Podrzucono mi ostatnio obleśny link. Zawarte w nim treści – przedstawione jako rzekome argumenty za młodym wiekiem Ziemi – obraziły wszystkie moje neurony razem i każdy z osobna.

Wiecie co? Tak szczerze mówiąc stra­ci­łem jakie­kol­wiek zain­te­re­so­wa­nie tematem Młodej Ziemi całe lata temu. Podszyta biblij­nym fana­ty­zmem kon­cep­cja przed­sta­wia­jąca wszech­świat jako owoc inte­li­gent­nego projektu, wycza­ro­wa­nego za jednym zamachem sześć tysięcy lat temu, po prostu zaczęła mnie nudzić. Podobnie jak w przy­padku wyznaw­ców Płaskiej Ziemi, bazą wywro­to­wych sądów jest wyłącz­nie igno­ran­cja, braki w logice oraz luki w pod­sta­wo­wym wykształ­ce­niu. Jednak to wszystko w żadnym wypadku nie stanowi zapory dla powsta­wa­nia całych portali for­su­ją­cych alter­na­tywną historię naszej planety; których twórcy czynią z gwał­ce­nia faktów i nie­zna­jo­mo­ści naukowej meto­do­lo­gii praw­dziwą cnotę.

Na pode­sła­nej mi witrynie znalazło się zesta­wie­nie aż trzy­dzie­stu argu­men­tów rzekomo dowo­dzą­cych, iż biblijny mit stwo­rze­nia należy trak­to­wać dosłow­nie. Jak to kiedyś powie­dział Bogusław Wol­nie­wicz: “Jak nie masz żadnego dobrego dowodu, to zasypuj ich dzie­się­cioma tysią­cami dowodów”. I niestety, w tym przy­padku, rze­czy­wi­ście ilość w żadnym razie nie idzie w parze z jakością. Więk­szość tzw. argu­men­tów zajmuje od dwóch do pięciu linijek tekstu, nie­okra­szo­nych żadnymi ode­sła­niami do źródeł (co byłoby przy­datne, skoro już pró­bu­jemy łamać krę­go­słup nauki) – a co naj­lep­sze – część z nich w ogóle nie dowodzi młodego wieku Ziemi, lecz co najwyżej próbuje wbić szpile w powszech­nie przyjęte teorie. Autor zesta­wie­nia chyba nie pojmuje, że zdanie “A jest fałszywe”, nie równa się wcale zdaniu “praw­dziwe jest B”. Nawet udana próba zde­wa­lu­owa­nia teorii wiel­kiego wybuchu, nie przy­bliża nas ani pół kroku do tezy o wykre­owa­niu kosmosu kilka tysięcy lat temu, przez istotę wyższą.

Dobrze, koniec papla­niny. Przyj­rzyjmy się przy­naj­mniej kilku naj­cie­kaw­szym potwor­kom z rze­czo­nego portalu. Od razu mówię, że cytuję poszcze­gólne argu­menty w całości, bez żadnych zmian.

Obroty ziemi.
Obroty ziemi spadają o ok. jedną tysięczną sekundy na dzień. Biorąc pod uwagę tę daną, miliardy lat temu ziemia wiro­wa­łaby tak szybko, że siła odśrod­kowa spo­wo­do­wa­łaby jej rozpad. Obroty ziemi stop­niowo zmniej­szają się i pokazują, że ziemia nie może mieć więcej niż kilka tysięcy lat.

Pierwszy punkt i pierwsza bujda. Ruch obrotowy zwalnia, ale nie szybciej niż o połowę tysięcz­nej sekundy na rok. Rok, nie dzień! Oczy­wi­ście nawet teraz uzy­ska­li­by­śmy podej­rzane wyniki, według których zaledwie milion lat temu doba byłaby o ponad godzinę krótsza. Musimy jednak zawsze pamiętać (a o czym mło­do­ziemcy zawsze zapo­mi­nają), że mówimy o procesie zmiennym w czasie. Na ruch wirowy planety wpływa wiele czyn­ni­ków, jak cho­ciażby obecność Księżyca (a przecież kiedyś był bliżej), kata­strofy kosmiczne, geo­lo­giczne czy nawet dzia­łal­ność czło­wieka. W związku z powyż­szym nie wystar­czy pomnożyć liczby lat przez 0,005 sekundy, gdyż spo­wal­nia­nie w pale­ozo­iku wyglą­dało inaczej niż obecnie.

Nie wiem też skąd wniosek, jakoby Ziemia miała się rozpaść. Ziemska doba nigdy nie trwała mniej niż 14 godzin, tym­cza­sem znamy już egzo­pla­nety – jak odkryta przez VLT Beta Pictoris b – których obrót zajmuje zaledwie 8 godzin, zaś prędkość obrotowa na wyso­ko­ści równika wynosi aż 100 tys. km/h. Mimo to, pla­ne­tarna akro­batka jakoś się nie roz­sy­pała.

Cywi­li­za­cje i pismo
Jak to możliwe, że jeśli człowiek przestał ewo­lu­ować 100 tysięcy lat temu, to nauczył się tworzyć cywi­li­za­cje i pisać dopiero jakieś 5 – 10 tysięcy lat temu? Również naj­star­sze cywi­li­za­cje poja­wiają się na świecie w tym samym czasie i wszyst­kie są już bardzo zaawan­so­wane, budując wspa­niałe budowle (jak piramidy). Nic nie wskazuje na jakąś powszechną ewolucję cywi­li­za­cji.

