Czy mieliście kiedyś poczucie, że wyrzuciliście pieniądze w błoto? Daliście się naciągnąć na mikropłatności w grze sieciowej? Poszliście na film Vegi? A może nabyliście licencję do Winrara? Za moment przekonacie się, że mogło być znacznie gorzej.

Podobno wielkie koncerny próbują nas wykoń­czyć i to za nasze własne pie­nią­dze. Podobno Big Pharma niszczy nas drogimi szcze­pion­kami, a ich koledzy wieńczą dzieło depo­pu­la­cji roz­py­la­jąc w powie­trzu chem­tra­ils i wdra­ża­jąc tech­no­lo­gię 5G. Na całe szczę­ście jest też druga strona: boha­te­ro­wie, których potrze­bu­jemy, a na których nie zasłu­gu­jemy. Nie­za­leżni odkrywcy, krze­wi­ciele ukrytej prawdy, uzdro­wi­ciele dusz i ciał, budzi­ciele spo­łecz­nej świa­do­mo­ści.

Warto przy tym pamiętać, że ci wspa­niali ludzie nie ogra­ni­czają się tylko do naucza­nia, lecz niemal zawsze oferują roz­wią­za­nia pro­ble­mów wsze­la­kich. Z cie­ka­wo­ści odwie­dzi­łem więc kramiki kilku gło­si­cieli ezo­te­ryczno-roz­wo­jowo-alt­me­do­wej prawdy i wyno­to­wa­łem listę uni­ka­to­wych gadżetów, które bez wąt­pie­nia oczysz­czą każdy umysł i każdy organizm. I każdy portfel.

Analizator kwantowy

Jesteśmy na Kwantowo, więc czuję się zobli­go­wany aby zacząć od ana­li­za­tora kwan­to­wego, czy mówiąc dokład­niej od Quantum Magnetic Reso­nance Analiser Model 2018. Niestety ani na stronach pro­du­cen­tów tych urządzeń, ani u natu­ro­te­ra­peu­tów ofe­ru­ją­cych kwantową diagnozę orga­ni­zmu, na próżno szukać infor­ma­cji o fizycz­nych pod­sta­wach funk­cjo­no­wa­nia ana­li­za­tora. Nie wiemy więc na czym polega kwantowy cha­rak­ter badania i czy w grę wchodzą zjawiska znacząco różne od tych z jakimi mamy do czy­nie­nia w pilocie do tele­wi­zora czy Nokii 3310.

Znamy nato­miast nie­praw­do­po­dobne moż­li­wo­ści dia­gno­styczne tej nie­wiel­kiej skrzy­neczki. QMRA pozwala na prze­ska­no­wa­nie wszyst­kich układów ciała i bez­in­wa­zyjne osza­co­wa­nie poziomu witamin, ami­no­kwa­sów, składu ciała i BMI. Ogółem 37 bez­cen­nych raportów zdro­wot­nych za jedyne 2,5 tysiąca złotych.

Co ciekawe, handlarz na samym końcu zamie­ścił infor­ma­cję, że “test urzą­dze­niem nie zastę­puje wizyty lekar­skiej” a wyniki należy potwier­dzić u spe­cja­li­sty. W dodatku “ana­li­za­tor nie jest urzą­dze­niem medycz­nym w rozu­mie­niu ustawy o wyrobach medycz­nych” a pro­du­cent “nie ponosi odpo­wie­dzial­no­ści za efekty testów, które są indy­wi­du­alną sprawą każdego orga­ni­zmu”. Dziwne.

Kokon tachionizowany

Dotąd sądziłem, iż tachiony – cząstki prze­kra­cza­jące ein­ste­inow­ski zakaz prze­kra­cza­nia pręd­ko­ści światła – to kon­strukt cał­ko­wi­cie teo­re­tyczny. Niedawno trafiłem jednak na całą kolekcję nie­sa­mo­wi­tych gadżetów wyko­rzy­stu­ją­cych poten­cjał tachio­ni­zo­wa­nych dysków krze­mo­wych. Bodaj naj­bar­dziej zaawan­so­wa­nym z pro­po­no­wa­nych pro­duk­tów (a na pewno naj­droż­szym) był Ultra tachio­ni­zo­wany kokon.

Niestety, podobnie jak w przy­padku kwan­to­wego tała­taj­stwa, na próżno szukać infor­ma­cji o tym, jak rozumieć “tachio­ni­zo­wa­nie”. Będąc szczerze zain­te­re­so­wa­nym każdym prze­ło­mem w świecie fizyki posta­no­wi­łem dopytać o szcze­góły u źródła.

