Samobójstwo z kometą w tle. Tragiczny przypadek sekty Heaven’s Gate

Wieki mijają, a niedoskonały ludzki umysł wciąż usiłuje odczytywać z nieboskłonu nieistniejące mistyczne wiadomości. Sprawa przestaje być zabawna, kiedy przelot komety staje się sygnałem do zbiorowego samobójstwa.

Przybyliśmy z daleka i tam wrócimy.

Marshall Applewhite, współzałożyciel Heaven’s Gate

W momencie gdy rozpoczynam pisanie tego artykułu jesteśmy świeżo po odwiedzinach wyjątkowo jasnej komety C/2020 F3 (NEOWISE). Podziwiając ten niecodzienny spektakl pomyślałem, że teraz pojmuję dlaczego te kosmiczne podróżniczki tak mocno oddziaływały na wyobraźnię naszych przodków. W jaki sposób Oktawian August tak łatwo wmówił swoim poddanym, że świetlista łuna symbolizuje przyjęcie zamordowanego Cezara w poczet bogów; jak również z jakich powodów średniowieczny kronikarz utożsamił “włochatą ognistą gwiazdę” z zapowiedzią zarazy i rychłego najazdu Turków.

Wydaje się to odległą historią. Problem polega na tym, że mimo stuleci badań i obserwacji całkowicie naturalne zjawiska wciąż bywają traktowane jako omen. Najczęściej przyjmuje to postać nieszkodliwej głupoty, cynicznie propagowanej przez działy astrologiczne obecne w większości ogólnokrajowych gazet i portali. Czasem jednak całkowita i bezwarunkowa kapitulacja rozumu niesie za sobą znacznie ostrzejsze konsekwencje. Tak właśnie stało się w marcu 1997 roku, gdy na niebie królowała kometa Hale’a-Boppa.

Ti i Do

Początek tej mrocznej opowieści ma miejsce na początku lat 70., gdy pewna 45-letnia pielęgniarka poznała niewiele młodszego, niespełnionego nauczyciela muzyki. Bonnie Nettles wiodła przeciętne życie, jednak w pewnym momencie przestało jej to wystarczać i w niejasnych okolicznościach wpadła w szpony okultyzmu. Żona i matka czwórki dzieci zaczęła poświęcać cały wolny czas na gruntowne studiowanie astrologii, seanse spirytystyczne i, rzecz jasna, na konsultacje z wróżbitami. Jej fascynacja ezoteryką weszła na wyższy poziom, gdy podczas jednego z dyżurów poznała Marshalla Applewhite’a. Mężczyzna pracujący w pobliskim teatrze najprawdopodobniej zjawiał się w szpitalu w charakterze gościa odwiedzającego znajomego, który uległ wypadkowi.

Bonnie Nettles i Marshall Applewhite – założyciele sekty Heaven's Gate
Jedna z nielicznych wspólnych fotografii Bonnie Nettles i Marshalla Applewhite’a.

Nettles i Applewhite natychmiast przypadli sobie do gustu. Może nie w sensie matrymonialnym (wiele źródeł wskazuje na homoseksualizm Applewhite’a), ale na pewno emocjonalnym i umysłowym. Do tego stopnia, że wystarczyło zaledwie kilka miesięcy aby para porzuciła dotychczasowe obowiązki i rozpoczęła wspólną podróż. W przenośni i dosłownie, bowiem ekscentrycy wkrótce naprawdę ruszyli w trasę po Stanach Zjednoczonych, wymieniając poglądy oraz poszukując ludzi podzielających ich oryginalną filozofię, łączącej elementy okultyzmu, chrześcijaństwa i hard science-fiction.

W ciągu zaledwie dwóch lat Nettles (pod przybranym imieniem Ti) oraz Applewhite (nazywany odtąd Do) uformowali regularną sektę z siedzibą w San Diego. Grupa szybko stała się znana jako Heaven’s Gate, czyli Wrota Niebios.

Jezus był kosmitą

Rzućmy okiem na doktrynę Heaven’s Gate, bo choć bełkotliwa – pozwala wedrzeć się w głowy kultystów i zbadać zalegający tam bałagan. Co ciekawe, w internecie wciąż funkcjonuje oficjalna strona ruchu heavensgate.com, toteż wiedzę możemy czerpać prosto ze źródła*.

