Czytaj dalej

Jesteśmy świadkami przełomu i nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Genetyka i sztuczna inteligencja to wynalazki, które już usprawniają nasze życie, a w przeciągu zaledwie kilku kolejnych dekad mogą wprowadzić nas w nową epokę. Właśnie tych zmian wypatruje Grzegorz Lindenberg, autor książki Ludzkość poprawiona. Jak najbliższe lata zmienią świat, w którym żyjemy.

Tytuł naj­now­szej pro­po­zy­cji Wydaw­nic­twa Otwar­tego brzmi nieco ogólnie i nie zdradza treści. Sam miałem począt­kowo wrażenie, że czeka mnie lektura w stylu Michio Kaku, nie skupiona na niczym kon­kret­nym, sta­no­wiąca nie­zo­bo­wią­zu­jącą próbę teo­re­ty­zo­wa­nia na temat przy­szło­ści świata. Jednak zostałem pozy­tyw­nie zasko­czony. Grzegorz Lin­den­berg – zawodowy dzien­ni­karz – oparł swoją pracę na dwóch sta­ran­nie omó­wio­nych filarach. Część pierwsza, W roli półbogów, opowiada jak inge­ru­jemy i jak inge­ro­wać niebawem będziemy w genetykę. Podstawę dla tych rozważań stanowi bły­ska­wicz­nie roz­wi­jana w ostat­nich latach metoda CRISPR/Cas9. Część druga, Inte­li­gen­cja popra­wiona, omawia wysiłki kor­po­ra­cji i rządów dążących do AI z praw­dzi­wego zda­rze­nia, a w dalszej przy­szło­ści – superinteligencji.

Idąc tym tropem, wyno­to­wa­łem z Ludz­ko­ści popra­wio­nej trzy spośród faktów, które wywarły na mnie niemałe wrażenie i – mam nadzieję – wywrą je również na Tobie.

1. CRISPR/Cas9 rozwiąże kwestię malarii. Niedługo.

Edy­to­wa­nie genów nie jest nową sztuką, ale opra­co­wana w 2016 roku metoda CRISPR/Cas9 pozwo­liła doko­ny­wać mody­fi­ka­cji taniej i sku­tecz­niej niż kie­dy­kol­wiek. Co oznacza ta dziwna nazwa? Sam CRISPR to sekwen­cja DNA z cha­rak­te­ry­stycz­nymi, cyklicz­nie poja­wia­ją­cymi się iden­tycz­nymi frag­men­tami. Jak się w końcu okazało, struk­tura ta pełni rolę bio­lo­gicz­nego anty­wi­rusa z auto­ma­tycz­nie aktu­ali­zo­waną bazą danych. CRISPR niejako kumuluje w sobie kopie DNA wirusów z jakimi organizm miał stycz­ność, dzięki czemu komórka potrafi wytwo­rzyć odpo­wied­nio dobrany enzym Cas, uniesz­ko­dli­wia­jący intruza poprzez prze­rwa­nie jego łańcucha DNA. Po szcze­góły oczy­wi­ście odsyłam do książki. Ważne dla nas jest to, że naukowcy znaleźli sposób na wyko­rzy­sta­nie enzymu Cas (naj­czę­ściej Cas9 zaczerp­nię­tego od bakterii Strep­to­coc­cus pyogenes) do ćwiar­to­wa­nia genów dla własnych potrzeb. 