Pomińmy pierwsze, debilne zdanie. Fakt, że ludzkość zbu­do­wała roz­wi­niętą cywi­li­za­cję dopiero po kil­ku­dzie­się­ciu tysią­cach lat od narodzin pierw­szego homo sapiens sapiens, rze­czy­wi­ście jest fra­pu­jące. Z drugiej strony musimy wziąć poprawkę na kilka spraw, na czele z klimatem. Zlo­do­wa­ce­nie Würm zakoń­czyło się zaledwie 12 tys. lat temu co dziwnym trafem, z grubsza pokrywa się z momentem narodzin pierw­szych ludzkich pro­to­miast. Istotne jest również to, że ludzkość rozwija się w tempie (mniej więcej) wykład­ni­czym. Przej­ście od narzędzi kamien­nych do meta­lo­wych zajęło nam tysiące lat, ale już okres między lotem pierw­szego samolotu a lądo­wa­niem na Księżycu to zaledwie 67 lat. Nie­liczni koczow­nicy zaczy­nali od zera, mieli problem z komu­ni­ka­cją, nie znali metody naukowej, a na dodatek żyli krótko musząc ciągle myśleć o schro­nie­niu i wyży­wie­niu. Dziwne? Przy­po­mi­nam, że w dżun­glach Amazonii, Papui czy Afryki wciąż żyją plemiona, które nie zmieniły trybu życia od tysiąc­leci.

Wzrost popu­la­cji.

Formuły reali­stycz­nego wzrostu popu­la­cji, uwzględ­nia­jąc wojny itp. podają tylko kilka tysięcy lat jako konieczne aby otrzymać obecną wielkość popu­la­cji (nie miliony lat). Tempo wzrostu popu­la­cji było stabilne w czasie, dla którego mamy dane. Obecne sześć miliar­dów ludzi jest właściwą liczbą ludzi, którzy roz­mno­żyli się z ośmiu oca­la­łych ze świa­to­wego potopu jakieś 4400 lat temu. Jeśli ludzie żyliby na ziemi od milionów lat i uwzględ­nia­jąc to samo tempo wzrostu, obecnie mie­li­by­śmy na ziemi 150 tysięcy ludzi na każdy cal kwa­dra­towy powierzchni ziemi.

Powyższy akapit jest niestety totalnym bełkotem, choć może to kwestia bardzo nie­for­tun­nego tłu­ma­cze­nia. Obecne modele histo­ryczne i antro­po­lo­giczne przyj­mują, że popu­la­cja wynosiła około 10 milionów osob­ni­ków w neolicie (8–10 tys. lat temu) i z przyczyn natu­ral­nych rosła bardzo powoli (patrz: J. Barbag, Geo­gra­fia poli­tyczna ogólna). Następne przy­śpie­sze­nia zbiegały się oczy­wi­ście z kolej­nymi rewo­lu­cjami, jak odejście od zbie­racko-łowiec­kiego trybu życia, eli­mi­na­cja poszcze­gól­nych chorób czy wyna­le­zie­nie nowych metod upraw. Aktu­al­nie, od jakichś dwóch stuleci liczba ludzi rośnie w sposób wręcz nie­praw­do­po­dobny i nie­po­rów­ny­walny z epokami wcze­śniej­szymi. Zatem infor­ma­cja o “takim samym tempie wzrostu” została wzięta z sufitu. 

Ciekawe jest też zdanie “jeśli ludzie żyliby na ziemi od milionów lat”, skoro w punkcie wcze­śniej­szym mowa była jeszcze o tysią­cach.

Odda­la­nie się księżyca od ziemi.
Tempo odda­la­nia się księżyca od ziemi (w związku z ruchami/tarciem pływowym) ustala granicę wieku dla księżyca na kilka tysięcy lat. Gdyby księżyc miał miliony lat, na początku musiałby być bardzo blisko ziemi, co powo­do­wa­łoby tak ogromne pływy oce­aniczne, że woda zata­pia­łaby suchy ląd dwa razy dziennie.

To samo co w przy­padku argu­mentu o ruchu obro­to­wym Ziemi (przy okazji, nazwy ciał nie­bie­skich zapi­su­jemy wielką literą). Kto temu czło­wie­kowi nagadał, że tempo odda­la­nia naszego natu­ral­nego satelity od początku prze­bie­gało tak samo? Oczy­wi­ście, ongiś Księżyc znaj­do­wał się znacznie bliżej, lecz nie wystar­czy prze­mno­że­nie 2,5 cen­ty­me­tra (prędkość obecnego odda­la­nia) przez milion lat, aby uzyskać mia­ro­dajny wynik.

Pył kosmiczny na księżycu.
Pył kosmiczny gromadzi się na powierzchni księżyca w tempie ok. jednego cala na każde 10 tysięcy lat. Astro­nauci znaleźli średnio pół cala, właśnie tyle ile spo­dzie­wał­byś się znaleźć w po upływie 6 tysięcy lat.

Inte­re­su­jące, ale chciał­bym zobaczyć jakieś roz­wi­nię­cie tej myśli i publi­ka­cję ją potwier­dza­jącą. Z tego co wiem, szczątki mete­ory­tów i mikro­me­te­ory­tów wymie­szane wraz z materią Księżyca, utwo­rzyły warstwę regolitu się­ga­jącą w nie­któ­rych miej­scach nawet 20 metrów grubości. Przy czym jest on pod spodem nieco ubity. 

Zawar­tość helu w atmos­fe­rze.
Zawar­tość helu w atmos­fe­rze oznacza że mak­sy­malny wiek wynosi nie więcej niż 10 tysięcy lat. Ilość izotopu węgla C14 w atmos­fe­rze mogłoby zostać wytwo­rzona zaledwie w kilka tysięcy lat.

Fajnie. Ale dlaczego? To nie jest zło­śli­wość, bo nawet poświę­ci­łem moment na próby wygo­oglo­wa­nia rzekomej kon­tro­wer­sji. Niestety nie trafiłem na ani jedną poważną publi­ka­cję, lecz jedynie na stronę Chrze­ści­jań­skiego Ośrodku Apo­lo­ge­tycz­nego. Buszując po anglo­ję­zycz­nych stronach trafiłem za to na uwagę, że mło­do­ziemcy, w swoim stylu, traktują temat wybiór­czo. Hel ulega zjo­ni­zo­wa­niu przez pro­mie­nie UV (tu znów trzeba mieć z tyłu głowy, że natę­że­nie tych promieni zmie­niało się na prze­ło­mie milionów lat) i ucieka wzdłuż linii pola magne­tycz­nego Ziemi.

