Już niebawem Ziemia rozpocznie kolejną rundkę dookoła Słońca. Przy tej okazji, warto spojrzeć wstecz i ocenić co nam przyniósł świat nauki w przeciągu ostatnich dwunastu miesięcy.

Najważniejsze wydarzenie

Mijający rok nie dostar­czył nam żadnego przełomu, które wyróż­ni­łoby się w sposób zde­cy­do­wany i poza­mia­tało kon­ku­ren­cję. Nie oznacza to jednak, że zabrakło wydarzeń wartych zapa­mię­ta­nia. Z uwagi na osobiste pre­fe­ren­cje obsta­wił­bym zapewne odkrycia z zakresu fizyki cząstek ele­men­tar­nych. Mam na myśli detekcję wyemi­to­wa­nego przez rekor­dowo odległy blazar neutrina IceCube-170922A, a także długo wycze­ki­wane zare­je­stro­wa­nie rozpadu bozonu Higgsa na kwarki niskie. Nie da się jednak zaprze­czyć, że naj­wię­cej szumu zarówno w śro­do­wi­sku aka­de­mic­kim jak i w mediach narobiła sprawa narodzin pierw­szych gene­tycz­nie zmo­dy­fi­ko­wa­nych dzieci (co potwier­dzi­li­ście swoim wyborem na fan­pej­dżu bloga).

Praca He Jiankuia w ośrodku badaw­czym Shenzhen, nie jest może prze­ło­mem ściśle naukowym czy tech­nicz­nym – ba, z braku ofi­cjal­nych danych, nie możemy nawet jej zwe­ry­fi­ko­wać – ale bez cienia wąt­pli­wo­ści przej­dzie do historii. Chiński genetyk prze­kro­czył pewną granicę, sta­wia­jąc świat przed faktem doko­na­nym. Stało się coś o czym uczeni i filo­zo­fo­wie deba­to­wali od dekad: posie­dli­śmy narzę­dzia (CRISPR/Cas9) umoż­li­wia­jące gene­tyczne dosko­na­le­nie gatunku ludz­kiego. Sam mam tę drobną satys­fak­cję, że taki obrót spraw prze­wi­dy­wa­łem już pięć lat temu. Pytanie nie brzmi już “czy”, a “jak” wyko­rzy­stamy zdobytą wiedzę? Ogra­ni­czymy się do eli­mi­na­cji naj­cięż­szych chorób i wad gene­tycz­nych? A może z czasem zaczniemy tworzyć dzieci na zamó­wie­nie, mody­fi­ku­jąc również ich wygląd czy inte­li­gen­cję? Nie jest to już wizja kiczo­wa­tego science-fiction, lecz problem, z którym przyj­dzie się zmierzyć obecnemu poko­le­niu.

Najważniejsze wydarzenie w Polsce

Lisowici bojani

W listo­pa­dzie polskie wyko­pa­li­ska dostar­czyły jednego z naj­cie­kaw­szych odkryć pale­on­to­lo­gicz­nych ostat­nich lat. Wyniki badań Tomasza Suleja i Grze­go­rza Niedź­wiec­kiego pro­wa­dzo­nych w śląskiej wsi Lisowice, opu­bli­ko­wano na łamach Science. Zgodnie z arty­ku­łem, 210 milionów lat temu na terenie Europy Środ­ko­wej żyły masywne zwie­rzęta nie­zna­nego dotąd gatunku Lisowici bojani. Co w nim takiego inte­re­su­ją­cego? Dotąd uważano, że u zarania ery mezo­zo­icz­nej dino­zaury nie posia­dały żadnych godnych kon­ku­ren­tów. Tym­cza­sem zna­le­zione przez Polaków szczątki należały do osobnika ssa­ko­kształt­nego, rośli­no­żer­nego, ważącego jakieś 9 ton i mie­rzą­cego około 2,5 metrów wyso­ko­ści. Z tego właśnie powodu przy­po­mi­na­jący gaba­ry­tami słonia śląski stwór, pozwoli uczonym na zre­wi­do­wa­nie nie­któ­rych poglądów.

