Rządzą nami idee. Wpojone za młodu, najróżniejsze przekonania, które każą nam spoglądać na rzeczywistość w określony sposób. Nie da się tego uniknąć. Kiedy słyszymy jakąś tezę, automatycznie zestawiamy ją z naszymi pragnieniami i poglądami. Nawet jeżeli nasze umysły dostrzegają w nich sens i nie potrafią postawić przeciw nim logicznych argumentów, i tak słyszymy jakiś wewnętrzny głos podpowiadający, że coś takiego nie powinno mieć miejsca. W każdym razie, nie chcielibyśmy aby negatywny dla nas scenariusz, okazał się prawdą.

Jesteśmy za głupi aby zrozumieć rzeczywistość

Podobno szympans Ayumu bez trudu radzi sobie z doda­wa­niem i porząd­ko­wa­niem liczb do 19. Inne zwie­rzęta, jak mewy, gołębie czy psy, uzyskują wyniki niewiele gorsze. Nikt jednak nie ma wąt­pli­wo­ści, że nawet naj­in­te­li­gent­niej­sza małpa pewnych granic nie prze­kro­czy. Choć­by­śmy nie wiem jak się starali, Ayumu nie zrozumie algebry ani nie stworzy pięknego poematu. Pojawia się pytanie: czy wiemy gdzie leży kres naszych moż­li­wo­ści? I co za tym idzie: skąd pewność, że ludzki umysł poradzi sobie z każdym zadaniem? Tak jak pies nigdy nie zrozumie podstaw fizyki, tak samo człowiek może nigdy nie zgłębić wszyst­kich tajemnic opi­su­ją­cych wszech­świat. Na naszej drodze stoją też inne prze­szkody – poglą­dowe, psy­cho­lo­giczne i eko­no­miczne – ale sfor­so­wa­nie ogra­ni­cze­nia inte­lek­tu­al­nego okaże się praw­dzi­wym wyzwa­niem. Każdego naukowca musi przy­gnę­biać myśl, że gdzieś na naukowym hory­zon­cie istnieje ele­gancka i spójna teoria wszyst­kiego, ale samo jej zauwa­że­nie może wymagać skom­pli­ko­wa­nych procesów myślo­wych, na które nasze mózgi po prostu nie stać.

Większość ludzi to idioci

W wielu krajach świata anal­fa­be­tyzm wciąż sięga niemal połowy popu­la­cji. Trudno jednak martwić się o wykształ­ce­nie kiedy w oczy zagląda głód, zaraza czy wojna. Uwła­cza­jące jest to, że my – oby­wa­tele państw roz­wi­nię­tych lub roz­wi­ja­ją­cych się – jesteśmy idiotami z własnej woli. Ilu znacie ludzi z naprawdę sze­ro­kimi hory­zon­tami, takich, z którymi możecie na poziomie pody­sku­to­wać na co najmniej kilka tematów? A może chociaż artystów we własnej dzie­dzi­nie, mających osią­gnię­cia i dokształ­ca­ją­cych się aby być jeszcze lepszymi? Niestety ten­den­cja jest odwrotna, a prze­ciętny człowiek przed­kłada nawet naj­bar­dziej pry­mi­tywną rozrywkę nad rozwój. Włączamy żarówkę, nawet nie próbując się zasta­no­wić, na jakiej zasadzie ona wła­ści­wie działa. Po ukoń­cze­niu szkoły średniej 3/4 z nas nie stworzy niczego kre­atyw­nego, nie zacznie poszu­ki­wań ambit­nych zain­te­re­so­wań, ani nie nauczy się z własnej woli niczego nowego. A umysł nie­wy­ko­rzy­sty­wany po prostu słabnie. Oczy­wi­ście, bycie idiotą należy tu rozumieć całkiem subiek­tyw­nie. Sami sobie musimy odpo­wie­dzieć, czy wyko­rzy­stu­jemy nasze moż­li­wo­ści w pełni, czy jednak się lenimy idąc na łatwiznę.

Wszechświat nie jest przyjaznym miejscem

Kiedyś ludzie uważali, że wszech­świat został im dany od istoty wyższej. Nie­wy­obra­żal­nie rozległa prze­strzeń – zimna i wypeł­niona miliar­dami śmier­cio­no­śnych obiektów – nie wygląda jednak na szcze­gól­nie udany dar od niebios. Gwiazdy, czarne dziury, pulsary, kwazary i inne źródła wysokich energii oraz zabój­czych dawek pro­mie­nio­wa­nia, mogłyby bez trudu zdmuch­nąć całe ota­cza­jące nas życie. Nie zdajemy sobie sprawy ile mamy szczę­ścia i jak krucha jest nasza egzy­sten­cja. Jeśli już odnaj­dziemy w kosmicz­nej próżni jakiś układ pla­ne­tarny, to musimy być przy­go­to­wani na to, że na 99% żadna z jego planet nie będzie zdatna do pod­trzy­ma­nia nawet naj­pry­mi­tyw­niej­szych orga­ni­zmów. Spójrzmy na nasz, zda­wa­łoby się wyjąt­kowy, Układ Sło­neczny. Na poszcze­gól­nych ciałach nie­bie­skich panują tem­pe­ra­tury bliskie zeru abso­lut­nemu albo dobi­ja­jące 500°C; wystę­pują tok­syczne atmos­fery, nie­zwy­kle potężne burze, silne zjawiska wul­ka­niczne, brakuje wody i innych surowców nie­zbęd­nych do prze­trwa­nia. Czym dalej oddalamy się od Ziemi, tym bardziej nie­go­ścinne obszary odkry­wamy. Wszech­świat w całej swojej oka­za­ło­ści trzeba uważać więc nie za prezent, a za śro­do­wi­sko wręcz wrogie dla życia. Zwłasz­cza życia inte­li­gent­nego.

Ziemia musi się skończyć

Stephen Hawking w 2001 roku udzielił wywiadu, w którym dobitnie stwier­dził, że jeśli ludzkość w ciągu naj­bliż­szych wieków nie roz­pocz­nie kolo­ni­za­cji kosmosu, będzie skazana na zagładę. Obecnie, nasze myślenie jest zdo­mi­no­wane przez per­spek­tywę dnia jutrzej­szego: Zwie­dzamy kosmos, a nie potra­fimy się zająć nawet własną planetą! Rzecz w tym, że może nam zabrak­nąć czasu. Bez względu na to kiedy upo­rząd­ku­jemy obecny dom, jako cywi­li­za­cja musimy być zawsze gotowi do prze­pro­wadzki. Podobnie ma się sprawa z ochroną Ziemi, którą to ciągle lek­ce­wa­żymy, kom­plet­nie nie rozu­mie­jąc powagi sytuacji. Praw­do­po­do­bień­stwo, że uderzy w nas dorodna pla­ne­to­ida może i jest nie­wiel­kie, ale na pewno nie zerowe. A nawet jeśli jakimś cudem żadem kosmiczny pocisk w nas nie trafi, to prędzej czy później zagrozi nam coś innego: wybuch super­wul­kanu, kolejna epoka lodow­cowa, zwięk­sza­jąca aktyw­ność Słońca. Koniec Ziemi jest pewny jak nadej­ście nocy.

Wszechświat musi się skończyć

Dys­kom­fort budzi również świa­do­mość, że cały nasz wszech­świat posiada okre­śloną datę zdat­no­ści użycia. Nie ma zna­cze­nia czy prawa fizyki zade­cy­dują kiedyś o odwró­ce­niu eks­pan­sji i spo­wo­dują wielki kolaps, czy też roz­sze­rza­nie nie będzie miało końca i nastanie abso­lutny chłód. Na końcu każdego sce­na­riu­sza znajduje się nekrolog życia pod każdą postacią. Pociesza jedynie skala czasowa się­ga­jąca od miliar­dów do bilionów lat, i duże praw­do­po­do­bień­stwo, że gdy wybije ostatnia godzina, gatunek ludzki nie będzie istniał. Pozo­staje się zasta­no­wić, jaki sens w obliczu tej nie­we­so­łej per­spek­tywy, ma cała nasza egzy­sten­cja.

Dawne cywilizacje były prymitywne

Nie mam pojęcia skąd się bierze prze­ko­na­nie o nad­ludz­kiej mądrości naszych przodków. Rozumiem, że darzymy zaufa­niem rady doświad­czo­nych życiowo rodziców i dziadków; ale dlaczego roz­cią­gamy tę wiarę na mędrców minio­nych wieków? Mało tego – często, im starsze jest jakieś zna­le­zi­sko, tym poważ­niej je trak­tu­jemy! Ten sam człowiek jest w stanie śmiać się z tele­wi­zyj­nego wróżbity Macieja i jed­no­cze­śnie dawać wiarę cen­tu­riom Nostra­da­musa. W sieci spotkamy strony dowo­dzące róż­no­ra­kich teorii kosmo­lo­gicz­nych na pod­sta­wie pocho­dzą­cego sprzed 4 tysięcy lat sume­ryj­skiego tekstu Enuma Elisz. Nie wspomnę już o gamo­niach obsta­wia­ją­cych koniec świata na gruncie wskazań jakiegoś indiań­skiego kalen­da­rza. Z całym sza­cun­kiem dla dorobku Majów i Azteków, wolę zaufać teoriom popartym użyciem nowo­cze­snej apa­ra­tury (lub jakiej­kol­wiek apa­ra­tury…) i aktualną wiedzą, niż prze­czu­ciu sta­ro­żyt­nych. Nie ma w tym nic złego, nasi potom­ko­wie również powinni uznać nas za pry­mi­tyw­nych. To zdrowa oznaka postępu.

Gatunek ludzki nic nie znaczy

Nie potrafię uwierzyć w te nie­zwy­kłe historie, na temat naszego szcze­gól­nego związku z wszech­świa­tem, ponieważ wydają się… zbyt proste. Zbyt lokalne i pro­win­cjo­nalne. (…) Przecież brakuje tu pro­por­cji!
Wła­ści­wie ten cytat z Richarda Feynmana zawiera całą myśl, którą chciałem przed­sta­wić. Od zarania dziejów popi­su­jemy się nie­wia­ry­godną aro­gan­cją. Uwa­ża­li­śmy swoich przed­sta­wi­cieli za bogów lub półbogów, kapłanom przy­pi­sy­wa­li­śmy nie­omyl­ność, two­rzy­li­śmy mity o narodach wybra­nych, wyobra­ża­li­śmy sobie jak to cały świat został oddany nam, własnie nam, w opiekę. Później okazało się, że nasza planeta nie leży w centrum świata, Słońce to tylko poje­dyn­cza drobina w galak­tycz­nej pia­skow­nicy, a samych pia­skow­nic istnieją miliardy. Za każdym razem gdy wydawało nam się, iż już dotar­li­śmy do granicy wszech­rze­czy, zauwa­ża­li­śmy coś więcej. Mimo to, w głowach wielu z nas, pokora nadal prze­grywa z nie­uza­sad­nioną butą i poglądem o wyjąt­ko­wym zna­cze­niu ludz­ko­ści.

A jakie niewygodne myśli – związane z nauką, wszechświatem i naszą rolą w nim – zaprzątają wasze umysły?



  • michal

    Jeden z naj­lep­szych wpisów na tej stronie. Dziękuję.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ano­ny­mous

      ZGADZAM SIĘ Z TOBĄ. TO JEST NAJLEPSZY WPIS JAKI WIDZIAŁEM I CZYTAŁEM.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/14560816885102523372 fili­pe­x1001

    Ja w ogóle nie wiem co zrobic z życiem. Jestem na pierw­szym roku studiów i nie zapo­wiada się żebym zdał ten semestr. Jak już to dochodzi kilka kursów powtór­ko­wych później. Poszedł­bym do pracy, ale kto przyjmie nie­śmia­łego intro­wer­tyka bez doświad­cze­nia? Oczy­wi­ście utrzy­mują mnie rodzice, ale to nie potrwa wiecznie. Uczyć się nie chce, pracować się nie chce. I właśnie tu przy­cho­dzi pocie­sze­nie w postaci faktów o jakich mówi artykuł. Reflek­sja, po co żyć, jaki to ma sens? Że moje problemy są tak naprawdę niczym i jestem nikim, jak zresztą wszyscy, bo po naszej śmierci pozo­sta­nie pamięć, która i tak zaniknie za kilka wieków.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Adrian Ramzes

      nie łam się 😀 http://www.youtube.com/watch?v=MAriemZHNGk

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/15607024225867758046 Tomasz Sidor

      miałem kiedyś bardzo podobny problem, ale mam dla Ciebie roz­wią­za­nie. Zostań spa­wa­czem. Idealna praca dla intro­wer­tyka. Pra­cu­jesz sam, słu­chawki z audio­bo­okami na uszy, a praca daje mega satys­fak­cje. Zachód czeka z otwar­tymi rękoma.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ano­ny­mous

      Fili­pe­x1001, Naj­ła­twiej powie­dzieć, że ja to jestem do niczego. Jak nic nie zrobisz ze sobą i zamkniesz się w pokoju pogłę­bia­jąc prze­ko­na­nie o swojej bez­rad­no­ści życiowej to na pewno daleko nie zaje­dziesz. Nasze miejsce na ziemi nie jest bez sensu, a nawet jeżeli już tak myślisz to co w takim razie stoi na prze­szko­dzie, żebyś brał z życia jak naj­wię­cej?
      W per­spek­ty­wie czasu nasze życie jest tak długie jak mru­gnię­cie, więc ist­nie­nie poje­dyn­czej jed­nostki, nawet mega wybitnej praw­do­po­dob­nie nie wpłynie na los całego wszech­świata. Co w takim razie prze­szka­dza byśmy żyli tak jak chcemy? Czy to nie absurd, że z jednej strony boimy się dokonać pewnych wyborów, z drugiej strony stwier­dzamy, że nasze decyzje, czyny ist­nie­nie są nie istotne.
      Uważam, że naj­więk­szym wrogiem czło­wieka jest on sam. Łatwo jest powie­dzieć, że mnie to nie przyjmą tam bo to bo bal­bal­bla… Póki masz dwie ręce i nogi i w miarę sprawną głowę to trochę cier­pli­wo­ści pracy i chęci na pewno zapewni sukces.
      Choć żyjemy w jednym świecie to każdy ma swój osobisty świat w sobie i w tym świecie już nie jest taki nie­istotny.
      Aha, artykuł spoko:)

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ano­ny­mous

      Spo­koj­nie, może wydaję Ci się, że teraz życie jest zrąbane, jesteś do niczego i w sumie należy Ci się kulka w łep. Jeśli chodzi o studia — spróbuj zaliczyć w tym seme­strze tak dużo ile się da. Następ­nie jeżeli nie uda Ci się przejść na następny semestr to albo weź dzie­kankę i kon­ty­nuuj studia (nie polecam) albo potrak­tuj to jako świetne doświad­cze­nie życiowe (nic nie stra­ci­łeś, poznałeś mnóstwo nowych ludzi i na pewno czegoś się nauczy­łeś) i znajdź sobie inne studia naj­le­piej pokrewne (np. nie dawałeś sobie rady na elek­tro­nice idź na infor­ma­tykę, albo nie dawałeś se rady na finan­sach idź na zarzą­dza­nie). Nie bój się iść na łatwiej­sze studia bo znajomi się śmieją. Ok, studia studiami zrobisz jak będziesz uważał. Z resztą to dosyć przy­ziemna sprawa. Jeśli chodzi o intro­wer­tyzm. To nie jest minus. To jest wręcz plus. Intro­wer­tyk to osoba, która kontakty mię­dzy­ludz­kie skupia na jed­nost­kach nie na masie. Wolałbyś za znajomego/kumpla, który traktuje Ciebie jako część tłumu czy indy­wi­du­alną osobę. Sam jestem intro­wer­ty­kiem, więk­szość moich kolegów, kole­ża­nek, przy­ja­ciół to intro­wer­tycy. Musisz po prostu zdobywać zna­jo­mych poje­dyn­czo a nie masowo jak to robią eks­tra­wer­tycy. Ba, nawet dziew­czyny wolą intro­wer­ty­ków niż eks­tra­wer­ty­ków. Tak, więc nie łam się sam oblałem swoje pierwsze studia, teraz studiuję co innego i jestem na 3 roku i jestem zupełnie inną osobą 🙂

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    super prze­my­śle­nia i w pełni się z nimi zgadzam..;) Pozdra­wiam

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/14537184683867800909 Prze­my­sław Żybort

    Ciekawy wpis, również nad podob­nymi zagad­nie­niami się zasta­na­wia­łem. W końcu jesteśmy tylko prze­sto­jem dla atomów, w ziemi wszystko wróci z powrotem do natury.

    Czekamy na więcej

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • mr87

    Z jednym tylko punktem bym się nie zgodził, przy­naj­mniej nie w stu pro­cen­tach. Ja nie uważam naszych przodków za idiotów. Owszem, wiele zależy od tego kogo oceniamy i jakie zjawisko w kulturze oceniamy. Jeśli za przykład weźmiemy “Antygonę” to odnaj­dziemy tam wiele zachowań, przesłań i przy­kła­dów moral­no­ści, których można by ocze­ki­wać od ludzi współ­cze­snych, a przecież jeszcze długo po antycz­nych Grekach narody, i jed­nostki wyczy­niały abso­lutne okro­pień­stwa (i wyczy­niają tak po dzień dzi­siej­szy). Takie jest moje zdanie, przy czym ja nie wierzę w prze­po­wied­nie Majów, ani Nostra­da­musa. Te wszyst­kie pro­roc­twa są roz­dmu­chi­wane przez gazety i tele­wi­zję. Media należy winić w dużym stopniu, tym bardziej że, jak sam Pan zaznacza, odsetek idiotów w spo­łe­czeń­stwie jest duży. Głupiec przecież boi się ana­li­zo­wać infor­ma­cje — przyj­muje co jest mu dane. Wiele ze sta­ro­żyt­nych i antycz­nych odkryć wydaje się być dla nas zabawne ale według mnie np. wyna­le­zie­nie alfabetu jest olbrzy­mim skokiem cywi­li­za­cyj­nym.

    W tym kon­kret­nym wypadku trochę za dużo u Pana gene­ra­li­zo­wa­nia.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      Ależ oczy­wi­ście! Każdy z owych punktów jest gene­ra­li­zo­wa­niem i w pewnym stopniu pro­wo­ka­cją — trzeba samemu ruszyć łepetyną aby odnieść je do praktyki. 

      Przy dawnych cywi­li­za­cjach musimy roz­dzie­lić dwie rzeczy: kwestie filo­zo­ficzne, moralne czy sztukę; od nauki (zwłasz­cza nauk ścisłych). Ostat­nimi czasy mamy plagę teorii spi­sko­wych opie­ra­ją­cych się na rzekomej mądrości roz­szy­fro­wa­nych hie­ro­gli­fów, odkry­tych figurek itp. W jakiś sposób wierzymy, że człowiek z dzidą w łapie posiadał szeroką wiedzę o mikro i makro­ko­smo­sie. Trudno nam pojąć, że ówczesny geniusz często mógł wiedzieć mniej niż współ­cze­sny lice­ali­sta.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ano­ny­mous

      Drogi Adamie,
      Ja również mam zastrze­że­nia do tego punktu. Nie jestem i nigdy też nie byłem zwo­len­ni­kiem myślenia, że to, co było dawniej jest auto­ma­tycz­nie lepsze i tak samo w drugą stronę — postęp też nie świadczy o większej mądrości. Wychodzę z zało­że­nia, że staramy się nie­rzadko porównać rzeczy nie­po­rów­ny­walne — czas znie­kształca nasze wyobra­że­nia na wiele tematów. Nie zgadzam się jednak na to, by wrzucać wszystko do jednego worka. Moim zdaniem, jest ogromna różnica między tym, co łączymy z Nostra­da­mu­sem a osią­gnię­ciami sta­ro­żyt­nych uczonych, jak Platon, czy Archi­me­des. Nie chcę glo­ry­fi­ko­wać tamtych czasów ani tamtych postaci, jednak ich myśli często są bardziej aktualne niż kie­dy­kol­wiek wcze­śniej. My — ludzie dzi­siej­szej epoki — stop­niowo odkry­wamy tamte geniusze.
      Myślę, że to kwestia godna głęb­szego prze­my­śle­nia.
      Pozdra­wiam

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ano­ny­mous

      Naj­waż­niej­sze według mnie nie są teorie naukowe, nawet naj­bar­dziej wyra­fi­no­wane, lecz właśnie zmiana men­tal­no­ści ludzkiej. Doszcze­że­nia czło­wieka w innej osbie, otwarcie się na innych ludzi i nie postrze­ga­nie każdego obcego za wroga ( oczy­wi­ście nadal sądz powin­ni­śmy stosować regułę ogra­ni­czo­nego zaufania). Jak to powie­dział A. Einstein ” Pro­ble­mem naszego wieku nie jest bomba atomowa, lecz serce ludzkie. ” 

      Odnośnie ludzkiej głupoty zgadzam się w 100 %. Pozwole przy­to­czyć sobie tutaj cytat tego samego autora :
      “Tyl­ko dwie rzeczy są nies­kończo­ne: wszech­świat oraz ludzka głupo­ta, choć nie jes­tem pe­wien co do tej pierw­szej.“
      Sądze jednak, że nasza kre­atyw­ność nie jest tylko naszą winą, ale również winą sposobu polskiej edukacji, która zabija wręcz twórcze myślenie, a inno­wa­cyjne poglądy lub roz­wią­za­nia, są kry­ty­ko­wane przez nauczy­cieli. To nie znaczy jednak, że uspra­wie­dli­wiam ludzi za brak chęci eks­plo­ata­cji zasobów mózgo­wych. Sam zresztą borykam się z pro­ble­mem jakim jest lenistwo. Odnośnie zaś nauczy­cieli — nie kry­ty­kuje wszyst­kich, nie­któ­rzy naprawdę dobrze uczą tylko jeśli ktoś chce coś wnieść z lekcji to wyniesie. Na ten temat mógłbym zreszta napisać esej.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Z ostatnim sie nie zgodzę. Naj­praw­do­po­dob­niej przy­szłość, teraź­niej­szość i prze­szłość cały czas “są”, a my prze­su­wamy się tylko po wymiarze czasu. Pytanie moje — dlaczego? Skąd w nas ta świa­do­mość? dlaczego prze­mie­rzamy te 4 wymiary (+ nie­wia­domo ile nie­świa­do­mie)? Jesteśmy częścią czegoś więk­szego. Czegoś z zewnątrz. Być może musie­li­by­śmy postrze­gać 11 czy 100 wymiarów żeby to zro­zu­mieć, ale jesteśmy czymś więcej niż przy­pad­kiem.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    A ja nie będę chwalił … wywody wzięte znikąd spro­wa­dza­jące ludzkie ist­nie­nie do postaci gąsienic żeru­ją­cych na ziemi. Bardzo płytkie i podane pod postacią pseu­do­nau­kową .

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      Gdybym wiedział wcze­śniej, że wpadnie tu taki zacny jegomość, posta­rał­bym się o wywody wycią­gnięte z głowy, nieco bardziej wasz­mo­ści godne.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    8 fakt entropia stale rośnie. Jeśli nie znaj­dziemy sposobu by wytwa­rzać energię tak jak powstała w wielkim wybuchu to jesteśmy skazani na zagładę, bo energia się ciągle roz­pra­sza.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      To właśnie jest wielki chłód, o którym we wpisie wspo­mnia­łem. Ale w rzeczy samej — przy­gnę­bia­jąca per­spek­tywa, która praw­do­po­dob­nie nas, a raczej nasz wszech­świat, w dalekiej przy­szło­ści dosię­gnie.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    No to teraz czas na mój komen­tarz. Ciekawe czy autor skojarzy mnie z komen­ta­rzy z poprzed­nich wpisów.
    1.“Kiedyś ludzie uważali, że wszech­świat został im dany od istoty wyższej”-nie wiem jak Ty, ale ja uważam że ten pogląd jest obecny i w dzi­siej­szym świecie. Powiedz 1mld muzuł­ma­nów że dzisiaj ludzie wiedzą, że to nie allah stworzył świat lecz stworzył się sam …
    2.“Dawne cywi­li­za­cje były pry­mi­tywne”. Nie wiem czy to akt igno­ran­cji czy nie­wie­dzy. Cywi­li­za­cja sumerów już kilka tysięcy lat temu na swoich gli­nia­nych tablicz­kach pokazała jak wygląda układ sło­neczny wraz z wszyst­kimi pla­ne­tami.
    Cywi­li­za­cja egipska wybu­do­wała piramidy o nie­sa­mo­wi­tych feno­me­nach. Piramida stoi prawie dokład­nie na osi Północ-Południe. Odchy­le­nie, od strony pół­noc­nej 2′28″ na północny-zachód i od strony połu­dnio­wej 1′57″ na połu­dniowy-zachód, jest podawane niekiedy za błąd. Jednakże jest to skutek dryfu kon­ty­nen­tów. Kiedyś Wielka Piramida stała dokład­nie na osi N-S.
    Południk biegnący przez piramidę jest naj­dłuż­szym bie­gną­cym przez ląd. Dzieli on jed­no­cze­śnie morza i kon­ty­nenty na dwie równe części. Kąty piramidy dzielą Deltę Nilu na dwie równe części.Leży ona w centrum masy lądu stałego Ziemi.
    Południk prze­cho­dzący przez środek piramidy tworzy z rów­no­leż­ni­kiem prze­cho­dzą­cym przez piramidę Myke­ri­nosa i z linią prostą łączącą te dwa punkty trójkąt pita­go­rej­ski. Itp, itd. Ciekawi mnie jak tak stara i pry­mi­tywna cywi­li­za­cja mogła wyka­zy­wać się takimi sze­ro­kimi hory­zon­tami wiedzy.
    Ciekawi mnie również Twoje zdanie na temat bloków skalnych z Sach­say­hu­aman.
    3. Wszech­świat kiedyś się skończy. Nie wiem czy jest sens straszyć ludzi wyda­rze­niami jakie będą miały miejsce za parę miliar­dów lat.

    Teraz coś dla komen­tu­ją­cych z góry. Fili­pe­x1001 napisał że świa­do­mość że jego życie nie ma sensu daje mu wiele szczę­ścia. Szczerze mówiąc jestem strasz­nie zdzi­wiony jego zacho­wa­niem. Czy świa­do­mość że Twoje życie ma tyle samo sensu co życie mrówki daje ci szczę­ście? Gdybym był ateistą, każdy dzień wyko­rzy­sty­wał bym na maxa. Nie martwił bym się o czyny bo i tak nie ponoszę za nie zbyt wielkiej kary. Chłopie korzy­staj z dobro­dziejstw ludz­kiego życia, roz­ko­szuj się nim, czerp z niego przy­jem­ność. No chyba że uwie­rzysz że jest ktoś kto tym wszyst­kim steruje, wtedy radzę się opa­mię­tać bo po śmierci możesz być roz­li­czony.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      Natu­ral­nie, że nie skojarzę. Od tego mamy moż­li­wość pod­pi­sa­nia.

      1. Oczy­wi­ście, że tak. W więk­szo­ści religii mamy jednak i tak postęp. Orto­dok­syjni kre­acjo­ni­ście, wierzący w to, że istota wyższa stwo­rzyła świat np. dosłow­nie w 7 dni, wyłącz­nie dla ludzi, to nie reguła.

      2. Nie, to akt czytania bez zro­zu­mie­nia. Jako historyk ciut wiem o dorobku dawnych cywi­li­za­cji. Były one zdu­mie­wa­jące… jak na swoje czasy. Piramida wybu­do­wana bez użycia dzi­siej­szego sprzętu, to niemalże cud. IMO jeszcze większym osią­gnię­ciem są wyko­ny­wane w antyku operacje, nawet neu­ro­lo­giczne.
      Współ­cze­śnie jednak prze­sa­dzamy w drugą stronę: szukamy przy­sło­wio­wej Atlan­tydy, sta­ro­żyt­nych mędrców, od których mieliby się uczyć nasi naukowcy. Spójrzmy też na ogół spo­łe­czeństw, o których mówimy, oraz na ogół ówcze­snej wiedzy. Ci ludzie nie żyli w bajce, ani nie zatajali planów skom­pli­ko­wa­nych urządzeń, które mogłyby kon­ku­ro­wać z dzi­siej­szymi. Może kolo­ry­zuję, ale wielu ludzi, zdaje się tak właśnie sądzić.

      3. To fakt, a jak go każdy z nas odbiera, pozo­staje kwestią indy­wi­du­alną. =)

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/04842367139356695435 Hubert Michalak

      Bitch, please!

      “Cywi­li­za­cja egipska wybu­do­wała piramidy o nie­sa­mo­wi­tych feno­me­nach.” O nie­sa­mo­wi­tych feno­me­nach?

      “Piramida stoi prawie dokład­nie na osi Północ-Południe.” Wow! Potra­fili wyzna­czać kierunki świata! Z tego co się orien­tuję, to do tego nie­sa­mo­wi­tego fenomenu wystar­czy patyk (w sło­neczny dzień).

      “Południk biegnący przez piramidę jest naj­dłuż­szym bie­gną­cym przez ląd.” Nie, nie jest.

      “Dzieli on jed­no­cze­śnie morza i kon­ty­nenty na dwie równe części.” Ale aktu­al­nie, czy w czasie kiedy powstała Wielka Piramida?

      “Kąty piramidy dzielą Deltę Nilu na dwie równe części.” Które kąty? I którą deltę, bo delta Nilu codzien­nie się zmienia przecież?

      “Leży ona w centrum masy lądu stałego Ziemi.” Mógłby ktoś łaskawie wyjaśnić jak wyli­czono gdzie znajduje się to “centrum”? Oprócz zaan­ga­żo­wa­nych stron nie mogę nigdzie znaleźć infor­ma­cji o czymś takim jak “centrum masy lądu stałego Ziemi”.

      “Południk prze­cho­dzący przez środek piramidy tworzy z rów­no­leż­ni­kiem prze­cho­dzą­cym przez piramidę Myke­ri­nosa i z linią prostą łączącą te dwa punkty trójkąt pita­go­rej­ski.” A takie same linie łączące Wielką Piramidę z piramidą Chefrena nie tworzą trójkąta pita­go­rej­skiego. Przy­pa­dek?

      “Itp, itd.” No właśnie — itp., itd.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    To samo można powie­dzieć w drugą stronę. Ludzie boją się faktu, że ist­nie­jemy w *stwo­rzo­nym* świecie. Niektóre z tych mitów są naprawdę zabawne. Fakt, że jesteśmy tech­no­lo­gicz­nie do przodu w stosunku do poprzed­nich cywi­li­za­cji nie oznacza, że jesteśmy mniej pry­mi­tywni. Skąd to się bierze? Ogra­ni­cze­niami postrze­ga­nia świata narzu­co­nego przez wiarę w teorię ewolucji.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/07153408556515243869 Isinlor

      Co do strachu ist­nie­nia w stwo­rzo­nym świecie. Nie inte­re­suje się teologią, ale wydaje mi się że ofi­cjalną doktryną kościoła Kato­lic­kiego jest twier­dze­nie, że człowiek nie ma prawa decy­do­wać o swojej duszy. Nie chciał bym być nie­wol­ni­kiem i mieć wiel­kiego brata na wiecz­ność który postrzega moje nawet naj­bar­dziej intymne myśli, nie zaak­cep­to­wał bym takiego Boga korzy­sta­jąc z tej czę­ścio­wej wolnej woli którą mam, nie­za­leż­nie od kary. Jeśli jednak Bóg taki by nie był, to zde­cy­do­wał bym się na uni­ce­stwie­nie mojej duszy i powrót do stanu nie­ist­nie­nia, który wydaje mi się bardziej kuszący, niż wiecz­ność. Nazywam to odwró­co­nym zakładem Pascala 😉 .

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ano­ny­mous

      Jest czego się bać — jeśli coś stwo­rzyło świat i nie wzięło poprawki na związki orga­niczne to ma bardzo niską inte­li­gen­cję, a przede wszyst­kim empatię. PS, wierzyć to ty sobie możesz w bogi i wróżki, nie proces właściwy dla każdego orga­ni­zmu i jedyną popraw­nie go opi­su­jącą teorię.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ano­ny­mous

      Kościół potępia deter­mi­nizm, czyli to co opisałeś, bo fak­tycz­nie byłoby to bez sensu, mieć wolną wolę i nie mieć wpływu na świat. Dlatego nie jesteśmy idealni, żeby móc swoje 5 groszy do tego porządku Wszech­świata wcisnąć.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Chyba jednak zostałem sko­ja­rzony, bardzo mi miło.
    1. Jaki postęp? W więk­szo­ści religii ludzi wierzą że stwo­rzyła nas jakaś inte­li­gen­cja. Na prze­strzeni czasu nie zmienia swoich prze­ko­nać. Proszę nie pisać że wiara w Boga to prze­szłość.
    2. Osią­gnię­cia były wybitne jak na tamte czasy? Nawet dzisiaj nie ma takiej tech­no­logi która by pozwo­liła płynnie mani­pu­lo­wać kształ­tem skały na dużej powierzchni. “Piramida wybu­do­wana bez użycia dzi­siej­szego sprzętu, to niemalże cud”. Zmie­niasz zdanie? Przecież ci ludzie byli tacy pry­mi­tywni!

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      1. Czytamy ze zro­zu­mie­niem.
      2. Czytamy ze zr…
      Nie zmieniam zdania, wręcz odwrot­nie. Czy naprawdę sądzisz, że pisząc tenże akapit nie miałem z tyłu głowy, że bankowo znajdzie się komen­tarz dot. piramid? =) Pytanie, co to zmienia? Czy chińskie fajer­werki i rzymskie budowle dowodzą, że przed naszą erą ludzkość była tech­no­lo­gicz­nie na cho­ciażby zbli­żo­nym poziomie do dzi­siej­szego? Wymie­nisz przykład piramid i może jeszcze kilka, ale czy zesta­wisz to z milio­nami osią­gnięć, z których korzy­stasz nawet w tym momencie? 

      To nie jest kwe­stio­no­wa­nie dzie­dzic­twa, w żadnym wypadku. My mamy korzy­stać z odkryć przy­szło­ści i je udo­sko­na­lać, co też czynimy. Faktem jednak pozo­staje (jak widać rze­czy­wi­ście nie­wy­god­nym), że siłą rzeczy jesteśmy mniej pry­mi­tywni od naszych przodków, ale jed­no­cze­śnie bardziej pry­mi­tywni od naszych następ­ców. Taka jest kolej rzeczy.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/07153408556515243869 Isinlor

      To, że nie mamy dzisiaj takiej tech­no­logi nie oznacza, że nie jesteśmy wstanie jej wymyślić. Pi razy drzwi — za budżet tego­rocz­nych igrzysk powinno dać radę opra­co­wać potrzebne tech­no­lo­gie, a pewnie nawet star­czyło by na same piramidy. Piramidy nijak się mają pod względem zaawan­so­wa­nia do pro­gra­mów typu Man­hat­tan, Apollo czy np. do LHC.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/07153408556515243869 Isinlor

    Wszech­świat nie dla nas — Carl Sagan http://youtu.be/_JZMVNyqTZk 😉

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    1.“Ortodoksyjni kre­acjo­ni­ście, wierzący w to, że istota wyższa stwo­rzyła świat np. dosłow­nie w 7 dni, wyłącz­nie dla ludzi, to nie reguła”. Czy naprawdę jestem taki głupi i nie potrafię wyciągać wniosków z Twojej wypo­wie­dzi? Jak dla mnie to napi­sa­łeś że wie­rze­nia w Boga to prze­szłość a chrze­ści­ja­nie to garstka która się nie liczy. Jeżeli rozumiem źle proszę Cię objaśnij mi to jeszcze raz.

    2.Czytanie ze zro­zu­mie­niem? Napi­sa­łeś że kiedyś ludzie byli bardzo pry­mi­tywni. Moje przy­kłady pokazują że jednak nie byli. To że ich poziom rozwoju był niższy od dzi­siej­szego nie oznacza że byli głupi.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      1. Dzisiaj osoba wierząca w opatrz­ność nie musi mieć pro­ble­mów z teorią ewolucji (Kościół, o ile wiem już jej nie neguje), wiel­kiego wybuchu i maleń­ko­ścią Ziemi wobec wszech­świata. Ba! Są książki duchow­nych, doty­czące kosmo­lo­gii czy nawet kosmitów. Oznacza to tyle, że wierzący nie musi już postrze­gać ludz­ko­ści tak jak jeszcze kilkaset, a nawet kil­ka­dzie­siąt lat temu. To nie jest raj i mało praw­do­po­dobne aby gdzieś czekała na nas ziemia obiecana.

      2. Przestań trol­lo­wać jeśli chcesz prowadzi dyskusję. Nean­der­tal­czyk nie był głupi bo potrafił używać pię­ściaka? W stosunku do Austra­lo­pi­teka do geniusz. To kwestia oceny i porów­na­nia.

      Przełóż sobie tę analogię na sta­ro­żyt­nych Egipcjan i współ­cze­snych inży­nie­rów.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/17476869610431617027 illu­sion­Sia

    POKORA. Brakuje jej. Wszyscy, wszystko spro­wa­dzają do tu i teraz. Do kasy, firmówek i bycia zaje­bi­stym. Ciężko żyje się w świecie, i wśród ludzi, w którym pieniądz jest naj­waż­niej­szy.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Jak zoba­czy­łem tytuł, to na myśl o “Pira­mi­dach które zostały wybu­do­wane przez obcych” i innych Spiskach Rzą­dzą­cych Światem, trochę zamarłem, ale na szczę­ście nie obniżasz poziomu arty­ku­łów, a tak nisko jak przed chwilą zarzu­ci­łem to byś kilka dobrych miesięcy musiał spadać 😛
    Nie zgodził bym się do końca z pry­mi­tyw­no­ścią dawnych cywi­li­za­cji. Podałeś przykład mówiący o głupocie współ­cze­snych a nie pra­daw­nych, pisząc o ludziach wie­rzą­cych w końce świata ze starych prze­po­wiedni. A pod­wa­liny Mate­ma­tyki, Astro­no­mii, Teatru itp. to niby nagle się pojawiły w jaśnie oświe­co­nym 21 wieku co? 😉 ale co ja tam się będę pro­du­ko­wał, już mr87 i inni poru­szyli ten temat.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    1. Dzisiaj kościół zaprze­cza sam siebie, zaprze­cza swoim pod­sta­wom czyli Bibli. Jeżeli uznaje teorię ewolucji to auto­ma­tycz­nie odrzuca Biblię i to mnie martwi.
    2. Czytanie ze zro­zu­mie­niem. Co udaje? Napi­sa­łem że jeżeli budowali tak skom­pli­ko­wane budowle to znaczy że nie byli pry­mi­tywni. Nie oznacza to że byli na wyższym poziomie rozwoju od cywi­li­za­cji dzi­siej­szej.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      1. To już nie moja bajka i nie chcę w nią wnikać.

      2. Kom­plet­nie nie rozumiem na jakiej pod­sta­wie Ty znaj­du­jesz jakieś obiek­tywne kry­te­rium podziału na “pry­mi­tyw­nych” i “nie­pry­mi­tyw­nych”. To się da ocenić tylko przez porów­na­nie, co też uczy­ni­łem. Proszę Cię więc o myślenie przed pisaniem — bo zarówno w tekście jak i komen­ta­rzach wszystko jest lite­ral­nie wyłożone.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ano­ny­mous

      “1. Dzisiaj kościół zaprze­cza sam siebie, zaprze­cza swoim pod­sta­wom czyli Bibli. Jeżeli uznaje teorię ewolucji to auto­ma­tycz­nie odrzuca Biblię i to mnie martwi.”

      Biblia to nie pod­ręcz­nik do kosmo­lo­gii. To dzieło teo­lo­giczno-moralne, pisane językiem poetyc­kim, a rów­no­cze­śnie takim, aby dotrzeć do umysłów koczow­ni­ków sprzed 2500 tys. lat. Kto bierze dosłow­nie Księgę Rodzaju po prostu nie ma pojęcia o sensie chrze­ści­jań­stwa. Jedyne, co trzeba wycią­gnąć z opisu stwo­rze­nia świata to myśl, że wszystko jest dziełem Absolutu, jakiejś nad­przy­ro­dzo­nej inte­li­gen­cji- i tylko tyle. A to nie stoi w sprzecz­no­ści z osią­gnię­ciami współ­cze­snej nauki. Odczy­ty­wa­nie Biblii jako pod­ręcz­nika nauko­wego to tak, jakbyś na pod­sta­wie “Sonetów krym­skich” Mic­kie­wi­cza chciał się czegoś dowie­dzieć o stepach czar­no­mor­skich. Ideą Biblii jest kwestia Bożej miłości i sensu ludzkiej egzy­sten­cji. Opis w Księdze Rodzaju to obraz sym­bo­liczny, który ma dotrzeć do każdego umysłu, nie­za­leż­nie od poziomu edukacji danej osoby i dlatego jest prosty, a rów­no­cze­śnie uni­wer­salny. Wszech­świat, który znamy (biorąc pod uwagę, że wszech­świa­tów może być więcej) ma Boskie pocho­dze­nie i to jest wstęp do teologii chrze­ści­jań­skiej (islam­skiej i juda­istycz­nej także). Jak to się stało- nieważne, ważne że takie jest zało­że­nie i ma to okre­ślone kon­se­kwen­cje reli­gijne i egzy­sten­cjalne, na których powstała religia. Biblia nie wnika w kosmo­go­nię, bo to nie jest jej temat. Jej tematem jest Boży plan Zba­wie­nia. Reszta jest tylko orna­men­tyką i poezją.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ano­ny­mous

      “1. Dzisiaj kościół zaprze­cza sam siebie, zaprze­cza swoim pod­sta­wom czyli Bibli. Jeżeli uznaje teorię ewolucji to auto­ma­tycz­nie odrzuca Biblię i to mnie martwi.”

      P.S. Dodam jeszcze do swojej poprzed­niej wypo­wie­dzi, że opis Stwo­rze­nia jest chro­no­lo­giczny, a więc przed­sta­wia z grubsza ewolucję. Najpierw jest nicość, potem kosmos, potem Słońce i inne gwiazdy oraz planety, potem życie na Ziemi i na końcu człowiek. Czy to nie wyraża jednak ewolucji? W sposób nieco naiwny, poetycki, ale wyraża fakt, że wszystko, co nas otacza powsta­wało etapami. Czy to nie jest rodzajem ewolucji?

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/04842367139356695435 Hubert Michalak

      “Biblia to nie pod­ręcz­nik do kosmo­lo­gii” Ani do biologi, geologii, chemii, fizyki, geo­gra­fii, historii… Póki nie udo­wod­niono, że Biblia myli się w tych kwe­stiach, to uważano ją właśnie za taki pod­ręcz­nik (a nie­któ­rzy nadal ją tak traktują).

      “To dzieło teo­lo­giczno-moralne” Szcze­gól­nie frag­menty o nie­wol­nic­twie, mor­do­wa­niu dzieci i inno­wier­ców są arcy­dzie­łem lite­ra­tury mora­li­za­tor­skiej, z której powin­ni­śmy czerpać po dziś dzień.

      “Kto bierze dosłow­nie Księgę Rodzaju po prostu nie ma pojęcia o sensie chrze­ści­jań­stwa.” Skoro odrzu­camy już dosłow­ność Księgi Rodzaju, to może ewan­ge­lie też zaczniemy trak­to­wać jak “obraz sym­bo­liczny, który ma dotrzeć do każdego umysłu, nie­za­leż­nie od poziomu edukacji danej osoby”?

      Biblijna chro­no­lo­gia stwo­rze­nia nie jest zgodna z tą naukową.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/08046239446710688169 Leszek Ochman

    Dobre. Chociaż trochę pesy­mi­styczne. Być może celem i sensem naszej cywi­li­za­cji to stwo­rze­nie Nad­istoty która będzie esencją naszego wspól­nego ist­nie­nia. Być może nastąpi to już niedługo. Tech­no­lo­gi­cal Sin­gu­la­rity jest prze­wi­dy­wane w ciągu naj­bliż­szych 20–30 lat. https://www.youtube.com/watch?v=P9iYEUq9Vgo
    Mam nadzieje że dotrwamy. Mam nadzieje że to doświad­czę.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Adam: A czy wiesz, że obecna cywi­li­za­cja nie jest w stanie zbudować iden­tycz­nej piramidy bo nie pozwala na to tech­no­lo­gia? Obecny poziom tech­no­lo­giczny jest wyłącz­nie wynikiem gro­ma­dze­nia roz­wią­zań przez długi okres czasu oraz liczeb­no­ści popu­la­cji. Poten­cjał ludzki się nie zmienił i nie jesteś w cale mądrzej­szy od mądrych ludzi (do takich cie porównam, bo zapewne za takiego się uważasz) sprzed tysięcy lat

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      Odsyłam do komen­ta­rza Isinlora. Nie umiemy wybu­do­wać, czy po prostu nie pró­bo­wa­li­śmy? Ja jestem pewny, że przy odpo­wied­nich kosztach zbu­du­jemy każdą antyczną budowlę. Jed­no­cze­śnie człowiek antyczny nie posiadał wiedzy pozwa­la­ją­cej mu ogarnąć choćby naj­prost­szy tele­wi­zor. Jest to jednak normalne i czymś dziwnym byłaby sytuacja odwrotna.

      Co do ostat­niej tezy: ja nie napi­sa­łem, że człowiek sprzed dwóch tysięcy lat jest bio­lo­gicz­nie bardziej ogra­ni­czony od nas. Odno­si­łem się do dorobku, cało­kształtu wiedzy i osią­gnięć. Jakiś mezo­po­tam­ski kapłan obser­wo­wał gwiazdy i tworzył kalen­darz, ale mimo to nie miał jednej tysięcz­nej wiedzy o budowie kosmosu i zasadach rzą­dzą­cych wszech­świa­tem, co dzi­siej­szy matu­rzy­sta fizyki. Nie miał ku temu moż­li­wo­ści. To jest właśnie ten “sto­sun­kowy” pry­mi­ty­wizm, o którym mowa.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Mniej istotnym ele­men­tem, który chciałem poruszyć jest wzmianka o rzekomej “mądrości przodków” — po części zgadzam się z autorem. Mądrość jest zbierana przez ludzkość od początku jej dziejów, więc siłą rzeczy “rośnie” z upływem czasu. Pozo­staje jeszcze sporna kwestia “kto: co, ile i jak czyta?” 😉 Ktoś mógł pomylić (co zdarza się często) pojęcia: “mądrości” i “inte­li­gen­cji”. O ile śmiało możemy powie­dzieć, że naszym przodkom bra­ko­wało wiedzy, to nie możemy powie­dzieć tego samego o ich zdol­no­ściach do dostrze­ga­nia szcze­gó­łów, zależ­no­ści i pra­wi­dło­wo­ści. Dzi­siej­szy świat zwalnia nasz mózg z pewnych funkcji. Mamy nośniki pamięci, aparaty, komu­ni­ka­cję, dro­go­wskazy. Te wszyst­kie rzeczy sprawiły, że “pamięć foto­gra­ficzna” stała się zdol­no­ścią zbędną czło­wie­kowi. Istnieje hipoteza, że w prze­szło­ści tę zdolność mogło posiadać znacznie więcej osob­ni­ków. Taki przy­kła­dowy, pro­wa­dzący koczow­ni­czy tryb życia myśliwy, by przeżyć musiał wiedzieć gdzie znajduje się jego aktualne obo­zo­wi­sko, musiał obser­wo­wać zacho­wa­nie zwierząt, nauczyć się je tropić i polować na nie (to wszystko wymaga obser­wa­cji, analizy sytuacji, wycią­ga­nia prak­tycz­nych wniosków, czasem szyb­kiego podej­mo­wa­nia decyzji na pod­sta­wie ogra­ni­czo­nej ilości danych), powinien zapa­mię­tać gdzie znajdują się tereny łowiec­kie itp.
    Bardziej jednak martwi mnie nastę­pu­jący fakt: mam wrażenie, że piszący ten artykuł ma na prawdę złe zdanie o gatunku ludzkim. Rozumiem, że można pisać o gra­ni­cach ludzkich moż­li­wo­ści itp ale żeby mówić: “… więk­szość ludzi to idioci… ” to na prawdę trzeba mieć strasz­nie wypa­czony świa­to­po­gląd na ten temat. Czasami czytając wpis czułem wręcz wrogość jaka płynie od autora. Drogi autorze: nie mam zamiaru kłócić się z tobą na temat stanu wiedzy i umysłów więk­szo­ści rodzaju ludz­kiego, bo nie mam na ten temat kon­kret­nych infor­ma­cji. Uważam jednak, że nie powi­nie­neś mimo wszystko wypo­wia­dać się w taki sposób o ludziach. Wręcz prze­ciw­nie: jeśli czujesz się inte­li­gent­niej­szy i mądrzej­szy to bądź dla reszty przy­kła­dem, bądź bardziej wyro­zu­miały i ewen­tu­al­nie prze­ka­zuj im swą wiedzę i mądrość — co przyznam szczerze, po części reali­zu­jesz poprzez właśnie ten wspa­niały i ciekawy portal.
    Z jednej strony podzie­lasz poglądy Hawking’a na temat kolo­ni­za­cji wszech­świata, uważasz, że trzeba włożyć jeszcze sporo pracy by móc reali­zo­wać tę wyprawę — co zapewne jest prawdą. Jednak zupełnie “gasisz” ludzki zapał nazy­wa­jąc ludzi idiotami lub pisząc, że życie nie ma sensu itp. Może lepiej byłoby zmo­ty­wo­wać swojego czy­tel­nika? Może ktoś wpadłby na genialny pomysł czytając ten wpis? A tak odejdzie od monitora z ponurą miną i koniec… Czy nie lepiej promować pozy­tywne aspekty naszego życia? To właśnie pozy­tywne nasta­wie­nie sprawia, że ludzie mają zapał i chcą coś robić. Polecam poczytać książki o psy­cho­lo­gii, które mam nadzieje zmienią twoje postrze­ga­nie czło­wieka i pokażą ci jaką jest wspa­niałą istotą.

    Pozdra­wiam
    Typowy, należący do więk­szo­ści i w pełni utoż­sa­mia­jący się z nią, człowiek

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      Dziękuję za roz­wi­nięty komen­tarz.

      Może napiszę tak: mam bardzo pozy­tywny stosunek do ludz­ko­ści, ale znacznie chłod­niej­szy do ludzi jako jed­no­stek. Teza, którą podałem jest przy­gnia­ta­jąca, ale moim zdaniem praw­dziwa. Mnie, Ciebie i zde­cy­do­waną więk­szość popu­la­cji, będzie można bez problemu zastąpić. Nasz postęp nastę­puje przez jed­nostki wybitne. Tym samym, nie odczytuj tego tekstu jako próbę wywyż­sze­nia — jak wspo­mnia­łem, sami musimy ocenić czy nie jesteśmy idiotami sami dla siebie.
      Uważam jednak, że to wszystko wcale nie musi wpędzać w depresję. Równie dobrze możemy to trak­to­wać jako kop w tyłek, zachę­ca­jący nas do nie­sza­blo­no­wego myślenia i próby zosta­wie­nia czegoś po sobie. Nawet jeśli będzie to tomik poezji, którą prze­czyta 10 osób.

      Na blogu poja­wiały się również wpisy pozy­tywne, ten jednak, zgodnie z tytułem, miał przed­sta­wiać fakty nie­wy­godne. Dawno temu pod tytułem strony znaj­do­wało się credo z Carla Sagana: “Nauka prowadzi nas do tego jaki jest świat, a nie tego, jaki chcie­li­by­śmy by był…” Myślę, że nie każda inter­pre­ta­cja tych słów musi pro­wa­dzić do depresji =)

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Autor zaczyna się irytować, co jest zro­zu­miałe, bo broni racji której nie ma.

    “Wszystko jest lite­ral­nie wyłożone” ? Co takiego? Czytam kolejne komen­ta­rze i więk­szość o ile nie wszyscy uważają, że nie masz racji. W takim przy­padku mówienie, że coś zostało wyłożone jest absur­dalne, a nawet po prostu głupie.

    “Przełóż sobie tę analogię na sta­ro­żyt­nych Egipcjan i współ­cze­snych inży­nie­rów.” sta­ro­żytni inży­nie­ro­wie nie pora­dzi­liby sobie w szkole i na studiach w dzi­siej­szych czasach? Oczy­wi­ście, że by pora­dzili bo wcale nie byli głupsi.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      Ależ rację mi już przy­zna­łeś.
      W tekście (w komen­ta­rzach również — wprost) znajduje się stwier­dze­nie o tym, że nasi przod­ko­wie byli mniej zaawan­so­wani (czyli bardziej pry­mi­tywni) w stosunku do nas. Kilka postów wyżej napi­sa­łeś wreszcie to samo.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/02969190837879676054 Penny Aldaya

      Ano­ni­mowy — powinno Ci się odciąć Internet do czasu, w którym nauczyć się czytać ze zro­zu­mie­niem. Obsta­wiam, że zanie­dba­łeś tą umie­jęt­ność we wcze­snych latach szkol­nych bądź zbyt wcześnie prze­sta­wi­łeś się zupełnie na czytanie tekstów w wersji cyfrowej, co dla naszego mózgu stanowi zupełnie inną czynność i nie ma bez­po­śred­niego prze­ło­że­nia na czytanie linearne. Pozdra­wiam 🙂

      PS Na przy­szłość podpisz się chociaż pseu­do­ni­mem, albo napisz wprost że wsty­dzisz się opinii, które wygła­szasz.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Jakbym czytał swoje myśli co noc przed pójściem spać

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/06896991271374276094 Obsku­rant

    Chciał­bym odnieść się do akapit odnośnie mądrości naszych przodków, a dokład­niej tego nie­wy­pału z końcem świata, wyczy­ta­nego z kalen­da­rza Majów (o czym wspo­mniał Autor wpisu).

    Czy nie uważa Pan, iż Majowie, tak w ogóle, nie wiesz­czyli końca wszech­rze­czy, który miał nastąpić 21.12.2012? Być może ta data nie ma w sobie nic szcze­gól­nego. Nie jest obcią­żona żadną klątwą ani prze­po­wied­nią, ot po prostu taki zakres czasowy ów kalen­da­rza mogli zmieścić (wyryć) na danym kawałku mate­riału.

    Sytuację tą można porównać do hipo­te­tycz­nej historii, kiedy to niemalże cała nasza cywi­li­za­cja zostaje zgła­dzona w wyniku wojny nukle­ar­nej. Po 10 tysią­cach lat, na gruzach starej cywi­li­za­cji zaczyna odradzać się nowa i pewnego dnia ich arche­olo­go­wie odnaj­dują jeden z naszych kom­pu­te­rów, który zachował się w jakimś pod­ziem­nym, solidnym schronie. Badacze biorą na warsztat ów urzą­dze­nie i w jego zasobach odnaj­dują nie­po­zorny program. Po wni­kliw­szej wiwi­sek­cji dochodzą do wniosku, iż jest to kalen­darz. Jednak ów kalen­darz został ułożony jedynie na 11 tysięcy lat wprzód, ponieważ, naj­zwy­czaj­niej w życiu, nie było prak­tycz­nego celu ukła­da­nia dłuż­szego kalen­da­rza.

    Czy w takiej sytuacji ich arche­olo­go­wie, czy raczej osobniki znaj­du­jące się na mar­gi­ne­sie tej nauki, zin­ter­pre­to­wa­liby ten fakt w taki sposób, że “sta­ro­żytni prze­wi­dują koniec świata za tysiąc lat”?

    Wydaje mi się, że to nie Majowie prze­wi­dzieli koniec świata. Tylko był to przykład zro­bie­nia sensacji w miejscu, gdzie mamy do czy­nie­nia ze sprawą try­wialną.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      Pewnie, że tak. Akurat ostatnia farsa wynikała z nad­in­ter­pre­ta­cji i naszej głupoty. Ale nie zmienia to faktu, że jeden Zenek z drugim był gotów uwierzyć w coś, bo “wyli­czyli” to mądrzy ludzie kilka wieków temu. To oznacza, że z jakiegoś powodu owi Majowie dzier­żyli wiedzę na jaką nas malucz­kich dzisiaj nie stać. 

      Mery­to­rycz­nie w pełni się zgadzam.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/04636188609685735535 Jan Kotlarz

    Był taki wiek XIX gdy już wszystko było wiadomo. Fizyka była domknięta. Tylko jakiś kretyn bawił się dru­ci­kami z elek­trycz­no­ścią zamiast budować wielkie maszyny parowe. I potem żywioł roz­go­rzał na nowo i do dzisiaj zmagamy się z zagad­kami świata, egzy­sten­cji. Jeśli teoria ewolucja jest praw­dziwa, to jednak z psa i małpy staliśmy się ludźmi. A przecież wciąż ewo­lu­ujemy. Świa­do­mość śmierci i końca została już przez naszą cywi­li­za­cję “prze­ro­biona”. Całe chrze­ści­jań­stwo czy judaizm o tym mówią. Ta świa­do­mość nie musi nas ogra­ni­czać. Pozwala delek­to­wać się Wszech­świa­tem. Smakować jego uroki. Odciąć się od gonitwy za bycia wszech­wie­dzą­cymi bogami, nad­lidźmi czy jak to zwał.
    Prze­mi­jamy, błądzimy. Ale już teraz podej­rze­wamy, że przecież istnieją inne wszech­światy. Jesteśmy za mali by o tym jeszcze myśleć. Sam zdaję sobie sprawę, że to nie są tematy na moją głupią głowę. Co nie prze­szka­dza mi myśleć o tym ciesząc się na przy­szłość.. Głowa do góry! Gdyby nie upór w rzeczach na pozór nie­war­tych uporu — nie byłoby nawet tej szcząt­ko­wej wiedzy, którą dzisiaj posia­damy.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/06351825249437333276 on

    Całkiem ciekawy artykuł, przy­jem­nie się to wszystko czytało. Chociaż trzeba przyznać, ze wszystko to, co zostało tu zawarte jest raczej oczy­wi­sto­ścią. To pewne, że nasza Ziemia kiedyś prze­sta­nie się nadawać do zamiesz­ka­nia i równie pewne jest, że w skali kosmosu ludzkość nie znaczy naj­praw­do­po­dob­niej zupełnie nic. No chyba, że jakimś cudem (choć to raczej nie­wy­obra­żalne) jesteśmy w kosmosie “sami”, wtedy ludzkość byłaby ciekawym ewe­ne­men­tem :p a że więk­szość ludzi to idioci… no cóż wystar­czy się rozej­rzeć, albo włączyć tv i reflek­sja nasuwa się sama 😉 tak czy inaczej, gra­tu­luję pomysłu i pozdra­wiam! 🙂

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.rowerowe-porady.pl/ Łukasz

    “Instynkt życia prze­szka­dza nam poczuć jego nie­ist­nie­nie.” Kon­stan­ti­nos Tsatsos

    Tak już jest ten świat skon­stru­owany, że idiotów na nim nie bra­ko­wało, nie brakuje i nie będzie brakować.

    Mnie nie­zmien­nie bawi tekst, który spotykam czasami na blogach, że “pro­mo­wane są jakieś banalne blogi o niczym, a o tych naj­lep­szych, naj­bar­dziej war­to­ścio­wych mało kto wie”. Tylko nie pomyśli jeden z drugim, że wystar­czy ruszyć trochę mózgow­nicą, poszpe­rać trochę samemu w Google i samemu znaleźć te dobre blogi. Takie jak Twój 🙂

    Inny przykład debi­li­zmu. Komen­ta­rze pod arty­ku­łami o zara­bia­ją­cych blo­ge­rach. “Boże, to ja zapierd… 12 godzin dziennie za 1500 złotych, a te szm… dostają kil­ka­na­ście tysięcy złotych za poka­zy­wa­nie ciuszków na blogu”.

    I też mnie to nie­zmien­nie bawi, bo przecież nikt nie zabrania nikomu pro­wa­dzić bloga. To nie jest zamknięta kasta i z łatwo­ścią można dołączyć. Z tym, że jak się już zacznie pro­wa­dzić bloga, to się okaże, że to nie takie hop-siup. Że potrzeba na to dużo czasu, dużo serca trzeba włożyć i gene­ral­nie dojście do czegoś trwa dość długo.

    Ale idioci oczy­wi­ście tego nie widzą i im się też należy…

    Ech, na prze­my­śle­nia mi się zebrało 😉

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    W sporej części się zgadzam — z jednym wyjąt­kiem — a pod­kre­ślam tutaj swoje racjo­nalne i “agno­styczne” podej­ście do życia — z tymi sta­ro­żyt­nymi pry­mi­tyw­nymi cywi­li­za­cjami to lekka przesada. Bez spornym jest, że aktualni naukowcy głowią się nt kon­struk­cji powsta­łych w zamierz­chłej prze­szło­ści, ich celo­wo­ści oraz poło­że­nia względem gwiazd itp. Nie mam zamiaru tworzyć teorii spi­sko­wych itp. ale autor w jednym przy­padku odrzuca część teorii a bazuje na tych aktu­al­nych, które żadnego wyja­śnie­nia nie dają.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/04714762321951908838 PAK

      Cywi­li­za­cje były ‘pry­mi­tywne’ — jeśli nie wierzysz, to sprawdź, jak Egip­cja­nie roz­wią­zy­wali równania mate­ma­tyczne, albo z jaką dokład­no­ścią znali liczbę pi.
      Z ‘pry­mi­tyw­no­ścią’ trzeba oczy­wi­ście uważać, bo ówcześni ludzie byli mniej więcej tak inte­li­gentni, jak dzi­siejsi. Nie chodzi więc o pry­mi­ty­wizm indy­wi­du­alny, ale niejako ‘zbiorowy’. Zwy­czaj­nie, niewiele wytwo­rzo­nej jeszcze wiedzy (i kultury), którą można wyko­rzy­stać.
      Co do budowli — podpisze się pod słowami Gospo­da­rza — każdą sta­ro­żytną budowlę da się dzisiaj zbudować (przy odpo­wied­nio wysokich kosztach). W drugą stronę to nie działa. A że badacze się zasta­na­wiają? Cóż, bardzo trudno ocenić sens budowli, nie posia­da­jąc odpo­wied­niej wiedzy (=dość pre­cy­zyj­nej) o danej kulturze. Postaw się w roli arche­ologa, który odkopuje resztki PKiN w War­sza­wie, za tysiąc lat, znając jedno-dwa wyda­rze­nia z dziejów Polski na stulecie.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Nie­sa­mo­wite. Taki zlepek pseu­do­wie­dzy i oczy­wi­sto­ści a tu taki poklask w komen­ta­rzach. To dosko­nale potwier­dza Twoje drugie twier­dze­nie. Więk­szość ludzi to idioci.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ano­ny­mous

      Są dwa rodzaje krytyki: kon­struk­tywna i bez­u­ży­teczna. Kon­struk­tywna to tylko ta mery­to­ryczna. Bez­u­ży­teczna to krytyka tylko po to, by kogoś kopnąć. W drugim przy­padku po co się odzywać, skoro nie wysuwa się żadnych mery­to­rycz­nych stwier­dzeń?
      Takim językiem posłu­guje się polityka, przez co kom­plet­nie nie da się prze­pro­wa­dzić tam żadnego dialogu.
      Takim językiem nie posłu­guje się nauka, ponieważ z zasady musi przed­sta­wiać kon­struk­tywne wnioski.
      Baczmy na to, co mówimy, by nie okazało się przy­pad­kiem, że wycho­dzimy z hipo­kry­zją 🙂

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Teza 1:
    Od czego mamy ewolucję? 😉
    Odnosząc się do chwili obecnej to prawda, jesteśmy za głupi, by zro­zu­mieć rze­czy­wi­stość. Pewnie za głupi na zro­zu­mie­nie jej będziemy zawsze, ale podej­mo­wa­nie wyzwań inte­lek­tu­al­nych przesuwa też granicę tego, co jesteśmy w stanie zrobić. Ponadto rachunek praw­do­po­do­bień­stwa twierdzi, iż sadzając małpę przed maszyną do pisania, po pewnym czasie stworzy poemat. Praw­do­po­do­bień­stwo tego jest skrajnie małe, ale odpo­wied­nia ilość prób czyni “cuda” 🙂

    Teza 3:
    W ogólnym ujęciu prawda. Wszech­świat jest nie­przy­ja­zny i zabójczy. Z innym stwier­dze­niem muszę się nie zgodzić. Pewien człowiek powie­dział kiedyś: “Nigdy nie spotkamy we wszech­świe­cie małych, nie­bie­skich ludzików. Nie dlatego, że są małe i nie­bie­skie, ale dlatego, że nie będą to ludziki.“
    Ogromne gro osób patrzy na życie poprzez pryzmat życia na Ziemi. Na tym opartym na węglu, które już samo w sobie potrafi być tak róż­no­rodne. Nie mówiąc już o poten­cjal­nie życio­daj­nym krzemie. Skąd wiemy, że życie w skrajnie wysokich tem­pe­ra­tu­rach nie może istnieć? Skąd wiemy, że nie może istnieć życie nie wyma­ga­jące wody? Tylko i wyłącz­nie przez pryzmat życia ziem­skiego, które jest niczym w skali kosmosu. Nie wiadomo czy w prze­strzeni nie istnieje życie tak odmienne, że będziemy musieli rede­fi­nio­wać to pojęcie.

    Teza 4:
    Cywi­li­za­cja typu 1 w skali Kar­dy­szewa wymaga, by ludzkość kon­tro­lo­wała zasoby ener­ge­tyczne Ziemi. To oddala zagładę Ziemi. Jeśli nasza cywi­li­za­cja się postara (i przeżyje nie wybi­ja­jąc się sama), to będzie potra­fiła ocalić planetę przed super­wul­ka­nami, roz­bły­skami, epokami lodow­co­wymi i kosmicz­nymi zde­rze­niami, a nawet śmiercią Słońca. Tylko o zagro­że­niach trzeba myśleć z wyprze­dze­niem.

    Teza 5:
    Wielki kolaps nam nie grozi, co udo­wod­niono na kilka sposobów już pewien czas temu. Niemniej nie­ustanne roz­sze­rza­nie się jest już faktem. Zimna śmierć Wszech­świata. Niemniej być może udałoby się prze­nieść do wszech­świata rów­no­le­głego, jeśli takie istnieją. Obecnie to science fiction, ale to przecież sf często kieruje kie­run­kiem rozwoju cywi­li­za­cji 🙂

    Teza 6:
    Dawne cywi­li­za­cje były pry­mi­tywno-zaawan­so­wane. Nawet jak na nas. Wszelkie wróżby, prze­po­wied­nie czy inne durnoty można włożyć właśnie w program wróżbity Macieja, bo nawet już nie do bajek. Bajki potrafią być mądrzej­sze.
    Niemniej cho­ciażby ich archi­tek­tura jest zaska­ku­jąca, usta­wie­nie monu­men­tal­nych budowli z dokład­no­ścią do stopni lub ich ułamków względem zjawisk astro­no­micz­nych. Kamienie rzymskie nie miały idealnie pro­sto­pa­dłych krawędzi, ale za to potra­fiły przy­le­gać lepiej niż nasze “pro­sto­pa­dłe” wytwory.

    Teza 7:
    Nasz gatunek jest nic nie znaczący dla Wszech­świata. Racja. Niedawno jednak był nie­zna­czący dla Ziemi. Nie twierdzę, że ludzie staną się znaczący dla Wszech­świata, ale myślę, że przy odpo­wied­nio długim życiu cywi­li­za­cyj­nym dali­by­śmy radę stać się zna­czą­cymi dla Drogi Mlecznej 🙂
    Ponadto Pto­le­me­usz wysu­wa­jąc geo­cen­tryczną teorię nie mylił się. Tak, geo­cen­tryzm jest poprawną myślą. Helio­cen­tryzm również.
    Gdzie jest środek wszech­świata? Otóż nigdzie. Wszech­świat nie ma środka. Pto­le­me­uszow­ski model był praw­dziwy, ale pro­ble­ma­tyczny i nie­wy­godny, ponieważ łatwiej było opisać zjawiska podług helio­cen­try­zmu. W inter­ne­cie można dorwać ruchy planet Układu Sło­necz­nego względem Ziemi. Są to skom­pli­ko­wane tra­jek­to­rie, ale PRAWDZIWE. Wszystko zależy od punktu, z którego się spojrzy 🙂

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      1. Powiem więcej. Naszą siłą jest nie tyle ewolucja bio­lo­giczna, co samo­ulep­sza­nie i wspo­ma­ga­nie przez zaawan­so­waną maszy­ne­rię. Ile byli­by­śmy w stanie zbadać bez kom­pu­te­rów? Setki procesów, których nie mamy szansy bez­po­śred­nio obser­wo­wać, opi­sa­li­śmy dzięki skom­pli­ko­wa­nym, wir­tu­al­nym modelom.

      3. Teza była rze­czy­wi­ście wymie­rzona głównie w życie oparte na węglu i wodzie. Trudno jednak dywa­go­wać na temat innych jego form, o których obecnie nie mamy pojęcia (jeśli w ogóle takie istnieją).

      4. Zgadzam się z tym pozy­tyw­nym nasta­wie­niem, o ile zmienimy naszą men­tal­ność. Mówi się, że wulkan Yel­lo­stone może eks­plo­do­wać dosłow­nie zaraz; groźne pla­ne­to­idy wyska­kują znikąd. Jak napi­sa­łem: możemy nie zdążyć z orga­ni­za­cją ochrony.

      5. Praw­do­po­dob­nie tak. O pracach ekipy Per­l­mut­tera już kilka razy pisałem na łamach bloga.

      7. Trochę pomie­sza­łeś. Każdy obser­wa­tor we wszech­świe­cie uważa, że jest w środku, ponieważ widzi, że to od niego oddalają się odległe galak­tyki. Oznacza to zarówno, że każdy stanowi centrum jak i, że nie stanowi go nikt. Geo­cen­tryzm jaki zdo­mi­no­wał filo­zo­fię poprzed­nich epok to jednak zupełnie inna para kaloszy. Ziemia miała być pod każdym względem, również fizycz­nym, jedynym, wyjąt­ko­wym i abso­lut­nym centrum uni­wer­sum. I oczy­wi­ście takie sta­no­wi­sko miałem na myśli. =)

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ano­ny­mous

      7. ” W nie­skoń­czo­no­ści każdy punkt jest środkiem” Jak pisał Georges Poulet

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/12899737108344784491 Marcin Milewski

    Z racji że autor zaczyna mylić “Ano­ni­mo­wych”, postaram się pod­pi­sy­wać. To ja jestem autorem więk­szo­ści komen­ta­rzy pod wpisem “Czy ziemia ma tylko 6000 lat”. Mam nadzieję ze dzięki temu uda się zapobiec nie­po­ro­zu­mień.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    1. “That’s a point!”, że tak pozwolę sobie stwier­dzić 🙂
    Przez ogrom czasu kluczową rolę obej­mo­wała ewolucja, ale teraz i z upływem czasu rola “auto­ewo­lu­cji” będzie rosła prze­no­sząc nas w cyber­punk.

    3. Jest mało praw­do­po­dob­nym, że takowe nie istnieje. W końcu w nie­skoń­czo­nym (w pewnym sensie) Wszech­świe­cie nawet nie­praw­do­po­dobne zjawiska się zdarzają przy zacho­dzą­cej ilości prób. Jest to fizycz­nie możliwe, więc nie możemy zakładać, iż się nie zdarza na pod­sta­wie tego, że nic o tym nie wiemy. Wszech­świat jest tak ogromny, iż możemy nigdy się nie dowie­dzieć 🙂

    4. Prawda, trzeba się tym zająć jak naj­szyb­ciej. Obecnie jednak nie jesteśmy w stanie powstrzy­mać Yel­low­stone, ale sły­sza­łem jakiś czas temu uspo­ka­ja­jące infor­ma­cje. Co prawda wybuchał bodajże dwa czy trzy razy co około 600 lat, zaś teraz minęło ponad 600. Geolodzy jednak byli scep­tyczni w kwestii jego erupcji w naj­bliż­szym czasie. Niemniej mimo wszystko mam umiar­ko­waną wiedzę w tym temacie, więc zdradzam jedynie to, co usły­sza­łem 🙂
    Wydaje mi się, że również ludzie zaczy­nają się budzić i opra­co­wy­wać stra­te­gię obrony przed pla­ne­to­idami oraz kometami. Mam jednak nadzieję, że nie zostaną wpro­wa­dzone w życie pomysły roz­sa­dza­nia zagrożeń, jak to zapro­po­no­wał rosyjski miliar­der.

    7. Może źle sfor­mu­ło­wa­łem moje myśli, bo o to mi chodziło 🙂
    Nie­słusz­nie napi­sa­łem o geo­cen­try­zmie, bo to może być fak­tycz­nie odebrane jako całość.
    Od samego początku powi­nie­nem posłu­gi­wać się terminem “model Pto­le­me­uszow­ski”, który jed­no­znacz­nie wskazuje na sam układ, w którym nie liczy się nic innego niż sam układ, żadnych teorii do tego 🙂

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Dosyć płytkie roz­wa­ża­nia. Co zna­czyłby cały ten wszech­świat, gdyby człowiek na tej małej kropce nie mógłby powie­dzieć o nim, że istnieje — i to jest bardziej zasta­na­wia­jące. No słabo, słabo. A propos, wszech­świata “danego” — czy świat (życie) jest pre­zen­tem czy może raczej zadaniem. To chyba normalne, że istnieją tu trud i cier­pie­nie. Nad czym tu się dziwić. Może trzeba bardziej pomyśleć o wszech­świe­cie jako pewnej kon­cep­cji, zamiast żalić się, że nie pasuje on do naszych ocze­ki­wań. Gene­ral­nie słabo.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      Muszę to w końcu napisać i kieruję tę odpo­wiedź do wszyst­kich wspo­mi­na­ją­cych o płyt­ko­ści.
      Uważacie wpis za ogólny i nie zgłę­bia­jący tematu? Bardzo dobrze, tak macie właśnie uważać! Ten tekst co najwyżej sys­te­ma­ty­zuje i gene­ra­li­zuje kwestie poru­szane w znacznie dorod­niej­szych wpisach (które, o dziwo nie cieszą się popu­lar­no­ścią). Teraz liczę na wasze opinie i dyskusje gdy tylko trafi się jakiś “ambit­niej­szy” artykuł.

      Chociaż doświad­cze­nie mi mówi, że liczba chętnych do komen­to­wa­nia szybko stop­nieje. =)

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Nie­ko­niecz­nie. Chętnie prze­czy­tam, co napi­szesz. Gene­ral­nie nie zrażaj się. Widać, że poszu­ku­jesz odpo­wie­dzi. Chodzi o to, że z kon­struk­cji wszech­świata wynika o wiele więcej, niż wyda­wa­łoby się na pierwszy rzut oka, a filo­zo­ficzne aspekty astro­no­mii zeń wyni­ka­jące nie mogą być roz­pa­try­wane w ode­rwa­niu od Czło­wieka i nie chodzi mi tu li tylko o czło­wieka jako zwierzę homo sapiens, ale o Czło­wieka jako istotę rozumną.

    MK

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      Siedzę w temacie i piszę od ładnych paru lat, więc o zrażaniu mowy nie ma. To raczej zwró­ce­nie uwagi, zwłasz­cza nowych czy­tel­ni­ków, że na blogu znajdą dzie­siątki bogat­szych i pod­par­tych kon­kretną lite­ra­turą arty­ku­łów. Ale sami muszą zagłębić się bardziej i zajrzeć tam, gdzie prze­ciętny lin­ku­jący inter­nauta nie dał rady.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/11172258419337012961 Tomasz

    Co do kalen­da­rza Majów, to z tego co czytałem, ta data ozna­czała koniec czwar­tego bodaj stadium w życiu naszej gwiazdy. Oczy­wi­ście nie chodzi tu o prze­bie­gu­no­wa­nie, bo odkąd mówi się o prze­bie­gu­no­wa­niu Ziemii, to zdążyło stać się już ponad 4 razy ;p. Dlatego uważam, że cywi­li­za­cje tamtych czasów posia­dały mądrość…
    Załóżmy, że wybuch­nie wojna atomowa, po której mniej­szość ludz­ko­ści przeżyje… Sta­ty­stycz­nie więk­szość to idioci, więc zapewne ta pro­por­cja zosta­łaby zacho­wana. Nasza tech­no­lo­gia zostanie zapo­mniana i po milenium kolejna cywi­li­za­cja zacznie roz­kwi­tać i… mamy błędne koło :).

    Do tej pory nie jesteśmy w stanie wytłu­ma­czyć jak zbu­do­wano piramidy (skąd wzięto surowiec) i dlaczego Sfinks jest duuużo starszy niż piramidy :). Do tego przecież kształt piramid emituje pole elek­tro­ma­gne­tyczne (piramida kwarcowa), a tablice sume­ryj­skie opisują planety, które musie­li­śmy na nowo odkryć + kilka innych ciał nie­bie­skich (słynne NIbiru… do tej pory nie wiadomo co to jest ;p).

    Co do końca wszech­świata… kwan­tówka mówi, że to możliwe, ale nie ma co płakać, bo jest multum wszech­świa­tów (mul­ti­verse)… i praw­do­po­dob­nie jest coś ponad tym (zgodnie z teorią strun, ciągnie się to do 10-tego wymiaru).

    Jako, że jestem śpiący to mogłem coś pomie­szać, więc z góry prze­pra­szam.

    Pozdra­wiam.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Karol

      A ja się tam właśnie zgadzam z autorem. Kto nie ma pojęcia o tym jak zostały zbu­do­wane piramidy? Inte­re­su­jesz się tematem i czytałeś książki doty­czące piramid? Można powie­dzieć co najwyżej, że naukowcy nie są pewni jak Egip­cja­nie osią­gnęli to co osią­gnęli, ale praw­do­po­dob­nych teorii jest co najmniej kilka.

      Majowie i sstadium życia gwiazdy… A skąd w ogóle pomysł że Indianin w prze­pa­sce bio­dro­wej posiadał wiedzę o tym czym jest gwiazda i jak działa? To tylko nasze mnie­ma­nia i pra­gnie­nia, którym słusznie sprze­ci­wia się tekst.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/05410543258502527548 AndyPSV
  • Freezer

    Dla tych, którzy uważają mój poprzedni komen­tarz za bez­u­ży­teczny i nie­kon­struk­tywny.
    Jak dys­ku­to­wać z kimś kto uważa, że sta­ro­żytne cywi­li­za­cje były pry­mi­tywne. Dla swoich współ­cze­snych, jakieś 2–5 tyś lat temu, były one szczytem rozwoju jedynie z dzi­siej­szego punktu widzenia są one pry­mi­tywne. Tak jak nasza cywi­li­za­cja bedzie pry­mi­tywna dla tych co nastaną po nas. Za jakieś 5 tyś lat będą się dziwić jak do pro­duk­cji energii potrze­bo­wa­li­śmy spalać obumarłe rośliny i zwie­rzęta…

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      Trochę nie rozumiem Twojego komen­ta­rza.
      Wszakże nie napi­sa­łeś ni mniej, ni więcej niż ja.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Wpis zupełnie jakbym czytał “Fakty”,ale widocz­nie tego potrze­bują czytelnicy.Nie podzie­lam zachwy­tów -wrecz prze­ciw­nie.….

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Wow, ile masz już wyświe­tleń tego wpisu? Patrząc po komen­ta­rzach, i danych z wykopu sprzed dwóch dni (50 tysięcy wtedy), to do 100 tysięcy pewnie dobiłeś?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Więk­szych bzdur nie czytałem, kolejne aro­ganc­kie i ordy­narne tekściwo z “mun­dru­ściami łobia­wio­nymi” mądralka z prze­ro­stem ego, bredzisz jak nawie­dzony scjen­to­log a może należysz do nju­ej­dźow­ców, bym się nie zdziwił. Tak więc przyjmij kon­struk­tywną krytykę i nie pisz więcej bo to niczemu nie służy, idź sobie pograj w śred­niego i głu­pa­wego bajo­szoka a nie szukasz głup­szych od siebie, cya! I pokory więcej życzę!

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Kronos

      Lol. I taki bucek jeszcze pisze o pokorze i “kon­struk­tyw­nej” krytyce 🙂

      Tekst nie wpadł w moje gusta, ale jak zwykle dobrze się czyta. No i co by nie mówić, przed­sta­wia szczerą prawdę. Fak­tycz­nie trudną do zaak­cep­to­wa­nia co widać powyżej.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      Niemal mnie roz­gry­złeś. Moja sekta wymaga aby co najmniej raz w tygodniu publi­ko­wać here­tycki tekst lub wypić kubek kociej krwi. A że kotki lubię — sam rozu­miesz.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://buiosu.wordpress.com/ BioZ

    Nie rozumiem dlaczego któ­re­go­kol­wiek z tych 7 twier­dzeń nale­ża­łoby się bać. 🙂
    Można się co najwyżej z jakimś nie zgadzać. Dla mnie na przykład ostatnie jest para­dok­sal­nie bardzo dys­ku­syjne. Dostrze­gam nutę scjen­ty­zmu, a zależnie od tego od jakiej strony spojrzeć na “gatunek ludzki” może być prawdą lub nie, że ten nic nie znaczy.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Ale o h.j tu chodzi. Jest zajawka tematu i zero roz­wi­nię­cia. Koleś się trochę pona­bi­jał z majów, przed­sta­wił, że wszech­świat się skończy a im dalej od nas to nie ma warunków na życie. Przed­sta­wia, że 99% planet się nie nadaje na życie ale nawet się nie zasta­no­wił ile miliar­dów planet jeszcze jest w tym 1% które wg niego się nadają.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ano­ny­mous

      Ale pomy­śla­łeś o tym co w ogóle napi­sa­łeś? Co z tego, że w tym jednym pro­cen­cie może być milion zdatnych planet skoro przypada na nie sto milionów kom­plet­nie się nie nada­ją­cych? A to i tak opty­mi­styczne szacunki, napi­sał­bym raczej o 99,99%. Tak twier­dze­nie o nie­go­ścin­no­ści wszech­świata jest całkiem zasadne.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/14538448880214247347 paw bar

    Teoria ‚którą się forsuje od ponad stu lat. Mate­ria­lizm próbuje wmawiać ludziom że są g… warci. Teoria ewolucji i teoria Wiel­kiego Wybuchu nigdy nie zostały w żaden naj­mniej­szy naukowy sposób udo­wod­nione. Ludzie są prze­ko­nani że ewolucja to fakt, podczas gdy nie tylko nie ma na nią dowodów, ale wszyst­kie naj­now­sze odkrycia przeczą jej praw­dzi­wo­ści. Starczy trochę poszukać i pomyśleć żeby się prze­ko­nać że to idiotyzm.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Bronek20

      Wow. No jeżeli ci oba­la­jący stosują podobną argu­men­ta­cję do twojej to rze­czy­wi­ście strach się bać :). Pomyśl i pogrzeb więcej a przy swoich prze­ko­na­niach niedługo nam napi­szesz że teoria względ­no­ści to idiotyzm. “Wystar­czy pomyśleć” :).

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/14538448880214247347 paw bar

    Do tej pory religie były głównymi narze­dziami do prania mózgów. Teraz pałeczkę przejeła main­stre­amowa nauka. Pousta­lała sobie dogmaty bez żadnych dowodów i dalej ciągnie na two­rze­niu teorii w oparciu o te nie­udo­wod­nione prawa. Kto się temu sprze­ci­wia( a wielu naukow­ców to robi ) wylatuje z roboty. Darwin, Einstein, Hawking czy Dawkins to ludzie, którzy niczego kon­struk­tyw­nego nie wymy­ślili a stali się ikonami współ­cze­snej nauki. Po prostu mieli teorie, które dobrze wpi­sy­wały się w kierunek obecnej pro­pa­gandy czyli mate­ria­li­zmu. Nato­miast człowiek, który prak­tycz­nie wymyślił XXI wiek jest nagmin­nie igno­ro­wany-mówię o Nikoli Tesli. Nie wiem czy moje wywody mają jakiś sens, gdy ktoś jest już zapal­czy­wym wyznawcą nowej religii czyli mate­ria­li­stycz­nej main­stre­amo­wej nauki.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Bronek20

      Tak jest, czyli jednak Einstein też nas okła­my­wał. E mc2 nie działa, ogólna teoria względ­no­ści leży a nobla dostał za wyssane z palca bania­luki. Nie tak było? 😉

      Piszesz o ludziach którzy co by nie mówić są pro­fe­so­rami na wybit­nych uczel­niach, są obser­wo­wani przez cały naukowy świat a ich prace wer­to­wane i spraw­dzane. No ale po co nam eks­pe­ry­menty i obser­wa­cje skoro mamy internet 🙂

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ano­ny­mous

      Tak, tak. Dokład­nie tak… http://9gag.com/gag/7093270

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/14538448880214247347 paw bar

    Podaj jeden dowód na ewolucję i proszę nie mów mi że rozu­miesz teorię względ­no­ści-sam Einstein w nią wątpił.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/14538448880214247347 paw bar

    Założę się że dla więk­szo­ści ludzi nego­wa­nie teorii ewolucji to jak nego­wa­nie ist­nie­nia Pałacu Kultury. Radzę nie wierzyć we wszystko co nam jest wpajane a spraw­dzić samemu. Gdyby teoria ewolucji była praw­dziwa miałaby sens i byłoby dosłow­nie milliony dowodów na nią, ale jak do tej pory nie ma ani jednego. Chcecie mnie trak­to­wać jak oszołoma — proszę bardzo. Nie jestem tez reli­gijny.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      Niestety muszę zain­ter­we­nio­wać i prosić o kulturę (obie strony).
      Co do samego tematu dyskusji, to mam déjà vu. Kilka tygodni temu jakaś osoba publi­ko­wała posty o bliź­nia­czej treści, ale pocią­gnięta za język nie mogła niczego zwe­ry­fi­ko­wać (np. bardzo ładnie prze­krę­cał tezy zawarte nawet w jego własnych linkach). 

      Chciałem jednak prosić o jedno: nie odzy­wajmy się jeśli nie pra­gniemy dyskusji. Np. w książce “Naj­wspa­nial­sze wido­wi­sko świata” znajduje się dokład­nie 530 stron dowodów ewolucji (wraz z foto­gra­fiami i licznymi przy­pi­sami. Na temat wiel­kiego wybuchu mogę polecić dzie­siątki pozycji autorów różnej klasy i naro­do­wo­ści. Sam również chętnie podej­mo­wa­łem ten temat i mogę o nim poroz­ma­wiać np. tu: http://www.kwantowo.pl/2012/10/bya-sobie-osobliwosc.html Ale nie widzę sensu wsta­wia­nia komen­ta­rzy “na to nie ma dowodów, a nawet jak mnie do nich ode­śle­cie to stwier­dzę, że są fałszywe”. I uczciwie uprze­dzam, kolejny pozba­wiony treści komen­tarz po prostu wyrzucę.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/14538448880214247347 paw bar

    Proszę mnie nie odsyłać tylko podać dowód. Czytałem książkę Dawkinsa i jest tam sporo dowodów na natu­ralną selekcję i ani jednego na ewolucję.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Bronek20

      Dobra metoda. Przyjdź na jakąś stronę o fizyce, tekst zupełnie nie­zwią­zany z biologią i zacznij pytac… żądać dowodów. Bo jak nie to co? To ja żądam, bo jesteś oczytany jak sam piszesz, żebyś napisał na jakiej pod­sta­wie obalasz ewolucję (skoro są ślady jak sam przy­zna­jesz na natu­ralną selekcję) i żądam obalenia relik­to­wego pro­mie­nio­wa­nia tła jako dowodu wiel­kiego wybuchu. Do dzieła!

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/14538448880214247347 paw bar

    Ja też mogę polecić lekturę Richarda Miltona The facts of life Shat­te­ring the myth of Dar­wi­nism albo Jona­thana Wellsa The icons of evo­lu­tion

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/14538448880214247347 paw bar
  • http://www.blogger.com/profile/14538448880214247347 paw bar

    Nie trzeba wszyst­kiemu wierzyć. Wg ewo­lu­cjo­ni­stów jasz­czurka powoli prze­sta­wała używać nóg aż jej się zmiej­szyły, zanikły i zaczęła się czołgać. Dla mnie jest to głupie. Podobnie z rybą która stała sie płazem. Wierzcie w co chcecie ja czytam z obu żródeł i wybieram to co ma sens. Ewolucja nie ma i nie ma na nią dowodów a natu­ralna selekcja nie jest procesem kre­atyw­nym to tylko selekcja.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Myślę, że jedną z bardziej przy­tła­cza­ją­cych myśli jest to, ze każdy z nas kiedyś umrze..

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://abrimaal.pro-e.pl/ Abri

    Kopia zapasowa Ziemi zlo­ka­li­zo­wana “w chmurze”, czyli poza Ziemią. Punkty przy­wra­ca­nia. W razie glo­bal­nej kata­strofy, jest bardzo praw­do­po­dobne, że jakaś część popu­la­cji przeżyje. Czy warto odbu­do­wy­wać daleki od dosko­na­ło­ści system, czy tworzyć od zera. Ile już takich etapów ludzkość ma za sobą?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/14538448880214247347 paw bar

    Rozumiem drogi Adamie że nie masz za wiele do powie­dze­nia w temacie ewolucja, ale nie martw się, bo nikt w tym temacie nie ma nic do powie­dze­nia. Mozesz mnie odesłać do ksiązki i powie­dzieć, ze tam jest dowód, ale to tylko znaczy, że niewiele zro­zu­mia­łes z tej książki albo autor zwy­czaj­nie używał dema­go­gii, żeby udo­wod­nić swoją tezę. Nie ma dowodu na ewolucję i nigdy nie było. Zapis kopalny i DNA to wielkie porażki dar­wi­ni­stów, a rzeczy które sie nie zgadzają można mnożyć, bo wła­ści­wie nic się nie zgadza w tej teorii.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      Praw­do­po­dob­nie mam do powie­dze­nia nie więcej niż Ty. Po co mam Ci przed­sta­wiać coś co dla Ciebie dowodem nie jest (bo nie)? Ty już swoje wiesz. Po drugie, nie widzę powodu do dyskusji o biologii pod tym wpisem (równie sen­sow­nie możesz pytać np. o ekonomię pół­noc­nej Afryki — czemu nie). 

      Podobnie, gdybyś chciał poroz­ma­wiać na temat wiel­kiego wybuchu, pro­sił­bym o zro­bie­nie tego pod jednym z doty­czą­cych go wpisów. Oczy­wi­ście po ich prze­czy­ta­niu, abyś następ­nie mógł auto­ry­ta­tyw­nie stwier­dzić “to nie są dowody, to bajki”. Samemu, rzecz jasna od siebie dodawać nic nie musisz — wystar­czy, że rzekłeś. Co prawda wpi­su­jesz się w pewien popu­larny w sieci schemat, ale kim jestem aby tego zabra­niać.

      I nie pisz proszę o “dema­go­gii” bo biolodzy w swoich pracach na czymś się opierają; czynią więc nieco więcej od prostego i wygod­nego nego­wa­nia znanego pobież­nie tematu. Mogę pozwalać na wiele, ale przy­cho­dze­nie z pozą “przy­szedł król i żąda dowodów” uważam za coś gorszego od naj­mar­niej­szego trol­lingu. Jak ktoś Ci zasu­ge­ro­wał, skoro sam zaczy­nasz to odnieś się np. do mikro­fa­lo­wego pro­mie­nio­wa­nia tła, przed­staw swoją antytezę, wyłóż argu­menty i dyskutuj do woli. Oczy­wi­ście z osobami, które będą tego chciały, a nie na żądanie. To tak nie działa.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Biolożka

      O chłopie… Ty mówisz komuś, że niewiele zro­zu­miał. Mogłabym z Tobą poroz­pra­wiać o trans­po­zy­cji DNA, o tym jak poszcze­gólne sekwen­cje się powta­rzają w cha­rak­te­ry­styczny sposób, o tym jak krew każdego stwo­rze­nia nosi “ślady” wody morskiej, o tym jak dwa lata temu zespół Hol­li­gera pro­wa­dzili badania nad syn­te­tycz­nym DNA i RNA… Nie widzę jednak moż­li­wo­ści, gdy na wszystko rzucasz nie­nau­ko­wymi, kre­acjo­ni­stycz­nymi haseł­kami. Zastanów się czy nie chcesz aby Ciebie zapytano o powyższe, nieco bardziej zaawan­so­wane kwestie.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/14538448880214247347 paw bar

    Mówisz o mikro­fa­lo­wym pro­mie­nio­wa­niu tła. To jest temat o którym nie mam pojęcia i zakładam sie że ten co o tym wspo­mniał też nie ma.W temacie ewolucji wiem dużo więcej. Twój artykuł zakłada, że ludzie sa idiotami i nie powinni zagłę­biać sie w naukę, tym­cza­sem teoria ewolucji jest tak absurdalna,że nie musisz być naukow­cem, żeby to stwier­dzić. Nie to jest jednak głównym powodem dla którego zde­cy­do­wa­łem się pisać pod tym arty­ku­łem. Wyzna­jesz teorie, które są wymie­rzone w prze­cięt­nego czło­wieka a stwo­rzone przez system cywi­li­za­cji zachod­niej. Gene­ral­nie jesteśmy bardziej roz­wi­nię­tymi małpami, które musza walczyć o prze­trwa­nie- prawo dzunglii sil­niej­szy wygrywa. Nasze życie nie ma sensu. Jesteśmy na jednej z wielu planet nie ma nic wyjąt­ko­wego w związku z nami. Na pewno jako zde­kla­ro­wany ateista nie wierzysz w ist­nie­nie duszy, tym­cza­sem jest to już szeroko i solidnie udo­ku­men­to­wany fakt.Niedostępny publicz­nie? Nie szeroko, ale mogę dać namiary dla ludzi o otwar­tych umysłach. Nie zaliczam do nich Ciebie, bo do tej pory miałes czas by zapoznać się z blogiem do którego dałem link. Tak, to nie miejsce na te dyskusje. Chciałem tylko wyrazić swoją pogardę dla naukowej pro­pa­gandy, którą roz­prze­strze­niasz zapewne bez świa­do­mo­ści że szko­dzisz popu­la­cji ludzkiej.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      Błąd na błędzie panie kolego. Po pierwsze znowu mam déjà vu — ostatni dys­ku­tant podobnie stwier­dził, że o mecha­nice kwan­to­wej roz­ma­wiać nie będzie bo jest zbyt skom­pli­ko­wana, ale już o geologii wręcz żąda dyskusji — wiedza z gim­na­zjum wg niego tu wystar­czy. Otóż nie, trochę pokory. Nowo­cze­sny ewo­lu­cjo­nizm to coś więcej niż Dar­wi­nizm, to poważne prace się­ga­jące skom­pli­ko­wa­nej genetyki.

      Po drugie, teorii nie wyznaję, co najwyżej mogę je przed­sta­wiać. Nie wiem czy są wymie­rzone — jeśli tak uważasz, to oznacza, że miałem rację twier­dząc, że “boimy się je zaak­cep­to­wać”. Zresztą podałem tu same fakty (a o ewolucji tu w ogóle nie wspo­mnia­łem).

      3. Sto­su­jesz cały czas tę samą stra­te­gię: piszesz o rze­ko­mych bzdurach, ale na 10 komen­ta­rzy w żadnym się doń nie odnio­słeś. De facto roz­ma­wiasz cały czas sam ze sobą, podając jakieś hipotezy a potem samemu odpo­wia­da­jąc.

      4. Nie jestem ateistą. Ale to najmniej istotne z Twoich fał­szy­wych domnie­mań.

      5. W jaki sposób popu­la­ry­zu­jąc fizykę i astro­no­mię szkodzi się “popu­la­cji ludzkiej” 🙂 Czyżby godnym dzia­ła­niem było skakanie po sieci negując w bzdurny sposób teorie o których się nie ma pojęcia (sam to przy­zna­łeś). Nie wspomnę już o wisience na torcie w postaci rze­ko­mych nie­pra­wi­dło­wo­ści OTW. Dla mnie to jest w istocie szko­dliwe, choć na szczę­ście więk­szość czy­tel­ni­ków szkołę średnią skoń­czyła.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/14538448880214247347 paw bar

    Biolożko jestem pewien ze totalnie wierzysz w te rzeczy i że zarzu­cisz mnie facho­wymi zwrotami w tej tematyce i wszyscy będą po Twojej stronie. Może wytłu­ma­czysz w jaki sposób orga­ni­zmy zyskują nowe infor­ma­cje gene­tyczne, bo nauka jak do tej pory tego nie robi. Przy­pad­kowe mutacje nie są wyja­śnie­niem ewolucji, gdyż jak do tej pory nie zauwa­żono pozy­tyw­nych mutacji. I powiedz mi jak orga­ni­zmy na prze­strzeni czasu mogły prze­kształ­cić wszyst­kie swoje układy, żeby móc żyć w nowym śro­do­wi­sku. Naprawdę będziesz mi rzucać takie stwier­dze­nia jak ślady wody morskiej czy Hol­lin­ger i DNA? Proszę o coś co każdy może zwe­ry­fi­ko­wać. Typu: jak do tej pory nie zna­le­ziono ska­mie­liny orga­ni­zmu pomiędzy gatun­kami. Proszę tylko o logikę nie o bzdury typu pseu­do­nau­ko­wym powszech­nie jednak uznane za naukowe. To co mówisz nie ma zna­cze­nia. Jeszcze raz : nauka nie jest tak skom­pli­ko­wana żeby prze­ciętny człowiek nie mógl jej zro­zu­mieć. Kre­acjo­ni­styczne hasełka proszę wskazać i udo­wod­nić ich błędność a nie rzucać ogólniki.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ano­ny­mous

      Już nie wytrzy­muje. Pana/ Pani komen­ta­rze są tak idio­tyczne, że twier­dze­nie że więk­szość ludzi jesk idiotami się sprawdza. Mam tylko jedno pytanie ile masz lat i na jakim jesteś etapie edu­ka­cyj­nym, bo o twoim poziomie rozwoju świadczą Pańskie powyższe wpisy. Odnośnie pro­mie­nio­wa­nia tła to możęsz zain­te­re­sowć się najpierw tematem CZYTAĆ i ana­li­zo­wać, ale z twoich postów wnio­skuje że twój “procesor” jakim jest twój mózg się popuł

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/14538448880214247347 paw bar

    Ja znowu mam déjà vu, bo ktoś tu wspomina o déjà vu. Co to za argument? Ktoś nie potrafił wytłu­ma­czyć swoich racji to reszta na pewno też jest w błędzie. Nie wspo­mnia­łeś o ewolucji w artykule — racja, ale poparleś ją pózniej i pewnie dalej będziesz popierał inaczej Twój cały świa­to­po­gląd się zawali. Nie neguję teorii Wiel­kiego Wybuchu bez­po­śred­nio, bo to jest dla mnie abs­trak­cja. Kiedy zane­gu­jesz teorię ewolucji TWW sama się zaneguje. Jeśli ewolucja nie miała miejsca TWW nie ma podstaw, dlatego nie obchodzi mnie ”nauka” skryta za tym. Obchodzi mnie tylko to co ma sens i sam mogę zro­zu­mieć.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      No to mamy problem. Bo nauka nie działa tak, że prawdą jest tylko to co akurat Ty możesz zro­zu­mieć, a odrzu­cisz to co Tobie per­so­nal­nie nie odpo­wiada lub jest za trudne. O biologii wiem sporo mniej niż o fizyce, ale akurat Twój powyższy zarzut “nie zaob­ser­wo­wano pozy­tyw­nych mutacji” mnie mocno dziwi. Przecież nie­przy­pad­kowo podstawą ewolucji jest natu­ralna selekcja. Mutacje mają być losowe, a o tym czy któraś jest “pozy­tywna” decyduje śro­do­wi­sko. Poza tym twier­dze­nie “nauka nie jest taka trudna…” to już prze­sadna igno­ran­cja. Każda dzie­dzina, a w tym na pewno biologia, ma bardzo roz­wi­nięte korzenie i komicz­nie wygląda kiedy człowiek znający ją powierz­chow­nie bierze się za obalanie tez badanych przez rzesze pro­fe­so­rów. Na przy­kła­dzie wiel­kiego wybuchu — jasne, że byli wśród nich i tacy, którzy ją odrzu­cali. Zasady są jednak takie, że dowód wyprze­dza chciej­stwo. I tak Fred Hoyle nie potrafił podważyć big bangu, a Einstein mecha­niki kwan­to­wej — a wierz mi, inte­lek­tu­al­nie byliby do tego zdolni.

      Tak więc, dla mnie masz niezły tupet. Przy­zna­jesz jakiemuś bio­lo­gowi, że nie jesteś w stanie poroz­ma­wiać z nim na poziomie, ale jednak uważasz, że jego nauka jest “prosta” i tyle ile wiesz wystar­czy aby podważać róż­no­ra­kie teorie. Jeżeli dys­ku­tant nie odpowie na Twoje żądanie — masz dowód przeciw ewolucji! Jeżeli zaś odpowie, odwo­łu­jąc się do wiedzy aka­de­mic­kiej — to bania­luki, też masz dowód prze­ciwko ewolucji! Spotykam się z tym setny raz, ale nadal nie mogę się nadziwić.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/14538448880214247347 paw bar

    Wytłu­ma­czę Ci czym jest natu­ralna selekcja. Jeśli na biegunie pół­noc­nym będziesz miał białe nie­dzwie­dzie i brązowe to te drugie wymrą lub prze­niosą się gdzie indziej. Brązowe nie­dzwie­dzice nie zaczną rodzić bialych młodych żeby prze­trwały o ile nie zapłodni je biały nie­dzwiedz. Zwie­rzęta nie nabywają nowych cech a oddzielne gatunki sie nie krzyżują. Kiedy mówię nie zaob­ser­wo­wano pozy­tyw­nych mutacji mam na myśli że nauka tego nie zaob­ser­wo­wała. Mówisz o natu­ral­nej selekcji i o tym że natura decyduje. Jeszcze raz: zakła­dasz że teoria ewolucji jest praw­dziwa i stąd Twoja argu­men­ta­cja. Zało­zy­łeś że jeden gatunek może prze­isto­czyć sie w drugi. Na jakiej pod­sta­wie? Nie ma podstaw- to zwykłe domnie­ma­nia. Genetyka nie wyjaśnia takich przemian, bo nigdy na świecie nie spotkano się z przy­pad­kiem posze­rze­nia infor­ma­cji gene­tycz­nej. Dlatego pies zawsze urodzi psa a kot kota. Jak sobie wyobra­żasz prze­two­rze­nie się jasz­czurki w węża albo hipo­po­tama w wie­lo­ryba? Użyj rozumu nie tego co Ci pro­gra­mują. Ja w tym własnie widzę naj­więk­sze nie­bez­pie­czeń­stwo — że ludzie prze­stają myśleć i bez­kry­tycz­nie przyj­muja nawet naj­wiek­sze bzdury. Mutacje to tylko czubek góry lodowej. Dałem link do bloga-po co mam sie pro­du­ko­wać.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Biolożka

      Pawie, nie pisz “wytłu­ma­czę”, jeśli sam czegoś nie poj­mu­jesz. Przykro mi ale dla osoby mającej stycz­ność z biologią widać jak na dłoni, że swoją wiedzę zaczerp­ną­łeś co najwyżej z kilku pseu­do­ar­ty­ku­łów. Kup sobie pod­ręcz­nik D. Futuymy i znaj­dziesz kon­kretne, choć nie zawsze proste, odpo­wie­dzi na swoje pytania. Dowiesz się też, że blog który zalin­ko­wa­łeś nie ma nic wspól­nego z obecnym stanem wiedzy i na oko z 2/3 podanych w nim tez jest sprzeczna z współ­cze­sną biologią.

      Co do mutacji pozy­tyw­nych — zapoznaj się ze świetnym eks­pe­ry­men­tem Len­skiego, prze­pro­wa­dzo­nym na bak­te­riach e.coli. W jego świetle, pisanie o braku dowodów czy obser­wa­cji jest absur­dalne.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/14538448880214247347 paw bar

    Absur­dalne (jeśli musimy już używać zwrotów oddzia­łu­ją­cych na emocje ) jest bez­re­flek­syjne powie­la­nie cudzych opinii. Nie wiem czy wiesz na czym ten eks­pe­ry­ment polegał. Wiem, że wyniki uznano jako sukces ewo­lu­cjo­ni­stów. Nie pierwszy raz — to samo było z eks­pe­ry­men­tem Millera-Ureya. Otóż bakterie e.coli nabyły zdolność meta­bo­li­zo­wa­nia cytry­nianu. Żeby tego dokonać musiały znisz­czyć parę genów odpo­wie­dzial­nych za meta­bo­lizm. Nastą­piło zubo­że­nie infor­ma­cji gene­tycz­nej a nie jej posze­rze­nie. Mutacje uznano za pozy­tywną bo umoż­li­wiła prze­trwa­nie. Sama bakteria wyszła gorsza z tego eks­pe­ry­mentu. Do tego bakterie posia­dały wszystko co potrzeba żeby przy­swa­jać cytry­nian. Musiały tylko dokonać mody­fi­ka­cji. Wniosek: Orga­ni­zmy mogą nabywać nowych zdol­no­ści żeby prze­trwać, ale zawsze wiąże się to z uciszeniem/zniszczeniem pewnych genów. Nigdy nie zaob­ser­wo­wano powsta­nia nowych. Jako,że znisz­czone geny się nie odna­wiają mamy raczej do czy­nie­nia z deewo­lu­cją niż na odwrót.

    Mam pełną świa­do­mość, że blog który pole­ci­łem nie ma nic wspól­nego z ofi­cjal­nym stanem wiedzy. Ma za to dużo wspól­nego z logiką i zdrowym roz­sąd­kiem. Jeśli prze­czy­ta­łaś artykuł lub może pare i do tej pory nie wycią­gnę­łaś żadnych wniosków to niestety do końca życia będziesz bez­kry­tycz­nie powta­rzała prawdy obja­wione prze­ka­zy­wane w możliwie naj­bar­dziej pokrętny sposób, po to żeby nikt się nie skapnął,że to nie ma sensu. Stąd wasze ciągłe odsy­ła­nie mnie do lektur, bo sami tego nie rozu­mie­cie i nie potra­fi­cie opisać własnymi słowami. Jestem w stanie odpo­wie­dzieć na każdy pseu­do­do­wód na ewolucje. Chcesz dys­ku­to­wać — proszę bardzo ale bez rzucania ogól­ni­ków i try­um­fo­wa­nia zaraz potem.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      Kolego, po używaniu sfor­mu­ło­wań typu “użyj rozumu, nie tego co Ci pro­gra­mują” — nie bądź hipo­krytą i nie zarzucaj komuś grania na emocjach.

      Niestety Twoje rozu­mo­wa­nie z mojego punktu widzenia logiczne wcale nie jest. Logika wymaga zro­zu­mie­nia, że przyroda działa ślepo i bez­względ­nie obiek­tyw­nie. Nie ma czegoś takiego jak pozy­tywna czy zła mutacja. Jest tylko taka, która uspraw­nia nasze byto­wa­nie w danym śro­do­wi­sku. Nie muszę pisać o tym, że utrata jakiegoś narządu lub zmniej­sze­nie orga­ni­zmu może być nie­zbędną i korzystną zmianą. Wystar­czy odwołać się do tzw. mega­fauny egzy­stu­ją­cej na Ziemi ledwie kil­ka­dzie­siąt tysięcy lat temu. Niemal wszyst­kie obecnie żyjące zwie­rzęta od tego czasu się pomniej­szyły — przy ocie­pla­ją­cym się klimacie, ogromne cielsko sta­no­wiło balast. Rzecz jasna tu też nie ma mowy o prostym “pomniej­sze­niu”, naj­czę­ściej towa­rzy­szyły mu rożne inne zmiany — uzę­bie­nia, sierści, kośćca itp. 

      Mam jeszcze jedną uwagę: dlaczego piszesz, że znasz tezy zawarte w książce o której pisałem wcze­śniej? Gdybyś ją czytał wie­dział­byś, że odpo­wiedź na Twój poprzedni post jest w niej zawarta i bardzo roz­wi­nięta.

      Są w niej również opisy wielu cie­ka­wych doświad­czeń i obser­wa­cji. Jak np. kazus jasz­czu­rek z pod Mrcaru. Naukowcy wzięli “na wycieczkę” kilka okazów i wypu­ścili na obcym tery­to­rium. Po 40 latach wrócili i okazało się, że popu­la­cja posia­dała m.in. węższe głowy i sil­niej­sze szczęki. Wpłynęła na to choćby zróż­ni­co­wana dieta w obu miej­scach.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/14538448880214247347 paw bar

    Cały czas mówisz o selekcji natu­ral­nej. Zwie­rzęta zmie­niają się z upływem czasu ale zawsze są to ogra­ni­czone zmiany, które polegają
    na utracie pewnych genów nie na ich zyski­wa­niu. Cała książka Dawkinsa jest właśnie o tym. Gdzie tu dowód na ewolucje? Jasz­czurka się zmieniła?
    A kto mówi że nie może sie zmienić. Pokaż mija­ki­jest dowód, że wyewo­lu­owała w węża, poza bez­sen­sow­nymi domniemaniami.Mówisz same ogólniki plus
    rzeczy dziwne typu że utrata narządu może być korzystną zmianą. Podaj jakiś przykład ze świata natury. Mi jedynie przy­cho­dzi na myśl taki z
    życia czło­wieka : Jak Ci wytną płuco z nowo­two­rem to nastąpi korzystna zmiana,bo prze­ży­jesz. Powiesz ze się czepiam szcze­gó­łów, ale wysła­wiaj sie proszę pre­cy­zyj­nie.
    Zarzu­casz mi brak logiki: Powiedz w ktorym miejscu się mylę. Mam wrażenie, że chcesz tu mieć ostatnie zdanie, bo jestes autorem artykułu
    i niedługo mnie pewnie zba­nu­jesz, ale uwierz mi nie ma niczego by obronić tę teorię.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      “Utrata genów”? Może tu pani Biolożka coś podpowie, ale nie wydaje mi się żeby to było takie proste: wyleciał gen — utra­ci­li­śmy narząd. Jak gdybyś nie wiedział, że nie­po­żą­dane z naszego punktu widzenia mutacje — jak zespół Downa — mogą wynikać z obec­no­ści dodat­ko­wego genu. Genotyp się po prostu zmienia, w różny sposób, nie tylko przez “usuwanie” jego frag­men­tów.

      Korzystna utrata narządu jest dziwna? Podobno lubisz odwo­ły­wać się do logiki, a w tym przy­padku niczego więcej nie trzeba. Samo ciało czło­wieka wypo­sa­żone jest w resztki nie­uży­wa­nych organów — kość guziczna, wyrostek, trzeci migdał — które potrafią bardziej szkodzić niż pomagać. W każdym razie dobór będzie brutalny dla osob­ni­ków dźwi­ga­ją­cych zbyt duży balast. 

      Brak logiki a zarazem zro­zu­mie­nia istoty doboru natu­ral­nego (już nawet nie ewolucji jako całości) wyka­za­łeś w sposób oczy­wi­sty pisząc o “pozy­tyw­nych” muta­cjach. Wszakże prze­sta­wie­nie bakterii e.coli o którym wspo­mnia­łeś było dla niej właśnie mutacją pozy­tywną.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Panie Adamie, czy wie Pan skąd pochodzi cytat:

    ” Od religii nie odciąga mnie naj­bar­dziej nauka, ate­istyczne filmiki na YouTube, czy cha­ry­zma­tyczny prof. Dawkins. W krąg ateistów naj­le­piej spychają czło­wieka co nie­któ­rzy… Katolicy! Szukając różnych debat i arty­ku­łów tema­tycz­nych w sieci człowiek mimo­cho­dem zerka na setki komen­ta­rzy wymie­nia­ją­cych się uwagami ewo­lu­cjo­ni­stów z kre­acjo­ni­stami. Czasami także nie­chcący wciągnie się do dyskusji… I to jest błąd.”

    Swoją drogą dla mnie połą­cze­nie nauki z Bogiem (nie religią), nie stanowi problemu.
    Uważam że wszyst­kie prawidła są stwo­rzone przez niego, od powsta­nia Helu zaraz po “Wielkim Wybuchu” (ktoś mógłby powie­dzieć że to mecha­nika kwantowa, ok ale kto ją stworzył?) po Stałe Fizyczne.
    Ktoś powie że owe stałe mogły by nie powstać w innych wszech­świa­tach, tak jak to ujęła pewna osoba: “To jest wielkie mar­no­traw­stwo prze­strze­nie” (Sic!)
    Ok, ale kim my jesteśmy by domnie­my­wać o wymia­rach boskich?

    Pozdra­wiam,
    Michał G.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      Gdzieś sły­sza­łem te słowa panie Michale. Z bólem serca nadal muszę się pod nimi podpisać.

      Gorąco kibicuję każdej idei godzącej wiarę z naukowym spoj­rze­niem na świat — np. nagroda Tem­ple­tona. Zresztą sam Kościół przyj­muje właśnie taką pozę: wielki wybuch czy ewolucja mogłyby być narzę­dziem w rękach Stwórcy. Jako agnostyk muszę dopusz­czać taką myśl. Problem zaczyna się gdy do głosu dochodzi kla­syczny kre­acjo­nizm — w żaden sposób nie do pogo­dze­nia z nauką.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/14538448880214247347 paw bar

    Utrata genu=utrata narządu? Skąd to wziąłeś? Z mojego postu? Jest zaraz nad Twoim, spójrz jeszcze raz.
    Dodat­kowy gen w przy­padku zespołu Downa. Mylisz gen z chro­mo­so­mem. Owszem chro­mo­som zawiera geny. W przy­padku
    zespołu Downa dodat­kowy chro­mo­som to kopia 21-szego, więc to nie jest posze­rzona infor­ma­cja gene­tyczna a defekt.
    Nawet jakby była to jest nie­ko­rzystna. Argument dla mnie, nie dla Ciebie. Gubisz się. Logika nie jest Twoja mocną stroną.
    Nie zarzucaj mi jej braku i nie zmuszaj mnie do rozmowy głupiej. Do poje­dynku na obelgi a nie na argu­menty mery­to­ryczne.
    Żaden narząd nie jest nam zbędny. To ewo­lu­cjo­ni­ści próbują despe­racko znależć jakieś dowody. Do kości ogonowej przy­wiera
    osiem mięśni, które znacznie uła­twiają kopu­la­cje. Nie­uży­wana? Ja Cię nie pytam o Twoje życie prywatne. Wyrostek robacz­kowy
    odpo­wiada za odpor­ność. Dokład­nie w przy­padku chorób którym towa­rzy­szą biegunki pozby­wamy sie dobrych bakterii z jelit.
    Wyrostek służy jako rezer­wuar poży­tecz­nych bakterii. Uwalnia je do jelit i pomaga szybciej przy­wró­cic zdrowie. Migdałki też mają
    funkcję ochronną. Chronią przed takimi cho­ro­bami jak: zapa­le­nie płuc, oskrzeli, ucha, krtani, zatok czy nieżyt nosa.
    Są one bardziej nie­zbędne w przy­padku małych dzieci. Twoim zdaniem bez­u­ży­teczne. Hmm może nie Twoim, zdaniem bandy oszo­ło­mów,
    którym ufasz bez­kry­tycz­nie. Pozy­tywna utrata narządu? Naprawdę chcesz to ciągnąć? Człowiek lub w ogóle organizm, który utracił
    jakiś narząd jest mniej zdrowy od tego co ma wszyst­kie narządy.To że czasem jakiś narząd szwan­kuje to już inny temat
    i nie dotyczy zwierząt w stanie dzikim.” Wszakże prze­sta­wie­nie bakterii e.coli o którym wspo­mnia­łeś było dla niej właśnie mutacją pozy­tywną”-
    jeszce raz prze­czy­taj to co o tym napi­sa­łem WSZAKŻE bym nie strzępił języka/klawiatury na marne.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Biolożka

      To się robi żenujące. Piszę o kon­kret­nym naukowym doświad­cze­niu, pro­wa­dzo­nym nadal i dającym zaska­ku­jąco okazałe efekty. Bakteria przy­sto­so­wała się do śro­do­wi­ska. Ty na to odpo­wia­dasz, że to nie jest dowodem, że przy­sto­so­wa­nie nie jest pozy­tywne. Może dla Ciebie ale popu­la­cja bakterii które dzięki tej mutacji prze­trwały raczej nie nazwa­łyby jej nega­tywną. Doszło na naszych oczach do wykształ­ce­nia nowej cechy a Ty i tak zaprze­czasz. Nie używaj więc proszę Cię w tej dyskusji argu­mentu “to logiczne”, bo Twoje zaprze­cze­nia nie trzymają się kupy. 

      Autor bloga rze­czy­wi­ście się zapędził lub raczej nie­pre­cy­zyj­nie wyraził się na temat narządów szcząd­ko­wych. Powie­dzia­ła­bym raczej, że kazdy z nich może być przy­datny, bo się przecież po coś wykształ­cił, ale nie zawsze jego cena jest współ­mierna do korzyści. To już kwestia samego doboru natu­ral­nego, którego przecież nie zane­go­wa­łeś. Znowu sobie zaprze­czasz. Argu­menty przez Ciebie przy­to­czone są o tyle kiepskie, że np. wyrostek powoduje mnóstwo pro­ble­mów a jego usu­nię­cie bardzo rzadko wpływa w sposób poważny na regu­la­cję orga­ni­zmu. Podobnie jest z mig­dał­kami. Mięśnie, o których piszesz to przecież wyłącz­nie kwestia budowy, gdybyśmy kości ogonowej nie mieli w ogóle — nasi przod­ko­wie nie posia­da­liby ogona — budowa tego rejonu ciała wyglą­da­łaby zupełnie inaczej.

      Co do Downa — zasada jest podobna (przy­naj­mniej na użytek tej, nie­ma­ją­cej nic wspól­nego z praw­dziwą biologią) dyskusji. Jest mutacja, w tym kon­kret­nym przy­padku daje coś co dla nas jest nie­ko­rzystne. Ale np. dziś wiemy że mutacja powo­du­jąca anemię sier­po­watą (niby choroba) zwiększa jed­no­cze­śnie odpor­ność na Malarię. Nie­przy­pad­kowo roz­wi­nęła się głównie w Afryce. Co do genów i chro­mo­so­mów — działa to (znów w uprosz­cze­niu) ana­lo­gicz­nie i w tym miejscu jest bez zna­cze­nia.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/14538448880214247347 paw bar

    Och Biolożko, znowu używasz słów bez pokrycia. Ja nie mam nic prze­ciwko temu poza lekkim roz­draż­nie­niem, ale to nie jest prywatna wia­do­mość
    tylko forum , więc musze zain­ter­we­nio­wać. Oto cytat:“the inve­sti­ga­tors saw that several genes involved in central meta­bo­lism were knocked out,
    as well as some cell wall syn­the­sis genes and several others.” To opinia mikro­bio­loga Michaela Behe w temacie bakterie e.coli.
    http://www.evolutionnews.org/2010/12/michael_behes_quarterly_review041221.html Cóż nie wie­dzia­łem, że jesteś rzecz­ni­kiem tych bakterii.
    Szacun. Jeśli chodzi o Downa to rozumiem,że nie pró­bu­jesz sie kłócić tylko jest to dla Ciebie plat­forma do argu­men­tów typu, że jak nie będziesz miał stóp to
    nie zacho­ru­jesz na grzybicę. Apeluję o trzy­ma­nie się tematu. Mówimy o ewolucji. Dowody prosze. O doko­na­niach grupy Hol­lin­gera nawet się nie wypo­wia­dam,
    ale może Ty masz ochotę przy­bli­żyć nam ten temat: kon­kret­nie jakim jest to dowodem na ewolucję.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Biolożka

      Ty nie roz­róż­niasz pewnych rzeczy. Przede wszyst­kim sam nie podajesz żadnych argu­men­tów “z pokry­ciem”. Zero. Jedyne co robisz to zaprze­cza­nie i cią­gnię­cie za język lub odsy­ła­nie do linków. 

      Nigdzie nie mówiłam, że doświad­cze­nie Len­skiego jest bez­kry­tycz­nie przyjęte i stanowi nie­pod­wa­żalny dowód. Dopo­wia­dasz sobie to co Ci pasuje. Nie­któ­rzy z naszych pro­fe­so­rów również mają różne wąt­pli­wo­ści, ale są one zupełnie innej (tech­nicz­nej) natury i nikt ich nie­na­zywa prze­ciw­do­wo­dem ewolucji. Zwłasz­cza, że sam autor eks­pe­ry­mentu nie myślał o swoim dziele jako osta­tecz­nym dowodzie na ewolucje w ogóle. Badamy poje­dyn­cze cząstki teorii i powoli je wery­fi­ku­jemy. Nowo­cze­sna biologia i genetyka raczkują! To akurat bardzo pozy­tywne wiedzieć, że pro­wa­dzimy nasze badania dopiero kil­ka­dzie­siąt lat, a więc wszystko co naj­lep­sze dopiero przed nami. 

      Down — prze­czy­taj raz jeszcze, może zro­zu­miesz.

      Hol­lin­ger i kwestie dalsze — prze­pi­sy­wać pod­ręcz­nika bio­che­mii nie będę, a bez tego problemu nie uchwy­cimy.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ano­ny­mous

      I tak wasze wypociny nikogo nie inte­re­sują :x. Wszyscy widzą to: http://paczaizm.pl/content/wp-content/uploads/dyskusje-w-internecie.gif

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/14538448880214247347 paw bar

    Edit : Hol­li­gera

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/14538448880214247347 paw bar

    Niezły gif Ano­ni­mowy . Dobrze to obrazuje. Skoro nic nie uzy­ska­łem do tej pory to na pewno nic nie uzyskam w przy­szło­ści. Wierzcie sobie w co chcecie. Jeśli wasze życie zależy w pewien sposób od tego w co wie­rzy­cie to czemu mam wam to podważać. To mój ostatni wpis.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/10794809137083463607 Sergi

    Zawsze mnie dziwi, jak pod krótkim, lekkim wpisem pojawia się masa krytyki i żądań dogłęb­nych analiz. A gdy takowe się poja­wiają, nagle wszyst­kie ano­ni­mowe głosy milkną. Rozumiem, że zawzię­cie wtedy je ana­li­zują, i nie mają czasu na jaką­kol­wiek dyskusje, no bo na pewno nie jest tak, że nie mają już nic do powie­dze­nia 🙂
    Co do pod­punktu o dawnych cywi­li­za­cjach — tutaj łatwo popaść w skraj­ność. Z jednej strony często ludzie nie wiedzą, bądź nie doce­niają osią­gnięć sta­ro­żyt­nych, na których opiera się też nasza cywi­li­za­cja: podstawy mate­ma­tyki, demo­kra­cja, medycyna, astro­no­mia etc. A z drugiej strony często przy­pi­suje się im nie­wia­ry­godną wiedzę czy fan­ta­styczne osią­gnię­cia, które jakimś dziwnym trafem zaginęły w ciągu wieków.

    A autorowi gra­tu­luję wytrwa­ło­ści w walce z pseu­do­nauką i dyskusji z “inaczej wyedu­ko­wa­nymi”.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Cały sens polega na tym , że zasta­na­wia­nie się nad sensem życia ma sens i hob­by­styczny i bardzo głęboki. Ja przyj­muję jako sens życia to jak inni będą mnie pamiętać po mojej śmierci. Za mojego życia ważne jest to co robię (a wła­ści­wie czynię … to dobre słowo z myszką) , że zauważam zasady , granice etyczne, moralne , że staram się sam tworzyć te granice , że mam szczę­ście posiadać rodzinę — tradycję — religię i jej święta. A to , że Ziemi zagraża zagłada , czy całemu Układowi Sło­necz­nemu itp. teorie przy­szło­ści o której nie ma żadnego pojęcia żaden filozof fizyk tego padołu (..są rzeczy , które się filo­zo­fom nie śniły … !) to najmniej mnie martwi a nawet w ogóle 🙂 Na to nie mamy i nie będziemy mieli żadnego wpływu … będzie co będzie a pro­po­nuję popa­trzeć pod nogi a nie bujać w kosmosie.Czyli może nale­ża­łoby spraw­dzić kolejne teorie spiskowe co to później okazują się bardzo realne np. chem­tra­ils coś co jeśli chodzi o nasze życie a wła­ści­wie śmierć dotyczy nas na co dzień itp.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    milan kundera w jednym z esejow, pisal ze w calej histori swiata wyda­rzylo sie tak wiele dziwnych, tak duzo nie­lo­so­wych zdarzen, ze musi byc w tym jakis sens, jakas intencja. i ja sie z tym zgadzam.
    moze i wszech­siat jest nie­skon­czony a my jestesmy tylko jak juz ktos tu pisal zia­ren­kiem piasku. ale czy nie macie gdzies tam gleboko w sobie swia­do­mo­sci ze jeste­scie czyms wiecej?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • NIKODEM

    Nie komen­tuj­cie jego postów bo takiego czło­wieka i tak nigdy do niczego nie prze­ko­na­cie, jemu nawet jakby Bóg się objawił to by powie­dział że to wytwór jego mózgu… I jeszcze coś, jak usuniesz ten komen­tarz jak mój ostatni to i tak będę go publi­ko­wał do końca miesiąca każdego dnia.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ano­ny­mous

      Boże, co za oszołom…

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    To Twoja życiowa misja?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/08428203524285602423 Artur Beling

    To, moim zdaniem, bardzo istotny, praw­dziwy i oświe­ca­jący tekst, który, nad czym boleję, niczego nie zmieni.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Wpis w gruncie rzeczy ok. Tylko trochę pod­skór­nie melo­dra­ma­tyczny — ale tego nie łatwo uniknąć, jak zauwa­ży­łem, przy próbach “mężnego” sta­wia­nia czoła prawdzie. Nie nazwał­bym świata “nie­przy­ja­znym miejscem”. Życie ukształ­to­wało się tak jak wszelkie inne zjawiska — w okre­ślo­nym miejscu i czasie, w okre­ślo­nych warun­kach. Świat ani nie jest przy­ja­zny, ani nie­przy­ja­zny — po prostu stanowi skom­pli­ko­waną całość rządzącą się okre­ślo­nymi zasadami. Jak ktoś wpadnie do ogniska i się poparzy, nikt nie będzie chyba twier­dził, że ognisko jest nie­przy­ja­zne czło­wie­kowi.
    A to, że “gatunek ludzki nic nie znaczy” — co to w zasadzie znaczy? Daj szanse subiek­ty­wi­zmowi, który tak czy inaczej stanowi podstawę naszej egzy­sten­cji. Mogę sobie mówić, że jestem mały i nie­istotny, ale to będzie tylko taka inte­lek­tu­alna gra, bo z własnej skóry nie wyjdę. 🙂
    Pozdra­wiam!

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/13932292647334224634 Jacek Chrobak

    A ja się nie zgadzam z pierw­szym ważnym twier­dze­niem, choć więk­szość artykułu zmusza do myślenia..
    Chodzi mi o układ pla­ne­tarny zna­le­ziony w prze­strzeni..
    Co to oznacza, że musimy się przy­go­to­wać, że na 99 % nie znaj­dziemy planety.….
    A ja jestem innego zdania.
    W każdym układzie pla­ne­tar­nym, w którym istnieje gwiazda (jak nasze słońce) znajduje się pas w którym jeśli znajdzie się planeta — będzie ona zdatna do utrzy­ma­nia życia.
    Nie mam tu na myśli braku atmos­fery… a raczej ogólne warunki sprzy­ja­jące życiu.
    I to jest bliższe prawdy, niż twier­dze­nie że na 99% NIE.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      Skąd taka teza? Nie w każdym układzie pla­ne­tar­nym musi istnieć obiekt znaj­du­jący się w eko­stre­fie. Weźmy na ten przykład układ KOI-500, w którym wszyst­kie pięć planet znajduje się zbyt blisko swojej gwiazdy. Poza tym kwestie braku atmos­fery, atmos­fery tok­sycz­nej, zbytniej aktyw­no­ści tek­to­nicz­nej również nie są bez zna­cze­nia. Oso­bi­ście pod­trzy­muję zdanie, że planet zdatnych (nie mówię o warun­kach ide­al­nych) do pod­trzy­ma­nia życia podob­nego ziem­skiemu (choćby prostego) jest mniej niż 1/100, praw­do­po­dob­nie o wiele, wiele mniej.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    witam w mojej odpo­wie­dzi sie troche nad sb poużalam ale chodzi o główny sens
    jestem też dys­lek­ty­koem więc olejcie błędy

    jestem anonim od 2 lat wpadłem w złe zaczołem ćpać a jeszcze wcze­sniej zacho­wy­wa­łem sie jak debil ‚mam spaczony umysł nie myśle jak wsszyscy , mam bardzo roz­wi­nię­tom zdolność empati ale sam nie posiadam uczuć oprucz strachu gniewu i bulu ale to instynkty , nie potrafie kochać. pisze wiersze nie które nawet bardzo dobre tylko dlatego że potrafie rymowac i wyobra­żać sb uczucia ‚jestem nie­doj­żały a życia innych są dla mnie warte tyle co świń, świat za normalny dla mnie , ludzie mnie nie rozu­mieją każdy z mojego oto­cze­nia traktuje mnie jak debila jak błazna , mówie dziwnie chyba i ludzie często biorą to za bełkot idioty to boli , ćpuny mają to do sb że lubią sie pastwić i śmiać dlatego naj­bar­dziej paso­wa­łem jako ich błazen , jestem gróby brzydki boje sie bulu , nie moge pić nie zostało mi nic oprócz ćpania , mój naj­le­przy fałszywy przy­ja­ciel jest dilerem zawsze coś z paczek odbija albo ćpie z kupu­ją­cymi i zawsze wkręca mnie oczy­wi­ście dają mi naj­wie­cej towaru bo śmiesz­nie jak ten debil sie zaćpa , jestem żałosny , bez celu w życiu wywalili mnie ze szkoły a w nowej mam 4 nkl i 5 pał jak na razie reszta to dwójki , ja mam nadzieje że po śmierci nic nie ma bo biorąc pod uwage żało­sność mego życia nie wytrzy­mam wiecz­no­ści z tymi wspo­mnie­niami , chciał bym sie w końcu zabić prze­sta­nie ist­nie­nia to jedeyna dobra zecz na jaką moge liczyć

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ano­ny­mous

      oczy­wi­ście odpo­wiedź na główne pytanie jest płętą mojej histori

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.jazn.pl/ Tomasz Nguyen — jazn.pl

    Adamie, ale co z tego, że spro­wa­dzasz życie swoje i całej ludz­ko­ści do bez­zna­cze­nio­wego? Ludzie i tak będą nadawać życiu własny sens, co nie oznacza, że są idiotami. Gdyby wszyscy zgodzili się na wizje, które tu opisałeś, byłoby trochę nudno. Poza tym, jest wiele płasz­czyzn rozu­mie­nia, świa­do­mo­ści oraz wymiarów ducho­wych, które main­stre­amowa nauka stara się pomijać, bo nie mieści się w żadnej meto­do­lo­gii, a jednak dla wielu osób jest auten­tycz­nym doświad­cze­niem.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      Nie czytasz uważnie, albo prze­le­cia­łeś tylko po pod­ty­tu­łach. Nie spro­wa­dzi­łem ani swojego życia, ani niczy­jego innego do bez­zna­cze­nio­wego. To jak tekst zin­ter­pre­tu­jesz i czy np. dodasz do ostat­niego punktu “ok. ale gatunek z per­spek­tywy XYZ ma zna­cze­nie” to Twoja sprawa. Nie roz­ta­cza­łem żadnej “wizji”, przed­sta­wi­łem czyste fakty. Możesz spró­bo­wać podważyć tezę, że ludzkość jest pyłkiem w kosmicz­nej pustce, ale jeżeli to twier­dze­nie po prostu Ci nie odpo­wiada i uważasz je za coś złego to nie do mnie miej pre­ten­sje.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    To, że kiedyś nastąpi koniec ludz­ko­ści jest bardzo praw­do­po­dobne. Jednak są inne moż­li­wo­ści, raczej nie­re­alne, ale kto wie. Być może kiedyś ludzie będą tak liczni i potężni, że poznają wszyst­kie prawa fizyki i będą cał­ko­wi­cie mogli zapa­no­wać nad wszech­świa­tem. Tak jak dziś regu­lu­jemy rzeki czy spalamy węgiel, tak może kiedyś będziemy mogli zapa­no­wać nad każdym poje­dyn­czym atomem wszech­świata i będziemy mogli z kosmosu zrobić sobie prywatny folwark? To prak­tycz­nie nie możliwe, ale czasem zasta­na­wiam się, jak mało znaczą nasze wyobra­że­nia o przy­szło­ści. Może i potra­fimy przy­pusz­czać, co będzie za pareset lat, ale powie­dze­nie co będzie lub może stać się z nami (o ile będziemy jeszcze istnieć) za parę miliar­dów lat chyba prze­kra­cza moż­li­wo­ści każdego czło­wieka.

    A co do tego, że jesteśmy za głupi, by poznać rze­czy­wi­stość to zawsze wyobra­żam sobie, że ludzie stworzą na swoje podo­bień­stwo myślące maszyny, które będą podobne do ludzi, lecz dużo bardziej inte­li­gentne. Kto wie, może nawet jest możliwe, żeby przelać ludzką oso­bo­wość do takiej maszyny?

    Albo to wszystko bez sensu, i wymrzemy za parę lat/dekad/stuleci/milionów, kto wie?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/06340819364072401784 Er

    też mi problemy…
    lepiej umyć wannę po sobie.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    pustka w kosmosie ! my sami na planecie ! ale nie dziwi mnie to. niestety wiem , że takich igno­ran­tów
    i pseu­do­nau­ko­wych imbecyli jest na tej planecie miliony. Wiec zakładam, że ktoś oglą­da­jący nas z nieco wyższej per­spek­tywy, podjął się ochrony wszech­świata przed głupota ludzką. Panie odłóż pan laptopa na bok i wyjdź pan do lasu albo do jeziora pan skocz.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Kronos

      Niech zgadnę. Patrzący na nas z “wyższej per­spek­tywy” Jezus nauczył Cię takich wypo­wie­dzi?
      Poza tym gdzie widzisz igno­ran­cję w tym, nomen omen bardzo dobrym, tekście :).

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Witam, jestem nowa na tym blogu :). Mam nadzieję, że nie potrak­tu­jesz mnie zbyt szorstko na pierwszy ogień, szcze­gól­nie, że komen­tuję trochę późno. Nie czytałam wszyst­kich komen­ta­rzy (zmę­czy­łam się w połowie), więc nie wiem, czy ktoś przede mną nie napisał podob­nych uwag. 

    1. “Jesteśmy za głupi aby zro­zu­mieć rze­czy­wi­stość” — do tego tytułu doda­ła­bym “być może” (i prze­ci­nek, ale kit z tym), co zresztą sygna­li­zu­jesz w treści punktu (więc czemu nie jest to zasy­gna­li­zo­wane w tytule?). To, co mnie zacie­ka­wiło, to pytanie, czy człowiek (jako gatunek) może sobie zdać sprawę ze swoich ogra­ni­czeń. Czy małpa może sama zdać sobie sprawę (hipo­te­tycz­nie zakła­da­jąc pewną świa­do­mość u małpy) ze swoich ogra­ni­czeń? Czy nie jest tak, że jedyny sposób, żeby zdała sobie sprawę ze swoich ogra­ni­czeń, to poka­za­nie jej “kogoś” innego prze­kra­cza­ją­cego te ogra­ni­cze­nia? Idąc tym tropem: na ile naj­in­te­li­gent­niejsi ludzie mogą sobie zdać sprawę ze swoich ogra­ni­czeń? Ciężko jest powie­dzieć, że “na pewno” czegoś nie będziemy wie­dzieli, bo nie znając tych zagad­nień, nie wiemy, czy sprawę potrafi roz­wią­zać ludzki rozum. Czy nie jest tak, że nie­roz­wią­zane zagad­nie­nia będziemy zawsze uważać właśnie za takie: “do tej pory nie­roz­wią­zane”, a nie “nie­roz­wią­zy­walne”?
    Żeby nie było: nie wiem, na ile właściwe są to pytania i jakie są odpo­wie­dzi.
    2. Z tym chyba naj­bar­dziej się nie zgadzam. Nie podoba mi się, że przy­bra­łeś sąd w ramy obiek­ty­wi­zmu “Więk­szość ludzi to idioci”, jed­no­cze­śnie przy­zna­jąc jednemu (ważnemu) z tych pojęć pełne (!) prawo do subiek­ty­wi­zmu (“Oczy­wi­ście, bycie idiotą należy tu rozumieć całkiem (sic!) subiek­tyw­nie”). W dodatku wydaje mi się, że idiota u Ciebie oznacza “osobę pozba­wioną chęci do nauki”, bo innej defi­ni­cji nie mogę znaleźć. No cóż, jeśli tak to sfor­mu­ło­wać, to jestem idiotą, ale z drugiej strony, dla mnie znika wtedy cały nega­tywny ładunek, jaki bywa przy­pi­sy­wany temu słowu. Huh, czyli w takim razie bycie idiotą nie jest takie złe.
    3. “Wszech­świat nie jest przy­ja­znym miejscem (w domyśle dla czło­wieka)” — zakładam, że nie zakła­dasz inten­cjo­nal­no­ści, świa­do­mo­ści wszech­świata, więc (prze­ska­ku­jąc) praw­do­po­dob­nie znaczy to “wszech­świat nie tworzy dobrych warunków dla czło­wieka”. W sumie to się z tym zgadzam, ale z drugiej strony, już samo to, że te warunki istnieją na Ziemi i że człowiek może istnieć można uznać za dobre warunki (tak, tak, problem z “dobrem”).
    4. Do następ­nych punktów nijak nie mogę się odnieść, bo nic o tym nie wiem. Ale dobrze się chociaż tyle dowie­dzieć 🙂
    5. O pry­mi­tyw­no­ści dawnych cywi­li­za­cji nie chce mi się gadać, bo a) kom­plet­nie nie znam historii tychże cywi­li­za­cji, b) znowu wtrynia nam się nie­oczy­wi­ste pojęcie “pry­mi­tyw­no­ści”, c) szczerze? więk­szość osób przede mną przy­cze­piła się do tego tematu, więc i tak nie mam nic do dodania.
    6. Za to “Gatunek ludzki nic nie znaczy” to takie ładne, chwy­tliwe zdanie. Równie dobrze można powie­dzieć, że cały wszech­świat “nic nie znaczy”, bo serio? On nic nie oznacza. No ale właśnie dlatego w tym punkcie masz rację (tylko dziwnie sfor­mu­ło­wany jest tytuł): bo znowu, o ile nie założymy inten­cjo­nal­no­ści wszech­świata (“albo” lub “czyli” Boga), prak­tycz­nie nic nie ma zna­cze­nia samo w sobie. 

    Co do pytania: dla mnie zawsze nie­wy­godna była myśl, że wszystko może być okre­ślone (w sensie, że być może wszystko da się wytłu­ma­czyć, bez względu na to, czy potrafi to człowiek). Bardzo nie­po­ko­jące wydaje mi się to, że na każde pytanie może istnieć odpo­wiedź (cho­ciażby taka, że pytanie jest źle sfor­mu­ło­wane). Ale z kolei nie wiem, czy potrafię wyjść w swoim myśleniu poza naj­prost­szą logikę binarną (innych jeszcze nie znam, dopiero się do nich przy­mie­rzam), więc może to w tym tkwi problem mojego nie­po­koju?
    Na zakoń­cze­nie: podoba mi się Twój blog, na pewno za jakiś czas zapoznam się z nie­któ­rymi pozy­cjami z biblio­teczki :). Aha, i pod­strona kate­go­rii mi nie działa, nie wiem czemu.
    Akedeia

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      1. To zależy od tego co poj­mu­jemy przez rozu­mie­nie rze­czy­wi­sto­ści. Czy li tylko zna­le­zie­nie wspól­nego mia­now­nika dla oddzia­ły­wań pod­sta­wo­wych, czy coś więcej? Rzecz jasna i tu trudno pisać o pew­ni­kach, ale starałem się roz­róż­nić obawy, które rze­czy­wi­ście mogą mieć miejsce (np. Boga może nie być / może być) od takich, które na ~99% się ziszczą. IMO wręcz należy zakładać, że ludzkie umysły nie są w stanie ogarnąć wszyst­kiego; inaczej musie­li­by­śmy wierzyć w ich bez­gra­niczne (dosłow­nie) moż­li­wo­ści. Nie widzę ku temu prze­sła­nek.

      2. Ocena czy ktoś jest idiotą, zawsze doko­ny­wana jest poprzez porów­na­nie z kimś mądrzej­szym. Ja przed­sta­wi­łem swoje zdanie jako zesta­wia­jąc gigan­tyczne moż­li­wo­ści więk­szo­ści ludzi z ich rze­czy­wi­stym rozwojem. Trochę też zbyt spły­ci­łaś to co chciałem prze­ka­zać. Nie tyle niechęć do nauki (w sensie czyn­no­ści) cechuje idiotę, co brak dążenia do samo­roz­woju. Nikt nie musi znać się na wszyst­kim, ale warto mieć pasję, nie gardzić wiedzą i chcieć rozumieć procesy zacho­dzące wokół nas (nie­ko­niecz­nie na poziomie fizycz­nym). Zauważ jak wielu ludzi z własnej woli nawet nie dotyka żadnej książki, jed­no­cze­śnie jednak tworząc własne sądy i będąc prze­ko­na­nym o własnej nie­omyl­no­ści.

      3. Odpowiem lekką metaforą: nie nazwiemy pustyni złożem złota, wiedząc, że skrywa kilka grudek kruszcu.

      6. Owszem można tak powie­dzieć. Zało­że­nie, że nic tak naprawdę nie ma sensu to rze­czy­wi­ście truizm, ale właśnie o takie truizmy chodziło w tym tekście. Nie jest to myśl miła i to do tego stopnia, że będziemy na każdy sposób przed nią uciekać: w religię, filo­zo­fię, życie codzienne, czy po prostu ją baga­te­li­zu­jąc.

      Dziękuję za komen­tarz i oczy­wi­ście zachęcam do dalszego wer­to­wa­nia bloga.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ano­ny­mous

      1. “Czy li tylko zna­le­zie­nie wspól­nego mia­now­nika dla oddzia­ły­wań pod­sta­wo­wych, czy coś więcej?” — brak mi wiedzy, żeby cał­ko­wi­cie zro­zu­mieć pytanie. Możesz np. pod­rzu­cić link do jakiegoś artykułu?
      Jakie obawy na 99% się ziszczą? Czy mówimy tu o moż­li­wo­ściach ludz­kiego umysłu, czy o całym artykule?
      Czy są jakieś prze­słanki, żeby zakładać, że ludzki umysł nie jest w stanie ogarnąć wszyst­kiego? (To nie jest reto­ryczne pytanie)
      Chyba nie jestem pewna, czy zro­zu­mia­łeś, o co mi chodziło przy pyta­niach: chodziło mi o roz­róż­nie­nie “nie­wy­ja­śnio­nego” z “nie­wy­ja­śnial­nym”. Czy w jakim­kol­wiek obszarze wiedzy możemy założyć, że pewnych zagad­nień nigdy nie zro­zu­miemy? Czy one dla nas zawsze będą stały pod znakiem zapy­ta­nia?
      2. Wybacz, jeśli spły­ci­łam Twoją defi­ni­cję. Hmm, nie umiem rzucać takimi bardzo ogólnymi tezami jak “więk­szość ludzi…”, ale wydaje mi się, że przy więk­szo­ści ludzi nie jesteśmy w stanie (w sensie: spo­ty­ka­jąc ich raz czy dwa) ocenić ich samo­roz­woju: czy w ogóle taki proces zachodzi i w jakim tempie. “warto mieć pasję” — z pasją jest taki problem, że jak ktoś jej nie ma, to jej nie ma i nie­spe­cjal­nie może być wyznacz­ni­kiem samo­roz­woju. “nie gardzić wiedzą” — z tym się zgodzę, acz­kol­wiek mało w życiu osób spo­tka­łam, które by gardziły wiedzą w ogól­no­ści (w sumie to prawie w ogóle?). “chcieć rozumieć procesy zacho­dzące wokół nas” — abs­tra­hu­jąc już od tego, na ile “chcenie” jest od nas zależne: co do np. procesów fizycz­nych (czy wspo­mnia­nej żarówki): nie mam spe­cjal­nej chęci zapo­zna­wać się z ich (jej) dzia­ła­niem, ponieważ wystar­czy mi, że taka odpo­wiedź gdzieś istnieje; nie muszę koniecz­nie jej znać. Mam tak z wieloma rzeczy, które mnie nie *ciekawią*. Ale być może to właśnie mnie kwa­li­fi­kuje jako idiotę.
      “Zauważ jak wielu ludzi z własnej woli nawet nie dotyka żadnej książki, jed­no­cze­śnie jednak tworząc własne sądy i będąc prze­ko­na­nym o własnej nie­omyl­no­ści.” — i tu chyba jest sedno pojęcia idioty; nie do końca chodzi o samo­roz­wój, a o sza­fo­wa­nie sądami przy jed­no­cze­snym braku kom­pe­ten­cji do wypo­wia­da­nia się o nich i przy okazji, jak to sfor­mu­ło­wa­łeś, przy prze­ko­na­niu o własnej nie­omyl­no­ści. I szczerze? Zgadzam się w tym punkcie, tylko że nie­ko­niecz­nie musi on być sprzę­żony z samo­roz­wo­jem.
      3. Ciągnąc dalej metaforę: jeśli pustynia to jedyne co znamy, i na tejże pustyni trafiamy na jedyną grudkę złota, to ciut posze­rza­jąc tech­niczne aspekty pojęcia “kopalnia” możemy tak ją nazwać :). Nie, ale serio, coś mi się w tej meta­fo­rze o pustyni nie podoba, ale jeszcze nie wiem co.
      6. Nie wszystko w tym tekście uważam za truizm (idioci?), ale filo­zo­fia? Serio? Filo­zo­fia? Chyba właśnie w filo­zo­fię się idzie, jeśli ten pier­wotny brak zna­cze­nia chce się odkryć? Może chodziło Ci o świa­to­po­gląc czy cóś?
      Problem zna­cze­niowy wydaje mi się głębszy (nie lubię tego słowa, ale trudno), niż zakła­damy. Owszem, nie zakła­da­jąc (co np. robią religie) inten­cjo­nal­no­ści wszech­świata czy Boga, możemy powie­dzieć, że nic pier­wot­nie, samo w sobie nie ma zna­cze­nia: pytanie jednak, co jeśli my nadamy mu jakieś zna­cze­nie? Rzeczy wtedy nabie­rają zna­cze­nia i możemy się zapytać, czy zostają bez­zna­cze­niowe czy jednak mają zna­cze­nie? Ku*wa, semio­tyka mi się kłania i to tak nisko, że aż się zasta­na­wiam, czy mogę dalej ciągnąć tę dyskusję.
      W jednym wpisie napi­sa­łeś, że nie ma głupich pytań, i będę się tego zało­że­nia trzymać :).

      Akedeia

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      1. To oczy­wi­ście nie jest aż tak istotne (to tylko przykład) ale służę przy­kła­do­wymi linkami:
      http://www.kwantowo.pl/2012/07/kosmiczna-symfonia-cz1-teoria.html
      http://www.kwantowo.pl/2013/01/mrowcza-teoria-wszystkiego.html
      http://www.kwantowo.pl/2012/12/oblicza-fizyki-miedzy-obserwacja-i.html
      To tylko moja opinia. IMO jest bardzo praw­do­po­dobne, że ludzkość po prostu nie da rady uchwycić wszyst­kich naj­waż­niej­szych zasad rzą­dzą­cych wszech­świa­tem (wszyst­kich doświad­czal­nie i mate­ma­tycz­nie moż­li­wych do poznania) lub nie przy­naj­mniej nie zdąży. Cały “boski wzór”, może wcale nie być spe­cjal­nie skom­pli­ko­wany, lecz prowadzą do niego bardzo kręte i wąskie ścieżki. Wiem, że to pesy­mi­styczna wizja, ale po prostu staram się przyj­mo­wać prze­ciw­stawną pozycję w stosunku do uczonych XIX wieku, którzy po odkry­ciach Maxwella i Darwina myśleli, że już za kilka dekad naukowcy nie będą potrzebni :). Ja uważam, że nawet jeśli ludzkość prze­trwa­łaby milion lat, to nadal będzie wynaj­dy­wać jakieś zagwozdki do wyja­śnie­nia. To ta pozy­tywna strona mojej opinii.

      2. W takim razie Ci zazdrosz­czę zna­jo­mych lub mniej kry­tycz­nego spoj­rze­nia na oto­cze­nie. Ja niestety, z pozycji popu­la­ry­za­tora nauki, widzę jaki jest stosunek spo­łe­czeń­stwa do wiedzy. Możemy tu roz­pra­wiać godzi­nami na temat tego czyja/czego to wina i na ile to szko­dliwe (przecież nawet naj­więk­szy idiota może być szczę­śliwy i co ważne dla państwa — pro­duk­tywny), ale u zde­cy­do­wa­nej więk­szo­ści ludzi brakuje zwykłej cie­ka­wo­ści. Takiej, z którą się rodzimy i każe nam pytać: po co to, skąd to, jak to działa? Wolimy prostą rozrywkę, wyłą­cze­nie się i oglą­da­nie śmiesz­nych obrazków w sieci. Jednak jak napi­sa­łem, to kwestia subiek­tywna i mocno dys­ku­syjna, w którym miejscu prze­kra­cza się granicę i z poziomu czło­wieka inte­li­gent­nego staczamy się (na własne życzenie!) na dno.
      “nie mam spe­cjal­nej chęci zapo­zna­wać się z ich (jej) dzia­ła­niem, ponieważ wystar­czy mi, że taka odpo­wiedź gdzieś istnieje; nie muszę koniecz­nie jej znać.“
      Jak dla mnie możesz inte­re­so­wać się nano­tech­no­lo­gią i neu­ro­fi­zjo­lo­gią: ważne jest aby coś w tym świecie nas naprawdę cie­ka­wiło i moty­wo­wało do poznania; do czegoś więcej niż snu i prostej kon­sump­cji.

      3. Widzisz, ten punkt był odnie­sie­niem do starej jak świat wizji wszech­świata (począt­kowo ogra­ni­cza­ją­cego się niemal tylko do Ziemi) urzą­dzo­nego właśnie dla nas. Tym­cza­sem dziś wiemy, że przy­ja­zna (powiedzmy…) nam planeta, to naprawdę nie­by­wały wyjątek. A pustynia rze­czy­wi­ście jest tu prze­ciętną metaforą; nale­ża­łoby dorzucić do niej jeszcze kilka kanionów oraz masę jado­wi­tych węży i skor­pio­nów (patrz tekst: Kosmiczne potwory). =)

      6. Mówiąc “filo­zo­fia”, miałem na myśli jakiś kon­kretny system filo­zo­ficzny, który w nie­któ­rych przy­pad­kach łączy się lub potrafi niemalże zastąpić religię. Ale to nie­istotne. Tutaj pojawia się jeszcze problem tego co jest zna­cze­niem a co sensem życia itd. W każdym razie, jak napi­sa­łem komuś wyżej, odbiór tekstu silnie zależy od samej osoby czy­ta­ją­cej. IMO wcale nie musi być pesy­mi­styczny, a myśl o tym, że mamy jedną szansę na egzy­sten­cję wcale nie musi prze­ra­żać czy złościć — choć, jak zauwa­ży­łem, w wielu przy­pad­kach tak jest. Zosta­wiam wolne pole do inter­pre­ta­cji.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Pingback: Diabetes Protocol()

  • Pingback: Bewellwatch home()

  • Pingback: Arizona RV Motorhomes for sale()

  • Pingback: Sean Darcy MD()

  • Pingback: medical marijuana doctor()

  • Pingback: Medical marijuana doctor()

  • Pingback: Kwantowo 2014 | Kwantowo.pl()

  • yaxoo

    Hej! Fajny artykuł. Wszyst­kie wątki, jakie porusza, są godne wzmianki. Ale w mojej opinii przy­da­łoby się więcej kon­kre­tów, mniej wodo­lej­stwa. Cóż to za szympans Ayumu (albo chociaż, jaką ma afi­lia­cję, przecież wiadomo, że nie może chodzić o szym­pansa z lasu), na jakich to pla­ne­tach panują takie a nie inne tem­pe­ra­tury, huragany i trujące opary, jakie dokład­nie grożą Ziemi kata­strofy (np. zmiana roz­mia­rów słońca, zde­rze­nie galaktyk, ude­rze­nie komet i odłamków skalnych, a tu można wspo­mnieć, jak wiele z nich krąży wokół Ziemi i mają koli­zyjne tra­jek­to­rie, że jest zespół uczonych moni­to­ru­jący te obiekty, ale wyłącz­nie w naszym naj­bliż­szym sąsiedz­twie itd.). Przydało by się też podanie źródeł. Np. skąd obrazki, kto ma prawa autor­skie i jak ich użyczył (udzielił zgody, sprzedał), skąd pochodzi cytat Feynmana. Jeżeli to ma być blog popu­la­ry­zu­jący wiedzę naukową, powinien tak właśnie popu­la­ry­zo­wać — podawać kon­kretne fakty i promować uźró­dła­wia­nie, czyli moż­li­wość docie­ra­nia samo­dziel­nego do źródeł celem posze­rze­nia tego, co ciekawe 🙂 Np. ktoś mógłby chcieć poczytać więcej tego Feynmana, bo być może facet miał coś więcej cie­ka­wego do powie­dze­nia. Może wypisuję kwestie oczy­wi­ste, niemniej jednak nie piszę tego, aby się czepiać, tylko po prostu rzucam garść uwag, jakie mogłyby być roz­wa­żone w próbie uczy­nie­nia tego bloga jeszcze lepszym. Pozdra­wiam. Szkoda tylko, że tak wiele komen­ta­rzy to jakieś pie­niac­two. Taka dyskusja mogła by się prze­nieść na forum, ale w komen­ta­rzach?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Bo tekst ten właśnie taki miał być. Miał wzmian­ko­wać, a rozwijać poszcze­gólne wątki i roz­bie­rać je na czynniki pierwsze. To co najwyżej synteza wielu innych prze­my­śleń, które można znaleźć na blogu, a które już 90% inter­nau­tów prze­stają inte­re­so­wać gdy trzeba prze­czy­tać więcej niż jedną stronę A4 ;). 

      “Jeżeli to ma być blog popu­la­ry­zu­jący wiedzę naukową, powinien tak właśnie popu­la­ry­zo­wać — podawać kon­kretne fakty i promować uźró­dła­wia­nie”

      Bądź łaskaw zauważyć, że jeśli tekst jest tego warty, zawsze podaję lite­ra­turę uzu­peł­nia­jącą — odsyłam do kon­kret­nych książek. Tutaj w zasadzie mamy do czy­nie­nia z faktami powszech­nie znanymi i niemal cała treść wyszła prosto z mojej głowy. Jak wspo­mnia­łem, wiele z tych wątków jest roz­wi­nię­tych w innych miej­scach na blogu. 

      Oczy­wi­ście o przy­pi­sach nie ma mowy, bo blog dosta­tecz­nie odstra­sza laików.

      “Np. ktoś mógłby chcieć poczytać więcej tego Feynmana, bo być może facet miał coś więcej cie­ka­wego do powie­dze­nia.”

      Zasad­ni­czo nobliści mają coś do powie­dze­nia. Zwłasz­cza takie legendy jak Richard Feynman, którego można cytować z pamięci. =) Polecam pozycję “Raczy pan żartować, panie Feynman!” jego pióra.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • yaxoo

        Witaj!

        “synteza wielu innych prze­my­śleń, które można znaleźć na blogu, a które
        już 90% inter­nau­tów prze­stają inte­re­so­wać gdy trzeba prze­czy­tać więcej
        niż jedną stronę A4”

        “Tutaj w zasadzie mamy do czy­nie­nia z faktami powszech­nie znanymi (…). Jak wspo­mnia­łem, wiele z 
        tych wątków jest roz­wi­nię­tych w innych miej­scach na blogu.”

        Zde­cy­do­wa­nie się nie zgodzę! Jedno bądź dwa zdania, które przed­sta­wiają fakty znane czy­tel­ni­kowi, włączone w tok wywodu, nie odstra­szają! One utrwa­lają wiedzę czy­tel­nika oraz pozwa­lają mu się skon­fron­to­wać z tym, że on to wie, wie właśnie te kluczowe fakty, jakie coś w ory­gi­nal­nym wywodzie uza­sad­niają. Ale skąd ta pewność, że czy­tel­nicy to wiedzą? Skąd pewność, że czy­tel­nik wie, dajmy na to, że fak­tycz­nie jakiś kosmiczny kamień bądź kupa lodu może pier­dyk­nąć w Ziemię? Może do tej pory miał to za wymysł science fiction? Może coś słyszał, ale nigdy się nie zasta­na­wiał? Skąd pewność, że czy­tel­nik artykułu jest świetnym znawcą innych tematów bloga? A co, jeśli to pierw­szo­ra­zowy czy­tel­nik? Skąd prze­ko­na­nie, że jakieś fakty są powszech­nie znane? Ja tam nie wiem, co to jest ten szympans Ayumu i chciał­bym mieć źródło cytatu Feynmana. 

        “jeśli tekst jest tego warty, zawsze podaję lite­ra­turę uzu­peł­nia­jącą — odsyłam do kon­kret­nych książek”

        Czy więc mogę przy­pusz­czać, że w tym przy­padku tekst jest tego niewarty? A na ile mamy pewność, że cytowany Feynman rze­czy­wi­ście powie­dział to, co można tutaj prze­czy­tać? A jeżeli tak, to czy fak­tycz­nie powie­dział to, co tutaj można prze­czy­tać, czy taki właśnie był kontekst? Nie sądzę też, aby odno­śniki do źródeł miały kogo­kol­wiek odstra­szyć,
        zwłasz­cza umiesz­czone pod tekstem, a nie w nim samym. Wydaje mi się, że 
        efekt byłby wprost prze­ciwny… Ale mniejsza o to. Moje uwagi dotyczą jedynie rze­tel­no­ści poda­wa­nych infor­ma­cji, z per­spek­tywy popu­la­ry­za­tora — edu­ka­tora. Bynaj­mniej nie mam na myśli, że artykuł jest do niczego, czy że cały blog jest jakiś nijaki. Nigdy! Wręcz prze­ciw­nie! Blog jest całkiem miły. Ja mam może niedosyt, jak widać, jestem nad wyraz wyma­ga­ją­cym czy­tel­ni­kiem, ale oczy­wi­ście nie oznacza to, że jestem modelem prze­cięt­nego czy­tel­nika bloga i że w ogóle jestem targetem tego bloga. Nie chciał­bym, aby moje uwagi były w jaki­kol­wiek sposób demo­ty­wu­jące. Raczej nale­ża­łoby je odczy­ty­wać tak, że skoro gość zadał sobie tyle trudu, aby poświę­cić czas na napi­sa­nie tych uwag, to znaczy, że blog jest ok, zachęca do reflek­sji i ludzie chcą więcej 😉 

        Jeżeli idzie o popu­lar­ność tego akurat artykułu, to podej­rze­wam iż jest to zasługa raczej kwestii świa­to­po­glą­do­wych jakie z niego płyną, a nie­ko­niecz­nie związku z nauką. Do komen­ta­rzy pością­gali jacyś reli­gijni szaleńcy oburzeni tym, że artykuł wyzywa ich od idiotów, nic nie zna­czą­cej kupy mięsa, straszy obcością i fata­li­zmem wszech­świata, i to w dodatku w taki sposób, jakby ten wszech­świat nie miał być celowo zapro­jek­to­wany przez Pana Boga. Myślę, że właśnie to jest esencją ewen­tu­al­nej popu­lar­no­ści, ta pesy­mi­styczna i fata­li­styczna wizja wszech­świata, która już zdążyła się roz­po­wszech­nić wśród młodych ludzi, prze­ciw­sta­wia­jąca się upo­rząd­ko­wa­nej wizji świata jako bez­piecz­nej i ciepłej kluchy, w jaką wierzą nasi dziad­ko­wie. W tym artykule po prostu znaleźli krótko i prosto zebrany opis tej idei. Nie oznacza to jednak, że fak­tycz­nie inte­re­sują się czarnymi dziurami czy kwantami. Taka jest moja hipoteza. 

        Trzymam kciuki za dalszą dzia­łal­ność. Życzę, aby nie brakło solidnej, wewnętrz­nej moty­wa­cji do pisania o tych cie­ka­wych rzeczach w ciekawy sposób. Mam wrażenie, że dużo pesy­mi­zmu pojawia się w nie­któ­rych Twoich wypo­wie­dziach, np. o tym, że może i kiedyś warto zakoń­czyć pisanie, że nie wiadomo co dalej, że to szkoda, że jest mało czy­tel­ni­ków, że szkoda, że tylko jeden artykuł osiągnął dużą liczbę wyświe­tleń, że szkoda, że mean­stream ignoruje… dlatego trzymam kciuki jeszcze silniej, niż to wystar­czy, aby nie brakło własnej pasji do dzie­le­nia się tym, co się lubi w tej nauce, do dzie­le­nia się swoim spoj­rze­niem na różne ciekawe zjawiska i różne ciekawe oso­bi­sto­ści ze świata fizyki, na tę misję popu­la­ry­za­tor­ską nawet, jeśli tych czy­tel­ni­ków nie ma za dużo. Bez względu na to, jak rze­tel­nie będziesz opisywać cytaty, obrazki i czy będziesz mniej lub bardziej szcze­gó­łowo wyja­śniać każde zagad­nie­nie, jak to z tym szym­pan­sem. Już jestem ciekawy, jakie będą następne tematy — były niedawno czarne dziury, gwiazdy… co cie­ka­wego będzie w nowym roku?

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • yaxoo

    Dobre!

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • ghost

    A propo pry­mi­tyw­nych sta­ro­żyt­nych, to nie pasuje mi tutaj “jakość” obróbki w Puma Punku.
    Obecni się z tym męczą.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Tomekd

    W dzie­ciń­stwie miałem dosyć pry­mi­tywne prze­ko­na­nie o tym, że gdzieś istnieje planeta, na której miesz­kają tacy ludzie jak my (W sensie nasze odbicia — Drugi ja, drugi ty). W sumie, to nadal w to wierzę, jakby się tak głębiej zasta­no­wić.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • E4fGNm­m4G5HG

      w sumie to chyba nie można tego ani obalić ani potwier­dzić na razie..

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Dominik Kurek

      Być może masz rację, jeśli Wszech­świat jest nie­skoń­czony.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Sabrina

    Ciekawe reflek­sje. Może owych faktów nie należy akcep­to­wać? Z prostej przy­czyny. Nie ma w skali kosmosu dowodu nauko­wego bez­spor­nego, że to są fakty. To może być w dalszym ciągu nasza nie­wie­dza. Swoje wypo­wie­dzi opierasz o religię i słusznie przebija pesymizm.“Rzadzą nami Idee”, które na dodatek nie są nasze. Zostały nam podane. Rządzą nami umarli, czyli idee naszych przodków,władców są nam wpajane. Dlatego też tworzy się pewniki, nie spraw­dzone mity, np, że zamierz­chłe cywi­li­za­cje były potężne. Ale czy to spraw­dzi­łeś czy to kłamstwo? W macha­bra­cie, jest nie­zwy­kły opis, używania broni bogów, która dziś przy wiedzy skutków, bomby atomowej, staje się zrozumiała.To że występują“Bogowie”, nie jest pro­ble­mem, wszak Alek­san­der też był boski lub boski cesarz i nie wzbu­dzają wiary w praw­dzwość ich bóstwa.Biblia, również ma opisy, dewa­sta­cji ziemi gdy Bóg się roz­gnie­wał na coś tam, a opis pasował do skutków popro­mien­nych. Tajem­ni­cze arte­fakty arche­olo­giczne, przed­sta­wione w zaka­za­nej arche­olo­gii nakazują naukę tak jak i religię trak­to­wać ostroż­nie. Oso­bi­ście, nie polecę w kosmos i Ziemi nie obejrzę jak ona się obraca, i jak zacho­wuje się cały układ sło­neczny. Nie stanę się naukow­cem mate­ma­tyki, fizyki, chemii, kosmo­lo­gii itd by nie posił­ko­wać się Wiarą w naukę, że ta się nie myli i ma rację, ma dowody. To też kwestia wiary. Nie zgodzę się z tym że ludzie to idioci. To zbyt zaro­zu­miałe. Lepiej głębniej się zastanów, dlaczego jedni lecą w kosmos, a inni, są anal­fa­be­tami i dalej ambitnie pasą praw­dziwe owce. lub nie­świa­do­mie dają sie hip­no­ty­zo­wać tv i praniu mózgu. Jednak jest też część prawdy, że mito­lo­gi­zu­jemy mądrość “przodków” To wiąże się z hołdem dla auto­ry­te­tów. Ten hołd i pod­dań­stwo, wiara, wynika z religii. Auto­ry­tet to bóstwo.
    Co do kosmosu, można się pocie­szyć, że istnieją tam, chmury alko­ho­lowe. 🙂 Nie wiem czy wszech­świat się skończy, nauka ostatnio podnosi głosy, że BB żadnego nie było, że Wszech­świat jest banalnie wieczny…:) Czarne dziury też prze­stają być kosmicz­nym hitem.

    Piszesz: “Od zarania dziejów popi­su­jemy się nie­wia­ry­godną aro­gan­cją.
    Uwa­ża­li­śmy swoich przed­sta­wi­cieli za bogów lub półbogów, kapłanom
    przy­pi­sy­wa­li­śmy nie­omyl­ność, two­rzy­li­śmy mity o narodach wybra­nych,
    wyobra­ża­li­śmy sobie jak to cały świat został oddany nam, własnie nam, w 
    opiekę.”
    Żle to ująłeś. To nie aro­gan­cja, to zwy­czajne pranie ludziom mózgu. Spytaj raczej KTO, CO, DLACZEGO, MIECZEM, KRWIĄ wpajał ludz­ko­ści te historie reli­gijne i uczył posłu­szeń­stwa, pod­dań­stwa i niewoli. Sprzeciw karany był stosem. To trwało setki lat, lat wojen i zakła­my­wa­nia ludzkiej historii. Nie pisz więc “My two­rzy­li­śmy mity” Prawda jest taka, że mity mieczem nam wpojono.
    Sam fakt ist­nie­nia czło­wieka, już jest dumą. Trochę to jeszcze he he mało ogar­nięte ale idziemy do przodu…

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Sabrina

    Ste­phen_Haw­king, “Twierdzi, że wokół czarnej dziury nie tworzy się abso­lutny horyzont, a 
    więc nigdy nie powstaje zamknięty obszar, spoza którego nic nie może
    uciec. “Brak hory­zontu zdarzeń oznacza, że nie ma czarnych dziur — w tym
    zna­cze­niu, że światło nie może z nich uciec” — pisze Hawking. Słowem,
    jego zdaniem nie istnieją takie czarne dziury, jakie sobie do tej pory
    wyobra­ża­li­śmy — obiekty, które niczego nie wypusz­czają ze swego wnętrza.”
    Te wia­do­mo­ści naukowe, sen­sa­cyjny zwrot w nauce, wpro­wa­dza następny kłopot, bo jeśli czarne dziury nie są takie jak pier­wot­nie suge­ro­wano to i wiel­kiego wybuchu być NIE mogło.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Sabrina

    Z ogromną cie­ka­wo­ścią poczy­ta­łam Waszą dyskusję. Jest cenna. Podobnie myślę jak piszesz, paw bar ! Problem z teorią ewolucji, polega na tym zwłasz­cza u p. Dawkinsa, że ta teoria nie służy dobrze nauce ale koniecz­nie chce być batem na kre­acjo­ni­stów. I tym sposobem nauka może kierować się emocjami a nie bez­stron­no­ścią. Kiedyś zagłę­bi­łam się w argu­men­ta­cję kreacjonistów,(naukowców) i o dziwo posia­dają wiele cie­ka­wych argu­men­tów, na swoje poglądy. Pro­ble­mem staje się auto­ma­tycz­nie religia, która opisuje właśnie ten akt kreacji w raju, bo prze­ciętny człowiek powiąże to z tym opisem. No i problem. Jak to się stało że Adam został stwo­rzony bez udziału żeń­skiego X. ??? Nie dość na tym jak Ewa mogła powstać z “żebra” (kość) Adama to skąd u niej XX ? Dlaczego taka kolej­ność -nie­na­tu­ralna?

    W przy­ro­dzie jak wiemy wszystko ma matrycę żeńską. Męskość jest pro­duk­tem wtórnym doko­na­nym przez hormony. No chyba że Bogiem była kobieta? W biblii jasno pisze że człowiek został stwo­rzony do kopania rowów. Ha, ha, cudowny cel. A my tu o nauce :):) 

    Co do ewolucji nie ma dowodu na ewolucje jednego gatunku w inny gatunek. Są zmiany tylko wewnątrz gatun­kowe. Brak dalej łączą­cego ogniwa. Teoria ewolucji jest teorią kłów pazurów, mor­der­czej rywalizacji.Zabójcza teoria. Tym­cza­sem świat biologi udo­wad­nia, że sednem życia jest koope­ra­cja, współ­praca. Bez tej koope­ra­cji życie by nie powstało! 

    Bardzo podobał mi się tekst o drogach nauki, i tzw śledz­twie poszla­ko­wym. To jest świetnie napisane, A. Adamczyk ! Tak też myślę, że nauka często stosuje “poszla­kowe” metody ale należy pamiętać, ile skazano nie­win­nych ludzi na tej zasadzie. Prze­ciwny głos paw bara nie­zwy­kle mnie zain­te­re­so­wał i bardzo ożywił dyskusję. 🙂

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://polowanie-na-zdrowie.blogspot.com/ Tyiu

    Przecież ewolucja ryb w płazy jest udo­wod­niona.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Pingback: Po Europie krąży widmo, widmo introwertyzmu | Kwantowo.pl - astronomia, fizyka, nauka!()

  • Sta­ni­sław Mił­kow­ski

    Gatunek ludzki nic nie znaczy — Gatunek ludzki znaczy bardzo wiele. Jeśli jesteśmy sami we wszech­świe­cie lub choćby nawet w galak­tyce, już samo to świadczy o naszej wyjąt­ko­wo­ści. Nawet jeśli inte­li­gent­nych ras jest więcej, to i tak każda stanowi “sól wszech­świata”. Dlaczego? Pomy­śl­cie sobie, że wszyst­kie galak­tyki, gwiazdy, piękne mgławice itd nie znaczą zupełnie nic, jeśli nie ma nikogo, kto może je zobaczyć. Jesteśmy drogą wszech­świata, do poznania samego siebie.
    Jesteśmy za głupi aby zro­zu­mieć rze­czy­wi­stość — Nie uważam, że chodzi tu o głupotę. Poten­cjał inte­lek­tu­alny czło­wieka jest ogromny i ciągle rośnie, choćby dzięki wyna­laz­kowi pisma, druku, inter­netu czy doko­nu­ją­cych skom­pli­ko­wa­nych symu­la­cji kom­pu­te­rów. Problem stanowi raczej sama natura rze­czy­wi­sto­ści, a kon­kret­nie to, że sta­no­wimy jej część. Einstein użył tu pięknej metafory z zegar­kiem — jesteśmy w sytuacji osoby, która znalazła zegarek, ale nie może zajrzeć do środka. Może taki znalazca poznać, naj­do­sko­nal­sze choćby reguły opi­su­jące ruch wska­zó­wek, ale nigdy nie dowie się, co go tak naprawdę powoduje. Pozo­staje mu jedynie filozofia/religia czyli domysły.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Pingback: 42 ciekawostki o… Kwantowo [+rozwiązanie konkursu] |()

  • Soyokaze

    2. Wiele razy spotykam się z ludźmi i uwierz mi ale nic poza typowymi tematami ich nie inte­re­suje, a wręcz na inne tematy nie ma co otwierać ust. Piwo, bar, tania rozrywka, sport, seks, ste­reo­ty­powe poglądy, w tym i polityka, śmianie z durnot, które nie są śmieszne. Czasami posłu­chaj z dystansu na tematy, czym ludzie się zachwy­cają i o czym dys­ku­tują, a zoba­czysz totalną “papkę” bez wartości i zawar­to­ści.
    Plus coraz młodsze poko­le­nie, które idzie na łatwiznę i coraz bardziej podatne na oto­cze­nie i szarą masę. Niestety ale gatunek ludzki składa się z wielu jed­no­stek poniżej prze­cięt­nej, a tych powyżej jest ubogo.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0