Czytam sobie tu i ówdzie komentarze spływające do sieci po premierze serialu “Geniusz”, poświęconego życiorysowi Alberta Einsteina. Ku mojemu zaskoczeniu, najczęściej pojawiające się w nich słowo, brzmiało: Tesla.

No ocza­dziali ci ludzie. Wszędzie – na YouTube, face­bo­oku, małych blogach i wielkich por­ta­lach – musi się pojawić choćby jeden człowiek, który w reakcji na nazwisko “Einstein”, niemal odru­chowo odkrzy­kuje “Tesla”. Aż trudno mi dokład­nie opisać swoje odczucia względem takich reakcji, bo wywołują mie­szankę roz­ba­wie­nia, rezy­gna­cji i zaże­no­wa­nia. Nie chodzi tu w ogóle o postacie jednego czy drugiego auto­ry­tetu, bo co do tego, iż obaj panowie dys­po­no­wali pięknymi umysłami, nie ma naj­mniej­szych wąt­pli­wo­ści. Problem leży gdzie indziej. Komen­ta­rze, takie jak te poniżej, są po prostu absur­dalne i urągają zdrowemu roz­sąd­kowi. 
Co trzeba mieć w głowie, żeby wyrzucić z siebie zdanie typu: “Einstein mógłby Tesli najwyżej buty pucować”? Mam nadzieję, że chociaż część z was podziela moją kon­ster­na­cję lub przy­naj­mniej pojmuje jej źródło. Oto widzisz nazwiska dwóch nie­kwe­stio­no­wa­nych geniuszy, dwóch ikon nauki, dwóch potęż­nych figur swojej epoki – które na siłę próbuje się stawić prze­ciwko sobie. Wbrew logice, bez żadnej sen­sow­nej podstawy. Jeszcze konflikt Serba z Thomasem Edisonem można łatwo uza­sad­nić, gdyż losy obu wyna­laz­ców splatały się w sposób wyraźny, podobnie jak ich zain­te­re­so­wa­nia. Pod tekstami czy filmami doty­czą­cymi ojca przy­szłego General Electric, wstawki o Tesli, nawet jeśli prze­ja­skra­wione, to jednak mają jakiś sens. A co ma wspól­nego pionier elek­try­fi­ka­cji z twórcą teorii względ­no­ści? Obaj zaj­mo­wali się nauką ścisłą i krążyli wokół zagad­nień fizycz­nych, ale ich zesta­wia­nie jest równie zasadne co próba porów­na­nia Louisa Arm­stronga z Elvisem Pre­sleyem, albo – bliżej sfery nauki – Elona Muska ze Ste­phe­nem Haw­kin­giem. Niby przed­sta­wi­ciele tych samych dziedzin, wielcy wizjo­ne­rzy, ale jednak obra­bia­jący zupełnie różne dzia­łeczki.

To samo tyczy się osią­gnięć Ein­ste­ina oraz Tesli, czy nawet odkryć nauko­wych w ogóle. Nie jestem w stanie powie­dzieć czy wspa­nial­szym dziełem sztuki jest fresk z Kaplicy Syk­styń­skiej Michała Anioła czy Cza­ro­dziej­ski flet Mozarta. Tak samo nie podejmę się próby wska­za­nia waż­niej­szej zdobyczy nauki. Silnik elek­tryczny, prądnica czy trans­for­ma­tor zmieniły świat, ale to samo uczyniły szcze­gólna oraz ogólna teoria względ­no­ści. Jeszcze mógłbym pokusić się o ocenę (choć i tak mocno subiek­tywną i nie­wią­żącą) wagi publi­ka­cji dwóch odkryć z zakresu, dajmy na to, samej fizyki cząstek ele­men­tar­nych, samej optyki, czy kosmo­lo­gii. Ale porów­ny­wać osią­gnię­cia inży­nie­ryjne z tworami fizyki teo­re­tycz­nej? To głupota. Domnie­my­wam, że część z wiel­bi­cieli talentu Tesli opiera swoje mnie­ma­nia o łopa­to­lo­giczne kry­te­rium prak­tycz­no­ści poszcze­gól­nych odkryć, tego czy bez­po­śred­nio wpłynęły na codzienne życie ludzi. Jeśli przyj­dzie wam kie­dy­kol­wiek do głowy zasto­so­wać tego typu pry­mi­tywny argument, to pamię­taj­cie, że słynne patenty Tesli nie ujrza­łyby światła dzien­nego bez wcze­śniej­szych publi­ka­cji Jamesa Clerka Maxwella i kilku innych teo­re­ty­ków.

Mówiąc krótko, mamy do czy­nie­nia z dwoma geniu­szami. Obaj zmienili oblicze nauki, choć jeden powinien zostać zapa­mię­tany przede wszyst­kim wyborny inżynier, a drugi jako archi­tekt współ­cze­snej fizyki teo­re­tycz­nej. Pierwszy ułatwił nam wszyst­kim życie, drugi rozgryzł pokaźną część kodu wszech­świata. Próba dewa­lu­owa­nia ich nazwisk poprzez porów­na­nia, jest nie tylko bez­za­sadna, nie­smaczna, ale też obraź­liwa. Choć biorę pod uwagę fakt, że jeśli jakaś osoba podziwia z błyskiem w oku prze­ło­mowe patenty Tesli, a jed­no­cze­śnie baga­te­li­zuje idee Ein­ste­ina tak naprawdę nie zna i nie pojmuje potęgi postu­la­tów teorii względ­no­ści, ani tego jak mocno prze­me­blo­wały one kra­jo­braz całej fizyki. (Na co wskazuje choćby komen­tarz gościa, twier­dzą­cego, że profesor Prin­ce­ton jest znany tylko dzięki wzorowi E=mc2 oraz zdjęciu z wywa­lo­nym językiem. Dramat i kom­pletna nie­zna­jo­mość tematu). W końcu abs­trak­cyjna publi­ka­cja zawsze będzie mniej pocią­ga­jąca niż nama­calne, furczące urzą­dze­nie.

