Tagi


Archiwa


Zaprzyjaźnione


/ 17

Artykuły

Podążając za Saganem: kosmiczne pieniądze wyrzucane w błoto?

22nd Sie '14

Program SETI zawsze budził emocje. Nie tylko entuzjastów poszukiwania inteligencji pozaziemskiej, ale przede wszystkim sceptyków, którzy jednym tchnieniem wymieniliby dziesięć pewniejszych inwestycji. Odpowiedzmy sobie na pytanie, co jest większym szaleństwem: poświęcanie ludzi i środków w celu poszukiwania czegoś co może w ogóle nie istnieć, czy też nie podjęcie żadnych działań i pozostawienie potencjalnie największego odkrycia w dziejach, odłogiem?

Niniejszy tekst należy do nowej serii rozważań, inspirowanych najwybitniejszymi dziełami gatunku literatury science-fiction. Zaczynamy od dzieła Carla Sagana, Kontakt.

Powyższy dylemat to jeszcze dalej idąca wariacja sporu o sens pro­wa­dzenia tzw. badań pod­sta­wo­wych (klik!). Spro­wadza się on do często sta­wia­nego pytania, dlaczego mamy wydać kilka miliardów euro na poszu­ki­wanie nie­ma­jącej prak­tycz­nego zasto­so­wania cząstki? W przy­padku SETI sprawa ma się jeszcze gorzej. Badacze przy Wielkim Zder­zaczu Hadronów, wiedzą przy­najm­niej czego oczekują, a poza tym zawsze mogą obronić się setką odkryć pobocz­nych. Poszu­ki­wanie inte­li­gencji poza­ziem­skiej, choć z zewnątrz atrak­cyjne, nie daje zupełnie żadnej gwa­rancji odnie­sienia jakie­go­kol­wiek sukcesu. I to z wielu powodów. Nie wiemy ani czy kosmici używają do komu­ni­kacji fal elek­tro­ma­gne­tycz­nych, ani czy chcą podjąć z nami kon­wer­sację, ani nawet czy jaka­kol­wiek cywi­li­zacja tech­niczna w ogóle istnieje, bądź żyje w naszym zasięgu! Wszystko rozbija się o legen­darne równanie Drake’a, które w istocie nie daje nam żadnych kon­kret­nych odpo­wiedzi, ponieważ samo opiera się na mocno roz­my­tych sza­cun­kach. 
Czy Dave miał rację? Czy SETI i Argus są niczym innym, jak zbio­rowym złu­dze­niem kilku astro­nomów, których zawiódł los? I czy to uczciwe, aby przez tyle lat – pomimo braku jakie­go­kol­wiek sygnału – ciągnąć Projekt dalej, opra­co­wywać kolejne stra­tegie, wyszu­kiwać wciąż nowe, kosz­towne instru­men­tacje? Czy w ogóle istnieje coś, co bywa prze­ko­ny­wa­jącym znakiem klęski? Po którym naprawdę zachcia­łoby się rzucić to wszystko i zwrócić ku czemuś bez­piecz­niej­szemu, gwa­ran­tu­ją­cemu kon­kret­niejsze rezul­taty?
Kon­takcie, Carl Sagan ukazuje nam cały konflikt inte­resów w prze­wrotny sposób. Ciągle arty­ku­łuje wszelkie, jak naj­bar­dziej praw­dziwe i poważne zastrze­żenia co do sensu poszu­ki­wania życia poza­ziem­skiego, po czym wydaje się pytać: a co jeśli mamy szczę­ście i to wie­ko­pomne odkrycie rze­czy­wi­ście znajduje się w zasięgu ręki? Co jeśli życie jest naprawdę powszechne lub po prostu wskutek zbiegu oko­licz­ności jakaś cywi­li­zacja znajduje się w naszym bez­po­średnim sąsiedz­twie? Dokładnie taka sytuacja zostaje nam przed­sta­wiona. Ekipa Ellie natrafia na sygnał docho­dzący z poło­żonej 26 lat świetl­nych od Ziemi Vegi. W skali galak­tyki liczącej 100 tysięcy lat świetl­nych średnicy to naprawdę „tuż za rogiem”. Z drugiej jednak strony, dużo bardziej odległa gwiazda nie byłaby zbyt uży­teczna dla powieści. Co nam po wia­do­mości wysłanej, dajmy na to 10 tysięcy lat temu? Roz­sądnie nale­ża­łoby założyć, że nadawcy już nie istnieją lub wynieśli się w zupełnie inne miejsce. Poza tym, znacznie przy­jem­niejsza wydaje się per­spek­tywa sąsiadów, z którymi można wejść w kon­wer­sację w czasie poniżej jednego poko­lenia…