Dwa tysiące lat temu członkowie Królestwa Niebieskiego odpowiedzialni za pielęgnację swoich “ogrodów” stwierdzili, że ​​pewien procent ludzkich “roślin” zarastających Ogród (Ziemię) rozwinął się na tyle, aby niektóre z nich mogły zostać użyte jako “pojemniki” na depozyty duszy. Jeden z członków Królestwa Niebieskiego pozostawił swoje prawdziwe ciało wyższego poziomu (podobnie jakby włożył nieużywane ubranie do szafy), przybył na Ziemię i przybrał ludzką powłokę (pojazd), które zostało przygotowane do konkretnego zadania. Wybrane ciało nosiło imię Jezus. Członek Królestwa Niebieskiego, któremu polecono wcielić się w to ciało, uczynił to na polecenie Ojca (starszego członka). Przejął on to ciało, gdy miało 29 lub 30 lat, w momencie przyjęcia chrztu z rąk Jana Chrzciciela. Wtedy ciało to (zwane Jezusem) zostało naznaczone jako pojemnik dla reprezentanta wyższego poziomu, ale nawet samo naznaczenie dało temu pojemnikowi pewną wyjątkową świadomość nadchodzącego celu.

Rolę siewców i opiekunów życia pełnią tu przedstawiciele bliżej nieokreślonej, pangalaktycznej cywilizacji, zaawansowanej na tyle, że posiadała umiejętność przenoszenia swoich umysłów pomiędzy ciałami. Pomysł godny Arthura C. Clarke’a, choć nawet mistrzowi pióra nie starczyło wyobraźni, aby wplątać w to wszystko Jezusa. Być może chrześcijańskie wychowanie jakie Nettles, jak i Applewhite odebrali w mocno konserwatywnych domach, wywołało u nich trudny do stłumienia nawyk synkretyzmu.

Tak powstała karykaturalna religia łącząca autorskie fantazje, biblijną narrację i z tuzin przypadkowych wątków. Znalazło się w niej miejsce na kosmitów, zjawiska paranormalne, teorie spiskowe, reinkarnację, ale też na Boga, Szatana, apokalipsę oraz szeroko pojęty rozwój duchowy. Jezus w tej układance był tylko materialną powłoką, tymczasowo wykorzystywaną przez umysł jednego z kosmicznych stworzycieli. Nettles i Applewhite przypisywali sobie podobną rolę, wierząc w kosmiczny rodowód swoich umysłów, uwięzionych w obecnych ciałach tylko na czas wykonania powierzonego im zadania.

A co z resztą niebożątek? Ziemia zdaje się tu czymś na kształt rezerwatu, zamieszkanego przez niedoskonałe, acz rozumne i zdolne do ewolucji istoty. Nie chodzi tu jednak o ewolucję w sensie darwinistycznym, lecz o rozwój polegający na przeskakiwaniu kolejnych “poziomów”, gdzie poziom najwyższy stanowi upragnione Królestwo Niebieskie. Warto przy tym zaznaczyć, że (o ile dobrze zinterpretowałem “nauki”) owe Królestwo nie przypomina wymiaru duchowego, analogicznie do nauk większości wierzeń. Kosmiczni stworzyciele potrafią przenosić swoje umysły pomiędzy kolejnymi materialnymi powłokami, ale zarówno oni, jak i wszystkie ich dzieła stanowią część naszego wszechświata.

Planeta do recyklingu

Pozostaje najważniejsza kwestia, czyli obietnica zbawienia. Jak przystało na aspirującą religię, założyciele Heaven’s Gate przewidzieli apokalipsę, nazywaną przez nich “recyklingiem Ziemi”. Wszystko ma swój cykl – powiada wielebny Do – toteż nasza planeta wraz ze wszystkimi zamieszkującymi ją organizmami, wymaga okresowego odnowienia. Z jednej strony wizja świata, gdzie każdy koniec wiąże się z obietnicą nowego początku nie brzmi najgorzej; z drugiej jednak, zdecydowana większość ludzkości zniknie bez śladu (tak, Ty najpewniej również).

Szansę na przetrwanie mieli jedynie ci nieliczni, którzy – a to niespodzianka – słuchając nauk swojego Pasterza zdołają ewakuować się na pokład Królestwa Niebieskiego. Niebo przybiera tu postać… statku kosmicznego, będącego nie tylko środkiem transportu, ale przede wszystkim “cennym stanowiskiem pracy” zamieszkałym przez istoty wyższego poziomu. Applewhite spekuluje nawet na temat wyglądu załogi. Z jego wizji wyłania się obraz istot humanoidalnych, choć pozbawionych elementów odzwierzęcych, jak włosy, zęby, narządy płciowe, czy rozwinięty aparat głosowy. Wszystko to staje się zbędne, jeśli przyjmiemy, że kosmici nie mają potrzeby żywić się i rozmnażać w standardowy sposób, a do porozumiewania wykorzystują zdolności zbliżone do telepatii.