Swoje zna­cze­nie ma tu również zwykła psy­cho­lo­gia tłumu. Nikola Tesla jest modny, więc wszyscy – zwłasz­cza ci, którzy na co dzień mają w nosie naukę – biorą go na sztan­dary. To trochę jak z mało­la­tami noszą­cymi koszulki z logo Jacka Danielsa, choć jedyny alkohol jaki mieli w ustach to łyk piwa, którym poczę­sto­wał ich ojciec. Albert Einstein wypada na tym tle zbyt zwy­czaj­nie, wręcz ple­bej­sko. Lud chce aury tajem­ni­czo­ści, naj­le­piej z dosypką teorii spi­sko­wych i sensacji. To pomaga stworzyć pozory nie­za­leż­no­ści i buntu przeciw main­stre­amowi.

Tak na mar­gi­ne­sie. W ramach cie­ka­wostki pobu­szo­wa­łem poszu­ku­jąc infor­ma­cji na temat związków obu boha­te­rów. Oczy­wi­ście znali swoje nazwiska, zdarzyło im się wymienić kore­spon­den­cję, być może nawet mieli okazję się poznać. Zain­te­re­so­wał mnie nato­miast stosunek Serba do fizyki rela­ty­wi­stycz­nej, o którym świadczą nie­dłu­gie wypo­wie­dzi opu­bli­ko­wane na łamach New York Timesa. Przebija w nich typowe dla inży­niera nie­zro­zu­mie­nie istoty i meto­do­lo­gii pracy teo­re­ty­ków. Pod koniec życia zdarzyło mu się kry­ty­ko­wać zarówno zało­że­nia teorii względ­no­ści jak również, wcho­dzą­cej na salony mecha­niki kwan­to­wej. W obu przy­pad­kach prze­strze­lił tak mocno jak tylko się dało, plotąc o meta­fi­zyce. Dziś, kiedy OTW przeszła enty z kolei test, za sprawą detekcji fal gra­wi­ta­cyj­nych przez inter­fe­ro­me­try LIGO, możemy śmiało stwier­dzić, iż teslow­ska “meta­fi­zyka” stała się ciałem.
“Praca Ein­ste­ina na temat względ­no­ści, została ubrana we wspa­niały strój mate­ma­tyczny, który fascy­nuje, zachwyca i sprawia, że ludzie są ślepi na błędy bazowe. Teoria ta jest jak żebrak ubrany w purpurę, którego w swej nie­wie­dzy ludzie biorą za króla. Wykła­dają ją genialni ludzie, będący jednak raczej meta­fi­zy­kami, a nie naukow­cami.”
— Nikola Tesla
Fizyka teo­re­tyczna znaj­do­wała się na obrze­żach zain­te­re­so­wań wyna­lazcy i poza ogólnymi prze­wi­dy­wa­niami, opartymi o intuicję, nie podjął się on próby nauko­wego pod­wa­że­nia dzieła Ein­ste­ina ani mecha­niki kwan­to­wej. Żeby była jasność: nie piszę tego aby zakpić z Tesli. Ten, naj­zwy­czaj­niej w świecie był omylny, nie inaczej niż Albert, cho­wa­jący głowę w rela­ty­wi­stycz­nym piasku, w strachu przed kwantami. Wspo­mi­nam o tym fakcie dla prze­strogi, tak potrzeb­nej ogromnym rzeszom inter­nau­tów, pod­cho­dzą­cym do postaci popu­lar­nego wyna­lazcy w sposób bez­kry­tyczny i mito­lo­giczny, łatwo zapo­mi­na­jąc, że był on jedynie czło­wie­kiem. Nie znał się na wszyst­kim, nie posiadał recepty na złamanie praw fizyki, ani na zba­wie­nie świata.

Nikola Tesla powinien być trak­to­wany po prostu jako genialny inżynier, tak jak Albert Einstein, jako genialny fizyk i teoretyk. Na szczycie nauko­wego Olimpu starczy miejsca dla obu. Serio.
Aha, jeśli ktoś ma wątpliwości co do tego, że internety pękają w szwach od mitów i wziętych z sufitu informacji na temat Tesli, to przypominam starą prowokację.



  • Kuba

    Zasługi Ein­ste­ina to nie tylko teorie względ­no­ści (STW wyko­rzy­stuje się między innymi w systemie GPS), ale też wyja­śnie­nie zjawiska foto­elek­trycz­nego, które jest podstawą dzia­ła­nia foto­ko­mó­rek i kamer/aparatów bez kliszy. Także stworzył teorię dzia­ła­nia laserów i wiele, wiele innych. Jego teo­re­tyczne prace mają duży wpływ na nasze codzienne życie.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Wszystko prawda i zostało poru­szone w innych tekstach poświę­co­nych samemu Ein­ste­inowi (pod tagiem einstein można znaleźć wszyst­kie). Dopre­cy­zo­wał­bym jednak, że to nadal były prace teo­re­tyczne, które dopiero inni ludzie — inży­nie­ro­wie — wyko­rzy­stali w praktyce. Sam Albert nie mógł marzyć o powsta­niu GPS czy foto­ko­mó­rek. 😉

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Wojciech Guzik

      Pod­pi­suję się dwoma rękami pod wypo­wie­dzią Kuby.Poza tym uważam że dyskusja jest o niczym czyli pusta. Tak jak byśmy chcieli porównać jabłko i gruszkę.Obaj byli wielcy, i obaj zapisali się w historii, chociaż każdy na swój sposób.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Mate­uszek Rogal