Na mar­gi­ne­sie, udało się zre­kon­stru­ować czaszkę gada, jednak finan­sowo zlecenie prze­ro­sło moż­li­wo­ści prof. Suleja. Uru­cho­miono w związku z tym zbiórkę 11 tys. złotych, trwającą do połowy stycznia, mającą pokryć koszty pracy artystki, która podjęła się zadania. Szczę­śli­wie udało się już zebrać wymaganą sumę, co daje pewność, że czaszka trafi do jednego z kra­jo­wych muzeów.

Najciekawsze zdjęcie

Zdjęcie atomu strontu

Na początku mija­ją­cego roku furorę zrobiła foto­gra­fia nagro­dzona w kon­kur­sie Engi­ne­ering and Physical Sciences Research Council. Przed­sta­wia ona… atom. A kon­kret­niej poje­dyn­czy atom strontu zatrzy­many w pułapce jonowej. Wyjąt­ko­wość tego ujęcia polega na tym, że po raz pierwszy nie pochodzi ono spod mikro­skopu elek­tro­no­wego, lecz ze zwy­czaj­nej lustrzanki Canona. Rzecz jasna, nie udałoby się tego osiągnąć bez pewnej tech­nicz­nej sztuczki. Nała­do­wany dodatnio atom pobu­dzono wiązką lasera, zaś uzyskany obraz ukazuje wyemi­to­waną przez stront energię. Wyszło całkiem nieźle.

Najgłupsza wypowiedź

Bzdur­nych wypo­wie­dzi nigdy nie brakuje, a wręcz z roku na rok jakby ich przy­by­wało. Szcze­gól­nie wiele i głupio mówiło się w ostatnim czasie o klimacie – ale stwier­dzi­łem, że nie będę szedł na łatwiznę. W ten sposób posta­no­wi­łem wyróżnić wyjąt­kowy tweet, który wylazł spod kla­wia­tury Krzysz­tofa Bosaka. Działacz Ruchu Naro­do­wego i były poseł dał upust swej irytacji faktem, że współ­cze­sna roz­pusz­czona młodzież domaga się pod­pie­ra­nia rzu­ca­nych tez obiek­tyw­nymi dowodami, zamiast pokornie spijać słowa z ust “auto­ry­te­tów”.

Krzysztof Bosak i badania

Do pewnego stopnia, mógłbym powyższą wypo­wiedź uspra­wie­dli­wić, nawet zro­zu­mieć. Rze­czy­wi­ście, żądanie pod­par­cia badaniem naukowym każdego słowa prowadzi do absurdu i w swej kary­ka­tu­ral­nej formie wcale nie podnosi poziomu debaty, lecz ją para­li­żuje. Tym samym, słuszna postawa nor­mal­nie chro­niąca przed erystyką, sama prze­kształca się w napa­stliwy chwyt ery­styczny. Tyle tylko, że to raczej przy­padki rzadkie, a w dys­ku­sjach na tematy naj­waż­niej­sze – twardych dowodów nigdy dość. A nie udawajmy, że Bosak wyko­rzy­stuje swoje kanały social media do dzie­le­nia się opiniami na temat ostat­niego odcinku ulu­bio­nego serialu. Zazwy­czaj snuje odważne tezy dot. ekonomii, kwestii spo­łecz­nych, historii, a od czasu do czasu również nauk przy­rod­ni­czych. Sorry, ale w każdym z tych przy­pad­ków udo­ku­men­to­wane fakty są ździebko waż­niej­sze od “samo­dziel­nych” wymysłów, zaś ich pomi­ja­nie bynaj­mniej nie świadczy o roz­trop­no­ści czy zdrowym rozsądku. Warto też mieć na uwadze, że akurat w nauce to co proste i intu­icyjne, nie­rzadko okazuje się iluzją, toteż zdawanie się na słynny “chłopski rozum” zazwy­czaj prowadzi na manowce.

