Tydzień z Kerbalami odc.6 – Na kraniec układu
Z braku mobilizacji, a częściowo z braku czasu, w ostatnim odcinku przedstawię nieco mniej ekscytującą misję niż powinienem. Tym razem obrałem sobie za cel skonstruowanie jak największej rakiety nośnej, a następnie wykorzystanie jej do posłania sondy w celu zbadania krańców układu planetarnego.

Poprzedni odcinek: Łazik na Evie.


Rakiety z serii Agapa cechowała odmienna niż dotąd budowa. Rdzeń rakiety złożony z mniejszych typów zbiorników i silników niejako “wsadziłem” wewnątrz pierścienia największych napędów. Na ilustracji Agapa II.


Wszelkie wymagania spełniła czwarta wersja rakiety. Oderwanie tego kolosa od powierzchni ziemi zapewniało aż dziewięć potężnych silników na paliwo ciekłe. Trzeba było być jednak ostrożnym, bowiem zwiększenie ciągu do maksimum powodowało rozsypanie się maszyny.


Zaraz przed wejściem na orbitę pozbyłem się ostatnich dużych zbiorników. Reszta musi wystarczyć do dalszej podróży.


Celem był Jool, największa planeta układu. Zielona wersja znanego nam Jowisza.


Lot Adapy IV trwał prawie rok. Wejście na orbitę Joola nie było łatwe i kosztowało sporo paliwa.


Po odpowiednim pomniejszeniu średnicy orbity, sonda zbliżyła się do zielonej planety. Prędko wykryto jego cztery satelity: Laythe, Val, Tylo i maleńki Bop.


Dla lepszego poznania układu planetarnego, wysłano kolejne misje w inne miejsca. Najciekawszym celem było zbadanie gwiazdy centralnej.


Orbita miała mocno spłaszczony kształt. Podczas kolejnych trzech obrotów Adapa V zmniejszała peryhelium aż do wyczerpania paliwa.


Gwiazda centralna z odległości niecałego pół miliona kilometrów.


To koniec moich relacji z rozgrywki w Kerbal Space Program. Mam nadzieję, że zwróciłem waszą uwagę na ten, dość unikatowy jeśli chodzi o tematykę, produkt. Niezdecydowanych zapraszam na jutrzejszą recenzję, w której podsumuję i ostatecznie ocenię wartość KSP.
Klęska planu “Duna Direct” Podążając za Saganem: jesteś gotowy umrzeć za naukę? Człowiek idealny made in China