Czytaj dalej

Ostatnio otrzymałem prośbę o ustosunkowanie się do tematyki wszelkiej maści wróżbiarstwa oraz do pewnej treści, jaka pojawiła się na stronie głównej jednego z popularnych portali obrazkowych. Chętnie to zrobię, choć nie będzie to sympatyczny tekst.

Co jest złego w powyż­szym demo­ty­wa­to­rze? Idea szczytna: autor wbił ważny znak ostrze­ga­jący pośrodku sie­cio­wego mrowiska. Nie powiem, nawet treść nie jest naj­gor­sza. James Randi rze­czy­wi­ście wypo­wie­dział wojnę zja­wi­skom para­nor­mal­nym, oferując milion dolarów dla magika, który dokona swoich sztuczek pod okiem nie­za­leż­nych eks­per­tów. Wszyscy ilu­zjo­ni­ści, kuglarze i wróżbici to mniejsi lub więksi oszuści, wyko­rzy­stu­jący ludzką naiwność. Każdy z nich, prze­wi­duje to, co jest sta­ty­stycz­nie naj­bar­dziej praw­do­po­dobne i przy­naj­mniej w jakimś ułamku musi się spraw­dzić. To wszystko prawda.

Tylko dlaczego, do cholery, taki trans­pa­rent jest potrzebny? Autor obrazka chciał dobrze, ale jeżeli człowiek żyjący w XXI wieku, potrze­buje infor­ma­cji o tym, że czary nie istnieją, to coś tu jest nie w porządku.  Jak widać, lek­ce­wa­żący stosunek do nauki, nie­do­ce­nia­nie uczonych i ślepe pod­da­wa­nie się sztucz­nym auto­ry­te­tom, zbierają swoje żniwo. Nie od wczoraj wiadomo, iż ludziom łatwiej jest wierzyć, niż rozumieć, ale wszystko powinno mieć swoje granice.

Gdyby ktoś mi nagle powie­dział – “Hej, wie­dzia­łeś o tym, że w Polsce hochsz­ta­ple­rzy wycią­gają co roku dwa miliardy złotych” – to w życiu bym nie uwierzył. Nadal w to nie wierzę i mam nadzieję, że ta liczba jest prze­sa­dzona, co najmniej dzie­się­cio­krot­nie. W innym wypadku, albo więk­szość z nas łazi po kryjomu do cyganki na wróżenie z fusów; albo mamy grupę zapa­leń­ców, którzy prze­pu­ścili w ten sposób całe majątki. W każdym przy­padku, spora część naszego spo­łe­czeń­stwa to kretyni, nie­bez­pieczni dla reszty cywi­li­za­cji. Rozej­rzyj­cie się wokół siebie, być może wasz sąsiad, wujek lub kolega wymaga stałej opieki psy­chia­try, bądź powrotu do pod­sta­wówki, w celu uzu­peł­nie­nia pod­sta­wo­wej wiedzy na temat funk­cjo­no­wa­nia rze­czy­wi­sto­ści. Powstaje też pytanie, kto jest typowym nabywcą “magicz­nych” usług? Z jednej strony mamy wie­rzą­cych (w Polsce głównie kato­li­ków), którym Kościół zabrania wszel­kich okul­ty­stycz­nych praktyk. Z drugiej, stoją ateiści, zazwy­czaj odrzu­ca­jący moż­li­wość ist­nie­nia fatum i jakich­kol­wiek sił nad­przy­ro­dzo­nych. Nacią­ga­cze żerują zapewne, tak na jednych jak i na drugich. Dokład­niej na jed­nost­kach naj­słab­szych i naj­głup­szych, nie potra­fią­cych nawet kon­se­kwent­nie trzymać się własnego świa­to­po­glądu. Apeluję więc! Chrze­ści­ja­nie: Jezus się na was obrazi, jeśli zacznie­cie uprawiać bał­wo­chwal­stwo i wierzyć, że jakieś pogań­skie rytuały pozwolą prze­wi­dzieć przy­szłość, którą zna tylko Naj­wyż­szy. Ateiści: Jeżeli racjo­na­lizm kazał wam odrzucić ideę ist­nie­nia Boga, to dlaczego pozwala wam wierzyć w przesądy i czary?

Jeżeli choć raz przeszła Ci przez głowę myśl – “a może jednak praw­dziwi wróżbici istnieją” – to weź pierwszą lepszą książkę poświę­coną nauce i przemyśl to raz jeszcze. Jeśli to nie pomogło, to ściągnij z półki naj­cięż­szy wolumin jaki znaj­dziesz i walnij się mocno w głowę. I tak już nic z Ciebie nie będzie. Jeżeli zaś zare­ago­wa­łeś na powyższy demo­ty­wa­tor jak i ten tekst słowami “thx capitan obvious”, to możesz być z siebie dumny. Jak widać, jesteś w mniej­szo­ści.

Autor
Adam Adamczyk

Adam Adamczyk

Naukowy totalitarysta. Jeśli nie chcesz aby wpadli do Ciebie naukowi bojówkarze, zostaw komentarz.