Narodowiec masakruje prof. Andrzeja Zolla – głosi tytuł filmu na YouTube, który obejrzało ponad pół miliona osób, i który zgarnął ponad 5,5 tysiąca pozytywnych ocen.

Cóż za zbieg oko­licz­no­ści. Ledwo co wypa­trzy­łem na biblio­tecz­nym regale obfity komen­tarz do kla­sycz­nej Erystyki Scho­pen­hau­era, a już nada­rzyła się okazja aby go wyko­rzy­stać. Oto kilka tysięcy ludzi daje “łapkę w górę”, przy­kla­sku­jąc manew­rowi wyko­na­nemu przez Michała Pola­kie­wi­cza w ramach programu Młodzież kontra. Na pod­sta­wie dostęp­nego viralu, internet jed­no­znacz­nie orzekł o zma­sa­kro­wa­niu, zaoraniu i poni­że­niu byłego prezesa Try­bu­nału Kon­sty­tu­cyj­nego przez członka Ruchu Naro­do­wego. Przy­po­mnijmy sobie zatem rzekomy argument śmierci:

Pola­kie­wicz: Panie pro­fe­so­rze, czy chciałby pan żyć w kraju, który nie jest w Unii Euro­pej­skiej, w którym nie ma Try­bu­nału Kon­sty­tu­cyj­nego, w którym jest powszechny dostęp do broni?
Zoll: Nie.
Pola­kie­wicz: Czyli uważa pan, że demo­kra­cja w Szwaj­ca­rii jest zagro­żona.
Widownia: UAAAAAOAAAOAAAOOOOOO!

Abs­tra­hujmy od tematu odcinka i od aktu­al­nego klimatu poli­tycz­nego. Abs­tra­hujmy od nazwisk adwer­sa­rzy i peł­nio­nych przezeń funkcji. Abs­tra­hujmy w ogóle od istoty tej rozmowy oraz poglądów na rzeczony temat. Co nam pozo­staje? Prze­myślmy tę wymianę zdań na gruncie czystej logiki i sztuki pro­wa­dze­nia sporu. Kart­ku­jąc wspo­mnianą książkę pod redakcją Agnieszki Budzyń­skiej-Dacy, można szybko się dostrzec, że młody naro­do­wiec – umyślnie bądź nie – tańczy na grobie argu­men­ta­cji.

  • Argu­men­tum ab exemplo. Poje­dyn­cze przy­kłady nie mogą czynić argu­mentu, ani stanowić o nie­praw­dzi­wo­ści reguły. Szwaj­ca­ria – kraj bez dwóch zdań wyjąt­kowy w skali glo­bal­nej – ma akurat pecha. Alpej­skie pań­stewko nie­zmier­nie często bywa przed­mio­tem nie­uza­sad­nio­nego argu­men­to­wa­nia na rzecz pewnych roz­wią­zań ustro­jo­wych. Analogie są jak naj­bar­dziej w porządku, o ile mamy do czy­nie­nia z podob­nymi warun­kami, w innym wypadku mamy do czy­nie­nia z typowym zabie­giem ery­stycz­nym.
  • Błąd połą­cze­nia i podziału. Jeśli Szwaj­ca­rom czy Norwegom dobrze wiedzie się poza Unią, to na pewno wszyst­kie państwa euro­pej­skie znaj­du­jące się poza wpływami Brukseli roz­wi­jają się równie sprawnie. Zatem my również na pewno będziemy.
  • Argu­men­tum ad ridi­cu­lum. Spro­wa­dze­nie słów rozmówcy lub jego rozu­mo­wa­nia do śmiesz­no­ści, odsu­wa­jąc na bok istotę problemu. Chodzi o takie znie­kształ­ce­nie prze­ciw­nej wypo­wie­dzi aby jawiła się jako absur­dalna i nie do przy­ję­cia. Cel ten w tym przy­padku został osią­gnięty w stu pro­cen­tach. 
  • Argu­men­tum ad reve­ren­tiam. Skoro tak stara i doświad­czona demo­kra­cja jak szwaj­car­ska radzi sobie bez wska­za­nych ele­men­tów, to chyba nie mamy o czym dys­ku­to­wać. Prawda?
  • Wybiór­cza analogia. Pan Pola­kie­wicz chce państwa bez UE, TK i z powszech­nym dostępem do broni? Zatem pragnie zamiesz­kać w Somalii!
  • Deus ex machina. Nagłe wycią­gnię­cie ze słów prze­ciw­nika wniosku, pod którym w życiu by się nie podpisał. Zauważmy co zrobił pan naro­do­wiec: zapytał o chęć życia w państwie X, a z kape­lu­sza wycią­gnął odpo­wiedź o zagro­że­niu demo­kra­cji w Szwaj­ca­rii. 
  • Złudne prawo wyboru. Zoll dostał alter­na­tywę: albo chce żyć w kraju z TK, UE i zakazem dostępu do broni, albo chce państwa bez TK, bez UE i z powszech­nym dostępem do broni. Sami sobie odpo­wiedz­cie na pytanie, czy naprawdę wska­za­nie drugiej opcji byłoby sen­sow­niej­sze i czy również nie dałoby się uszyć z tego równie idio­tycz­nych wniosków?
  • Błąd fał­szy­wej przy­czyny. Wisienka na torcie, biorąca się z nie­umie­jęt­no­ści we wska­za­niu ade­kwat­nego związku przy­czy­nowo-skut­ko­wego. Teo­re­tycz­nie możemy stwier­dzić, że gdyby nie pro­du­cenci samo­cho­dów, nie byłoby wypadków dro­go­wych. Rze­czy­wi­ście, jednak zdrowy rozsądek zabrania nam uznania tego faktu za właściwą, ade­kwatną i istotną przy­czynę śmierci kie­row­ców. Podobnie, nie mamy prawa w prosty sposób dowodzić jakości demo­kra­cji wyłącz­nie z faktu for­mal­nego ist­nie­nia bądź nie­ist­nie­nia jakiejś insty­tu­cji.

