Czytaj dalej

A jednak rok 2021 zapowiada się znacznie lepiej niż poprzedni. Jeśli jeszcze nie wiecie: orzeczono, że kryzys klimatyczny dobiegł już końca. Bo gdzieniegdzie spadł śnieg.

Kult “chłop­skiego rozumu” w naszym narodzie jest silny. Pamiętam gdy rok temu pojawił się news o statku MS MALMO, który utknął na skutych lodem wodach, gdzieś w pobliżu Sval­bardu. Strasz­nie śmieszna wia­do­mość – bo wiecie – wśród pasa­że­rów znaj­do­wali się akty­wi­ści kli­ma­tyczni. Głupcy martwili się o top­nie­jące lodowce, tym­cza­sem lód unie­moż­li­wił im żeglugę. Co prawda wie­lo­let­nie pomiary i zdjęcia sate­li­tarne mogą nie­po­koić, ale zabawna anegdota oraz prosta intuicja, sku­tecz­nie przeważą każdy dowód.

Na podobnej zasadzie niemal co roku media spo­łecz­no­ściowe zasypuje lawina postów, pod­par­tych równie wyra­fi­no­waną argu­men­ta­cją: jest mi zimno, więc globalne ocie­ple­nie to kłamstwo. Bynaj­mniej nie są to jedynie wynu­rze­nia jakiegoś foliar­skiego mar­gi­nesu czy znu­dzo­nych trolli. Tylko w ostat­nich tygo­dniach swoją wiedzą z zakresu geo­gra­fii i fizyki atmos­fery posta­no­wili podzie­lić się m.in. Tomasz Sakie­wicz (Repu­blika, Gazeta Polska), Cezary “Trotyl” Gmyz (Repu­blika, Rzecz­po­spo­lita), Tomasz Sommer (Naj­wyż­szy czas) czy Tomasz Rzym­kow­ski (wice­mi­ni­ster… edukacji i nauki).

Denialista klimatyczny Tomasz Sakiewicz
Antynaukowy Tomasz Sommer
Sommer w walce z klimatem
Ociężały Cezary Gmyz
Paweł Rybicki negacjonista klimatyczny
Jakubiak w świecie zimy.
Antyedukacyjny wiceminister Tomasz Rzymkowski

Jeszcze taka starsza perełka:

Polska i Europa przy­sy­pana śniegiem. Fala ark­tycz­nego zimna nad USA skuła w sobotę lodem Dakotę Północną, gdzie tem­pe­ra­tura spadła w stolicy tego stanu do 55 stopni Cel­sju­sza poniżej zera. (…) W arcy­dziele Orwella władza wymy­śliła wojnę by trzymać ludzi za pyski. I nie ważne czy walczono z Eurazją czy Wschó­da­zją, ważne by spo­łe­czeń­stwo ciągle czuło strach. Dzisiaj nie ważne czy wierzymy w roz­ta­pia­jące się lodowce czy w aste­ro­idę, ważne byśmy bez przerwy “robili w gacie”. Jednak wystar­czy wyjrzeć przez okno…

Łukasz Adamski

Niby śmie­tanka opi­nio­twór­czej publi­cy­styki (z gościn­nym występem przed­sta­wi­ciela rządu), a czuję się jakbym trafił na protokół z sym­po­zjum zwo­len­ni­ków płaskiej Ziemi. I nie korzy­stam tu wcale hiper­boli, albowiem w obu przy­pad­kach mamy do czy­nie­nia z bliź­nia­czym quasi-logicz­nym sche­ma­tem myślowym. For­mu­ło­wa­nie opinii na temat klimatu w oparciu o to, co widzimy akurat za oknem, wynika przecież z tych samych defi­cy­tów, które każą dowodzić pła­sko­ści Ziemi na pod­sta­wie braku krzy­wi­zny własnego podwórka. Jeszcze rozumiem, kiedy jakiś sceptyk wyraża wąt­pli­wo­ści co do genezy świa­to­wego ocie­ple­nia; kiedy ktoś usiłuje podważyć tezę o związku pomiędzy wzrostem tem­pe­ra­tur a emisjami gazów cie­plar­nia­nych, wska­zu­jąc na inne możliwe przy­czyny. Taki przy­naj­mniej się stara, w odróż­nie­niu od gałganów powyżej.

Dlatego w tym miejscu nie wjedzie wywód cier­pli­wie tłu­ma­czący, co i jak. Zresztą tej sztuki pró­bo­wali już inter­nauci. Wyja­śniali redak­to­rom, że większe opady (w tym opady śniegu) nie­ko­niecz­nie muszą stanowić objaw ochło­dze­nia. Przy­po­mi­nali, że nawet jeśli tego­roczna zima jest nieco sroższa od kilku poprzed­nich, to wciąż bardzo daleko jej do siar­czy­stych mrozów ubie­głego stulecia. Zwracali również uwagę na ist­nie­nie sub­tel­nej różnicy pomiędzy pogodą, a klimatem. Jak grochem o ścianę.

