Istnieje niewiele bardziej wdzięcz­nych tematów dla autorów książek popu­lar­no­nau­ko­wych niż czarne dziury. Od kilku dzie­się­cio­leci fascy­nują nas swymi eks­tre­mal­nymi para­me­trami i skry­wa­nymi tajem­ni­cami – ale nie tylko. Czarne dziury to również swego rodzaju dyry­genci, zarzą­dza­jący wielkimi struk­tu­rami kosmosu.



Moja naukowa przygoda z super­ma­syw­nymi czarnymi dziurami zaczęła się całkiem przy­pad­kowo, ponieważ zaj­mo­wa­łem się czymś, co — jak sądziłem — nie ma z tymi obiek­tami nic wspól­nego. Moim pier­wot­nym celem była pogoń za gro­ma­dami galaktyk po całym kosmosie, oczy­wi­ście nie w dosłow­nym sensie. (…) A pre­cy­zyj­niej — zaj­mo­wa­li­śmy się oddzie­la­niem ziarna od plew, prze­sie­wa­li­śmy pokaźną bazę danych astro­no­micz­nych, w której zgro­ma­dzono zdjęcia w zakresie pro­mie­nio­wa­nia rent­ge­now­skiego.

Właśnie na tym aspekcie egzy­sten­cji naj­ma­syw­niej­szych obiektów we wszech­świe­cie, skupia swą uwagę autor Silników gra­wi­ta­cji, Caleb Scharf. Mówiąc szczerze, gdyby nie zapo­wiedź odejścia od wytar­tego do granic moż­li­wo­ści schematu, praw­do­po­dob­nie omi­nął­bym tę pracę szerokim łukiem. W końcu, ile razy można odświe­żać sobie cie­ka­wostki o super­no­wych, nie­zwy­kło­ściach hory­zontu zdarzeń czy procesie spa­ge­ty­za­cji? Każdy kto trzymał w rękach jaką­kol­wiek pozycję poświę­coną zagad­nie­niu (ze swojej strony polecam klasyki Kipa Thorna lub Igora Nowikowa), o samej mor­fo­lo­gii dziur niestety nie dowie się wiele więcej nie wychy­la­jąc się poza poziom popu­larny.

Tym razem, zgodnie z tytułem i opisem, przy­stą­pi­łem do solidnej przygody z super­ma­syw­nymi czarnymi dziurami i zja­wi­skami cha­rak­te­ry­stycz­nymi dla tego rodzaju stworów. Nie oznacza to, że odradzam książkę astro­fi­zycz­nym laikom – Scharf w zdrowych pro­por­cjach zary­so­wuje sylwetki Schwarz­childa i Chan­dra­se­khra, a także struk­turę i fizyczne podstawy dzia­ła­nia oma­wia­nych obiektów. Dopiero w dalszych roz­dzia­łach autor skupia się na tym co naj­waż­niej­sze, czyli mon­stru­al­nych dziurach wła­da­ją­cych galak­tycz­nymi centrami i ich związ­kach z gra­wi­ta­cją. Co bardzo cieszy, naukowa narracja jest bogata w opisy odkryć i obsypana kon­kret­nymi przy­kła­dami pocho­dzą­cymi z doświad­czeń i obser­wa­cji. Obok metafor i eks­pe­ry­men­tów myślo­wych, poznamy więc m.in. potężne źródło pro­mie­nio­wa­nia w gro­ma­dzie Per­se­usza, aktywną galak­tykę 4C41.17, układ podwójny (czarna dziura — nie­bie­ski olbrzym) Cygnus X-1, oraz słynnego Sagit­ta­riusa A*, mru­ga­ją­cego do nas złowrogo ze środka Drogi Mlecznej.

Nie zgadzam się kom­plet­nie z Nicho­la­sem Lezardem z bry­tyj­skiego The Guardian, który w swojej recenzji z bólem pod­kre­ślił zło­żo­ność języka sto­so­wa­nego w “Sil­ni­kach gra­wi­ta­cji”. Moim zdaniem autor pisze jak naj­bar­dziej popraw­nie i w sposób zro­zu­miały dla każdego nie-fizyka. Co prawda trudno wychwy­cić mi wybi­ja­jący się przed szereg artyzm i poetycki dryg Scharfa, ale cały naukowy żargon zostaje zaapli­ko­wany czy­tel­ni­kowi w odpo­wied­nich dawkach. 

