Głupota na niedzielę: mała solucja dla gości z kosmosu

Inteligentne istoty pozaziemskie nie tylko istnieją, ale są też silnie zaangażowane w sprawy naszej planety. Przedstawiciele dwóch, dwunastu lub nawet osiemdziesięciu kosmicznych cywilizacji żyją wśród nas i wpływają na nasze losy. Tak przynajmniej twierdzi były minister obrony Kanady, Paul Hellyer.

91-letni Hellyer nie po raz pierwszy wypalił z podobnymi rewelacjami. Kwestia niezidentyfikowanych obiektów latających zajmuje mu głowę co najmniej od lat 70., a po zakończeniu kariery politycznej natychmiast poświęcił się zgłębianiu wielkiego, galaktycznego spisku. Od tego momentu chętnie zabiera głos w mediach, nawołuje rządy mocarstw do ujawnienia prawdy o ścisłej współpracy z kosmitami (podejrzewa, że w sprawy ludzkości zamieszane są co najmniej dwa gatunki obcych), natomiast kilka lat temu zaliczył nawet spotkanie pierwszego stopnia. Przynajmniej tak twierdzi.

Zapytacie o dowody wspierające tak radykalne i kontrowersyjne tezy? Cóż. Mamy zeznania samego Paula Hellyera oraz innych, podobnych mu osób. Mamy także świadectwo “przyjaciela” polityka, który ponoć często widuje obcych potrafiących przybrać postać homo sapiens sapiens i przebywających wśród nas. Coś bardziej namacalnego? Hallyer twierdzi, że pewnego dnia mógł obserwować zawieszony w powietrzu talerz aż do znudzenia – niestety, pechowo nie posiadał pod ręką smartphona (nie mówiąc już o kamerze) i przepuścił okazję na uwiecznienie nietypowych gości. Jak zauważył kiedyś autor bloga Czajniczek Pana Russella – notabene, znacznie bardziej zorientowany ode mnie w tematyce ufologii – “Nauka ma w zwyczaju podchodzić do śmiałych tez z wielką ostrożnością. W ufologii sprawa ma się odwrotnie”. 

Odpuszczam polemikę z sensacyjnymi doniesieniami Kanadyjczyka. Każdy ma na tyle rozumu aby samemu dokonać intelektualnej egzekucji na ekscentrycznym staruszku. Zamiast tego, zacząłem zastanawiać się jak dziwnymi regułami, jakimi musieliby kierować się obcy, gdyby to naprawdę oni stali za większością przypisywanych im zjawisk. Wyszedł mi taki oto mały poradnik/regulamin:

  1. Nie kontaktuj się z fizykami lub astronomami. A najlepiej w ogóle z osobami obeznanymi w naukach ścisłych i przyrodniczych. Jeszcze uznaliby zaobserwowany punkt na niebie za balon meteorologiczny, ISS lub zwykły lampion (po zakrapianych alkoholem imprezach miejskich z lampionami, zawsze pojawiają się nowe świadectwa kontaktu). Są jednak wyjątki, jak choćby inżynier Bob Lazar. Wykształcony Amerykanin wie o UFO i tajnych badaniach bardzo wiele, ale… Wszyscy naukowcy i uczeni, na których Lazar się powołuje, utrzymują, że nie mają z nim nic wspólnego. Pewnie spisek.
  2. Dodatkowy bonus za ujawnienie się przed ekscentrykami i chorymi psychicznie. Dziwnym trafem najczęściej na ślady UFO wpadają osoby dostrzegające spiski, duszki i inne czary mary w każdym zjawisku i miejscu. Przykładem jest chociażby nasz nieoceniony jasnowidz, Krzysztof Jackowski. Kilka tygodni temu, w okolicach Chojnic mistyk zauważył poruszający się w całkowitej ciszy obiekt w kształcie dysku, o szare, trochę matowej i metalicznej powierzchni. Czy w pobliżu nie było innych osób? Byli, ale prawdopodobnie większość nie dostrzegła z UFO.
  3. Pod żadnym pozorem nie ujawniaj się kiedy ktoś w pobliżu ma kamerę HD. Nawet dzisiaj, w erze wszechobecnych i bardzo dokładnych kamer oraz aparatów, entuzjaści UFO mają spory problem z uwiecznieniem latającego spodka lub zielonego ludzika w wysokiej jakości. Niestety, wciąż musimy zadowalać się filmami, w których kosmiczny pojazd posiada wielkość dwóch pikseli.
  4. Trolluj ludzkość przebywając biliony kilometrów tylko po to aby pozostawić jakiemuś chłopu na polu niezrozumiałe dla nikogo znaki. Powiedzmy sobie szczerze: kto z nas, mając możliwość zrobienia głupków z populacji całej planety, przepuściłby taką okazję?
  5. Dysponuj technologią na miarę XXXI wieku, ale mimo to, dawaj się przyłapać jakiemuś przypadkowemu turyście. W sieci możemy znaleźć różne informacje na temat tego czy kosmici potrafią manipulować czasem i przestrzenią, stać się niewidzialnym oraz przekraczać prędkość światła. Na szczęście dla entuzjastów, oni również popełniają błędy i od czasu do czasu można ich nie tylko zauważyć, ale nawet uwiecznić na fotografii czy filmie.
  6. Mimo technologicznego zaawansowania, konstruuj jedne z najbardziej awaryjnych pojazdów w galaktyce. Na pewno słyszeliście o miasteczku Roswell, którego mieszkańcy podobno znaleźli szczątki zniszczonego latającego talerza. Katastrof z udziałem dziwnych pojazdów było znacznie więcej, w tym jeszcze trzy na terytorium samych Stanów Zjednoczonych: w Laredo, Del Rio i Kecksburgu. Jak widać wypadki zdarzają się nawet najlepszym, a Malaysia Airlines nie musi odczuwać wstydu.
  7. Najczęściej odwiedzaj Ziemię w sezonie, tj. wtedy gdy wśród tubylców akurat trwa moda na UFO. Wiecie kiedy w Polsce rozpoczęło się prawdziwe boom na UFO? W 1978 roku. Dziwnym trafem 28 czerwca tegoż roku wystartował Sojuz 30 z Mirosławem Hermaszewskim na pokładzie, rozgrzewając wyobraźnię milionów rodaków. Na świecie ilość doniesień o niezidentyfikowanych pojazdach również rozkłada się w sposób falowy, co idealnie obrazuje tabela zamieszczona w książce Stevena Dicka, Życie w innych światach. Gdy wyciekła jedna z pierwszych legendarnych fotografii dysku w 1952 roku, ilość zgłoszeń wzrosła nagle ze 169 do 1501. Następne kilka lat sytuacja się uspakajała, aż do ponownej eksplozji w 1957 roku, kiedy to Sowieci umieścili na orbicie Sputnika. I tak dalej…

Hipoteza o pozaziemskim pochodzeniu UFO zakorzeniona w popkulturze jest już tak głęboko, że raczej nie ma już co liczyć na drastyczny spadek jej popularności. Problem nie polega na braku racjonalnych wyjaśnień pewnych zjawisk, czy też kompletnej głupocie i lenistwie tysięcy osób. Moim zdaniem problemem jest szczera, niemal religijna nadzieja wielu ludzi, że nie jesteśmy sami, ktoś tam nas obserwuje i być może wyciągnie do nas swoją zieloną, trójpalczastą dłoń.

Najgorsza rzecz jaką wmówili Ci politycy 7 faktów o piramidach, o których milczą… filmy z żółtymi napisami Gdzie patriotyzm, gdzie rozum