Zresztą, co ja będę dużo mówił. Krzysz­tof Bosak sam dosko­nale zna wartość badań nauko­wych i potrafi o nie prosić. Kiedy jest mu to na rękę.

Najciekawsza wypowiedź

Muszę z żalem przyznać, że nie trafiłem w ostatnim czasie na żadną świeżą wypo­wiedź, która zauro­czy­łaby mnie w jakiś szcze­gólny sposób. Pójdę więc niejako w ilość i zacytuję niezbyt ory­gi­nalny w swej treści apel, z przełomu roku 2017 i 2018, pod­pi­sany aż przez 15 tysięcy pra­cow­ni­ków nauko­wych pocho­dzą­cych z niemal wszyst­kich państw globu. Oto jego fragment: 

Ludzkość otrzy­muje właśnie drugie ostrze­że­nie, zilu­stro­wane tymi alar­mu­ją­cymi trendami. Zagra­żamy własnej przy­szło­ści przez swoją nie­po­ha­mo­waną, choć geo­gra­ficz­nie i demo­gra­ficz­nie zróż­ni­co­waną, kon­sump­cję i nie­do­strze­ga­nie nie­ustan­nego szyb­kiego wzrostu popu­la­cji jako głównego czynnika spraw­czego wielu eko­lo­gicz­nych, a nawet spo­łecz­nych zagrożeń. Brak odpo­wied­niego ogra­ni­cza­nia przy­ro­stu natu­ral­nego, rewizji systemu eko­no­micz­nego uza­leż­nio­nego od wzrostu, redukcji gazów cie­plar­nia­nych, systemu zachęt do korzy­sta­nia z energii odna­wial­nej, ochrony siedlisk, odtwa­rza­nia eko­sys­te­mów, ogra­ni­cza­nia zanie­czysz­czeń, zatrzy­ma­nia defau­na­cji i powstrzy­ma­nia inwa­zyj­nych gatunków obcych – wszystko to dowodzi, że ludzkość nie podej­muje pilnych działań nie­zbęd­nych do ochrony naszej zagro­żo­nej biosfery.

Tłu­ma­cze­nie Wydziału Biologii i Ochrony Śro­do­wi­ska UŚ

Tekst nawią­zuje wprost do opu­bli­ko­wa­nego ćwierć wieku wcze­śniej Ostrze­że­nia naukow­ców z całego świata dla ludz­ko­ści. Raczej nie zaska­kuje, ale dosadnie wylicza grzechy jakich dopusz­cza się ludzkość i nie­fra­so­bliwi przy­wódcy państw. Zapewne dra­ma­tyczna prze­stroga pozo­sta­nie równie sku­teczna co inne tego typu apele (czyli wcale), ale zawsze warto mieć nadzieję.

Największe rozczarowanie

Kosmiczny Teleskop Webba

W tej kate­go­rii mam dwa typy i oba są związane z astro­no­mią. Pierwszy to smutny los Kosmicz­nego Tele­skopu Jamesa Webba. Data umiesz­cze­nia na orbicie suk­ce­sora wysłu­żo­nego Hubble’a, prze­kła­dana była co najmniej kil­ka­na­ście razy. W roku 2016 wydawało się, że start nastąpi rok później, w 2017, że w roku 2018, ostatnio nato­miast NASA pozba­wiła wszyst­kich złudzeń prze­su­wa­jąc datę uru­cho­mie­nia Webba najpierw na rok 2020, a w końcu na 2021. Jak widać projekt okazał się znacznie, znacznie bardziej złożony niż sądzono, a za każdą popra­wioną usterką czają się dwie kolejne. Prawdę mówiąc nie zdziwię się, jeśli osta­tecz­nie nowy teleskop opuści Ziemię dopiero pod koniec obecnego ćwierć­wie­cza. 

