Recenzja książki Fizyka na start

Eksperymenty dla bąbelka – recenzja książki “Fizyka na start”

Spinacz, łyżka, balonik, sznurek, bateria, moneta… Dla jednych to wyliczanka zalegających na stole przypadkowych rupieci, dla innych – niezbędne wyposażenie porządnego domowego laboratorium.

Mamy Dzień Dziecka, więc tym razem postanowiłem pochylić się nad książką skierowaną do młodszych odbiorców. Padło na nową propozycję PWN pt. Fizyka na start, autorstwa Janice VanCleave. Przyznaję się bez bicia, że wcześniej nie słyszałem tego nazwiska, jednak według informacji znalezionych w sieci, pani VanCleave to niezwykle doświadczona nauczycielka i zasłużona popularyzatorka. Przez większość życia pracowała w szkołach publicznych, brała udział w opracowywaniu amerykańskich programów nauczania, prowadziła liczne kursy oraz warsztaty, a przede wszystkim napisała około pięćdziesięciu publikacji mających zachęcać uczniów do matematyki, biologii, chemii i oczywiście fizyki. Co ciekawe, 81-latka wciąż pozostaje aktywna, prowadząc stronę scienceprojectideasforkids.com (to się nazywa pedagog z powołania!).

Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że pewnego dnia dziecko, które opuściło butelkę z blatu krzesełka do karmienia, otworzy tę książkę. Wówczas poznawanie świata od strony naukowej stanie się prawdziwą przygodą. Fizyka będzie zachwycająca! Być może to dziecko wyrośnie na pierwszą osobę, która będzie stąpać po Marsie. Wszystko jest możliwe.

Fragment wstępu Fizyki na start

Fizyka na start to reedycja książki pod oryginalnym tytułem Janice VanCleave’s Physics for Every Kid, której pierwsze amerykańskie wydanie trafiło do księgarni w 1991 roku. Myślę, że to kluczowa informacja, decydująca o tym, kto tę pozycję doceni, a kto się od niej odbije – bo rzeczywiście, już po wstępnym przekartkowaniu poczułem klimat lat 90. ubiegłego stulecia. Zarówno układ treści, sposób formułowania myśli, oprawa jak i ogólna estetyka, od razu przywiodły mi na myśl moją ukochaną Encyklopedię naukową dla dzieci i młodzieży, której obdarty egzemplarz do dziś zajmuje honorowe miejsce na moim regale (i w serduszku). Narracja jest prowadzona zachowawczo, na wpół podręcznikowo, za pomocą krótkich, klarownych zdań. Wszędzie roi się od definicji podstawowych zjawisk, praw i zasad, oczywiście wyróżnionych w tekście za pomocą koloru. Całość uzupełniają ilustracje pod postacią prostych rysunków – również przywołujące wspomnienie szkolnych książek sprzed kilkudziesięciu lat.

Lektura stanowi zbiór osiemdziesięciu prostych doświadczeń fizycznych (eksperymentom chemicznym VanCleave poświęciła osobną pracę), jakie każde ciekawskie dziecko może wykonać we własnym pokoju, przy pomocy tego, co niemal na pewno znajdzie w domu. Pod tym względem Fizyka na start różni się nieco od wydanej również przez PWN serii Laboratorium w szufladzie. Tam również mieliśmy do czynienia z propozycjami amatorskich eksperymentów, ale część z nich mogła wykraczać swoją złożonością ponad możliwości przeciętnego ucznia szkoły podstawowej. VanCleave, jako wieloletni pedagog, zadbała natomiast o to, żeby wszystkie opisane pomysły były dostosowane i bezpieczne dla odbiorców w wieku 8-12 lat. Oczywiście oznacza to, że nie uświadczymy tu zbyt wielu fajerwerków, a część doświadczeń to banalne zabawy z odbijaniem piłki, pocieraniem balona lub dmuchaniem w kartkę papieru. Krótko mówiąc, mamy do czynienia z prostymi demonstracjami podstawowych praw i zasad fizyki.

Treść książki "Fizyka na start"
Fragment rozdziału II Fizyki na start.

Zawartość podzielono na cztery duże rozdziały dotyczące kolejno: energii, siły i ruchu, maszyn prostych oraz magnetyzmu. W każdym zmieszczono po kilkadziesiąt zagadnień, opisanych zawsze według przejrzystego schematu, gdzie najpierw poznajemy kluczowe definicje (czasami z dodatkiem najprostszych wzorów), następnie punktowy przepis na eksperyment i podsumowanie rezultatów. Nie ma tu miejsca na lanie wody, przemycanie żarcików, próby nawiązania głębszej relacji z czytelnikiem, ani szerszy rys historyczny lub teoretyczny. Dostajemy czysty konkret.

Ten cały oldskulowy charakter Fizyki na start, niewątpliwie dodaje jej uroku, ale budzi również pewne obawy. Książka wydaje się pod każdym względem poprawna i wartościowa, ale nie jestem pewien, czy to wystarczy do przykucia uwagi przeciętnego dziesięciolatka w 2023 roku. Nie wiem, czy podręcznikowe opisy i grzeczne rysunki mogą wygrać nierówną konkurencję z twórczością tiktokerów lub krzykliwymi aplikacjami na smartfonie. Wierzę jednak, że gdzieś tam istnieją młodzi rodzice wychowani na segregatorach Świata wiedzy, którzy będą w stanie zachęcić swoje maluchy do odkrywania rzeczywistości w nieco bardziej “klasyczny” sposób. W takim przypadku praca Janice VanCleave może okazać się całkiem użytecznym drogowskazem, jak również porządnym uzupełnieniem dla standardowych podręczników.

Książkę można kupić m.in. na stronie PWN.
Info:
Autor: Janice VanCleave;
Przełożył: Małgorzata Dąbkowska-Kowalik;
Tytuł: Fizyka na start;
Tytuł oryginalny: Janice VanCleave’s Physics for Every Kid;
Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN;
Wydanie: Warszawa 2023;
Liczba stron: 312.
Total
0
Shares
Zobacz też
Czytaj dalej

7 pytań jakie stawia przed nami Westworld

Jak bardzo fabuła Westoworld nie wydawałaby się rozwleczona, jak drętwych dialogów nie wypowiadaliby bohaterowie, jak scenarzyści nie prześcigaliby się w skąpieniu porywających zwrotów akcji – produkcja HBO nadal zasługuje na szacunek. Uwypukla bowiem dylematy dotyczące sztucznej inteligencji na tyle sugestywnie i dojrzale, że mimo wszelkich bolączek stanowi pozycję obowiązkową dla koneserów tematu.