Mutacje.
Kal­ku­la­cje oparte na stop­nio­wym wzroście nega­tyw­nych efektów mutacji w żywych orga­ni­zmach wskazują że formy życia nie mogą mieć więcej niż kilka tysięcy lat i wciąż pozo­sta­wać wolne od defektów gdyby było inaczej.

Chwila, czy tylko ja widzę tu nie­po­ko­jącą sugestię, że lepiej aby nasz gatunek zniknął bo im dłużej będziemy istnieć, tym gorzej dla nas, bo w końcu padniemy przy­gnie­ceni ciężarem nawar­stwia­ją­cych się defektów gene­tycz­nych? Nie sądzę, jak również nie wiem kto i jak prze­pro­wa­dzał powyższe kal­ku­la­cje. Szkoda też, że nie przy­wo­łano żadnych liczb, bo chciał­bym się dowie­dzieć ile czasu zostało ludz­ko­ści zanim nastąpi prze­wi­dy­wana, pełna bio­lo­giczna dege­ne­ra­cja cywi­li­za­cji.

Pole magne­tyczne ziemi.
Pole magne­tyczne ziemi słabnie. Biorąc pod uwagę tempo tego słab­nię­cia, żadne takie pole nie ist­nia­łoby gdyby ziemia była tak stara jak wierzą ewo­lu­cjo­ni­ści. Zmie­rzone tempo słab­nię­cia pola magne­tycz­nego ziemi oznacza że życie byłoby nie­moż­li­wym na ziemi wcze­śniej niż przed 20 tysią­cami lat (w związku z ciepłem które byłoby gene­ro­wane).

Ale kon­kret­nie, o jakim tempie mówimy? Bo tak się składa, że osła­bia­nie pola – bardzo poważne – towa­rzy­szy pro­ce­sowi prze­bie­gu­no­wa­nia, po czym znów ulegnie ono wzmoc­nie­niu. Po raz kolejny: nie wystar­czy prze­mno­żyć jakieś wartości przez wiek Ziemi aby naszki­co­wać poważną teorię.

Planety tracą ciepło.
Planety tracą ciepło. Jeśli byłyby ufor­mo­wane miliony lat temu, nie posia­da­łyby żadnego wewnętrz­nego ciepła uwzględ­nia­jąc aktualne tempo utraty ciepła. Jeśli fili­żanka gorącej kawy byłaby pozo­sta­wiona przez 400 lat, nie miałaby żadnego wewnętrz­nego ciepła.

Gdyby w fili­żance kawy docho­dziło przy okazji do ruchów pły­wo­wych miliar­dów ton płynnego metalu, z dodat­kiem rozpadów pro­mie­nio­twór­czych, to może nie uznałbym tej analogii za absur­dalną. 

Saturn traci swoje pier­ście­nie.
Planeta Saturn traci swoje pier­ście­nie. One powoli się oddalają. Gdyby planeta miała miliony lat, materiał zawarty w pier­ście­niach roz­pro­szyłby się dawno temu.

Znów kon­kret­nie: “powoli” i “miliony lat”. I jak zwykle, bez uwzględ­nie­nia naj­bar­dziej logicz­nych wyja­śnień. Saturn nie musiał wyglądać miliony lat temu tak jak obecnie, zaś Układ Sło­neczny pozo­staje dyna­miczny. Niektóre z pier­ścieni gazowego olbrzyma mogły powstać sto­sun­kowo niedawno, a inne prze­stały istnieć zanim człowiek spojrzał w niebo. Na przykład, już dzisiaj spo­dzie­wamy się, że krążący wokół Marsa Fobos w ciągu 50 milionów lat na tyle zbliży się do swojej planety, że ulegnie roze­rwa­niu przez siły gra­wi­ta­cyjne.

Oczy­wi­ście pseu­do­nau­ko­wiec z przy­szło­ści będzie się głowił nad pytaniem, dlaczego mar­sjań­ski pier­ścień znajduje się akurat w takiej odle­gło­ści, skoro sam glob istnieje od prawie 5 miliar­dów lat…

Komety.
Gdy komety podró­żują w prze­strzeni kosmicz­nej stale tracą materiał z którego są zbu­do­wane. Jaka­kol­wiek kometa starsza niż 10 tysięcy lat już dawno roz­pa­dłaby się w nicość.

Dlaczego granica został usta­wiona akurat na 10 tysięcy lat? Bo pasuje pod tezę? Sama kometa Halleya, przy obecnej wiel­ko­ści i aktu­al­nym tempie tracenia swojej materii, może istnieć nawet jeszcze 200 tysięcy lat.

Naj­star­sze żyjące rośliny.
Naj­star­sze żyjące rośliny, sosna szcze­ci­nia­sto-szysz­kowa?? i rafy koralowe mają około 4500 lat. Jeśli ziemia ist­nia­łaby miliony lat, dlaczego nie ma star­szych żyjących roślin.

Żywe orga­ni­zmy mają taką dziwną cechę, że nie są nie­śmier­telne. Ale i tak mamy tu kon­fa­bu­la­cję, gdyż iglaste drzewka Old Tjikko dożywają sędzi­wego wieku 9,5 tys. lat.

Dowody na to że system sło­neczny ziemi został zapro­jek­to­wany przez Boga o wiele bardziej prze­wa­żają nad jaką­kol­wiek moż­li­wo­ścią że powstał on zupełnie przez przy­pa­dek. Roz­wa­żymy teraz kilka cech systemu sło­necz­nego ziemi, które jak widzimy zostały spe­cy­ficz­nie i bardzo sta­ran­nie zapro­jek­to­wane dla uni­kal­nego celu utrzy­ma­nia życia:

Ziemia znajduje się w odpo­wied­niej odle­gło­ści.
Ziemia znajduje się w odpo­wied­niej odle­gło­ści od słońca tak że otrzy­mu­jemy dokład­nie taką ilość ciepła która jest odpo­wied­nia aby pod­trzy­mać życie. Inne planety układu sło­necz­nego są albo zbyt blisko słońca (zbyt gorąco) lub zbyt daleko (zbyt zimno) aby utrzymać życie.