Drugie roz­cza­ro­wa­nie wiąże się z nie­do­trzy­ma­niem obiet­nicy opu­bli­ko­wa­nia pierw­szej bez­po­śred­niej foto­gra­fii hory­zontu zdarzeń czarnej dziury. Wspólne przed­się­wzię­cie ośmiu obser­wa­to­riów miało ukazać światu oblicze kry­ją­cego się w centrum naszej galak­tyki Sagit­ta­rius A* – stwora o masie 4 milionów Słońc. Samo badanie zostało już dawno zakoń­czone, pro­ble­mem okazał się proces obróbki. Z uwagi na to, że od czarnej dziury oddzie­lają nas tysiące lat świetl­nych, z niejedną chmurą gazu i pyłu, odszu­mia­nie foto­gra­fii miało zająć kilka miesięcy. Minęło kil­ka­na­ście, a efektu final­nego jak nie było tak nie ma.

Najciekawsze video

Na poniż­szym nagraniu udało się złapać na gorącym uczynku wirus HIV, który wyska­kuje ze znisz­czo­nej komórki. Żeby nie było wąt­pli­wo­ści, wirusami są tu zielone kropki prze­bi­ja­jące się przez błonę lim­fo­cytu, w celu zain­fe­ko­wa­nia kolejnej ofiary. Tak wni­kli­wej obser­wa­cji dokonali fran­cu­scy uczeni z Insty­tutu Cochin.

Najlepsza książka

Miałem w tym roku przy­jem­ność się­gnię­cia do naprawdę wielu inte­re­su­ją­cych pozycji popu­lar­no­nau­ko­wych, z czego aż dziesięć zre­cen­zo­wa­łem. Zrobię jednak rzecz dość nie­ty­pową i jako naj­lep­szą, a przy­naj­mniej naj­waż­niej­szą lekturę 2018, wskażę książkę, której akurat nie oce­nia­łem na łamach bloga – Nauka o klimacie – powstałą dzięki wspól­nemu wysił­kowi Marcina Popkie­wi­cza, Szymona Mali­now­skiego i Alek­san­dry Kardaś. Nie ma co ukrywać, że kwestia glo­bal­nych zmian kli­ma­tycz­nych to jeden z naj­go­ręt­szych tematów nauko­wych i jako taki, sku­tecz­nie przy­ciąga wszel­kiej maści denia­li­stów, budząc w spo­łe­czeń­stwie niemałe emocje. Z tego powodu istnieje ogromny popyt na kon­kretny i mery­to­ryczny głos w temacie. Wspo­mniani fizycy atmos­fery od kilku lat dzielnie zwal­czają mity na temat glo­bal­nego ocie­ple­nia w sieci, a tego­roczna publi­ka­cja stanowi świetne pod­su­mo­wa­nie ich wysiłków. Jeśli macie jakieś wąt­pli­wo­ści i pytania doty­czące glo­bal­nego ocie­ple­nia, praw­do­po­dob­nie lepszego pol­sko­ję­zycz­nego kom­pen­dium nie znaj­dzie­cie.

Największa strata

Kończący się rok pozbawił świat nauki dwóch zacnych figur. Pierwszą, o czym zapewne każdy słyszał, był Stephen Hawking. Bry­tyj­czyk przez dekady pozo­sta­wał ikoną nauki oraz jednym z naj­zna­mie­nit­szych fizyków teo­re­tycz­nych naszych czasów. Naj­czę­ściej bywa koja­rzony z pracami doty­czą­cymi mecha­niki czarnych dziur, na czele z postu­lo­wa­nym przez niego pro­mie­nio­wa­niem Hawkinga. Niemniej istotny jest jednak jego wkład w kosmo­lo­gię i teorię wiel­kiego wybuchu. Sfor­mu­ło­wany przez niego i Jamesa Hartle’a model wszech­świata pozba­wio­nego brzegu, pozo­staje jednym z naj­cie­kaw­szych spojrzeń na początek wszech­rze­czy.