Ale już dajmy spokój tech­nicz­nym bzdurom i skupmy się na zba­wien­nych wła­ści­wo­ściach Kokonu. Jak infor­muje pro­du­cent, sesje pole­ga­jące na dłu­go­trwa­łym wypo­czy­wa­niu w oto­cze­niu tachio­no­wych dysków i pasów to “doświad­cze­nie pro­mu­jące inte­gra­cję fizycz­nych, men­tal­nych, emo­cjo­nal­nych i ducho­wych ciał ener­ge­tycz­nych, pro­wa­dzące do spokoju i sku­pio­nej przej­rzy­sto­ści”. Ale uwaga: jest to urzą­dze­nie prze­zna­czone wyłącz­nie dla osób “poważnie trak­tu­ją­cych swoją osobistą trans­for­ma­cję”.

Ogrodowy rozpraszacz smug chemicznych

Chembuster przeciwko smugom chemicznym

Aby zachować w obecnych czasach pełnię zdrowia, nie wystar­czy wyłącz­nie wsłu­chi­wać się w głos własnego ciała. Przede wszyst­kim należy zapewnić sobie tarczę chro­niącą przed NWO i wielkimi kor­po­ra­cjami, które – jak powszech­nie wiadomo – dążą do kontroli popu­la­cji. Główną bronią zło­czyń­ców pozo­staje nie­sławne chem­tra­ils, czyli roz­py­lane nad naszymi głowami che­mi­ka­lia. Według różnych źródeł, mogą one zawierać alu­mi­nium, bar, metale ciężkie, a także prze­różne patogeny.

Czy jesteśmy kom­plet­nie bez­bronni i zdani na niełaskę pod­nieb­nych tru­ci­cieli? Na całe szczę­ście nie. W sprze­daży znajdują się spe­cjalne chem­bu­stery, przyj­mu­jące formę sześciu meta­lo­wych rur spo­czy­wa­ją­cych na pod­sta­wie z orgonitu oraz podsypki z ametystu i krysz­tału gór­skiego. Wbrew pozorom, chem­bu­stery nie służą do wcią­ga­nia zanie­czysz­czeń czy roz­py­la­nia jakichś sub­stan­cji ochron­nych. Siła urzą­dze­nia tkwi w tajem­ni­czym orgo­ni­cie, którego energia zostaje prze­ka­zana do atmos­fery, gdzie kon­wer­tuje chem­tra­ils do neu­tral­nych związków che­micz­nych.

Żeby nie było zbyt kolorowo: dostęp­ność roz­pra­sza­czy smug che­micz­nych pozo­staje bardzo ogra­ni­czona. Poje­dyn­cze egzem­pla­rze wyko­ny­wane są tylko na zamó­wie­nie i to nie dla każdego. Twórcy wyna­lazku przy­znają, że “świa­do­mie ogra­ni­czają grupę docelową klientów, aby współ­praca z osobami zama­wia­ją­cymi była oparta na wspólnej idei, rozu­mie­niu i zaan­ga­żo­wa­niu w poprawę życia na planecie, a nie tylko na wymianie han­dlo­wej”. Cóż, zawsze pozo­staje samo­dzielna budowa chem­bu­stera, na pod­sta­wie instruk­cji dostęp­nych w sieci.

Piramidka orgonitowa

Zostańmy jeszcze przy enig­ma­tycz­nym orgo­ni­cie. W naj­prost­szym ujęciu jest to trans­for­ma­tor orgonu, czyli naj­bar­dziej pod­sta­wo­wej formy energii wszech­świata. Orgonity przy­bie­rają różne kształty: od meda­lio­nów zdo­bio­nych spe­cjal­nymi sym­bo­lami, przez spe­cjalne krysz­tały, aż po złożone urzą­dze­nia.

Do naj­bar­dziej uni­wer­sal­nych i szeroko dostęp­nych orgo­ni­to­wych gadżetów należą pira­midki (oczy­wi­ście odpo­wia­da­jące pro­por­cjami Pira­mi­dzie Cheopsa!). Taką bryłę możemy postawić w dowolnym miejscu, byle jej pozycja została zorien­to­wana zgodnie ze wska­za­niami kompasu. Jeżeli zaku­pi­cie pira­midkę do salonu, wpłynie ona korzyst­nie na waszą kon­cen­tra­cję i zdrowie; jeśli do ogrodu, to znacząco wzmoc­ni­cie uprawy i odstra­szy­cie szkod­niki. Przy okazji energia orgonu zawsze chroni przed nie­chcia­nym pro­mie­nio­wa­niem. Jednym słowem: warto.