    Mi się zdaje że takie, kazania są mało warte. Takich ludzi nie obchodzi “prawda” lecz walka, zna­cze­nie tery­to­rium itp. To tak jak dziew­czynka pouczała oprychów by się nie bili. Spory tego typu są,były i będą. A nam zostaje się uśmie­chać.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Adam

      Nie możemy się tyko uśmie­chać, powin­ni­śmy też edukować, bo inaczej zaraza igno­ran­cji będzie się rozlewać coraz bardziej. Nie chcę żeby w inter­ne­cie można było jedynie wyczy­ty­wać bzdury o płaskiej czy młodej ziemi albo o Ein­ste­inie który zasłynął jedynie dzięki plakatom “z wywa­lo­nym językiem”.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • ffatman

      Pippi?

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Marcin Królak

    walczyć o właściwą pozycję dla tesli, to jak walczyć z wyznaw­cami płaskiej ziemi, i innych tego typu dzi­wo­lą­gów. pozo­staje czekać, az moda na niego prze­mi­nie, jak na wszystko inne.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Cezary Cezary

      To chyba tak szybko nie nastąpi. Byli już “tur­bo­sło­wia­nie”, teraz nadszedł czas na “tur­bo­fi­zy­ków”. >D

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://jacek-belof.blogspot.com/ Jacek

    Dodam tylko jedno w sprawie nie­do­ce­nia­nia Ein­ste­ina… gdyby nie jego teorie, to mogli­by­śmy zapo­mnieć o jednym z naj­więk­szych udo­god­nień współ­cze­snej cywi­li­za­cji, z której praw­do­po­dob­nie, choć więk­szość na co dzień korzysta, to nie zdaje sobie z tego sprawy… mały, cichy i wszę­do­byl­ski GPS.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Jade

    Chcę podzię­ko­wać za ten wpis. Wiele razy odno­si­łam wrażenie, że z Tesli robi się nad­ge­niu­sza w inter­ne­tach, co mnie strasz­nie mierzi. Również nie widzę sensu w porów­ny­wa­niu osią­gnięć fizyka z paten­tami Tesli. Gdybym jednak miała jakiś wybór, to wola­ła­bym zapisać się w historii jako twórca nowej teorii naukowej.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • czy­tel­nik

    “Co wy macie z tym Teslą?” My? Czy­tel­nicy tego bloga? Czytam, ale nie muszę — coraz bardziej.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Wy, czyli ci, którzy “coś z tym Teslą mają” i trafią na ten artykuł. Drugiego zdania, które napi­sa­łeś nie rozumiem.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Cezary Cezary

        Chyba chodzi o to, że się obraził.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • arthy

    Kiedy myślę, że już nie można mieć mniej szacunku dla spo­łe­czeń­stwa to czytam te kilka wkle­jo­nych komen­ta­rzy…

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Adam Mar­sza­łek

    Mam wrażenie że ludzie którzy piszą takie komen­ta­rze mają w głowie inny obraz Tesli niż był w rze­czy­wi­sto­ści. Tyle mitów i zwykłych bzdur krąży na jego temat i możliwe że przez to ludzie tak go wywyż­szają. To tak jak kiedyś wypu­ści­łeś ten pro­wo­ka­cyjny artykuł o Tesli który został pod­ła­pany przez masę ludzi jako praw­dziwy. Bo przecież Tesla to pro­mie­nie śmierci, darmowa energia, tele­por­ta­cja, prze­sy­ła­nie energii na odle­głość i jeszcze ten jego wypadek przy pracy w postaci kata­strofy Tun­gu­skiej. Jeśli ktoś ma w głowie taki obraz Tesli to każdy fizyk-teoretyk wypadnie blado.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Przemek Jurczak

    zgadzam się z autorem tego tekstu, bardziej inte­re­suje mnie nauka więc o Ein­ste­inie i jego osią­gnię­ciach wiem sporo więcej niz o Tesli. Einstein nie tylko miał wybitne osia­gnię­cia dla nauki jaką jest kosmo­lo­gia, ale też dla nas tu żyjacych na Ziemi. Zjawisko foto­elek­tryczne znajduje zasto­so­wa­nie w wielu wielu “miej­scach” i naprawdę to był przełom. płyty, lasery, piloty do tele­wi­zi­rów, samo otwie­ra­jace się drzwi…to dzięki Ein­ste­inowi, ale gdyby on tego nie odkrył z pew­no­ścia po jakimś czasie zrobiłby t ktos inny, pozdra­wiam wszyst­kich 🙂

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Yacek

    Bardzo dobry wpis. Ostatnio dzięki roz­kwi­towi popu­lar­no­nau­ko­wych serwisów kanałów na YouTubie itp. (jednych mniej drugich bardziej rze­tel­nych), poza ich nie­prze­ce­nio­nym wpływem na sze­rze­nie wiedzy i zain­te­re­so­wa­nia dzie­dzi­nami ścisłymi utwo­rzyło się sporo tego typu “nauko­wych ikon”. Ludzie jak z rękawa sypią sza­lo­nymi eks­pe­ry­men­tami Tesli, żartami o kocie Schro­edin­gera, napędami na anty­ma­te­rię, często bez jakich­kol­wiek podstaw lub nawet przed­sta­wia­jąc błędne postu­laty, na które sami wpadli zain­spi­ro­wani zagad­nie­niem. I trochę to boli w śro­deczku kiedy coś takiego się słyszy, ale jed­no­cze­śnie dobrze świadczy o postrze­ga­niu nauk ścisłych jako czegoś cie­ka­wego.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • ffatman

