Recenzja "Pierwsze światło" Emma Chapman

Sekrety III populacji gwiazd – recenzja książki “Pierwsze światło”

Widząc okładkę książki Emmy Chapman sądziłem początkowo, że będzie to kolejna opowieść o wielkim wybuchu i mikrofalowym promieniowaniu tła. Jednak już rzut okiem na spis treści pozwolił mi odetchnąć z ulgą.

Nie dziwcie się czło­wie­kowi, który ma na swoim regale z tuzin opra­co­wań kosmo­lo­gicz­nych poświę­co­nych burz­li­wym począt­kom wszech­świata. Temat fascy­nu­jący, ale jak wiadomo – co za dużo to i świnia nie zeżre. Na całe szczę­ście Pierwsze światło. Jak wszech­świat wyszedł z mroku nie powiela schematu i skupia swą treść nie na pierw­szych sekun­dach po wielkim wybuchu, lecz znacznie mniej eks­plo­ato­wa­nym okresie rejo­ni­za­cji (nie, nie chodzi o żadne rejony, lecz powtórną joni­za­cję materii).

Jeśli nie brzmi to dla was zbyt pory­wa­jąco, to zaznaczę, że pod tą smętną nazwą kryją się zagad­nie­nia zapłonu pierw­szych gwiazd, pier­wot­nych czarnych dziur, for­mo­wa­nia galaktyk oraz próby opisu wszech­świata w wieku zaledwie kilkuset milionów lat. Jak zauważa sama Emma Chapman – bry­tyj­ska fizyczka i człon­kini Kró­lew­skiego Towa­rzy­stwa Astro­no­micz­nego – od lat pró­bu­jąca zain­te­re­so­wać ludzi przed­mio­tem swoich badań:

To straszna, ale to naprawdę straszna nazwa. (…) Wierzcie mi, że nikt nie pojawia się na publicz­nych wykła­dach, kiedy jako temat podaje się erę rejo­ni­za­cji. Wystar­czy zmienić tytuł na Wieki ciemne wszech­świata i pierwsze gwiazdy i… śpisz na pieniądzach.

Jednak nawet bez żadnych mar­ke­tin­go­wych sztuczek Pierwsze światło broni się zarówno treścią jak i formą. Podczas gdy więk­szość astro­fi­zy­ków uwodzi czy­tel­nika zagadką ciemnej materii lub onie­śmiela potęgą czarnych dziur, autorka podrzuca nie­po­zorny problem gwiazd III popu­la­cji. I wystar­czą jej dwa roz­działy, aby dowieść, z jak intry­gu­ją­cym zagad­nie­niem mamy do czynienia.

Mówiąc naj­kró­cej, uczeni dzielą gwiazdy na trzy grupy, w zależ­no­ści od ich składu che­micz­nego, z naci­skiem na zawar­tość metali. Przed­sta­wi­cielki naj­młod­szego poko­le­nia (I popu­la­cja) są zwykle młode, gorące i naj­bar­dziej zróż­ni­co­wane pod względem budowy. Gwiazdy nieco starsze (II popu­la­cja) zawie­rają w sobie wyraźnie mniej metali, żarzą słabiej i można je spotkać głównie w centrach galaktyk lub na samych obrze­żach. Tajem­ni­cza III popu­la­cja obejmuje nato­miast pradawne gwiazdy, sfor­mo­wane wyłącz­nie na bazie wodoru i helu, wypeł­nia­ją­cych ciemną próżnię kil­ka­na­ście miliar­dów lat temu. Pytanie jakie stawia Chapman i inni naukowcy brzmi: czy gwiazdy III popu­la­cji zupełnie wymarły? Czy gdzieś we wszech­świe­cie nie ostał się choćby jeden egzem­plarz, który pomógłby uzu­peł­nić naszą wiedzę o kosmicz­nej ewolucji?

Gwiazdy III popu­la­cji to prastare bestie gigan­tycz­nych roz­mia­rów, o masie nawet kilkaset razy większej od masy naszego Słońca. Ewo­lu­owały bardzo szybko, żyły zaledwie kilka milionów lat. (…) Jednak to właśnie te gwiazdy, mimo krót­ko­trwa­ło­ści ich egzy­sten­cji, zaważyły na losach wszech­świata. Budząc się do życia, roz­świe­tliły go, opro­mie­niły, a potem rozsiały po nim metale, które mogły następ­nie ufor­mo­wać gwiazdy, planety i nas.

Oczy­wi­ście, aby narracja była przy­stępna i wyczer­pu­jąca, główny temat został obu­do­wany odpo­wied­nimi wykła­dami, oma­wia­ją­cymi istotne wątki poboczne. Pozna­jemy wewnętrzną budowę gwiazd, mecha­ni­zmy ich powsta­wa­nia i śmierci, wszelkie sposoby kla­sy­fi­ko­wa­nia, podstawy procesów ter­mo­ją­dro­wych, a także dawne oraz współ­cze­sne metody badań. Balans między istotą książki (tj. zagi­nioną gene­ra­cją gwiazd) i przy­dat­nym kon­tek­stem został zacho­wany wzorcowo. 

Chapman to wciąż młoda badaczka (rocznik 1988), ewi­dent­nie roz­ko­chana w swojej dzie­dzi­nie i potra­fiąca to okazać dzi­siej­szemu odbiorcy. Jest rzetelna i kon­kretna, ale nie wzbrania się przed dodaniem dygresji nada­ją­cych lekturze ludz­kiego cha­rak­teru. Wiele pod­roz­dzia­łów roz­po­czyna od oso­bi­stych wspo­mnień, nie­rzadko łącząc z nimi naukę w bardzo nie­oczy­wi­sty (a przez to godny podziwu) sposób.

Od strony wydania, Pierwsze światło pre­zen­tuje się w sposób pospo­lity. Miękka okładka, kilka stron z kolo­ro­wymi ilu­stra­cjami, tłu­ma­cze­nie bez zarzutu i niezły papier. Książkę kończą warte uwagi przypisy do poszcze­gól­nych roz­dzia­łów. Wydawca nie znalazł nato­miast miejsca na sko­ro­widz, który – co będę powta­rzał do znu­dze­nia – powinien być abso­lut­nym standardem.

Info:
Autor: Emma Chapman;
Przełożył: Jolanta Sawicka;
Tytuł: Pierwsze światło. Jak wszechświat wyszedł z mroku;
Tytuł oryginału: First Light. Swotching on stars at the dawn of time;
Wydawnictwo: Muza SA;
Wydanie: Warszawa 2021;
Liczba stron: 317.
8/10
Total Score
  • Styl i przystępność 
    9/10 Amazing 
  • Uni­ka­to­wość treści 
    8/10 Very good 
  • Oprawa i wydanie 
    6/10 Normal 
Total
18
Shares