[ecko_youtube]4YKFw2KZA5o[/ecko_youtube]
Zasto­so­wań dla CRISPR/Cas9 nie sposób zliczyć. Jednym z cie­kaw­szych i znaj­du­ją­cych się w naszym bez­po­śred­nim zasięgu jest zmo­dy­fi­ko­wa­nie genomu… komara. Nie stanowi tajem­nicy, iż bzyczące owady to naj­więksi ludo­bójcy w historii, od zawsze dzie­siąt­ku­jący popu­la­cję na skutek roz­no­szo­nych chorób. Wiele z nich przy­ha­mo­wa­li­śmy, jednak naj­bar­dziej zakaźna – malaria – wciąż dotyka około 220 milionów ludzi rocznie, z czego 3 miliony zabija. Genetycy już teraz mogliby załatwić ten problem. Wystar­czy­łaby sto­sun­kowo prosta mody­fi­ka­cja genu, czyniąca komary bez­płod­nymi. Na ten krok nauka nie chce jednak przystać, ponieważ kom­pletne i nagłe wyeli­mi­no­wa­nie tak licznego gatunku mogłoby przy­nieść trudne do prze­wi­dze­nia skutki dla świa­to­wego eko­sys­temu. Pozo­staje więc druga sztuczka, czyli taka edycja koma­ro­wego genu, przez którą ciało owada sta­wa­łoby się nie­zdatne do życia dla pier­wot­nia­ków wywo­łu­ją­cych malarię. Kiedy zoba­czymy efekty? Nastą­piły one już w tym roku. Biolodzy ziden­ty­fi­ko­wali gen FREP1 i dowiedli, że jego usu­nię­cie uczyni komary nie­szko­dli­wymi. Prace jednak nadal trwają, ponieważ osobniki pozba­wione FREP1 okazały się mocno osła­bione, co również mogłoby mocno prze­trze­bić ich popu­la­cję. Nie zmienia to faktu, że dni malarii są już policzone. 

2. Komputer rozłożył na łopatki mistrza w go

O tym, że procesor jest w stanie pokonać mózg w inte­lek­tu­al­nej potyczce prze­ko­na­li­śmy się już w 1996 roku. Chcąc pokazać potęgę swoich pro­duk­tów, IBM zapro­po­no­wało roze­gra­nie meczu sza­cho­wego między słynnym Garrim Kaspa­ro­wem, a kom­pu­te­rem Deep Blue. W pierw­szym starciu Rosjanin zwy­cię­żył, jednak w rewanżu górą okazał się Deep Blue. Wynik  sym­bo­liczny, sta­no­wiący zapo­wiedź tego co miało wkrótce nadejść.

Mogłeś o tym nie słyszeć, ale podob­nego rodzaju poje­dy­nek odbył się dwa lata temu, tyle że zamiast szachów wybrano starą azja­tycką grę w go. Oso­bi­ście nigdy nie miałem okazji wziąć udziału w roz­grywce, ale jeśli wierzyć inter­ne­to­wym opisom, go cha­rak­te­ry­zuje się jeszcze większą liczbą moż­li­wych kom­bi­na­cji, przez co stanowi poważ­niej­sze wyzwanie, zarówno dla inte­lektu ludz­kiego jak i wir­tu­al­nego. Sztuczka polega na tym, aby komputer samo­dziel­nie ana­li­zo­wał ruchy, obser­wo­wał sytuację i wyciągał wnioski – jednym słowem, uczył się. W roze­gra­nym w 2016 meczu starli się mistrz świata Lee Sedol i stwo­rzony przez DeepMind (należący do Google) AlphaGo. Mimo nie­za­chwia­nej wiary we własne umie­jęt­no­ści, Kore­ań­czyk przegrał z maszyną 4:1. Jeden punkt Sedola był jedynym jaki stracił AlphaGo we wszyst­kich zor­ga­ni­zo­wa­nych spo­tka­niach. Spo­tka­niach z ludźmi.

[ecko_youtube]XZotQte2HbY[/ecko_youtube]

Niedługo później DeepMind przy­go­to­wał kolejny pokaz. Tym razem naprze­ciwko AlphaGo stanął program Alpha­Go­Zero. Doszło do praw­dzi­wego pogromu, zakoń­czo­nego wynikiem 100:0. Obie apli­ka­cje zostały oparte o zasady sztucz­nej inte­li­gen­cji i moż­li­wość uczenie się. Różnica polegała na tym, że AlphaGo ana­li­zo­wał wyłącz­nie przed­sta­wione mu roz­grywki między ludźmi, z kolei jego następca szli­fo­wał umie­jęt­no­ści poprzez symu­lo­wa­nie różnych sce­na­riu­szów ze sobą samym. Pozo­staje tylko czekać na to, co spłodzi wir­tu­alna inte­li­gen­cja rzucona w wir mate­ma­tyki lub fizyki.