      Praw­dziwe bomby na anty­ma­te­rię lecą z kanałów “eko­no­micz­nych”. Spróbuj na stronie zwo­len­nika spisku żarów­ko­wego podać przykład wygry­wa­nia na rynku produktu gorszego (Beta vs. VHS — np.) decyzją kon­su­ment.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • ffatman

    In ze mintajm Mari Kiri…

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • rober­trock

    Witam
    Super wpis. Uważam, że nie tędy droga aby róż­ni­co­wać tych dwóch wspa­nia­łych uczonych. Oczy­wi­ście znając historię i Tesli i Ein­ste­ina — pod­kre­ślam, nie teorie a historie i ich stosunki, spo­tka­nia, rozmowy można zarzucić trochę Ein­ste­inowi, że nie popierał Tesli. Jednakże nie było to zamiarem tego wpisu ani także moim przed­sta­wie­nie tego typu historii, ponieważ znowu wybuchła by nie­po­trzebna pyskówka.
    Co się zaś tyczy GPS to szcze­gólna teoria względ­no­ści (STW) mówi o tym, że zegary chodzą w innym tempie na sate­li­cie i na ziemi. Faktem jest, że zegary te trzeba kali­bro­wać co jakiś czas i STW prze­wi­duje taki efekt. W STW są wzory do kali­bra­cji tych zegarów. Jednakże gdyby do kali­bra­cji sto­so­wano wzory z STW to GPS by nie działał. Syn­chro­ni­za­cję zegarów prze­pro­wa­dza się innymi metodami. STW tłumaczy ten efekt ze strony “filo­zo­ficz­nej” jednakże ze strony tech­nicz­nej nie i ze strony tech­nicz­nej wzorów z STW nie stosuje się.
    Pozdra­wiam

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Jade

      “Syn­chro­ni­za­cję zegarów prze­pro­wa­dza się innymi metodami.”
      Jakimi?

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • rober­trock

        System GPS działa na według ogólnych New­to­now­skich zasad. Opóź­nie­nie zegarów na sate­li­cie jest rzędu 38 mikro­se­kund na dzień. Jednakże GPS potrze­buje dokład­no­ści w nano­se­kun­dach. Te 38 mikro­se­kund wynika właśnie z STW gdzie zegary na sate­li­cie chodzą szybciej niż na ziemi.
        Satelita wysyła sygnał z dodat­ko­wymi danymi w wia­do­mych inter­wa­łach.
        Poprzez lata dzia­ła­nia GPS na pod­sta­wie obser­wa­cji inży­nie­ro­wie wiedzą dokład­nie na jakiej wyso­ko­ści są satelity — ponieważ po pierwsze te nie krążą po ide­al­nych okręgach a po elipsach, po wtóre oddzia­ły­wa­nie gra­wi­ta­cji kiedy satelita jest nad oceanem jest inne niż nad lądem — i na pod­sta­wie tych obser­wa­cji wyrów­nują dzia­ła­nie zegarów ato­mo­wych na sate­li­tach.
        Spe­cja­li­sta od GPS Van Flandern tłumaczy, że dokładna różnica w dzia­ła­niu zegarów jest rzędu 7 nano­se­kund na dzień. Aby wyrównać dzia­ła­nie zegarów technicy resetują zegary co prowadzi do tego, że zegary chodzą w jednym tempie.
        Tak też inży­nie­ro­wie od GPS nie stosują równań STW do usta­wia­nia zegarów.
        Oczy­wi­ście to w żadnym przy­padku nie ujmuje STW, która to tłumaczy efekt różnicy czasowej na ziemi i na sate­li­cie.
        Jeżeli masz ochotę to zajrzyj na stronę http://www.gps.gov Jest tam ładnie wyja­śnione dzia­ła­nie systemu GPS i nigdzie nie ma prak­tycz­nego odwo­ła­nia do STW.

        Jeśli mogę sko­rzy­stać i napisać jeszcze dwa zdania odnośnie Ein­ste­ina.
        Oczy­wi­ste jest że był geniu­szem i ruszył naukę do przodu. Jednakże dopiero kiedy zacząłem stu­dio­wać historię nauki zoba­czy­łem praw­dziwy obraz jego osoby. Chodzi mi o to, że czasami zupełnie nie­po­trzeb­nie prze­ina­czamy fakty albo używamy półprawd po to aby zrobić z niego bóstwo. Oczy­wi­ście odnośnie STW jest nie­kwe­stio­no­wa­nym mistrzem ponieważ opu­bli­ko­wał ok 150 prac jej doty­czą­cych. Jednakże histo­rycy nauki mają problem tego rodzaju, że miesiąc wcze­śniej od Ein­ste­ina pracę na tema STW opu­bli­ko­wał fran­cu­ski mate­ma­tyk Poincare, który pokazał własne obli­cze­nia odwo­łu­jąc się do trans­for­ma­cji Lorenza.
        Jak wiadomo Einstein prawie wcale w swoich pracach nie używał odwołań do innych prac nauko­wych i to jest kolejny problem.
        Co się zaś tyczy związku Ein­ste­ina z Teslą to Einstein był wie­lo­krot­nie zapra­szany Przez Teslę do jego labo­la­to­rium i wie­lo­krot­nie wyka­zy­wał zain­te­re­so­wa­nie i podziw jego pracami. Jak wiadomo Tesla budował urzą­dze­nia w oparciu o idee Eteru — obecnie fizycy mówią, nazywają to teorią pola. Jednakże osta­tecz­nie
        ofi­cjal­nie zaprze­czył moż­li­wo­ści wytłu­ma­cze­nia dzia­ła­nia wyna­laz­ków Tesli.
        Innym zagad­nie­niem doty­czą­cym Ein­ste­ina jest to, że miał wielu prze­ciw­ni­ków swoich teorii. Na kon­fe­ren­cji Solvaya więk­szość była mu prze­ciwna (między innymi dlatego nie dostał nobla za STW), nie tylko Bohr ale także Skło­dow­ska-Curie.
        Czytałem sporo wypo­wie­dzi współ­cze­snych fizyków, którzy uważają, że kon­cep­cja STW powinna być popra­wiona. Jeden z pro­fe­so­rów, który pracuje w elek­trowni jądrowej powie­dział coś takiego, ze ubytki masy w reak­to­rze według jego obliczeń są inne niż by to miało wynikać z e=mc2.
        Prze­pra­szam za tą długą dygresję ale uważam, że poznanie w nauce jest bez­gra­niczne i bez­wa­run­kowe i nie wolno używać półprawd, a te są obecne zaczy­na­jąc od szkoły po internet kończąc.
        Pozdra­wiam