Obroty ziemi.
Jaka­kol­wiek znaczna zmiana w szyb­ko­ści wiro­wa­nia ziemi spra­wi­łaby że życie byłoby nie­moż­liwe. Na przykład, jeżeli ziemia wiro­wa­łaby z szyb­ko­ścią jednej dzie­sią­tej obecnej szyb­ko­ści, całe życie roślinne byłoby albo spalone jak chipsy w ciągu dnia lub zamro­żone w nocy.

Księżyc jest w odpo­wied­niej odle­gło­ści.
Księżyc okrąża ziemię w odle­gło­ści około 240 tysięcy mil powo­du­jąc nie­groźne pływy na ziemi. Jeśli księżyc znaj­do­wałby się w odle­gło­ści wyno­szącą jedną piątą obecnej, kon­ty­nenty byłyby kom­plet­nie zata­piane dwa razy dziennie.

Grubość skorupy ziem­skiej.
Grubość skorupy ziem­skiej i głę­bo­kość oceanów wydają się być dokład­nie zapro­jek­to­wane. Zwięk­sze­nie grubości lub głę­bo­ko­ści o tylko kilka stóp zmie­ni­łoby tak dra­stycz­nie absorp­cję wolnego tlenu i dwu­tlenku węgla że życie roślinne i zwie­rzęce nie mogłoby istnieć.

Odchy­le­nie osi ziem­skiej wynosi 23,5 stopnia.
Odchy­le­nie osi ziem­skiej wynosi 23,5 stopnia od pionu/prostopadłej do płasz­czy­zny jej orbity. To odchy­la­nie się, połą­czone z ziemskim obrotem wokół słońca, powoduje nasze pory roku, które są abso­lut­nie nie­zbędne dla wytwa­rza­nia zasobów żyw­no­ścio­wych.

Sześć ostat­nich punktów potrak­tuję zbiorczo, wysto­so­wu­jąc jedną, bardzo uni­wer­salną odpo­wiedź. Uwaga, podaję hasło:

zasada antropiczna.

Roz­pa­trzmy dwa zdania. Pierwsze: cały wszech­świat wraz ze swoimi stałymi, prawami fizyki, oddzia­ły­wa­niami, energią, materią, prze­strze­nią, czasem i całą resztą, ktoś zapro­jek­to­wał po to aby umieścić w nim ludzi. Drugie: wszech­świat jest jaki jest, a życie powstało właśnie w taki sposób i w takim kształ­cie dzięki doborowi natu­ral­nemu i innym bez­oso­bo­wym procesom. Nie mamy żadnego powodu pozwa­la­ją­cego na posta­wie­nie tego pierw­szego zdania ponad drugim! Mało tego, brzytwa Ockhama raczej przy­bliża nas do stwier­dze­nia drugiego: to żywe orga­ni­zmy dosto­so­wują się do śro­do­wi­ska, a nie odwrot­nie. Rze­czy­wi­stość nie musiała być skrojona pod nas, lecz my wyewo­lu­owa­li­śmy w taki sposób na jaki nam owa rze­czy­wi­stość pozwo­liła i tylko dlatego potra­fimy w niej prze­trwać. Kto wykluczy, że istnieje jeszcze milion innych kon­fi­gu­ra­cji wszech­świata – z odmien­nymi zasadami i pra­wi­dłami przyrody – które również sprzy­ja­łyby powsta­niu życia, może nawet bardziej zło­żo­nego i inte­re­su­ją­cego niż obecne?

Naj­lep­szym stresz­cze­niem roz­my­ślań nad “inte­li­gent­nym pro­jek­tem”, jest fragment kul­to­wego monologu Douglasa Adamsa:
“Ten świat pasuje do mnie idealnie. Jest tu tyle rzeczy, które mnie wspie­rają, karmią i dbają o mnie. Tak, ten świat naprawdę mi pasuje”! I wtedy ten człowiek dochodzi do nie­unik­nio­nego wniosku, że kto­kol­wiek stworzył ten świat, stworzył go dla niego.

Podobnie można sobie wyobra­zić kałużę budzącą się pewnego dnia z myślą: “ten świat, który mnie otacza jest bardzo ciekawy. Jest tu bardzo ciekawa dziura, w której się znajduję. Wła­ści­wie to ta dziura jest idealnie do mnie dopa­so­wana. Na pewno została stwo­rzona po to abym się w niej znalazła”! Ta myśl jest tak silna, że nawet po wscho­dzie Słońca, kiedy powie­trze robi się cie­plej­sze, kałuża robi się coraz mniejsza i mniejsza, ciągle myśli, że wszystko na pewno będzie dobrze, ponieważ ten świat został dla niej stwo­rzony.
Dogmat mówiący o cudownym dosto­so­wa­niu kosmosu do potrzeb czło­wieka to iluzja. I to iluzja słaba, ponieważ nawet naszą planetę w całej jej oka­za­ło­ści, trudno nazwać dziełem dosko­na­łym. Przy­jem­nie o takich rzeczach dywaguje się miesz­kań­cowi gościn­nych terenów Europy czy Ameryki. Japoń­czycy muszący znosić coty­go­dniowe trzę­sie­nia ziemi, Poli­ne­zyj­czycy zagro­żeni zalaniem ich ojcowizn przez Pacyfik, Afry­ka­nie pozba­wieni wody pitnej oraz terenów upraw­nych, czy Austra­lij­czycy gnież­dżący się na zaledwie 20% swego olbrzy­miego państwa (bo resztę zajmuje pustynia) – mają prawo pod­cho­dzić do rze­ko­mego opus dei z większym scep­ty­cy­zmem. O wszech­świe­cie nawet nie ma co wspo­mi­nać, bo chyba żaden Kwan­to­wicz nie nazwie bez­kre­snej prze­strzeni wypeł­nio­nej kwa­za­rami, super­no­wymi, czarnymi dziurami i pul­sa­rami – miejscem przy­ja­znym, ist­nie­ją­cym dla naszej wygody.
Swoją drogą mam nadzieję, że dostrze­gli­ście fakt, iż ostatnie próby argu­men­ta­cji Mło­do­ziem­ców, na dobrą sprawę znów nie dotyczą głównego tematu. Nawet jeśli w przy­pły­wie bez­gra­nicz­nej wyro­zu­mia­ło­ści uzna­li­by­śmy pewne poszlaki za wystar­cza­jące aby mówić o boskim planie, to przecież nie dowodzą one ani tego, że Ziemia liczy sobie akurat 6 tysięcy lat, ani tego, że sam akt stwo­rze­nia prze­biegł dokład­nie według sce­na­riu­sza opi­sa­nego w kon­kret­nej świętej księdze. Bo czyż hipo­te­tyczny inte­li­gentny archi­tekt nie mógłby działać poprzez ewolucję? Czy dro­bia­zgowe roz­pla­no­wa­nie maje­sta­tycz­nego projektu na miliardy lat prze­kra­cza­łoby jego boskie moż­li­wo­ści? 