Jedno z zachowanych nagrań Marshalla Applewhite’a. Prawda, że wzbudza zaufanie?

Aby dostąpić zaszczytu zamieszkania wśród obcych należy przezwyciężyć swoje człowieczeństwo – ludzkie zachowania, myślenie, pragnienia – i za wszelką cenę dążyć do wzbicia się na nowy poziom (jak uczą nas gry RPG, level sam się nie wbije). Awans jest dostępny dla każdego wiernego, ponieważ jak przekonuje Do “wszystkie ludzkie rośliny (…) mają w sobie trochę niebiańskiego umysłu”. Nauczyciel przez długi czas nie miał jednak pewności czy ratunek przed recyklingiem będzie polegał na fizycznej ewakuacji godnych akolitów na pokład statku, czy też na opuszczeniu ziemskich powłok i przeniesieniu jaźni/umysłu/duszy do podarowanych im ciał wyższego poziomu.

Tak więc jesteśmy. Podajemy te informacje do wiadomości publicznej, tuż przed podróżą. To tak, jakbyśmy podstawili głowę prosto pod topór, ponieważ niższe siły wykorzystają szansę, aby nas poniżyć, sprawić, by świat zwrócił się przeciwko nam.

Choć doktryna nie była w tym miejscu jednoznaczna, od początku dopuszczała ewentualność, że uśmiercenie swojej ziemskiej powłoki może okazać się niezbędne.

Kometa Hale’a-Boppa

Kultyści mamieni przyrzeczeniem spotkania z wyższą cywilizacją ochoczo wyczekiwali końca epoki. Wielkiej chwili nie dożyła Bonnie Nettles, zmarła w 1985 roku po krótkiej walce z nowotworem. Nie zraziło to Applewhite’a, twierdzącego że jego siostra w wierze już przeniosła się do Królestwa Niebieskiego, pozostawiając w jego rękach całą odpowiedzialność za powodzenie misji. I rzeczywiście, Do nie próżnował. Aktywnie korzystał z nowego medium, jakim był internet, rozpowszechniał hipnotyczne nagrania ze swoimi naukami, jeździł po kraju zdobywając nowych wyznawców, zaś działania grupy budziły coraz większe społeczne zaciekawienie.

Przełom w historii Heaven’s Gate nastąpił latem 1995 roku, kiedy Alan Hale i Thomas Bopp, niezależnie od siebie dostrzegli zarys obiecującej komety w okolicy konstelacji Strzelca. (Co ciekawe, ten drugi był amatorem, a odkrycia dokonał zerkając przez cudzy teleskop). Jak wykazały dalsze badania, spory obiekt oznaczony jako C/1995 O1 istotnie mknął ku centrum Układu Słonecznego i miał szansę odegrać jedno z najbardziej spektakularnych widowisk astronomicznych ostatnich dekad, jeśli nie stuleci.

Kometa Hale'a-Boppa

Tak też się stało. Kometa Hale’a-Boppa stała się widoczna nieuzbrojonym okiem wiosną następnego roku i zniknęła z nieboskłonu dopiero po 18 miesiącach, pobijając wszelkie rekordy. W momencie największego zbliżenia obiekt znalazł się w odległości niecałych 200 milionów kilometrów od Ziemi i osiągał jasność około -1m (magnitudo, gdzie mniejsza wartość oznacza lepszą widoczność) – na długi czas stając się jednym z najjaśniejszych punktów na nocnym niebie. Dla porównania C/2020 F3 (NEOWISE), choć znalazła się nieco bliżej naszej planety, nie przekroczyła 0,8m, będąc widoczna gołym okiem jedynie w korzystnych warunkach, a i to przez co najwyżej kilkanaście dni.

Wyższy poziom

Takie show zdarza się raz na kilka pokoleń, toteż nic dziwnego, że Wielka Kometa wybudziła z letargu wszystkich szarlatanów świata. Nagrania Applewhite’a z tego okresu to monotematyczny ciąg ostrzeżeń przed rychłym recyklingiem.

