Tym razem PWN przychodzi do czytelników z podwójną propozycją, w skład której wchodzą: “50 matematycznych idei…” oraz “50 fizycznych idei, które powinieneś znać”.

Zawsze z cie­ka­wo­ścią zerkam na wszyst­kie zesta­wie­nia rzeczy, które obo­wiąz­kowo każdy znać powinien. Bez cienia ironii. Rzecz jasna, nie traktuję ich ze śmier­telną powagą, ale lubię poddawać swoją wiedzę kontroli i spraw­dzać czy nie ma w niej jakichś zawsty­dza­ją­cych dziur. Właśnie jako tego rodzaju listy kon­tro­lne, bądź listy wstydu, postrze­gam dwie pozycje wydane (czy raczej wzno­wione) niedawno przez Polskie Wydaw­nic­two Naukowe: 50 mate­ma­tycz­nych idei, które powi­nie­neś znać autor­stwa Tony’ego Crilly’ego oraz 50 fizycz­nych idei, które powi­nie­neś znać Joanne Baker. (Na mar­gi­ne­sie, pani Baker ma na swoim koncie również książkę 50 Quantum Physics Ideas You Really Need to Know. Niestety na razie nie znaj­dziemy jej w polskich księ­gar­niach).

Choć mamy do czy­nie­nia z różnymi autorami, kon­cep­cja oraz styl prze­ka­zy­wa­nia wia­do­mo­ści pozo­stają bliź­nia­cze. Otrzy­mu­jemy nie­wiel­kie, 250-stro­ni­cowe kom­pen­dia wiedzy, złożone z pięć­dzie­się­ciu dość krótkich roz­dzia­łów, które można bez obaw pochła­niać w niemal dowolnej kolej­no­ści, bez zapo­zna­wa­nia się z całością. Nie uświad­czymy więc uni­tar­nej, ciągłej narracji ani zbyt wielu dygresji. Każde zagad­nie­nie opisane zostało w sposób zwięzły, kon­kretny, bez sza­leństw, ale też z zacho­wa­niem balansu pomiędzy formą popu­lar­no­nau­kową a ency­klo­pe­dy­zmem.

Dla prze­ła­ma­nia rutyny, książki obficie usiano dodat­ko­wymi ele­men­tami i smacz­kami. Co kilka stron natra­fimy na jakiś cytat, rysunek, czy też ramkę z bio­gra­mem lub dopeł­nia­ją­cymi wia­do­mo­ściami (np. przy obja­śnia­niu praw Newtona dowiemy się jak pomogły one w odna­le­zie­niu Neptuna, a przy efekcie Dopplera o jego zna­cze­niu dla poszu­ki­wa­czy planet poza­sło­necz­nych). Ponadto w każdym roz­dziale widnieje oś czasu z ozna­cze­niem klu­czo­wych momentów dla badań danego zjawiska, a na końcu “teorię w pigułce”, czyli jed­noz­da­niowe pod­su­mo­wa­nie. Jed­no­li­nij­kowe próby stresz­cze­nia potęż­nych idei (zakaz Pauliego – “Czy to miejsce jest zajęte?”, nad­prze­wod­nic­two – “Opór jest daremny”, liczby urojone – “Nie­rze­czy­wi­ste liczby o rze­czy­wi­stych zasto­so­wa­niach” itd.) nie mają może zbyt wielkiej wartości poznaw­czej, ale stanowią miły i kre­atywny dodatek. Swoją drogą, odnio­słem wrażenie, że owe zmyślne hasła nada­wa­łyby się na tytuły lub pod­ty­tuły roz­dzia­łów, ale z nie­zna­nych przyczyn powy­rzu­cano je na koniec.

Naj­waż­niej­sza pozo­staje jednak treść, a więc wybór teorii, które zdaniem autorów, nie powinny być obce żadnemu erudycie.

