Jak zacząłem pisać lewą ręką – recenzja “Mózg ćwiczy”

W modzie jest być fit. Powinniśmy uprawiać jogging, jeść musli z owocami, spacerować po lesie i pić źródlaną wodę. Ale ilu z nas z podobną zapalczywością dba o kondycję umysłu?

Media, internety, kolorowe czasopisma i różni instatrenerzy od lat robią wszystko aby zmusić nas do ruszenia czterech liter i zadbania o własne ciała. Trudno zaprzeczyć, że z naszymi kręgosłupami, oczętami i brzuchami często nie jest najlepiej i powinniśmy poświęcić im nieco więcej uwagi. Stąd poranna gimnastyka, joga, karta multisport, ścisła dieta itd. etc. Wszystko fajnie, ale co z mózgiem? Nie pytam tu o liczbę przeczytanych książek i posiadane dyplomy. Oczywiście ma to swoje znaczenie, ale chodzi o coś więcej. O regularne rozbudzanie intelektu i dostarczanie nowych bodźców szarym komórkom.

Właśnie ten temat porusza książka Mózg ćwiczy, czyli jak utrzymać umysł w dobrej formie, wydana w naszym kraju za pośrednictwem Wydawnictwa Marginesy. Stanowi ona naturalną kontynuację ubiegłorocznej publikacji Mózg rządzi (również recenzowaną na łamach Kwantowo). Obie pozycje wyszły spod ręki młodej, trzydziestoparoletniej specjalistki od neurologii, pochodzącej z Norwegii Kai Nordengen. Jednak o ile poprzednia praca stanowiła rodzaj popularnej monografii opowiadającej o mózgu, jego budowie, pamięci czy inteligencji; o tyle Mózg ćwiczy przybiera formułę bardziej praktyczną, skoncentrowaną na poradach oraz konkretnych ćwiczeniach dedykowanych naszym umysłom.

Książka składa się z siedmiu rozdziałów, o mocno zróżnicowanym charakterze. Pierwszy jest najkrótszy i jako jedyny zawiera nieco teorii dotyczącej funkcjonowania organizmu oraz chorób neurodegeneracyjnych (przed którymi m.in. mają nas chronić podjęte ćwiczenia), jak również garść porad ogólnych. Zachęcają one do regularnej stymulacji mózgu, poprzez urozmaicanie zwykłych, codziennych zadań. Przykładowo, wychodząc z domu powinniśmy regularnie zmieniać trasy spacerów, wysiadać czasem na wcześniejszym lub późniejszym przystanku lub odwiedzać inną piekarnię niż zazwyczaj. Myjąc zęby lub chwytając za mysz komputerową warto dać odpocząć ręce dominującej (jako, że mam szczęście należeć do grona osób dysponujących kończynami o niemal takiej samej sprawności, poszedłem o krok dalej ćwicząc pisanie lewą ręką). Z kolei parkując samochodem dobrze rezygnować z najprostszych rozwiązań i trenować w ten sposób wyobraźnię przestrzenną. Nie są to olbrzymie wyzwania, ale dzięki nim zrywamy z rutyną i utrzymujemy szare komórki w lepszej formie.

Dalej skandynawska uczona serwuje Trening pamięci, który mnie osobiście rozczarował najbardziej. Po pierwsze dlatego, że mam ograniczone zaufanie do większości zaprezentowanych mnemotechnik (w moim przypadku zazwyczaj wymagają one tyle czasu i energii, że finalnie wydłużają proces – ale może należę do wyjątków); po drugie, w związku z dość osobliwymi przykładami ich zastosowania. Autorka potrafi przez kilkanaście stron pisać o tym, jakimi kreatywnymi metodami rozwiązuje swój rzekomo wielki kłopot z zapamiętywaniem imion i nazwisk poznanych osób.

Potem jest już lepiej i ciekawiej. W trzecim rozdziale zabieramy się za Trening inteligencji, co w praktyce sprowadza się do rozwiązywania łamigłówek przypominających te z testów IQ. Przy okazji dowiadujemy się paru naprawdę interesujących rzeczy o historii tego wskaźnika oraz jak interpretować jego wyniki.

Część czwarta, dość nieoczekiwanie, przybiera formę… małego poradnika szachowego. Nordengen przywiązuje wielką wagę do tej szlachetnej gry, nieustannie przekonując, że ma ona zbawienny wpływ zarówno na zdolności poznawcze jak i pamięć – z czym trudno polemizować.

Ostatnie trzy rozdziały to zbiory zagadek, rozplanowanych na 30-dniowy trening. Kolejno przyjdzie nam zmierzyć się z zagadkami liczbowymi, zagadkami wizualnymi oraz logicznymi, i w końcu z luźniejszym quizem o mózgu. Prawdopodobnie wszyscy kojarzymy tego typu łamigłówki i rozwiązujemy je z niemałą satysfakcją (przynajmniej do momentu gdy zaczynają nas frustrować). Stanowią najbardziej oczywisty trening dla zdolności poznawczych, podrzucając mózgowi abstrakcyjne wyzwania, wymagające wizualizacji problemu i zachowania koncentracji. Poniżej wynotowałem parę przykładów, aby lepiej zobrazować poziom czekającej na czytelnika intelektualnej rozrywki:

Wodna logika
Stoisz nad strumieniem z dwoma wiadrami, z których jedno mieści pięć litrów, a drugie trzy. Wiesz, że potrzebujesz dokładnie czterech litrów wody. Czy wiesz, jak przy użyciu tych dwóch wiader odmierzyć cztery litry? Naczynia nie mają żadnej podziałki, a ponieważ rozszerzają się ku górze, nie da się stwierdzić, kiedy napełniły się do połowy.

Najdłuższy miesiąc w roku
Luty jest najkrótszym miesiącem w roku, a który miesiąc trwa najdłużej?

Kto gdzie mieszka?
Czterech kumpli mieszka obok siebie. Carl nie mieszka obok Tronda. Trond nie mieszka obok Martina. Martin nie mieszka w ostatnim domu. Czwarty kolega ma na imię Kristoffer. W którym domu mieszka każdy z nich? Czy rozwiązanie jest tylko jedno?

Mimo wszystko, najcenniejszym elementem książki Mózg ćwiczy, nie są wcale ani konkretne rady, ani obszerne zestawy łamigłówek. Ważniejsze wydaje się ogólne przesłanie i inspiracja do codziennej pracy nad bystrością naszych umysłów. Jak Kaja Nordengen słusznie zauważyła: najzdrowszy trening mózgu nie powinien być postrzegany jako wymuszone, żmudne ślęczenie nad ćwiczeniami, lecz jako pewien specyficzny, aktywny styl życia.

Info:
Autor: Kaja Nordengen;
Przełożyła: Milena Skoczko;
Tytuł: “Mózg ćwiczy, czyli jak utrzymać umysł w dobrej formie”;
Tytuł oryginału: “Hjernetrening”;
Wydawnictwo: Wydawnictwo Marginesy;
Wydanie: Warszawa 2019;
Liczba stron: 254.
Zostańmy gatunkiem międzyplanetarnym – recenzja książki “Czas kosmosu” 3 rzeczy, których dowiesz się z książki “Od pyłu do życia” Raczy pan żartować, panie Ulam! – recenzja “Przygód matematyka”