Czytaj dalej

Cuda jednak się zdarzają. Bo tylko mianem cudu mogę nazwać ten niezwykły zbieg okoliczności. Nie dość, że mój ulubiony zespół sprzed lat powrócił do życia, to jeszcze poświęcił swoją ostatnią płytę najpiękniejszej tematyce jaką tylko mógłbym sobie zażyczyć – ludzkiej próbie zrozumienia natury.

Muszę przyznać, że nie popi­sa­łem się per­cep­cją. Już dawno trafiłem w sieci na zdjęcia grupy Nigh­twish w dość egzo­tycz­nym towa­rzy­stwie, prof. Richarda Dawkinsa. Niby mnie to zasko­czyło, ale nie na tyle abym zasię­gnął języka i spraw­dził co łączy bry­tyj­skiego biologa z fińskim zespołem sym­fo­niczno-meta­lo­wym. Teraz mogę tylko żałować, bo wspólny projekt osób pocho­dzą­cych z tak różnych światów przy­niósł bardzo ciekawy efekt, który poznałem ze sporym opóź­nie­niem.

Nie znam się na recen­zo­wa­niu muzyki, więc wyłożę wam tylko kilka naj­istot­niej­szych faktów. Przede wszyst­kim wydana w marcu tego roku płyta Endless Forms Most Beau­ti­ful, to hołd złożony siłom natury, pro­ce­sowi ewolucji oraz Karolowi Dar­wi­nowi. Nie­przy­pad­kowo podczas utworów zdarzy nam się usłyszeć sto­no­wany głos Dawkinsa, kli­ma­tycz­nie recy­tu­ją­cego frag­menty Roz­plą­ta­nia tęczy i innych swoich dzieł. Skąd muzykom przy­szedł do głów taki pomysł nie mam pojęcia, ale chciał­bym żeby inni artyści wzięli z nich przykład. Tych z was, którzy tak jak ja prze­spali ostatnie miesiące (lub stronią od muzyki), może zasko­czyć też głos nowej woka­listki, pocho­dzą­cej z Holandii Floor Jansen. Oznacza to, ku mojej wielkiej radości, że nie usły­szymy już jazgotu Anetki Olzon, lecz porządny operowy głos przy akom­pa­nia­men­cie, na zmianę brzmień ciężkich i sym­fo­nicz­nych. O taki Nigh­twish nic nie robiłem!

Bodaj naj­waż­niej­szym i naj­bar­dziej epickim utworem na płycie jest The Greatest Show on Earth. Tytuł znów nie­przy­pad­kowy, bo inspi­ro­wany jedną z naj­lep­szych książek Ryszarda, znaną w Polsce jako Naj­wspa­nial­sze wido­wi­sko świata. Świa­dec­twa ewolucji. Kawałek, czy raczej 20 minutowy(!) hymn, podzie­lony jest na pięć roz­dzia­łów, opie­wa­ją­cych dzieje powsta­nia świata, życia i ludzi. Moim zdaniem, zarówno pod względem muzycz­nym jak i przekazu, zde­cy­do­wa­nie wyróżnia się część druga (od 5:50) The life. Jeśli kogoś to nie rusza, to musi być z drewna.

We are one!
We are the universe!
Forbears of what will be scions of the Devonian sea
Aeons pass, writing the tale of us all
A day-to-day new opening
For the greatest show on Earth!

Utwór ujął mnie na tyle, że poku­si­łem się nawet o dorzu­ce­nie napisów. Tłu­ma­cze­nie nie wszędzie jest dosłowne, ale mam nadzieję, że z grubsza oddałem sens:


podpis-czarny
Autor
Adam Adamczyk

Adam Adamczyk

Naukowy totalitarysta. Jeśli nie chcesz aby wpadli do Ciebie naukowi bojówkarze, zostaw komentarz.