Czytaj dalej

Nie chciałem tworzyć jakiejś prostej, typowej listy największych odkryć ubiegłego roku. Byłoby to nużące, a poza tym takie klasyfikacje na pewno w sieci już można znaleźć. Ugryźmy więc temat od nieco mniej formalnej strony.


Najważniejsze wydarzenie

Nie wiem jak wy, ale ja nie mam więk­szych wąt­pli­wo­ści. Euro­pej­czycy, będący już hege­mo­nem w dzie­dzi­nie badań cząstek ele­men­tar­nych (LHC forever!) pokazali, że mają swoje ambicje również w sferze eks­plo­ra­cji kosmosu. Pro­wa­dzona od 2004 roku misja Rosetta była na pewno naj­więk­szym przed­się­wzię­ciem ESA oraz pierw­szym pro­jek­tem w historii ludz­ko­ści, który pozwolił na bez­po­śred­nie oglę­dziny komety. Co ciekawe, znaj­du­jący się obecnie w stanie hiber­na­cji lądownik Philae, być może nie powie­dział jeszcze ostat­niego słowa! Inży­nie­ro­wie mają nadzieję, że w przy­szłym miesiącu kometa 67P/Chu­riu­mov-Gera­si­menko będzie oświe­tlona na tyle dobrze, że pozwoli to na ponowny rozruch urzą­dze­nia.

rozetka
O misji Rosetta pisałem tutu. A tu możecie sobie kupić pamiąt­kowy kubek.

Najważniejsze wydarzenie w Polsce

Dla naszego poletka również nie był to naj­gor­szy rok. W samym grudniu doszło do dwóch wartych wspo­mnie­nia sukcesów. Najpierw dok­to­ranci Uni­wer­sy­tetu War­szaw­skiego pochwa­lili się posta­wie­niem ważnego kroku w kierunku stwo­rze­nia pamięci kwan­to­wej (bardzo krótkiej, ale zawsze), a dwa tygodnie później mał­żeń­stwo Iwo i Zofia Bia­ły­niccy-Biru­lo­wie, opu­bli­ko­wali pracę na temat zasto­so­wa­nia zasady nie­ozna­czo­no­ści Heisen­berga do fotonów.

Prze­kor­nie jednak posta­no­wi­łem uho­no­ro­wać osią­gnię­cie nie fizyków, a dwóch bio­che­mi­czek z Lublina, prof. Grażyny Ginal­skiej i jej asy­stentki dr Anny Balcerz. Pani profesor zmo­bi­li­zo­wana własnym pro­ble­mem (skom­pli­ko­wane złamanie nogi) opra­co­wała rewe­la­cyjny bio­ma­te­riał do łatania ubytków kostnych. Polska sztuczna kość jest wytrzy­mała, ela­styczna i w żaden sposób nie “gryzie się” z orga­ni­zmem. 

Najpiękniejsze zdjęcie

Taka mar­sjań­ska wersja Pale Blue Dot. Foto­gra­fię wykonał oczy­wi­ście łazik Curio­sity, podczas 529 dnia swojej przygody na Czer­wo­nym Globie.

ziemia mars

Najlepsza wypowiedź

Na początku tego roku miała miejsce debata między (tfu!) kre­acjo­ni­stą Kenem Hamem a Billem Nyem. Niedługo później po sieci zaczął krążyć pięknie zmon­to­wany monolog ame­ry­kań­skiego popu­la­ry­za­tora nauki. The joy of disco­very! That’s what drives us!


Najgłupsza wypowiedź

Wojciech Cej­row­ski opowiada o tym jak rachunek praw­do­po­do­bień­stwa i zdrowy rozsądek obalają teorię Darwina. Powtórzę tylko jedno: boli mnie, wręcz serce mi krwawi, gdy osoby mające naprawdę spory posłuch w spo­łe­czeń­stwie, wyko­rzy­stują swoją władzę i charyzmę do sze­rze­nia igno­ran­cji. Smutne, tym bardziej, że znam i podzi­wiam sporą część twór­czo­ści znanego podróż­nika.

Przy­znaję, że Cej­row­ski miał w tej kate­go­rii sporą kon­ku­ren­cję, zwłasz­cza wśród poli­ty­ków i publi­cy­stów uwa­ża­ją­cych się ostatnio za nie­sa­mo­wite auto­ry­tety w dzie­dzi­nie kli­ma­to­lo­gii. Osta­tecz­nie jednak posta­no­wi­łem pozo­sta­wić temat glo­bal­nego ocie­ple­nia autorom Nauki o klimacie, którzy mają wprawę w obalaniu mitów i już zor­ga­ni­zo­wali odpo­wiedni plebiscyt.


PS Jan Paweł II pisał: Nowe zdobycze nauki każą nam uznać, że teoria ewolucji jest czymś więcej niż hipotezą. Uwiel­biam kato­li­ków święt­szych od papieża (a to już drugi w ostatnim czasie, po Ter­li­kow­skim).

Największy “skandal”

Cudzy­słów celowy, bowiem medialny atak dzien­ni­karki na członka ekipy obsłu­gu­ją­cej misję Rosetta, był eufe­mi­stycz­nie mówiąc kurio­zalny. Dla tych, którzy gów­no­bu­rzę prze­spali, krótkie przy­po­mnie­nie.


