za­cji zanim ziemia w ogóle powstała. b)planety w galak­ty­kach powsta­wały w różnym okresie więc argument jak w a. Dodajmy do tego fakt że gęstość materii jest tym większa im bliżej centrum galak­tyki, więc to tam teo­re­tycz­nie wystę­po­wa­łoby naj­więk­sze zagęsz­cze­nie życia tyle że im bliżej centrum galak­tyki tym więcej mor­der­ców życia jak np. nowe, super nowe, gwiazdy neu­tro­nowe i inne cudne twory wszech­świata zale­wa­jące mor­der­czym pro­mie­nio­wa­niem wszystko w koło. Dodat­kowo gwiazdy zmie­nia­jące się w czarne dziury, wolne czarne dziury wyrzu­cone w prze­strzeń przez masyw­niej­sze obiekty, wolne planety itp.itd. Innymi słowy szansa nawet dla życia powsta­ją­cego wszędzie jak chwast jest mar­gi­nalna, a dla takiego które współ­dzie­li­łoby z nami czas ist­nie­nia absur­dal­nie nikła.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • SinC

    Równanie Drakea cytowane powszech­nie nie oddaje raczej istoty zagad­nie­nia ponieważ nie uwgled­nia pod­sta­wo­wych para­me­trów jak stosunek materii nie­oży­wio­nej do oży­wio­nej we wszech­świe­cie oraz wystę­po­wa­nia orga­ni­zmów prostych i zło­zo­nych, świa­do­mych, inte­li­gent­nych. W równaniu poja­wiają się jedynie cywi­li­za­cje tech­niczne.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Trick

    Bardzo ciekawa strona, tak tytułem wstępu 🙂

    A pytanie mam takie- czym naukowcy tłumaczą nie­moż­ność zasy­mu­lo­wa­nia, powtó­rze­nia, stwo­rze­nia raz jeszcze życia. Uru­cho­mie­nia tego pierw­szego procesu od materii nie­oży­wio­nej do jakiś naj­bar­dziej pry­mi­tyw­nych samo­re­pro­du­ku­ją­cych się kwasów nukle­ido­wych (prze­pra­szam jeśli mylę pojęcia)

    Bo chyba nie jest to koniecz­ność stwo­rze­nia warunków jakie panowały 4 mld lat temu na ziemi. Jeśli wówczas się udało, to tym bardziej obecnie powinno. Woda jest, czą­steczki, pier­wiastki, odpo­wied­nia tem­pe­ra­tura. Energia ini­cju­jaca wszystko.
    Więc dlaczego wciąż się nie udaje

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.pilaster.blog.onet.pl pilaster

    Przy takich dys­ku­sjach zawsze panuje gigan­tyczne zamie­sza­nie ter­mi­no­lo­giczne. Pod pojęciem “życia poza­ziem­skiego” więk­szość publiki naj­czę­ściej rozumie “ufoki”, inte­li­gent­nych, cywi­li­zo­wa­nych i huma­no­idal­nych Obcych. Tym­cza­sem pod względem kom­pli­ka­cji beha­wioru i mor­fo­lo­gii, czyli także ze względu na wymagany poziom zmniej­sze­nia lokalnej entropii, można by podzie­lić z grubsza życie (ziemskie — jedyne nam znane) na sześć poziomów

    I — pro­ka­rionty
    II — euka­rionty
    III — tkan­kowce
    IV — orga­ni­zmy posia­da­jące złożony układ nerwowy (na Ziemi niektóre ssaki i np kała­mar­nice)
    V — istoty inte­li­gentne i świadome (Homo sapiens i być może nie­któ­rzy z jego wymar­łych krewnych)
    VI — cywi­li­za­cja naukowo — tech­niczna

    Nie ulega wąt­pli­wo­ści, że im wyższy poziom, tym mniejsze praw­do­po­do­bień­stwo powsta­nia — niestety nie wiadomo jak ta funkcja dokład­nie wygląda. Dlatego tak ważne jest poszu­ki­wa­nie życia w układzie sło­necz­nym. Na Marsie, księ­ży­cach Jowisza, Saturna, etc… Jeżeli okaże się że życie (przy­naj­mniej poziom I) powstało nie­za­leż­nie dwa (lub więcej) razy w tym samym układzie pla­ne­tar­nym, to znaczy, że powstało WSZĘDZIE.

    I bez obaw, jeżeli okaże się że ewen­tu­alne życie mar­sjań­skie przybyło tam z Ziemi (lub na odwrót), to takie pokre­wień­stwo da się wykryć na poziomie mole­ku­lar­nym i bio­che­micz­nym. Naprawdę obce życie z pew­no­ścią będzie obce właśnie w sposób nie pozo­sta­wia­jący wąt­pli­wo­ści.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • mat

    Para na roman­tycz­nym spacerze w nocy pod roz­gwież­dżo­nym niebem. Kobieta patrząc w niebo zadaje pytanie.
    — Wierzysz że jest tam inte­li­gen­cja?
    — Nie.
    — Nie wierzysz w życie poza­ziem­skie?
    — W życie wierzę. W inte­li­gen­cję prze­sta­łem.

    Ja mam podobne odczucia. Wierzę w proste życie poza­ziem­skie. Bez uza­sad­nie­nia bo na chwilę obecną to tylko kwestia wiary — nie możemy tego potwier­dzić ani zaprze­czyć.

    Nato­miast z żalem stwier­dzam że praw­do­po­dob­nie jesteśmy jedyną cywi­li­za­cją tech­niczną przy­naj­mniej w Drodze Mlecznej. Silną prze­słanką za tym jest brak w naszym układzie sond von Neumanna i (co waż­niej­sze) sond Bra­ce­wella.
    Tak jak te pierwsze mogłyby spo­koj­nie siedzieć ukryte w pasie aste­ro­idów, na księżycu czy nawet wśród śmieci na naszej orbicie tak kontakt z tymi drugimi nigdy nie nastąpił (pomijam tu teorie spiskowe że rząd ukrywa kosmitów). A przecież, zakła­da­jąc że sonda taka podró­żuje z dość niską pręd­ko­ścią 1% pręd­ko­ści światła to w zaledwie 20–30 mln lat sondy powinny być w każdym układzie gwiezd­nym Drogi Mlecznej.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0