Porozmawiajmy o astronautyce – recenzja “Człowiek. Istota kosmiczna”

Mam nadzieję, że wytrzymacie jeszcze jeden wpis powiązany z tematyką eksploracji kosmosu. Tym razem weźmiemy pod lupę świeżą propozycję Wydawnictwa Znak – “Człowiek. Istota kosmiczna”.

Książka, którą otrzymałem do recenzji nie jest typową publikacją popularnonaukową, lecz zapisem bardzo długiej (450 stron) rozmowy między dziennikarką, a przedstawicielem świata nauki. W powyższych rolach wystąpili: redaktorka Ewelina Zambrzycka i były szef Polskiej Agencji Kosmicznej, dr hab. Grzegorz Brona. Nie ukrywam, że pierwsze z wymienionych nazwisk pozostawało dla mnie całkowicie anonimowe i musiałem zasięgnąć języka. I tu czekało mnie drobne zaskoczenie, ponieważ autorka przedstawiona jako popularyzatorka nauki publikowała dotąd głównie w Wirtualnej Polsce (a wiecie jaki mam stosunek do wielkich portali), Gazecie.pl i kilku drobniejszych serwisach, a jej cały dorobek zamyka się w co najwyżej kilkunastu tekstach.

Nie zwykłem jednak nikogo skreślać na starcie i na szczęście, tym razem się nie rozczarowałem. Rozmówczyni udźwignęła temat jak również dotrzymała kroku swojemu gościowi. Momentami wychodziła nawet z roli biernego redaktora, samodzielnie sypiąc ciekawostkami i dzieląc się własnymi przemyśleniami. Dlatego też zamiast o “wywiadzie”, wolę mówić w tym przypadku o rozmowie. Może partnerzy nie są w tu całkowicie równorzędni, ale daleko im również do jaskrawo zakreślonej relacji mistrz-uczeń. Czy to źle? Nasuwa mi się tu porównanie z podobną, pod względem formuły lekturą Czy wielki wybuch był głośny? Karoliny Głowackiej i Jeana-Pierra Lasoty. Jej treść potrafiła mnie lekko irytować przez nadmierną infantylnością dziennikarki, zadającej aż nazbyt banalne pytania, wtrącone niezgrabnie pomiędzy bardziej zaawansowane zagadnienia. Pod tym względem Zambrzycka zdaje się wypadać nieco lepiej od swojej koleżanki po piórze.

Nieprzypadkowo książka trafiła do księgarni w przeddzień pięćdziesiątej rocznicy pierwszej załogowej wyprawy na Księżyc. Jako się rzekło Człowiek. Istota kosmiczna porusza przede wszystkim wątki astronautyczne. Autorzy prowadzą narrację w bardzo uporządkowany sposób, zgodnie z chronologią najważniejszych wydarzeń w historii podboju kosmosu. Zaczynamy naszą przygodę od rosyjskiego marzyciela Konstantina Ciołkowskiego, aby dotrzeć do współczesnych marzycieli, czyli Elona Muska i Jeffa Bezosa. Forma dyskusji pozwala na bardzo szybkie przełknięcie treści, choć siłą rzeczy nie daje możliwości tak szczegółowego opracowania tematu jak zwykły wykład. Trzeba jednak przyznać, że dyskutanci przytaczają sporo nieoczywistych faktów oraz spostrzeżeń. (Najlepszą rekomendacją treści niech będzie to, że przysłużyła się do napisania kilku ostatnich artykułów). Nie brakuje również informacji dotyczących współczesnego przemysłu kosmicznego oraz najnowszych pomysłów na zagospodarowanie Układu Słonecznego. Choć akurat w tym ostatnim przypadku, dane mogą ulec bardzo szybkiej dezaktualizacji.

Elementem, który ma przykuć uwagę przeciętnego czytelnika, są częste odwołania do obrazu kosmosu oraz nauki w popkulturze. Z tego środka solidarnie korzysta tak Zambrzycka jak i prof. Brona. W treści natrafimy na takie tytuły jak Piąty Element Luca Bessona, Apollo 13 Rona Howarda, Gwiezdne Wojny George’a Lucasa, Iron Man Jona Favreau, Autostopem przez Galaktykę Douglasa Adamsa, Odyseja kosmiczna Arthura C. Clarke’a, seriale The Big Bang Theory i Star Trek, a także grę komputerową Mass Effect (tak na marginesie, nigdy nie rozumiałem jej fenomenu).

W ten sposób przechodzimy przez 19 interesujących i przede wszystkim spójnych rozdziałów, poprzedzielanych seriami ramek zawierających ciekawostki. Do pewnej aberracji dochodzi dopiero w zakończeniu. Nagle, ni stąd ni zowąd autorzy wpadają na tory rozważań z zakresu filozofii nauki oraz fizyki teoretycznej. Ot tak, na ostatnich kilku stronach wspomniane zostaje pojęcie brzytwy Ockhama, nazwisko Einsteina, Diraca i Hawkinga, a nawet problem teorii wszystkiego. Dziwny to epilog dla dyskusji o astronautyce i pomysłach na wyrwanie się z Ziemi.

Z drugiej strony, rozumiem odwieczny kłopot ze sformułowaniem eleganckiego i sensownego podsumowania. Sam go miewam, wieńcząc teksty od czasu do czasu wyjątkowo niezgrabnie i niespodzi…

Jak zostać guru? Śmieszki piszą o fizyce – recenzja “Nie mamy pojęcia” TBBT: 7 poważnych pytań postawionych w niepoważnym serialu