Czytaj dalej

Najbardziej medialnym związkiem chemicznym najbliższych tygodni będzie bez wątpienia saletra amonowa. 2750 ton tej substancji odpowiada za jeden z największych wybuchów ostatnich dekad.

Stresz­cze­nie

Analizy eks­plo­zji w bej­ruc­kim porcie wciąż trwają, ale wydaje się praw­do­po­dobne, że jej rów­no­waż­nik tro­ty­lowy prze­kro­czył granicę 2 kiloton. Przy­pusz­czal­nie daje jej to miejsce w czołówce naj­bar­dziej ener­ge­tycz­nych eks­plo­zji, z wyłą­cze­niem zjawisk natu­ral­nych i broni jądrowej.

Nagła eks­plo­zja w porcie przy­nio­sła 2 tysiące rannych i 581 ofiar, przy czym 135 ciał nie dało się odnaleźć. Doki zostały niemal zmie­cione z powierzchni ziemi, 600 pojazdów zde­wa­sto­wa­nych, zaś kilkaset oko­licz­nych budynków doznało poważ­nych uszko­dzeń kon­struk­cyj­nych. Huk i wstrząs odczuły pobli­skie miej­sco­wo­ści, oddalone o 40 kilo­me­trów. Przy­czyną tragedii był pożar maga­zy­nów i zacu­mo­wa­nego statku, wypeł­nio­nych po brzegi nie­bez­piecz­nymi sub­stan­cjami. Kluczową rolę odegrał ładunek 2,3 tys. ton saletry amonowej (azotanu amonu) – brą­zo­wa­wej soli, która miała trafić do rolników, jako źródło azotu dla nawozów sztucz­nych.

Brzmi znajomo, ale nie jest to opis libań­skiej kata­strofy z 4 sierpnia 2020, lecz bliź­nia­czych wydarzeń jakie wstrzą­snęły ame­ry­kań­skim portem Texas City w kwietniu 1947 roku.

Foto­gra­fia Texas City z 16 kwietnia 1947.

O tym, że związek NH4NO3 jest równie groźny* co poży­teczny, prze­ko­nu­jemy się regu­lar­nie co kilka, kil­ka­na­ście lat – bez względu na sze­ro­kość geo­gra­ficzną i powzięte środki ostroż­no­ści. Jednak wypadki z Teksasu oraz Bli­skiego Wschodu są wyjąt­kowe. Towa­rzy­szyły im jedne z naj­więk­szych kon­wen­cjo­nal­nych oraz nie­pla­no­wa­nych wybuchów w historii. Nie mamy jeszcze wszyst­kich danych, ale wiemy na pewno, że o ile w Stanach Zjed­no­czo­nych reakcji uległo 2300 ton saletry amonowej, o tyle w stolicy Libanu żywioł ogarnął 2750 ton tej samej sub­stan­cji.

O jak wielkich ener­giach mówimy? Raporty z lat 40. sza­co­wały, że moc eks­plo­zji jaka dotknęła Texas City była ekwi­wa­len­tem wybuchu 2,8–3,2 kiloton TNT (czyli wyzwo­liła energię 11,7–13,3 tera­dżuli, ale pozwól­cie, że będę dalej operował kla­sycz­nym rów­no­waż­ni­kiem tro­ty­lo­wym). W związku z masą mate­riału, można by założyć, że zda­rze­nie w Bejrucie było jeszcze sil­niej­sze, ale nie jest to wcale pewne. W ame­ry­kań­skim porcie znaj­do­wało się mniej saletry, za to maga­zy­no­wano tam również ropę naftową i skrzynie trotylu. Nie zmienia to faktu, że efekty w obu przy­pad­kach wydają się porów­ny­walne i równie nisz­czy­ciel­skie. Pierwsze spe­ku­la­cje na temat sytuacji w Bejrucie, wskazują na wartości w gra­ni­cach od 1 kt (oceny oparte o ilości saletry, ale trzeba uwzględ­nić również udział innych sub­stan­cji), przez 2,2 kt aż do 3 kt (szacunki na pod­sta­wie siły fali ude­rze­nio­wej).

Jedno z ama­tor­skich nagrań eks­plo­zji w Bejrucie 4 sierpnia 2020.

Na tle kla­sycz­nych ładunków wybu­cho­wych, każdy z tych wyników brzmi prze­ra­ża­jąco. Za jedną z naj­po­tęż­niej­szych pozo­sta­ją­cych w służbie kon­wen­cjo­nal­nych broni uchodzi GBU-43 (MOAB), piesz­czo­tli­wie nazywana Matką Wszyst­kich Bomb. Ten mierzący 9 metrów i ważący prawie 10 ton kolos sieje znisz­cze­nie rów­no­ważne… 11 tonom trotylu (zaledwie 0,011 kt). Oznacza to, że Libań­czycy byli świad­kami wybuchu o sile 272 razy większej, niż to co oferuje naj­wy­daj­niej­sza współ­cze­sna ame­ry­kań­ska bomba lotnicza.

Rekord – jeżeli mówimy o efektach osią­ga­nych bez użycia reakcji jądro­wych – należy do testów Minor Scale oraz Misty Picture pro­wa­dzo­nych na poli­go­nie w Nowym Meksyku latem 1985 roku. Kla­syczne mate­riały wybu­chowe (do pro­duk­cji, których sto­so­wano oczy­wi­ście saletrę amonową), zostały wtedy wyko­rzy­stane w ramach ćwiczeń, jako imitacje małych ładunków nukle­ar­nych. Cel rze­czy­wi­ście osią­gnięto, bowiem naj­bar­dziej impo­nu­jąca z eks­plo­zji sięgnęła granicy 4,2 kt.

Porównanie siły różnych eksplozji.

Dalej wkra­czamy już w obszar zare­zer­wo­wany dla broni jądrowej. Bomba zrzucona na Hiro­szimę 6 sierpnia 1945 roku (piszę ten tekst akurat w przed­dzień rocznicy) na skutek roz­sz­cze­pie­nia uranu błysnęła z mocą 15 kt. To daje do myślenia i pozwala zro­zu­mieć, dlaczego znisz­cze­nia Bejrutu przy­po­mi­nają bardziej efekt deto­na­cji małej głowicy nukle­ar­nej** niż stan­dar­do­wego ładunku wybu­cho­wego. W końcu przez miasto prze­to­czyła się fala ude­rze­niowa niosąca od 7 do nawet 20% siły nie­sław­nego Little Boya!

* Co ciekawe, czysta saletra amonowa nie jest uznawana za substancję łatwopalną ani wybuchową. Ma jednak silne właściwości utleniające i wraz z innymi związkami może być bardzo niebezpieczna.
** Dosłownie, bowiem najmniejsze taktyczne ładunki jądrowe, jak W54, często dysponowały mocą mniejszą od 1 kilotony.
Autor
Adam Adamczyk

Adam Adamczyk

Naukowy totalitarysta. Jeśli nie chcesz aby wpadli do Ciebie naukowi bojówkarze, zostaw komentarz.