Naukowe “naj” 2018

Już niebawem Ziemia rozpocznie kolejną rundkę dookoła Słońca. Przy tej okazji, warto spojrzeć wstecz i ocenić co nam przyniósł świat nauki w przeciągu ostatnich dwunastu miesięcy.

Najważniejsze wydarzenie

Mijający rok nie dostarczył nam żadnego przełomu, które wyróżniłoby się w sposób zdecydowany i pozamiatało konkurencję. Nie oznacza to jednak, że zabrakło wydarzeń wartych zapamiętania. Z uwagi na osobiste preferencje obstawiłbym zapewne odkrycia z zakresu fizyki cząstek elementarnych. Mam na myśli detekcję wyemitowanego przez rekordowo odległy blazar neutrina IceCube-170922A, a także długo wyczekiwane zarejestrowanie rozpadu bozonu Higgsa na kwarki niskie. Nie da się jednak zaprzeczyć, że najwięcej szumu zarówno w środowisku akademickim jak i w mediach narobiła sprawa narodzin pierwszych genetycznie zmodyfikowanych dzieci (co potwierdziliście swoim wyborem na fanpejdżu bloga).

Praca He Jiankuia w ośrodku badawczym Shenzhen, nie jest może przełomem ściśle naukowym czy technicznym – ba, z braku oficjalnych danych, nie możemy nawet jej zweryfikować – ale bez cienia wątpliwości przejdzie do historii. Chiński genetyk przekroczył pewną granicę, stawiając świat przed faktem dokonanym. Stało się coś o czym uczeni i filozofowie debatowali od dekad: posiedliśmy narzędzia (CRISPR/Cas9) umożliwiające genetyczne doskonalenie gatunku ludzkiego. Sam mam tę drobną satysfakcję, że taki obrót spraw przewidywałem już pięć lat temu. Pytanie nie brzmi już “czy”, a “jak” wykorzystamy zdobytą wiedzę? Ograniczymy się do eliminacji najcięższych chorób i wad genetycznych? A może z czasem zaczniemy tworzyć dzieci na zamówienie, modyfikując również ich wygląd czy inteligencję? Nie jest to już wizja kiczowatego science-fiction, lecz problem, z którym przyjdzie się zmierzyć obecnemu pokoleniu.

Najważniejsze wydarzenie w Polsce

Lisowici bojani

W listopadzie polskie wykopaliska dostarczyły jednego z najciekawszych odkryć paleontologicznych ostatnich lat. Wyniki badań Tomasza Suleja i Grzegorza Niedźwieckiego prowadzonych w śląskiej wsi Lisowice, opublikowano na łamach Science. Zgodnie z artykułem, 210 milionów lat temu na terenie Europy Środkowej żyły masywne zwierzęta nieznanego dotąd gatunku Lisowici bojani. Co w nim takiego interesującego? Dotąd uważano, że u zarania ery mezozoicznej dinozaury nie posiadały żadnych godnych konkurentów. Tymczasem znalezione przez Polaków szczątki należały do osobnika ssakokształtnego, roślinożernego, ważącego jakieś 9 ton i mierzącego około 2,5 metrów wysokości. Z tego właśnie powodu przypominający gabarytami słonia śląski stwór, pozwoli uczonym na zrewidowanie niektórych poglądów.

Na marginesie, udało się zrekonstruować czaszkę gada, jednak finansowo zlecenie przerosło możliwości prof. Suleja. Uruchomiono w związku z tym zbiórkę 11 tys. złotych, trwającą do połowy stycznia, mającą pokryć koszty pracy artystki, która podjęła się zadania. Szczęśliwie udało się już zebrać wymaganą sumę, co daje pewność, że czaszka trafi do jednego z krajowych muzeów.

Najciekawsze zdjęcie

Zdjęcie atomu strontu

Na początku mijającego roku furorę zrobiła fotografia nagrodzona w konkursie Engineering and Physical Sciences Research Council. Przedstawia ona… atom. A konkretniej pojedynczy atom strontu zatrzymany w pułapce jonowej. Wyjątkowość tego ujęcia polega na tym, że po raz pierwszy nie pochodzi ono spod mikroskopu elektronowego, lecz ze zwyczajnej lustrzanki Canona. Rzecz jasna, nie udałoby się tego osiągnąć bez pewnej technicznej sztuczki. Naładowany dodatnio atom pobudzono wiązką lasera, zaś uzyskany obraz ukazuje wyemitowaną przez stront energię. Wyszło całkiem nieźle.

Najgłupsza wypowiedź

Bzdurnych wypowiedzi nigdy nie brakuje, a wręcz z roku na rok jakby ich przybywało. Szczególnie wiele i głupio mówiło się w ostatnim czasie o klimacie – ale stwierdziłem, że nie będę szedł na łatwiznę. W ten sposób postanowiłem wyróżnić wyjątkowy tweet, który wylazł spod klawiatury Krzysztofa Bosaka. Działacz Ruchu Narodowego i były poseł dał upust swej irytacji faktem, że współczesna rozpuszczona młodzież domaga się podpierania rzucanych tez obiektywnymi dowodami, zamiast pokornie spijać słowa z ust “autorytetów”.