  • PACH

    “Bo czyż hipo­te­tyczny inte­li­gentny archi­tekt nie mógłby działać poprzez ewolucję? Czy dro­bia­zgowe roz­pla­no­wa­nie maje­sta­tycz­nego projektu na miliardy lat prze­kra­cza­łoby jego boskie moż­li­wo­ści? ”
    Widzisz tymi pyta­niami przy­po­mnia­łeś mi lekcję religii, na której kate­chetka (siostra zakonna) pro­wa­dząca nasze zajęcia na pytanie “jak się ma stwo­rze­nie świata w 6 dni do tego co uczą nas na innych przed­mio­tach?” odpo­wie­działa jakże banalnym, ale jed­no­cze­śnie trzy­ma­ją­cym się reguł wie­rzą­cych, pytaniem: “Skąd wiemy ile trwa boski dzień?”

    Pozdra­wiam
    Stały czytelnik/obserwator blogu

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Maciek Mar­ci­now­ski

      To chyba nawet z filmu, “Kto sieje wiatr”, z resztą bardzo w tej tematyce, dokład­niej o tkzw. małpim procesie; polecam i to bardzo. Było to mniej więcej; skoro pierw­szego dnia była tylko ciemność i nie krążyło żadne słońce, to ile on trwał? 😉

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • aldeb

    A propos wieku roslin. Old Tjikko nie bylby dobrym przy­kla­dem, bo aktu­al­nie ist­nie­jace drzewko (rameta) ma tylko ok. kilkuset lat. Caly organizm fak­tycz­nie jest stary i ma ok. 10tys lat, ale wiadomo to dzieki badaniom gene­tycz­nym i radio­da­to­wa­niu szczat­kow znaj­do­wa­nych w okolicy. No a dla mlo­do­ziem­cow radio­da­to­wa­nie to zakazane gusla i nie uznaja go. Ale tak ogolnie to znamy rosliny, ktore moga miec nawet ponad milion lat (Pando, genet topoli osikowej). Dosyc doklad­nie zbadana jest Lomatia tasma­nica majaca ponad 40tys lat. Co ciekawe to triploid, ktory w wyniku mutacji dawno temu stracil zdolnosc do roz­mna­za­nia gene­ra­tyw­nego i tak sobie rosnie od tysiecy lat…

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Radek Koła­kow­ski

    Pod­cho­dząc do tematu czysto tech­nicz­nie, to jak na naj­do­nio­ślej­sze dzieło istoty wszech­moc­nej gatunek ludzki jest dość słabo zapro­jek­to­wany. Naj­waż­niej­szym i naj­czul­szym ele­men­tem naszego ciała jest mózg, świetny pomysł, że umiesz­czać go w miejscu naj­bar­dziej nara­żo­nym na uszko­dze­nia i łączyć z resztą ciała jeszcze bardziej deli­kat­nym rdzeniem kręgowym. To tak jakby zapro­jek­to­wać samochód z fotelem kierowy umiesz­czo­nym przed maską. Brawo! W dodatku świat został tak idealnie dla nas stwo­rzony, że prawie wszystko nas zabija włącznie z głównym źródłem energii, czyli Słońcem, z której niestety nie możemy bez­po­śred­nio korzy­stać. Nasza planeta w 70% pokryta jest wodą, och jaka szkoda, że nie potra­fimy żyć w wodzie (chociaż w okresie płodowym wykształ­cają nam się skrzela, które później niestety zanikają — czyżby bóg prze­oczył). Nie tylko nie potra­fimy żyć pod wodą, ale niestety niemal cała ta woda, to woda słona, więc wspa­nia­łym pomysłem jest to, że możemy pić tylko słodką. Nie możemy, ale musimy, bo bez niej umieramy po kilku dniach. Niestety olbrzy­mia część tych pozo­sta­łych 30% naszej planety to pustynie, albo inne miejsca nie­na­da­jące się do życia, góry, lodowce, wulkany itp. Nie potra­fimy latać, po zmroku jesteśmy ślepi, bez schro­nie­nia trudno nam prze­trwać trochę zimna lub upału itd. A przy tym jest wiele roz­wią­zań wśród innych gatunków, które bardzo dobrze roz­wią­zują więk­szość wymie­nio­nych pro­ble­mów. Rze­czy­wi­ście bardzo “inte­li­genty” projekt, tylko obawiam się, że inży­nierkę na MIT ciężko byłoby takim pro­jek­tem obronić :p

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Dominik Kurek

    Czego się nie zrobi, by dopa­so­wać współ­cze­sną wiedzę o świecie z prze­ko­na­niami ogra­ni­czo­nych wąskim hory­zon­tem twórców świętych ksiąg…?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • The­Rock­Smok

    Tak samo bełkoczą pła­sko­ziemcy -
    zasada “nie rozumiem, więc to zapewne kłamstwa i myki psy­cho­lo­giczne” obo­wią­zuje i mło­do­ziem­ców. Szkoda. Spo­łe­czeń­stwo głupieje co raz bardziej, Heller pod­kre­śla to nie­jed­no­krot­nie. Aż żal patrzeć na ludzi, którzy wierzą w taki pseu­do­nau­kowy ściek. 