Zmarł Leon Lederman

Drugą nie­od­ża­ło­waną stratą (zupełnie prze­mil­czaną przez media, również te “pro­nau­kowe”) była śmierć Leona Leder­mana. Wie­lo­letni dyrektor Fer­mi­labu, pozo­sta­wał jednym z naj­więk­szych auto­ry­te­tów w dzie­dzi­nie fizyki cząstek ele­men­tar­nych i głównych archi­tek­tów modelu stan­dar­do­wego. Brał udział w odkryciu kwarka niskiego oraz neutrina mio­no­wego – co przy­nio­sło mu zasłu­żoną Nagrodę Nobla w 1988 roku. Wiele lat swojej kariery poświę­cił też poszu­ki­wa­niom bozonu Higgsa oraz popu­la­ry­za­cji nauki. Nawet będąc po dzie­więć­dzie­siątce nie tracił swojego daru do naucza­nia, kończąc książkę “Dalej niż boska cząstka”. Zmarł w Rexburg, doży­wa­jąc wieku 96 lat.

Największe oczekiwania

Sagittarius A*
Centrum Drogi Mlecznej i tajem­ni­czy Sagit­ta­rius A*.

Od roku 2019 oczekuję wła­ści­wie tego samego co od poprzed­niego: chcę zobaczyć horyzont zdarzeń super­ma­syw­nej czarnej dziury! Jak wspo­mnia­łem wcze­śniej, Event Horizon Tele­scope (EHT) już wykonał swoją pracę – teraz pozo­staje nam czekać na udane prze­two­rze­nie zebra­nych w ramach projektu danych. Nie chodzi tylko o zaspo­ko­je­nie cie­ka­wo­ści i pod­glą­da­nie Sagit­ta­riusa A*. Obser­wa­cja pozwoli astro­fi­zy­kom zwe­ry­fi­ko­wać dotych­cza­sowe pomysły, spośród których niejeden zapewne trafi do kosza. Inte­re­su­ją­cych wieści należy spo­dzie­wać się również po lądow­niku InSight, który w listo­pa­dzie osiadł na mar­sjań­skiej równinie Elysium Planitia. Urzą­dze­nie jako pierwsze wwierci się głęboko w powierzch­nię Czer­wo­nej Planety i być może powie nam o niej coś nowego. Euro­pej­czycy z kolei na listopad planują start misji CHEOPS (CHa­rac­te­ri­sing ExO­Pla­nets Satel­lite). Nie­wielki teleskop kosmiczny będzie dedy­ko­wany wyłącz­nie badaniom procesów pla­ne­to­twór­czych, poprzez obser­wa­cje egzo­pla­net okrą­ża­ją­cych naj­ja­śniej­sze gwiazdy. Wreszcie SpaceX po wielu latach starań, w oko­li­cach czerwca wejdzie w nową fazę swojej dzia­łal­no­ści. Rakieta Falcon po raz pierwszy zabierze na orbitę już nie towary, lecz kapsułę Dragon wraz z załogą.

A naj­cie­kaw­sze odkrycie zapewne i tak przyj­dzie nie­spo­dzie­wa­nie.

  • Mikołaj Kar­kow­ski

    Może być ale “naj­cie­kaw­sza wypo­wiedź” moim zdaniem raczej poli­tyczna niż naukowa. Szczę­śli­wego nowego roku.

  • arthy

    Też bardzo liczyłem na zba­wienne dzia­ła­nie CRISPR/Cas, ale ostatnie donie­sie­nia naukow­ców niestety sugerują żeby się tak nie roz­pę­dzać. Nie wiem na ile to zostało potwier­dzone, ale było coś o reakcji orga­ni­zmu, a dokład­niej układu odpor­no­ścio­wego.

  • Mar­mo­lada

    Czekam i czekam. Kiedy mój naj­bar­dziej wycze­ki­wany artykuł roku czyli posu­mo­wa­nie roku na Kwantowo

×