Krzysztof Bosak i badania

Do pewnego stopnia, mógłbym powyższą wypowiedź usprawiedliwić, nawet zrozumieć. Rzeczywiście, żądanie podparcia badaniem naukowym każdego słowa prowadzi do absurdu i w swej karykaturalnej formie wcale nie podnosi poziomu debaty, lecz ją paraliżuje. Tym samym, słuszna postawa normalnie chroniąca przed erystyką, sama przekształca się w napastliwy chwyt erystyczny. Tyle tylko, że to raczej przypadki rzadkie, a w dyskusjach na tematy najważniejsze – twardych dowodów nigdy dość. A nie udawajmy, że Bosak wykorzystuje swoje kanały social media do dzielenia się opiniami na temat ostatniego odcinku ulubionego serialu. Zazwyczaj snuje odważne tezy dot. ekonomii, kwestii społecznych, historii, a od czasu do czasu również nauk przyrodniczych. Sorry, ale w każdym z tych przypadków udokumentowane fakty są ździebko ważniejsze od “samodzielnych” wymysłów, zaś ich pomijanie bynajmniej nie świadczy o roztropności czy zdrowym rozsądku. Warto też mieć na uwadze, że akurat w nauce to co proste i intuicyjne, nierzadko okazuje się iluzją, toteż zdawanie się na słynny “chłopski rozum” zazwyczaj prowadzi na manowce.

Zresztą, co ja będę dużo mówił. Krzysztof Bosak sam doskonale zna wartość badań naukowych i potrafi o nie prosić. Kiedy jest mu to na rękę.

Najciekawsza wypowiedź

Muszę z żalem przyznać, że nie trafiłem w ostatnim czasie na żadną świeżą wypowiedź, która zauroczyłaby mnie w jakiś szczególny sposób. Pójdę więc niejako w ilość i zacytuję niezbyt oryginalny w swej treści apel, z przełomu roku 2017 i 2018, podpisany aż przez 15 tysięcy pracowników naukowych pochodzących z niemal wszystkich państw globu. Oto jego fragment: 

Ludzkość otrzymuje właśnie drugie ostrzeżenie, zilustrowane tymi alarmującymi trendami. Zagrażamy własnej przyszłości przez swoją niepohamowaną, choć geograficznie i demograficznie zróżnicowaną, konsumpcję i niedostrzeganie nieustannego szybkiego wzrostu populacji jako głównego czynnika sprawczego wielu ekologicznych, a nawet społecznych zagrożeń. Brak odpowiedniego ograniczania przyrostu naturalnego, rewizji systemu ekonomicznego uzależnionego od wzrostu, redukcji gazów cieplarnianych, systemu zachęt do korzystania z energii odnawialnej, ochrony siedlisk, odtwarzania ekosystemów, ograniczania zanieczyszczeń, zatrzymania defaunacji i powstrzymania inwazyjnych gatunków obcych – wszystko to dowodzi, że ludzkość nie podejmuje pilnych działań niezbędnych do ochrony naszej zagrożonej biosfery.

Tłumaczenie Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska UŚ

Tekst nawiązuje wprost do opublikowanego ćwierć wieku wcześniej Ostrzeżenia naukowców z całego świata dla ludzkości. Raczej nie zaskakuje, ale dosadnie wylicza grzechy jakich dopuszcza się ludzkość i niefrasobliwi przywódcy państw. Zapewne dramatyczna przestroga pozostanie równie skuteczna co inne tego typu apele (czyli wcale), ale zawsze warto mieć nadzieję.

Największe rozczarowanie

Kosmiczny Teleskop Webba

W tej kategorii mam dwa typy i oba są związane z astronomią. Pierwszy to smutny los Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba. Data umieszczenia na orbicie sukcesora wysłużonego Hubble’a, przekładana była co najmniej kilkanaście razy. W roku 2016 wydawało się, że start nastąpi rok później, w 2017, że w roku 2018, ostatnio natomiast NASA pozbawiła wszystkich złudzeń przesuwając datę uruchomienia Webba najpierw na rok 2020, a w końcu na 2021. Jak widać projekt okazał się znacznie, znacznie bardziej złożony niż sądzono, a za każdą poprawioną usterką czają się dwie kolejne. Prawdę mówiąc nie zdziwię się, jeśli ostatecznie nowy teleskop opuści Ziemię dopiero pod koniec obecnego ćwierćwiecza. 

Drugie rozczarowanie wiąże się z niedotrzymaniem obietnicy opublikowania pierwszej bezpośredniej fotografii horyzontu zdarzeń czarnej dziury. Wspólne przedsięwzięcie ośmiu obserwatoriów miało ukazać światu oblicze kryjącego się w centrum naszej galaktyki Sagittarius A* – stwora o masie 4 milionów Słońc. Samo badanie zostało już dawno zakończone, problemem okazał się proces obróbki. Z uwagi na to, że od czarnej dziury oddzielają nas tysiące lat świetlnych, z niejedną chmurą gazu i pyłu, odszumianie fotografii miało zająć kilka miesięcy. Minęło kilkanaście, a efektu finalnego jak nie było tak nie ma.