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Krzysz­tof Drabik

    Wszyscy się mylą. Ziemia jest tak naprawdę wklęsła. Dowód? Gdyby była wypukła to buty wycie­ra­łyby się na środku a nie na piętach i palcach.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • mroczny sedes

      Gdyby Ziemia nie byłaby wklęsła tylko płaska to cała woda z oceanów wylałaby się już dawno temu w kosmos. 😉

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.pilaster.blog.onet.pl pilaster

    3. Kwestia cywi­li­za­cji i pisma. 

    To, dlaczego cywi­li­za­cja (którą kre­acjo­ni­ści naiwnie utoż­sa­miają z “pismem”, podczas gdy naprawdę klu­czo­wym jej ele­men­tem jest rol­nic­two, a taka zaawan­so­wana cywi­li­za­cja jak andyjscy Inkowie potra­fiła się bez pisma obywać) powstała dopiero po prawie 200 tys lat ist­nie­nia gatunku ludz­kiego nie jest pytaniem try­wial­nym, które można zbyć tylko wzmianką o końcu ostat­niego zlo­do­wa­ce­nia pół­noc­no­pol­skiego.

    Nie negując zna­cze­nia ocie­ple­nia w Holo­ce­nie, trzeba jednak wyraźnie zazna­czyć, że chociaż było ono zapewne warun­kiem koniecz­nym nastania neolitu i cywi­li­za­cji, to jednak w żadnej mierze nie mogło być warun­kiem wystar­cza­ją­cym. Chociaż bowiem przej­ście do neolitu nastą­piło w wielu miej­scach na świecie w zbli­żo­nym czasie, to w żadnym wypadku nie jed­no­cze­śnie, a przecież wahania średniej tem­pe­ra­tury, czy opadów wystę­po­wały również w Holo­ce­nie. Powsta­jące w różnych rejonach świata rol­nic­two, korzy­stało z zupełnie odmien­nych zestawów gatunków upraw­nych roślin i hodo­wa­nych zwierząt, gatunków mających bardzo różne wyma­ga­nia kli­ma­tyczne, glebowe, nasło­necz­nie­nia, czy nawod­nie­nia. Widać więc, że zakres nie­zbęd­nych do roz­po­czę­cia rewo­lu­cji neo­li­tycz­nej warunków kli­ma­tyczno-bota­nicz­nych był dość szeroki, a tole­ran­cja na odchyłki – duża. Naj­więk­sze różnice kli­ma­tyczne między gla­cja­łem, a Holo­ce­nem wystę­po­wały poza tym w wyższych sze­ro­ko­ściach geo­gra­ficz­nych, gdy tym­cza­sem co najmniej trzy z miejsc narodzin neolitu znaj­do­wały się w strefie tro­pi­kal­nej, w której niewiele się wraz z nasta­niem Holocenu zmieniło.

    Wreszcie, co naj­waż­niej­sze, Holocen wcale nie był pierw­szym cie­plej­szym okresem w obej­mu­ją­cej Ziemię w ciągu ostat­nich milionów lat i wcale bynaj­mniej jeszcze nie zakoń­czo­nej, epoce lodow­co­wej zwanej Plej­sto­ce­nem. Na długo przed Holo­ce­nem, mieliśmy do czy­nie­nia z podobnym cie­plej­szym okresem, zwanym Eemianem, lub inter­gla­cja­łem eemskim. Eemian trwał nieco dłużej niż współ­cze­sny nam Holocen, był też od niego o 2–3 stopnie cie­plej­szy. Mimo to, żadnej próby zbu­do­wa­nia cywi­li­za­cji wtedy nie podjęto. Ba, Eemian, nie tylko nie spo­wo­do­wał rewo­lu­cji neo­li­tycz­nej przed 120 tysią­cami lat, że o powsta­niu wtedy bardziej złożonej cywi­li­za­cji nie wspo­mi­nać, ale nawet nie znalazł żadnego odbicia w ist­nie­ją­cych wtedy kul­tu­rach pale­oli­tycz­nych. Mimo sporych, więk­szych niż holo­ceń­skie, zmian kli­ma­tycz­nych, a co za tym idzie także zmian zasięgu wystę­po­wa­nia roślin i zwierząt, które zbierali i na które polowali ówcześni ludzie, ich narzę­dzia …wcale się nie zmieniły i Eemian w kul­tu­rach arche­olo­gicz­nych w ogóle w żaden wyraźny sposób się nie zazna­czył. Skoro Holocen miałby spo­wo­do­wać przej­ście od łowiec­twa do rakiet kosmicz­nych i kom­pu­te­rów, to dlaczego Eemian spo­wo­do­wał …nic?

    Kre­acjo­ni­ści, zwłasz­cza mło­do­ziem­scy, oczy­wi­ście nigdy w życiu nie słyszeli o Eemianie, ale zagadka eemiań­ska i tak domaga się jakiegoś wyja­śnie­nia.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • ano

      I to jest bardzo ciekawa odpo­wiedz. Nigdy o tym nie sly­sza­lem. Szkoda, ze tego nie ucza w szkolach.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.pilaster.blog.onet.pl pilaster

        W szkołach w ogóle niewiele uczą. Szkoła nie po to istnieje, aby kogo­kol­wiek cze­go­kol­wiek nauczyć.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Radek Koła­kow­ski