Zaraz po wie­ko­pom­nym lądo­wa­niu łazika Philae na komecie, pewna dzien­ni­karka posta­no­wiła poruszyć znacznie waż­niej­szy wedle siebie temat, ubioru jednego z pra­cow­ni­ków ESA. Wszystko dlatego, iż dr Matt Taylor bez­czel­nie śmiał pokazać się przed kamerą w kolo­ro­wej koszuli przy­ozdo­bio­nej rysun­kami dziew­cząt o przy­stęp­nych krą­gło­ściach. W końcu czymże jest poko­ny­wa­nie barier nauki w porów­na­niu do wypa­la­ją­cego oczy przy­kładu szo­wi­ni­zmu?

Na szczę­ście inter­nauci zacho­wali rozsądek obsy­pu­jąc pana Taylora wyrazami wsparcia oraz trak­tu­jąc odpo­wied­nio “obroń­czy­nię” kobiet i dobrego smaku. Podobno zor­ga­ni­zo­wano nawet ściepę na nową koszulę dla sym­pa­tycz­nego naukowca.

Najlepsza książka

Parę popu­lar­no­nau­ko­wych nowości przyszło mi w tym roku prze­czy­tać, nie jedną zre­cen­zo­wa­łem na łamach bloga. Z per­spek­tywy czasu za naj­lep­szy tytuł pozo­staje mi uznać Jak prze­trwać wśród czarnych dziur Jeffa Blo­mqu­ista i Dave’a Gold­berga. Lektura nie­spe­cjal­nie posze­rzyła moje hory­zonty, ale i tak prze­czy­ta­łem ją jednym tchem. Autorzy bez­błęd­nie wywią­zali się z obiet­nicy, oddając czy­tel­ni­kom do dys­po­zy­cji Naj­za­baw­niej­szy prze­wod­nik po wszech­świe­cie, w syn­te­tyczny i humo­ry­styczny sposób obja­śnia­jący co cie­kaw­sze aspekty współ­cze­snej fizyki. Co prawda żarty miej­scami zaha­czają o poziom “ultra­nerd”, ale i tak polecam ten tytuł każdemu laikowi, który nie ma pojęcia od czego roz­po­cząć swoją przygodę z kosmosem.

Recenzję możecie prze­czy­tać tutaj.

Największa katastrofa

Pech prze­śla­do­wał zarówno Ame­ry­ka­nów jak i Rosjan. W maju eks­plo­do­wała rakieta Proton‑M wyno­sząca na orbitę satelitę tele­ko­mu­ni­ka­cyj­nego. W paź­dzier­niku z kolei, wybuchła star­tu­jąca z Wirginii rakieta Antares. Na szczę­ście w obu przy­pad­kach mieliśmy do czy­nie­nia z misjami bez­za­ło­go­wymi, niemniej kata­strofy przy­po­mniały światu, że każda wycieczka ponad ziemską atmos­ferę to nadal nie byle wyzwanie. Pozo­staje cieszyć się, że bodaj naj­waż­niej­szy start tego roku – wystrze­le­nie nowa­tor­skiej rakiety Orion – zakoń­czył się osta­tecz­nym sukcesem.

Takie fajer­werki towa­rzy­szyły wypad­kowi w Wirginii:


Najzacniejsza postać

Niech ma. Rzecz jasna status ikony astro­no­mii, Neil deGrasse Tyson uzyskał znacznie wcze­śniej, ale w tym roku jego popu­lar­ność chyba osią­gnęła apogeum. Po części to kwestia odświe­że­nia kla­sycz­nego serialu Cosmos, ale nie można też zlek­ce­wa­żyć ogromnej aktyw­no­ści dyrek­tora Hyden Pla­ne­ta­rium w mediach. Ciągłe wywiady i nie­zli­czona ilość tweetów świadczą o bez­błęd­nym zro­zu­mie­niu przez Tysona potrzeb współ­cze­snego rynku.


Sam serial nie do końca trafił w mój gust, ale przy­znaję, że twórcy sku­tecz­nie  nawią­zali do idei oraz klimatu pier­wo­wzoru autor­stwa Sagana. Z kolei efekty spe­cjalne i cała warstwa audio-wizualna zde­cy­do­wa­nie wyniosły Cosmos ponad swój gatunek. Piękne upa­mięt­nie­nie osiem­dzie­sią­tej rocznicy urodzin legen­dar­nego popu­la­ry­za­tora nauki.

Swoją opinią o serialu podzie­li­łem się tutaj

Największe oczekiwanie…

Naj­bliż­sze miesiące upłyną pod znakiem kolejnej wielkiej misji bez­za­ło­go­wej. Tym razem do punktu kul­mi­na­cyj­nego zbliża się ame­ry­kań­ska sonda New Horizons, która po dzie­wię­ciu latach dotrze wreszcie do Plutona. Urzą­dze­nie prze­le­ciało do dziś dystans ponad 4,5 miliarda kilo­me­trów, wyko­nu­jąc po drodze wiele istot­nych foto­gra­fii i pomiarów ciał Układu Sło­necz­nego. Po zbli­że­niu do planety kar­ło­wa­tej (proces roz­pocz­nie się w kwietniu) po raz pierwszy w historii zoba­czymy coś więcej niż tylko widoczną na tele­sko­pie plamkę.

Na tym oczy­wi­ście posługa New Horizons się nie skończy. Sonda pofrunie dalej, prze­sy­ła­jąc na Ziemię w następ­nych latach dane na temat wciąż słabo znanego pasa Kuipera.


podpis-czarny
Autor
Adam Adamczyk

Adam Adamczyk

Naukowy totalitarysta. Jeśli nie chcesz aby wpadli do Ciebie naukowi bojówkarze, zostaw komentarz.