Nieczęsto zdarza się aby program telewizyjny, dotyczył alternatywy dla uznanej powszechnie teorii naukowej. Z miłym zaskoczeniem przyjąłem więc materiał opowiadający o nietypowej teorii VSL – zmiennej prędkości światła.

Narrator filmu to João Magueijo – młody profesor kosmo­lo­gii o wywro­to­wych, jak sam przy­znaje, poglą­dach na temat pręd­ko­ści światła. Nie trzeba tłu­ma­czyć, że od czasów Ein­ste­ina stała c, posiada wyjąt­kowe zna­cze­nie dla fizyki, a próba polemiki w tym obszarze wymaga nie lada odwagi. Prędkość światła w próżni to kosmiczny ogra­nicz­nik szyb­ko­ści, fun­da­men­talna zasada oraz element wielu ważnych równań i teorii. Trzeba jednak pamiętać, że podobną nie­ty­kal­no­ścią cieszyły się przez niemal dwa stulecia idee Newtona i dopiero zamach na jego auto­ry­tet pozwolił na poznanie ogólnej teorii względ­no­ści. Tą zuchwałą, ale i nie­zwy­kle trudną ścieżką odszcze­pień­stwa zdaje się podążać Magueijo.
VSL (Variable Speed of Light) powstało jako kon­ku­ren­cja modelu inflacji kosmo­lo­gicz­nej. Obie teorie są waria­cjami na temat tego co działo się w pierw­szych chwilach narodzin wszech­świata. To o tyle ważne, że procesy zacho­dzące w pierw­szych sekun­dach wiel­kiego wybuchu, powinny tłu­ma­czyć pewne zjawiska oraz obraz kosmosu jaki obser­wu­jemy współ­cze­śnie. Z tym wiąże się kilka mocno dys­ku­syj­nych kwestii, wśród których warto wyróżnić problem kształtu wszech­świata, a w szcze­gól­no­ści jego jed­no­rod­no­ści. Ten drugi wiąże się ściśle z czymś co kosmo­lo­go­wie okre­ślają pro­ble­mem hory­zontu. W dużym uprosz­cze­niu, można powie­dzieć, że wszech­świat jest tak gigan­tyczny, że zjawiska jakie mają miejsce po jednej jego “stronie”, nie mogą mieć wpływu na te po “drugiej”. Jeśli wolicie metafory: listy z jednej poczty, napisane w ten sam sposób i w tym samym czasie, trafiły do wszyst­kich państw na świecie w ciągu godziny, choć wiemy, że system pocztowy nie działa tak szybko*.
Dla porządku kilka słów na temat modelu infla­cyj­nego**. W roku 1981 nie­po­zorny bry­tyj­ski fizyk Alan Guth, opu­bli­ko­wał w Physical Review artykuł: Wszech­świat infla­cyjny: możliwe roz­wią­za­nie pro­ble­mów hory­zontu i pła­sko­ści. Teza w nim zawarta była osza­ła­mia­jąca – w pierw­szym momencie ist­nie­nia, wszech­świat powięk­szył się przy­naj­mniej kwa­dry­lion razy (24 zera)! Ta odmóż­dża­jąca eks­pan­sja, nazywana inflacją, zakoń­czyła się wraz z przej­ściem fazowym. Teoria pora­ża­jąca, bo zakła­da­jąca, że znany nam obser­wo­walny wszech­świat to zaledwie ułamek całości, ale jed­no­cze­śnie dająca instru­menty dla wyja­śnie­nia tra­pią­cych kosmo­lo­gię pro­ble­mów.

Kon­cep­cja zmiennej pręd­ko­ści światła to produkt kil­ku­na­stu ostat­nich lat. Jej autorzy pomy­śleli w sposób nie­kon­wen­cjo­nalny: nic co ma masę nie może poruszać się szybciej niż 300 tys. km/s; nie w obecnej rze­czy­wi­sto­ści. Ale kiedyś? Być może roz­wią­za­niem dla problemu hory­zontu, jest to, że u zarania nie obo­wią­zy­wało w kosmosie takie ogra­ni­cze­nie pręd­ko­ści? Wracając do pocz­to­wej metafory. Dla Magueijo, listo­no­sze przez pewien czas mogli poruszać się znacznie szybciej niż ma to miejsce obecnie. Światło oraz każde oddzia­ły­wa­nie miało moż­li­wość prze­miesz­cza­nia się przy­naj­mniej kil­ka­dzie­siąt razy spraw­niej niż aktu­al­nie.


Nie będę prze­dłu­żał. Zapra­szam do obej­rze­nia mate­riału i wyra­że­nia swoich odczuć co do teorii zmiennej pręd­ko­ści światła.

* Jeśli to nadal nie­zro­zu­miałe, to może bardziej przy­pad­nie wam do gustu prze­no­śnia jakiej użył autor programu.
** Tylko kilka, ponieważ to materiał na całkiem osobny artykuł.

podpis-czarny