Purpurowa płytka Tesli

Co robicie, kiedy wracacie z Bie­dronki czy innego Lidla z siatami pełnymi zakupów? Pewnie naiwnie wkła­da­cie je do szafek i lodówki, a jakiś czas później grzecz­nie kon­su­mu­je­cie. To poważny błąd. Każdy świadomy człowiek powinien wypo­sa­żyć swoją kuchnię w Pur­pu­rową płytkę Tesli, na którą odstawia produkty spo­żyw­cze celem zmiany ich pola­ry­za­cji. Zgodnie z obiet­nicą pro­du­centa, wystar­czy 15 minut aby “wszyst­kie nie­zdrowe che­mi­ka­lia i dodatki prze­stały być dla nas szko­dliwe”. Mało tego, pozo­sta­wia­jąc na płytce wino lub inny trunek, możemy spo­dzie­wać się poprawy jego jakości. Nie wie­rzy­cie? To dowiedz­cie się, że gadżet został wycofany ze sprze­daży w Japonii, gdzie kon­su­menci masowo rezy­gno­wali z drogich alkoholi.

Fascy­nu­jący jest fakt, że choć płytki są alu­mi­niowe, to ich “che­miczna kom­po­zy­cja i czę­sto­tli­wość jest niemalże iden­tyczna rubinom i szafirom”. Wszystko po to, aby wyko­rzy­stać jeden z nie­zna­nych typów energii “której nie potra­fimy pojąć, ponieważ nauka ofi­cjalna nie spieszy z wyja­śnie­niami. Nie­któ­rzy nadają temu nazwę… MAGIA”.

Nie zna­la­złem jednak nigdzie infor­ma­cji o tym, co ofe­ro­wany “teslowy” asor­ty­ment ma wspól­nego z osobą Nikola Tesli.

Harmonizer Human Star

Sły­sze­li­ście o genie NOTCH2NL? Jest to kluczowy gen odpo­wia­da­jący za inte­li­gen­cję, który u więk­szo­ści ludzi zostaje uszko­dzony przez przy­ję­cie szcze­pień. W każdym razie tak twierdzi Paulina Moskalik – jedna z bardziej dyna­micz­nych gwiazd polskiej sceny ezo­te­rycz­nej.

Poza cennymi lekcjami doty­czą­cymi ponow­nego akty­wo­wa­nia genu inte­li­gen­cji, pani Paulina zajmuje się również roz­po­wszech­nia­niem odpro­mien­ni­ków i har­mo­ni­ze­rów. Jak czytamy na ofi­cjal­nej stronie, urzą­dze­nia funk­cjo­nują dzięki “połą­cze­niu ultra­sła­bej emisji foto­no­wej zmie­lo­nych mine­ra­łów szla­chet­nych i pół­sz­la­chet­nych”. Owa emisja fotonowa ma wręcz nie­sa­mo­wity poten­cjał, bowiem nie tylko har­mo­ni­zuje umysł i emocje, ale również “chroni przed tok­sycz­nymi ludźmi i dodaje wiary w siebie”. Coś dla każdego.

Strukturyzator wody Visanto

Na koniec klasyk altmedu, czyli inż. Jerzy Zięba i jego legen­darny struk­tu­ry­za­tor wody pitnej. Pewnie tego nie wiecie, ale woda jaką dostar­czają nam wodo­ciągi w związku z dzia­ła­niem sztucz­nych źródeł pola magne­tycz­nego “na poziomie komór­ko­wym jest zupełnie nie­przy­datna”. Aby poprawić “bio­do­stęp­ność” kranówki, koniecz­nie należy ją ustruk­tu­ry­zo­wać poprzez montaż odpo­wied­niego impul­sa­tora, imi­tu­ją­cego natu­ralne pole magne­tyczne Ziemi.