3. Do 2030 roku urodzi się zmodyfikowane dziecko

Wróćmy do genetyki. CRISPR/Cas9 i inne metody moder­ni­zo­wa­nia DNA już w tym momencie pozwa­lają na osią­ga­nie rzeczy rodem ze science-fiction. Dla przy­kładu, zespół Marty Olej­ni­czak z Poznania w ramach badań wycinał już z poje­dyn­czych komórek fragment genu odpo­wie­dzialny za neu­ro­de­ge­ne­ra­cyjną plą­sa­wicę Hun­ting­tona. Jeszcze cie­ka­wiej jest na Harvar­dzie, gdzie prze­bu­dowa komórek sene­scent­nych wydłu­żyła żywot myszy o ponad 1/3. Te wszyst­kie nie­ba­ga­telne sukcesy dzieją się właśnie teraz, choć często z dala od mediów i opinii publicznej.

Pora na natu­ralne pytanie: kiedy docze­kamy się narodzin pierw­szego poprawionego/usprawnionego gene­tycz­nie czło­wieka? Większym pro­ble­mem wydają się tym miejscu przepisy prawne i etyka, aniżeli kwestie tech­niczne. Lin­den­berg zwraca uwagę, że ziden­ty­fi­ko­wa­li­śmy około 2 tysięcy cech deter­mi­no­wa­nych przez geny. Wiele z nich jest zbyt zło­żo­nych abyśmy mogli je zmieniać przy obecnym stanie wiedzy, ale są i takie, które jesteśmy w stanie mody­fi­ko­wać już teraz lub niebawem. Naj­praw­do­po­dob­niej palma pierw­szeń­stwa przy­pad­nie Chiń­czy­kom, którzy dzięki spe­cy­ficz­nemu podej­ściu w temacie inge­ro­wa­nia w naturę, mają już za sobą pio­nier­skie próby na ludzkich zarod­kach. Zgodnie z prze­wi­dy­wa­niami spe­cja­li­stów, pierwsze dziecko z pre­na­tal­nymi popraw­kami nanie­sio­nymi przez gene­ty­ków, przyj­dzie na świat najdalej za dwie dekady.

Nie trzeba być prze­ni­kli­wym filo­zo­fem aby wyczuć nad­cią­ga­jącą falę zmian. Przyszło nam żyć w czasie nowej rewo­lu­cji tech­no­lo­gicz­nej i cywi­li­za­cyj­nej, z czego więk­szość z nas nawet nie zdaje sobie sprawy. Rewo­lu­cja ta nie tylko usprawni nasze życie, ale zmusi ludzkość do powtór­nego roz­wa­że­nia wielu powszech­nie przyj­mo­wa­nych wartości. Jak głęboko wolno nam inge­ro­wać w ludzki organizm? Czy powin­ni­śmy likwi­do­wać tylko śmier­telne choroby gene­tyczne, czy również te lżejsze? A może dopu­ścimy pełną samowolę pozwa­la­jąc na wybór cech fizycz­nych dziecka? Czy powin­ni­śmy zaufać sztucz­nej inte­li­gen­cji? Jak będzie wyglądać gospo­darka, kiedy komputer wyeli­mi­nuje potrzebę wyko­ny­wa­nia więk­szo­ści współ­cze­snych zawodów?

Po prze­my­śle­nia na temat tych oraz innych wąt­pli­wo­ści, cze­ka­ją­cych na nas “tuż za rogiem”, odsyłam Cię do Ludz­ko­ści popra­wio­nej. Nie jest to książka typowo popu­lar­no­nau­kowa, skupiona na dogłęb­nym wyja­śnia­niu zjawisk i procesów. To raczej kom­bi­na­cja popu­la­ry­za­cji i solid­nego repor­tażu, pełna faktów i cytatów. Przy­stępna w formie, ale uni­ka­jąca pustych frazesów i lania wody. Godna pochwały próba zwró­ce­nia uwagi spo­łe­czeń­stwa na problemy, które czekają pod naszymi drzwiami.
Info:
Autor: Grzegorz Lindenberg;
Tytuł: Ludzkość poprawiona. Jak najbliższe lata zmienią świat;
Wydawnictwo: Otwarte;
Wydanie: Kraków 2018;
Liczba stron: 214.
Autor
Adam Adamczyk

Adam Adamczyk

Naukowy totalitarysta. Jeśli nie chcesz aby wpadli do Ciebie naukowi bojówkarze, zostaw komentarz.