Postaram się ująć to tak zwięźle i tak jasno, jak tylko potrafię. Ta planeta ma zostać poddana recyklingowi i zacznie od nowa. (…) Teraz możesz zapytać: “Cóż, kim jesteś, żeby to wiedzieć?” I powiem Ci, kim jestem. To, czy mi uwierzysz, zależy od ciebie. To czy uwierzysz, że ta cywilizacja zostanie poddana recyklingowi i odnowieniu, także zależy od ciebie. Otóż, celem tej taśmy jest ostrzeżenie , że to się wkrótce wydarzy i że nastąpi to bardzo szybko.

O podjęciu ostatecznej decyzji mogły zadecydować pogłoski wymieniane między amerykańskimi ufologami, wedle których w ogonie komety widoczny był niezidentyfikowany, ciemny punkt. Obiekt miał znaleźć się najbliżej Ziemi w marcu 1997 – co sekta uznała za ostatni dzwonek do opuszczenia ziemskich powłok i rozpoczęcia ewakuacji. Przywódca tłumaczył swoim owieczkom, że ich dotychczasowy żywot był cenną lekcją i pozwolił im wypełnić zadanie, polegające na poinformowaniu świata o Królestwie. Teraz nadszedł czas porzucenia ciał i poddania się ewolucji. On sam, jako pasterz i wcielenie istoty wyższego poziomu wyprowadzi swoich uczniów ze śmierci do kolejnego etapu życia.

Samobójstwo członków Heaven's Gate
Ciała członków Heaven’s Gate znalezione w siedzibie kultu.

W przejściu wzięło udział 21 kobiet i 18 mężczyzn w najróżniejszym wieku. Kultyści podzielili się na grupy, a procedura trwała trzy dni. Każdy z wiernych przywdział identyczną czarną bluzkę, dresowe spodnie i sportowe buty**, spożył lemoniadę, po czym łyknął drinka złożonego z wódki i stosowanego w środkach nasennych fenobarbitalu. Reszta pomagała, przyduszając współtowarzyszy plastikowymi torbami, a po wszystkim przykrywając martwe ciała fioletowymi całunami.

Gdy rozum zasypia

W rezydencji w San Diego policja odkryła 39 trupów, w tym samego Marshalla Applewhite’a. W kolejnych miesiącach na samobójstwo zdecydowało się jeszcze dwóch kultystów.

Epilogiem tej tragedii była medialna burza, naznaczona rzucanymi na oślep oskarżeniami oraz prowadzącymi donikąd debatami. Internet został okrzyknięty nowym narzędziem deprawacji, a seriale pokroju Star Treka i Z Archiwum X moralnie obwiniono za mącenie ludziom w głowach. Znacznie mniej czasu poświęcono niebezpieczeństwom płynącym z dogmatycznego myślenia czy bezkrytycznego podążania za autorytetem. Na refleksję nad tym, dlaczego przeciętny obywatel porzuca dotychczasowe życie na rzecz ascetyzmu, kolektywizmu i kuriozalnej mitologii. Na pytanie, dlaczego starzy i młodzi, kobiety i mężczyźni dali się uwieść słowom płynącym z obłąkanego umysłu.

Z drugiej strony, poszukiwanie racjonalnych źródeł skrajnie irracjonalnych zachowań, może być aktem zwykłej naiwności.

* Podobno stronę prowadzą wciąż żyjący kultyści Heaven’s Gate.
** Konkretniej były to trampki Nike Decade. W związku z makabryczną historią firma szybko zaprzestała sprzedaży tego modelu, co spowodowało, że stał się on gratką dla kolekcjonerów.
Literatura uzupełniająca:
Oficjalna strona Heaven’s Gate, [online: www.heavensgate.com];
W. Robinson, Heaven’s Gate: The End, “Journal of Computer-Mediated Communication”, tom 3, wyd. 3, grudzień 1997;
D. Forsyth, Groupthink and the Tragedy of Heaven’s Gate, [online: www.donforsythgroups.wordpress.com/2013/06/26/groupthink-and-the-tragedy-of-heavens-gate];
I. Hexham, K. Poewe, UFO Religion. Making sense of the Heaven’s Gate suicides, [online: http://people.ucalgary.ca/~nurelweb/papers/irving/HGCC.html];
M. Hafford, Heaven’s Gate 20 Years Later: 10 Things You Didn’t Know, [online: www.rollingstone.com/culture/culture-news/heavens-gate-20-years-later-10-things-you-didnt-know-114563].
Szybki przegląd Ziem 2.0 Głupota na niedzielę: Fronda, Kaku i prymitywne tachiony Kiedy czeka nas kolejna interesująca koniunkcja Jowisza i Saturna?