Zdefiniujmy świadomość

Psychologowie, neurolodzy, ewolucjoniści, teolodzy, kognitywiści, antropolodzy, nawet informatycy i fizycy. Wszyscy łamią sobie głowy nad pojemnym, nieostrym i tajemniczym pojęciem świadomości. Pójdźmy w ich ślady.

W niedawnym tekście poświęconym serialowi Westworld siłą rzeczy musiałem zmierzyć się z tematem świadomości. Zwróciłem w nim uwagę, że na dobrą sprawę, nauka wciąż nie wypracowała jednolitej i zadowalającej wszystkich definicji tego pojęcia. Tak to już jest, że im bardziej fundamentalne pojęcie analizujemy, im jest nam ono bliższe – tym trudniej powiedzieć coś konkretnego. Przecież każdy z nas uważa się za osobę “świadomą”, postrzegamy ludzkość jako gatunek “świadomy” i wewnętrznie czujemy, że bez tej całej “świadomości” nie bylibyśmy tym samym. Ale co o tym zadecydowało? Gdzie leży granica między światem świadomych i nieświadomych obiektów?

Ludzka świadomość to prestidigitatorska sztuczka zaprojektowana przez naturę po to, by omamić nas wrażeniem, że obcujemy z wielką niewyjaśnioną tajemnicą – czyli z nią samą.

Nicholas Humphrey

Świadomość odczuwająca

Część biologów wyróżnia dwie części składowe świadomości: samoświadomość oraz zdolność odczuwania. Zacznę od tej drugiej, która prawdopodobnie ujawniła się w naturze jako pierwsza, tj. posiada ewolucyjne pierwszeństwo.

Ból wyznacznikiem poziomu świadomości
To tylko draśnięcie!

Pamiętacie Terminatora? Tytułowy android twierdził, że nie czuje ran postrzałowych jak i nie pojmuje skąd biorą się ludzkie łzy. W naturze raczej trudno byłoby wyobrazić sobie istotę o podobnym poziomie fizycznego skomplikowania, pozbawioną jednocześnie jakiejkolwiek wrażliwości. Ból pełni doniosłą ewolucyjną funkcję, ostrzegając nas przed potencjalnym niebezpieczeństwem jak i informując o uszkodzeniu ciała. Taka ciekawostka: na świecie żyje kilkuset ludzi wykazujących wrodzoną obojętność na ból z anhydrozą (z angielskiego: zespół… CIPA). Osoby te dosłownie nie znają pojęcia bólu. Mogą zaciąć się przy goleniu, złamać nogę czy poparzyć wrzątkiem – i w ogóle tego nie zauważyć. Konsekwencje zaburzenia są straszliwe: chory wymaga stałej opieki medycznej, regularnych przeglądów stanu organizmu, a nawet pilnowania temperatury. Nie muszę chyba tłumaczyć, że z punktu widzenia doboru naturalnego, obojętność na ból należy zakwalifikować jako prawdziwe przekleństwo. O ile współcześni ludzie potrafią utrzymać obarczonych CIPA (jakkolwiek to brzmi) przy życiu, o tyle u większości zwierząt cecha ta powinna rychło zniknąć z puli genowej. Na brak odczuć mogą sobie pozwolić pierwotniaki, grzyby, rośliny, może niektóre bezkręgowce – czyli byty bardzo trwałe, statyczne lub żyjące na tyle krótko, że i tak zdołają spłodzić potomstwo przed nagłą śmiercią. Ale pies, kot, krowa, koń czy małpa? Nikt nie ma wątpliwości, że zaawansowane organizmy dysponują odpowiednio szeroką paletą odczuć. Bez tego szansa na ich przetrwanie spadłaby drastycznie.