Patrząc na te bez­na­dziejne wysiłki, przyszło mi do głowy, że chyba wymagamy zbyt wiele. Żądamy od denia­li­stów wiedzy z zakresu geo­gra­fii i fizyki na poziomie końca szkoły pod­sta­wo­wej, podczas gdy ich braki sięgają znacznie głębiej. Przede wszyst­kim trudno pro­wa­dzić polemikę na temat glo­bal­nego ocie­ple­nia, kiedy druga strona nie przy­swaja samego zna­cze­nia słowa globalny.

W związku z powyż­szym, spe­cjal­nie dla Czarka i trzech Tomków, spró­bujmy roz­szy­fro­wać ten tajem­ni­czy termin. Się­gnijmy do Słownika PWN:

globalny
1. «obli­czony ogólnie, ujmowany jako całość»
2. «odno­szący się do całego świata»

Słownik języka pol­skiego PWN

Nie śmiałbym przy­wdzie­wać butów prof. Bral­czyka, więc ogra­ni­czę się tylko do sugestii, że skoro przy­miot­nik globalny odnosi się do ogółu, do całego globu; to raczej nie odnosi się do części, do kraju, czy do regionu. Prze­kła­da­jąc to na nasz problem, termin globalne ocie­ple­nie opisuje wzrost (średniej) tem­pe­ra­tur w skali całego wiel­kiego świata. Tu cie­ka­wostka: powierzch­nia Kuli Ziem­skiej wynosi aż 510 milionów km², z czego nasz kraj zajmuje 0,06% całości. (Na wszelki wypadek zaznaczę, że dostępne w nie­któ­rych sklepach globusy Polski to tylko żart). Wnioski możecie zapisać w kajeciku lub opu­bli­ko­wać w postach na Albicli. Dla uła­twie­nia dodam, że pod względem glo­bal­nej średniej tem­pe­ra­tur 2020 był naj­cie­plej­szym rokiem w historii pomiarów, na równi z 2016.

Zmiany tem­pe­ra­tury w różnych czę­ściach świata zachodzą w różnym tempie. Naj­szyb­szy wzrost tem­pe­ra­tury obser­wu­jemy w pobliżu bieguna pół­noc­nego – jest to związane ze (…) sprzę­że­niem pomiędzy tem­pe­ra­turą wody, zasię­giem lodu mor­skiego i ilością pochła­nia­nego przez powierzch­nię pro­mie­nio­wa­nia sło­necz­nego. Średnio rzecz biorąc, lądy ogrze­wają się szybciej niż oceany, a półkula północna (na której powierzch­nia lądów jest większa) szybciej niż połu­dniowa.

Należy pamiętać, że na tem­pe­ra­turę w kon­kret­nych czę­ściach świata wpływają także inne czynniki, na przykład zmiany w trans­por­cie ciepła przez prądy morskie, z których część zachodzi cyklicz­nie i powoduje wie­lo­let­nie lub sezonowe pod­wyż­sze­nie lub obni­że­nie średnich tem­pe­ra­tur nad danym akwenem. Te zmiany to także jedna z przyczyn, dla których wykres średniej tem­pe­ra­tury powierzchni Ziemi nie jest linią gładką.

“Kli­ma­tyczne ABC”, Lekcja 8

Jeszcze jedno. Naukowcy nie rezy­gnują z terminu globalne ocie­ple­nie na rzecz zmian klimatu – jak gdzieś ostatnio usły­sza­łem – bo muszą tuszować swoje rzekome pomyłki. Jeśli nawet wolą sięgać do innych określeń, to raczej dlatego, że pojęcie glo­bal­nego ocie­ple­nia, nie­spo­dzie­wa­nie okazało się zbyt trudne do ogar­nię­cia dla prze­cięt­nego denialisty.


Korzy­sta­jąc z okazji, że akurat dotkną­łem zagad­nie­nia zmian klimatu, pozwolę sobie na jedną pole­cankę. Badacze z Uni­wer­sy­tetu War­szaw­skiego wydali niedawno pierwsze pol­sko­ję­zyczne, kom­plek­sowe opra­co­wa­nie problemu glo­bal­nego ocie­ple­nia uwzględ­nia­ją­cego punkt widzenia fizyki, ekologii i geo­gra­fii, ale również psy­cho­lo­gii oraz ekonomii. Nad trzy­na­stoma lekcjami/rozdziałami czuwało kil­ku­na­stu uczonych, pod redakcją Mag­da­leny Budzi­szew­skiej, Zbi­gniewa Boh­da­no­wi­cza i Alek­san­dry Kardaś. Co naj­waż­niej­sze, pod­ręcz­nik pod tytułem

Klimatyczne ABC

został udo­stęp­niony zupełnie za darmo i można go pobrać w całości ze strony UW. Ufam, że po takiej lekturze, nawet panowie publi­cy­ści zdołają zro­zu­mieć, że wzrost glo­bal­nej średniej tem­pe­ra­tur nie równa się cudow­nemu pod­grza­niu każdego miejsca, w każdym momencie.

Autor
Adam Adamczyk

Adam Adamczyk

Naukowy totalitarysta. Jeśli nie chcesz aby wpadli do Ciebie naukowi bojówkarze, zostaw komentarz.