Oczy­wi­ście możemy sobie darować prze­in­te­lek­tu­ali­zo­wane defi­nio­wa­nie poszcze­gól­nych uchybień i sofi­zma­tów, bo tak naprawdę nie potrzeba żadnego pod­ręcz­nika aby zauważyć, że coś tu nie brzdęka. Czysta, nie­zmą­cona wiedzą logika nakazuje wyłapać co najmniej kilka z powyż­szych punktów. Zwłasz­cza ten ostatni, który kom­plet­nie dys­kwa­li­fi­kuje całe rozu­mo­wa­nie. Na pytanie – czy demo­kra­cja Szwaj­ca­rii funk­cjo­nuje w znany nam sposób głównie dzięki broni, braku UE i TK – Pola­ki­wiecz zdaje się suge­ro­wać odpo­wiedź twier­dzącą. Już pomijam kwestię zadania kon­kret­nego pytania (Czy chce pan żyć w…), impu­tu­jąc jed­no­cze­śnie odpo­wiedź na zupełnie inne (A więc demo­kra­cja tam jest zagro­żona!). A jednak, zamiast soczy­stego zaże­no­wa­nia na twarzach zebra­nych słu­cha­czy, widać było uśmiechy i wyrazy zachwytu. Zamiast zga­nie­nia “dys­ku­tanta” za użycie bez­sen­sow­nego wybiegu, tysiące inter­nau­tów chwali go za rzekome poko­na­nie prof. Zolla. Tym­cza­sem użyty “argument” dowiódł dokład­nie niczego.

W ery­styczne sidła wpadamy wszyscy, wszyscy również je czasem zasta­wiamy. Jeśli jednak chcemy być trak­to­wani poważnie, i pchamy się z całych sił do debaty publicz­nej, zabie­ramy głos w sprawach ważkich – przyj­mujmy postawę możliwie mery­to­ryczną i trzeźwą. A jeśli głowy z tele­wi­zo­rów tego nie potrafią to – na litość Tar­skiego – gańmy je, a nie śmiejmy się do ekranu! Kwiat rodzimej mło­dzieży, trak­tu­jąc inte­lek­tu­alny fortel jako probierz wartości wypo­wie­dzi, dał świa­dec­two igno­ran­cji i nie­przy­go­to­wa­nia do udziału w dialogu spo­łecz­nym. Jedyne co zostało w mate­riale zma­sa­kro­wane to reguły logiki i argu­men­ta­cji.

Odpo­wia­da­jąc na zapo­trze­bo­wa­nie, po Meto­do­lo­gicz­nym dekalogu, przyszła chyba pora na poradnik rze­tel­nego dys­ku­tanta.