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • rober­trock

        Witam
        Poprzedni post pisałem w nocy więc może wyszło trochę cha­otycz­nie.
        Chcia­ła­bym jeszcze dodać, że każdy system GPS (US, EU, RUS) posiada swoje naziemne stacje które służą między innymi do usta­wia­nia tych że zegarów. Rese­to­wa­nie tych zegarów nastę­puje po tym kiedy satelita znajdzie się w odpo­wied­niej pozycji, a sygnały są wie­lo­krot­nie prze­sy­łane dla potwier­dze­nia pra­wi­dło­wego wyniku. Ta wie­lo­krot­nośc wynika między innymi z faktu, że trzeba uwzględ­nić dodat­kowe oko­licz­no­ści jak pro­pa­ga­cje sygnału przez jonos­fere i tro­pos­fere. Używa się także algo­rytmu znanego jako Kalman Filter.
        Dodat­kowo inży­nie­ro­wie i fizycy mówią, że STW nie ma zna­cze­nia na prace GPS i korekty według STW się nie robi. Twierdzą, że tak długo jak satelity są zsyn­chro­ni­zo­wane ze sobą tak długo system GPS będzie działał popraw­nie.
        Wszystko to dotyczy ame­ry­kań­skiego i euro­pej­skiego systemu GPS. Czy Rosjanie lub Chin­czycy używają podob­nych technik, tego nie wiem. Ale przy­pusz­czam, że tak.
        Małe uzu­peł­nie­nie odnośnie Ein­ste­ina i GPS to dodam, że jako pierwszy różnice w dzia­ła­niu zegarów opisał w swojej teorii Lorenz. Na pod­sta­wie jego teorii zarówno Poincare jak i Einstein utwo­rzyli własne.
        Nie jest tak, że Einstein nagle wysko­czył z takim pomysłem. Rze­czy­wi­stość jest trochę bardziej skom­pli­ko­wana.
        I dygresja druga. Roz­ma­wia­łem kiedyś z fizykiem, który mając roze­zna­nie w temacie powie­dział mi, że uni­wer­sy­tecka fizyka jest różna od tego co robią fizycy wojskowi. Fizyk który pracuje dla wojska nie musi się martwić o koszty, opinie kolegów i rektora. Nie musi a w zasadzie nie może publi­ko­wać swoich odkryć. Jego praca ma być sku­teczna. Decyduje się tylko na prace a nie na chwałę dla potom­no­ści w książ­kach i są tacy którym to wystar­cza. Piszę o tym ponieważ jeden z przed­mów­ców zapytał o to czy prawdą jest jakoby po śmierci Tesli wojsko utajniło jego wyna­lazki. Cóż, trafiłem w kilku źródłach na takie opisy. Jednakże myślę, że przy­naj­mniej część z nich to tak zwane “urban legends”. Czy docze­kamy się odtaj­nie­nia, nie wiem. Prawda jak zwykle leży pośrodku.
        Pozdra­wiam

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Zbigniew Łukomski

    Co wy macie? — na pytanie “co” odpo­wiedź narzuca się sama .. mniejsza z tym

    Od przy­naj­mniej 5 lat po inter­ne­cie krąży historia o tym, że po śmierci Tesli — rząd ame­ry­kań­ski mocno skupił się na skon­fi­sko­wa­niu (czyli kra­dzieży) jego badań, notatek, prac etc. (łącznie z “War­denc­lyffe”)

    może jest ktoś kto może się podzie­lić jaką­kol­wiek wiedzą na ten temat i w ogóle o pracy Tesli ??

    tak btw: powyższa dyskusja : Einstein vs. Tesla mnie nie obchodzi bo jest bez sensu co autor słusznie i śmiesz­nie porównał do zesta­wie­nia Louisa Arm­stronga z Elvisem Pre­sleyem..

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://nowaalchemia.blogspot.com/ zacie­ka­wiony

    Tesla zawdzię­cza sławę legen­dzie o bliżej nie­okre­ślo­nych wyna­laz­kach jakie popełnił ale mu utajnili. Przy czym ponieważ ich treść i liczba są oczy­wi­ście nieznane, można mu przy­pi­sać wszystko co się chce. /w tej samej legen­dzie prze­ka­zy­wane jest prze­ko­na­nie, że rzekomo o Tesli się nie mówi i teraz nowo­cze­śni oświe­ceni muszą upo­wszech­niać infor­ma­cje o “zapo­mnia­nym” geniuszu. Gdyby odkryto (lub zmyślono) że Einstein miał w bio­gra­fii jakieś zagi­nione artykuły utaj­nione przez rząd USA to szala by się pewnie prze­chy­liła na jego stronę.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • elektron