      Natu­ralną odpo­wie­dzią (zakła­da­jąc, że fak­tycz­nie w Eemianie nie poja­wiało się bardzo pry­mi­tywne rol­nic­two, którego ślady się nie zacho­wały), wydaje się rozwój ludz­ko­ści w odpo­wie­dzi na trudne warunki, z którymi musiała się zmagać, czyli po prostu ewolucja. Warto dodać, że oprócz trwa­ją­cego ponad 100 tys. zlo­do­wa­ce­nia, w mię­dzy­cza­sie ok. 75 tys. lat temu nastąpił wybuch super­wul­kanu Toba, który dopro­wa­dził do śmierci niemal wszyst­kich ludzi i sprawił, że przy­naj­mniej przez kilka lat życie na Ziemi było eks­tre­mal­nie trudne, a następ­nie ok. 25 tys. lat temu wybuchł kolejny super­wul­kan Taupo.
      Te wyda­rze­nia dopro­wa­dziły, do tego że prze­trwała tylko garstka naj­le­piej radzą­cych sobie ludzi, czyli naj­in­te­li­gent­niej­szych i naj­le­piej współ­dzia­ła­ją­cych w grupie (cechy fizyczne nie miały tak wiel­kiego zna­cze­nia w tej sytuacji) i zmusiła do zmiany trybu życia. Nie dało się wędrować za stadami, które wymarły, nie było tak wielu owoców, które można było zbierać, nato­miast nasiona mają nie­sa­mo­wite moż­li­wo­ści prze­trwa­nia i o ile wcze­śniej pewnie nie były zbyt atrak­cyj­nym źródłem poży­wie­nia, o tyle kiedy innych źródeł zabrakło znalazły się w centrum zain­te­re­so­wa­nia ludz­ko­ści.

      Czyli to nie korzystne warunki Holocenu są odpo­wie­dzią, tylko eks­tre­mal­nie trudne warunki go poprze­dza­jące, które wymusiły rozwój. 

      Jak dla mnie to nie ma tu żadnej zagadki. Normalne dzia­ła­nie ewolucji i selekcji natu­ral­nej w połą­cze­niu ze zdol­no­ścią ludzi do adap­ta­cji.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Bar­tło­miej Karkut

        Gen Atlan­tycki?

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.pilaster.blog.onet.pl pilaster

    1. Zarówno zwal­nia­nie obrotów Ziemi, jak i odda­la­nie się od niej Księżyca są powo­do­wane przez siły pływowe dzia­ła­jące pomiędzy tymi dwoma ciałami. Sku­tecz­ność z jaką energia pływów wpływa na ruch ciał jest limi­to­wana przez to jak bardzo ciała te odchy­lają się od modelu idealnie sprę­ży­stych kulek, gdyby bowiem ciała nie­bie­skie odkształ­cały się pod wpływem przy­ło­żo­nych naprężeń dokład­nie liniowo wg prawa Hooka, żadne takie zjawiska by nie zacho­dziły. A ta odchyłka z kolei zależy od tego jak silnie taki “oscy­la­tor pływowy” jest tłumiony. 

    Ziemia dzi­siej­sza ma bardzo wysoki współ­czyn­nik tłu­mie­nia, bo fala pływowa powstała w oceanie roz­pra­sza się po licznych kon­ty­nen­tach wyspo­wych, zatokach, płytkich morzach szel­fo­wych, etc.. W czasach gdy na Ziemi istniał tylko jeden ląd oblany jednym oceanem, to tłu­mie­nie, zatem i hamo­wa­nie pływowe było znacznie słabsze. Zatem i Ziemia zwal­niała w mniej­szym tempie, a Księżyc oddalał się wolniej. Planety w całości pokryte cieczą (jak Jowisz) lub w całości skaliste (jak Mars) mają ten współ­czyn­nik tłu­mie­nia znacznie niższy. 

    Księżyc, jako ciało w całości skaliste, też ma niższe od Ziemi tłu­mie­nie (ok 6 razy niższe), a różnica byłaby jeszcze większa, gdyby nie księ­ży­cowe maskony. A ruch obrotowy Księżyca został zablo­ko­wany już dawno temu ponieważ, mimo niższego tłu­mie­nia, siła pływowa wywie­rana na Księżyc przez Ziemię jest ponad 80 razy sil­niej­sza niż na odwrót (jako wprost pro­por­cjo­nalna do masy)

    Kre­acjo­ni­ści, którzy przy prostym stwier­dze­niu “różne hamo­wa­nie w różnych okresach” są w stanie bronić się bardzo długo, po potrak­to­wa­niu powyż­szym wywodem, znikają w kłębach kurzu — spraw­dzone empi­rycz­nie

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.pilaster.blog.onet.pl pilaster

    W całych dziejach ludz­ko­ści, jeżeli wyłączyć z niej okresy wzrostu eks­ten­syw­nego, związane z kolo­ni­za­cją nowych terenów (np Ameryki, czy Austra­lii), mieliśmy tylko dwa okresy wzrostu (w przy­bli­że­niu) wykład­ni­czego. Pierwszy to rewo­lu­cja neo­li­tyczna — przej­ście do rol­nic­twa. Drugi — rewo­lu­cja indu­strialna. W pale­oli­cie, żadnego wzrostu (innego niż eks­ten­sywny związany z kolo­ni­za­cją nowych obszarów) nie było, Pomiędzy neolitem a rewo­lu­cją prze­my­słową w tzw. pułapce mal­tu­zjań­skiej wzrost demo­gra­ficzny był wprost pro­por­cjo­nalny do postępu tech­no­lo­gicz­nego, czyli był, nie tylko wg dzi­siej­szych stan­dar­dów, powolny ale w przy­bli­że­niu liniowy (postęp tech­no­lo­giczny był liniowy, ponieważ jest z grubsza pro­por­cjo­nalny do prze­zna­czo­nego na badania i rozwój kapitału, przed XVIII wiekiem bardzo drogiego). Po epoce indu­strial­nej, czyli obecnie, wzrost demo­gra­ficzny znowu wyha­mo­wuje, do zera, lub nawet poniżej tej wartości, spo­łe­czeń­stwo nie jest już mal­tu­zjań­skie, ale opisuje je równanie Ver­hul­sta (logi­styczne). Pozo­staje zagadką jak w nowym, “logi­stycz­nym” spo­łe­czeń­stwie będzie wyglądał wzrost gospo­dar­czy — należy się liczyć, że zatrzyma się również. 