Niestety jak dotąd sce­na­riusz Kontaktu nie zaist­niał w rze­czy­wi­stości. Rzecz jasna, nie daje nam to prawa to wyro­ko­wania, ale na pewno powinno ostudzić głowy naj­go­ręt­szych zwo­len­ników projektu. Nawet jeżeli życie poza­ziem­skie istnieje i wystę­puje powszechnie, to i tak poszu­ki­wania mogą ciągnąć się latami. 

Nic dziwnego, że zarówno w życiu fik­cyjnej pani doktor, jak i praw­dzi­wych pio­nierów SETI regu­larnie poja­wiają się chwile zwąt­pienia i kryzysy, zarówno naukowe jak i finan­sowe. W połowie lat 70. Michael Hart, David Viewing i inni, posuwali się do bru­tal­nych i pesy­mi­stycz­nych argu­mentów: skoro dotąd nie natra­fi­liśmy na żaden kosmiczny trans­pa­rent, to mar­nu­jemy czas i pie­niądze. W jednym z arty­kułów naukowcy stwier­dzili ponadto, że gdyby Drogę Mleczną zamiesz­ki­wała chociaż jedna zaawan­so­wana cywi­li­zacja – a jeśli życie jest powszechne, nie powinno to stanowić problemu – to w czasie poniżej miliona lat powinna kolo­ni­zować obszar niemal całej galak­tyki. Tym­czasem nie potra­fimy prze­chwycić nawet jednej infor­macji radiowej. Z tezą Harta i Viewinga nie zgodził się Seba­stian von Hoerner, lecz jego wizja również nie jest zbyt korzystna dla SETI. Nie­miecki astro­fizyk założył – do czego lekko się przy­chylam – że żadna cywi­li­zacja, nawet wie­lo­krotnie prze­wyż­sza­jąca nas zdol­no­ściami, nie podołała wyzwaniu ucieczki poza własny układ pla­ne­tarny. W takim przy­padku, nigdy nie będzie nam dane uścisnąć dłoni kosmity, nawet jeśli gdzieś tam żyje.
Nigdzie żadnej inte­li­gencji poza Ziemią? Te wszystkie miliardy planet – na stra­cenie? Pustynne? Martwe? Istoty inte­li­gentne rzucone tylko tu, w ten ciemny kąt nie­opi­sanie olbrzy­miego wszech­świata?… Choć naj­usil­niej się starała, po prostu nie była w stanie przyjąć takiego rozu­mo­wania. Byłoby ono zbyt pokrewne odwiecznym ludzkim lękom i ocze­ki­wa­niom, a także nie­do­wie­dzionym teoriom o życiu po śmierci i różnym pseu­do­naukom w rodzaju astro­logii. To byłoby nowo­cze­snym wcie­le­niem geo­cen­tryzmu – idei naszych przodków, że jesteśmy pępkiem wszech­świata.
Prze­cze­sy­wanie kosmicznej pia­skow­nicy w poszu­ki­waniu okruchu życia to nadzieja szaleńca. Nie mam co do tego złudzeń, ale mimo to, uważam dalsze poszu­ki­wania za konieczne. Nie potrafię, tak jak Ellie Arroway, oprzeć swojego rozu­mo­wania o roman­tyczną wizję tysięcy światów podob­nych lub lepszych od Ziemi. Nie prze­mawia do mnie argument o mar­no­traw­stwie gigan­tycznej prze­strzeni, który zakrawa na zwykłe chciej­stwo. Myślę jednak, że koszt SETI, znacznie mniejszy niż inwe­stycje w loty kosmiczne i wręcz śmiesznie mały w stosunku cho­ciażby do wydatków woj­sko­wych, to nie­wy­gó­ro­wana cena, na którą możemy sobie pozwolić.