    Popu­lar­ność Tesli widać wśród uczniów i absol­wen­tów szkół o profilu elek­tro­nicz­nym. A że z elek­tro­niką mamy do czy­nie­nia na każdym niemal kroku, to i popu­lar­ność takich naukow­ców jak Nikola T. rośnie. 🙂

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Qetry

    To dobrze że ludzie pamię­tają o Tesli w prze­ci­wień­stwie do pod­ręcz­ni­ków z którymi mamy do czy­nie­nia w szkole.
    Tesla sprawił że między innymi takie wyna­lazki są dostępne dla ludzi: prąd zmienny, silniki elek­tryczne, emi­to­wa­nie i odbie­ra­nie fal elek­tro­ma­gne­tycz­nych, a to tylko mała cześć z jego odkryć. Wymie­niam te, ponieważ rozej­rzyj­cie się i wyklucz­cie z Waszego oto­cze­nia chociaż jeden z nich.
    Einstein był geniu­szem (mimo że znajdą się głosy sprze­ciwu w inter­ne­cie jako że był pla­gia­to­rem czy że osta­tecz­nie poparł twier­dze­nie Tesli o wszech­obec­nym eterze- ale nie popa­dajmy w skraj­no­ści) nie można tego mu odebrać, lecz zanim rzucą się na mnie zago­rzali zwo­len­nicy teorii względ­no­ści, pamię­tajmy że mimo że Tesla miał inne poglądy, to jego wyna­lazki odmie­niły nasze życie. Einstein nie wszedł do labo­ra­to­rium (jak mawiała moja nauczy­cielka fizyki- i nie, nie wspo­mniała nigdy o Tesli) i jego umysł oparł wszyst­kie doko­na­nia o teorie, która okazuje się w wielu aspek­tach prawdą, ale świat jest bardziej złożony, bo kto mi udowodni że kiedyś nie doj­dziemy do wniosku że obydwoje mieli rację? Na prawdę myślicie że aż tak jesteśmy blisko poznania albo­slut­nie wszyst­kiego?
    Póki co, nie degra­duj­cie, proszę, geniusza Pana Nikoli Tesli.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Nie rozumiem tego komen­ta­rza. W moim pod­ręcz­niku nazwisko Tesli się pojawiło (w rameczce był biogram), poza tym od jego nazwiska pochodzi jed­nostka indukcji magne­tycz­nej. Co do wyna­laz­ków, to przecież tekst w ogóle nie pole­mi­zuje z ich war­to­ścią, dlatego nie wiem o jakim degra­do­wa­niu piszesz i gdzie je zauwa­ży­łeś. W artykule podaję w wąt­pli­wość sens zesta­wia­nia Ein­ste­ina i Tesli, co niestety również robisz. Fizyka teo­re­tyczna a inży­nie­ria to abso­lut­nie odrębne sprawy i w tej pierw­szej Tesla nie miał nic inte­re­su­ją­cego do powie­dze­nia. Zresztą o tym też wspo­mnia­łem w tekście.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Jere­miasz Poszep­szyń­ski

    no bieda panie — o Poin­ca­rem ani słowa, a bez niego Einstein to palcem w wc w urzędzie paten­to­wym mógłby do końca życia pisać. Może tak zamiast z Bogu duch winnym Teslą skon­fron­tuje pan Ein­ste­ina z Januszem B. Kępką?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Dość oso­bli­wym pomysłem byłoby wtry­nia­nie Poincare do tekstu doty­czą­cego Ein­ste­ina i Tesli. Odpo­wied­nim miejscem na wzmiankę o nim był nato­miast cykl poświę­cony życiu i pracy Alberta Ein­ste­ina — i tam rze­czy­wi­ście nazwisko fran­cu­skiego mate­ma­tyka, oraz wielu innych uczonych się znalazło.

      “z Bogu duch winnym Teslą skon­fron­tuje pan Ein­ste­ina z Januszem B. Kępką?”

      Nie wiem czy dostrze­głeś, ale puentą powyż­szego tekstu było wyka­za­nie bez­przed­mio­to­wo­ści takich kon­fron­ta­cji.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Jere­miasz Poszep­szyń­ski