Najciekawsze video

Na poniższym nagraniu udało się złapać na gorącym uczynku wirus HIV, który wyskakuje ze zniszczonej komórki. Żeby nie było wątpliwości, wirusami są tu zielone kropki przebijające się przez błonę limfocytu, w celu zainfekowania kolejnej ofiary. Tak wnikliwej obserwacji dokonali francuscy uczeni z Instytutu Cochin.

Najlepsza książka

Miałem w tym roku przyjemność sięgnięcia do naprawdę wielu interesujących pozycji popularnonaukowych, z czego aż dziesięć zrecenzowałem. Zrobię jednak rzecz dość nietypową i jako najlepszą, a przynajmniej najważniejszą lekturę 2018, wskażę książkę, której akurat nie oceniałem na łamach bloga – Nauka o klimacie – powstałą dzięki wspólnemu wysiłkowi Marcina Popkiewicza, Szymona Malinowskiego i Aleksandry Kardaś. Nie ma co ukrywać, że kwestia globalnych zmian klimatycznych to jeden z najgorętszych tematów naukowych i jako taki, skutecznie przyciąga wszelkiej maści denialistów, budząc w społeczeństwie niemałe emocje. Z tego powodu istnieje ogromny popyt na konkretny i merytoryczny głos w temacie. Wspomniani fizycy atmosfery od kilku lat dzielnie zwalczają mity na temat globalnego ocieplenia w sieci, a tegoroczna publikacja stanowi świetne podsumowanie ich wysiłków. Jeśli macie jakieś wątpliwości i pytania dotyczące globalnego ocieplenia, prawdopodobnie lepszego polskojęzycznego kompendium nie znajdziecie.

Największa strata

Kończący się rok pozbawił świat nauki dwóch zacnych figur. Pierwszą, o czym zapewne każdy słyszał, był Stephen Hawking. Brytyjczyk przez dekady pozostawał ikoną nauki oraz jednym z najznamienitszych fizyków teoretycznych naszych czasów. Najczęściej bywa kojarzony z pracami dotyczącymi mechaniki czarnych dziur, na czele z postulowanym przez niego promieniowaniem Hawkinga. Niemniej istotny jest jednak jego wkład w kosmologię i teorię wielkiego wybuchu. Sformułowany przez niego i Jamesa Hartle’a model wszechświata pozbawionego brzegu, pozostaje jednym z najciekawszych spojrzeń na początek wszechrzeczy.

Zmarł Leon Lederman

Drugą nieodżałowaną stratą (zupełnie przemilczaną przez media, również te “pronaukowe”) była śmierć Leona Ledermana. Wieloletni dyrektor Fermilabu, pozostawał jednym z największych autorytetów w dziedzinie fizyki cząstek elementarnych i głównych architektów modelu standardowego. Brał udział w odkryciu kwarka niskiego oraz neutrina mionowego – co przyniosło mu zasłużoną Nagrodę Nobla w 1988 roku. Wiele lat swojej kariery poświęcił też poszukiwaniom bozonu Higgsa oraz popularyzacji nauki. Nawet będąc po dziewięćdziesiątce nie tracił swojego daru do nauczania, kończąc książkę “Dalej niż boska cząstka”. Zmarł w Rexburg, dożywając wieku 96 lat.

Największe oczekiwania

Sagittarius A*
Centrum Drogi Mlecznej i tajemniczy Sagittarius A*.

Od roku 2019 oczekuję właściwie tego samego co od poprzedniego: chcę zobaczyć horyzont zdarzeń supermasywnej czarnej dziury! Jak wspomniałem wcześniej, Event Horizon Telescope (EHT) już wykonał swoją pracę – teraz pozostaje nam czekać na udane przetworzenie zebranych w ramach projektu danych. Nie chodzi tylko o zaspokojenie ciekawości i podglądanie Sagittariusa A*. Obserwacja pozwoli astrofizykom zweryfikować dotychczasowe pomysły, spośród których niejeden zapewne trafi do kosza. Interesujących wieści należy spodziewać się również po lądowniku InSight, który w listopadzie osiadł na marsjańskiej równinie Elysium Planitia. Urządzenie jako pierwsze wwierci się głęboko w powierzchnię Czerwonej Planety i być może powie nam o niej coś nowego. Europejczycy z kolei na listopad planują start misji CHEOPS (CHaracterising ExOPlanets Satellite). Niewielki teleskop kosmiczny będzie dedykowany wyłącznie badaniom procesów planetotwórczych, poprzez obserwacje egzoplanet okrążających najjaśniejsze gwiazdy. Wreszcie SpaceX po wielu latach starań, w okolicach czerwca wejdzie w nową fazę swojej działalności. Rakieta Falcon po raz pierwszy zabierze na orbitę już nie towary, lecz kapsułę Dragon wraz z załogą.

A najciekawsze odkrycie zapewne i tak przyjdzie niespodziewanie.

Wojna o boską cząstkę Rozróżnisz naukę od science-fiction? Czy biblioteki mają misję?