W inter­ne­cie można znaleźć sporo nie­przy­chyl­nych recenzji genial­nego wyna­lazku. Czytamy w nich, że “pamięć magne­tyczna wody” nigdy nie została udo­wod­niona, że struk­tu­ry­za­tor w praktyce nie daje niczego więcej niż zwykły filtr za kilka dych, a także, że struk­tura wody jest dyna­miczna, a jej rzekome porząd­ko­wa­nie to che­miczny i fizyczny bełkot. Nie należy jednak przy­wią­zy­wać do tych głosów zbyt wielkiej wagi. W końcu pochodzą od zazdro­śni­ków, nie­do­kształ­co­nych naukow­ców i sko­rum­po­wa­nych lekarzy – ludzi nie­mo­gą­cych znieść wiel­kiego sukcesu firmy Visanto.


Dobra, a teraz na poważnie. Żeglując po naj­mrocz­niej­szych zakąt­kach pol­skiego inter­netu namie­rzy­łem tuzin mniej­szych i więk­szych sklepów inter­ne­to­wych zaj­mu­ją­cych się wyłącz­nie sprze­dażą cudow­nych suple­men­tów, ducho­wych bran­so­le­tek, magicz­nych różdżek oraz wyna­laz­ków takich jak te powyżej. Mowa o potężnym i wciąż rosnącym biznesie, nad którym nie ma żadnej kontroli.

Stra­te­gia w każdym przy­padku wygląda podobnie. Cwaniak spro­wa­dza lub samo­dziel­nie pro­du­kuje niskim kosztem byle badzie­wie i nadaje mu mądrze brzmiącą, meta­fi­zyczną nazwę. Ważne, aby tytuł wyko­rzy­sty­wał terminy z pogra­ni­cza nauki, ale jed­no­cze­śnie nie kojarzył się ze szkolną nudą i zawierał nutkę tajem­nicy. I tak powstają beł­ko­tliwe kwiatki w stylu “ultra­sła­bej emisji foto­no­wej” lub “tachio­ni­zo­wa­nego dysku krze­mo­wego”. Fajne hasła, w istocie pozba­wione jakiej­kol­wiek treści. Do tego obo­wiąz­kowo należy stworzyć aurę eli­tar­no­ści. W nabywcy należy roz­bu­dzić wiarę we wszech­obecny spisek, który dostrze­gają tylko ci naj­bar­dziej świadomi i inte­li­gentni. W końcu kto nie chce być wybrań­cem?

Nie­któ­rzy powiedzą, że tak działa wolny rynek i każdy ma prawo do mar­no­tra­wie­nia pie­nię­dzy na własny sposób. Być może. Pojawia się tu jednak pytanie o granice żero­wa­nia na ludzkiej nie­wie­dzy i naiw­no­ści. Bul­wer­su­jemy się słysząc, że jakaś zma­ni­pu­lo­wana sta­ro­winka została wma­new­ro­wana w zakup zestawu talerzy za 10 tysięcy złotych. Czy obie­cy­wa­nie ludziom magicz­nych sposobów na poprawę jakości życia jest w czym­kol­wiek lepsze? Czy proceder sprze­daży barachła, które w rze­czy­wi­sto­ści nie ma prawa działać, zasłu­guje na tole­ran­cję?

  • wiciusz

    witam
    Problem w tym że dla osoby nie­wy­kształ­co­nej “fizyka kwantowa” jest nie­we­ry­fi­ko­walna i trzeba w nią uwierzyć. A po zasto­so­wa­niu powyż­szego sprzętu istnieje szansa że się poprawi. Poprawa jest oczy­wi­ście nie­za­leżna od tego sprzętu ale jednak.
    Proszę jed­no­cze­śnie o uzu­peł­nie­nie spisu o diodę białego szumu. Nie­wia­ry­godne ale wyko­rzy­stuje ona splą­ta­nie kwantowe.

  • wiciusz

    witam
    Problem w tym że dla osoby nie­wy­kształ­co­nej “fizyka kwantowa” jest nie­we­ry­fi­ko­walna i trzeba w nią uwierzyć. A po zasto­so­wa­niu powyż­szego sprzętu istnieje szansa że się poprawi. Poprawa jest oczy­wi­ście nie­za­leżna od tego sprzętu.
    Proszę jed­no­cze­śnie o uzu­peł­nie­nie spisu o diodę białego szumu Nie­wia­ry­godne ale wyko­rzy­stuje ona splą­ta­nie kwantowe.