Umiejętność samodzielnego rozróżniania bodźców sprawiających cierpienie i dających przyjemność to dobry wstęp, ale sama w sobie nie świadczy jeszcze o świadomości. Jeżeli oderwiemy muszce skrzydełko, to raczej nie wykaże ona entuzjazmu. Pewnie spróbuje uciec, a w jej organizmie wzmogą się określone procesy chemiczne. Zgodzicie się jednak, że to trochę za mało aby mówić o – nawet prymitywnym – życiu umysłowym. Równie dobrze moglibyśmy posądzić o posiadanie świadomości kamerę lub aparat, automatycznie dostrajające swe parametry do natężenia światła. Jednak to tylko mechaniczna odpowiedź na impuls. 

Dlatego też biolodzy dodają kolejne kryteria, mogące uściślić definicję świadomości odczuwającej. Według mnie znaczące wydają się dwa: wykazywanie emocji oraz dokonywanie wyborów – najlepiej w kumulacji. Łatwo tu wpaść w pułapkę ignotum per ignotum, czyli definiowania nieznanego przez inne niezbyt rozumiane pojęcie. Pozwólcie jednak, że nie podejmę próby opisania emocji i od razu przejdę do konkretnego przykładu, mianowicie do strachu. Mówimy, że zwierzę się boi, gdy jego stan ulega zmianie przez samą groźbę bólu. Wie, że dany kolor, dźwięk czy kształt zwiastuje coś niedobrego.

Są pewne wątpliwości, czy do samego odczuwania prostych emocji wymagany jest mózg, stąd dla bezpieczeństwa możemy dodać drugie wspomniane kryterium. Jego pomysłodawcą jest prof. Marienne Dawkins (była żona Richarda), która stwierdziła, że nieodzowną przesłanką świadomości jest umiejętność dokonywania wyborów. Koncepcja ta ma swoje odzwierciedlenie nawet w języku potocznym. W końcu często używamy sformułowania “świadomy wybór” w odniesieniu do sensownego, nieprzypadkowego podejmowania decyzji. Chodzi przede wszystkim o dokonanie wyboru w nowej, nieznanej sytuacji, gdzie nie pomoże wrodzony instynkt i trzeba zdać się na kalkulację. Musimy wybrać taką opcję, która prawdopodobnie przysporzy nam mniej męki lub przyniesie zadowolenie. Oczywiście tego typu gierki mogą odznaczać się bardzo zróżnicowanym stopniem trudności i tak też moglibyśmy oceniać poziom skomplikowania świadomości badanego bytu. Bez wątpienia wiąże się to ściśle z rozwojem intelektualnym i zdolnościami analitycznymi, co również jest niebagatelną wskazówką w pogoni za naszą definicją.

Świadomość własnego “ja”

Wiemy już, że cierpienie nie tylko uszlachetnia, ale jest również pierwszym krokiem do pobudzenia świadomości. Rozważmy to głębiej. Na pewnym poziomie złożoności, układ nerwowy zaczyna dzielić dobiegające ze świata sygnały na dobre i złe, jedne powodują ból a inne wyzwalają rozkosz. Dopiero po tym ewolucyjnym osiągnięciu, organizm ma szansę rozumować w kategorii własnego “ja”. To mi urwało kończynę, to ja krwawię, muszę ratować siebie, bo cierpienie zwiastuje mój koniec. Wbrew pozorom, z perspektywy biologii nie jest to wcale takie oczywiste. Wielokomórkowce powstały z kolonii niezależnych niegdyś komórek, toteż nie tak łatwo było im wykształcić poczucie własnej, wspólnej jaźni.

Test lustra weryfikuje samoświadomość

Samoświadomość, bez względu na to czy potraktujemy ją jako osobny problem czy też jako element szerzej rozumianej świadomości (jak ja teraz), sama w sobie pozostaje tajemnicą. Na pewno kojarzycie słynny test lustra, czyli prosty eksperyment mający ujawniać, które zwierzęta są w stanie rozpoznać własne oblicze odbite w zwierciadle. Niewiele gatunków – jak na przykład delfiny, słonie, świnie, sroki czy nasi małpi kuzyni – wykazuje taką umiejętność. Radzę jednak podchodzić do tego sprawdzianu sceptycznie i nie wysuwać zbyt pochopnych wniosków. Biolog Roberto Gatti stwierdził, że choć psy nie przechodzą pozytywnie testu lustra, to zdają sobie sprawę z własnej autonomii, równie mocno co wieprz czy goryl. Doszedł do takiego wniosku obserwując reakcje czworonogów na zapachy różnych próbek moczu. Co więcej, naukowiec zauważył, iż wyniki – a zatem poczucie własnego “ja” – poprawiają się wraz z wiekiem zwierzęcia.