Nawet jeśli to się nie uda, tym bardziej zaczniemy cenić uni­kal­ność i cenę życia na naszej Ziemi – a to fakt, który zawsze warto sobie uświa­domić.

podpis-czarny

Naukowy totalitarysta. Jeśli nie chcesz aby wpadli do Ciebie naukowi bojówkarze, zostaw komentarz.

  • Kato

    Byłem ciekaw tej serii i się nie zawio­dłem. Ciekawe prze­my­ślenia. Sam myślę że nie można pozwolić aby mate­ria­lizm i papie­rowe lub wir­tu­alne pie­niążki prze­szka­dzały ludz­kości w rozwoju. Musimy przeć na przód bo nic innego nam nie pozo­staje.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • m

    Świetny artykuł, tak świetny, że nie wiem, czy to moje dzi­siejsze nasta­wienie, czy ten artykuł, ale mam ochotę uprawiać z nim sex …do tego jeszcze Jodie Foster w filmiku!
    Chciałbym, aby jeszcze za mojego życia udało się nawiązać kontakt. To chyba moje naj­większe marzenie…:) Pozdro!

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • mrocz­ny­sedes

    Tylko, że ten czas i pie­niądze są niczym w porów­naniu do czasu i pie­niędzy zmar­no­wa­nych na wma­wianie jednym ludziom przez innych bajek o wielkim i potężnym oraz wszech­mocnym kosmicie, który stworzył w ciągu 7 dni cały wszech­świat. A gdzieś na jego totalnym zadupiu umieścił nie­wielką gwiazdę Słonkiem zwaną oraz trochę mniejszą planetę, razem z paroma innymi nie wiadomo po co, a na niej małych wesołych ludzików, na których to podobno cały czas prowadzi eks­pe­ry­menty. 😉

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Anonim

      Słusznie piszesz. Tyle pie­niędzy ile leży w świą­ty­niach i datkach, bez problemu zaspo­ko­iłoby wiele nauko­wych pro­jektów. Może dożyjemy czasu gdy tak się stanie.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • rtv

    Program SETI coś nam jednak daje. Wiemy dzięki niemu, że w naj­bliż­szym sąsiedz­twie nie mamy chętnej do komu­ni­kacji, wysoko roz­wi­niętej cywi­li­zacji, która uży­wa­łaby fal elek­tro­ma­gne­tycz­nych ;). Wydaje się to niezbyt istotne, ale myślę że uwzględ­niając zna­czenie problemu (życie poza­ziem­skie) każda infor­macja jest war­to­ściowa.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Dawid K

    Chyba każdy kto się nad tym dłużej zasta­nowi, stwierdzi, że warto kon­ty­nu­ować poszu­ki­wania, koszty – nie znam niestety liczby – są raczej pomi­jalne przy wydat­kach ludz­kości na głupoty. Ktoś może zdro­wo­roz­sąd­kowo uza­sadnić zuży­wanie hek­to­li­trów słodkiej wody na pod­le­wanie trawy na boiskach prak­tycznie wszyst­kich kon­ty­nentów jeśli jed­no­cze­śnie infor­muje się nas, że dzieci w wielu krajach 3-go świata nie mają dostępu do wody ? TO tylko jeden z przy­kładów, sam lubię pooglądać dobry mecz. Kwestia skali, rozmiaru obszaru poszu­kiwań jest oczy­wi­ście pro­blemem, celujemy w malutki wycinek naszej galak­tyki, nie mówiąc o całym wszech­świecie, ale powiedzcie o szansach temu co trafił 6 w totka.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • seraphin