Przy okazji, muszę tu pochwa­lić bardzo rzetelny rozdział doty­czący, nie­zbęd­nych dla zro­zu­mie­nia głównego tematu, niuansów ogólnej teorii względ­no­ści. Uczony bardzo gładko prze­cho­dzi od historii odkrycia Ein­ste­ina do jego związków z mecha­ni­zmami cha­rak­te­ry­stycz­nymi dla czarnych dziur. Nie bał się również sięgnąć do szalenie istot­nego równania pola Ein­ste­ina, w cudownie łopa­to­lo­giczny sposób tłu­ma­cząc takie terminy jak tensor naprężeń czy stała gra­wi­ta­cji. Wielu pisarzy ogra­ni­cza wyja­śnie­nia do bardzo ogólnego zary­so­wa­nia teorii, a Scharf pokazuje, że wcale nie trzeba trak­to­wać czy­tel­nika jak idioty, nie­zdol­nego do uchwy­ce­nia istoty krót­kiego wzoru.

Książkę pod­su­mo­wują dwa roz­działy zaha­cza­jące o filo­zo­fię i teo­re­ty­zu­jące na temat przy­szło­ści astro­fi­zyki. Nauko­wiec wspomina przy tej okazji o niedawno wdro­żo­nych, jak i dopiero pla­no­wa­nych pro­jek­tach, jak: Sloan Digital Sky Survey, Galaxy Zoo, LIGO, LISA, ASCA… Wszystko to oczy­wi­ście w celu speł­nie­nia jednego z naj­więk­szych marzeń obecnego poko­le­nia astro­no­mów. Bez­po­śred­nio spoj­rze­nia w czerń hory­zontu zdarzeń czarnej dziury.

Moje drobne roz­cza­ro­wa­nie wzbudził jedynie brak wzmianki o budzącej ogromne kon­tro­wer­sje w ostatnim czasie hipo­te­zie fire­walli (zapory ogniowej). Uczciwie muszę jednak przyznać, że ory­gi­nal­nie pozycja ukazała się w roku 2012, toteż autor miał prawo nie zdążyć z nad­ro­bie­niem zale­gło­ści.

Info:
Autor: Caleb Scharf;
Tytuł oryginału: Gravity’s Engines: How Bubble-Blowing Black Holes Rule Galaxies, Stars, and Life in the Cosmos;
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka;
Wydanie: Warszawa 2014;
Liczba stron: 287.

podpis-czarny
  • Leszcz

    Aj to szkoda tych fire­walli bo właśnie jakiegoś dobrego opra­co­wa­nia tego tematu właśnie szukam. Teraz pojawia się pytanie czy jest w ogóle sens czytać taką trochę nie­ak­tu­alną pozycję?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.rzeszow.bhp-center.com.pl/ BHP­Cen­ter

      Myślę, że każdą warto prze­czy­tać, aby posze­rzyć trochę swoją wiedzę. Jak uważano kiedyś, jak uważa się teraz. Wiadomo, że czas leci tak nie­ubła­ga­nie, że wszystko się zmienia w zaska­ku­ją­cym tempie…

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • PaPaj

    Czy ta książka jest dobra dla kogoś nie­wie­dzą­cego kom­plet­nie nic o czarnych dziurach ?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      IMO jest wystar­cza­jąca, ale… Znaj­dziesz lepsze jeśli zaczy­nasz kom­plet­nie od zera. Tutaj głównym tematem są jednak super­ma­sywne dziury i ich wpływ na ewolucję galaktyk i gromad, a na rynku jest multum pozycji sku­pio­nych wyłącz­nie na powsta­wa­niu i budowie czarnych dziur.

      Z drugiej strony pojawia się kwestia tego co napisał poniżej Leszcz — w temacie czarnych dziur od pewnego czasu dość mocno się kotłuje i wiele z rzeczy, o których można prze­czy­tać w obecnych publi­ka­cjach może okazać się nie­ak­tu­alne (co nie znaczy, że musi!).

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Stachu

    Prze­pra­szam, że trochę nie w temacie, czy zna ktoś jakąś wyczer­pu­jącą, ale nie za trudną książkę na temat teorii strun?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Zaglą­da­łeś do biblio­teczki? =) IMO zde­cy­do­wa­nie naj­lep­szą pozycją jest “Piękno Wszech­świata” B. Greenego. Dla nieco bardziej zaawan­so­wa­nych przy­datna będzie również książka “Dalej niż Einstein” M. Kaku. Tutaj jednak zwracam uwagę, że to praca nie pierw­szej świe­żo­ści.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0