Wiele wskazuje na to, że w świecie przyrody samoświadomość idzie w parze ze świadomością, a rozwój jednego wpływa na drugie. Byt pozbawiony bogatego życia umysłowego nie wykształci własnej jaźni; jednocześnie czymś dziwnym byłyby istoty o wyrafinowanej świadomości, nie pojmujące odrębności własnej osoby. Aby rozumieć świat w całej okazałości, musimy potrafić umieścić w nim siebie.

Świadomość pętlowa

Kolejna próba wyjścia z gąszczów ignorancji prowadzi nas ku pętlom przyczynowo-skutkowym. Oparta o nie definicja jest bodaj najkonkretniejsza, dzięki czemu usatysfakcjonuje fizyków, matematyków i informatyków. Właściwie to nie tyle definicja, co raczej zarys swego rodzaju skali, wedle której moglibyśmy oceniać złożoność świadomości poszczególnych organizmów.

Pętla działa prosto: podmiot odpowiada na bodziec zewnętrzny. Jest przyczyna jest skutek. Akcja i reakcja. Prymitywne obiekty – jak pantofelek, słonecznik w polu czy grzyb na ścianie – wykazują w swoim działaniu kilka, może kilkanaście tego typu pętli. Przeciętna roślina będzie piąć się ku życiodajnemu światłu jak i zapuszczać korzenie w poszukiwaniu niezbędnej wilgoci i mikroelementów. Podobną liczbę funkcji potrafimy zaprogramować większości elektronicznych urządzeń. Nic specjalnego. Jednak analizując bardziej złożone organizmy, dostrzeżemy, że liczba pętli wzrasta niemalże w sposób wykładniczy. U dowolnego owada, pajęczaka lub gada, doliczymy się lekko setek pętli, bez których żyjątko nie mogłoby skutecznie się poruszać, lokalizować przeszkód, rozmnażać czy szukać pożywienia. Kolejne tysiące pętli dojdzie, aby stworzenie było w stanie nawiązywać relacje, odczuwać emocje i wreszcie budować społeczności. Nami samymi rządzą setki tysięcy lub miliony pętli, pozwalających nam nie tylko na analizę swojej sytuacji, otoczenia, innych osób, ale również na myślenie abstrakcyjne. Wysoce prawdopodobne jest, że tylko ludzie rozumują w kategoriach “wczoraj” i “jutro”, swobodnie przemieszczając się myślami po osi czasu. Dlatego z taką ochotą zatracamy się w odległych wspomnieniach, jak i szczegółowo planujemy naszą przyszłość. 

Ludzki mózg to przepiękny model przebiegu ewolucji. Jego kolejne warstwy (pień, układ limbiczny, kora itd.), niczym słoje drzewa, wskazują jak natura wraz z czasem obdarzała nas kolejnymi zdolnościami. Poszczególne elementy pozwalały na analizę coraz większej ilości bodźców i danych, pojawiały się kolejne pętle przyczynowo-skutkowe, dające nam nowe możliwości i rozwijające świadomość. Jeden z największych autorytetów w tej dziedzinie, Douglas Hofstadter, od dawna twierdzi, że same pętle wystarczą aby rozwiązać zagadkę ludzkiej inteligencji i świadomości. Mamy do czynienia z typowym zjawiskiem emergentnym, gdzie liczba dokonywanych przez układ nerwowy operacji rosła i rosła… Aż doszło do naszego przebudzenia. Nagle, bez ezoteryki i enigmatycznych substancji, ogrom prostych procesów doprowadził do zrodzenia czegoś szalenie złożonego. (Niektórzy, właśnie ze względu na emergencję, lękają się samoistnego obudzenia zaawansowanej, sztucznej świadomości opartej o ciągle usprawniane superkomputery).

