menu Menu
Fizyka spadającego kota
By Adam Adamczyk artykuł w Popularnonaukowe on 04/01/2016 10 Comments 3 min czytania
Nowe pierwiastki... Czy układ okresowy ma koniec? Wcześniejszy Kwantowo 2015 Następny

Jedni naukowcy wsadzają koty do zamkniętych pudełek, inni nimi rzucają. Zresztą nie tylko nimi, bo również psami, królikami, małpami i kawiami domowymi.

W 1894 roku w renomowanym czasopiśmie „La Nature”, pojawił się błahy – z dzisiejszej perspektywy – artykuł pt. Mechanika zwierząt, opisujący ruch i lądowanie opuszczanych z wysokości kotów. Jego autorem był Étienne-Jules Marey, paryski uczony i entuzjasta fotografii, zmotywowany do wykorzystania swego ekstrawaganckiego (w owym czasie) hobby w pracy badawczej. Miejcie świadomość, że właśnie przedstawiam wam pierwszą w dziejach publikację, mającą za cel wyjaśnienie odwiecznego fenomenu kota „spadającego zawsze na cztery łapy”. Przeciętny zjadacz chleba mógł dotąd przypuszczać, że czworonóg po prostu sprytnie, w ostatniej chwili odpycha się łapką od urządzenia lub rąk puszczającego go człowieka. Inni sądzili, iż zwierzak, w sobie tylko znany sposób, wykorzystuje podczas lotu opór powietrza.

Marey chciał dowieść błędności obu koncepcji i wyjątkowego talentu kotów do manewrowania własnym ciałem, a także udokumentować cały proces przy wykorzystaniu najlepszych, dostępnych mu technologii. Sześćdziesięcioletni uczony przebudował swoją kamerę w ten sposób, aby była w stanie nagrać scenę z prędkością 60 klatek na sekundę. Patrząc na to, iż przeciętny filmik z YouTube’a dysponuje zadowalającymi większość widzów 25-30 klatkami – Marey wyprzedził dla dobra nauki, ówczesną epokę kinematografii.

Jedno ze zdjęć Mareya, zamieszczone w „La Nature”.
Jedno ze zdjęć Mareya, zamieszczone w „La Nature”.
spadajacy kot2

W ten sposób powstała dość znana seria zdjęć, ukazująca klatka po klatce, poszczególne fazy manewru spadającego kocura. Pozwoliła ona na wyciągnięcie następującego wniosku: obie części kociego ciała zdają się w czasie upadku żyć własnym życiem! Lecący w dół kot automatycznie przewraca przednie łapki, głowę i część tułowia; podczas gdy część tylna oraz grzbiet robią wszystko aby zmienić moment pędu. Zauważmy na przykład, że spryciarz w tym samym momencie chowa przednie łapy i wyciąga jak najdalej tylne. Pozwala mu to, niczym baletnicy manipulującej swoimi piruetami, przyśpieszyć obrót przodu swego korpusu i spowolnić ruch tyłu. Wykorzystując tę różnicę, kot traktuje jedną „połówkę” ciała jako punkt podparcia, a gdy się to już uda, analogicznie powtarza to samo z drugą. Uczony nie podjął się próby biologicznego, czy ewolucyjnego wyjaśnienia tego podyktowanego instynktem talentu. Zamiast tego, on jak i kilku jego naśladowców, postanowili podjąć kolejne próby z upadającymi stworzeniami. Testowano spadające psy, małpy, króliki, a nawet kawie domowe (a.k.a. świnki morskie). Dzięki dokładnym kamerom nagrywano poszczególne fazy lotu ptaka i skoku człowieka. Co ciekawe okazało się, że upuszczane gryzonie również nie najgorzej radzą sobie z lądowaniem na czterech łapach. Nawet tłusta świnka!

Przygotowano także bardziej wymagające sprawdziany dla kotów, którym zawiązywano łapki, oczy, uszy. Dowiedziono, że nawet okaleczone zwierzaki, pozbawione ogona lub kończyny, są w stanie wylądować z gracją niedostępną człekokształtnym. 

Literatura uzupełniająca:
Étienne-Jules Marey, Mecanique animale: Des mouvements que certains animaux executent pour retomber sur leurs pieds lorsqu’ils sont precipites d’un lieu eleve, „La Nature”, [online: http://www.biusante.parisdescartes.fr/histoire/medica/resultats/index.php?do=livre&cote=marey176];
D. McDonald, How does a cat fall on its feet, „The New Scientist”, 30 VI 1960.

ciekawostki eksperyment


Wcześniejszy Następny

keyboard_arrow_up