        “dość oso­bli­wym pomysłem” jest pisanie o dwóch osobach — wg samego pana “gigan­tach” — nie przed­sta­wia­jąc nawet w zarysie/skrócie ich odrębnej drogi i zaplecza inte­lek­tu­al­nego dopro­wa­dza­ją­cego do ich osią­gnięć.
        Pan to zrobił, igno­ru­jąc fakt, że o osią­gnię­ciach Tesli wiadomo tylko na pod­sta­wie wdro­żo­nych jego wyna­laz­ków i ich zgłoszeń paten­to­wych, bo resztę jego dokonań po jego śmierci skon­fi­sko­wała mu admi­ni­stra­cja USA, a Einstein swoje mędr­ko­wa­nia nie­wsparte na żadnym źródle czy choćby przy­pi­sie naukowym, wytwo­rzył kradnąc cało­kształt pracy Poin­ca­rego, o co okra­dziony do końca życia miał słuszne do zło­dzieja pre­ten­sje.
        “Poincare szedł w dobrym kierunku, ale nie potrafił postawić kropki nad “i” — co było jego stratą.” — jeśli inte­re­suje się pan choćby pobież­nie zagad­nie­niami fizyki, to musi pan wiedzieć jaki prze­dział czasowy różnił ama­tor­ską i pozba­wioną źródeł nauko­wych publi­ka­cję Ein­ste­ina od kom­plet­nego w tym zakresie i stricte nauko­wego wykładu Poin­ca­rego, wień­czą­cego jego wie­lo­let­nie i wsparte wszel­kimi nie­zbęd­nymi źródłami nauko­wymi autor­skie poszu­ki­wa­nia.
        A przecież Einstein okradł nie tylko Poin­ca­rego.
        Do tego zrobił z tych skra­dzio­nych idei i opra­co­wań jakiś schi­zo­fre­niczny kolaż, ujaw­niany przez samego Poin­ca­rego, ale i przez wska­zy­wa­nego przeze mnie Janusza B.Kępkę.
        To Einstein w odpo­wie­dzi na pytanie “jak to jest być geniu­szem”, roz­sier­dzony odpo­wie­dział “nie mam pojęcia — proszę spytać Teslę!” — przecież nie ze skrom­no­ści.
        “Każdy gigant nauki stoi na grzbie­cie innych gigantów. Na tym polega ta zabawa.”?
        Doprawdy?
        Repre­zen­tuje więc pan sta­no­wi­ska arty­styczne, a nie naukowe, bo to Picasso stwier­dził, że dobrzy artyści poży­czają od innych, a wybitni — kradną.
        Przy czym kradnąc przy malo­wa­niu, kom­po­no­wa­niu czy pisaniu nie musi autor posił­ko­wać się przy­pi­sem, bo powi­no­wac­two dzieła jest widoczne dla każdej zain­te­re­so­wa­nej sztuką osoby.
        Rozumie pan analogię?
        No i wydaje mi się, że myli pan rozu­mie­nie uży­wa­nego przez siebie słowa “puenta”, jako — sądząc z użycia przez pana tego słowa — z “zało­że­niem” tej pańskiej publi­ka­cji.
        Unik­nię­cie pro­ble­mów z póź­niej­szym wyja­śnia­niem zało­że­nia swoich prze­my­śleń zapewni panu ich wykła­da­nie w treści — naj­le­piej na początku tej publi­ka­cji.
        Co do pozo­sta­łych dokonań Ein­ste­ina — chce pan powie­dzieć, że zarzucił swoją praktykę i zaczął pisać naprawdę swoje autor­skie prze­my­śle­nia? Dalej bez przy­pi­sów nauko­wych sta­no­wią­cych fun­da­ment uch naukowej i empi­rycz­nej wery­fi­ka­cji?

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Proszę o powstrzy­ma­nie się od inwektyw, bo nazy­wa­jąc Ein­ste­ina “zło­dzie­jem” chyba sam nie chcesz być nazwany kłamcą. Jeżeli masz choćby pobieżne pojęcie o historii nauki, wiesz jakiej kon­fa­bu­la­cji się dopusz­czasz, a temat był poru­szany w wielu, wielu książ­kach, znacznie bardziej uznanych autorów niż J. Kępka, który nawiasem mówiąc walczy z cho­cho­łami w swojej pracy (np. wyciąga cytat z jednej wybranej przez siebie książki i na ten pod­sta­wie twierdzi, że w śro­do­wi­sku pokutuje jakiś mit).

        “Einstein swoje mędr­ko­wa­nia”

        Uści­ślijmy, że przez mędr­ko­wa­nie rozu­miemy two­rze­nie zrębów współ­cze­snej fizyki teo­re­tycz­nej. Przy­po­mi­nam, że owocem tegoż była nie tylko STW, ale również o wiele, wiele bardziej złożona OTW. Do tej jednak Poincare ani nikt inny nawet się nie zbliżył. Oczy­wi­ście spe­cja­li­ści pod­kre­ślają, że cała teoria względ­no­ści tak czy inaczej powsta­łaby w prze­ciągu dwóch lub trzech dekad, lecz podobnie do mecha­niki kwan­to­wej byłaby raczej powoli rosnącą kon­cep­cją opra­co­wy­waną przez kil­ku­na­stu autorów.

        “od kom­plet­nego w tym zakresie i stricte nauko­wego wykładu Poin­ca­rego”

        Jeśli masz choćby pobieżną wiedzę o fizyce, wiesz, że praca Poin­ca­rego nie była kom­pletna i nie była STW. Był to jej fragment, zaś sam mate­ma­tyk, nawet po 1905 uważał, że w postu­la­tach nowej teorii coś jest nie tak. Naj­praw­do­po­dob­niej miał wszyst­kie klocki potrzebne do ułożenia ukła­danki, lecz z powodu własnych prze­ko­nań lub strachu przed ośmie­sze­niem (teoria względ­no­ści począt­kowo była wyśmie­wana) nie postawił wspo­mnia­nej kropki nad “i”. Miał na to bardzo wiele czasu i był sławny. Powiedz mi, dlaczego po prostu nie dokoń­czył dzieła? 🙂 Tylko bez teorii spi­sko­wych.

        “Poin­ca­rego, o co okra­dziony do końca życia miał słuszne do zło­dzieja pre­ten­sje.”

        Przy­cho­dzi na myśl sko­ja­rze­nie z Sap­kow­skim. Miał wszyst­kie karty w ręku, ale kiedy prze­stra­szył się ryzyka, ma pre­ten­sje do wszyst­kich, tylko nie do siebie. Bo jemu się należy. W kierunku STW, co sam zauwa­ży­łeś, szło przy­naj­mniej kil­ku­na­stu fizyków i mate­ma­ty­ków. Każdy mógł wydać pełną, kom­pletną publi­ka­cję.

        “przecież nie ze skrom­no­ści.”

        Po pierwsze, proszę o przypis, bo zmy­ślo­nych cytatów Ein­ste­ina jest już dosyć w sieci. Po drugie, tak to brzmi jak grzecz­ność, a może nawet ironia (zależnie od kon­tek­stu).

        “Dalej bez przy­pi­sów nauko­wych sta­no­wią­cych fun­da­ment uch naukowej i empi­rycz­nej wery­fi­ka­cji?”