W przy­padku 50 fizycz­nych idei w oczy rzuca się wyraźnie obrana cezura czasowa. Autorka nie cofa nas do antyku czy śre­dnio­wie­cza, roz­po­czy­na­jąc swój przegląd od Keplera i Izaaka Newtona (jeżeli szukacie pozycji oma­wia­ją­cej historię fizyki od zarania dziejów, odsyłam do Fizyki w rysun­kach Dona Lemonsa). Poza tym wybór zagad­nień nie powinien budzić więk­szych kon­tro­wer­sji. Są tu zasady dynamiki, gra­wi­ta­cja, entropia, równania Maxwella, efekt foto­elek­tryczny, aż sześć tematów z zakresu mecha­niki kwan­to­wej, teorię względ­no­ści, czarne dziury, model stan­dar­dowy, a nawet diagramy Feynmana. Jedyne do czego mógłbym się przy­cze­pić to brak wyróż­nio­nego roz­działu dla doświad­cze­nia Younga przy jed­no­cze­snym umiesz­cze­niem w książce na pół filo­zo­ficz­nych tematów, jak paradoks Fermiego i zasada antro­piczna.

W odróż­nie­niu od Joanne Baker, Tony Crilly nie mógł sobie pozwolić na ogra­ni­cze­nie wyłącz­nie do czasów nowo­żyt­nych. 50 mate­ma­tycz­nych idei siłą rzeczy roz­po­czy­nają kon­cep­cje, mające swoje korzenie setki i tysiące lat temu, jak systemy liczbowe, zero, ułamki, liczby pierwsze czy liczba pi. Oczy­wi­ście może to wyglądać jak spis treści szkol­nego pod­ręcz­nika mate­ma­tyki, jednak im dalej w las, z tym cie­kaw­szymi pro­ble­mami przyj­dzie nam się zmierzyć. Po Eukli­de­sie i Fibo­nac­cim trafiamy więc do świata geo­me­trii dys­kret­nej, teorii grafów, praw­do­po­do­bień­stwa i kom­bi­na­to­ryki. W mój osobisty gust naj­le­piej trafiły roz­działy skupione na kon­kret­nych kło­po­tach, jak problem czterech barw czy problem urodzin. Całość wieńczy naj­po­waż­niej­sza z nie­roz­wią­za­nych mate­ma­tycz­nych zagadek, czyli hipoteza Riemanna.

Chyba nie muszę argu­men­to­wać, że recen­zo­wane pozycje nie służą dogłęb­nemu stu­dio­wa­niu fizyki i mate­ma­tyki, ani nawet historii nauki. Na 3–4 stronach nie da się solidnie wytłu­ma­czyć podstaw, ani wiel­kiego twier­dze­nia Fermata, ani szcze­gól­nej teorii względ­no­ści. Mimo to, seria 50 idei, które powi­nie­neś znać, ma swój cel i nie zawadzi w prze­cięt­nej domowej biblio­teczce.

Info:
Autor: Tony Crilly;
Oryginalny tytuł: 50 Mathematical Ideas you Really Need to Know;
Tytuł: 50 matematycznych idei, które powinieneś znać;
Przełożył: Wiktor Bartol;
Wydawnictwo: Polskie Wydawnictwo Naukowe;
Wydanie: Warszawa 2019;
Liczba stron: 264.

Autor: Joanne Baker;
Oryginalny tytuł: 50 Physics Ideas you Really Need to Know;
Tytuł: 50 fizycznych idei, które powinieneś znać;
Przełożył: Katarzyna Surowiecka;
Wydawnictwo: Polskie Wydawnictwo Naukowe;
Wydanie: Warszawa 2019;
Liczba stron: 248.
  • https://wszstk.wordpress.com/ Zacny_Łoś

    Wzno­wione? W KOŃCU!
    Jak miałem jakieś 10–11 lat, dostałem “50 teorii mate­ma­tyki, które powi­nie­neś znać”. Bardzo chciałem mieć inne części z tego cyklu, a w szcze­gól­no­ści tę o fizyce. Nie były nigdzie dostępne.