  • Teresa

    Jeżeli chodzi o ludzi starych, to wma­new­ro­wy­wa­nie ich w kupno drogich, często bez­war­to­ścio­wych wyrobów jest rzeczą haniebną, bo tutaj wyko­rzy­stuje się ich naiwność wyni­ka­jącą z pode­szłego już wieku i nie­umie­jęt­ność samo­dziel­nej oceny sytuacji. To są naj­czę­ściej ludzie, którzy wypadli już dawno z rynku pracy i nie mają więk­szego kontaktu z rze­czy­wi­sto­ścią. W ich przy­padku dużo nie trzeba, żeby ich prze­ko­nać o cudownym dzia­ła­niu jakiegoś tam wyrobu, uwierzą we wszystko. Nato­miast jeżeli chodzi o młodych aktyw­nych zawodowo, którzy nabie­rają się na różne bzdurne hasła, to ja bym powie­działa tylko, że za głupotę trzeba płacić.

  • Andrzej Plonka

    Ale osso chodzi? Ja lubię tachio­no­wa­nie. Mam tak po każdym pijań­stwie.

    • BloodMan

      Kirk to ty?

  • M Se

    Powszech­nie wiadomo, ciemny lud wszystko kupi a wyjąt­kowo duży popyt zawsze skutkuje podaża. Te dwa czynniki w połą­cze­niu z przed­kła­da­niem wiary nad szkiełko i oko, to prosty przepis na biznes, który tak zabawnie tu Pan opisał. Przy następ­nej okazji zachęcam wziąć na ruszt wszel­kiego typu wyna­lazki audio-voodoo, tak pięknie tam fizyka zamienia się w gusła!

    • Wojciech Nie­wia­dom­ski

      Co zabaw­niej­sze — tak zwany “ciemny lud” (cóż za rasizm) chce uchodzić za nowo­cze­sny. Dodajmy do tego jeszcze efekt Dunninga-Krugera — a przed­sta­wi­ciel tego ludu zacznie się widzieć jako tego bardziej “oświe­co­nego” od reszty (którą zacznie pogar­dzać) i stosując swój “wyższy rozum” pójdzie do takiego sklepu z urzą­dze­niami co robią “pip”.

  • arthy

    Dobre.
    Ale, że Ci się chciało…

  • Kordian Zadrożny

    Piękne rzeczy, ale jak ktoś chce za to zapłacić to jego sprawa

  • Zdzisław Cze­sław­ski

    Wspa­niały artykuł.

  • Mar­ko­nius

    Odlot! Ale w ban­tu­sta­nie zarzą­dza­nym przez szamanów nie­wy­ko­rzy­sta­nie naiw­no­ści ludzkiej byłoby grzechem… dla każdego biz­nes­mena o nie­na­tręt­nej uczci­wo­ści.

  • Krystyna

    Oszustwo jest jednym z mecha­ni­zmów adap­ta­cyj­nych w przro­dzie a my jesteśmy tylko dziełem przyrody więc ten mecha­nizm przestal mnie zadzi­wiac odkąd poznalam mecha­ni­zmy Natury.

  • gość

    Takie rzeczy były zawsze — są starsze od Inter­netu. Tu przykład: https://www.vintag.es/2019/09/female-hysteria.html . 🙂

  • Borutzki

    Zasta­na­wiam się, czy jakieś para­grafy np. z UOKiK nie poło­ży­łyby tych genial­nych skle­pi­ków.

  • BloodMan

    Co tam talerze za 10 tysi. Dam stówę za kubek w którym nie ma osadu od herbaty nawet po tym jak stoi dwa dni…

    • Andrzej Brycz­kow­ski

      Chujowa Pani domu taki ma w ofercie — po prostu wewnętrzna strona kubka jest czarna 😀

  • BloodMan

    Uwaga, prawie przeklnę. To jest UJ — to jest dopiero pseu­do­nauka:

    http://www.highfidelity.pl/@main-2443&lang=

    ^ kabel sieciowy za ponad 40 tysięcy złotych.

  • Wojciech Nie­wia­dom­ski

    No cóż — jak ktoś chce być bardzo “postę­powy” i daje się wrobić w jakieś awan­gar­dowe, nowo­cze­sne metody leczenia z przy­szło­ści…

  • Grzegorz Sta­cho­wiak

    Zabrakło mi w artykule mier­ni­ków azotynów. I tych eks­pe­ry­men­tów w których pre­ze­ne­ter wyciąga ubabraną sondę z jednego miesa i bez prze­my­wa­nia wkłada w kolejną porcję miesa a wszystko po to aby zmierzyć w mięsie po prostu.….peklową sól 😀