    Według mnie w tym momencie na pytanie czy istnieje inna rozumna forma życia? Jedyną właściwą odpo­wie­dzią jest: za mało danych.
    Jak można tworzyć jakie­kol­wiek szacunki na temat jakiegoś zjawiska nie wiedząc od czego tak na prawdę jest uza­leż­nione? Do te pory nie odkryto życia poza­ziem­skiego i nikt nie potrafi udzielić pełnej odpo­wiedzi jak życie powstało na Ziemi. We wszech­świecie mnóstwo jest miejsc z odpo­wied­nimi warun­kami i nie­zbęd­nymi związ­kami orga­nicz­nymi do rozwoju życia. Możliwa jest kolo­ni­zacja Marsa ziem­skimi bak­te­riami, które będą miały się tam dobrze, jednak to że życie może gdzieś się rozwijać nie oznacza, że na pewno tam powstało, ponieważ nikt nie wie jak życie powstaje. Kiedy pobie­rzemy próbki mar­sjań­skiego gruntu w odpo­wiednim miejscu i z odpo­wied­niej głę­bo­kości, wodę z Europy i Ence­la­dusa i znaj­dziemy w nich obce formy życia, SUKCES! wszędzie tam gdzie życie może się rozwijać praw­do­po­dobnie tam istnieje, jeżeli jednak Mars, Europa są jałowe, będzie to kubeł zimnej wody dla każdego biologa, astro­bio­loga, chemika, fizyka i całego świata nauki – wiemy co dzieje się miliardy lat świetl­nych od nas w jądrach gwiazd i możemy prze­wi­dywać to z zado­wa­la­jącym praw­do­po­do­bień­stwem a na ironie wciąż umyka nam odpo­wiedź na chyba naj­waż­niejsze pytanie, pytanie o nas samych.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • seraphin

      Jeżeli życie jednak jest powszechne, nawet wtedy może okazać się, że jesteśmy jego jedyną rozumną formą, może wydaję się to abs­trak­cyjne ale w naszym wszech­świecie może być po prostu za mało gwiazd, za mało „losowań” w grze ewolucji. Mimo, że spo­kojnie możemy założyć ist­nienie ponad 10×10 do 22 gwiazd to lekką ręką możemy odrzucić więk­szość ze względu na różne czynniki, które nie pozwa­lają na powstanie nic prócz bakterii, np:
      za zimna galak­tyka, za młoda galak­tyka, obecność w galak­tyce kosmicz­nego potwora, np potęż­nego kwazaru, za młoda gwiazda, za stara gwiazda, za mała gwiazda, za duża gwiazda(tych jest naj­więcej) poło­żenie za blisko centrum galak­tyki, posia­danie układu pla­ne­tar­nego, posia­danie odpo­wied­niego układu, tj. planeta skalista w egzos­ferze z płynnym jądrem(magnetosfera), aktywna geo­lo­gicznie, o odpo­wied­nich rozmiarach(żeby utrzy­mała atmos­ferę), z odpo­wiednim składem pier­wiast­kowym skorupy i atmos­fery, z sąsiadem typu Jowisz, który ścią­gałby na siebie wszystkie komety i mete­oroidy….
      i ze względu na tysiące innych czyn­ników, które jeszcze odkry­jemy.

      Pamię­tajmy również, że formy złożone takie jak kręgowce, które już powstaną nie muszą wykształcić inte­li­gencji, ot, czysty przy­padek jak wszystko inne w tym wszech­świecie 😉

      Pozdra­wiam

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • X

      Danych jest rze­czy­wi­ście niewiele ale coby nie mówić wiemy znacznie więcej niż Drake kil­ka­dzie­siąt lat temu. Wiemy wreszcie że układy pla­ne­tarne są powszechne no i wiemy że nie ma żadnych inte­li­gent­nych form życia w naszym układzie – co najwyżej jakieś bakterie księ­ży­cach jowisza mogą się znaleźć ;).

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • seraphin

    wdarł się błąd, „ekosfera”, nie „egzos­fera”

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Marcin

    Nie wiesz czy przy­padek, bo nie znasz „natury wszech­świata” czy jak­kol­wiek to nazwać. Przecież nie ma jeszcze żadnej kom­pletnej teorii wszyst­kiego, więc mówienie, że wszystko jest dziełem przy­padku jest nie­uza­sad­nione. (btw nawią­zu­jesz do teorii ewo­lu­cyj­nych, a tam też nie ma mowy o przy­padku – raczej o ścisłym deter­mi­ni­zmie).