        Nie widzia­łeś zbyt wielu publi­ka­cji nauko­wych z czasów przed­wo­jen­nych (i to I WŚ), prawda? Tylko pytam: miałeś w ręce choćby kil­ka­dzie­siąt arty­ku­łów nauko­wych z początku stulecia? Są one wręcz nie­praw­do­po­dob­nie ubogie i eks­tra­wa­ganc­kie na tle prac dzi­siej­szych. Powodów jest wiele.

        Chcesz powie­dzieć, że OTW zostało stwo­rzone przez kogoś innego? Sprawą zajmował się choćby genialny Min­kow­ski, siedzący na tym samym uni­wer­sy­te­cie co Einstein i mający nie mniejszą sławę. Może jakieś źródło, w którym mate­ma­tyk poskar­żył się na zło­dziej­stwo młod­szego kolegi?

        “A przecież Einstein okradł nie tylko Poin­ca­rego.”

        Zakończę tę rozmowę cytatem jednego z “okra­dzio­nych”, czyli Hendrika Lorentza. “Trak­to­wa­łem moją trans­for­ma­cję czasu tylko jako heu­ry­styczną hipotezę roboczą. Zatem teoria względ­no­ści jest wyłącz­nie dziełem Ein­ste­ina”.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Bocian i pirat

        Chciał­bym być tak sku­tecz­nym zło­dzie­jem. Nie wiem jednak w ogóle jak się do tego zabrać? Załóżmy, że mam 25 lat, biorę pracę jakiegoś znanego pro­fe­sora, piszę ją na kolanie “pół-ama­tor­sko” i już? Tylko tyle trzeba, żeby oszukać świat nauki i oszwabić kogoś z jego odkrycia? A jeszcze zrobić to hurtem i przy­pi­sać sobie autor­stwo kilku teorii, to dopiero sztuka! Serio poproszę o tipy. 😀

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Dzień dobry Jere­mia­szu! Wchodzę sobie dziś na disqus i widzę powia­do­mie­nia: cała seria komen­ta­rzy leży w spamie. To normalne, bo każdy wpis zawie­ra­jący link musi zostać zwe­ry­fi­ko­wany, a natar­czywe pisanie w krótkim odstępie czasowym również powoduje blokadę — oczy­wi­ste zabez­pie­cze­nie przed spamem.

        Ale po tym co właśnie czytam, prze­cie­ram oczy ze zdu­mie­nia. Twoje posty nie zostały “usunięte”, lecz w ogóle się tu nie pojawiły. Czy Tobie się naprawdę wydawało, że ktoś siedział o 2 rano (bo taki czas widzę) i czekał na to, żeby usunąć Twoje rewo­lu­cyjne prze­my­śle­nia? O.o. Nie. Nie odbierz tego źle, ale jesteś jednym z tysięcy osób, które odwie­dziły to miejsce i w żadnym razie nie siedzę po nocach ocze­ku­jąc Twoich wypo­wie­dzi. W każdym razie, po tym jak nali­czy­łem bodaj dziewięć ataków ad personam stwier­dzi­łem, że oczy­wi­ście tych komen­ta­rzy już nie zaak­cep­tuję. Wybacz, ale zapewne również nie lubisz kiedy ktoś wchodzi Ci do domu z ubło­co­nymi butami i jeszcze Cię atakuje. W związku z tym, możesz napisać to samo raz jeszcze, ale w taki sposób aby nie atakować nikogo (mam tu na myśli zarówno mnie, @bocianpirat:disqus jak i Ein­ste­ina). Możesz też powtór­nie napisać, że (zacytuję, bo to dobre):

        “Może założy pan obóz kon­cen­tra­cyjny dla swoich adwer­sa­rzy?”

        Wtedy oczy­wi­ście zrobię tu porządek. I proszę, pamiętaj, że samo użycie mocno for­mal­nego języka, nie czyni tekstu ani auto­ma­tycz­nie mery­to­rycz­nym, ani kul­tu­ral­nym. Oczy­wi­ście spo­dzie­wam się co teraz nastąpi, ale może pozy­tyw­nie mnie zasko­czysz.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Dobra facet. Prosiłem o uspo­ko­je­nie się i mery­to­ryczną wypo­wiedź bez Twoich opinii na temat mnie czy innych osób — a Ty wyjeż­dżasz z kolejną pyskówką. Nie rozu­miesz, więc kończymy zabawę.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Jere­miasz Poszep­szyń­ski

        Jak tam “facet” — znów poma­wiasz przy­pad­ko­wych czy­tel­ni­ków swojego przy­głu­pa­wego bełkotu o swoje wady? “kolejna pyskówka” — może zwy­czaj­nie nie rozu­miesz słów, którymi się posłu­gu­jesz, co? Pilnuj się mieciu.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Men

    Tesla był kimś nie­zwy­kłym i przy­niósł światu więk­szość rzeczy które dziś mamy Einstein zaś nie przy­niósł światu nic dobrego

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Men

    Tesla był kimś nie­zwy­kłym przy­niósł światu więk­szość rzeczy które dzisiaj z bami są Einstein nic nie dał światu dobrego

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      W nauce nie ma kate­go­rii czegoś “dobrego”. Albo teoria bądź wyna­la­zek działa, albo nie. Albert Einstein to dosłowny archi­tekt współ­cze­snej fizyki teo­re­tycz­nej, zaś ta leży u podstaw nie­zli­czo­nej liczby dalszych kon­cep­cji, badań i wyna­laz­ków, nawet jeśli nie zdajesz sobie z tego sprawy. Dzięki niemu, w ciągu zaledwie dekady zre­de­fi­nio­wa­li­śmy nasze rozu­mie­nie fizycz­nej rze­czy­wi­sto­ści.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

×