Racjonalne gadanie

Na blogu pojawi się nowa kategoria wpisów. O czym? Filozofia to bardzo duże słowo i z trudem przechodzi mi przez krtań. Powiedzmy dla świętego spokoju, że quasi-filozoficzne felietoniki to opis najtrafniej oddający charakter tego co ośmielę się publikować. Ci z was, którzy nie uciekną na czas, mogą znienawidzić mnie, tego bloga, a co najgorsze – zniechęcić się wobec racjonalizmu.


Chciałbym powiedzieć, że to ostatnie zdanie jest tylko kontrowersyjnym chwytem marketingowym. Niestety, moje doświadczenia wskazują, że poziom tolerancji niektórych (niekoniecznie głupich!) osób na rozważania wymykające się poza ramy ich światopoglądu, pozostaje równie niski co poziom wód Morza Aralskiego. Wyobraźcie sobie taką sytuację. Toczycie z kimś zażartą dysputę, w najlepsze trwa intelektualna burza, przepływ myśli, batalia poglądów  i nagle tę wspaniałą rozwijającą podróż wieńczy żałosna puenta w stylu “szkoda, właśnie straciłeś czytelnika”. Potrafię być wyrozumiały. Zarządźcie EOT, postarajcie się odgryźć, zwyzywajcie mnie, padnijcie przed monitorem broniąc własnej racji, ale na litość Sokratesa, nigdy pod żadnym pozorem nie przyjmujcie takiej pozy! Osoba obwieszczająca “zgódź się ze mną, albo wyjdę” popełnia umysłowe samobójstwo i zasługuje na szczególne miejsce w piekle

Takie sytuacje spotkały mnie już kilkukrotnie i za każdym razem szokowały, bo zbyt szanuję swoich czytelników aby posądzać ich o niskich lotów szantaż. Po wszystkim zawsze chodzi mi po głowie myśl: czy gdybym uległ i przyznał – “Jabłka są lepsze od gruszek! Błagam, nie odchodź!” – to czytelnik odczułby satysfakcję? Szanuje on jedynie osoby podzielające w całości jego punkt widzenia, a z resztą nie chce mieć w ogóle do czynienia? Cholera, gdybym chciał działać w ten sposób, odzywałbym się wyłącznie siedząc przed lustrem!

Istnieją dwa wory, do których wrzucam poszczególne tematy dyskusji. Do kategorii pierwszej, zaliczam wszystko możliwe do jednoznacznego rozstrzygnięcia na podstawie faktów. Chodzi tu najczęściej o kwestie naukowe, gdzie o racji decyduje waga dowodów i logika. (Wiele osób uważa, choć nie zawsze świadomie, że jeśli zepną się dostatecznie mocno to będą w stanie postawić swoje widzimisie ponad twardymi danymi). Drugi wór, zawiera całą resztę sporów trudnych do rozwiązania z braku obiektywnych kryteriów lub niepełnego stanu wiedzy. Właśnie w stosunku do nich ktoś niezbyt bystry ukuł jeden z najgłupszych i najbardziej kłamliwych zakazów:

O gustach się nie dyskutuje.

My będziemy dyskutować o gustach. I o poglądach. Choćbyśmy mieli brodzić we krwi! Bo to jest ciekawe.

Jak wskazuje tytuł, nawet najbardziej błahe zjawiska – społeczne, polityczne, psychologiczne, filozoficzne – spróbuję rozpatrywać od strony jak najczystszego racjonalizmu. Jeśli będzie to możliwe, również od strony nauki. W sumie to nawet nie jestem pewien czy będę przedstawiał jeszcze swój własny punkt widzenia, czy jednak zagalopuje się już w pewne skrajności. Z góry mi wybaczcie jeśli do tego dojdzie, ale właśnie ekstremalne rozważania są najbardziej pociągające, choć wrażliwym mogą sprawić wiele egzystencjalnego bólu. Konfrontacja z zimnymi, brutalnymi prawidłami logiki bywa niebezpieczna, ale w moim przekonaniu to najlepsza metoda do pełnego zrozumienia rzeczywistości. A także poznania samego siebie. Wszystko dlatego, że nasz gatunek nabył unikatową zdolność abstrakcyjnego myślenia. Nasze zachowania wymykają się poza proste algorytmy każące przejść od punktu A do punktu B – robimy znacznie więcej niż minimum konieczne do przetrwania. Zaprzedajemy się ideom, poszukujemy przyjemności, tworzymy niepraktyczną sztukę i wierzymy w istnienie niematerialnych celów. Rozsądek zostawiamy w drugich spodniach i to znacznie częściej niż nam się wydaje.

sagan nauka
Nie żebym był wyjątkiem. Pragnę jedynie podjąć próbę racjonalnej oceny ludzkich zachowań i poczuję się zaszczycony jeśli zdecydujecie się mi towarzyszyć. Zaczniemy niebawem.

podpis-czarny
Fang Zhouzi – znienawidzony nadzorca chińskiej nauki Pseudonauka na uczelniach: wykluczać czy rozmawiać? Głupota na niedzielę: milion argumentów za Młodą Ziemią