Stuletnia droga do szczególnej teorii względności – cz. 1
Istnieje wiele nieporozumień dotyczących szczególnej teorii względności Einsteina i jej historii. Chyba jeszcze więcej dotyczy jej poprzedniczki – teorii eteru – oraz rzekomo grzebiącego ją doświadczenia Michelsona-Morleya. Wiele z tych półprawd i nieprawd jest powtarzanych przez nauczycieli, podręczniki szkolne, a nawet przez wykładowców teorii względności.
Czytam sobie tu i ówdzie komentarze spływające do sieci po premierze serialu „Geniusz”, poświęconego życiorysowi Alberta Einsteina. Ku mojemu zaskoczeniu, najczęściej pojawiające się w nich słowo brzmiało… Tesla.
"Geniusz" – recenzja pierwszego odcinka i zapowiedź serialu
W tym tygodniu miałem okazję uczestniczyć w przedpremierowym pokazie pilotażowego odcinka serialu „Geniusz”. W związku z tym, prawdopodobnie jako pierwszy w Polsce, podzielę się z Wami wrażeniami na temat nowej superprodukcji National Geographic Channel.
7 niedocenionych – wielcy fizycy pominięci przez Komisję Noblowską
W ubiegłym tygodniu po raz 110 wręczono nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki. Wspomnijmy przy tej okazji wielkie nazwiska oraz słynne odkrycia, które nie dostąpiły tego zaszczytu – choć powinny.
7 najsławniejszych publikacji w dziejach nauki cz.1
Dopiero po przelaniu śmiałej teorii na papier i jej publikacji, zaczyna ona żyć własnym życiem. Historia nauki jest zatem niczym innym, aniżeli historią niezwykłych ksiąg i artykułów. Przyjrzyjmy się garści najsławniejszych.
Podniebna próba szczególnej teorii względności
„Czas jest względny i zależny od obserwatora” – rzekł w 1905 roku Albert Einstein. „Wspaniale!” – odparli po siedmiu dekadach Joseph Hafele i Richard Keating – „zatem zmierzmy to zjawisko za pomocą zegara atomowego!”
Najpiękniejsza weryfikacja ogólnej teorii względności
Einsteinowska wizja elastycznej czasoprzestrzeni przetrwała stulecie wymagających testów. Do najbardziej wyrafinowanych należała misja Gravity Probe B.
7 przełamanych paradygmatów naukowych
O paradygmatach powinniśmy mówić jako o fundamencie nauki. Bez pewnych, ugruntowanych i z góry przyjmowanych modeli, żadna gałąź wiedzy nie zdołałaby wyjść nawet z fazy embrionalnej. Równocześnie należy jednak pamiętać, że nawet najtwardszy paradygmat nie musi być prawdą ostateczną, a długo wyczekiwany przełom nierzadko wymaga jego skruszenia. Najlepiej uczy nas tego historia fizyki.
Szanowny panie, potrzebujemy bomby!
Siedemdziesiąt lat temu eksplodowały pierwsze bomby nuklearne, a Robert Oppenheimer nazwał się śmiercią, niszczycielem światów. Jednak Projekt Manhattan być może nie doszedłby do skutku, gdyby nie determinacja kilku gigantów ówczesnego świata fizyki.
Niezwykłe perypetie mózgu Alberta Einsteina
Poniższy tekst stanowi naturalny dodatek do cyklu Architekt nowej fizyki. Tak się bowiem złożyło, że rozczochrany tułacz i pielgrzym nauki, wcale nie zakończył swojej wędrówki w momencie śmierci. W każdym razie, nie cały.
Ostatnie komentarze: