Ostatnio nie wiedziałem o czym pisać. Brakowało mi inspiracji, a w głowie miałem jedną wielką pustkę. W związku z tym pomyślałem, że może warto rozpatrzyć ten właśnie temat. Porażająco przepastnych, pustych obszarów na mapie wszechświata.

“To jest ta niena­syco­na próżnia wcią­ga­jąca nas w grę, walkę, wędrówkę…”
— George Byron

Wielka kosmiczna pajęczyna

Bez­dy­sku­syj­nie głównym skład­ni­kiem fizycz­nej rze­czy­wi­sto­ści jest pustka. Z jednej strony tezę tę świetnie potwier­dza świat sub­a­to­mowy, gdzie cząstki ele­men­tarne nie stanowią nawet promila obję­to­ści całego atomu. Z drugiej strony, próżnia zde­cy­do­wa­nie dominuje w skali kosmo­lo­gicz­nej, co łatwo dostrzec nawet bez wyściu­bia­nia nosa spoza Układu Sło­necz­nego. Ziemski równik mierzy 40 tysięcy kilo­me­trów, tym­cza­sem od Księżyca – naj­bliż­szego ciała nie­bie­skiego – dzieli nas prawie dzie­się­cio­krot­nie większy dystans kosmicz­nej pustki. Odle­gło­ści między poszcze­gól­nymi pla­ne­tami oraz pla­ne­tami i Słońcem, liczone są już w milio­nach kilo­me­trów. To szmat drogi, podczas której przy odro­bi­nie szczę­ścia można nie trafić na żaden większy obiekt.

Wycho­dząc poza nasz Układ spotkamy większe struk­tury, ale również odpo­wied­nio bardziej wyro­śnięte obszary ciem­no­ści i chłodu. Od sąsied­nich gwiazd dzielą nas już całe biliony kilo­me­trów, czyli lata świetlne. Niby dużo, ale jak wiemy od stu lat za sprawą słynnego Edwina Hubble’a oraz mniej słynnego Ernsta Öpika, gwiazdy to zaledwie drobinki skupione w jednej kosmicz­nej pia­skow­nicy – Drodze Mlecznej. Ta z kolei stanowi co najwyżej jedną z tysięcy gwiezd­nych wysepek – galaktyk – odda­lo­nych od siebie całymi milio­nami lat świetl­nych opu­sto­sza­łej prze­strzeni. Jeśli jesteś ciut bardziej zorien­to­wany w astro­no­mii, to zapewne wiesz też o tym, iż galak­tyki nie funk­cjo­nują samopas i lubią orga­ni­zo­wać się w większe zbio­ro­wi­ska. W ten sposób Droga Mleczna pozo­staje w gra­wi­ta­cyj­nym związku z Andro­medą oraz około pięć­dzie­się­cioma mniej­szymi galak­ty­kami, w ramach tak zwanej Grupy Lokalnej. Ta z kolei przy­na­leży do super­gro­mady w Pannie, sto­wa­rzy­sza­ją­cej kil­ka­dzie­siąt galak­tycz­nych grupek.

Jednak naj­cie­kaw­sze dopiero przed nami. Gromady oraz super­gro­mady ściągane przez gra­wi­ta­cję, układają swego rodzaju wzór. Żeby dostrzec jego zarys, musiał­byś jednak spojrzeć na cało­kształt kosmicz­nego kra­jo­brazu z dystansu. Z takiej odle­gło­ści, aby każda galak­tyka zawie­ra­jąca miliardy gwiazd, przy­po­mi­nała zaledwie błysz­czący punkcik zawie­szony w ciemnej prze­strzeni. Dopiero wtedy przed Twoimi oczami ujaw­niłby się osza­ła­mia­jący widok struktur wiel­ko­ska­lo­wych. Formacji przy­po­mi­na­ją­cych z zewnątrz gigan­tyczną gąbkę lub, jak kto woli, pajęczą sieć.
Włókna w strukturze wszechświata
Okazuje się, że zde­cy­do­wana więk­szość materii wszech­świata pozo­staje skupiona w świe­tli­stych niciach – nazy­wa­nych włóknami – cią­gną­cych się na dystan­sach milionów lub miliar­dów lat świetl­nych. A co znajduje się między tymi włóknami? Oczy­wi­ście, prze­raź­li­wie prze­pastne obszary pustki. Tak ogromne, że wspo­mniane wcze­śniej przerwy roz­dzie­la­jące galak­tyki prze­stają robić jakie­kol­wiek wrażenie.

Kolejne zerknięcie na CMB

Niestety maje­sta­tyczny pejzaż kosmicz­nych mega­struk­tur, możemy sobie jedynie wyobra­zić. W rze­czy­wi­sto­ści bardzo trudno jest odkrywać praw­dziwe kształty for­mo­wane przez galak­tyki, samemu siedząc wewnątrz jednej z nich.

Poza stan­dar­do­wymi obser­wa­cjami nieba i kom­pu­te­ro­wymi symu­la­cjami, w lepszym poznaniu wszech­świata w skali makro, pomogła uczonym analiza mikro­fa­lo­wego pro­mie­nio­wa­nia tła (CMB). Gdybyś nie pamiętał: pro­mie­nio­wa­nie reszt­kowe to deli­katne fotony prze­mie­rza­jące prze­strzeń, będące echem pra­sta­rego światła wyemi­to­wa­nego, gdy wszech­świat był roz­grzany do białości i liczył sobie zaledwie 380 tys. lat. Ten wspa­niały relikt wiel­kiego wybuchu nie tylko zaświad­cza o burz­li­wej prze­szło­ści kosmosu, ale również przy­niósł nam coś w rodzaju mapy rozkładu gęstości materii w prze­strzeni. 

Dzisiaj smętne pro­mie­nio­wa­nie pre­zen­tuje się bardzo licho (2,7K) i jed­no­li­cie (różnice rzędu tysięcz­nych części Kelvina). Z naszego punktu widzenia wydaje się to nie­istotne, ale u zarania czasu, te mini­malne wahania w roz­ło­że­niu energii wpłynęły na całą przyszłą ewolucję kosmosu. Drobne fluk­tu­acje roz­cią­gnięte do roz­mia­rów makro­sko­po­wych, prze­isto­czyły się w skupiska materii z jednej strony i wielkie puste plamy z drugiej. Dlatego też, popu­larna foto­gra­fia wykonana przez sondę WMAP sugeruje astro­no­mom czego powinni się spo­dzie­wać nakie­ro­wu­jąc tele­skopy na poszcze­gólne obszary nieba. 

Wspo­mi­nam o tym nie tylko w ramach cie­ka­wostki. Tak się składa, że właśnie pro­mie­nio­wa­nie relik­towe pozwo­liło uczonym trafić na przy­pusz­czal­nie naj­ob­szer­niej­szy pusty obszar w obrębie całego widzial­nego wszech­świata.

Pustki duże, większe i największe

Zlo­ka­li­zo­wa­li­śmy już sporo kosmicz­nych pustek. Pierwszą ponadwy­mia­rową dziurą w rusz­to­wa­niu wszech­świata była Pustka w Wolarzu, odkryta w 1981 roku. Ma nieco owalny kształt i średnicę liczącą ponad 300 milionów lat świetl­nych. Dla lepszego poczucia tej liczby, przy­po­mi­nam: Drogę Mleczną od galak­tyki Andro­medy dzieli 2,5 miliona lat świetl­nych, Grupa Lokalna mierzy skromne 10 milionów lat świetl­nych, zaś Super­gro­mada w Pannie prze­kra­cza nieco ponad 100 milionów lat świetl­nych. Innymi słowy, w Pustce w Wolarzu zmie­ści­łyby się zapewne trzy super­gro­mady zawie­ra­jące całe setki galaktyk.
Największe kosmiczne pustki
Obecnie wiemy, że gwiezdne pust­ko­wia o sze­ro­ko­ści dzie­sią­tek i setek milionów lat świetl­nych, roz­gra­ni­cza­jące galak­tyczne włókna nie są jakimś ewe­ne­men­tem i dopeł­niają obraz “pian­ko­wej” struk­tury wszech­świata. Jednak w 2007 roku znów znalazło się coś, co mogło wprawić w osłu­pie­nie entu­zja­stów astro­no­mii. Pusta prze­strzeń o średnicy prze­kra­cza­ją­cej… miliard lat świetl­nych!
Wielka Pustka w CMB
Dyskusję na temat Wielkiej Pustki (wiem, niezbyt kre­atywna nazwa), roz­po­czął na łamach Astro­phi­si­cal Journal, profesor z Min­ne­soty Lawrence Rudnick. Zain­try­go­wały go właśnie analizy mikro­fa­lo­wego pro­mie­nio­wa­nia tła, a kon­kret­niej tajem­ni­cza nie­bie­ska plama, wid­nie­jąca przy dolnej prawej krawędzi zdjęcia wyko­na­nego przez sondę WMAP. Mając do dys­po­zy­cji radio­te­le­skop Very Large Array w Nowym Meksyku, Rudnick posta­no­wił jako pierwszy przyj­rzeć się bliżej “zimnemu punktowi”. Badania tego rejonu nieba wykazały brak wyraź­nych źródeł sygnałów radio­wych na obszarze 280 mega­par­se­ków, czyli niemal miliarda lat świetl­nych. W ten sposób potwier­dzono ist­nie­nie rekor­do­wego bąbla pozba­wio­nego kwazarów, gromad i jakich­kol­wiek więk­szych skupisk galaktyk, a przy­pusz­czal­nie również ciemnej materii.

Czy my żyjemy w pustce?

Żeby nie było wąt­pli­wo­ści – nie sądź, że kosmiczne pustki to sektory zupełnie wyzute z materii. Tak jak na pustyni podróż­nik może natrafić na oazę, tak ciemne prze­strze­nie pomiędzy włóknami zawsze skrywają nieco roz­rzu­co­nych obiektów. Dla przy­kładu, wewnątrz przy­wo­ła­nej Pustki w Wolarzu udało się zare­je­stro­wać już ponad 60 galaktyk. Nie ma również powodów aby sądzić, że Wielka Pustka nie posiada żadnej zawar­to­ści, choć bez wąt­pie­nia natę­że­nie poten­cjal­nych galaktyk jest tam znacznie niższe od prze­cięt­nej.

Nasuwa się tu jednak pytanie. Skoro w pustych obsza­rach również wystę­pują galak­tyki i gwiazdy, skąd pewność, że sami nie znaj­du­jemy się w tego typu bańce?

Otóż nie ma takiej pewności. Masz prawo czuć się zasko­czony takim pomysłem, zwłasz­cza w świetle tego, co pisałem na początku. Wszakże Droga Mleczna nie wydaje się szcze­gól­nie osa­mot­niona, trzy­ma­jąc się blisko Grupy Lokalnej i swej super­gro­mady. Nikt jednak nie powie­dział, że formacje te łączą się z innymi struk­tu­rami i stanowią część jakiegoś włókna. Nie da się wyklu­czyć sce­na­riu­sza, w którym nasza galak­tyczna rodzina to jedynie szereg wypry­sków, lśnią­cych na tle ogromnej kosmicz­nej czeluści. My sami mamy problem z oceną własnej okolicy i na dobrą sprawę nie wiemy, czy to, co wydaje nam się metro­po­lią w rze­czy­wi­sto­ści nie stanowi zapusz­czo­nego wygwiz­dowa, odda­lo­nego o wiele parseków od rze­czy­wi­stego centrum.

Taką hipotezę w 2013 przed­sta­wił tercet astro­no­mów Ryan Keenan, Amy J. Barger oraz Lennox L. Cowie, w artykule Evidence for a ~300 Mpc Scale Under-density in the Local Galaxy Distri­bu­tion. Zasu­ge­ro­wali w nim, iż w odle­głych struk­tu­rach może wystę­po­wać znacznie wyższa gęstość materii, niż w naj­bliż­szym poło­że­niu naszej galak­tyki. Takie poło­że­nie Drogi Mlecznej mogłoby tłu­ma­czyć pewne anomalie uwi­dacz­nia­jące się przy pomia­rach roz­sze­rza­nia wszech­świata i ogólnie ogra­ni­czać naszą per­cep­cję. Loka­li­za­cja miliony lat świetl­nych od poważ­nych skupisk galaktyk ozna­cza­łaby wręcz uwię­zie­nie Ziemi w kosmicz­nej izolatce, co poniekąd tłu­ma­czy­łoby takie kwestie jak choćby popu­larny paradoks Fermiego (a wła­ści­wie jego wersję posze­rzoną o obce galak­tyki).

Pustka KBC, o ile istnieje, może liczyć nawet 2 miliardy lat świetl­nych średnicy. Nawet przyj­mu­jąc, że na jej obszarze wystę­puje większa obfitość galaktyk niż wewnątrz Wielkiej Pustki, i tak ma ona spore szanse na zgar­nię­cie miana rekor­do­wej kosmicz­nej pustki.
Literatura uzupełniająca:
C. Galfard, Wszechświat w twojej dłoni, przeł. S. Paruszewski, Warszawa 2017;
F. Hsia-San Shu, Galaktyki, gwiazdy, życie. Fizyka Wszechświata, przeł. S. Bajtlik, Kraków 2003;
M. Jaroszyński, Galaktyki i budowa wszechświata, Warszawa 1993;
E. Siegel, We’re Way Below Average! Astronomers Say Milky Way Resides In A Great Cosmic Void, [online: forbes.com/sites/startswithabang/2017/06/07/were-way-below-average-astronomers-say-milky-way-resides-in-a-great-cosmic-void/#7f4221ee6d05];
L. Rudnick, S. Brown, L. Williams, Extragalactic Radio Sources and the WMAP Cold spot, [online: arxiv.org/pdf/0704.0908.pdf].
  • Fre­de­ricco DeGarcia

    No z tym para­dok­sem to trochę słabe. Co z tego, że wokół nas byłoby 10 razy tyle galaktyk? I tak nie znamy sposobu na mię­dzy­ga­lak­tyczne podróże ani komu­ni­ka­cję (ani nawet mię­dzy­gwiezdne).

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Nie musimy podró­żo­wać ani się komu­ni­ko­wać. Kwestia dotyczy tego, że gdyby wokół nas istniało wiele cywi­li­za­cji to docie­ra­łyby do nas ich sygnały, nawet jeśli zostały wyemi­to­wane miliony lat temu, a ich nadawcy już dawno wymarli. Oczy­wi­ście paradoks Fermiego można tłu­ma­czyć na wiele sposobów, ale w ogóle nie o tym jest ten tekst.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Maciej Woj­cie­chow­ski

        Pytanie może niezbyt mądre — skąd wiemy, że takie sygnały nie docie­rają? Może właśnie docie­rają i to może nawet w sporej ilości tylko, że obce cywi­li­za­cje używają takiego sposobu komu­ni­ka­cji, że jest on dla nas nie tylko cał­ko­wi­cie nie­czy­telny ale również wła­ści­wie nie­wi­doczny, nie­odróż­nialny od szumu tła…
        Dlaczego o tym piszę: załóżmy czysto teo­re­tycz­nie, że istnieje cywi­li­za­cja która sko­lo­ni­zo­wała własny system gwiaz­dowy — typ II w słynnej skali Kar­da­szewa.
        Już tutaj pojawia się b. poważny problem z komu­ni­ka­cją — bo sygnały radiowe czy świetlne biegną po prostu zbyt długo… Nawet gdybyś chciał zbudować hipo­te­tyczną sferę Dysona — nie da się efek­tyw­nie zarzą­dzać i kon­tro­lo­wać obiektu o takiej średnicy przy pomocy metod komu­ni­ka­cji jakie znamy obecnie, bo te są zwy­czaj­nie zbyt wolne. O efek­tyw­nej komu­ni­ka­cji wewnątrz danego systemu również można zapo­mnieć.
        Jeśli udałoby się wyko­rzy­stać np. splą­ta­nie kwantowe do komu­ni­ka­cji — to wtedy owszem, byłoby to możliwe — choć dla nas ludzi, tak prze­sy­łane infor­ma­cje, nie tylko są cał­ko­wi­cie nie­czy­telne, ale wręcz zupełnie nie­zau­wa­żalne…

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Pytanie jest mądre, ale jak wspo­mnia­łem to nie jest miejsce na takie roz­wa­ża­nia, o których można pisać tomy. Na pewno należy wziąć poprawkę na cha­rak­te­ry­stykę elek­tro­ma­gne­ty­zmu, który wydaje się po prostu naj­bar­dziej uni­wer­sal­nym i eko­no­micz­nym medium do przesyłu infor­ma­cji. Jeśli nie inten­cjo­nal­nie, to nawet przy­pad­kowo emi­tu­jemy mnóstwo sygnałów o różnej długości fali, które mkną przez prze­strzeń z pręd­ko­ścią światła. Czy inna cywi­li­za­cja mogła porzucić fale elek­tro­ma­gne­tyczne cał­ko­wi­cie na rzecz innych metod? Wyklu­czyć nie można niczego, ale siłą rzeczy snujemy roz­wa­ża­nia na pod­sta­wie tego co wiemy lub co możemy prze­wi­dzieć. Poza tym, nawet jeśli obcy ujarz­mili lepszy prze­kaź­nik infor­ma­cji, to niemal na pewno musieli przy­naj­mniej przejść przez etap radia, więc przy dużej liczbie jakieś sygnały powinny do nas dotrzeć.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Kuba

        Mogą do nas cały czas docierać, ale jeśli źródło jest daleko, to sygnał może być nie­odróż­nialny od szumu i zakłó­cony. Bycie w zasięgu sygnału i posia­da­nie techniki jego detekcji nie gwa­ran­tuje jeszcze jego odkrycia. Sam chyba kiedyś pisałeś o SETI i sygnale WOW!

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Oczy­wi­ście, że tak. Zresztą uważam, że jest setka powodów, dla których żadnych sygnałów nie odbie­rzemy. Niemniej prze­by­wa­nie w pustce kosmicz­nej stawia nas w takiej sytuacji, że nawet teo­re­tyczna szansa na uchwy­ce­nie wia­do­mo­ści gdzieś w dalszej przy­szło­ści, staje się jeszcze mniejsza.

        Prawdę mówiąc nie lubię tego tematu i dyskusji o tym. Posia­damy za mało danych i w zasadzie każdy argument wydaje się równie dobry, bo trudno go czymś podważyć.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • https://www.szatkus.pl szatkus

    Skąd ta nie­sy­me­trycz­ność na początku ist­nie­nia wszech­świata?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Zakła­da­jąc kwantową naturę pier­wot­nej oso­bli­wo­ści, musiały nastę­po­wać losowe fluk­tu­acje, które po roz­cią­gnię­ciu prze­isto­czyły się w to co widzimy. Z drugiej jednak strony, fizyków równie mocno fra­po­wała zaska­ku­jąca jed­no­rod­ność wszech­świata. Jak wspo­mnia­łem w tekście, różnice w tem­pe­ra­tu­rze CMB są mikro­sko­pijne, zaś sama galak­tyczna “sieć” jest roz­ło­żona w prze­strzeni dość regu­lar­nie.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • https://www.szatkus.pl szatkus

        Czyli zjawiska kwantowe. Dzięki, teraz to ma sens.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Bogdan Szlach­cic

    Z tą pustką to chyba nie do końca tak. Nic nie wspo­mnia­łeś o ciemnej materii i energii. Gdzieś czytałem, że to właśnie one wypeł­niają tę pustkę. Mało tego, oddzia­łują gra­wi­ta­cyj­nie przez co trzymają wszystko w kupie.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Andrzej Dawi­dow­ski

      Jeśli tak chcemy stawiać sprawę, to nigdzie nie ma pustki, choćby ze względu na poja­wia­jące się i zni­ka­jące cząstki wir­tu­alne. Poza tym, zazna­czono, że w Wielkiej Pustce przy­pusz­czal­nie nie ma ciemnej materii. Myślę jednak, że artykuł dotyczył przede wszyst­kim “zwykłej materii” i jej zagęsz­cze­nia w kosmosie.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Miro Slavin Szwaj­ca­rzew­ski

    Krutki ale inspi­su­jący tekst. Tak sobie zacząłem w głowie pro­wa­dzić symu­la­cje na temat tego ile galaktyk mogło by się upakować na powierzchni drogi mlecznej. Gdyby tak gwiazda do gwiazdy dotykała to znaczy że mogło bu się tu uakować setki tysięcy galaktyk. Do Proxima Centauri mamy okoł 4 lat świetl­nych więc już tutaj weszło by tysiące sło­ne­czek a to dopiero dwu wymia­rowa linia więc jakby tak w szerz popa­ko­wać w sze­ścia­nie 4 na 4 lat świetl­nych to naprawdę wychodzi masę gwiazd. Wiadomo że atom jest pusty a między atomami są ogromne „kosmiczne odle­gło­ści. Fak­tycz­nie więc tą upa­ko­waną gwiaz­dami drogę mleczną można by skom­pre­so­wać do do naprawde małego objektu.
    Kiedyś któryś filozof zapytał ile aniołów może tańczyć na główce od szpilki? Myślałem że odpo­wiedź jest prosta — wystar­czy policzyć skrzy­dełka a wynik podzie­lić na dwa (hahaha) ale to zależy jednak od kom­pre­sji aniołków (hahaha).
    Mam nadzieję że gąbka wszech­świata nie leży w rękach sta­ruszki która właśnie myje sobie nią pupę 😉

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Adam Jaracz

    Zro­bił­byś recenzję książki Moda Wiara i Fantazja w nowej fizyce Wszech­świata Rogera Penrose’a, i dla jakich czy­tel­ni­ków jest ona prze­zna­czona?? Z góry dzięki.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Recenzji tego tytułu akurat nie mam w planach, acz­kol­wiek posiadam go na półce. Polecam i to bardzo, choć nie totalnym laikom. Jeśli ktoś miał do tej pory w ręce tylko Krótką historię czasu i coś od Kaku, to dzieło Penrose’a może okazać się zde­cy­do­wa­nie zbyt ciężkie. Dosłow­nie, bo to bodaj osiemset stron dość zaawan­so­wa­nych rozważań z pogra­ni­cza fizyki i filo­zo­fii. Ale dla osób szu­ka­ją­cych kry­tycz­nego spoj­rze­nia na popu­larne współ­cze­sne hipotezy — jak pętlowa gra­wi­ta­cja czy teoria strun — jak znalazł. 🙂

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • lemat666

    @disqus_OglWN6Vv2H:disqus Nie w temacie, ale tak jakoś przyszło mi do głowy. Roz­wa­ża­łeś może cykl typu “fizyka od podstaw”? Czyli dział fizyki, naj­waż­niej­sze zagad­nie­nia, aż po bardziej zaawan­so­wane aspekty. Wiem, że to bardzo wyma­ga­jące przed­się­wzię­cie, ale może taka seria ma szanse być poczytna.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Nie sądzę żeby była poczytna. Jeśli już próbuję tworzyć jakiś cykl to i tak staram się aby jego poszcze­gólne odcinki dało się również czytać jako osobne artykuły (jak Kosmiczna symfonia). W innym wypadku wytrwa tylko garstka zapa­leń­ców. Zresztą nie mam na coś takiego pomysłu.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Krzysz­tof

    Krótkie opo­wia­da­nie o kosmicz­nej pustce: Tom Godwin, The Nothing Equation

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Krzysz­tof D

    Takie mało pro­fe­sjo­nalne wyja­śnie­nie rodem z Fan­ta­styki.
    S7E12 Night­mare in Silver DR WHO

    Impe­ra­tor tysiąca galaktyk przebywa na dobro­wol­nej banicji, na odległej placówce po tym ja dla rato­wa­nia Uni­wer­sum przed Cyber­me­nami wypa­ro­wuje całą gromadę galaktyk.
    Mocne.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0