    Co do SETI naj­bar­dziej prze­ko­nuje mnie argument… finan­sowy. Nawet jeśli wyrzu­camy pie­niądze w błoto, to jest to lepsze błoto niż wiele innych błot (?). 

    BTW a co jeśli kosmicie już dawno chcieli się z nami skon­tak­tować, ale wystra­szyli się odbior­ników SETI skie­ro­wa­nych w ich stronę? :/

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl Adam Adamczyk

      Akurat mecha­nizmy ewo­lu­cyjne rozu­miemy całkiem dobrze i żadna „teoria wszyst­kiego” (http://www.kwantowo.pl/2012/07/kosmiczna-symfonia-cz-1-teoria-wszystkiego/) nie jest nam tu do niczego potrzebna =). Przy­padek rze­czy­wi­ście nie jest tu pełną odpo­wie­dzią, ale zgadzam się z Sera­phinem, że rozwój inte­lektu i świa­do­mości wcale nie jest jedyną czy naj­bar­dziej oczy­wistą stra­tegią ewo­lu­cyjną. Wiemy to cho­ciażby w oparciu o własne doświad­czenia. Przy­po­minam, że ludzie są jedynym inte­li­gentnym gatun­kiem zamiesz­ku­jącym Ziemię, spośród milionów jakie istnieją lub istniały w poprzed­nich epokach. Nawet jeśli życie jest powszechne we wszech­świecie, ludzki intelekt może okazać się czymś uni­ka­towym.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Pingback: 7 interesujących gwiazd | Kwantowo.pl()

  • piotrek

    Cywi­li­zacja, które opa­no­wały podróże międzygwiezdne/międzygalaktyczne i cza­so­prze­strzeń to dla nich bułka z masłem, nie będą dzielić się wiedzą ot tak z cywi­li­za­cjami na naszym poziomie z prostego powodu. Nie, nie są ego­istami, chodzi o bez­pie­czeń­stwo – nasze i innych cywi­li­zacji. Dopóki sami nie doj­dziemy do ładu z własną planetą i nie dokonamy gatun­kowej auto­de­strukcji, dopóty jesteśmy po prostu cywi­li­zacją „nie­doj­rzałą”, której podróże mię­dzy­gwiezdne tak naprawdę w niczym nie pomogą. Dopóty zosta­jemy na własnym podwórku i nie bawimy się ze star­szymi 😉 Musimy dorosnąć.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Stefan

    Dokładnie. Ludzie myślą, że jeżeli wydajemy pie­niądze aby znaleźć odpo­wiedź, to brak odpo­wiedzi jest klęską. To jest nie­lo­giczne, to wynika z egoizmu i łak­nienia poklasku. Brak odpo­wiedzi to odpo­wiedź. 0 jest równie dobrym wynikiem roz­wią­zania równania, jak 20, 3x, albo log(10-4x)^-y

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Stefan

    Heh, a co jak się okaże, że istnieje, dajmy na to pewna reguła Robin­sona, która mówi, że inte­li­gentne życie może istnieć tylko w jednej galak­tyce? Że z jakiegoś powodu w jednej galak­tyce nie jest fizycznie możliwe ist­nienie dwu odręb­nych rodzajów życia o wysokim stopniu zło­żo­ności, świa­do­mości, zacho­wania…. wiele rzeczy może się jeszcze okazać. W eks­plo­racji kosmosu jesteśmy na etapie epiki kamienia łupanego. Niby wypły­wamy łódką nie­da­leko od brzegu, ale nie bardzo umiemy jeszcze te łódki klecić, wizja morza bez lądu na hory­zoncie budzi prze­ra­żenie i nikt nie ma pojęcia, co jest dalej od brzegu, choć posłu­gując się aktu­al­nymi wie­rze­niami i lunet­kami mamy tysiące pomysłów…

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Grzegorz Gregor

    Carl Sagan –
    Cywi­li­zacje albo opusz­czają planetę, albo giną!!

    Gdy
    w ame­ry­kań­skim sądzie prosi się nas, abyśmy złożyli przy­sięgę, że 
    będziemy mówić „prawdę, całą prawdę i tylko prawdę”, prosi się nas o 
    rzecz nie­wy­ko­nalną.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0