W ostatnim miesiącu Wydawnictwo Insignis przedstawiło czytelnikom dwie interesujące, choć różne propozycje. Pierwszą były Kosmiczne zachwyty sławnego Neila deGrasse’a Tysona. Teraz przyszła pora na Początki (prawie) wszystkiego Grahama Lawtona.

Moje poko­le­nie wycho­wało się w czasach tuż przed nadej­ściem cyber­ne­tycz­nej rewo­lu­cji. Ozna­czało to koniecz­ność naby­wa­nia wiedzy bez pomocy serwisów inter­ne­to­wych, wujka Googli, cioci Wiki czy blogów popu­lar­no­nau­ko­wych. Popu­larne były nato­miast róż­no­ra­kie kolorowe gazetki, segre­ga­tory i książki – w tym wydawane cyklicz­nie serie typu Deago­stini. Nie chcę zabrzmieć jak dinozaur, ale czuję sen­ty­ment do tych czasów. Być może dlatego tak pozy­tywne pierwsze wrażenie zrobiły na mnie Początki (prawie) wszyst­kiego

Nie jest to typowa książka do prze­wer­to­wa­nia. Raczej pewna mie­sza­nina książki i albumu – barwnego, łatwo przy­ku­wa­ją­cego wzrok i wypeł­nio­nego po brzegi cie­ka­wost­kami, ramkami, sche­ma­tami i humo­ry­stycz­nymi ilu­stra­cjami. Wszystko za sprawą udanej współ­pracy bio­che­mika i redak­tora New Scien­tist Grahama Lawtona z doświad­czoną rysow­niczką New Yorkera Jennifer Daniel. Właściwą treść poprze­dza wpro­wa­dze­nia autor­stwa zmarłego w tym roku Stephena Hawkinga.
Fragment Początków (prawie) wszystkiego
Publi­ka­cja składa się z sześciu dużych części, poświę­co­nych kolejno: wszech­świa­towi, naszej planecie, życiu, cywi­li­za­cji, wiedzy i wyna­laz­kom. Arsenał wybra­nych zagad­nień jest więc ogromny i obejmuje nie tylko poważne i “nadęte” zagad­nie­nia jak czarne dziury, teoria ewolucji, układ okresowy pier­wiast­ków, anty­bio­tyki czy religia. Twórcy wzięli sobie do serca tytuł i naprawdę posta­no­wili pochylić się nad genezą (prawie) wszyst­kiego, co może wydać się ciekawe. Dlatego sporą część treści stanowią pytania ory­gi­nalne i nie­rzadko zaska­ku­jące – zwłasz­cza w ostat­nich czę­ściach. Do moich fawo­ry­tów należą kwestie papro­chów w pępku, pra­po­cząt­ków pijań­stwa, kon­sump­cjo­ni­zmu, odkrycia papieru toa­le­to­wego i kla­wia­tury QWERTY. Myślę nato­miast, że naj­wię­cej emocji u nie­jed­nego czy­tel­nika może wzbudzić rozdział Kiedy zaczę­li­śmy spierać się o politykę? – podparty sche­ma­tem obra­zu­ją­cym różnice między “mózgiem lewi­co­wym i pra­wi­co­wym”. Na całe szczę­ście tekst pod­su­mo­wuje adno­ta­cja stwier­dza­jąca, że bardzo niewielu ludzi odpo­wiada dokład­nie jednemu z jaskra­wych arche­ty­pów. 

Na każdy rozdział składa się dwu­stro­ni­cowy esej i zaj­mu­jący kolejne dwie strony rysunek, plan lub schemat dopeł­nia­jący treść. Tekstom daleko do ency­klo­pe­dycz­nej formuły, a dowcipny ton oraz odpo­wied­nia długość spra­wiają, że bardzo łatwo przy­ku­wają uwagę czy­tel­nika. Ponadto na wielką pochwałę zasłu­guje końcowy dodatek Polecane lektury. Niby nic, ale to miłe, że twórcy przy­go­to­wali listę kil­ku­dzie­się­ciu pozycji lite­ra­tury popu­lar­no­nau­ko­wej, pozwa­la­ją­cej na uzu­peł­nie­nie świeżo zdobytej wiedzy.
Fragment Początków (prawie) wszystkiego
Jednak nie da się ukryć, że naj­więk­szą siłą Począt­ków (prawie) wszyst­kiego jest jej warstwa gra­ficzna. Często narzekam na twarde oprawy, duże formaty i gruby papier, czyniące książki nie­po­ręcz­nymi, jednak w tym wypadku nie powiem złego słowa. Autorzy byli kon­se­kwentni i zrobili wszystko aby ilu­stra­cje sta­no­wiły równie ważny element ich pracy, co sam tekst (inaczej niż w przy­padku Fizyki w rysun­kach, która wbrew tytułowi wcale nie eks­po­no­wała zanadto rysunków). Każda stronica to efekt prze­my­śla­nej pracy Jennifer Daniel i nie tylko cieszy oko, ale również pozwala na lepsze zro­zu­mie­nie oraz utrwa­le­nie treści w pamięci. Jednym słowem, książka to wizualny maj­stersz­tyk.

Tak jak wspo­mnia­łem na początku, praca Lawtona i Daniel przy­wo­łuje u mnie pozy­tywne sko­ja­rze­nia z popu­lar­nymi dwie dekady temu publi­ka­cjami dla dzieci i mło­dzieży. Co prawda recen­zo­wana książka powinna ucieszyć każdego, jednak i tak sądzę, że naj­więk­sze korzyści z lektury wyniosą nasto­lat­ko­wie. Bardzo szeroka tematyka sprawi, że każdy znajdzie tu coś dla siebie i być może złapie bakcyla. Z kolei ilu­stra­cje nie tylko nie pozwolą się nudzić, ale także łatwiej zapa­mię­tać masę inte­re­su­ją­cych faktów. Co więcej, z uwagi na prze­piękną oprawę Początki (prawie) wszyst­kiego to naprawdę dobry pomysł na sensowny i ele­gancki prezent.
Info:
Autor: Graham Lawton, Jennifer Daniel;
Tytuł: Początki (prawie) wszystkiego;
Oryginalny tytuł: The Origin of (almost) Everything;
Przełożył: Maria Brzozowska;
Wydawnictwo: Insignis;
Wydanie: Kraków 2018;
Liczba stron: 256.

  • krysromanowskiii1980

    Chciałeś mnie zwabić tym frag­men­tem o lewakach i pra­wa­kach, cwaniaku? :> I prawie Ci się udało!

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ulfrik

    Wygląda ładnie, ale obawiam się czy nie jest to zbyt dzie­cinna lektura i trochę wstyd o to prosić pod choinke. 😉

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0