Słońce pięknie świeci za oknem, ptaszki śpiewają, pszczółki pracują, cholerne trawy pylą, a mój kot przesypia połowę doby. To dobry moment na przerwę.

Zgodnie ze wcze­śniej­szą zapo­wie­dzią ogra­ni­czam moją dzia­łal­ność popu­la­ry­za­tor­ską. Na jak długo? O ile w ogóle wrócę do pisania, myślę o dwóch lub trzech mie­sią­cach. Będzie to chyba naj­dłuż­sza pauza w dzia­łal­no­ści bloga, odkąd ten istnieje.

Mam pomysły. Wiele róż­no­rod­nych, inte­re­su­ją­cych i pra­co­chłon­nych idei, które chciał­bym zre­ali­zo­wać. Tak dużo tematów z zakresu astro­no­mii, kosmo­lo­gii i mecha­niki kwan­to­wej czeka na opra­co­wa­nie, że praw­do­po­dob­nie mógłbym publi­ko­wać regu­larne artykuły codzien­nie do końca roku. Niestety to wymaga paliwa, a to w moim przy­padku wyczer­puje się ostatnio zde­cy­do­wa­nie za szybko. Im bardziej posuwam się w latach, tym częściej dopada mnie codzien­ność, bardzo odległa od natu­ral­nego piękna kwantów, kwarków i kwazarów. Nie ukry­wa­łem nigdy, że chciał­bym uczynić Kwantowo stałym źródłem dochodu i dzięki temu pod­po­rząd­ko­wać swoje życie popu­la­ry­za­cji nauki. Wstawać każdego ranka z myślą o nie­skrę­po­wa­nym prze­le­wa­niu na papier i ekran swojej pasji. Niestety rze­czy­wi­stość bru­tal­nie wery­fi­kuje śmiałe plany, spro­wa­dza­jąc czło­wieka do parteru.

Blog nie tylko nie stał się tym czym być powinien, ale co naj­gor­sze, przestał się rozwijać. Fanpejdż, grupa KWANT oraz patro­nite od dawna stoją w miejscu (swoją drogą, z per­spek­tywy czasu usta­wione przez siebie progi uważam za śmieszne), a kanał YT nawet uległ cof­nię­ciu. Zamiast efektu kuli śnieżnej i przy­śpie­sza­ją­cego rozkwitu, nadeszła iry­tu­jąca sta­gna­cja. W tym samym czasie gdy wiele serwisów i vlogów podob­nych tema­tycz­nie cieszy się dzie­siąt­kami lub nawet setkami tysięcy fanów, Kwantowo od miesięcy nie może przebić bariery 12 tys. czy­tel­ni­ków, rosnąc wolniej niż jeszcze rok temu. Co gorsza, wzra­sta­jąca góra obo­wiąz­ków znacząco utrudnia mi prze­rwa­nie tego marazmu i podjęcie jakichś ener­gicz­nych działań napraw­czych, nie mówiąc już o regu­lar­nym pisaniu i byciu na bieżąco z wszel­kimi nowin­kami w świecie fizyki (stąd coraz częściej nie jestem w stanie usto­sun­ko­wać się do waszych próśb o podjęcie wątku jakiegoś ostat­niego odkrycia).

Chciał­bym powie­dzieć, że właśnie temu ma posłużyć ta przerwa. Że poleżę do góry brzuchem, naładuję baterie i zaraz po powrocie machnę kilka rewe­la­cyj­nych arty­ku­łów. Niestety tak naprawdę jestem w trakcie prze­kwa­li­fi­ko­wy­wa­nia i potrze­buję kilku tygodni na dokształ­ca­nie się w zupełnie nowej dzie­dzi­nie. Mam jednak nadzieję, że będę mógł poświę­cić kilka wie­czo­rów i zasta­no­wić się nad uspraw­nie­niem tego miejsca. Nie wiem jeszcze co zrobię, ale bez wąt­pie­nia potrze­buję nowego impulsu, świeżej wizji, mody­fi­ka­cji obecnej formuły i przede wszyst­kim… czasu. Tak aby Kwantowo znów mogło wzrastać i trafić do szer­szego grona odbior­ców niż kie­dy­kol­wiek. Bo przecież o to w tym wszyst­kim chodzi. O zaszcze­pia­nie fascy­na­cji nauką tym, którzy do tej pory nie mieli z nią nic wspól­nego.

Do zoba­cze­nia w bliżej nie­okre­ślo­nej przy­szło­ści.