Z drugiej strony, świadomość mierzona w liczbie pętli nie ma ograniczeń. Teoretycznie mogą więc istnieć nie tylko byty prymitywniejsze, ale również znajdujące się na wyższym poziomie świadomości od człowieka.

Moja świadomość

Ile książek, tyle prób definicji świadomości, a choć książek i autorów jest setki, żadne wyjaśnienie nie daje klarownej i konkretnej odpowiedzi. Jedyne co możemy w tej sytuacji zrobić, to usystematyzować naszą wiedzę i wskazać kilka regularnie powtarzających się elementów, zgodnie kojarzonych ze świadomością. Wymieńmy je:

– zdolność do odbierania bodźców z zewnątrz,
– interpretowanie tych bodźców i reagowanie na nie,
– analizowanie własnego położenia,
– zdolność do dokonywania wyboru,
– odczuwanie emocji,
– zdolność uczenia i wykorzystywania własnych doświadczeń,
– rozumowanie w kategorii własnego “ja” i “inni”,
– pojmowanie przyczyn i skutków własnych działań.

Bije po oczach fakt, że z każdym z powyższych punktów można polemizować i spróbować go wyeliminować z naszej definicji. Dlatego też konsekwentnie neguję proste, czarno-białe klasyfikowanie bytów na świadome i nieświadome; czy jeszcze lepiej, na świadomych ludzi i pozbawioną świadomości resztę tworów natury. Takie koncepcje rodziłyby przekonanie, jakoby słoń był równie nieświadomy co legwan, muszka owocówka bądź tulipan – co jest ewidentną bzdurą. Nie wiem czy “liczenie” pętli przyczynowo-skutkowych jest dobrą metodą, ale sama próba mierzenia poziomów świadomości wydaje się propozycją sensowną.

Pozostaje zastanowić się nad tym, co wyróżnia ludzką świadomość i ludzki umysł. Kolejność elementów na liście nie jest przypadkowa i zapewne z grubsza pokrywa się z ciągiem ewolucyjnym. W takim przypadku, o zaawansowaniu naszej świadomości decyduje umiejętność symulowania własnej sytuacji w czasie i wyciąganie z tego racjonalnych wniosków. 

Gdybym osobiście musiał wyjaśnić istotę zaawansowanej, ludzkiej świadomości, odpowiedziałbym następująco. Istota uzyskuje złożoną świadomość w momencie, gdy jest zdolna do zadania sobie pytania: czym jest świadomość?

Literatura uzupełniająca:
E. Macphail, Ewolucja świadomości, przeł. R. Bartołd, Poznań 2002;
L. Mlodinov, Nieświadomy mózg. Jak to co dzieje się za progiem świadomości wpływa na nasze życie?, przeł. J. Szajkowska, Warszawa 2016;
M. Kaku, Przyszłość umysłu. Dążenie nauki do zrozumienia i udoskonalenia naszego umysłu, przeł. U. Seweryńska, Warszawa 2014;
M. Gazzaniga, Istota człowieczeństwa. Co czyni nas wyjątkowymi?, przeł. A. Nowak, Sopot 2011;
A. Pachniewska, List of Animals That Have Passed the Mirror Test, [online: www.animalcognition.org/2015/04/15/list-of-animals-that-have-passed-the-mirror-test]
K. Hulick, Do dogs have a sense of self?, [online: www.sciencenewsforstudents.org/article/do-dogs-have-sense-self].
Kwantowe interpretacje: statystyka Borna Kościół Galaktyczny 5 rzeczy, które powinieneś wiedzieć o kosmicznych neutrinach