    Modele opi­su­jące dynamikę ludz­kiego spo­łe­czeń­stwa są zatem nieco bardziej skom­pli­ko­wane (ale rze­czy­wi­ście tylko nieco) niż prosty model wykład­ni­czy. I dlatego wykła­dają się na nich kre­acjo­ni­ści, którzy zatrzy­mali się myślowo na poziomie szalki z bak­te­riami, ale też prze­różni piewcy gro­żą­cego nam rzekomo “prze­lud­nie­nia”, którzy nie wyszli poza model Malthusa.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Karol Warmbier

    Mam pytanie nie miesz­czace sie w obrebie artykulu. Czy ludzi wier­za­cych w zapiski swietych ksiag kwan­to­wi­cze i glowny kwant uwazaja z gory za ogra­ni­czo­nych?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Już kiedyś o tym pisałem na łamach bloga. Dla mnie liczy się czy dana osoba doszła do swojej wiary w istotę wyższą (wyrażoną w kon­kret­nej księdze) w sposób świadomy. Dlaczego wierzy w owe zapiski. Czy w ogóle podjęła wysiłek inte­lek­tu­alny zmie­rza­jący do prze­my­śle­nia skąd jej wiara pochodzi. Czy zadała sobie pytanie, dlaczego istnieje akurat bóg X a nie bóg Y lub bogowie Z. Jeśli przeszła te wszyst­kie kroki i nadal uważa, że dana święta księga prze­ka­zuje prawdę — to jak dla mnie, wręcz zasłu­guje na szacunek. Mierzi mnie jedynie bez­re­flek­syj­ność: nie tylko w sferze religii, ale też nauki czy filo­zo­fii.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.pilaster.blog.onet.pl pilaster

        “czy dana osoba doszła do swojej wiary w istotę wyższą (wyrażoną w kon­kret­nej księdze) w sposób świadomy.”

        A jak można dojść do wiary, czy w ogóle jakie­go­kol­wiek świa­to­po­glądu w sposób nie­świa­domy?

        Można się co najwyżej w ogóle nad tym nie zasta­na­wiać, nie odczuwać żadnej potrzeby świa­to­po­glądu posia­da­nia i jedynie bez­myśl­nie uczest­ni­czyć w spo­łecz­nych rytu­ałach i prze­żu­wać.

        Jak krowa.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Sam sobie odpo­wie­dzia­łeś. Nigdy nie sły­sza­łeś od żadnej osoby, że wierzy “bo w coś trzeba wierzyć”, “bo jak można nie wierzyć”, albo “bo wszyscy wierzą”? Ja owszem i to właśnie nazywam bez­re­flek­syj­no­ścią.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.pilaster.blog.onet.pl pilaster

        “Nigdy nie sły­sza­łeś od żadnej osoby, że wierzy “bo w coś trzeba wierzyć”, “bo jak można nie wierzyć”, albo “bo wszyscy wierzą”?”

        Hmm… Nie, nigdy niczego podob­nego od nikogo nie sły­sza­łem. 🙂

        Albo ktoś ma prze­my­ślany świa­to­po­gląd i potrafi go opisać w sposób bardziej inte­lek­tu­al­nie zaawan­so­wany, albo nie ma, i wtedy nie wypo­wiada się na ten temat wcale.

        Wbrew pozorom, kre­acjo­ni­ści należą do tej pierw­szej kate­go­rii.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • mroczny sedes

    Trochę mi ten inte­li­gentny projekt wydaje się mało inte­li­gentny. Bo Ziemia wcale nie jest idealnym miejscem dla życia ludzików. Para­dok­sal­nie nasza planeta w aktu­al­nej kon­fi­gu­ra­cji jest dużo bardziej sprzy­ja­ją­cym miejscem do życia dla stworzeń wodnych a nie lądowych. Nie dość, że woda zajmuje więk­szość powierzchni naszej planety to dodat­kowo dodaje 3 wymiar dzięki czemu stwo­rzonka żyjące w wodzie mają jeszcze więcej miejsca dla siebie niż lądowe. No i pozo­staje cała reszta. Skoro nam ludzikom do życia wystar­czy mały kawałek skały tur­la­jący się wokół trochę większej kulki palącego się wodoru to jaki był sens two­rze­nia nie tylko reszty układu sło­necz­nego ale i całego wszech­świata? I to tak ogrom­nego, że prędkość światła, kom­plet­nie nie­osią­galna dla nas wybrań­ców mitycz­nego pana b, jest w skali całego wszech­świata totalnie nie­istotna i wręcz pomi­jalna skoro światło z jego ogromną pręd­ko­ścią potrze­buje teraz miliar­dów lat na prze­by­cie całości tego bożego stwo­rze­nia. Więc albo pana b przy two­rze­niu trochę poniosło albo pogłoski o jego wszech­mocy, mądrości i inte­li­gen­cji są ociu­pinkę prze­sa­dzone. 😉

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.pilaster.blog.onet.pl pilaster

      To jest właśnie ciekawe, jak bardzo kre­acjo­ni­styczny kreator jest w ich wyobra­że­niach malutki i ogra­ni­czony, mikro­sko­pijny w porów­na­niu z wszech­moc­nym Bogiem chrze­ści­jań­stwa. Ot taki pogański bożek — pre­sti­di­gi­ta­tor. Rodzaj nieco tylko od czło­wieka bardziej zaawan­so­wa­nego kosmity.

      Można by rzec kreatura na miarę kre­acjo­ni­stów. 🙁

      Nie jest zapewne przy­pad­kiem, że tego typu herezje rodzą się własnie na łonie pro­te­stan­ty­zmu. Odrzu­ce­nie Prawdy nie obywa się bez kon­se­kwen­cji i błąd w wierze pociąga za sobą kolejne błędy. A to kre­acjo­nizm, a to nacjo­na­lizm, a to rasizm…

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0